Spis i charakterystyka wszystkich 56 płci

genders2Dziś prezent od Mikołaja dla lewaków – lista wszystkich płci, wraz z objaśnieniem każdej z nich. W Polsce działają setki organizacji genderowskich, biorących grube dotacje ze środków publicznych, ale tym leniuchom nie chciało się dotychczas opisać i scharakteryzować wszystkich rodzajów płci. Muszę więc zrobić to ja, bo zawodowi genderyści mają dużo ważniejsze rzeczy do roboty (np. obecnie strajk w obronie uprzywilejowanych PRL-owskich emerytur mundurowych czy przepraszanie Francuzów za brak kupna Caracali). Wzorował się będę na Facebooku, który podążając za „ewolucją gatunku” uraczył nas niedawno 56 rodzajami płci, które możemy sobie wybrać z rozwijanej listy. Na początku, przy wyborze płci – do wyboru mamy: „male”, „female” i „custom”. Dopiero po wybraniu „custom” – do wyboru są kolejne 54 płcie, co uważam za dyskryminację, bo powinny być dostępne od razu, przy pierwszym wyborze. Dawniej, w czasach jaskiniowo-średniowiecznych, płeć człowieka stwierdzano zaraz po porodzie, wnioskując ją z czynników fizycznych, gdzie posiadanie „fletu” świadczyło o chłopcu, a brak posiadania w/w organu – o dziewczynce. W dzisiejszych, nowoczesnych czasach społeczeństwa otwartego jest już inaczej – płeć człowieka jest sprawą dynamiczną, uwarunkowaną subiektywnym uczuciem samego zainteresowanego w aktualnym czasie (w dowolnym odstępie czasu płeć można zmienić wielokrotnie, np. rano ktoś jest kobietą, w południe MTF, po południu Cis, wieczorem Transmasculine, a nocą Intersex, co zresztą podpada pod osobną płeć – Gender Fluid).

pejsbuk

 Zapraszam więc do lektury, poniżej wszystkie płcie:

  • Agender – „płeć bezpłciowa”, która nie uznaje się za żadną z pozostałych 55 płci (jak się zaraz okaże – wiele innych „płci” to dublowanie agender z powodów mi nieznanych)
  • Androgyne – „płeć dwupłciowa” – połączenie cech kobiety i mężczyzny
  • Androgynous – to samo, co androgyne – nie wiem, dlaczego jest to rozbite na dwie osobne płcie, taka sytuacja wystąpi jeszcze wielokrotnie poniżej (zwłaszcza wśród płci „cis” i „trans”)
  • Bigender – „płeć dwupłciowa”, ale od „androgyne” różni się prawdopodobnie tym, że może to być mix dowolnych dwóch spośród 56 płci, a nie tylko kobiety i mężczyzny
  • Cis – płeć, która jest taka sama, jak w chwili narodzin. Czyli każdy, kto jest tak zacofany, że nigdy w  życiu nie zmienił płci – może nazwać się jako „cis
  • Cisgender – to samo co cis (jeżeli ktoś zna różnicę – niech opisze w komentarzu)
  • Cis Female – kobieta, która urodziła się kobietą i nadal uważa, że nią jest
  • Cis Male – mężczyzna, który urodził się mężczyzną i nadal uważa, że nim jest
  • Cis Man – chyba to samo, co cis male
  • Cis Woman – chyba to samo, co cis female
  • Cisgender Female – chyba to samo, co cis female i cis woman
  • Cisgender Male – chyba to samo, co cis male i cis man
  • Cisgender Man – chyba to samo, co cis male, cis man i cisgender male
  • Cisgender Woman – chyba to samo, co cis female, cis woman i cisgender female

Jeżeli ktoś nigdy nie zmienił płci (jest ‚cis’), to według tego lewaka – powinien zginąć

  • Female to Male – mężczyzna, który wcześniej był kobietą, ale dzięki różnym zabiegom (hormonalnym, chirurgicznym i innym) stał się mężczyzną
  • FTM – chyba to samo, co female to male
  • Gender Fluid – płeć „płynna”, czyli zmieniająca się często w niedługich okresach czasowych
  • Gender Nonconforming – to już nie na moje nerwy, gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądać – nie zaczynałbym w ogóle pisać tego tekstu, no ale w sumie czego niby miałem się spodziewać? Przepraszam za dygresję. Gender nonconforming to prawdopodobnie to samo, co gender fluid, ale z mniejszym poczuciem satysfakcji z „transferu” w nową płeć
  • Gender Questioning – jest to synonim płci „queer”, czyli tego „Q” w skrócie LGBTQ. Chodzi o osoby, które jeszcze nie wiedzą, jakiej są płci – ciągle są na etapie poszukiwań i odkrywania siebie. Prawdopodobnie jest to płeć „średniookresowa”, bo szybkie odkrycie i zmiany płci podpadałyby już pod gender fluid, a z drugiej strony – zbyt długie namyślanie się byłoby klasycznym agender
  • Gender Variant – chyba to samo, co gender nonconforming
  • Genderqueer – chyba to samo, co gender questioning, choć prawdę mówiąc – queer pasuje chyba pod każdą możliwą płeć
  • Intersex – chyba to samo, co androgyne i bigender
  • Male to Female –  kobieta, która wcześniej była mężczyzną, ale dzięki różnym zabiegom (hormonalnym, chirurgicznym i innym) stała się kobietą (np. przemiana Krzyśka Bęgowskiego w Annę Grodzką)
  • MTF – (nie mylić z WTF) chyba to samo, co male to female
  • Neither – ani jedna, ani druga, ani żadna inna płeć, czyli chyba to samo co agender, ewentualnie gender questioning i queer
  • Neutrois – płeć neutralna, czyli chyba to samo co agender
  • Non-binary – chyba to samo, co genderqueer
  • Other – płeć inna, żadna z wymienionych (brzmi jak żart – większość „płci” się powtarza, więc co innego tu jeszcze można wymyślić?)
  • Pangender – płeć, która składa się z wszystkich możliwych płci (z każdej po trochę)
  • Trans – płeć-mieszanka damskiej i męskiej, w zależności od określonej sytuacji. Przedstawiciel płci trans np. w pracy jest mężczyzną, a wieczorem przebiera się za kobietę. Trans od androgyne i bigender różni prawdopodobnie to, że trans jest albo jednym albo drugim, ale nie dwoma na raz. Porównałbym to też do gender fluid, przy czym „płynność” jest regularna, uwarunkowana stałymi, przewidywalnymi bodźcami.
  • Trans* – gwiazdka po słowie „trans”, tak jak gwiazdka w informatyce oznacza, że po tej gwiazdce może wystąpić dowolna treść. Nie rozumiem tylko tego, że skoro jest Trans* (z gwiazdką) – dlaczego później jest ponad 20 kolejnych „transów”, skoro ta gwiazdka je znakomicie zastępuje?
  • Trans Female – mam już tego dosyć, zaraz wywiozą mnie w kaftanie na lobotomię do Tworek. W dodatku w poszukiwaniu informacji w Google wyskoczył mi jakiś portal randkowy dla osób trans i wąsaty Janusz w damskich pończochach – co się zobaczyło, tego się już nie odzobaczy… Widzę, że do końca listy zostały same klony płci „trans”, więc pozwolę sobie tutaj zakończyć swe interpretacje i tłumaczenia z angielskiego. Mój ścisły umysł tego po prostu dłużej nie wytrzyma. Nie wiem, jaki jest cel dublowania tych wszystkich płci (26 odmian samego „trans”). Chciałem dobrze, ale nie udało się. Coraz mniej zaczynam się dziwić, że cywilizacja zachodnia chyli się ku upadkowi. Muszę to wszystko odreagować lekką szyderką, która pod wyliczanką
  • Trans* Female
  • Trans Male
  • Trans* Male
  • Trans Man
  • Trans* Man
  • Trans Person
  • Trans* Person
  • Trans Woman
  • Trans* Woman
  • Transfeminine
  • Transgender
  • Transgender Female
  • Transgender Male
  • Transgender Man
  • Transgender Person
  • Transgender Woman
  • Transmasculine
  • Transsexual
  • Transsexual Female
  • Transsexual Male
  • Transsexual Man
  • Transsexual Person
  • Transsexual Woman
  • Two-Spirit

 

W związku z powyższym, domagam się od rządu spełnienia trzech poniższych warunków:

1. Postuluję o całkowite zakazanie używania faszystowskiego zwrotu: „panie i panowie” (ladies and gentlemen) oraz obligatoryjne zastąpienie go wyliczanką wszystkich 56 rodzajów płci, tak jak zrobił to niemiecki poseł Steffen Königer na poniższym filmiku. W celach kontrolnych domagam się utworzenia Urzędu Monitorowania Interpłciowych Zwrotów Grzecznościowych (UMIZG), który byłby organizacją pozarządową (finansowaną ze środków publicznych kwotą 2.5 miliarda złotych rocznie), sprawdzającą, czy ktoś nie używa średniowiecznego zwrotu „panie i panowie”. UMIZG powinien mieć kompetencje nakładania mandatów karnych oraz pozaprokuratowego wysyłania sprawców do więzień. W zarządzie UMIZGu powinni zasiadać niezależni eksperci, w osobach Dariusza Paczkowskiego, Olgi Tokarczuk, Zbigniewa Hołdysa, Jasia Kapeli, Róży Marii Barbary Gräfin von Thun und Hohenstein oraz feministki z różowym serduszkiem na głowie.

2. Świat i gatunek ludzki ewoluuje, a nie nadąża za nim polskojęzyczne słowotwórstwo i encyklopedie. Należy to koniecznie zmienić! Niniejszy tekst jest pierwszym w Polsce, gdzie opisana została każda z płci. Dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił? Postuluję niniejszym o utworzenie Krajowej Uzupełniarki Katalogowania i Słowotwórstwa (KUKiS), czyli organizacji pozarządowej (finansowanej ze środków publicznych kwotą 2 miliardów złotych rocznie), która na bieżąco, na swojej stronie internetowej będzie dodawała kolejne, nowe  płcie, wraz z definicją. Dożywotnim prezesem KUKiS powinien zostać Sławomir Sierakowski, a kanclerzami Rafał Gaweł, Adrian Zandberg, Sylwia Chutnik i Anna Dryjańska.

3. Sprawa toalet – każda płeć powinna mieć własną, gdyż obecnie są tylko 2 rodzaje (męska i damska). Postuluję o wyposażenie wszystkich miejsc publicznych (restauracje, knajpy, szkoły, uczelnie, baseny, szalety, urzędy, centra handlowe itd.) o pełną paletę ubikacyjną, z przynajmniej jednym, osobnym lokalem dla każdej z 56 płci. Obecny system to jawna dyskryminacja i zmuszanie osób 54 płci do korzystania z toalety, przeznaczonej dla płci całkowicie obcej. Organem kontroli jakości powinna zostać specjalnie utworzona organizacja pozarządowa: Fundacja Inwentarzy Ubikacyjno-Toaletowych (FIUT), zajmująca się testowaniem ergonomii sedesów i przyznawaniem licencji na legalność ubikacji. FIUT (finansowana ze środków publicznych) powinna zatrudniać 60 osób, czyli 56 testerów (każdy innej płci) oraz 4-osobowy zarząd ekspertów w osobach Rafalali, Anny Grodzkiej, Zofii Komorowskiej i Róży Rzeplińskiej. Z obowiązku prowadzenia 56 rodzajów toalet (z powodów antyfaszystowskich) powinny zostać zwolnione lokale Krytyki Politycznej, budki z kebabem własności osób pigmentalnie uposażonych oraz vege-foodtrucki.

W razie odmowy spełnienia powyższych postulatów – zorganizujemy protest z Agnieszką Holland, Ryszardem Petru, Mateuszem Kijowskim, Ryszardem Kaliszem, Janem Hartmanem, Misiem Kamińskim, Krystyną Jandą, Kingą Dunin, Katarzyną Kolendą-Zaleską, Dorotą Warakomską i człowiekiem-helikopterem z KOD. Żarty się skończyły, chapeau bas, no pasaran!

Wolność!!! Równość!!! 56 płci!!!

RacimiR, 7.12.2016

genders

70 thoughts on “Spis i charakterystyka wszystkich 56 płci

    • Ale to kurwa smieszne jak spotkanie klasowe ojców z księżmi katolickimi na meetingu wszechpolakow którzy wymieniają się pornografia pedofilska

      od RacimiR: Można prosić filmik z tego spotkania, bo chyba coś zmyślasz?

  1. Myślę że gdyby podrzucić Sorosowi pomysł z UMIZG, KUKiS i FIUT to mógłby on to wziąć to na poważnie i zlecić stworzenie takich organizacji 🙂 🙂 🙂

    od RacimiR: Gdyby miał gwarancje, że państwo się dołoży do interesu to długo by się nie zastanawiał 🙂

    • I tak podziwiam Racimira, że dotarł tak daleko….
      Mnie już na widok „Anno Grodzko” zrobiło się niedobrze, jeszcze bardziej „niedobrzej” na widok tych idiotów z nabożeństwem wpatrzonych w tą dewiację na „jej” występach w empiku.
      Ale nic nie przebije „kobiety z brodą” czyli tego czegoś co śpiewało na festiwalu Eurowizji….
      Wtedy wymiękłem….
      No cóż, jestem…. nietolerancyjny….. Może nawet jestem faszystą….? 😀
      Czeka mnie obóz reedukacyjny dla jakiś tam fobów….. 🙁

  2. http://www.ekspedyt.org/redakcja/2016/11/24/55916_dyktatura-relatywizmu-stala-sie-faktem-trzy-etapy-totalitaryzmu.html

    Marsz w kierunku totalitaryzmu rozkłada się na trzy etapy:

    Pierwszym jest negacja istnienia prawa i prawdy obiektywnej, czego konsekwencję stanowi zrównanie dobra i zła, grzechu i cnoty.

    Drugim – instytucjonalizacja dewiacji moralnych objawiająca się w przemianie prywatnej niegodziwości w publiczną cnotę.

    Trzecim wreszcie – wprowadzenie ostracyzmu społecznego i prawnej karalności dobra.

    Do tego momentu właśnie doszliśmy. Żyjemy w społeczeństwie hołdującym swoistemu antydekalogowi, w którym dozwolone jest wszystko poza publicznym deklarowaniem wierności zasadom porządku naturalnego i chrześcijańskiego.
    Jest to zarazem ostatni moment, aby przeciwstawić się dyktaturze relatywizmu./znalezione w necie

    • kurwa chyba na odwróc każdemu kto UZNAJE 56 płci książke JEST TYLKO JEDNA PŁEĆ. jakie są różnice „fizyczne” pomiędzy takimi 2 płciami które są np. Trans* Male oraz Two-Spirit ? kurwa , nie ma zadnego!

      od RacimiR: To w końcu jest jedna czy dwie?

  3. Dobry artykuł – warunki niszczą. A tak btw. co się stało z artykułem „Upadek narodu Czeskiego” że nie można go przeczytać?

    od racimiR: Nie jestem z niego zadowolony i zdeaktualizował się nieco.

  4. O cholera aż 56 . dziecko powie ze jest Pani i Pan albo chłopiec i dziewczynka .Ten zestawi płci musiała pisać osoba kwalifikująca się na badania wiadomo jakie , albo byli na grzmoceni marychą , Ha HA Ha

    • O przepraszam, to prawda są dwie ‚płci’ (ang.sex) ale seksualności (gender) tych płci jest dużo więcej. I każda z seksualności ma ludzi, którzy się z nią utożsamiają. Dlaczego być zamkniętym na to ze w przestrzeni czasu ludzie rozwijają pewne kwestie, żeby osobom, które nie kwalifikują i nie czuja się kobieta ani mężczyzna, żyło się lepiej? Żeby poczuli ze gdzies należą…

      od RacimiR: Jeżeli ja czuję się Napoleonem Bonaparte , to też będę miał swój własny gender? Nawet, gdyby zastosować Twoją teorię, to tych „płci” powinno być max 10, bo wyżej wymienione po prostu się powtarzają. Idiotyzm całej sytuacji oddaje fakt, że żadna lewicowa organizacja nie zrobiła podobnego spisu po polsku, mimo pobierania gigantycznych pieniędzy na prowadzenie swoich działalności.

  5. Intersex – chyba to samo, co androgyne i bigender
    Chyba nie. Intersex – osoba o biologicznych cechach męskich i żeńskich np. 46, XY i źeńskie narządy płciowe, nie z powodu interwencji chirurga tylko naturze tak wyszłp. Bigender i androgyne biologicznie są jakiejś określonej płci i psychicznie pośrodku.

  6. W sumie to wyrąbane na to jak kto się chce tytulować, ale spodobała mi się z brzmienia ostatnia nazwa (Two-Spirit) i z szybkiego researchu wyszło, że to płeć (a bardziej grupa spoleczna) u jakichśtam indian, gdzie uznawano, że tacy szamani to nie są ani facetami, ani kobietami. W sumie nawet spoko, taki celibat de luxe XD

    od RacimiR: Na upartego dałoby się to podciągnąć pod 6 innych, wcześniej wymienionych „płci”.

  7. Proponuję zakończyć ten temat, bo mi się zbiera na torsje………

    od RacimiR: A ja zaraz migreny dostanę i „bulu” przedmiesiączkowego – właśnie wymyśliliśmy nową płeć. Mężczyzna, cierpiący na kobiece przypadłości. Jakąś fajną nazwę trzeba wymyślić, zglosić do fejsbuka i na koniec po jakieś dotacje.

  8. kurwa nie jestem zacofany że nie zmieniłem płci , chyba kurwa tylko dziwaki zmieniają płeć na takie kurwa dziwne rzeczy. 56 płci , co do jasnej kurwy?! jeszcze wy dziwaki obrażacie normalnych.

    od RacimIR: Phi, średniowieczny zacofaniec… Nie dość, że nie zmienił płci, to się jeszcze tym chwali, patrzcie go!

  9. Mężczyźni są (byli?) z marsa, a kobiety z Wenus. Soros niedawno przeznaczył większość kasy na swoje fundacje, domyślam się że powstanie 56 nowych planet?

  10. Kotlet masło kupa bakłażan wanna kalafior. Któregoś razu, te oto płcie się spotkały, zmixowały i powstało coś szokującego nowa płeć a mianowicie:

    Uwaga uwaga

    Wypierdalaj

  11. 1/3 informacji jest błędna, prawie wszędzie dopisek „chyba to samo” a w większości to nie jest to samo. Rozpisała bym się na ten temat, aczkolwiek widzę, że nie mam po co.

    od RacimiR: Dlaczego nie masz po co? Wiesz ile ludzi to czyta? To jedyna taka analiza w całym polskim internecie, więc chciałbym, żeby była rzetelna. Rozpisz się, nawet jestem w stanie uzupełnić brakujące opisy w głównym tekście, jeżeli będą prawdziwe i bez hejtu.

  12. Nie potrafię powiedzieć, czy artykuł miał na celu rozbawić, czy pomóc. Na pewno nie zrobił żadnej z tych rzeczy.
    Po pierwsze, autor nie przygotował się do pisania. Zwroty „chyba” „nie wiem, dlaczego” nie powinny znajdować się w artykułach, które miały być na poważnie. Dodatkowo spora informacji jest zupełnie nie prawdziwa. „Mój ścisły umysł tego po prostu dłużej nie wytrzyma.” – więc po co publikować nie skończony artykuł? Jeśli nie wie się wystarczająco na dany temat, nie powinno się o tym pisać.
    Po drugie, tekst może być odebrany jako ofensywny przez osoby ze środowiska LGBT+ i nie tylko. Mówienie o tym, jak ktoś się identyfikuje „brzmi jak żart” jest bardzo ignoranckie ze strony autora. Wybrane grafiki nie reprezentują poprawnie społeczności i służą głównie poniżaniu osób innych od autora, co jest po prostu transfobią, czyli czymś, czym lepiej się nie chwalić. „lekką szyderką” dobrze, że nazwał pan to po imieniu.
    Pańskie „wymagania” są po prostu niedorzeczne. Nie odwzorowują, tego, czego chcą ludzie genderqueer. Mogę się założyć, że autor jest cis i do czasu napisania tego artykułu nie słyszał o żadnej z wymienionych w nim płci oprócz kobiety, mężczyzny i osoby transpłciowej.
    Krótko mówiąc, artykuł może zdziałać więcej złego, niż dobrego. Ktoś chcący, aby był uznawany za coś więcej niż zwykłego chama, powinien wiedzieć o czym chce się wypowiadać.

    od RacimiR: Nie miałem czasu studiować tematu przez miesiąc. Artykuł jest jedynym tego typu opracowaniem w polskojęzycznym internecie, pytanie brzmi dlaczego mniejszości seksualne same nie zrobią czegoś podobnego? Przecież ich NGOsy dostają miliony publicznego wsparcia.
    LGBTQWERTY++$ mają skłonności do odbierania WSZYSTKIEGO jako ofensywne, więc w tym przypadku również nie wykluczam takiej reakcji.
    Tak czy inaczej jestem chamem, bo nie popieram lewactwa 😉

    • A kogo obchodzi, że środowiska genderqueer odbiorą tekst jako ofensywny? Jeżeli alkoholikowi nie powie się, że jest alkoholikiem, to on tym alkoholikiem nie będzie?
      Choroby psychiczne i zaburzenia osobowości należy diagnozować i leczyć, nie pochwalać i żądać dla nich akceptacji.

      • ▌▌doopa bis koopa: „Choroby psychiczne i zaburzenia osobowości należy diagnozować i leczyć, nie pochwalać i żądać dla nich akceptacji.”

        — „Byłem gejem, ale się wyleczyłem.”

        .

        ▌▌BTW: Środowiska popierające ideologię LGBT+Pedofile (pedofile naprawdę kochają twoje dzieci — m.in. po to są masowo odbierane przez kastę urzędników) jak całe lewactwo z całych sił odmawiają kontaktu z rzeczywistością, w szczególności z nauką (znamienny brak jakiegokolwiek przenikania uczelnianych komunistycznych jaczejek tzw. „Gender Studies” z neurobiologią, psychiatrią, genetyką, antropologią czy historią). Stąd łatwe dokonywanie leżących na wierzchu odkryć — wystarczy połączyć wyniki cudzych badań naukowych.

        Sam np. dokonałem jednego z takich odkryć — statystyki na pewnym etapie pokazywały, że w krajach muzułmańskich jest… 16 RAZY WIĘCEJ transgenderowych urojeń F2M w proporcji do M2F, niż w krajach europejskich! A przecież państwa nie mają jednolitej struktury społecznej, zatem gdyby oczyścić dane do „reprezentatywnych grup”, to ta różnica spokojnie stałaby się 30-KROTNA! Szok!

        .

        Pora wyciągnąć wnioski z badań. Możliwe są tylko dwa:

        ● 1. Albo kraje muzułmańskie zamieszkuje jakiś odmienny gatunek człowieka, specyficzna rasa i to po prostu jej specyfika.

        ● 2. Albo praktycznie cały transgender to urojenie umysłowe, 100% zgodne z urojeniem dotychczas zamykanych w psychiatrykach wyobrażających sobie, że są Cezarami, Napoleonami, czy prorokami Eljaszami (tylko temat urojenia łatwiej dostępny, stąd lepsza frekwencja), które to urojenie — jak pokazują statystyki — „dziedzicznie obciążeni” nieświadomie, ale w korzystny dla siebie sposób wybierają sobie w trakcie fazy „krystalizacji” urojenia.

        Brak logiki ideologii gender jest wręcz wewnętrzny: z jednej strony szlachetnie brzmiące „orientacje” są płynne z dnia na dzień, a powiedz lewakom, że gej może kiedyś wyleczyć się ze swojego zboczenia, skoro lewicowy dogmat jednocześnie mówi, że to cecha wrodzona, nieusuwalna na całe życie, a zarazem zasługa do stawiania na piedestał świata.

        .

        ▌▌Zamiast wyciągania prostych wniosków z wiedzy o rzeczywistości lewacy wolą metodami totalitarnymi narzucać swoją władzę nad każdym aspektem życia całej reszty społeczeństwa — proponowany sposób realizacji „polityki równości” i „walki z wykluczeniem” niczym nie różni się od przywrócenia państwowym, totalitarnym przymusem domniemanym Napoleonom jego majątku, stanowisk i statusu prawnego.

        .

        — Kto ci pokazał język? Ooo, to już my jutro wsadzimy do więzienia rodziców tego Januszka — oboje odpowiedzą z urzędu za gwałt w rodzinie, powiedzmy za posiadanie kościelnej pornografii i jeszcze za obrazę majestatu LGBT+HIV przez brak wpłat i wyraźnego poparcia, a pieniądze za Januszka dostanie para kochających go pedałów…

        od RacimiR: To jest jednostka chorobowa i nie zmienią tego bieżące zabiegi lewactwa (WHO itd), które nagle zmieniają jej klasyfikację na „normalność”.

  13. O kurwen. xD Ledwo dotrwałam. xD A jak przeczytałam pewne komentarze…. hahahah o proszę jak się lewactwo oburzyło. 😀 Czego to ci kretyni nie wymyślą.. 56 płci.. sztuczne zapłodnienia, aborcja pod pretekstem „ah bo wpadka” i mieszanie ras uznane za najlepsze co może być.. I te jakże realne religie.. O Matko Naturo, gdzie te nasze piękne i inteligentne umysły? Gdzie? Oooj upadamy… nasz gatunek prowadzi siebie do samodestrukcji jak ch…..członek antify. 😉

  14. Jeżeli twój umysł jest ścisły to na Marsie rosną kalafiory wielkości drzew.

    Zacznijmy od tego, że to nie jest nawet artykuł. To jest coś a’la prześmiewczy felieton, który felietonem można tylko od biedy nazwać, ponieważ nie spełnia żadnych wymogów felietonu, ani tym bardziej artykułu. A co dopiero artykułu naukowego. Gdyby twój umysł był naprawdę ścisły to byś wiedział, że płeć biologiczna i płeć kulturowa to dwie zupełnie różne rzeczy i że płeć kulturowa warunkuje płeć biologiczną, a raczej to, jak płeć biologiczna jest społecznie odbierana i że w każdej kulturze płeć kulturowa się różni. Np. w polskim społeczeństwie przyjęło się, że to kobiety są delikatne, znają się na uczuciach, opiekują domem i dziećmi, a mężczyźni są silni, pracują fizycznie, zarabiają na dom. I to jest płeć kulturowa, czyli gender, ponieważ rola kobiet i mężczyzn nie wynika z tego, co mają w spodniach poukrywane, a własnie z tego, co narzuca im społeczeństwo. Samo przydzielanie ról na podstawie posiadania albo nie posiadania penisa jest idiotyczne, ponieważ posiadanie albo nie posiadanie penisa niczego nie zmienia. Facet nadal może się zajmować dziećmi i robić to tak samo dobrze jak kobieta. To jak społeczeństwo widzi kobiety i mężczyzn jest tym waszym tajemniczym gender, o którym nie macie zielonego pojęcia. Ale gender nie kończy się na tym. Gender to konstrukt, który występuje w wielu kulturach i w każdej kulturze przypisuje płci biologicznej inne cechy. Tak, są kultury, w których to mężczyźni są od opiekowania się dziećmi, a kobiety od pracowania, nie wyssałam tego z palca. I takie kultury są i nadal będą, ponieważ świat w przeciwieństwie do tego, co się Panu Autorowi wydaje, wcale nie jest jednorodny i nauki społeczne oraz ścisłe doskonale zdają sobie z tego sprawę. Autor natomiast nie do końca.

    Teraz przejdźmy do tematu transpłciowości, bo to bardzo ciekawe zagadnienie uosabiające więcej niż się ludziom wydaje. Gdy słyszycie transgender/transpłciowy pierwsze, co wam przychodzi do głowy to Grodzka, problem w tym, że jej wygląd nie ma kompletnie nic do rzeczy, jeżeli chodzi o zmianę płci. Facet może zmienić płeć na kobiecą i wyglądać całkowicie normalnie. W drugą stronę to samo. Wygląd Grodzkiej po prostu odzwierciedla to, że poddała się terapii hormonalnej późno. Wszystkie osoby, które przechodzą terapię hormonalną w późnym wieku tak wyglądają. No chyba, że mają kasę oraz chęć i jeszcze robią dodatkowe operacje plastyczne, żeby tak nie wyglądać. Nieważny jednak jest wygląd a sam fakt, że możecie spotkać kobietę albo mężczyznę i kompletnie nie zdawać sobie sprawy z tego, że zmienili płeć.

    Wyobraźcie sobie piękną dziewczynę… a potem przyjmijcie do wiadomości, że urodziła się jako mężczyzna. Teraz jej ciało jest w 100% kobiece i niczym nie różni się od innych kobiet poza tym, że zmieniła płeć z męskiej na żeńską na jakimś etapie swojego życia. W ŻYCIU byście nie zgadnęli, że ta osoba zmieniła płeć, dopóki by wam osobiście o tym nie powiedziała, ponieważ biologia jest zaskakująco dokładna, jeżeli chodzi o proces kształtowania płci biologicznej i dla niej terapia hormonalna jest czymś podobnym do tego, co się dzieje w łonie matki, kiedy dziecko dojrzewa i rozwija się jego płeć. (Swoją drogą wszystkie zygoty są na początku kobietami. Gen męski zawarty w chromosomie Y uaktywnia się później i odpowiada właśnie za taką „terapię hormonalną”, która warunkuje rozwój płci jednostki).

    Skoro już to mamy załatwione to teraz powiem wam, że osoby, które są trans, mogą być trans niezależnie od tego, czy przeszły terapię hormonalną i poddały się operacji, czy też nie. Ponieważ to, jak się czują jest ważne, a nie jak wygląda ich ciało. Niektóre osoby identyfikujące się jako trans potrzebują terapii, aby czuć się w pełni sobą, inne nie. Osoby agender natomiast to osoby, które nie potrafią się zidentyfikować z żadną z obu płci, ponieważ czują, że jej nie mają i odrzucają ideę płci w ogóle. Nawet jeżeli taka osoba biologicznie jest kobietą, może nie czuć się związana ze swoją biologiczną płcią do tego stopnia, że właśnie zacznie się utożsamiać jako agender, ponieważ będzie się z tym czuła lepiej, niż gdyby miała wtłaczać siebie na siłę w role płciowe i być do końca życia nieszczęśliwa. Niektóre osoby poddają się operacji usunięcia narządów płciowych, aby to podkreślić, jednak nie jest to wymagane ani tym bardziej stygmatyzowane. To część wolnego wyboru jednostki i ludzie, którzy tego nie rozumieją, nie powinni się do tego mieszać. Nie zapominajmy jednak o osobach nonbinary, czyli osobach, które identyfikują się z obiema płciami lub urodziły się jako takie osoby (zdarza się tak, że dziecko rodzi się z narządami męskimi i żeńskimi, zazwyczaj wtedy to rodzice decydują o płci dziecka, jednak w późniejszym życiu może się okazać, że wybrali źle, ponieważ dziecko identyfikuje się bardziej z tą drugą płcią, niż ta, którą wybrali jej rodzice. Wtedy też taka osoba ma szanse na zmianę płci na taką, która jej bardziej odpowiada).

    Co zaś się tyczy opisywania, to osoby ze środowiska LGBT+ OPISUJĄ TE PŁCIE cały czas. To, że autor tego nie widzi, nie znaczy, że tego nie ma. Nie mówiąc już o tym, że większość z tych określeń to nie są nawet płcie tylko rzeczowniki funkcjonujące nadal lub niefunkcjonujące już w środowisku LGBT+. Taki jest świat, że jedne terminy wchodzą do użycia, a potem z nich wychodzą. Nasz nowoczesny świat tak bardzo przyśpieszył, że słowniki, które kiedyś określały, co istnieje a co nie i jakich słów należy używać, a jakich nie, zwyczajnie nie nadążają za społecznościami. Nie znaczy to jednak, że Pan Autor ma prawo się śmiać z ludzi, których nie rozumie i nie akceptuje. To jest po prostu śmieszne i prostackie. Najbardziej mnie jednak bawi przekonanie Pana Autora, że jest człowiekiem nauki, podczas gdy nigdy na oczy zaawansowanej książki do biologii nie widział. Ponieważ gdyby widział, wiedziałby o tym wszystkim, o czym już powiedziałam i nie pisałby takich bzdur w Internecie. Wiedziałby też, że inne płcie i orientacje seksualne były z nami od zawsze, od zarania dziejów i że NIE JEST TO wynalazek nowoczesności. Nowoczesność po prostu dała tym ludziom prawo głosu, które im się słusznie od wieków należało. Szkoda. Wielka szkoda, że Pan Autor tego nie wie i się tak pięknie ośmiesza swoimi nienaukowymi, niepotwierdzonymi żadnymi badaniami opiniami formułowanymi poniżej wszelkich standardów piśmienniczych, ponieważ pomysł był fajny, ale wykonanie kiepskie. O poglądach Pana Autora już nie wspominając.

    Żal mi Pana bardzo, że jest Pan takim krótkowzrocznym bucem. I żal mi tych wszystkich ludzi, którzy się z Panem zgodzili. I tak cały czas używam słowa Pan w formie prześmiewczej, pogódź się z tym, autorze.

    Aha. Ta osoba, która w komentarzu porównała równość i akceptację do totalitaryzmu powinna poważnie przemyśleć swoje priorytety w życiu, bo wasz kochany dziadzio Hitler, za którym tak pięknie wszyscy hajlujecie na marszach wolności i niepodległości, mordował ludzi właśnie dlatego, że mu się osobiście nie podobali. Własnie dlatego, że miał kompletnie gdzieś to, że każdy ma prawo do szczęścia, wolności oraz bycia akceptowanym takim, jakim jest, i deptał prawa innych ludzi, jakby byli nic niewartymi robakami. I nie, nie mówimy tutaj o dewiacjach. Pedofilia to dewiacja. Utożsamianie się z inną płcią, bo dzięki temu człowiek jest w stanie poczuć się pełniejszy i szczęśliwszy nie jest dewiacją. To podstawowe prawo człowieka, dlatego zastanówcie się jeszcze raz zanim postanowicie odbierać innym ludziom prawa, gdyż w ten sposób nie tylko upodabniacie się do największych zbrodniarzy poprzedniej epoki, ale też udowadniacie, że macie kompletnie gdzieś innych ludzi, ponieważ tak naprawdę liczycie się wy sami i wasza wizja świata. Szczerze wątpię, aby ktoś z was chciał być kolejnym fanatycznym mordercą, do którego nic nie dociera, ale przy takim odzewie nie sposób wykluczyć, że istnieje całkiem spora grupa ludzi, która z powodu inności innych i braku umiejętności do akceptacji inności, zmieni się w takich Hitlerów 2.0. Jeżeli jednak wam to nie w smak, pójdźcie po rozum do głowy, zanim będzie za późno.

    od RacimiR: O jejku, jaka epopeja. Nie mam czasu się do wszystkiego odnosić, zresztą dyskusja z lewackim betonem jest niemożliwa.
    Cały wpis idealnie według schematu- obrazić kilkukrotnie, przedstawić pseudonaukowe rewelacje, a na koniec oczywiście Hitler.
    A więc krótko. Spis płci wziąłem w Facebooka, tam są właśnie te „genders” do wyboru, być może od czasu napisania tego tekstu doszły tam jakieś kolejne, ale nie chce mi się sprawdzać, ani tym bardziej aktualizować spisu o kolejne „fluidy”.
    Podobnej analizy nie ma nigdzie, choć sugerujesz, że niby jest tego pełno. Może ja źle szukam, ale wydaje mi się, że to co napisałem jest jedyne w polskojęzycznym internecie, dlatego zresztą notuje dużą liczbę wyświetleń w wyszukiwarkach, na pierwszym miejscu na wszelkie frazy ze słowem „płcie”.
    Wszelkie „naukowe” analizy dotyczące płci kulturowej to wymysły lewackich uniwersytetów, sfabrykowane za dolary Sorosa. Oczywiście te uniwerki przyznają sobie nawzajem nagrody, doktoraty, wydają publikacje, ale nikt (prócz lewaków) nie traktuje tego jako naukę. Ostatnio pojawił się fajny filmik Krzysztofa Karonia: https://www.youtube.com/watch?v=tCcv8iUFODo, choć wiem, że go nie zobaczysz, bo po maksymalnie 2 minutach będzie martwica mózgu.
    Prawdziwa nauka uznaje tylko płeć biologiczną, a wszelkie odchylenia traktuje jako patologie. To, z czym teraz mamy do czynienia wyląduje w koszu za kilkadziesiąt lat, gdy lewactwo odejdzie do lamusa, prawdopodobnie dzięki islamowi, który paradoksalnie rośnie w siłę dzięki lewackiemu środowisku dżenderystów. Oni się z wami nie będą cackali.
    A faszystami i nazistami są lewacy- tak jak Hitler popierają aborcję, nienawidzą kościoła katolickiego, przyznają sobie kolejne przywileje kosztem reszty społeczeństwa, a wszystkich, którzy mają czelność wyznawać inne poglądy najchętniej wysłaliby do obozów pracy (w imię tolerancji oczywiście).
    Tymczasem spadam słuchać debaty w amerykańskim kongresie, przed głosowaniem ustawy 447, które odbędzie się za kilka godzin i być może dzięki niemu Polska przestanie istnieć. To jest teraz ważne, a nie jakieś dżendery.
    „Skoro już to mamy załatwione” – żegnam i zapraszam na grupy dyskusyjne Krytyki Politycznej czy innej Feminoteki, zalecam też emigrację do Berlina, Paryża lub Sztokholmu, bo dla tak oświeconych jednostek życie w tym dusznym, średniowiecznym zaścianku musi być beznadziejną mordęgą.

    • Autor w odpowiedzi świetnie, nieumyślnie potwierdził realizm porównania się do Hitlera.

      od RacimiR: Jeżeli ktoś w każdym, kto nie jest lewakiem automatycznie widzi Hitlera, to nie jestem w stanie nic poradzić, przypadek kliniczny.

    • Zgadzam się ze Space. A ty RacimiR-nie pogrążaj się nic ci to nie pomoże. Twoim językiem mówiąc: Spierdalaj nie jesteś taki mądry za jakiego się uważasz.Każdy następny komentarz pogrąży cię zapewne jeszcze bardziej. Pozdrawiam ludzi, którzy jeszcze nie sięgnęli dna idiotyzmu kolegi 🙂

      od RacimiR: Kolejny fan Schopenhauera 😉 Jeszcze Hitera zapomniałeś ze mną zestawić, byłby dublet.

    • „Teraz jej ciało jest w 100% kobiece i niczym nie różni się od innych kobiet poza tym, że zmieniła płeć z męskiej na żeńską na jakimś etapie swojego życia” -CZYSTA NAUKA. JAKIŚ NOWY GATUNEK. Chciałbym zobaczyć jak taki facet przerobiony za kobietę posiadający atrapę organów płciowych rodzi dziecko albo taka kobieta z protezą penisa płodzi dziecko. Tyle w temacie 100% zgodności.
      Jakiś bełkot

    • Jestem średniowiecznym ciemnogrodem i taki umrę

      Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
      na obraz Boży go stworzył:
      stworzył mężczyznę i niewiastę.
      Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną;

      odkąd ludziom wydało się że mogą to samo co Bóg to wszystko się spieprzyło

  15. Artykuł nieprofesjonalny. Nie uznaję 56 płci – uznaję istnienie 3 – męskiej, żeńskiej i trzeciej, która do tej pory nie ma określenia w języku polskim innego niż niebinarna. Ta trzecia dla wszystkich którzy nie potrafią się dookreślić czy są kobietą czy mężczyzną.

    Co do Trans* – tak jak w informatyce jest to tylko wskaźnik na osobę trans (trans czyli przeciwieństwo cis – dowolne). Oczywiście jest to żart i czyjś wymysł.

    Zaznaczę, że osoby typu androgyne (znam to pojęcie w innym znaczeniu) rodziły się od zawsze. Stanowią mały odsetek społeczeństwa. Ale istnieją. Niestety w Polsce większość z nich poddawana jest torturze w chwili urodzenia – tzw. „operacjom naprawczym”, „normalizacji” itp.

    Tu przykład osoby intersex – interseksualisty o identyfikacji płciowej kobiecej (czyli właściwie zgodnej z budową reszty ciała).

    Proszę więc od razu nie nazywać wszystkich lewicowcami / lewakami – bo zaburzenia płci NIE SĄ FIKCJĄ.

    http://secondtype.tripod.com/images/vic-intersex.jpg

    od RacimiR: Skupiasz się wyłącznie na biologii, czyli średniowiecze i zaścianek. Teraz (wg lewaków) płeć nie ma nic wspólnego z wyglądem zewnętrznym, liczy się to co w głowie. Lewak a lewicowiec to całkowicie odmienne terminy.

    • Dobrze, gdybyś potrafił odpisać w postaci komentarza. Powtórzę: „Nie uznaję 56 płci – uznaję istnienie 3 – męskiej, żeńskiej i trzeciej, która do tej pory nie ma określenia w języku polskim innego niż niebinarna. Ta trzecia dla wszystkich którzy nie potrafią się dookreślić czy są kobietą czy mężczyzną.”. czyli określenia FTM, mężczyzna – pozostają mężczyzną, MTF i kobieta pozoistają kobietą. Agender, bigender, Neutrois są tą niebinarną. Jak najbardziej chodzi o płeć psychologiczną. Zaś interseksualizm jest czysto biologiczny, a najnowsze badania wykazują, że przyczyną identyfikacji jako M, K lub niebinarny – leżą w budowie mózgu i są prawdopodobbnie genetycznym problemem jak w przypadku interseksualizmu. Niestety sprowadza się to końcowo do biologii.

      od RacimiR: Co ja mam Ci odpisać? Według facebooka płci jest 56, a to teraz najmądrzejsza wyrocznia. Lewactwo i ich „badania” wprowadziły takie niby-standardy, że każdy może sobie wybrać płeć i ją zmieniać dowolnie często, bez ingerowania w fizyczność. Wg mnie jest to głupie, ale nic z tym nie zrobimy.

  16. Autorów tego artykułu zapraszam do cofnięcia się do podstawówki w celu ponownego powtórzenia materiału z biologi a dokładniej części z płciami.
    I tak w ogóle istnieją tylko 2 płcie a reszta to wymysł ludzi

    od RacimiR: Ty faszysto średniowieczny! 😉

  17. Wy jesteście pierdolnieci na łeb. Jak można być takim przeszczepem i wierzyć w taki szjas. Myślałem, że to żart, iż taki spierdolony odłam społeczeństwa istnieje ale teraz widzę na własne oczy jacy niektórzy są niedojebani. Antyszczepionkowcy, płaskoziemcy i wy, wszyscy jesteście równie spierdoleni i wierzycie w jakieś pierdolenie. Dorośnijcie w końcu bo wierzycie w jakieś kretyńskie teorie bez żadnych podstaw i sensu. Pozdrawiam jakos przedstawiciel jednej z dwóch płci.

  18. Zniszcze wam teraz dzieciństwo – płeć to określenie biologiczne. Albo masz fiutka albo nie masz. I nikogo nie obchodzi czy idziesz ulicą i czujesz się w 34% kobietą, 0,(6) facetem a w pozostałych na pół kosmitą i psem – wyglądasz na faceta to jesteś facetem i chuj. A bez „faszystowskiego” Pan i Pani to jak mają do nas w urzędach mówić? Ej, ty? A może „Człowieku”? A, przepraszam. Może ktoś się nie czuje człowiekiem. Sranie w banie, a jakby pozbierać te wszystkie „chyba to samo co …” to by nawet połowa z tych 56 nie wyszła. Boże, weź pierdolnij granatem w ten świat, bo już nie ma dla niego ratunku…

    • A to Bóg jest mściwy, czy miłosierny? hmmm…
      Kto tam z Prawych odpowie mi na to pytanie?
      Bo Lewacy to się nie znajo.. chyba..

      od RacimiR: Miłosierny.

  19. Moim zdaniem ten kto to okreslil i sprecyzowal ,powinien do konca zycia w kaftanie b e spieczenstwa przebywac.pierwszy raz dowiedzialem sie ze je s t e m jakims cis male ,oswiatczam ze czuje s ie obrazony i bede walczyl o swoje prawa,jestem chlopem z jajami i miedzy nimi mam faje ,spytajcie moja zone ,splodzilem troje dzieci i moje dzieci splodzili mi wnuki,i twierdze ze moi syniwie tez nie sa male cis ale chlopy z jajami,jestem juz dziatkiem i oswiatczam genderowskim z bokom ze znalem tylko dwa rodz a je plci znaczy sie chlop i baba pozatymi dwoma przypatkami to dla mnie zboczenie ktore czeba leczyc psychiatrycznie,albo eliminowac choc natura robi to sama,slyszal kto zeby homo splodzil potomka w stosunku homoseksualnym,

    od RacimiR: Ogólnie to się zgadzam, ale popracuj nad ortografią.

  20. Ale wiesz, że tym artykułem nic nie zdziałasz? Osób LGBT i tak nie uciszysz ?
    Wpadnij na Paradę Równości to chętnie znajdą się ludzie, którzy ci wszystko normalnie na temat płci wytłumaczą- no chyba, że boisz się zarażenia homoseksualizmem 🙂

    od RacimiR: Celem nie było uciszenie kogokolwiek. Po prostu zrobiłem (jako jedyny w polskojęzycznym internecie) rzecz, od której mniejszości seksualne powinny zacząć, ale z jakichś powodów nigdy nie zrobiły takiego zestawienia.
    Na paradę się nie wybieram, bo mnie wszyscy będą tam nienawidzili, jak Hugo-Badera, dziękuję za takie atrakcje. Zresztą nikt by mi tam nic nie wytłumaczył, co najwyżej zarzucił sloganami z pozycji „mędrca”.

  21. non-binary to osoba nie intyfikująca się z żadną płcią,. więc nie jest to Queer ?

    od RacimiR: A gdyby osoba, uznająca się za queer powiedziała, że nie identyfikuje się z żadną płcią, to byłaby faszystą?

  22. Można robić nowy program TV „Między nami cisowcami”.

    „Kobieta różni się od mężczyzny rodzajem chromosomalnym, gdyż 99,995% zdrowych kobiet ma dwa chromosomy X. Różnice w budowie anatomicznej między kobietą a mężczyzną dotyczą narządów rozrodczych oraz sylwetki ciała zwykle są wszystkie lub większość z następujących charakterystyk:

    Dojrzała kobieta ma w pełni wykształcone gruczoły sutkowe, służące do karmienia.
    Średnia wzrostu i wagi kobiet jest niższa niż u mężczyzn.

    Kobiety mają delikatniejsze, mniej intensywnie zaznaczone owłosienie skóry.
    Miednica kobiety jest proporcjonalnie szersza niż miednica mężczyzny, co umożliwia ciążę i poród”(wiki). Nigdy mężczyzna nie urodzi dziecka, nawet jeżeli przeszedłby 1000 operacji, a każda byłaby sponsorowana przez George Sorosa.
    Mężczyzna – człowiek ma chromosom X i chromosom Y, zdolny do zapłodnienia kobiety. Kobieta, która staje się mężczyzną, nigdy nie będzie mogła produkować plemników.
    Oto co na to medycyna: chłop zawsze pozostanie chłopem, baba zawsze babą. Po różnych zabiegach: chłop pozostaje półchłopem, a baba półbabą. Taki człowiek nigdy nie będzie spełniony.

    • Nietylko to. Cytuje fragment mojego komentarza:
      „Znowu LGBT-owskaie propagandowe bzdury. Naturalnie homoseksualizm istnieje „od zarania dziejow”, ALE TYLKO JAKO MARGINALNE WYNATURZENIE. Kazdy student medycyny pierwszych lat wie z anatomii i fizjologii, do czego poszczegolne narzady sie badaja, a do czego nie, bo tak je natura stworzyla a nie inaczej. Wiedza to naturalnie takze lekarze, zwlaszcza proktolodzy, ale wielu z nich to przemilcza, bo takie wynaturzenia, a takze pornografia (nota bene polskie tzw. „feministki” nic przeciw temu coraz wiekszemu upodlaniu kobiet nie czynia, a nawet pornografie w przeciwienstwie do walczacych z nia rosyjskich feministek, popieraja) nabija im kase, dosyc slyszalem i czytalem szczerych wypowiedzi w mediach niektorych gild medycznych, dla ktorych LGBT to istne „El Dorado”. Homoseksualizm bal tak dlugo traktowany jako wynaturzenie a nawet podlegajaca leczeniu choroba, doputy okreslone grupy interesow nie stwierdzily, ze to moze byc gigantyczny rynek, na ktorym mozna zarobic miliardy, samemu nie bedac ani pedalem ani innym wynaturzencem. Nawiasem mowiac homoseksualizm leczylo sie i nadal w wielu krajach sie leczy dokladnie tymi samymi srodkami farmakologicznymi i metodami, jakimi sady nakazuja przymusowo leczyc skazanych pedofilow. Te same srodki, te same metody, raz jest to choroba, a raz nie, cos tu nie gra, albo?

  23. FACEBOOK wlasnie zablokowal moj komentarz do postu z tym artykulem pod pozorem rozprzestrzeniania „mowy nienawisci”. Moj komentarz brzmial „Ale to wszystko to tylko platny cyrkus ze zidiocialymi aktorami !

    od RacimiR: To jest de facto nadal jedyny polskojęzyczny artykuł, który opisuje te „płcie”, więc nie wiem czemu blokują, powinni to promować.

  24. nie mogę z tego, co to za bzdury jakieś. Są tylko i wyłącznie dwie płcie: kobieta i mężczyzna!!!!! a ten artykuł powinni skasować i nigdy do tego nie wracać, to jest zwykłe sianie idiotyzmu

  25. Jestem pod wrażeniem, że coś takiego przeszło w cywilizowanym kraju. Płeć to płeć. Masz pindolka albo go nie masz, a nie to kim ty się do uja wafla czujesz…

  26. PS, nie działa link-film załączony do artykułu

    od RacimiR: Usunąłem ten link, nawet nie pamiętam czego dotyczył 🙂

  27. Znalazłam kiedyś, jeszcze za komuny, w jakiejś gazecie zdjęcie dwu starszych pań, opatrzone krótką notatką, że jedna z nich do niedawna była mężczyzną (mężem tej drugiej), ale poddała się operacji zmiany płci i że w chwili obecnej obie panie nadal mieszkają razem i pozostają w serdecznym związku, ale już nie jako mąż i żona, a dwie przyjaciółki.
    Przyglądałam się temu zdjęciu ze zdumieniem, bo po raz pierwszy zetknęłam się z podobną sytuacją. Pamiętam, myślałam, że jednej z tych pań „znudziło się” być kobietą i stąd wzięła ją taka fantazja, żeby zmienić płeć na męską.
    Dopiero po latach zrozumiałam, że za decyzją zmiany płci stoi nie czyjaś ekstrawagancja, a tragedia całego czyjegoś życia, okupiona masą cierpienia.
    Poniżej opisuję pewne spotkanie, które pozwoliło mi to sobie uświadomić.
    Historia ta nie jest fikcją literacką, a jest we wszystkich szczegółach prawdziwa.

    Siedziałyśmy naprzeciwko siebie przy stole, Baśka i ja. Poprzedniego wieczoru zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie mogłabym jej parę dni przenocować. Przyjeżdża do Warszawy, bo „trzeba wreszcie zrobić porządek z tą sprawą”. Nie widziałam jej od blisko dziesięciu lat i nigdy wcześniej nie mówiła, że jest jakaś „sprawa”– lecz ledwie ją usłyszałam, natychmiast skojarzyłam, o co chodzi.
    Teraz była u mnie już od kilku godzin i zdążyłyśmy pogadać. Zaakceptowałam jej nową rolę w sposób tak naturalny, jakby było to oczywiste dla mnie od zawsze. Bo, skądinąd, przecież było tak od zawsze. Wiedziała o tym lepiej niż ktokolwiek inny, w końcu znała siebie od z górą pół wieku. Lecz że sama paliła świeczkę Panu Bogu, a diabłu ogarek przez całe życie – i nadal nie przestawała tego robić – musiała odczuć jako rzecz głęboko poruszającą, że odcięłam się od jej starej roli z taką łatwością, i wcześniej nawet, niż odważyła się to zrobić ona sama.
    Milczałyśmy. W którymś momencie powiedziała: – Skąd ty masz tyle empatii. Jeszcze chwilę siedziałyśmy w milczeniu i bezruchu. Nagle wstała, zbliżyła się do mnie i władczym ruchem uchwyciła moją twarz w swoje dłonie. Uwięziła mnie jak w imadle. Miałam słaby odruch, żeby się wyrwać. Ale uścisk nie zelżał – przeciwnie, nabrał mocy – więc się poddałam. Poddałam się i trochę przez subtelność (ostatecznie przecież miałam do czynienia z kobietą, w końcu nie brak mi chyba rycerskości), i co najdziwniejsze, z chwilą, gdy zaczęła mnie całować, nieodwołalnie, namiętnie i po męsku, poczułam, że chcę się poddać. I chwycił mnie ten z lekka bolesny ścisk w kroczu, zwiastujący nadciągające podniecenie. Miałam uczucie, że całują mnie dwie osoby naraz – mężczyzna i kobieta: dwa w jednym.
    W młodości Baśka nazywała siebie Jurek, ale teraz wybrała ambitniejsze imię – Gerard. A właściwie – Gerhard. Dość pretensjonalne może, ale za to idealnie pasujące do jej nazwiska: Gerhard Gottfried. Zawsze, kiedy adresowałam do niego kopertę, lubiłam kreślić jedną zdecydowaną kreską te dwa dumne tt. Czułam się jakbym miała za adresata mistrza Zakonu Krzyżackiego. Gerharda sobie odpuszczałam, mówiłam do niego Gerard.
    Gerard miał sztuczny członek, kobiece piersi, a w dowodzie osobistym zdjęcie, z którego patrzył regularny facet, podpisane imieniem Barbara. I tak dożył pięćdziesiątki z dobrym okładem – do chwili, kiedy postanowił „zrobić porządek”. Pracował przez całe życie jako kierowca i często musiał mieć do czynienia z drogówką. Zastanawiałam się, jak musiał czuć się on sam, i jak głupieć musieli milicjanci, gdy ktoś, kogo mieli za faceta, okazywał im prawo jazdy z imieniem Baśka. Albo jak się czuł, gdy zdarzało mu się trafić do szpitala i musiał się rozebrać.
    Kiedy miał szesnaście lat, wyrwał się z domu, z niewielkiej górskiej miejscowości, gdzie mieszkał z despotyczną matką, egoistyczną i prymitywną, i poczciwym, lecz całkowicie podporządkowanym jej ojcem. Wyjechał do Wrocławia – tam zrobił zawodowe prawo jazdy i zaczął pracować jako kierowca w jakimś dużym przedsiębiorstwie dostawczym. (Był trochę przymłody – ale miało to miejsce bezpośrednio po wojnie, metryka nie była tu przeszkodą, ludzie inne sprawy mieli na głowie.) Wtedy jeszcze nie wiedział, że jest facetem. A ściślej – że jest hermafrodytą. Wkrótce potem, podczas obowiązkowych badań w zakładzie pracy, obejmujących również ginekologię, wyszło na jaw, że zewnętrzne cechy płciowe ma kobiece, ale w pochwie ma ukryty szczątkowy członek. Pani ginekolog skierowała go do kliniki, zajmującej się podobnymi przypadkami, i tam, po wykonaniu dalszych badań, poproszono, żeby się zdeklarował: czy chce być kobietą, czy mężczyzną. Chciał być mężczyzną.
    Po jego narodzinach lekarze nie dostrzegli u niego żadnych anomalii, został zarejestrowany jako dziewczynka i miał siebie za dziewczynkę. Jednak już w dzieciństwie czuł, że coś z nim jest nie tak, szalał z chłopakami i stale były z nim jakieś afery, a jako nastolatek zaczął popatrywać za dziewczynami. Odczuł ulgę, że niepokojąca go podświadomie tajemnica znalazła wyjaśnienie i z entuzjazmem gotów był poddać się operacji – czy raczej, serii operacji, które miały zapewnić mu jednoznaczną męskość. Że był niepełnoletni, potrzebna była jednak zgoda jego matki. Ta zaś przyjechała, zrobiła histeryczną awanturę – urodziła nie chłopca a dziewczynkę i nie życzy sobie żadnych fanaberii, jakakolwiek operacja jest wykluczona – i zażądała, żeby oddać jej dziecko w nienaruszonym stanie. Gerard na to poszedł do łazienki i podciął sobie żyły – ale i to nie pomogło.
    Poznałam Gerarda, będąc kiedyś na wakacjach w Ustrzykach Górnych u swojej ciotki, gdzie spędziłam parę miesięcy. Pamiętam ten moment. Wszedł facet – był wtedy już dobrze po czterdziestce – w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że to kobieta. Zaskoczyło mnie, kiedy przedstawiono mi go jako „panią Basię”. Lecz przyjęłam to do wiadomości i nie miałam już z tym żadnych dalszych świadomych skojarzeń. Zachodziłam potem czasem do niego – czy raczej do niej – ale rozmawialiśmy tylko o sprawach powszednich i szybko się zmywałam, bo było nudno. Choć krył w sobie niecodzienną tajemnicę, jawił mi się jako człowiek zbyt prozaiczny, żebym mogła moje zainteresowanie jego osobą pozostawić przy nim na dłużej. Stało się to wtedy dopiero, gdy otworzył się przede mną w związku z „tą sprawą” podczas swego pierwszego pobytu u mnie w Warszawie. Otwartość i szczerość to rzecz zawsze oryginalna – nie to, co ten pusty teatr konwencji – szkoda, że tak rzadko pozwalamy z niej czerpać sobie i bliźnim.
    Gerard był człowiekiem niełatwym. Matka nauczyła go bezwzględnego posłuszeństwa, ojciec – uległości. A jednocześnie był w nim upór i potrzeba niezależności – która w tej sytuacji uzewnętrzniała się w postaci klasycznej krnąbrności: co swoje mówi, a swoje robi. Doprowadzał mnie tym czasem do szału – bo przyjmowało to postać wręcz obłudy. Nie tyle w relacji ze mną może, co z resztą świata – ale mnie też się dostawało. Była w nim jakaś pokrętność i przewrotność, z której sam nie zdawał sobie sprawy. Miał takie upodobanie w czynieniu zawoalowanych sugestii, obciążających poczuciem winy, że nie sposób było uświadomić sobie, o co chodzi, a i tak człowiek chodził jak struty. (Czy – poprawka – tym bardziej chodził jak struty.)
    Jego sprawy kazały mu przyjeżdżać do Warszawy dosyć często, pomieszkiwał a to u mnie, a to u Krystyny, mojej matki. Że u Krystyny był syf na każdym kroku, każdy gość zaczynał u niej od sprzątania, głównie kuchni. A jak zaczął, już nie mógł skończyć – bo w jakimkolwiek celu pani domu weszła do kuchni, znów był burdel. Mówiłam mu zostaw to, co się tak starasz. Ale on pucował jak kto głupi i ani się nie zająknął, że mu to wadzi. Ja się awanturowałam z Krystyną, że Gerard sprząta, a ona brudzi – a on nic, ogon pod siebie, jeszcze zaprzeczał. No i dobra – chce sprzątać, niech sprząta jak taki pilny – wreszcie trwało to parę dni całego szumu. Ale w chwilę później wraca do Ustrzyk i w duchu ukrytej pretensji i cierpiętnictwa donosi mi, jakoby reumatyzmu dostał od mycia naczyń.
    Byłam jedynym człowiekiem, z którym mógł naprawdę być sobą, więc zakochał się we mnie na zabój, z całą namiętnością swej natury. Był w tym bezinteresowny, na nic nie liczył, nie stwarzałam mu zresztą żadnych nadziei – i już sam fakt, że pobudzałam jego wyobraźnię i otwartość, i byłam szczerze zaangażowana w jego problem, nadawał jakieś wewnętrzne napięcie jego życiu i wydawał się być mu wystarczającą gratyfikacją. Pisał do mnie do trzech listów dziennie, a że, swym zwyczajem, nie szczędził w nich przeróżnych aluzji – adresowanych nie tyle do mnie co do swoich wyobrażeń – i nieustannie atakował mnie swym czarnowidztwem na każdy temat, doprowadzał mnie tym na skraj psychicznego wyczerpania. Na szczęście, w którymś momencie znalazł, wydawało się, wdzięczniejszy i bardziej realistyczny obiekt swej adoracji, więc podzielił swe afekty na dwoje i trochę mi odpuścił. Ale o tym za chwilę – jeszcze nieprędko.
    Chodziłam z nim po lekarzach i po sądach, bo sprawa wymagała zabiegów i medycznej, i formalnej natury. Przechodził, między innymi, kurację hormonalną i przygotowywał się do operacji usunięcia piersi. Za komuny mógłby to zrobić z ubezpieczenia, ale za nowego ustroju prawie za wszystko musiał płacić, a był niebogaty, żeby nie powiedzieć wręcz biedny. Utkwiła mi szokująco w pamięci jedna scena, której byłam świadkiem, towarzysząc mu u lekarza – specjalisty od takich przypadków, u którego musiał pokazywać się regularnie co kilka miesięcy. Tym razem nie miał już kasy i nieśmiało, z zawstydzeniem, zapytał, czy mógłby w zastępstwie zapłacić mu obrączką (należącą do swojego nie żyjącego już ojca) i jakimś złotym łańcuszkiem. Do dziś stoi mi w pamięci, jak, pozorując obojętność, jakby była to naturalna forma płatności, ów lekarz przyjmuje od niego tę „krwawicę pokoleń” i wsuwa ją chyłkiem do szuflady.
    Kiedyś przyjechał na z górą dwa tygodnie. Nie żałowałam mu czasu i zaangażowania, lecz był zaborczy, przy czym wyrażał to na swój perwersyjny sposób, i wreszcie posłałam go do wszystkich diabłów. Zostawiłam go u Krystyny i poszłam do siebie, gdzie umówiona była z kim innym. Nie minęło pół godziny, przybiega sąsiadka i mówi: „Jakiś pani znajomy zasłabł na schodach.” Schodzę piętro niżej: Gerard leży jak długi, trzyma się za serce i umiera. Ktoś wezwał już pogotowie. Wkurzyłam się jak diabli, ewidentne było, że chce mnie zmanipulować, zostawiłam go na tych schodach i sobie poszłam. Później dowiedziałam się, że pogotowie przyjechało, zbadali go, znaleźli, że wszystko z nim w porządku, „widać, jakaś chwilowa niedyspozycja”, na wszelki wypadek dali mu jakąś tabletkę i pojechali.
    Albo – innym razem: Znowu posłałam go do wszystkich diabłów, chciałam mieć chwilę spokoju, poszłam do siebie. Ale przedtem zaszłam do sklepu. Gerard został u Krystyny. Wracam do domu. Wchodzę do siebie do mieszkania. Jestem sama. Przez dłuższą chwilę kręcę się po kuchni, rozkładam zakupy – wreszcie zdejmuję kurtkę i idę powiesić ją w przedpokoju. Otwieram szafę – i dostaję regularnego zawału serca: w szafie, przykucnięty, siedzi jakiś człowiek! Patrzę – Gerard. Wziął zapasowe klucze od Krystyny.
    Jeszcze innym razem rzucił się na mnie z nożem. I choć nie wyglądało na to, żeby miał mnie zaraz posłać na tamten świat – zasadniczo, co mi tam nóż, byłam obiektem gorszych ataków namiętności – przestraszyłam się do tego stopnia, bo przyparł mnie do ściany i miał coś w oczach, że uznałam za słuszne wrzasnąć: ratunku! Ale że jestem bodaj jedyną znaną mi osobą na mojej klatce, która czuła jest na takie zawołania, a zajęta byłam kotłowaniem się z Gerardem, nikt nie rzucił mi się na ratunek – i chwała Bogu, bo tylko zrobiłabym z siebie idiotkę.
    Uwielbiam ludzi. Tak jestem wdzięczna im za wszystko, co mi z siebie pokazali… Mam uczucie, że bez tego byłabym pusta jak…?… cymbał brzmiący.

    Ojca Gerarda znam tylko z jego opowiadań, matkę natomiast poznałam osobiście podczas odwiedzin u Gerarda w Ustrzykach. Była to mała sucha kobieta, już leciwa, prostego umysłu, czy raczej wręcz ograniczona, i w sumie nic dziwnego, że jak urodziła dziewczynkę, to chciała mieć dziewczynkę. Szczególnie, że rzecz miała miejsce ponad pięćdziesiąt lat temu, licząc od momentu, kiedy miała wyrazić zgodę na operację Gerarda. Ale poza tym wyglądała mi na niezłą egoistkę, a już z wszelką pewnością była despotką. Inna sprawa, że jak zając ucieka, to pies goni – jedna postawa napędza drugą – a Gerard nie był przykładem waleczności. Bo i skąd, przy takiej biografii. Kiedyś, pamiętam, w związku z jakąś „niesubordynacją”, przy czym było to jakieś zupełne głupstwo, chciała wymierzyć mu policzek. Blisko sześćdziesięcioletniemu chłopu. To znaczy, Baśce – bo naturalnie żaden Gerard dla niej nie istniał. Zamachnęła się – ale nie wyrobiłam i chwyciłam jej rękę w locie, tuż przed jego twarzą. Przytkało ją. Mnie zresztą też trochę, bo zrobiłam to w sposób niemal nieświadomy. Może mało to było kurtuazyjne, ale kocham siebie za takie akcje. Patrzeć nie mogłam na jej ciasny despotyzm i jego uległość.
    Po tym, jak matka Gerarda nie dopuściła do operacji, przez około dziesięć lat nic się nie działo. Aż pewnego dnia trafiła się w jego życiu kobieta – wynajmował u niej pokój, pielęgniarka, samotna, z niepełnosprawnym dzieckiem – która była na tyle dobrą duszą, że odważył się opowiedzieć jej o sobie. Żywo przejęła się jego losem i zaczęła go namawiać, żeby teraz, kiedy matka nie może już stanąć mu na przeszkodzie, zgłosił się do kliniki i zawalczył o swoją męskość. Wreszcie uległ. Nie wiem, jak długo trwały odnośne procedury i żadnych szczegółów nie znam, ale oto pewnego dnia Gerard wrócił z kliniki, wyposażony w sztuczny członek, a ofiarna pani domu wykorzystała swe prawo pierwszej nocy (i następnych), do czego była najsłuszniej upoważniona.
    Ich związek nie potrwał jednak długo, o ile w ogóle przyjąć, że wywiązała się tu jakaś poważniejsza relacja, nie mogłam się dopytać, czy w ogóle były po temu jakieś szanse. Gerard mało uświadamiał sobie własną biografię i ten wątek pozostał dla mnie niejasny (z tego, co rozumiem, dziewczyna miała lepsze rzeczy do roboty, niż brać sobie na głowę drugie dziecko, i takie krnąbrne), wiem tyle, że po jakimś czasie przeprowadził się w inne miejsce, zachowując swą dobrodziejkę w najwdzięczniejszej pamięci.
    I tu następuje najmniej zrozumiały i najdłużej trwający rozdział tej opowieści: Gerarda podkusiło, by wkrótce, przy jakiejś okazji, zwierzyć się matce z posiadania takiego znakomitego sprzętu. Ta wpadła w furię, zagroziła, że jeśli podejmie jakieś dalsze kroki w tej sprawie, wyklnie go z rodziny – ojciec, cokolwiek myślał, o ile w ogóle coś wiedział, położył uszy po sobie – i na to nasz bohater na najbliższych kilka dziesiątków lat pozwolił sobie pozostać w zawieszeniu. Bo sprzęt sprzętem, ale istniała jeszcze konieczność wyzbycia się takiego uroczego atrybutu żeńskości jak pierś kobieca, poddania się kuracji hormonalnej, pobudzającej zarost i niższą barwę głosu, a następnie – formalnej zmiany statusu, czyli potwierdzenia przez sąd, że pani Barbara opuszcza społeczność niewieścią, żeby zasilić od tej chwili szeregi osobników płci brzydkiej.
    Upłynęło wspomnianych kilka dziesiątków lat. Wszyscy tytułowali Gerarda panią Basią, nie wiedząc, co pani Basia ma w spodniach… I oto – nigdy nie wiadomo, czym nas przeszłość zaskoczy – pewnego dnia Gerard (który był w tym czasie już na rencie i znów mieszkał w Ustrzykach) dostał pismo z wrocławskiej kliniki, gdzie przed laty był operowany, z prośbą, by zechciał stawić się na badanie i rozmowę. Klinika zainteresowana była dalszymi losami pacjentów, którzy przeszli operację zmiany płci. Gdy lekarka, z którą rozmawiał, dowiedziała się o jego sytuacji, osłupiała ze zgorszenia na taką nieodpowiedzialność. Kazała mu jechać do Warszawy (nie wiem, czemu właśnie do Warszawy; widać, z jakichś powodów była to korzystniejsza opcja) i niezwłocznie „zrobić porządek z tą sprawą”, doprowadzić ją konsekwentnie do finału. Nie wiem, jak udało jej się osiągnąć ten efekt, dość że Gerard poczuł się tak zobligowany, że nie wracając już do Ustrzyk, jeszcze z Wrocławia, zadzwonił do mnie z pytaniem, czy zgodziłabym się go przenocować. I tak oto wróciliśmy do początku tej historii.
    Rzecz trwała dobrych parę lat i była dosyć skomplikowana, ale wreszcie zakończyła się uroczystym odebraniem przez Gerarda nowego dowodu osobistego, w którym śladu już nie było po dawnej Baśce. Niestety, jako nowo upieczony samiec, Gerard postanowił przypieczętować swoją męskość wstąpieniem w związek małżeński. Nawiązał korespondencję z pewną panią, od kilku lat wdową, która była kiedyś jego koleżanką z pracy. Ożyły jakieś stare sentymenty, wydawało im się pewnie, że dobrze się znają, wyobrazili sobie, że są zakochani i postanowili się pobrać. Przyjechali kiedyś na parę dni do Warszawy, jeszcze przed ślubem, i zamieszkali u Krystyny, która była naiwnie rozczulona rozwojem wypadków, jak to ona. Roztkliwiała się nad tym, że z okazji imienin Bożenki Gerard zamówił dla niej piosenkę w radiowym Koncercie Życzeń. (Nie zająknęłam się skromnie, że chwilę wcześniej mnie takoż spotkał ten sam zaszczyt.) Pani siedziała, wpatrzona w Gerarda macierzyńskim wzrokiem, i mówiła o tym, jak to „misio” się zmieni pod jej dobroczynnym wpływem: przestanie palić, zacznie jeść więcej warzyw, zrzuci parę kilo… – nie pamiętam co jeszcze. Myślałam sobie: aha, już to widzę. Była to osoba inteligentna skądinąd, oczytana, nie bez pretensji – z Gerarda natomiast, nie wymawiając, był kawał ciołka. Jakiś głębszy wymiar relacji z nim mogła nadać tylko temperatura emocjonalna i otwartość – jego wybranka zaś była osobą ostrożną, zamkniętą w sobie i pełną rezerwy. Nie wróżyło to nic dobrego. Jeszcze nie zdążyli się pobrać, a już zwierzał mi się, że „Bożenka nie jest żadne cudo”. Skomentowałam: – Pewnie! Ty byś wolał Marylin Monroe.
    Nie dalej jak w rok po ślubie przyjechał i powiedział, że Bożena nie chce z nim sypiać i że raz czy drugi miał na boku jakąś panią. Skarżył się, że jej rodzina „ma w głowie fochy” i że nie chce do nich chodzić, bo mają go za głąba. Źle się czuł w Łodzi, lepiej było mu w Ustrzykach. (Zawsze mówił, że nie lubi Ustrzyk. Tu góra, tam góra – nie ma się gdzie ruszyć. Teraz twierdził, że chętnie by tam wrócił. W międzyczasie jednak zmarła jego matka, Bożena zarządziła że sprzedadzą mieszkanie i kupią samochód – on się przychylił i spalił za sobą mosty.)
    Prawdziwy dramat miał jednak dopiero nadciągnąć. Nie znam szczegółów z ust obojga, lecz w relacji Gerarda wyglądało to w ten sposób, że Bożena, bez jego wiedzy, zaciągnęła pożyczki w kilku bankach naraz, chyba ośmiu, a pieniądze przekazała swemu synowi na jakieś jego potrzeby (typu zakup samochodu czy coś w tym stylu). Pojęcia nie mam, na co liczyła (sądząc pośrednio z mych obserwacji, miała jakiś układ z synem – lecz ten ją zawiódł), dość że wkrótce potem przestała te pożyczki spłacać i nie odpowiadała na mnożące się miesiącami monity z banków. Jeden z nich adresowany był do nich obojga – Gerard przeczytał go, połapał się, o co chodzi i zdębiał. Niebawem na obie ich nędzne emerytury wszedł komornik, pozostawiając im grosze na utrzymaniu się przy życiu. Żyli na granicy nędzy, bez nadziei na lepszą przyszłość, bo wciąż narastały jeszcze jakieś odsetki. Gerard słał dramatyczne listy. Pisał, że nie ma pieniędzy na wykupienie nawet podstawowych lekarstw.
    Pojechałam do nich i tak się złożyło, że podchodząc pod ich dom, natknęłam się na kogoś, wychodzącego z klatki schodowej. Pamiętam, że pierwszym wrażeniem, jakie ogarnęło mnie na jego widok, było uczucie jakiegoś niejasnego współczucia. Trzeba mi było dopiero kolejnych paru sekund, żeby uświadomić sobie, że to Gerard. Za sugestią Bożeny zaczął chodzić po śmietnikach. Zbierał a to jakieś druty, a to papiery, cokolwiek, co mogło jeszcze mieć jakąś wartość. On – zawsze tak po mieszczańsku elegancki, taki zabawnie kurtuazyjny, taki nieśmiały… Wstydził się podejść na ulicy do człowieka i zapytać go o drogę…
    Następnego ranka obudziły mnie bezpardonowe nawoływania Bożeny: Gerard, wstawaj! Już po dziewiątej! Wstałam i ja. Pochodziłam z nim po tych śmietnikach, żeby było mu choć przez chwilę trochę raźniej…
    W jakieś półtora roku później zadzwoniła Bożena. Powiedziała, że Gerard nie żyje – zmarł na serce.

Pozostaw odpowiedź puszatek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *