Nowy portal Durczoka i sprawa Śląska

silesion

Kamil Durczok próbuje powrócić na karuzelę medialną. Półtorej roku temu został z niej brutalnie usunięty dzięki „seksaferze”, którą rozpętał tygodnik „Wprost”. Wielu ludzi wtedy myślało, że pan Kamil jest już skończony i całkowicie zniknie z mediów. Po długich wyjaśnieniach Durczokowi nie udowodniono jednak molestowania seksualnego. Podobno miał być „tylko” mobbing. Durczok w zeszłym roku wynajął agencję PR, która miała reperować jego nadszarpnięty wizerunek. Kariera Durczoka jest bardzo podobna do kariery Tomasza Lisa. Obaj panowie byli najważniejszymi twarzami TVP oraz TVN, gdzie na zmianę prowadzili główne serwisy informacyjne. Jednak w wyniku ich ciężkich charakterów – nie utrzymali się tam. Pochodzący z Zielonej Góry Lis zapomniał skąd przyjechał i za wszelką cenę chce pozostać w Warszawie, gdzie utrzymuje się na powierzchni dzięki świetnym relacjom z Niemcami z Axel Springer (Newsweek, Onet) oraz z żydokomuną z Agory (TokFM, GW). Żydzi amerykańscy (TVN) postawili na nim kreskę. Dla odmiany, pochodzący z Katowic Durczok nigdy nie odciął się od swoich korzeni – nawet w czasie kariery w Warszawie często bywał na Śląsku, gdzie wypowiadał się na tematy lokalne, widywany był na meczach Ruchu Chorzów. Teraz Durczok odnowił stare kontakty, zamknął rozdział warszawski i próbuje powrócić w wielkim stylu na rynku medialnym Górnego Śląska. Przestudiowałem jego nowy portal internetowy „Silesion” i napiszę pokrótce swoje wnioski.

katowice_porcelanowa
Katowice, Porcelanowa 23 – fot: screen z Google Street View – 2014

Powyżej screen z Google Street View z ulicy Porcelanowej 23 w Katowicach. Tam mieści się siedziba * portalu Durczoka „Silesion”. Lokalizacja raczej słaba, w otoczeniu hal przemysłowych, daleko od śródmieścia, dojeżdża tam jeden autobus, kursujący raz na godzinę. Zdjęcie jest sprzed dwóch lat (nowszego nie ma, a nie mam czasu specjalnie tam jechać z aparatem), więc teraz być może wygląda to inaczej. Dla mnie jest to akurat plus – zawsze byłem zwolennikiem kariery w modelu amerykańskim, czyli „od zera do milionera”. Przynajmniej wiadomo, że Durczok nie dostał jakiejś podejrzanej kasy z zagranicy, bo inaczej wynająłby jakiś szklany dom w centrum miasta. Chłop próbuje rozkręcić biznes medialny od zera (tak jak redaktorzy „Do Rzeczy”, wywaleni z Rzeczpospolitej) i to akurat mi imponuje, z kolei brzydzę się postawą typu Janda, Zimoch, Stuhr, Kraśko, Jethon, Lis itd, którzy po odcięciu od publicznych pieniędzy wpadają w ogromną frustrację i robią z siebie męczenników.

* update – Silesion w momencie pisania tego tekstu zmienił adres na Katowice, Uniwersytecka 13, czyli typowy „szklany dom w centrum miasta”, więc cały powyższy akapit prawdopodobnie został napisany zbyt pochopnie.


Przejdźmy do portalu „Silesion”. Prawdopodobnie Durczok chce zabrać trochę rynku „Dziennikowi Zachodniemu”, czyli niemieckiej gazecie koncernu Passauer Neue Presse, który w latach 90-tych wykupił wydawaną od 1945 roku „Trybunę Śląską” – tylko po to, żeby ją wkrótce zlikwidować (klasyczny przykład na przekształcenie własnościowe a’la Balcerowicz – wykupić za grosze swojego rywala i zlikwidować). Portal Durczoka ma raptem kilka dni, ale już jest ponad 50 newsów, więc tempo narzucili sobie dosyć szybkie. Głównie są to wiadomości lokalne i panoramy regionu nagrywane z drona. Od strony technicznej – totalna impreza techno. Moja strona może i jest prehistoryczna, ale przynajmniej przejrzysta. Portal Durczoka odwrotnie – nowoczesny, ale wszystko tam się rusza, lata i wibruje – można dostać oczopląsu. W dodatku nie ma tam jeszcze żadnych reklam, a niewątpliwie takie się pojawią – wtedy atak epilepsji gwarantowany. Celują prawdopodobnie w czytelnika młodego, bo osoby starsze wolą spokojny layout, zamiast dyskoteki na ekranie. Obciążenie dla komputera/smartfona jest ogromne, więc na słabym sprzęcie prawdopodobnie czeka nas zamulenie, albo zawieszenie przeglądarki. Jest dużo niedociągnięć technicznych, ale pewnie z czasem będzie to naprawiane.

Najważniejsze jednak jest to, o czym tam piszą. Niestety – nie jest dobrze. Już teraz widać, że nie będzie to medium obiektywne, lecz silnie upolitycznione. Główne nurty, promowane na portalu Durczoka to: lewactwo, anty-PiS i przede wszystkim podburzanie Ślązaków przeciwko Polsce.

Jeden z artykułów to: „Tłumy na proteście w Gliwicach” – chodzi o „Czarny protest” – było tam ze 100 osób – „tłumy” że hej… W zwykły dzień tam jest też pełno ludzi, bo to główny plac spotkań dla studentów z pobliskiej Politechniki. Nie ma zdjęć z góry, mimo, że redakcja ma dostęp do drona, a obok jest wieżowiec, więc pewnie wyglądałoby to tak, jak pikieta Ryszarda Petru (KLIK). Na obecną chwilę około 20% wszystkich artykułów na „Silesionie” to „czarny protest” – zatem widać, że będzie to kolejny portal lewacko-liberalny i antypatriotyczny.

Inny artykuł zatytułowany jest: „Suplementy diety i szampony znikną z aptek” – w treści wyjaśniono, że jednak nie znikną… Portal aspirujący do poważnego nigdy nie dałby takiego durnego nagłówka, więc z pewnością nie będzie to portal opiniotwórczy, lecz tabloid.

silesion2

Najwięcej jednak jest felietonów „tożsamościowych” i „podburzeniowych”. Przez kilka lat Durczok pracował dla TVN, w którym mówi się o Śląsku tylko wtedy, gdy coś wybuchnie, albo ktoś kogoś zabije. Podobnie robiła Platforma Obywatelska (na portalu „Silesion” piszą o niej albo dobrze, albo wcale), która o Śląsku przypomina sobie tylko przed wyborami (PiS zresztą też). Nagle jednak Durczok doznał olśnienia. Pierwszy artykuł na „Silesionie” (nie licząc tych powitalnych) to pro-RAŚowski felieton Szczepana Twardocha o wdzięcznym tytule „Jestem wkurwiony” (kurwy ścielą się gęsto – prócz nagłówka to „śląskie” słowo występuje jeszcze w tym tekście 5 razy). Inny felietonista o performenckim pseudonimie „Ingmar Villqist” również gra na emocjach Ślązaków, którzy koniecznie muszą się zbuntować i zrobić antypolskie powstanie (tekst „Kto chce oderwać Górny Śląsk od Polski?„. Sam naczelny również wpisuje się w tą retorykę, np. tekst „Pódźcie, idymy się wadzić”. Brakuje tam tylko Kazimierza Kutza, który idealnie wkomponowałby się w linie polityczną „Silesionu” – mogę się założyć, że jego zatrudnienie przez Durczoka to tylko kwestia czasu (chyba, że umrze). Podobnych felietonów jest tam więcej, praktycznie codziennie nowy – widać więc, że nowy portal jest pro-RAŚ i próbuje grać na melodii narodowo-wyzwoleńczej Ślązaków. Według mnie patriotyzm lokalny nie jest zły, ale w przypadku, gdy chodzi o pozytywne wartości. W felietonach u Durczoka nie chodzi jednak o rolady z modrą kapustą, architekturę familoków i industrialnych zabytków, ani występy Mirosławów Szołtyska czy Jędrowskiego. W tych felietonach ewidentnie chodzi o podburzanie Ślązaków i wzbudzanie w nich niechęci do reszty Polski, na wszelkie możliwe sposoby. Wpisuje się to w ogólnokrajowy nurt skłócania Polaków między sobą (ostatnio wszędzie, gdzie pojawi się jakaś grupka niechętna rządowi – z automatu mają wsparcie PO, Nowoczesnej, SLD, Razem, GW, TVN, KOD i Sorosów). Ślązacy są skazani na Polskę (i odwrotnie), więc lepiej byłoby łączyć, a nie dzielić. Temat Anschlußu Śląska do Niemiec był może i realny, ale 50 lat temu, teraz nie ma na to żadnych szans. Niemcy wpakowali setki miliardów marek w NRD po zjednoczeniu,  a mimo to różnice między wschodem i zachodem są tam nadal ogromne. Na Śląsk musieliby wydać jeszcze więcej, a na głowie mają teraz 2 miliony „lekarzy” oraz bankrutujący Deutsche Bank. Dzisiejszy Śląsk to głównie Polacy z Kresów oraz „spolszczeni” Ślązacy. Opcji proniemieckiej jest bardzo mało, najbardziej gorliwi po prostu wyjechali do „heimatu” (w 2 falach – lata 70/80 i po 2005). Zainteresowanie Niemiec Śląskiem jest obecnie zerowe, nie licząc stawiania Lidlów na każdym osiedlu.

Pozytywna Energia

Durczok i jego kumple bardzo ciepło wyrażają się o autonomii Śląska, ale jak ognia unikają szczegółów – jak by to niby miało wyglądać? Wszak sam guru Kutz swego czasu pisał, że Ślązaków cechuje „dupowatość”. Autonomia to po prostu decentralizacja. Jej namiastkę dała reforma samorządowa. Śląski samorząd (kierowany przez koalicję PO-RAŚ) nie może się absolutnie niczym w tej kwestii pochwalić. Idealnym przykładem jest Stadion Śląski, niegdyś kluczowy obiekt Reprezentacji Polski (swoją drogą tam mecze miały klimat i doping, nie to co teraz na Narodowym, gdzie robi się druga siatkówka). Od meczu Polska-Anglia w 1993 roku Stadion jest w przebudowie i dalej nie wiadomo, kiedy będzie ukończony. Na Śląsku było wielkie oburzenie, że Stadion nie został areną Euro2012, tymczasem Euro2016 już za nami, a stadion dalej rozkopany. Jak dobrze pójdzie to skończą go na Euro2020 (a po pierwszej śnieżycy zawali się dach). Koszt remontu tego przestarzałego trupa przewyższył już koszt wybudowania nowoczesnego stadionu we Wrocławiu, a końca nie widać… Nie lepiej jest z otoczeniem Stadionu, czyli Parkiem Śląskim – kolejną jednostką samorządową. Atrakcje w likwidacji, wszystko się wali, zaciągane są kolejne kredyty, do ZOO lepiej nie iść z dziećmi, bo będą płakać na widok tych zdechlaków, a w Park wżyna się deweloperka. Inny przykład na sprawność śląskiego samorządu to karta „ŚKUP”, która miała wprowadzić Śląsk w erę cyfrową. Historia podobna, jak Stadion Śląski, czyli wielka obsuwa czasowa, dużo wyższe koszty niż planowano, a efekt opłakany. Kolejny przykład to GZM, czyli Górnośląski Związek Metropolitarny. Jest to towarzystwo wzajemnej adoracji, które niczym się nie wykazało, prócz przeżarcia grubych milionów. O komunikacji publicznej na Śląsku z litości nie wspomnę, KZK GOP to przechowalnia lokalnych polityków odstawionych od koryta, a bez własnego samochodu ani rusz. Jedyne większe inwestycje w komunikację zostały przeprowadzone za pieniądze z UE. Jeżeli tak ma wyglądać samorządność Śląska, to dla dobra samych Ślązaków lepiej porzucić ideę autonomii… Póki co mają oni tendencję do głosowania na typy spod ciemnej gwiazdy (Bieńkowska, Buzek, Tomczykiewicz, Blida). Według mnie Ślązacy nie mają specjalnych powodów do narzekań – bezrobocie dużo niższe od średniej krajowej, a płace dużo wyższe. Dlatego felietony na „Silesionie” są dla mnie jednoznaczne – chodzi o wzbudzanie najniższych instynktów i zawiści w imię sloganu „gdyby nie ta okrutna Polska, to mielibyśmy teraz na Śląsku drugą Bawarię”… Frakcja patriotyczna i narodowa nie jest na „Silesionie” w ogóle reprezentowana, tak jakby stanowiła jakiś nieistotny folklor.

Całość „Silesiona” uzupełnia blok z wypowiedziami takich „sław”, jak Marcin Meller (TVN, Polityka, Newsweek, pochodzenie mojżeszowe), Marian Zembala (minister zdrowia w rządzie PO-PSL) i Dawid Kostempski (lokalny polityk PO o bardzo podejrzanej przeszłości). Dzisiaj pojawił się tam wywiad z Peadarem da Burca – jest to największy nudziarz świata, felietonista Gazety Wyborczej. Nawet jak na standardy dziennikarskie z Czerskiej – ten gość jest po prostu beznadziejny. Pierwszy z brzegu górnik spod kopalni miałby dużo więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia. Jeżeli ktoś chce popełnić samobójstwo – pomoże mu w tym lektura tekstów pana Peadara.

„Silesion” próbuje wstrzelić się w bardzo nasycony rynek zadeklarowanych Ślązaków. Wprawdzie Górny Śląsk to najbardziej zaludniony region w Polsce, ale też nasycenie medialne jest ogromne. „Silesion” będzie dublował to, co już teraz można przeczytać w mediach, takich jak: Dziennik Zachodni, Gazeta Wyborcza Katowice, MMsilesia, Jaskółka Śląska, Ultramaryna i Ślunski Cajtung. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Prawdopodobnie dla Durczoka jest to ostatnia szansa na powrót do mediów. Sprawy nie ułatwia łatka mobbingu w TVN, ciągnąca się za nim, jak smród po gaciach. Jeżeli Durczokowi ten interes nie wypali – zostanie chyba tylko zbieranie pieczarek w Holandii…

RacimiR, 12.10.2016

PS: Przepraszam za dość chaotyczny tekst, ale jesienna pogoda rozłożyła mnie na łopatki –  od 5 dni jestem chory i trudno mi się skupić.

5 thoughts on “Nowy portal Durczoka i sprawa Śląska”

  1. Kiedy napiszesz cos o ,,Karakanach” i nienawiści jako zaczął darzyć kalifat Francuski? Możesz jeszcze napisać o aferze reprywatyzacyjnej i ,,Czarnych protestach”

  2. Moja sp babcia mawiala „źe nie ma nic gorszego jak dziad co zdobedzie”, zapewne nie raz spotkaliscie sie z sytuacja ze w pracy jakis mlokos tuz po studiach zostal dyrektorkiem, kierowniczkiem wogole kims „waznym” (oczywiscie nic w tym zlego, kazdy chce pracowac, zarabiac wiecej, robic kariere) i bardzo czesto zwlaszcza przed 30 takiemu komus odbijalo, stawal sie hamski, opryskliwy ponizal innych, robil co musie podoba. Kasa, wladza demoralizuje a wladza absolutna demoralizuje absolutnie.
    Tak tez mysle bylo z Durczokiem, Lisem którzy zostali tzn. osobowosciami medialnymi i po jakims czasie im odbijalo (durczak moze za bardzo poczul sie samcem alfa, moze cos bylo na rzeczy), a lisek chyba
    nie byl swiadomy ze wszystko jest do czasu (utracone korytko, a w necie krozy z nim filmik „i jeszcze sie musze w grafice komputerowej zatrudnic kur…).
    Ludzie ogolnie maja dosc tych ich ryjow w tv, tak jak maja dosc ryska petru prawie co godzine w tvn, juz trwam wola z torunia ogladac.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top