„Demokracja Liberalna” na przykładzie lewackich plebiscytów i nagród

Demokracja liberalna to termin, z którym spotykamy się bardzo często, ale niewielu ludzi wie, co on w praktyce oznacza. Wszelkie oficjalne definicje „demokracji liberalnej” są tak zagmatwane, kłamliwe i niejasne, że niczego nie wyjaśniają. Wiemy tylko tyle, że „demokracja liberalna” jest fajna i dużo bardziej demokratyczna, niż demokracja „zwykła” (w ujęciu klasycznym, greckim). Niektórzy wręcz twierdzą, że demokracja „nieliberalna” w ogóle nie zasługuje na miano demokracji. W Wikipedii możemy przeczytać zdanie: „Decyzje podejmowane w demokracji liberalnej nie mogą naruszać praw mniejszości” (czyli mogą naruszać prawa większości). W tym tekście chciałbym na konkretnych przykładach (lewicowych plebiscytów, konkursów i nagród) wyjaśnić na czym w praktyce polega „demokracja liberalna”.

Ojcem „demokracji liberalnej” jest patron współczesnej lewicy, Józef Stalin, który wyraził słynną sentencję: „Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy„. Zasada Stalina polegała na modyfikacji końcowych wyników głosowania na własne widzimisię. W ten sposób przeprowadzano „wybory” na terenach zależnych od ZSRR (np. w PRL). Lewicowa „elita” naukowa (uczniowie Marksa, Lenina i Stalina) z czasem udoskonaliła i rozbudowała zasadę swych mistrzów. Obecnie możemy wyróżnić trzy warianty „demokracji liberalnej”:

  1. Wersja klasyczna, stalinowska (modyfikacja wyniku końcowego wyborów)
  2. Wersja „tajna”, czyli utajnienie konkretnych wyników procentowych i podanie do wiadomości tylko kolejności zwycięzców (bez ich konkretnego wyniku)
  3. Wersja „ultraliberalna” (występuje głównie przy plebiscytach internetowych, których wyniki dostępne są na bieżąco), czyli ingerencja „kapituły” w wyniki głosowania (np. wycofanie z konkursu kandydata, który zajmuje 1 miejsce, albo przyznanie zwycięstwa osobie, która zajęła dalsze miejsce, lub też unieważnienie całego plebiscytu z powodu „nieodpowiednich” jego wyników).

Jeszcze akapicik o samym słowie „liberalizm”. Jest to piękne słowo, oznaczające „wolność”. Np. Statua Wolności to „Statue of Liberty”. Liberalizm (klasyczny) to piękna, chrześcijańsko-prawicowo-wolnościowa idea, która udowadnia, że człowiek wolny (nie poddany ograniczeniom) jest najbardziej efektywny i gdy tylko ściągnie mu się kaganiec- jest on w stanie zdziałać cuda. No i nagle- bach. Przyszli postbolszewiccy lewaccy zamordyści i zawłaszczyli sobie to słowo dla siebie, jak zresztą wiele innych pięknych słów. Niestety, wiele osób przyjęło tę narrację, zwłaszcza w świecie anglojęzycznym, gdzie cały obóz lewacki nazywa się „liberałami”. Co z nich, do cholery, za liberałowie? Przecież to są anty-liberałowie, którzy chcą zlikwidować wolność poglądów na rzecz jedynej słusznej linii światopoglądowej (w dodatku nielogicznej, nieefektywnej i zbrodniczej). Lewacy to również nietolerancyjni faszyści i rasiści, więc ja nie będę ich nazywał antyfaszystami, tolerancyjnymi i antyrasistami tylko dlatego, że oni sobie tego życzą. Z tych samych powodów nigdy nie nazwałem i nie nazwę lewaka mianem „liberała”, bo jest to obraza dla klasycznego znaczenia tego słowa. Niestety, wielu ludzi prawicy uważa słowa „lewak”, „bolszewik” i „liberał” za synonimy. Robi tak np. Krzysztof Bosak. Pani Krzysztofie- głupi pan nie jesteś, więc czemu używa pan słowa „liberał” w ujęciu odwrotnym do rzeczywistego? Bo taka jest moda? Bo tak wypada? Lewak, który chce ograniczania wolności i uprzywilejowywania wyznaczonych grup – to nie jest żaden liberał, a wręcz przeciwnie! Koniec dygresji, przejdźmy do tematu głównego.

Centralą i najlepszym przykładem „demokracji liberalnej” jest Unia Europejska. Co 5 lat w krajach członkowskich odbywają się wybory do Parlamentu Europejskiego, który de facto nie ma żadnej realnej władzy. Prawdziwą władzę w UE sprawuje Komisja Europejska, Rada Europy, różnorakie Trybunały oraz wielkie grupy interesów finansowo-politycznych, które działają z tylnego siedzenia. Plebs na odczepnego dostał wpływ na zupełnie nieistotny Parlament Europejski, a prawdziwa władza UE wybierana jest w sposób „bankietowy” (np. „król Europy”, Donald Tusk nigdy nie wystartował w żadnych wyborach „europejskich”, brał udział jedynie w wyborach parlamentarnych do polskiego sejmu).

Przejdźmy do konkretnych przykładów „demokracji liberalnej”, gdzie „terenem badawczym” są lewicowe plebiscyty i konkursy.


W 2018 roku, z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości- magazyn „Wysokie Obcasy” (feministyczny dodatek do „Gazety Wyborczej”) zorganizował huczny plebiscyt na „Polkę Stulecia”. Redakcja magazynu wytypowała 100 kobiet, a finalną decyzję mieli podjąć czytelnicy w głosowaniu internetowym (demokratycznym, jawnym). Wśród 100 kandydatek znalazł się Krzysiek Bęgowski Anna Grodzka, której jedynym sukcesem było dostanie się do sejmu na jedną kadencję (w dodatku z niezbyt imponującym wynikiem zdobytych głosów wyborczych). Redakcja z Czerskiej chciała być „nowoczesna” i „postępowa”, więc wsadzili na listę transseksualistę, bo taki listek figowy wypadało zastosować. Problem w tym, że Grodzka (z racji niewielkich dokonań zawodowych) nie zasługiwała na miejsce w tym plebiscycie. Sprawę podchwyciła prawica, która zaczęła głosować właśnie na Grodzką (sam tak zrobiłem), aby naświetlić problem uprzywilejowania osoby wyłącznie z powodu jej przynależności do jakiejś mniejszości. Grodzka zaczęła piąć się do góry w wynikach. Redakcja „Wysokich Obcasów” początkowo próbowała robić dobrą minę do złej gry- powstawały artykuły typu: „Anna Grodzka Polką stulecia? A czemu nie?„. Problem w tym, że Grodzka dosyć szybko wysunęła się na pierwsze miejsce głosowania z ogromną przewagą nad miejscem drugim i było wręcz pewne, że przy obecnych (demokratycznych i jawnych) zasadach wygra cały plebiscyt, a wtedy zamiast „Polki stulecia” byłby „Przypał stulecia” (wszak trzon czytelniczek „Wysokich Obcasów” to osobniki typu „wściekle macice” czy „wkurwione cipki”, a tu nagle plebiscyt wygrywa Krzychu Bęgowski, który ani nie ma ani cipki, ani macicy, ani nawet zlepka komórek nie może dać sobie wyskrobać). Wojciech Cejrowski powiedział: „Będę głosował na tego pana Grodzką w plebiscycie ‘Gazety Wyborczej’. Zagłosuje na Grodzką na złość „Wyborczej”. Gazeta będzie musiała „zjeść tę cuchnącą żabę” – zaakceptować, że w ich głosowaniu Polką Stulecia nie będzie np. Maria Skłodowska-Curie, lecz Anna Grodzka. ’Wyborcza’ będzie musiała ją wydrukować na swojej okładce i wręczyć jej statuetkę„. W redakcji zapanowała konsternacja, bo gdyby Grodzka wygrała cały konkurs, to feministki wpadłyby w szał i na Czerskiej nie zostałby kamień na kamieniu. Należało szybko zmienić zasady wyboru zwycięzcy, aby nie doszło do skandalu. Zastosowano więc zmianę- z głosowania demokratycznego na „demokrację liberalną”. W pewnym momencie (bez podania przyczyny) utajniono wyniki głosowania, a na pierwszym miejscu niespodziewanie znalazła się Maria Curie-Skłodowska (która notowała ogromną stratę do Grodzkiej przed utajnieniem). Ostatecznie konkurs „wygrała” właśnie pani Maria, ale wiadomo, że najwięcej głosów otrzymała Grodzka, która nie mogła wygrać z powodów „taktycznych”, więc musiała zadowolić się drugim miejscem. Aby wynik był „odpowiedni”- zastosowano sprawdzoną metodę Stalina: „Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy„. Zabawne jest to, że o zwycięstwie w plebiscycie zadecydowała transfobia (z pozoru tolerancyjnego) organu z ulicy Czerskiej.


Zostajemy na ulicy Czerskiej, gdzie „Gazeta Stołeczna” (lokalna, warszawska „Gazeta Wyborcza”) co roku organizuje konkurs „Noga od stołka”. Jest to „antynagroda”, polegająca na wybraniu największego szkodnika w mieście. W roku 2019 wytypowano 7 kandydatur, w tym dwie „eksponowane” i „faworyzowane”, czyli fundację „Pro-Prawo do życia” oraz polityka znienawidzonego PiSu, Mariusza Błaszczaka. Głosowanie pierwotnie miało być demokratyczne i jawne. Powyżej na screenie jego wyniki. Niestety, nie były one zgodne z oczekiwaniami organizatora, bo najwięcej (70%) głosów otrzymał lewicowy „miejski aktywista”, Robert Buciak (którego zwycięstwo w tym konkursie byłoby mocno niewskazane). Kapituła z Czerskiej zdecydowała więc, że zasady w trakcie gry zostaną zmienione i wprowadzona zostanie „demokracja liberalna”. Na stronie Gazety pojawił się (niepodpisany przez nikogo z imienia i nazwiska) tekst z gatunku [WYJAŚNIAMY], na którym obwieszczono, że pan Buciak to super pozytywny gość i jego kandydatura została tam umieszczona przez pomyłkę, dlatego niezwłocznie wycofują Buciaka z konkursu, a wszystkie oddane na niego głosy przepadają. Zasugerowano też, że można oddać głos np. na Błaszczaka, albo na Fundację Pro. Niestety, po wycofaniu Buciaka najwięcej głosów otrzymał Jerzy Lejk- powiązany z ratuszem pracownik warszawskiego metra, czyli znów osoba nieodpowiednia (zatrudniona przez sojusznika i sponsora, Rafała Trzaskowskiego). Na Czerskiej zapanowała konsternacja. Prawdopodobnie rozważano wycofanie z głosowania wszystkich kandydatów, poza Błaszczakiem i Fundacją Pro-Life, ale uznano, że to mocno obniżyłoby (i tak już niski) prestiż konkursu. Jak się sprawa skończyła? Po prostu wyciszono temat. Konia z rzędem temu, kto znajdzie jakiś oficjalny tekst o zwycięzcy tego konkursu za rok 2019. W roku 2020 już nie popełniono takich błędów, w głosowaniu udział wzięli wyłącznie przedstawiciele wrogiego plemienia i zorganizowano huczną galę na 50 piętrze „Złotej 44”. Było 200 gości, tłum fotoreporterów, ścianki, celebryci, instagramy, szwedzkie stoły, przepych i blichtr, okraszony mnóstwem materiałów prasowych. Próżno jednak szukać jakiejkolwiek wzmianki o analogicznej gali z roku poprzedniego. Nie dość, że nie było żadnej gali, to nawet nie napisali w jednym zdaniu- kto wtedy zdobył nagrodę 😉


Organ z ulicy Czerskiej to bezapelacyjny lider w ilości organizowania różnych „obiektywnych” konkursów i nagród, które zasadą „demokracji liberalnej” zawsze otrzymuje ktoś z ich własnego środowiska. Chodzi tu o takie „prestiżowe” laury, jak: „Człowiek Roku Gazety Wyborczej”, „Nagroda Literacka Nike”, „Nagroda Towarzystwa Dziennikarskiego” (4 dni temu otrzymał ją „dziennikarz śledczy”, Wojciech Czuchnowski z GW) czy „Nagroda Radia ZET” (należącego do George Sorosa), którą przez ostatnie 3 edycje zdobyli: TVN za reportaż o waffel-SS, bracia Sekielscy oraz w tym roku- znów „śledczy” Czuchnowski. Lewacy wyśmiewają się z TVP oraz mediów Sakiewicza i Karnowskich, że przyznają nagrody politykom PiSu (co również jest żenujące), ale sami robią dokładnie to samo, tylko na dużo większą skalę. Poniżej „freudowska pomyłka” Barbary Engelking, która przemawiała po odebraniu nagrody „Człowieka Roku” Gazety Żydowskiej Wyborczej.


Taką sondę na Twitterze w 2016 roku zorganizował niemiecki tygodnik Newsweek. Redaktor naczelny, Tomasz Lis skomentował wyniki w bardzo niecenzuralnych słowach i dał do zrozumienia, że jest zwolennikiem „demokracji liberalnej”, która z miejsca wyklucza PiS z udziału w jakichkolwiek głosowaniach.


Powyżej legendarna, finałowa scena z serialu „kariera Nikodema Dyzmy”. Polskojęzyczni „antyfaszyści” nie chcieli być gorsi i sami wylansowali swojego własnego Dyzmę, którego historia jest równie groteskowa, co oryginał. Chodzi oczywiście o pigmentalnie uposażonego Simona Mola. Był on imigrantem z Kamerunu, podającym się za znanego w całej Afryce antyfaszystowskiego poetę, który w swoim kraju rzekomo był dyskryminowany z powodów polityczno-światopoglądowych i z tej okazji musiał uciekać za granicę (tak oczywiście nie było i nikt Simona Mola nie znał nawet na rodzinnych terenach, ale nikomu z lewaków nie chciało się tego sprawdzać). Pan Simon po „ujściu” do Polski szybko stał się cenionym działaczem lewicowym ze statusem legendy, powiązanym z organizacjami Sorosa i warszawską elitą „antyfaszystów”. Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” dzisiaj jest już podupadłe i martwe, ale wówczas było wiodącą organizacją George Sorosa na terenie Po-lin („tu odpoczniesz”). Przyznawało ono nagrodę dla „Antyfaszysty Roku”, która była w tych czasach bardzo popularna i prestiżowa (uwiarygadniana przez wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki wywierania wpływu, z „Gazetą Wyborczą” na czele). Metodologią wyboru laureata była skrajna odmiana „demokracji liberalnej”, czyli nie wiadomo było, jakie są kryteria (poza tym, że laureat musi mieć odpowiednie poglądy polityczne).  W 2002 roku nagrodę otrzymał (co za przypadek!) Jerzy Owsiak, a rok później dostał ją Simon Mol. Wszystko było fajnie, pan Simon brylował na warszawskich salonach, nagrodę w błysku fleszy przyznawano jeszcze przez kolejne 3 lata, ale w 2007 roku okazało się, że Simon Mol to krętacz, oszust, wyłudzacz i hochsztapler, który dodatkowo zaraził co najmniej kilkanaście kobiet wirusem HIV (swoją drogą- to tłumaczy, dlaczego lewaczki tak bardzo walczą o aborcję, skoro byle bajkopisarz z Kamerunu jest w stanie wymusić na przypadkowej randce seks bez prezerwatywy). Co się później stało z nagrodą „Antyfaszysty Roku”? Ano nie wiadomo, totalna zmowa milczenia. Ostatni raz statuetkę przyznano w 2006 roku Krzysztofowi Skibie, a potem konkurs cichaczem zakończono bez podania przyczyn. Pisałem maila do Stowarzyszenia Nigdy Więcej, dlaczego już nie przyznają tej prestiżowej nagrody, ale nie raczyli mi odpisać, więc jest dla nich niewygodny temat, o którym chcieliby zapomnieć.


W roku 2012 Polska, wraz z Ukrainą organizowały piłkarskie mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Z tej okazji w TVP (za czasów Lisa, Kraśki i innych „liberałów”) zdecydowano, że w wyniku konkursu SMSowego wybrany zostanie oficjalny muzyczny hymn mistrzostw, a zwycięski zespół będzie miał okazję zaprezentować swój przebój na stadionie przed inauguracyjnym meczem Polska-Grecja. Zasady konkursu były banalnie proste, czyli klasyczna demokracja. W eliminacjach wytypowano kilkanaście piosenek, a zwycięstwo należało się temu utworowi, który otrzyma najwięcej SMSów. Wygrała piosenka „Koko koko euro spoko” ludowego zespołu Jarzębina i tu zaczęły się schody. „Postępowcy” opiniowali, że zwycięski utwór to wiocha, cebula, obciach, żenada i wstyd przed całym światem. W kuluarach zdecydowano więc, że zastosowana zostanie „demokracja liberalna”. W wyniku „liberalizacji”- całe głosowanie SMSowe zostało anulowane (oczywiście kasy za te premium-SMSy ludziom nie oddali), a oficjalną piosenką mistrzostw został (nie wiadomo czyją decyzją) utwór „Endless Summer” wokalistki Oceany (który swoim klimatem i teledyskiem bardziej pasowałby do mistrzostw Afryki).


Teraz świeża sprawa, która zainspirowała mnie do napisania tego tekstu. PWN i Uniwersytet Warszawski od 2016 roku organizuje konkurs na „młodzieżowe słowo roku”. W ustaleniu zwycięzcy stosowana jest „demokracja liberalna”, czyli ludzie niby sobie głosują (na stronie https://sloworoku.uw.edu.pl), w tym roku zrobiło to około 200 tysięcy osób, ale ostateczną decyzję podejmuje „niezkazitelne” gremium w składzie: Marek Łaziński (Uniwersytet Warszawski), Anna Wileczek (Uniwersytet J. Kochanowskiego w Kielcach), Ewa Kołodziejek (Uniwersytet Szczeciński), Bartek Chaciński (Polityka). Wystarczy sobie otworzyć ich pejsbuki, aby zobaczyć, że są to osoby jednoznacznie „uplemiennione” po lewej stronie barykady. W tym roku bezapelacyjnie najwięcej głosów padło na słowo „Julka” (oraz rozszerzoną wersję „Julka z Twittera”), ale kapituła decyzyjna (sympatyzująca światopoglądowo z „Julkami”) uznała, że to słowo nie będzie brane pod uwagę, bo jest „odimienne”. Problem w tym, że w 2017 roku wyróżnione zostało słowo „odjaniepawlić”, a jego „odimienność” nie stanowiła wówczas problemu. Sprawa stała się dosyć głośna, dlatego gremium uznało, że w 2020 roku nie będzie zwycięzcy konkursu.


Teraz coś z zagranicy. „Time” to najpopularniejszy tygodnik w USA, a być może na całym świecie. Ma on (rosnące z czasem) lewicowe odchylenie światopoglądowe. Od niemal 100 lat redakcja tygodnika przyznaje nagrodę „Człowieka roku”, a metodologią wyboru laureata konkursu jest zasada „demokracji liberalnej”. Czytelnicy więc głosują na swoje typy, a szanowne gremium na koniec orzeka, czy plebs zagłosował odpowiednio (wówczas wygrywa kandydat, który otrzymał najwięcej głosów), czy też nieodpowiednio (wtedy nieomylna kapituła koryguje wynik na z góry ustalony wariant). Z wariantem „liberalnym” mieliśmy do czynienia w roku 2019. Wyniki głosowania czytelników przedstawiły się następująco:

1) 30% – protestujący z Hongkongu
2) 4,5% – strajki klimatyczne na całym świecie
3) 4,5% – Keanu Reeves
4) 4% – koreański zespół BTS
5) Greta Thunberg (nie podano wyniku procentowego, wiemy tylko, że wynosił on mniej, niż 4%)

Gremium decyzyjne zastosowało wówczas zasadę „demokracji liberalnej” i nagrodę ostatecznie otrzymała Greta Thunberg.


„Starozakonni” wygrywają większość światowych nagród, ale było im mało i w 2014 roku stworzyli sobie własny konkurs- „Genesis Prize„, zwany też „żydowskim noblem”. W roku 2018 uhonorowano urodzoną w Jerozolimie aktorkę Natalie Portman, ale stwierdziła ona, że nie odbierze statuetki i zbojkotuje galę, bo nie zgadza się z polityką Izraela. Skonsternowani organizatorzy postanowili odwołać uroczystość i maksymalnie wyciszyć sprawę, a sama pani Portman raczej nie ma już co liczyć na rozwój kariery zawodowej.


Wystarczy tych przykładów. Gdybym mocniej wytężył pamięć i dłużej pogrzebał w internecie, to pewnie znalazłbym ich dużo więcej. Mam nadzieję, że klarownie wyjaśniłem na czym polega „demokracja liberalna”, o którą tak walczy lewica. Jest to de facto antydemokracja, a samo głosowanie jest organizowane tylko po to, aby uczestnicy mieli mylne poczucie, że cokolwiek od nich zależy. W „demokracji liberalnej” wynik głosowania jest z góry przesądzony, a jeżeli wyniki głosowania wyjdą inne- tym gorzej dla wyników. Najgorsze w tym jest to, że lewacy są święcie przekonani, że „demokracja liberalna” jest bardziej demokratyczna od tej klasycznej, greckiej, chociaż ewidentnie tak nie jest.

 RacimiR, 6.12.2020

PS: Synonimem wyrażenia „demokracja liberalna” jest inne często spotykane słowo, czyli „praworządność”.

36 myśli w temacie “„Demokracja Liberalna” na przykładzie lewackich plebiscytów i nagród

  1. Plebiscycie na młodzieżowe słowo roku 2021 proponuję czasownik „odpewuenić” czyli oszukać, przekręcić, itp. albo rzeczownik „pewuenat” czyli pejoratywnie o jakiejś grupie ludzi podejmujących decyzje sprzeczne z wolą większości.

    od RacimiR: Już w tym roku to zaproponowano i oczywiście gremium odrzuciło.

  2. Albo jest demokracja albo jej nie ma. Jeśli do słowa ,,demokracja” dodaje się przymiotnik typu ,,liberalna” to nie jest to już demokracja. Tak samo w PRL-u była demokracja ludowa ale żadna z niej demokracja. Nawet dzisiaj Korea Północna to jest Koreańska Republika Ludowo-DEMOKRATYCZNA.
    PS: A ja podam najnowszy przykład ,,demokracji liberalnej”. Wybory w USA i ,,odnalezione” 100 tysięcy głosów na Bidena czy w tychże wyborach głosy oddawane przez nieboszczyków

  3. ▌▌Ostatnio „demokracja liberalna” coraz ostrzej walczy o totalitarną cenzurę pod przykrywką walki z fake newsami (tylko ich wybierzcie, a przedwyborcze zapowiedzi Kopacz od dinozaurów teraz już natychmiast wprowadzą w życie!):

    ● Nielegalni nachodźcy to ubogacający nas programiści, lekarze i architekci?

    — „Fact-checked” PRAWDA!

    ● „Biedni uchodźcy multi-kulti” to dzicz paląca samochody, rabująca sklepy i terroryzująca mieszkańców w celu wymuszenia lepszego socjalu i narzucenia swoich zasad w coraz liczniejszych strefach no-go?

    — „Oczywisty fake news i mowa nienawiści!” Zakazać tak myśleć pod karą 50 milionów euro w ciągu 24 godzin! Szczęście, że mamy tę walkę z fake newsami…

    .

    ▌▌„Należało szybko zmienić zasady wyboru zwycięzcy, aby nie doszło do skandalu.”

    No ale to jest przecież sama zbrodnia założycielska naszej młodej demokracji RPRL! „I. demokratyczne” (demokratyczne, bo wolne w 35%, a w 65% z góry ustawione) wybory 1989 roku — w wyniku porozumienia pod stołem wytypowanej przez komunistyczne władze tzw. „konstruktywnej opozycji” i „strony partyjno-rządowej” — doznały zmiany reguł gry pomiędzy I. a II. turą wyborów i odpadający po I. turze komuniści nagle… zostali „demokratycznie” wybrani! Nic dziwnego, że od razu runęło zaufanie do takiej „demokracji”

    .

    ▌▌„Gdybym mocniej wytężył pamięć i dłużej pogrzebał w internecie, to pewnie znalazłbym ich dużo więcej.”

    Ależ nie ma potrzeby… Kolejne przykłady totalitarnej „liberalnej demokracji” sypią się w coraz lepszym tempie — właśnie trzeba było anulować cały kolejny konkurs tylko dlatego, że prowadząca wywiad z „Margotem” nie używała narzucanej jej tytulatury
    królowej imperium brytyjskiego (czy jakoś tak), a aktualna „mądrość etapu” właśnie od niedawna zaczęła już tego wymagać w ramach „wolności słowa”. Wszystko co do tej pory musi iść na przemiał!

    To jak z LGBT+Pedofile — wszyscy są „płynni”, ale wyciągnij „patriarchalnie logiczny” wniosek, że w takim razie gej mógłby przestać być gejem — myślozbrodnia do natychmiastowego cywilnego dołu z wapnem dla winowajcy!

    .

    • ▌▌Tak jeszcze a propos wspomnianej, chyba od zawsze obowiązującej na lewicy, ruchomej „mądrości etapu” (— „Jest prawda czasu i jest prawda ekranu…”) — jej stałym skutkiem jest lewicowy obyczaj palenia książek — powszechnie znany jest oczywiście przypadek palenia książek przez niemieckich socjalistów (odciętych od lewicy w ramach, a jakże… w ramach „mądrości etapu”!), jednak to wcale nie jest odosobniony przypadek, np. w PZPR, partii polskojęzycznych komunistów, w miarę kolejnych „mądrości etapu” masowe palenia książek odbywały się aż do samego końca w 1990 roku — palono całe biblioteki partyjnej politgramoty tylko dlatego, że „na mieście nowe krążyły już treście”…

      Nie da się dyskutować z ludźmi bez dystynkcji rozumu — dzisiaj religijnie wierzą w jedną „prawdę”, jutro w inną, wczoraj mieli jeszcze inną „prawdę” — i cóż z tego, że zawsze ich złapiesz na kłamstwie? Jutro odpowiedzą na to nowymi kłamstwami! Dzisiejsi „europejscy liberalni demokraci” to przecież, człowiek po człowieku… wczorajsi totalitarni moskiewscy komuniści!

      .

  4. ▌▌W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do starej wałęsowskiej zasady „demokracja demokracją, no ale ktoś tym wszystkim musi kierować!”

    Lewica ma świadomość, że totalitarny i odrealniony porządek, jaki próbuje narzucić całemu społeczeństwu nigdy (trwale) nie zyska poparcia większości, a „przypadkowe społeczeństwo” (Geremek?) z samej lewicowej definicji jest głupie i nigdy nie dojrzeje do kierowania swoimi sprawami.

    Zresztą w ogóle nie o to tu chodzi — takie „dojrzenie” byłoby po prostu prywatnie „bardzo nieopłacalne” dla dalszego pasożytowania na społeczeństwie (i naraz trzeba by się zabrać do uczciwej roboty!) — tymczasem umysły tej kasty są wyłącznie nastawione na wyszukiwanie co i rusz nowych wygodnych pretekstów do wdrapania się na plecy obezwładnionego społeczeństwa i bezkarnego pasożytowania do krwi — ile tylko się da, dziedzicznie z pokolenia na pokolenie…

    .

  5. Trudno się dziwić ze ludzie dali sobie wmówić że pedałokracja libealna to samo dobro, skoro dali sobie wmówić tradycje ateistycznego czerwonego dziada z laponii, albo u nas zwyczaj choinek przynieli zaborcy konkretnie prusacy a my to do dziś kultywujemy od tylu lat i jak tu się dziwić że nasi tak kochają pedalską unię.

  6. Drogi Racimirze, pisałeś o Parlamencie Europejskim ale nie napisałeś w jaki sposób w tymże Parlamencie (pomimo, że mało istotny) wyglądają głosowania:

    https://fr-fr.facebook.com/dobromir.sosnierz/videos/dobromir-sośnierz-zrugał-europosłów-w-pe/1538121516486392/

    toż to ewidentny przykład „demokracji liberalnej”. O ile dobrze pamiętam, to dowiedziałem się o tym dopiero przy okazji głosowania na Acta2.

    wyguglałem jeszcze tak na szybko:
    https://www.tvp.info/40189412/glosowania-w-pe-przeliczane-sa-na-oko-polscy-eksperci-sporzadzili-raport

  7. Co do Natalie Portman, to nie wszystko stracone. Żydom do pewnego stopnia wolno krytykować innych Żydów, być może jej się upiecze, w zależności od tego co postanowią mędrcy Syjonu. Np. Sacha Baron Coen może Żydów nawet obrażać, no ale jemu to ujdzie na sucho, bo to jednak błazen. Co innego Finkelstein — to już jest poważny przypadek, bo całkiem na serio krytykuje poważne organizacje i ich najważniejsze źródło wpływów i dochodów. Natalie Portman, będącej celebrytką, bliżej do Coena niż do Finkelsteina. Poza tym:
    – Portman nie zgadza się z polityką Izraela, z którą przypuszczalnie nie zgadza się ok. 1/3 Żydów w samym Izraelu, nie mówiąc o diasporze (Żydzi też są podzieleni, mają swoją lewicę i prawicę)
    – Izrael to jednak poboczny projekt, złożony głównie ze spadów. Elity ostatniego narodu w alfabecie są w USA — kongres, banki, sądy, samorządy, cyfrowe giganty, itp.; gdyby to ich skrytykowała, mogło być dla niej gorzej
    – to nie Izrael decyduje o karierach aktorek światowej sławy, tylko magnaci pokroju Weinsteina

    od RacimiR: Coen robi „kontrolowane” obrażanie w imię zasady, że skoro już jest popyt na wyśmiewanie Żydów to należy go zmonopolizować i kontrolować, bo uwolniony mógłby stać się niebezpieczny. Czyli Coen może to robić, a zwykły goj pójdzie za to samo do pierdla.
    Co do Portman i Żydów- oni są bardzo skłóceni ze sobą, ale mają jedną dobrą cechę (której brakuje Polakom)- rozwiązują problemy we własnym sosie, a nie lecą z płaczem za granicę, jak nasi rodzimi jurgieltnicy z opozycji totalnej.
    Portman złamała tę zasadę i dlatego jej kariera została zahamowana. Mogła powiedzieć po cichu, żeby jej nie dawali tej nagrody, a ona poleciała z ryjem do mediów i zrobiła się afera. Aj waj, tak się nie robi.

    • No nie wiem czy została zachowana w gownach marcvela jakiś będzie grać, gdyby została zachowana to by skonczyla w filmach VOD albo wporannych soap operach

    • A nie jest przypadkiem tak, że jest również popyt na krytykowanie polityki Izraela, i też lepiej to robić w kontrolowany sposób? Nie znam szczegółów tego jej pójścia do mediów, być może były to jakieś gojowskie media (są takie?)

  8. Racimir w temacie liberalizmu tak się składa że Krzysztof Bosak ma rację. Pomiędzy liberaliznem a marksizmrm różnica jest taka że marksizm zadaptoeal wszystkie maltuzjsnskie teorie liberalne i opakoeal to w dialektykę materialistyczna oraz elementy filozofi Hegla (idealizm niemiecki)., W zasadzie różnica jest niewielka. Na przykład ograniczenie dzietności i polityka jednego dziecka w China była realizacja liberalnej polityki dzietności autorstwa Malthusa po raz pierwszy zastosowana wobec Irlandczyków w 19 wieku. Rezultaty polityki jednego dziecka w Chinach były odwrotne od zamierzonych. Spowodowało nie tylko nadwyżkę mężczyzn ale 200 do 300 milionów chińczyków poza jakimkolwiek. systemem ewidencji. Ta rzesza 300 milionów stała się tania siła robocza w fabrykach produkujących wszystkie dobra w Europie i Ameryce. Ci niewolnicy to prawdziwy liberalny paradise stali się źródłem potęgi Chin i gwoździem do trumny dla państw pasożytniczych.

    od RacimiR: OGRANICZENIE dzietności to wg Ciebie liberlizm? Słowo jest „ładne” i można nim częściowo zamaskować podłe intencje, natomiast liberalizm zawsze będzie oznaczał wolność, a nie jej ograniczanie.

    • Adam Smith w swoim dzielę o ekonomi z 1776 próbował wyjaśnić dwie rzeczy. Pierwsze dotyczyło tego czym jest bogactwo a drugie jak do tego bogactwa dojść. W zasadzie Smith stworzył teorie która inaczej interpretowali nawet wspolczesni mu ludzie a co dopiero w następnych pokoleniach. Dlatego rozumiem twoja idealistyczne postrzeganie liberalizmu. Niestety liberalizm jest tak wolnościowy jak demokratyczna jest demokracja liberalna. Główne założenie maltuzjanizmu dotyczyło możliwości zwiększenia produkcji środków kosztem ograniczania dzietności zwłaszcza biednych .. Ludzie którzy interpretowali dzieła Smith'-a po swojemu . Na przykład Malthus uważał że bogactwo to zaakumulowanym kapitałem i jest ograniczone dostępnymi zasobami. Dlatego liczna populacja biedoty zaniża statystykę takiego bogactwa tak w przykładzie irlandczykow którzy po opłaceniu podatków umierali z głodu w czasie nieurodzaju. Obserwacja takiego systemu z umierającymi irlandczykami wskutek sztucznie ograniczonych zasobow dostarczyła Malthusowi pewnych wniosków które potem ułożyły się na kompletna strategie często potem wykorzystywana przez Imperium brytyjskie w stosunku do innych podbitych narodów. Dlatego też, liberalna polityka handlowa w globalistycznym zakresie często wykorzystuje elementy liberalnej ideologii Malthusa gdyż realizuje te same cele co wojna ale bez kinetycznej siły. Chiny są tego klasycznym przykładem.

  9. Za komuny funkcjonowała EKONOMIA POLITYCZNA SOCJALIZMU.
    A ja głupi zawsze uważałem,że jest jedną ekonomia : albo się zyskuje albo się traci.

  10. Grecka demokracja nie przypominała tej naszej. Ludzie byli skategoryzowani na Demos i Ludus i tylko Ci z Demos mogli głosować. Demos to mezczyzna ktory ukonczyl kurs obywatelski swiadczacy ze zna sie na sprawach panstwa. Proporcjonalnie do kategori Demos należał co czwarty obywatel polis. Reszta nie miała nic do gadania. Przecież nie kto inny jak motłoch skazał Sokratesa na śmierć. Wystarczyło że jeden krzyknął „Winny” i stado baranów ruszyło. A dzisiaj celowo daje sie wszystkim prawo wyborcze bo wiekszosc to frajerzy i nie trzeba sie przejmowac tymi co myślą i są w mniejszosci. Kiedys trzeba ich bylo palic na stosie pod zarzutem czarnoksiestwa, albo wybijac elity na wojnie, dzisiaj wystarczy demokracja. Frajerow sie oszuka i przeglosują mniejszość myslącą. Dodatkowo frajerzy czują się lepiej bo mają poczucie bycia równym i mającym na coś wpływ a napewno nie gorszym od innych.

  11. Nieśmiało przypomnę, że również „człowiekiem roku” tygodnika Time był ongiś Adolf Hitler w 1938 – lewicowy działacz polityczny. Wystarczy poczytać trochę tu i ówdzie o sympatiach Niemców do Rosjan (od 1921 i Rapallo), do sowietów (tym bardziej nazistów – Hitler i Goebbels powtarzali, że bliżej im do komunistów, niż do socjalistów). Piszą o tym Pierre de Villemarest i Douglas Reed, a także Hennecke Kardel. Hitler namiętnie czytał Marksa i podziwiał Stalina. To taka dygresja.
    Przypisywanie Hitlerowi i nazistom „prawicowości” jest nie tylko ignorancją, ale też celowym, sowieckim działaniem. Zresztą – niemal każdy lewak nie odróżnia nazizmu od faszyzmu włoskiego i hiszpańskiego. Dla nich to jedno i to samo. I oczywiście – komunizm i socjalizm jest super, a ofiary tych systemów to brednie. Gułagów nie było itd.

    Następnego roku był oczywiście Stalin – a jakże!

    Liberał, a bolszewik, to dwie różne rzeczy. Ale bolszewik – komunista – lewak już nie.

    Demokracja liberalna jest taką samą demokracją, jak political corectness jest wolnością słowa.

    • „Przypisywanie Hitlerowi i nazistom „prawicowości” jest nie tylko ignorancją, ale też celowym, sowieckim działaniem.”

      Skoro sowieci byli komunistami, to dla nich narodowi socjaliści z Niemiec byli prawicą (tak samo dla Korwina wszyscy co nie wyznają jego poglądów, automatycznie musza być „socjalistami”). Wszak NSDAP nie zlikwidowała prywatnej własności (jak to było w ZSRR), tylko byli fabrykanci, rolnicy, rzemieślnicy itd.
      Aborcja w III Rzeszy była zakazana, była też kara śmierci, co przecież chciałyby prawackie partyjki i współcześnie wprowadzić. Homoseksualistów i innych zboczeńców seksualnych w nazistowskich Niemczech zamykano w obozach koncentracyjnych, i musieli tam nosić specjalne oznaczenia na pasiakach że są skazani za przestępstwa seksualne.

      Kościoły i stowarzyszenia, organizacje charytatywne działały w Niemczech bez większych przeszkód. W przeciwieństwie do Związku Radzieckiego, gdzie nie tolerowano jakiejkolwiek stowarzyszeń obywateli poza kontrolą państwa. Nawet cerkiew prawosławna była tam pod taką czy inną kontrolą, a popi byli przymuszani donosić władzy komunistycznej na swoich wiernych.
      Gułagów też nie było kto wie ile tylko był jeden w Związku Radzieckim, coś na kształt ministerstwa, zarządzający wszystkimi łagrami.
      Podobieństw między tymi reżimami – nazistowskimi Niemcami i komunistycznym Związkiem Radzieckim też było dużo. Kto chce, może sobie obejrzeć film łotewskiego reżysera – „The sowiet story”.

      • Odnośnie aborcji w III Rzeszy:

        https://histmag.org/Co-z-ta-aborcja-w-III-Rzeszy-7183/

        Przypominam o tym, że nazistom już nie przeszkadzało wprowadzić jej prawnie i legalnie w Polsce.

        „była też kara śmierci, co przecież chciałyby prawackie partyjki i współcześnie wprowadzić.” – wyjaśnij mi, dlaczego to kara śmierci, która nie jest zemstą, tylko samoobroną społeczeństwa przed zbrodniarzem, jest zła? Może jak ci taki zwyrodnialec wymorduje rodzinę, to zaczniesz myśleć, tym bardziej, że będziesz płacić podatki na jego wygodne życie w pierdlu, o ile nie zostanie uniewinniony przez wolne sądy i konstytucję.

        „Kościoły i stowarzyszenia, organizacje charytatywne działały w Niemczech bez większych przeszkód. ” – mówisz o kościele katolickim, który w Niemczech jako pierwszy był niszczony po dojściu Adolfa do władzy? Już nawet Alan Bullock o tym pisał (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/55605/hitler-studium-tyranii).

        „Nawet cerkiew prawosławna była tam pod taką czy inną kontrolą, a popi byli przymuszani donosić władzy komunistycznej na swoich wiernych.” – polecam książkę „Największa grabież w historii. Jak bolszewicy złupili Rosję” (https://dzieje.pl/ksiazki/najwieksza-grabiez-w-historii-jak-bolszewicy-zlupili-rosje) Seana McMeekina, to się dowiesz, pod jaką to ochroną była wtedy cerkiew. Polecam również Wadima Kożynowa „Stalinowski terror” – on tam także pisze o cerkwi i stosunku bolszewików do niej. (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/236993/stalinowski-terror).

        A jeśli ronisz łzy nad homoseksualistami w niemieckich KL, których to homoseksualistów bynajmniej wcale nie było aż tylu, jak się dzisiaj poprzez propagandę wmawia, a bagatelizuje inne ofiary, o wiele bardziej liczne, to może poczytaj o tym, co robił Ernesto Che Guevara z homoseksualistami. Ich idol, jak i całej czerwonej lewicy.

        O tym, że łagrów nie było tak wiele, to ty lepiej głośno nie mów. Proponuję mapy i opracowania historyczne na ten temat, jak i wspomnienia tych, którzy przetrwali. Relatywizowanie zbrodni komunistycznych nie sprawi, że ludzie uwierzą, że tam były ośrodki wypoczynkowe.

        Owszem GUŁag (Gławnoje Uprawlienjie Łagieriej) był jeden. Mnie chodziło o obozy, potocznie zwane gułagami.

  12. Ciekawym przypadkiem były wybory prezydenckie w Austrii w 2016 r. Faworyzowany prawicowiec Norbert Hofer przegrał przez tzw. ,,głosy korespondencyjne”z zielonym lewakiem van der Bellenem,a frekwencja w lokalach wyborczych rzekomo przekroczyła 100 %.
    Jeszcze mam pomysł dla admina na nowy artykuł. Co gdyby do cyklu ,,Likwidacja rasy” dodać kolejną część związaną z koronawirusem ?

  13. https://www.pch24.pl/wegry–opozycja-zwiera-szeregi-na-wybory-w-2022-roku–powstanie-antyorbanowy-sojusz,80788,i.html
    Na Węgrzech jest taka sama totalna opozycja jak w Polsce. W 2022 roku w wyborach parlamentarnych zjednoczą się wszystkie partie opozycyjne, zarówno lewacy jak rzekomo nacjonalistyczny Jobbik. Ciekawe jak mieliby rządzić, przecież taki rząd dłużej niż kilka miesięcy rządzić nie będzie bo z powodu różnic się rozpadnie; taki twór mógł powstać tylko za pieniądze Sorosa bo nie widzę innej opcji, według sondaży podobno taki twór ma szansę wygrać, no cóż Orban już stracił Budapeszt rok temu w wyborach samorządowych dzięki takiemu zjednoczeniu. W Polsce też próbowano coś takiego zrobić, tylko na próbę w wyborach europejskich, gdyby wygrali to do parlamentarnych też pewnie poszliby zjednoczeni.

    • Stracił a ja myślałem że Budapeszt był od zawsze lewacki jak każde wielkie miasto, z tym że to jedyne wielkie miasto tam i nie mam tam tyle tzw wielkomiejskiego ścierwa takiego jak u nas

  14. Zamierzacie szczepić się na Covida ? Ja od razu mówię że nie. Jakim cudem Pfizer czy inne koncerny farmaceutyczne zrobili tak szybko szczepionkę, wątpię aby były bezpieczne ? Podobno w Polsce tylko 30% lekarzy zgłosiło się do szczepienia i to też część tych decyzji była wymuszona, ciekawe dlaczego taki sceptycyzm wśród lekarzy. A niestety idą ciężkie czasy.
    Warto zobaczyć ten artykuł: https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/benefity-ulatwienia-dla-zaszczepionych-sa-juz-w-grudniowym-rozporzadzeniu/knj5dnw
    Już pojawiły się pewne benefity, przywileje dla zaszczepionych. Póki co symboliczne, ponieważ jest tzw. etap zero szczepień i są szczepieni tylko medycy a te przywileje to brak kwarantanny w przypadku kontaktu z osobą zakażoną, brak kwarantanny w przypadku przekroczenia polskiej granicy, zaszczepiony nie wlicza się do 5-osobowego limitu imprez towarzyskich, zaszczepieni będą mogli korzystać z rehabilitacji leczniczej bez dodatkowych testów, zaszczepiona będzie mogła też korzystać z DPS-ów i ośrodków pomocy społecznej bez testów na koronkę . Ale to dopiero początek; już w połowie stycznia zacznie się pierwszy etap gdzie będą szczepieni będą nauczyciele, żołnierze i seniorzy (pow. 60 lat). I tu już pojawiły się pierwsze ograniczenia. Zobaczcie to: https://prawy.pl/112114-skandal-w-wojsku-juz-jest-przymus-szczepien/
    Podobno żołnierze teoretycznie mają wolność wyboru szczepień ale niezaszczepieni żołnierze nie będą mieli możliwości awansowania, szkoleń, wyjazdów na stanowiska zagraniczne.
    Im dalej w las tym ciemniej. Zapewne wkrótce wraz z kolejnymi etapami szczepień ,,przywileje” czyli de facto kary dla tych co się nie chcą zaszczepić, będą rozszerzane aż w końcu dotkną każdego z nas. Zapewne samolotami będą mogli latać tylko zaszczepieni, podobnie komunikacja publiczna, uczelnie wyższe, hotele przyjmujących tylko zaszczepionych, w restauracji, kinie też tylko zaszczepieni, w sklepach zaszczepieni nie będą wliczani do limitu osób, do przedszkoli przyjmowane dzieci rodziców zaszczepionych, socjal typu 500+ też tylko dla zaszczepionych aż ostatecznym ciosem dla niezaszczepionych będzie to że tylko zaszczepieni będą mogli zdjąć maseczki (co będzie de facto stygmatyzacją niezaszczepionych, tak jak w III Rzeszy opaski z Gwiazdą Dawida dla Żydów). Nie będzie stricte obowiązkowych szczepień, teoretycznie szczepienia będą dobrowolne no ale jeśli się nie zaszczepisz to masz problem czyli obowiązek wprowadzany tylnymi drzwiami (zwykle słowo ,,ale” zmienia znaczenie poprzedniej części zdania). Po to teraz zaostrzają obostrzenia (swoją drogą w listopadzie rząd ogłaszał że jak spadną zakażenia to złagodzi restrykcje, powinniśmy według tych zapowiedzi być teraz w strefie żółtej, więc sami sobie zaprzeczają) by docisnąć śrubę a z zaszczepionych stopniowo te restrykcje zdejmować. Oczywiście wiadomo że propagandowo niezaszczepieni będą gnojeni na każdym kroku zarówno w TVP jak i w TVN-ie czy Polsacie. Przewidywania Krzysztofa ,,Atora” Woźniaka powoli się spełnia, zaczyna się szczepionkowy apartheid. Pewnie będzie tak również w większości Europy i świata.

  15. https://www.money.pl/gospodarka/umowa-ue-z-wielka-brytania-podpisana-twardy-brexit-to-juz-przeszlosc-6591761054595904a.html
    Jest umowa w sprawie BREXIT-u która weszła w życie od Nowego Roku a tym samym skończył się okres przejściowy, gdy formalnie UK 31 stycznia 2020 wyszła z UE ale formalnie były takie same zasady jakby nadal była członkiem. Dogadano się m.in w sprawie połowów ryb; z tego co wiem to przez pół roku będzie można podróżować do UK z dowodem a potem trzeba będzie mieć paszport; UK przestała uczestniczyć w unijnym programie dla uczelni Erasmus.
    Na szczęście nikt już BREXIT-u nie cofnie, dobrze że premierem UK został Boris Johnson, gdyby nie ten fakt to rzeczywiście BREXIT wtedy mógłby zostać cofnięty.

  16. Tak sobie obserwuję wydarzenia z Waszyngtonu gdzie zwolennicy Donalda Trumpa protestują i wdarli się do Kapitolu (budynek amerykańskiego Kongresu) i powiem tak. To musi się skończyć drugą wojną secesyjną. Nie dziwie się zwolennikom Trumpa, wszakże partia mająca w nazwie ,,demokracja” ukradła im demokrację fałszując wybory. Protestujących Demokraci nazywają ,,barbarzyńcami” i ,,terrorystami” ale gdy latem tego roku np. Seattle było niszczone to jakoś im to nie przeszkadzało a teraz gubernatorzy ze stanów Demokratów wysłali do Waszyngtonu Gwardię Narodową (analogicznie w Seattle nie zrobili tego). Nie sądzę oczywiście że okupacja Kongresu była dobra, Kongres i tak zatwierdzi wyniki wyborów; jeśli dobrze pamiętam amerykański system wyborczy to wiceprezydent Mike Pence mógł zablokować zatwierdzenie wyników i alternatywną sesję Senatu gdzie po zaprezentowaniu fałszerstw to senatorzy wybraliby Trumpa na drugą kadencję (w Senacie przewagę mają Republikanie póki co, piszę ,,póki co”, ponieważ w Georgii odbyła się II tura gdzie wygrali dwóch kandydatów Demokratów) no ale Pence wbił nóż w plecy Trumpowi, zbuntował się i ogłosił że tego nie zrobi, krótko mówiąc okazał się zdrajcą.
    Jedno jest pewne, to musi się skończyć drugą secesyjną, biali konserwatywni Amerykanie z środkowych stanów muszą zbuntować się przeciwko lewakom, marksistom kulturowym z zachodniego i wschodniego wybrzeża, dobrze dla nich byłoby gdyby USA się rozpadło, niech stany tj. Kalifornia czy Nowy York gniją sobie we własnym sosie.

    od RacimiR: Problem w tym, że w Kalifornii i Nowym Jorku mają siedziby liczne korporacje globalne, które przynoszą im gigantyczne pieniądze. Dlatego powstanie zafałszowany obraz tego, że lewacki komunizm wcale nie jest taki zły pod względem ekonomicznym, bo te tereny nadal będą bogate.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *