Turcja, Państwo Islamskie i Iran

hs

fot: wikipedia

W polskojęzycznych mediach (od lewa do prawa) panuje jakaś bezsensowna sympatia do Turcji, głównie z powodów historycznych. Często wspomina się o tym, że Turcja nie uznała rozbiorów I Rzeczpospolitej. Niby fajnie, ale to było wtedy inne państwo (Imperium Osmańskie), powody były czysto polityczne, a suma summarum nic to nam nie dało. Niemal cała powierzchnia Turcji to tereny siłą zagrabione od Imperium Bizantyjskiego i krwawo przekonwertowane na Islam. Najsłynniejsza budowla Turcji- Hagia Sofia (patrz obrazek) to nic innego, jak była świątynia chrześcijańska, przerobiona na meczet po wyrżnięciu wszystkich dotychczasowych kapłanów. Oprócz tego Turcy lubią dopuścić się ludobójstwa- np. Ormian i Kurdów. Jedynie 2% powierzchni Turcji leży w Europie, pozostałe 98%- w Azji.

Turcja jest krajem, który trudno zaszufladkować i jednoznacznie ocenić. Turcja przede wszystkim jest bardzo niezależna (czego brakuje np. Polsce)- mają potężną armię (drugą najsilniejszą spośród krajów NATO), dużą liczbę ludności (niemal 100mln, wliczając emigrację), silny rząd, rozwijającą się gospodarkę. Turcja zawdzięcza ten sukces dużej stabilizacji i neutralności politycznej, przez co ominęły ją największe wojny, a także nieszczęścia, takie jak faszyzm, bolszewizm i syjonizm. Do „europejskich” cech Turcji można dodać używanie alfabetu łacińskiego (jako jedni z nielicznych muzułmanów) oraz członkostwo w UEFA i innych europejskich organizacjach. Wielu Turków mieszka w UE, z kolei wielu mieszkańców UE spędza wczasy w Turcji.

Turcja jednak w 98% jest państwem azjatyckim. Niemal wszyscy mieszkańcy kraju to muzułmanie, również jest ich 98%. Wprawdzie legendarny prezydent Mustafa Kemal Atatürk wprowadził w Turcji konstytucyjną świeckość, lecz praktyka wygląda nieco inaczej (np. poderżnięcie gardeł 3 osób, drukujących Biblię). Świeckość „osłabła” zwłaszcza w ostatnich 10 latach, gdy do władzy doszedł Recep Tayyip Erdoğan, którego można nazwać dyktatorem na wzór rządów Putina (raz premier, raz prezydent, ale tak czy inaczej- ma pełnię władzy w kraju). Erdoğan to charyzmatyczny lider i mąż stanu, wielki patriota z jasną wizją rozwoju długofalowego Turcji, mający poparcie społeczne. Niestety (dla nas) jest on dosyć radykalnym muzułmaninem. Tutaj można przeczytać kilka jego cytatów. Erdoğan jest osobą bardzo kulturalną, inteligentną i dyplomatyczną, co pozwala mu w mediach utrzymywać wizerunek „konserwatywnego liberała”. Jednak Erdoğan powoli islamizuje kraj. Ewidentnie chciałby on, żeby terroryści z Państwa Islamskiego pozabijali jak najwięcej Kurdów, którzy są solą w oku dla Turków od dawien dawna. Erdoğan najpierw aktywnie popierał „syryjskich rebeliantów”, od których wszystko się zaczęło. Dzięki Izraelowi, USA i Turcji „rebelianci” stworzyli Państwo Islamskie na terenach Syrii i Iraku. Obecnie terroryści wożą się po pustyniach amerykańskimi Hummerami i nadupczają z AK-47 do wszystkiego, co się rusza i nie woła „Allah Akhbar”. Przy grubszej okazji egzekucja jest bardziej rytualna, filmowana i publikowana w internecie (na szczęście, głowy Polaków nie są zbyt cenne, co oznacza, ze nie jesteśmy dużym zainteresowaniem dla terrorystów).

isil

Państwo Islamskie zostało ewidentnie utworzone wskutek pomocy dla „rebeliantów” w Syrii, którzy chcieli obalić „reżim” Aszszara Al-Asada. Miał on posiadać chemiczną broń masowego rażenia, jednak niczego nie znaleziono. W 2013 doszło do kilku masakr ludności cywilnej poprzez zatrucie gazami bojowymi, jednak prawdopodobnie to „rebelianci” lub szpiedzy użyli tej haniebnej broni, aby mieć pretekst do operacji w Syrii przeciwko Al-Assadowi. „Rebeliantów” syryjskich wspierał Izrael, USA i Turcja. Z „rebeliantów” wyłonił się trzon operacyjny Państwa Islamskiego, które chwilę później zostało uroczyście utworzone i obecnie sieje spustoszenie na Bliskim Wschodzie.

Według mnie istnieje tylko 1 logiczny powód utworzenia Państwa Islamskiego (w przypadek nie wierzę, to za duża polityka). Chodzi o Iran. Jest to kraj znienawidzony przez wszystkich graczy- USA, Izrael, Turcję i Arabię Saudyjską. Jedynie Rosja ma pozytywne stosunki z Iranem, ale jest za słaba, żeby wpłynąć na resztę państw. Iran (Persja) to silny kraj, próbujący być niezależny. Pokutują za to różnymi embargami, blokadami, pogróżkami, fatalnym wizerunkiem w „światowych” mediach. Jednakże Iran nie poddaje się- mają duże złoża ropy naftowej, broń nuklearną, prawie 80mln obywateli. Iran jest krajem wyznawanym głównie przez szyitów, czyli odmianę islamu niechętnie traktowaną przez sunnitów z Turcji i Arabii Saudyjskiej. Dodatkowo w Iranie (tak jak w Turcji) mieszka duża mniejszość kurdyjska, która nie ma łatwego życia po żadnej ze stron.

Teheran- jak widać nie jest to zapadła dziura, jak próbują wmówić to media

Teheran- jak widać nie jest to zapadła dziura, co próbują nam wmówić media

Iran, na który nałożono wszystkie możliwe blokady gospodarcze nie miał nic do stracenia i powołał plan utworzenia Irańskiej Giełdy Naftowej. Transakcje miałyby być dokonywane w różnych walutach, a nie tylko w dolarze (który obecnie jest monopolistą na rynku rozliczeń na giełdach ropy naftowej). To rozwścieczyło USA, którego gospodarka byłaby poważnie zagrożona poprzez krach wartości dolara. Giełda do dzisiaj nie została pełnoprawnie otwarta, z powodu przeróżnych nacisków USA i Izraela (politycznych, ekonomicznych, dyplomatycznych, kolejnych procesów sądowych itd). Iran jednak nie poddał się, obecnie ma nowego, dosyć umiarkowanego prezydenta, który próbuje się dogadywać z USA. Jednakże nadal stanowi dla niektórych duże zagrożenie. Tym samym Iran stanął w kolejce do standardowej amerykańskiej operacji „wprowadzania demokracji siłą”. Było to wielokrotnie dyskutowane w debatach telewizyjnych czy spotkaniach Grupy Bilderberg. Niestety (dla USA i Izraela), po krótkim rozeznaniu- konflikt zbrojny nie wchodzi w grę, gdyż po porażkach w Afganistanie i Iraku społeczeństwo „zachodnie” jest bardzo niechętne kolejnym wojnom (w końcu też wyjątkowo przydaliby się „antyfaszyści”, robiąc na złość swoim władcom). Poza tym Iran to byłby najpotężniejszy kraj, z jakim Stanom Zjednoczonym przyszłoby walczyć w swojej historii (2WŚ nie liczę, bo przypłynęli na zgliszcza), silniejszy i dalej położony od Wietnamu. Szanse na porażkę gigantyczne, a ewentualne zwycięstwo amerykanie opłaciliby tysiącami zabitych żołnierzy, więc przy okazji rząd by upadł w międzyczasie z powodów protestów społecznych. Dlatego podjęto decyzję o działaniu „po cichu” w sprawie Irańskiej.

Utworzenie Państwa Islamskiego Iranowi „pod nosem” i zrobienie bajzlu na tym terenie było po myśli USA i Izraela, a także Turcji i Arabii Saudyjskiej. USA i Izrael ma w tym korzyści ekonomiczne, pochodzące z irańskiej ropy naftowej i zachowania monopolu dolara na giełdach światowych (niedopuszczenie Euro, Rubla, Jena do tortu). Izrael przy okazji pozbywa się Al-Assada, na którego punkcie mieli duże kompleksy. Turcja gra na osłabienie potężnego sąsiada (porównywalnego ludnościowo i militarnie, lecz z większą powierzchnią i zasobami ropy). Dodatkowo Turcja „uzyskuje” częściową likwidację znienawidzonych Kurdów, zamieszkałych na terenie Syrii i Iraku, np. tragiczne sceny z miasta Kobane. Turcja, jak i Państwo Islamskie to sunnici więc ich „sojusz” ma również podłoże religijne (efekty są głównie „dziełem” sunnitów z Państwa Islamskiego, a Turcja tylko nimi steruje).

pejsakW mediach sytuację z Państwem Islamskim przedstawia się jakby nagle spadła z księżyca, nic nie mówiąc o genezie. Prawda jest taka, że jest to banda muzułmańskich dresiarzy, sprawnych i wyszkolonych fizycznie, ale kompletnie zaniedbanych intelektualnie. Łatwo nimi sterować za pomocą islamu, a dodając dolara i cipkę- zdolni są do największych poświęceń i łajdactw (jak zbójcerze). Jednakże nie są w stanie stworzyć struktur państwowych, finansowych, społecznych, nie mówiąc o kulturze czy nauce. Całe Państwo Islamskie to zjawisko chwilowe, które prawdopodobnie z hukiem upadnie w najbliższym czasie, pozostawiając za sobą tylko śmierć i zniszczenie. Obecnie finansowani są oni z zewnątrz, niekiedy odpłacając się ropą i zakładnikami. Jednakże nawet z eksploatacją pól naftowych mają problemy kadrowe i organizacyjne, więc to na dłuższą metę nie ma prawa istnieć. Do czasu rozpadu jednak Państwo Islamskie ma za zadanie zrobić jak najwięcej bałaganu na Bliskim Wschodzie, czyli to co potrafią najlepiej. Na razie zdobywają i plądrują tereny Syrii i Iraku. „Dziwnym trafem” bojownicy z Państwa Islamskiego nie zapuszczają się ani w pobliże Izraela, ani Turcji. Logicznie rzecz biorąc, fanatycy muzułmańscy powinni skierować się na „niewierny” Izrael, ale nie robią tego. Prezydent Turcji, Erdogan oficjalnie potępia Państwo Islamskie i grozi mu wojskiem, ale w praktyce żadnego starcia nie było, choć okazji nie brakowało (np. w bezbronnym Kobane). W Państwie Islamskim przebywa wielu dżihadystów z krajów Unii Europejskiej, którzy dotarli tam bez najmniejszych nawet problemów, prawdopodobnie wielu z nich przejechało swobodnie przez terytorium Turcji. Obecnie już Państwo Islamskie zaczęło być w lekkiej defensywie, gdyż zaczęły się amerykańskie bombardowania. To oczywiście nie wystarczy, więc potrzebna będzie operacja lądowa. Jej konsekwencją będzie dalszy wzrost amerykańskich (i żydowskich) wpływów pomiędzy terytoriami Turcji, Izraela i Iranu. Państwo Islamskie zostanie uroczyście rozbite w 2015 roku, dżihadyści wrócą spokojnie do domów (niektórzy w UE). Odezwą się znowu za kilka lat, silniejsi, liczniejsi i groźniejsi. Będą mogli znowu liczyć na cichą pomoc Turcji. W międzyczasie USA i Izrael poszerzą swe struktury na Bliskim Wschodzie (paradoksalnie kosztem islamu, który zaczął budzić niechęć wśród społeczeństwa), a więc przy granicy z Iranem. Iran będzie więc miał tuż pod nosem problem, który wywrze na nim większą skłonność do ulegania naciskom politycznym. To wszystko zresztą okaże się w najbliższym czasie, stawiam, że do końca przyszłego roku (za 13 miesięcy) Państwo Islamskie będzie już historią. Wtedy musimy zwrócić uwagę na nowy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie (zwłaszcza wobec Iranu) oraz kontrolę granic UE w stosunku do powracających z Syrii dżihadystów (złapać i wrzucić do chlewa z głodnymi świniami). Poza tym ciekawa jest przyszłość Turcji, prawdopodobnie Erdogan będzie rządził krajem jeszcze bardzo długo i w tym czasie realizował będzie politykę „zmian po cichu”, w kierunku islamizacyjnym, nie zaniedbując jednak rozwoju gospodarczego Turcji. Widmo islamizacji Europy nadchodzi bardzo szybko, dlatego warto przeanalizować sytuację z Państwem Islamskim nr1 (które za chwilę padnie) i poszukać związków z kolejnymi Państwami Islamskimi, które w przyszłości prawdopodobnie powstaną na terenie obecnej UE.

 

PS: Ciekawe, co zrobiłaby Polsce światowa finansjera, gdybyśmy do Gazoportu w Świnoujściu sprowadzali tankowcami ropę z giełdy w Iranie, płacąc za transakcję w PLN…

PS2: Przepraszam za przerwę w publikacjach (sprawy zawodowo-naukowe), od dzisiaj wpisy znowu będą pojawiały się regularnie 😉

RacimiR, 3.12.2014r

2 myśli w temacie “Turcja, Państwo Islamskie i Iran

  1. Analiza wspaniała ..z reguły wszyscy bezpośredni “ spadkobiercy “ wielkich cywilizacji ..” Cesarstw” Zachodnich czy Wschodnich są bardziej niezależni ( szczególnie tych zachodnich).Co do” nowadays “…też ma swoje reguły , stare jak świat – stara piosenka ..osoby czy grupy agresywne ( albo całe społeczeństwa w których się wciąga do burdelu nawet własnych , nieagresywnych) muszą mieć zawsze wroga ( żeby się wyżyć) ;jeśli zlikwidują tego zewnetrznego to znajdą sobie potem wewnętrznego.
    A Putin ..co robi w tym towarzystwie? Zupełnie nie sprawia wrażenia dyktatorskiego ( jeśli nim jest to to doskonale maskuje) natomiast odnosi się “ poczucie” , że on , (jego staff i większość Rosjan) robi co może aby nie sprzedać i nie dać ograbić swego państwa …do końca…natomiast co do Zachodu – nie ma wątpliwości …dyktatorów nie ma … Wiadomo …my uważamy , że Słowianie etymologicznie to …Sława i Słowa ..ale nie wszyscy nas tak widzą ( sclavus) – nawet nasi “przyjaciele” i nasza koalicja..:

    Oddać Polakom śląski przemysł to jak dać małpie zegarek Autor: David Lloyd George
    Opis: Michael Howard, brytyjski historyk, twierdzi, że George podczas obrad paryskiej konferencji pokojowej (1919 r.) „nietaktownie zażartował”, iż oddać w ręce Polaków przemysł Śląska, to jak wkładać w łapy małpy zegarek. Howard pisze: „[Niemcy/Prusy] posiadały je [terytoria wschodnie] od XVIII wieku, inwestując intensywnie zarówno w przemysł Górnego Śląska, jak i rolnicze obszary Poznańskiego i Prus Zachodnich.(…) Polaków postrzegali oni [Niemcy] tam jako rasę niewolniczą, Untermensch, którą należy traktować stanowczo, choć życzliwie. Gdy pod wpływem industrializacji polscy chłopi zasilili populację niemieckich miast, stając się lumpenproletariatem, ten stosunek do nich upowszechnił się w całej Rzeszy. Niemiecka postawa wobec Polaków mieściła się gdzieś pomiędzy stosunkiem Anglików do Irlandczyków w XIX w. a nastawieniem białych Południowoafrykańczyków do czarnych w XX w.(…) Ich [Brytyjczyków] doświadczenie kolonialne i irlandzkie sprawiało, że brytyjska klasa rządząca sympatyzowała w pewnym stopniu z niemieckim widzeniem Polaków jako podludzi [Untermensch].”
    Źródło: M. Howard, The Legacy of the First World War, w: Paths to War: New Essays on the Origins od the Second Word War, ed. by R. Boyce and E.M. Robertson, Macmillan, London 1989, s. 46.
    P.S.
    Należy zwrócić uwagę na słowo – oddać ( różni się od dać) i na szczególną odrębność w przynależności do grup językowych : słowianskie , anglosaskie …i.t.d. ..inne śwaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *