Cancelowanie Rymanowskiego

Witam po dłuższej przerwie, miałem we wrześniu pewien wypadek, który sponiewierał mnie finansowo i psychicznie, ale już wracam do świata żywych. Dziś na rozgrzewkę tekścik o najgłośniejszej sprawie bieżącego tygodnia, czyli zesrańsku „elitarnego salonu” wobec Bogdana Rymanowskiego. Analiz zjawiska w internetowych „commentary” powstało już wiele (m.in. zrobił to Stanowski), więc ja też wtrącę swoje trzy grosze i pomimo przewałkowania tematu spróbuję napisać coś, czego nie powiedzieli inni.

Sam Bogdan Rymanowski to znany powszechnie dziennikarz, obecny w mediach już od 35 lat. Pracował on w największych stacjach radiowych i telewizyjnych, np. TVP, TVN, TV Puls, a obecnie prowadzi publicystykę w mediach Solorza (Polsat i Interia) oraz w Radiu ZET (skąd pewnie niedługo wyleci, bo współwłaścicielem jest Soros). W wolnych chwilach Rymanowski prowadzi swój autorski, jednoosobowy kanał na Youtube, gdzie średnio 1-2 razy w tygodniu zaprasza kogoś na rozmowę. Jego strategia prowadzenia rozmów to głównie zadawanie pytań i słuchanie, bardzo rzadko wcina się on rozmówcy w pół zdania, w przeciwieństwie do telewizyjnej publicystyki, gdzie zawsze najjaśniejszą gwiazdą programu jest prowadzący(a), który formułuje tezy i wypowiada procentowo najwięcej słów z wszystkich osób obecnych w studiu. Za to też pokochali go Polacy. Profesjonalizm Rymanowskiego potwierdza fakt, że nigdy nie miał do czynienia z PZPR, a wręcz był jej wrogiem, a mimo to był w pewnym momencie jedną z najważniejszych osób w TVN.

Nagonka na Rymanowskiego zaczęła się od tygodnika „Newsweek”, który w wydaniu z 3-go listopada zaserwował okładkowy tekst, hejtujący pana Bogdana. Głównym zarzutem była rozmowa Rymanowskiego z prof. Grażyną Cichosz. Tematem tejże rozmowy była przetworzona żywność i jej długoterminowy, negatywny wpływ na zdrowie człowieka. „Newsweek” wybrał kilka nieprawidłowości (ale dalekich of foliarstwa) z tej 80-minutowej rozmowy i na tej podstawie wysnuł wniosek, że trzeba cancelować… Rymanowskiego (co ciekawe, pani Cichosz w ogóle nie była skrytykowana przez „elytę”). Według „salonu” Rymanowski powinien prostować wszystkie nieprawdy na bieżąco, a najlepiej w ogóle nie zapraszać „niezatwierdzonych” przez „elytę” gości. Jedynym wyjątkiem, gdy można na wywiad zaprosić kogoś „niezatwierdzonego” jest sytuacja, kiedy „obrońcy demokracji” są w przewadze liczebnej i chóralnie drą ryja, gdy „niezatwierdzony” próbuje się odezwać. Najlepszym przykładem inna niedawna sytuacja (z TVP w likwidacji), gdzie prowadząca Dorota Wysocka-Schnepf przez minutę opierdzielała jakiegoś typa z PiSu za to, że Zbigniew Zbiobro rzekomo (zdalnie i miesiąc po fakcie) zabił jej matkę, a ten gdy próbował sklecić zdanie i wstrzelić się w słowotok prowadzącej- usłyszał od posłanki Sroki, że… „nie jest w stanie normalnie prowadzić rozmowy” 🙂 Tak według „elyt” powinny wyglądać współczesne media. To oczywiście próba z góry skazana na porażkę, gdyż normalni ludzie nie są w stanie takiej rąbanki oglądać dłużej, niż 3 minuty.

Tak przy okazji, naczelnym „Newsweeka” jest obecnie pan Szadkowski, który znany jest (jeszcze z czasów pracy w Gazecie Wyborczej) z groteskowej, wielomiesięcznej kampanii oszczerstw przeciwko kibicom Lecha Poznań przed Euro2012, co zresztą również było skordynowaną akcją medialno-rządową (skutek był podobny: więcej śmiechu, niż wiary w te wypociny). Poprzedni naczelni „Newsweeka” to jeszcze ciekawsze „elyty”: przed Szadkowskim był Sekielski, który obecnie za gigantyczne honorarium prowadzi swój „szoł” w TVP w likwidacji (8 gwiazd z babą grającą na pianinie), wcześniej przez 10 lat ten stołek zajmował Tomasz Lis, który rozstał się z redakcją w atmosferze skandalu mobbingowego (choć prokuratura oczywiście umorzyła przez przedawnienie), przed Lisem był Maziarski (twardy 8-gwiazdkowiec z GW), jeszcze wcześniej Michał Kobosko, obecnie polityk Trzeciej Nogi, który wkrótce zamelduje się w partii Tuska. Ostatnim normalnym naczelnym „Newsweeka” był Tomasz Wróblewski, ale rozstał się z redakcją 11 lat temu.

Po artykule „Newsweeka” nastąpił książkowy „przekaz dnia”, czyli wszystkie zaprzyjaźnione media „spontanicznie” zaczęły rozpisywać się o Rymanowskim i jego rzekomych brakach warsztatowych. Zaczął oczywiście Onet (z tej samej niemieckiej stajni medialnej, co „Newsweek”), wtórowała im Gazeta Wyborcza i jej odnogi (Oko Press, Krytyka Polityczna czy Gazeta.pl), w ślad za nimi poszły mniejsze media oraz TVP. Skąd ta nagonka na Rymanowskiego? Wszak nawet dopuszczając się drobnych błędów i tak pod względem profesjonalizmu dziennikarskiego stoi kilka poziomów wyżej, niż całe koncerny medialne, dysponujące większymi zasobami korekty i sprawdzania wiarygodności gości. Tam jednak porad udzielają np. Syren Ariel (TVN), drag queen 'Twoja Stara’ (również TVN), do tego kanały bajkopisarza Pińskiego, lewackie Radio Rebeliant (polecam niedawny wywiad z Magdaleną Środa, która źródło wojen upatruje w piłce nożnej) czy pani Katarzyna Wappa, która w TVN opowiadała o urojonym Ibrahimie, który po nielegalnym dotarciu do Polski z Białorusi całymi dniami pływał w lodowatej rzece, a nocami bał się rozpalić ognisko, żeby nikt go nie zobaczył (potem dostała za to coś Medal Wolności Słowa Fundacji Grand Press). Przykłady można mnożyć, ale jednak dostało się tylko Rymanowskiemu i to skoordynowaną akcją. To tak, jakby 10 gangsterów napadło na bank, a przechodzień w tym czasie wyrzucił niedopałek na chodnik przed bankiem i zhejtowano tylko tego przechodnia.

Dlaczego akurat on? Według mnie, powody są 3. Po pierwsze- odcinek z panią Cichosz musiał z oczywistych względów bardzo nie spodobać się wpływowym i bogatym koncernom żywnościowym i fast-foodowym (oraz dostawcom śmieciowego jedzenia, jak Glovo czy Uber). Po drugie- „postać znana, aktor w takich niedużych rolach”, czyli słynny wywiad Rymanowskiego z Donaldem Tuskiem w Polsacie, kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich. Premier najwyraźniej uważał, że jego majestat spowoduje, iż Rymanowski będzie się zachowywał jak klakierzy z TVP czy TVN, ale niestety pan Bogdan miał czelność poruszyć kluczową z punktu widzenia wielomiesięcznej nagonki na Karola Nawrockiego kwestię rangi oskarżeń kręgów rządowych wobec Nawrockiego, czyli zapytać Tuska o wiarygodność anonimowych oskarżycieli/pomawiających oraz zażyłość (a raczej jej brak) znajomości Nawrockiego z „Wielkim Bu” i półświatkiem gangsterskim. Konkretnie: Rymanowski zasugerował, że zeznania zmyślonych anonimowych świadków z Onetu oraz zdjęcie z „Wielkim Bu” (gdy w dzisiejszych czasach osoby publiczne robią tysiące zdjęć z ludźmi, którzy ich o to poproszą) to chuj, a nie żaden dowód na bliskie związki Nawrockiego z gangsterami, o których 24 godziny na dobę huczały wówczas wszystkie „demokratyczne” media. Rymanowski przypomniał także bliźniaczą sytuację, w której Trzaskowski miał zdjęcie z pedofilem. Zakłopotany Tusk wyskoczył wtedy z „świadkiem” Murańskim, co podkopało jego reputację u młodszego elektoratu i najprawdopodobniej przegrało Trzaskowskiemu wybory. No i za to teraz trwa zemsta, oczywiście trzeba było taktycznie odczekać 5 miesięcy, aby nie wyglądało to zbyt stalinowsko.

Trzeci, i według mnie najważniejszy powód cancelowania Rymanowskiego jest następujący. Rząd do końca kadencji już nie zrobi (ewentualnie poza polowaniem na czarownice). Deficyt i dług publiczny biją rekordy, NFZ nie ma pieniędzy i przesuwa zabiegi na przyszły rok (albo na nigdy), zapowiadane duże inwestycje (jak CPK czy elektrownia jądrowa) zakończyły się tak, jak wyśmiewana PiSowska Izera, czyli na wycięciu drzew i zorganizowaniu 30 konferencji prasowych, jednak „budowy właściwej” nie stwierdzono. Przez 2 lata zwalali winę na PiS, ale coraz więcej ludzi zaczęło się niecierpliwić, bo sytuacja gospodarcza pogarsza się wprost proporcjonalnie do czasu, jaki upłynął od zakończenia rządów Kaczyńskiego. Dlatego Tusk nie mając żadnych atutów, ani nadziei na poprawę sytuacji (lub chociaż zatrzymanie jej pogarszania)- postawił na pogłębienie polaryzacji, co niestety może przynieść jego partii przedłużenie rządów. Mówi się, że w demokracji trzeba zadowolić większość, ale akurat w wyborach parlamentarnych potrzeba znacznie mniej. W 2015 roku PiS zdobył samodzielne rządy, uzyskując raptem 5.7 miliona głosów, czyli około jedną szóstą spośród osób z prawami wyborczymi. Tusk liczy na to samo w 2027 roku. Niech 80% Polaków broni Rymanowskiego i śmieje się z rządowych mediów. Ważne jest pozostałe 20% (najtwardszy elektorat), które jesienią 2027 roku o godzinie 7.00 będzie już czekało, aby oddać głos na KO, pokazując gest Kozakiewicza pozostałym 80% Polaków.

Ten twardy elektorat trzeba przykryć własną bańką informacyjną, do której mogą dostać się tylko oddani funkcjonariusze. Rymanowski dzięki swojemu profesjonalizmowi kiedyś był w tym gronie, ale w pewnym momencie (zwłaszcza po 2023 roku) oparł się trendom zblatowania mediów z władzą i poszedł własną drogą, dlatego trzeba go obrzydzić wyborcom KO. Pal licho, że absolutna większość Polaków stanęła po jego stronie, ważny jest twardy elektorat, który od kilku dni nienawidzi Rymanowskiego i uważa go za zdrajcę i PiSowca. Ten sam numer zresztą przerabiany był już wielokrotnie wcześniej, np. z Kukizem, Stanowskim, Muńkiem czy Hołownią- każdemu z nich daleko było do PiS, ale nie chcieli paść na kolana przed Tuskiem, więc zostali zbluzgani, wykluczeni i oznaczeni tabliczką „ich jebiemy”.

Wielu ludzi się dziwi, po co rząd to zrobił z Rymanowskim. Ano, właśnie po to, aby otoczyć kordonem sanitarnym swój twardy elektorat i odciąć go od niezależnych ośrodków informacyjnych. Oni mają oglądać TVP, TVN, czytać GW czy media Springera, a jeżeli któryś potrafi używać Youtube to niech posłucha Pińskiego. Cała resztę niekontrolowanych przez rząd nadawców trzeba zawczasu obrzydzić. Niby jest wolność słowa, ale w twardym elektoracie KO funkcjonuje twarda lista mediów i osób, których można słuchać. Cała reszta to ruskie onuce i Hitlery. Rymanowski ostatnio stał się dosyć popularny, pewnie w międzyczasie dostał jakąś ofertę od „salonu” (którą odrzucił), więc dorobiono mu gębę zgodnie z „doktryną Neumanna”. Tak samo będzie zresztą z wszystkimi innymi publicystami, którzy w przyszłości staną się rozpoznawalni, a nie złożą lenna Tuskowi. Powodu nawet specjalnie nie trzeba szukać, o czym świadczy sprawa z Rymanowskim, którego zaatakowano praktycznie bez większego pretekstu (umówmy się- wywiad z prof. Cichosz i tak był mądrzejszy, niż 90% tego, co serwują „liberalne” media).

Jeszcze słówko o samym „Newsweeku” i ogólnie o mediach. Pojawiły się tysiące komentarzy typu: „sami się zaorali, ha ha, teraz im sprzedaż spadnie i zbankrutują„. To tak niestety nie działa. Istotnie, media tradycyjne tracą odbiorców. Stare imperium upada, a nagrody przyznawane sobie nawzajem nie robią już na nikim wrażenia. Nie jest to jednak odpływ ludzi, którzy rezygnują, a wymiana pokoleń. Osoby starsze (także wyborcy PiS) już do końca życia będą siedzieć przed telewizorem i czytać „swoje” gazety, ewentualnie duże portale, łykając wszystko, jak pelikany. Pech chciał, że po pierwsze- osób starszych jest w Polsce najwięcej, a po drugie- są najbardziej zdyscyplinowani wyborczo. Młodych nie dość, że jest mało, to jeszcze nie chodzą na wybory. Dlatego o młodych na razie nie trzeba specjalnie dbać, zwłaszcza jeżeli chodzi o wybory do sejmu. W prezydenckich trzeba zdobyć ponad połowę głosów przy dużej frekwencji, więc młodzi mają jako-taką siłę, ale te wybory dopiero za 5 lat. W parlamentarnych, przy niższej frekwencji (z poparciem UE i „demokracją walczącą”) władzę absolutną daje te 30-kilka procent i przybudówka, albo 30 i dwie przybudówki (czyli PSL plus jakaś „nowa jakość” typu TD czy Nowoczesna). Do osiągnięcia tego wyniku wystarczy sam twardy elektorat, złożony z zakutych łbów.

„Newsweek” i inne tego typu media nie podlegają mechanizmom wolnego rynku (chociaż często sobie tym rynkiem wycierają gębę, zwłaszcza gdy kłopoty finansowe ma konkurencja). Sprzedaż w kioskach dla zwykłych osób jest dla nich drugorzędnym przychodem, więc odpływ konsumentów nie jest dla nich większym problemem. Nawet, gdyby nikt z własnej woli tego nie kupił, to pismo by nie zbankrutowało. To samo jest zresztą z organizacjami pozarządowymi Sorosa. Dużo ludzi uważa, że utrzymują się oni z darowizn i 1% podatku, ale to bujda na resorach. Główny dochód zapewnia im styk polityki i biznesu. W przypadku „Newsweeka” są to przede wszystkim reklamy i prenumeraty, finansowane pośrednio przez podatnika (oczywiście bez pytania go o zgodę). Reklamy funduszy i programów unijnych, reklamy niemieckich korporacji, które wpisują sobie je w koszty i nie płacą podatku dochodowego, prenumeraty w instytucjach rządowych i samorządowych (biblioteki, uczelnie, urzędy, szpitale i inne placówki), a w przypadku rządów KO również ogromny strumień reklamowy od spółek skarbu państwa. Te „Newsweeki” za 12zł w kiosku starczyłyby Springerowi tylko na waciki, jest to swego rodzaju listek figowy, aby społeczeństwo miało wrażenie, że tytuł działa w sposób rynkowy. Dlatego z jednej strony media tradycyjne wraz z upływającym czasem i wymianą pokoleniową będą traciły zainteresowanie społeczeństwa, ale z drugiej strony będą miały się dobrze pod względem finansowym. Ich wpływ także będzie duży, bo nadal będą miały one możliwość tworzenia tzw. „faktów medialnych”, czyli wybierania treści, o których potem będą wszyscy rozmawiali. Czyli z jednej strony- nikt nie będzie tego czytał ani oglądał, ale z drugiej strony- będą podsuwały tematy, o których rozmawiali będą wszyscy, tak jak teraz z Rymanowskim.

RacimiR, 6.11.2025

PS: Przepraszam za długą przerwę, obiecuję poprawę. Na pewno napiszę tekst po Marszu Niepodległości i w tym miesiącu przynajmniej jeden kolejny, może nawet dwa.

PS2: Dzięki dla Tomka, Krzycha i Jarka.

15 komentarzy do “Cancelowanie Rymanowskiego”

  1. Co ciekawe obecnie od 2020 (z wiadomego powodu wtedy i to się przyjęło do dziś) są obecne takie rzeczowniki które z automatu wykluczają dyskusje (takie współczesne ad hitlerum) czyli ,,foliarz”, ,,płaskoziemca”, ,,zwolennik teorii spiskowych”, ,,szur” itp. Na dane tematy mogą wypowiadać się ,,eksperci” w ,,wolnych mediach” i ich opinia jest oczywiście niepodważalna. A kto śmie podważać oficjalną wersję koncernów żywnościowych, farmaceutycznych itp. temu przypisywane są powyższe rzeczowniki.
    No i oczywiście trzeba wprowadzić cenz…tzn. walkę z dezinformacją – ale jak to mówią nie chodzi o walkę z dezinformacją, chodzi o monopol na dezinformację.

    od RacimiR: Rymanowski to rzekomo zwolennik teorii spiskowych, tylko nawet nie wiadomo dlaczego. Ich głównym zarzutem jest to, że prof. Cichosz powiedziała, że aspartam jest zakazany we Francji (a nie jest). Czy to teoria spiskowa? Według mnie zwykła nieprawda, której nawet nie wypowiedział Rymanowski, tylko jego gość. Gospodarz (zwłaszcza działający solo) nie jest w stanie znać się na wszystkim, aby takie błędy w mig wyłapać.
    Gdy na (finansowanym z pieniędzy publicznych) „Kongresie kobiet” swoje wystawy otwierają różni wróżbici i inni szarlatani to oczywiście wszystko jest OK.
    Sejm akurat zaczyna coś kombinować z uchwałą, ograniczającą wolność słowa (ustawa byłaby zawetowana, co zrobiłoby wokół sprawy niepotrzebne zamieszanie).

  2. W tej całej sprawie nie chodzi tylko o Rymanowskiego i zemstę za słynny wywiad. Moim zdaniem chodzi też o wolność słowa samą w sobie. Czyli nawet gdyby ktoś faktycznie głosił płaskoziemstwo (prawdziwe, nie jako łatkę) to uważam nawet że niech sobie mówi, każdy to oceni a najwyżej się ośmieszy. Przykład: ktoś mówi ,,Ziemia jest płaska”, naukowiec poda dowody że jest okrągła, ktoś trzeci wręcz to wyśmieje. Na tym polega wolność słowa że można się nawet ośmieszyć, chcącemu nie dzieje się krzywda, wolność słowa to też prawo do dyskusji, debaty, krytyki (krytyka to też część wolności słowa) a nawet samoośmieszenia, .
    Problem w tym że chcą zabrać wolność słowa pod pretekstem ,,mowy nienawiści”, ,,walki z dezinformacją”, ,,walki z ruskimi trollami”. Problem głównie w tym że wyżej wymienione pojęcia są tak szerokie, tak ogólne, tak niejasne, że każdy może je rozumieć inaczej a to po prostu musi prowadzić do cenzury, dyktatury, totalitaryzmu i tak się dzieje. W Wielkiej Brytanii np. wsadzają do więzienia za ,,nienawistne” wpisy w internecie, kilka lat temu dosłownie w wielu krajach (w Polsce na miękko ale też to się działo) prześladowano tych którzy uważali że powinien być dobrowolność szczepień czy że lockdowny są szkodliwe, teraz za chwilę np. za krytykowanie UE można być nazwany ,,ruskim trollem” i pójść siedzieć gdyby wprowadzono taką ustawę (ponoć KO coś takiego ma w zanadrzu, oby Nawrocki zawetował).
    Najgorsze są właśnie takie przepisy które można wybiórczo interpretować a to jest delikatnie mówiąc pole do nadużyć.
    Dlatego moim zdaniem wolność słowa to rzecz święta.

  3. Trochę poza tematem, NFZ już dostał kroplowke 3,5 mld zł, podejrzewam za miesiąc będzie
    kolejna kroplowka. A to że brakło kasy spowodowane jest zwiększona ilością droższych
    świadczeń medycznych, m.in turystyka medyczna z Ukrainy,
    a także zwiększona ilością emerytów i osób w wieku po produkcyjnym co się leczą.
    Co roku nasza siła robocza osób w wieku po produkcyjnym kurczy się o 0.8% rocznie.

    Wskazniki makro ekonomiczne polskie nie wyglądają źle odnośnie zwiekszonych
    wpływów budżetowych z podatków firm, w sensie gospodarka i firmy są teraz w fazie wzrostu.
    Niby jest powód do optymizmu ale z drugiej strony automatyzacja i AI odbierają
    pracę zwłaszcza tzn. białym kołnierzykom w korpo, wystarczy poczytać np:
    https://bezprawnik.pl/kolejni-giganci-zwalniaja-pracownikow-wsrod-nich-aldi-heineken-lg-i-fujitsu/
    Bezrobocie jest stałe w tej statystyce wskutek ubytku tego 0.8% właśnie.

    Ten trend jest widoczny zwłaszcza w USA, tzn. 'trend bezrobotnego wzrostu’ dzięki
    właśnie automatyzacji AI. Tam korpo bezlitośnie zwalnia tysiącami (te największe,
    głównie IT choć i np. amazon). Rok dwa i to samo będzie w Polsce, choc
    z linku powyżej to już jest od roku wstecz.
    Chodzi mi o to że wzrost gospodarczy w krajach rozwiniętych pociągal
    do teraz zwiększone zapotrzebowanie na lepiej płatne miejsca pracy,
    Teraz to wszystko się zmieniło i zjada własny ogon automatyzacja wywala
    na bruk te miejsca, a zzyski korpo rosną.

    W Polsce teraz jak by ktoś chciał zacząć studia IT, ekonomię, zarządzanie,
    o wszelakich chuj-logiach już nie mówiąc to ma gwarantowane bezrobocie.
    Widać to po np. skokowy wzroście kandydatów na studia na jedno miejsce
    choćby na pielęgniarstwo, czy do służb mundurowych.
    Kto wie może lewackie utopie typu gwarantowany dochoc podstawowy
    może jednak będzie trzeba potraktować poważniej, bo scenariusz
    z filmu animatrix coraz bliżej.

    Z dziennikarzem rymanowskim powiedziałbym nic nowego.
    Takie znasowane hejtowe nagonki salonu co jakiś czas są, choćby sedzia
    piłkarski Marciniak, czy ten vice minister PiS jedraszkiewicz bodajże kilka
    lat temu.

    od RacimiR: Rynek pracy zmienia się na naszych oczach. Miasta oparte na biurach (np. Kraków czy czeska Praga) mają duży problem ze zwolnieniami grupowymi. AI to jedna sprawa, ale nawet te „ludzkie” miejsca uciekają do Indii, gdzie zarabia się 1/3 tego co u nas. Powinna powstać jakaś rządowa rekomendacja dla rodziców i młodzieży czego warto się dzisiaj uczyć. Blacharz, lakiernik, hydraulik, elektryk itp. a u kobiet farmaceutyka, opieka nad starszymi, ogólnie pojęta medycyna i weterynaria. Te zawody są w miarę bezpieczne, bo nie da się ich wykonywać ani zdalnie, ani przez AI. Dużym błędem było pozbycie się przemysłu, z drugiej strony i tak by nie przetrwał przez wymysły UE. Ciekawi mnie jak będzie wyglądał internet za kilka, kilkanaście lat. Strony www powoli odchodzą do lamusa, zostaną chyba tylko social media, a z klasycznych witryn Onety i Newsweeki, ciągnące publiczną kasę. Tworzenie wartościowych treści kompletnie się dzisiaj nie opłaca (poza youtubem, ale pewnie do czasu), bo kradnie je ChatGPT, którego używa coraz więcej ludzi. Tam szybko znajdują odpowiedź na każde pytanie i nie zostaną na dzień dobry zasypani bannerami i okienkami o cookies, lokalizacji, powiadomieniach, newsletterach i 20 reklamami, jak to ma miejsce na większości stron.
    Z Marciniakiem nie było zorganizowanej nagonki, jedno stowarzyszenie (Nigdy Więcej, o którym powstał jeden z pierwszych wpisów na tym blogu) się zesrało, ale reszta „liberałów” trzymała się od tego z daleka.

  4. Fikcyjna historia stworzona w grok na 11.11 ale coś czuje że jesteś niej ziarnko prawdy
    See new posts

    Napisz fikcyjni historię policjant w cywilu na zlecenie Donalda Tuska ma pobić polką teleskopową prezydent Karol Nawrocki na marszu Niepodległości, ale Nawrocki wyciąga rękawicę bokserską z podkową i załatwia go 2 ciosami jeden w brzuch drugi w szczekę po czym pokazuje jego legitymację

    Marsz Niepodległości: Cios z PodkowąBył 11 listopada 2025 roku, Warszawa pulsowała patriotycznym gwarem. Marsz Niepodległości sunął Alejami Ujazdowskimi – flagi biało-czerwone, race, okrzyki „Bóg, Honor, Ojczyzna!”. W tłumie, incognito, maszerował prezydent Karol Nawrocki. W garniturze pod kurtką, bez ochrony, chciał poczuć puls narodu na własnej skórze.Z cienia obserwował go mężczyzna w cywilu – posterunkowy Marek Kowal, zleceniowiec. Kilka dni wcześniej, w zadymionym gabinecie na Nowogrodzkiej, Donald Tusk osobiście wręczył mu pałkę teleskopową. „Zrób to dyskretnie. Nawrocki to zagrożenie dla stabilności. Jeden szybki incydent, a media zrobią resztę” – szepnął premier, popijając kawę z filiżanki z orzełkiem. Kowal, lojalny aparatczyk, skinął głową. W kieszeni miał pałkę, w głowie – obietnicę awansu.Kowal zbliżył się z tyłu. Tłum gęstniał, idealna zasłona. Wyciągnął pałkę, rozłożył ją cichym kliknięciem. Pierwszy cios miał trafić w nerki – szybki, precyzyjny, jak na szkoleniach.Ale Nawrocki nie był zwykłym prezydentem. Były bokser, historyk z IPN, czuł zagrożenie instynktem. Obrócił się błyskawicznie. Kowal zamachnął się – pałka świsnęła w powietrzu.Nawrocki uchylił się, a z rękawa kurtki wysunął coś niezwykłego: starą rękawicę bokserską, wzmocnioną podkową. Rodzinną pamiątkę po dziadku z Powstania Warszawskiego. „Czas na lekcję historii” – mruknął z uśmiechem.Pierwszy cios: prosty w splot słoneczny. Kowal zgiął się wpół, powietrze uleciało z płuc jak z przekłutego balonu. Pałka wypadła mu z ręki, potoczyła się pod nogi marszujących.Drugi cios: hak w szczękę. Głowa Kowala odskoczyła, zęby zadzwoniły, a on sam runął na bruk jak worek ziemniaków. Tłum zamarł na moment, potem eksplodował oklaskami – „Brawo, panie prezydencie!”Nawrocki schylił się, podniósł portfel pechowca. Wyciągnął legitymację policyjną, podniósł ją wysoko. „Panowie i panie! Oto dowód: funkcjonariusz na zlecenie rządu Tuska próbował pobić prezydenta! Wolna Polska nie ugina się przed pałkami!”Smartfony błysnęły, live streamy poleciały w świat. Marsz ruszył dalej, głośniejszy niż kiedykolwiek. Kowal leżał, jęcząc, a Tusk w Brukseli dostał SMS: „Misja nieudana. Podkowa zwyciężyła.”I tak skończyła się próba zamachu – dwoma ciosami i jedną legitymacją. Niepodległość obroniona.

  5. Co się stanie za 20 lat?

    Właśnie do władzy wracają Demokraci w USA. Widać to po tym, że wygrali wybory w Nowym Jorku, Wirginii i New Jersey. W poprzednim komentarzu napisałem błędnie, że w Pensylwanii (przepraszam za ten błąd).

    1. Nawrocki zapowiedział, że idzie na marsz, a skoro on idzie, to i BOR pójdzie (zapewne incognito, ale jednak), a Tusk nie jest wariatem i nie dopuści do bratobójczych walk organów.

      od RacimiR: Marsz jest na tyle długi, że wszyscy się zmieszczą. Nawrocki pewnie pójdzie przodem, a potem już hulaj dusza. Sprawa z budką pod ambasadą też była bratobójczą walką.

        1. @Tancered: W tym roku na Marszu Niepodległości obecny był ambasador Stanów Zjednoczonych. Zapewne dlatego polskojęzyczne władze nie zdecydowały się na prowokacje. A przygotowania do prowokacji ewidentnie były – milicjanci (tak, to nie policjanci, to milicjanci) w pełnym bojowym rynsztunku, z białymi kaskami pod pachą i samochody z polewaczkami na ulicach – tylko w mojej okolicy stały dwa.

  6. klioes vel pislamista

    Bardzodobry, chociaz troche dla mnie za krotki artykul. Ciesze sie, ze wreszcie cos, Racimirze, napisales, blo juz sie o Ciebie nie na zarty balem.!
    Przepraszam za brak polskiej czcionki, pisze z roboty w Reichu.
    Dotrzymaj slowa i napisz. Napisz DUUUZO!!!
    Pozdrawiam!

    od RacimiR: Jak pojawiają się komentarze to znaczy, że żyję 🙂

  7. AlexWiecznyFanMonitora

    Lewica to mistrzowie w napędzaniu widowni dla swoich przeciwników.
    Gdyby nie lewica nie wiedziałbym do dzisiaj kim byl Charlie Kirk.
    Gdyby nie lewica nie wiedziałbym że należy obejrzeć od czasu do czasu Rymanowskiego.

    U nich to faktycznie same sukcesy, oby tak dalej <3

    od RacimiR: Męczennik od zawsze napędzał sympatyków i cementował środowisko wokół niego zgromadzone, dlatego lewica też rozpaczliwie go szuka, ale póki co mają złodzieja i narkomana George Floyda, „szarego człowieka” który zabił się sam, Hołdysa który za PRL zrobił największą karierę czy Wojciecha Manna, który po 4 latach „reżimu” sam odszedł z publicznego radia do prywatnego, gdzie zarabia kilka razy więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry