
Zapraszam na najstarszy cykl na niniejszym blogu, czyli kolejną, 27-mą już „prasówkę”, w której krótko opisałem większą liczbę tematów z ostatnich kilkunastu tygodni. Skupiłem się na sprawach najważniejszych, pomijając liczne „tematy zastępcze”, którymi raczyły nas media głównego nurtu.

24-go listopada 2025 TSUE orzekł, że Polska musi respektować „małżeństwa” i związki jednopłciowe, które zostały zawarte w innych krajach UE (nawet, gdy zawieranie takich związków w Polsce jest nielegalne lub nieuregulowane prawnie). Co ciekawe- legalizacja takich związków była jedną ze sztandarowych obietnic Lewicy i całej koalicji rządowej, ale tego nie zrobili, a różne Lemparty po jesieni 2023 specjalnie na to nie naciskały, udowadniając mimowolnie, że wszystkie te „strajki” były tylko po to, aby osadzić Tusków u władzy, a hasła ze sztandarów były tylko pretekstem dla naiwnych. „Lewicowo-prawicowy” premier Tusk odniósł się do sytuacji w swoim stylu, łącząc powiedzonka: „jestem za, a nawet przeciw” oraz „jak przez minutę coś mówić i nic nie powiedzieć”.
Również 24-go listopada w prokuraturze regionalnej w Warszawie odbyło się spotkanie ministra Żurka z zadymiarzami apolitycznymi aktywistami „demokratycznymi”. Grono gości ministra było zacne: „babcia Kasia”, Marta „wypierdalać” Lempart, Mateusz Kijowski, Bartosz Kramek, Jakub Kocjan, Arkadiusz Szczurek. Nie podano oficjalnej agendy spotkania, ale „przypadkiem” goście Żurka to sami 8-gwiazdkowi celebryci, którzy mają na pieńku z prawem w związku ze swoimi „happeningami” z czasów rządów PiS (plus Kocjan, który powiązany jest z tzw. aferką NASK z wiosny 2025). Gdyby ktoś miał wątpliwości, po co odbyło się to spotkanie- obecny na nim Rafał Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowiek napisał na Twitterze, iż jednym z poruszanych tematów były „problemy, np. w zakresie postępowań wykroczeniowych przeciwko aktywistom„, czyli przyszli prosić swojego stronnika o łaskę.
To, że organizowane są takie spotkania było od dawna oczywiste, świadczą o tym uniewinnienia, odszkodowania i dotacje dla oskarżonych zadymiarzo-hejterów, natomiast dziwi mnie fakt, że takie spotkanie odbyło się publicznie, a nie po cichu. Przecież to podkopuje (i tak już rekordowo niskie) zaufanie społeczne do wymiaru „sprawiedliwości”, a pośrednio do całego rządu Tuska. Minister Żurek pokazał w ostatnim czasie, że jest jeźdźcem bez głowy i brakuje mu elementarnych środków ostrożności (jakie posiada np. Roman Giertych). Według mnie- ta cecha w przyszłości go zgubi i kara niekoniecznie przyjdzie od szeroko pojętej prawicy. Prawdopodobnie sam Tusk się go pozbędzie, gdy narobi jakiegoś większego bigosu.

21-go listopada Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił areszt dla „Braci Kamratów”, czyli Wojciecha „Jaszczura” Olszańskiego i Marcina „Ludwiczka” Osadowskiego. Przebywali oni w areszcie od 4-go czerwca. Prokuratura zarzucała im szeroko pojętą „mowę nienawiści”, uskutecznianą na Youtube i innych platformach streamingowych. Co ciekawe i zarazem nielogiczne- nie brano pod uwagę (kluczowego dla ustroju państwa) wątku rzekomego sfałszowania przez „Kamratów” wyborów prezydenckich (reklamowanego przez Romana Giertycha, który ma ogromne wpływy w prokuraturze).
Moja opinia o „Kamratach” jest następująca: ośmieszają oni piękne i patriotyczne idee, robiąc dla sprawy więcej szkody, niż pożytku. Prawie cała prawica się od nich odcina (może poza częściową tolerancją przez Koronę Brauna), ale mimo to mainstream kłamliwie grzmi (w swojej bańce), że są to idole całej polskiej prawicy, aby ją ośmieszyć poprzez rzekome związki z „Kamratami” (ten sam zabieg robiony jest też z wyimaginowanymi płaskoziemcami i innymi foliarzami). Po ich aresztowaniu w czerwcu prawica (razem z socjalistycznym PiSem) miała to, mówiąc kolokwialnie, w dupie, co udowadnia, że są to „samotne wilki”, być może na usługach obcych wywiadów. Bardziej oburzali się tzw. „liberałowie” po aresztowaniu ruskiego szpiega Rubcowa, niż prawica do aresztowaniu „Kamratów”. Różne lewackie gremia, jak OMZRiK alarmowały, że jak „Kamraci” zostaną wypuszczeni z aresztu to od razu uciekną na Białoruś (ponoć mieli na to jakieś tajemnicze dowody), ale póki co- nic takiego się nie wydarzyło.

Zbiorczy akapicik o „ruskiej dywersji”. Zasada mainstreamu jest prosta: jeżeli stanie się coś złego, to już w 1 sekundzie od zdarzenia wszystkie media trąbią, że to Putin (gdy się potem okaże, że jednak niekoniecznie, to następuje tzw. cisza w eterze). Tak było m.in. z wysadzeniem gazociągów Nord Stream, z rakietą w Przewodowie (2 zabitych) czy zniszczonym domem w Wyrykach. Wyjątkowo, jeżeli samolot z antyrosyjskim prezydentem Polski i delegacją najważniejszych osób w państwie rozbił się na terenie Rosji, to na pewno nie była to wina Putina, a każdy kto tak uważa jest debilem i foliarzem. Z czasem okazało się, że Nord Stream wysadzili Ukraińcy (a nie Putin, ani USA, jak sugerował Radek Sikorski), rakieta w Przewodowie była Ukraińska (do dzisiaj nie przeprosili), a dom w Wyrykach został zbombardowany przez… polski F-16, który chciał z najcięższej amunicji trafić drona-zabawkę (potem ośmieszył się wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, który na szczycie ONZ pokazał zdjęcie zniszczonego domu jako „dowód” na to, że Putin atakuje Polskę- udowadnia to, że komunikacja międzyresortowa w tym rządzie nie istnieje).
16-go listopada odkryto, że w miejscowości Życzyn torowisko kolejowe jest uszkodzone. Winny Putin, choć tym razem chyba naprawdę. Podobno doszło do eksplozji (sabotażu), jednak podkłady i podsypka na zdjęciach wyglądały na nietknięte. Brakowało jedynie kilkudziesięciu centymetrów jednego toru. Eksperci od saperstwa twierdzą, że ta się tak „ustawić” eksplozję, aby zniszczyła wybrany element, a wszystko wokół zostało na swoim miejscu. Sytuacja pokazuje, że był to jedynie „test” Putina na kondycję polskich służb kontrwywiadowczych, a nie klasyczny sabotaż (to samo było kilka tygodni wcześniej z dronami-wabikami). Gdyby chcieli doprowadzić do katastrofy kolejowej, to bez większych problemów wysadziliby oba tory gdzieś na łuku (wtedy pociąg wypadłby z torowiska i byłyby setki zabitych), a nie jeden tor na prostym, dość wolnym odcinku. Zresztą po tej wyrwie w Życzynie przejechało bezpiecznie kilka pociągów, zanim ktoś w ogóle się zorientował. Sprawcy zostali zidentyfikowani… 3 dni po ich legalnym wyjeździe przez przejście graniczne z Białorusią. Okazali się nimi obywatele Ukrainy, sympatyzujący z Rosją. Tu pojawia się kolejny dysonans wśród KODziarzy. Wcześniej, gdy ktoś twierdził, że nie należy bezgranicznie ufać wszystkim obywatelom Ukrainy, bo niemal cały wschód tego kraju to ludność prorosyjska- nazywany był ruską onucą. Teraz jednak (chwilowo) nie wszyscy Ukraińcy są OK, ale za chwilę, gdy sprawa przycichnie- znów będą.
„Test” Putina na kondycję polskich służb wypadł niestety po jego myśli (choć Tusk uparcie twierdzi, że „państwo zdało egzamin”). Nieuzbrojone drony warte 1000zł powodują podrywanie F16 i strzelanie „z armaty do muchy” (w dom mieszkalny, który zresztą do dzisiaj stoi rozwalony i opuszczony, pomimo obietnic szybkiej odbudowy na koszt państwa), a każdy może sobie „ot tak” wjechać do Polski, wysadzić torowisko kolejowe (po którym przejeżdża potem kilka pociągów) i bezpiecznie uciec na Białoruś. Jedyne co nam pozostało to liczyć na to, że 73-letni Putin nie będzie chciał nas zaatakować w najbliższym czasie, bo jak zechce to skończy się jedną wielką paniką, chaosem i szybką kapitulacją. Na szczęście rusofobia w Polsce jest tak wielka, że koszty ewentualnej okupacji byłyby gigantyczne i przekraczałyby zyski, o czym Putin doskonale wie. Najprawdopodobniej w przyszłości pogorszą się stosunki Rosji z Chinami (które mają roszczenia terytorialne i apetyt na rosyjskie surowce), co jest dla naszego regionu pewną nadzieją na odzyskanie stabilności i przekierowanie „oka Saurona” na wschód swojego kraju.
18-go listopada marszałkiem sejmu został Włodzimierz Czarzasty (który uważa, że Armia Czerwona wyzwoliła Polskę). Była to uzgodniona już 2 lata wcześniej „rotacja” koalicyjna z Szymonem Hołownią (zamienili się miejscami marszałka i wicemarszałka w połowie kadencji), w głosowaniu sejmowym o zmianę marszałka nastąpiła wielka dyscyplina partyjna po obu stronach: „za” głosowała cała koalicja rządowa (z wyjątkiem 2 posłów od Hołowni), a „przeciw” głosowała cała opozycja. Warto przypomnieć przy okazji, że zwycięzca wyborów (PiS) jako jedyna partia w sejmie do dzisiaj nie ma swojego wicemarszałka z powodu „demokracji walczącej”. Marszałek Sejmu to teoretycznie druga osoba w państwie i wybór na to stanowisko zasłużonego komunisty to potwarz dla wszystkich Polaków i pośmiertny chichot Stalina. Czarzasty w „wolnej Polsce” zasłynął m.in. z 'afery Rywina’, a w ostatnich wyborach parlamentarnych startując z „jedynki” dostał połowę mniej głosów, niż startujący z ostatniego miejsca Łukasz Litewka.

14-go listopada w Warszawie odbył się mecz piłkarski Polska-Holandia. Spotkanie zakończyło się remisem i ostatecznie wylądowaliśmy na 2 miejscu w grupie eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw świata. Aby móc zagrać na mundialu w Kanadzie, Meksyku i USA musimy wiosną najpierw wygrać baraż z Albanią, a potem kolejny mecz ze zwycięzcą pary Ukraina-Szwecja. Bukmacherzy dają nam około 35% szans na awans do mistrzostw.
Mecz z Holandią „zasłynął” także z powodów pozasportowych. Media prorządowe przez kilka dni po meczu grzmiały o tym, że kibole obrzucili (niby bez powodu) murawę racami, więc to ruskie onuce i kretyni, których trzeba wyeliminować. Sytuacja była bardziej złożona, ale o tym już oczywiście nie wspomniano. Postaram się w kilku słowach wyjaśnić sprawę. Atmosfera kibicowska na domowych meczach kadry (zwłaszcza w Warszawie) była w ostatnich latach kiepska i „januszowa”. Publika była przypadkowa, a „doping” opierał się na tym, że na telebimach wyświetlano (jak na rytmice dla 3-letnich dzieci) co ma być śpiewane, np. napis że za 5 sekund będziemy śpiewać „Polska” i po tym trzy klaśnięcia (i na telebimie ikonka z klaskającymi dłońmi, jak dla osób mocno opóźnionych w rozwoju intelektualnym). Wystarczyło, że w kilkaset osób przyjechała zorganizowana grupa kibiców gości i byli oni głośniejsi, niż 55.000 Polaków. W związku z tym od dłuższego czasu trwały nieformalne dyskusje przedstawicieli kibiców z PZPN, aby za bramką utworzyć jeden sektor „robiący atmosferę” (konkretnie sektor D15), zresztą podobne projekty robione są też na zachodzie, np. na Realu Madryt. Sformalizowano nawet struktury odpowiedzialne za reprezentowanie kibiców „atmosferowych”, konkretnym podmiotem było stowarzyszenie „To my Polacy”. Ustalono, że na meczu z Holandią na sektorze D15 pojawią się kibice „dopingujący” (wraz z tzw. gniazdem wodzireja, koordynującego doping oraz z nagłośnieniem), miała być też wielka sektorówka. Wszystko było fajnie, ale im bliżej do meczu, tym robiono więcej problemów ze strony rządu (PZPN był po stronie kibiców). Najpierw policja stwierdziła, że nie będzie „gniazda”, ani nagłośnienia wodzireja, a przed samym meczem ogłoszono, że sektorówka z orłem w koronie i napisem „Do boju Polsko” (którą kibice ufundowali z własnych zbiórek) z niewiadomych przyczyn nie zostanie wpuszczona na stadion (co innego gigantyczna sektorówka Rosji na Euro2012, którą na warszawski stadion wpuszczono wtedy bez żadnych problemów). Ponadto przed meczem z Holandią samo wpuszczanie kibiców na tenże sektor odbywało się w skandalicznych warunkach. Ludzie byli upokarzani przez policjantów, kazano im ściągać buty, rozbierać się do naga i wysłuchiwać szyderstw mundurowych. Typowa, tuskowa złośliwość wobec kibiców, znana już z poprzedniej kadencji „demokratów” sprzed 2015 roku. W związku z szeroko pojętym nieuczciwym potraktowaniem kibice zdecydowali, że w odwecie wrzucą race na murawę i solidarnie opuszczą sektor w trakcie meczu. Później przedstawiciel „To my Polacy” opowiadał, że pod presją resortu Kierwińskiego był też organizator meczu, czyli PZPN, któremu przy pomocy szantażu zakazano wpuścić sektorówkę.
Po wszystkim prezydent Nawrocki pokazał, że „umie w internety” i nakazał wyświetlić obraz niewpuszczonej sektorówki na Pałacu Prezydenckim (fotka powyżej).

12-go listopada Paulina Matysiak jednogłośną decyzją zarządu przestała być „członkinią” Partii Razem. Oficjalne oświadczenia Partii są mocno wymijające. Matysiak była tam jedną z niewielu „ogarniętych” osób, specjalizując się głównie w transporcie publicznym, o którym ma ogromną wiedzę. Niestety, była gotowa dla dobra sprawy realizować tzw. „porozumienie ponad podziałami”, współpracując z wszystkimi stronnictwami (włącznie z opozycją, bywała też często u znienawidzonego przez „salon” Stanowskiego), co prawdopodobnie było faktycznym powodem jej wywalenia na zbity pysk. Partia Zandberga mimowolnie pokazała, że nadal sami nie wiedzą, czego chcą i brakuje im spójnej i długofalowej strategii politycznej. Wcześniej pozycjonowali się jako lewicowa opozycja do partii Donalda Tuska (która tylko obiecywała lewicowe postulaty, a jak przyszło co do czego to włożyła je do zamrażarki), jednak ostatecznie weszli do koalicji rządowej, z której po kilku miesiącach wyszli. Później sam Zandberg zrobił niezły wynik w 1 turze wyborów prezydenckich, a w swej kampanii odcinał się od koalicji rządowej i dosyć agresywnie punktował rząd Tuska. Po wyborach jednak nie kontynuował tej taktyki, co skończyło się powrotem do „bazy”, czyli okolic 3% w słupkach sondażowych, tracąc w ostatnich miesiącach poparcie na rzecz SLD. Wyrzucenie Matysiak pokazuje, że Razem chciałaby zakopać topór wojenny i zbliżyć się do rządu, ale jest to próba z góry skazana na porażkę- nie lubią ich ani „Silni Razem”, ani PSL, ani oczywiście prawica. Najlepszym wyjściem dla Zandbergów byłoby pozwolenie na aneksję przez Lewicę 'czarzastą’, która ostatnio notuje stosunkowo dobre sondaże. Dla prawicy najlepiej, aby Partia Razem zachowała formalną niezależność i w wyborach w 2027 roku otrzymała 4.9% (po tradycyjnym, przedwyborczym wzroście sondażowym, spowodowanym wyskoczeniem Zandberga, jak Filip z konopii) i nie weszła do sejmu, marnując głosy lewaków.

10-go września na kampusie uniwersytetu w stanie Utah zastrzelony został Charlie Kirk. Po kilkudniowej obławie służb specjalnych schwytano zamachowca, okazał się nim 22-letni Tyler Robinson. Jest to „antyfaszysta” o poglądach skrajnie lewicowych, jednak mainstream usilnie produkuje fake-newsy i próbuje rozmywać odpowiedzialność (zdziwiłbym się, gdyby było inaczej, tzw. Doktryna Neumanna działa wśród „liberałów” na całym świecie). Kłamano, jakoby zamachowiec był prawicowy, lub w najgorszym przypadku apolityczny, ale na pewno nie lewicowy- klasyka gatunku. Sam Charlie Kirk był „osobowością medialną”, bardzo popularną w USA. Miał poglądy prawicowe (sprzeciwiał się aborcji, pandemii, ekologizmowi i ideologii „woke”), najbardziej zasłynął z prowadzenia publicznych dyskusji w systemie oksfordzkim z przedstawicielami przeciwnego obozu światopoglądowego (debaty były kulturalne z jasnymi zasadami, każdy miał tyle samo czasu na wypowiedź). Dyskusje tego typu to zmora lewactwa na całym świecie, bo obnażają bezsens i utopię ich chorego światopoglądu. Oni dobrze czują się jedynie w „debatach”, gdzie drą ryja w przewadze liczebnej i wymuszają rozmowę o „faszystach” (nigdy o własnym środowisku), a jak nawet tam szykuje się klapa- skaczą po tematach, jak konik polny po łące. U Charliego Kirka było inaczej, lewacy w jego programach regularnie dokonywali samozaorania i za to zginął, miał 33 lata. Stronnictwo zabójcy nie okazało ofierze szacunku nawet po śmierci, pomazano jego mural (patrz obrazek), w internecie naśmiewano się z sytuacji, z kolei Jimmy Kimmel, prowadzący popularny w USA program telewizyjny sugerował (bez żadnych dowodów, a wręcz wbrew dowodom), że Kirk został zabity przez ruch MAGA w celu zbicia kapitału politycznego.
Inną głośną sprawą w USA było zabójstwo 23-letniej Iryny Zarutskiej w pociągu w mieście Charlotte. Zabójcą-nożownikiem okazał się pigmentalnie uposażony przyjemniaczek, posiadający bogatą kartotekę kryminalną. Motywem zabójcy były jak zwykle w takich przypadkach- „problemy psychiczne”. Władze i media początkowo próbowały zamieść sprawę pod dywan, gdyż oni eksponują jedynie „rasistowskie” wydarzenia odwrotne (gdy biały zrobi krzywdę czarnemu), jednak nastąpił tzw. „efekt Streisand” i próba wyciszenia tematu dzięki portalom społecznościowym przyniosła skutek odwrotny, aż w końcu musiała też zostać podjęta przez duże media.
Krótki kącik medialny. Po tegorocznym Marszu Niepodległości Monika Olejnik stwierdziła na antenie TVN24, że dziadek Sławomira Mentzena walczył w Wehrmachcie, co jest chamskim fejkiem, bo walczył on w Wojsku Polskim. Kary dla Olejnik oczywiście brak. Kilka tygodni wcześniej „arcykapłanka propagandy”, Dorota Wysocka-Schnepf w TVP w likwidacji przy pomocy dwuminutowego monologo-wrzasku oskarżyła Zbigniewa Ziobrę o… śmierć jej matki (miała 94 lata, gdyby nie Ziobro to pewnie pożyłaby ze 140). Egzekucja, według pani Doroty- została wykonana zdalnie. Na początku listopada „salon” zorganizował skoordynowaną kampanię hejtu wobec szybko zyskującego na popularności Bogdana Rymanowskiego, pisałem o tym TUTAJ. „Niezawisły” sąd wydał we wrześniu nieprawomocny wyrok, według którego Krzysztof Stanowski ma zapłacić 20 tysięcy złotych Jasiowi Kapeli, gdyż na Twitterze Stanowski zasugerował, iż Kapela w legendarnym już wywiadzie w kanale Sportowym był naćpany. „Ciekawe” co by było, gdyby prezydent Nawrocki podał do sądu wszystkich (czyli co najmniej kilkaset osób), którzy sugerowali, że w kampanii wyborczej często był naćpany.
„Silni razem” coraz bardziej niecierpliwią się brakiem sensu swojego istnienia, czyli rozliczeń PiS, więc od dłuższego czasu wiadomo było, że sejm będzie głosował za odebraniem immunitetu Zbigniewowi Ziobrze celem spektakularnego osadzenia go w areszcie wydobywczym. Ziobro, antycypując przyszłość zastosował manewr Romana Giertycha (obeszło się bez omdlenia i klocka) i zawczasu wyruszył na Węgry, gdzie dołączył do Marcina Romanowskiego. Według mnie, jest to ustawka, bo i wilk syty, i owca cała. Stronnictwo rządowe teraz może mówić: „chcieliśmy go osądzić, ale zwiał”, a Ziobro twierdzi: „chciałem zeznawać i wyjaśnić sytuację, ale oni nie chcieli słuchać, tylko zamknąć do katakumb, uciszyć i być może zabić, wszak choruję na nowotwór”. Oba twarde elektoraty zadowolone. Gdyby rząd pozwolił zeznawać Ziobrze z wolnej stopy w sposób publiczny- skończyłoby się to totalną wojną na wyciąganie brudów, na czym straciłby cały POPiS z korzyścią dla mniejszych partii, a do tego nie można było dopuścić. Magdalenkowy teatrzyk dla idiotów trwa w najlepsze.
Tournee po najpopularniejszych kanałach Youtube zrobił Janusz Palikot, był on m.in. u Stanowskiego czy Żurnalisty. Opowiadał tam, że jego doskonały biznes alkoholowy (na którym tysiące ludzi straciło „zainwestowane” pieniądze) został zniszczony przez Zbigniewa Ziobrę. To o tyle ciekawe, że jego problemy rozkręciły się już za kadencji obecnego rządu. Palikot narzeka, że obecnie jest bezdomny i nie dysponuje ani złotówką majątku, co nie przeszkadzało mu mieszkać w Hotelu Warszawa (jednym z najdroższych w Polsce) i korzystać z usług słynnej kancelarii prawnej Jacka Dubois (również jednej z najdroższych w Polsce).
We wrześniu nastąpiła zmiana na stołku prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Marian Banaś, piastujący tę funkcję od 2019 roku mocno liczył na pozostanie na stanowisku. Wprawdzie za czasów rządów PiS był przez „opozycję totalną” jedną z najbardziej hejtowanych osób, ale w okolicach 2023 roku Banaś zmienił front o 180 stopni, zaczął podlizywać się Tuskowi, atakować PiS i Konfederację, a „silni razem” szybko go za to pokochali. Po 2 latach dostał jednak niespodziewanego kopa w dupę (prawdopodobnie Tusk uznał, że jak Banaś raz zdradził, to w przyszłości, przy ewentualnej zmianie władzy może zrobić to ponownie), a nowym prezesem NIK został Mariusz Haładyj. Co ciekawe- jego życiorys nie jest zbyt „żurkowy”, więc dziwna decyzja, nawet KODziarze nie wiedzą, co mają o tym myśleć. Może rząd ma na niego jakieś haki?

Kącik nachodźczy. Rząd Tuska ogłosił z dumą, że UE zwolniła Polskę z obowiązku przyjmowania tzw. „uchodźców”, relokowanych siłą z Niemiec i innych krajów UE. Szybko okazało się jednak, że Pakt Imigracyjny nadal działa, a rząd wybłagał jedynie czasowe odroczenie jego realizacji, na razie na rok. Sytuacja przypomina tę z blokadą i wypłatą środków z KPO, tzn. Bruksela nie chce wymuszać niepopularnych działań w czasie rządów swoich wasali, aby społeczeństwo nie wywiozło ich na taczkach. Prawdopodobnie do wyborów parlamentarnych będziemy mieli spokój z nachodźcami, a potem się zobaczy (w zależności kto wygra wybory). Oczywiście jakieś drobne sumy są po cichu przywożone, a imigracja legalna nadal jest ogromna, nawet wyższa, niż za PiS (pomimo rosnącego bezrobocia).
Straż Graniczna poinformowała, że w ostatnich tygodniach niemal do zera spadły próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a z jej wschodniej strony zniknęły grupowe koczowiska. Jest to o tyle dziwne, że kilka lat temu, gdy w Polsce rządził krwawy reżim totalitarny- setki matek z dziećmi z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu chciały do niego „ujść” (widzieliśmy to np. w filmie 'Zielona Granica’), ale teraz, gdy rządzą demokratyczni, tolerancyjni, humanitarni i uśmiechnięci liberałowie- nagle już nie ma chętnych. Dziwne.
We wrześniu Sąd rejonowy w Hajnówce orzekł, że lewackie „aktywiszcza”, które pomagały przemycać nielegalnych imigrantów z Białorusi są niewinne. Wyrok (na razie nieprawomocny) argumentowany jest tym, że aktywiszcza robiły to za darmo i nie odniosły z przemytu korzyści materialnych, więc nie mogą być skazane. W praktyce oznacza to, że wystarczy za przemyt ludzi rozliczać się po cichu (gotówką albo bitcoinami), dodać formułkę „jo niy wiedzioł”, a wszystko jest cacy w świetle prawa, nawet gdy mundurowi złapią na gorącym uczynku.
Miała być „Europa” i słowa dotrzymano. Na jarmarkach bożonarodzeniowych w Krakowie i Wrocławiu pojawiły się znane m.in. z Niemiec betonowe zapory, które uniemożliwią zbuntowanym samochodom wjechanie w tłum.
Kącik gospodarzy. We wrześniu dwie najważniejsze agencje ratingowe (Moodys i Fitch) obniżyły perspektywę ratingu Polski na negatywną i raczej nie ma co liczyć, aby w tej kadencji się to zmieniło (chyba, że dalej w dół). Spowoduje to wzrost oprocentowania obligacji, czyli wzrost odsetek za polski dług, który zresztą rośnie w niespotykanym dotąd tempie (około 7x szybciej, niż średnia z 8 lat rządów PiS). Patrząc tylko na moją okolicę- właśnie zapowiedziano, że działająca od 1802 roku Huta Królewska w Chorzowie zostanie zamknięta do końca roku. Bezrobocie w Bytomiu właśnie przekroczyło magiczną barierę 10% (pierwszy raz od kilkunastu lat) i prawdopodobnie wkrótce do tego uśmiechniętego grona będą dołączały kolejne miasta. NFZ już nie ma pieniędzy (pomimo tego, że ponoć dostali rekordowe fundusze z budżetu) i przekłada świadczenia na kolejny rok. CPK i elektrownia atomowa są na tym samym etapie budowy, co wyśmiewana PiSowska „Izera”, czyli nawet nie rozpoczęto budowy i pewnie w ciągu 2 lat nic się w tym temacie nie zmieni, poza działaniami pozorowanymi. Rząd próbuje maskować gospodarczą klapę ofensywą marketingową, produkując na skalę przemysłową reklamy i posty w mediach społecznościowych z wybiórczymi statystykami i zapowiadanymi „inwestycjami”, które mają udowadniać „świetną” kondycję gospodarki.
Jeśli chodzi o „niebudowę” CPK to rząd Tuska zapewnił sobie alibi do „nicnierobienia”. Jesienią gruchnęła informacja, że 160-hektarowa działka pod CPK została sprzedana jeszcze przez krótki „nibyrząd” Morawieckiego z końca 2023 roku. Nabywcą były kręgi właścicielskie firmy Dawtona (przetwory i ketchup). Afera jest dosyć dziwna. Oczywiście mainstream orzekł, że winny PiS w 100% i przez to rząd Tuska ma związane ręce i nie może zacząć budowy, KODziarze łyknęli jak pelikany. W normalnym kraju jednak podano by tę informację już na początku, szybko ukarano winnych i odkupiono działkę po cenie zakupu (była taka klauzula w umowie, aczkolwiek działkę odkupić trzeba do roku 2028 i już wiadomo, że rząd będzie robił wszystko, aby „nie zdążyć”). Tymczasem w 🙂 -tej Polsce informacja wypłynęła 2 lata później (upubliczniła to zresztą Wirtualna Polska, a nie rząd, który najwyraźniej planował sprawę ukrywać do kampanii parlamentarnej w 2027) i teraz do końca kadencji (a może i kolejnej, jak wygrają wybory) będą mieli „powód” do „niebudowy” CPK. Żeby było śmieszniej- córka pana od ketchupów, niejaka „Luna” została wysłana przez TVP w likwidacji na konkurs eurowizji w 2024. „Wygrała” ona (jednym punktem) wśród jurorów wskutek powtórzonego głosowania. Widocznie była najlepsza, aczkolwiek na międzynarodowym konkursie głównym furory nie zrobiła.

Na początku września prezydent Nawrocki odbył wizytę w USA, gdzie m.in. spotkał się z Donaldem Trumpem. Rząd Tuska nie potrafił przeboleć tego, że najważniejszy sojusznik chce rozmawiać z Nawrockim, a nie z nimi (trudno się zresztą dziwić, skoro Tusk wyzywał Trumpa od ruskich agentów i robił „wykwintne” żarciki, np. celując Trumpowi z palców w plecy i wrzucając zdjęcie na Twitter). Żeby (wśród twardego elektoratu) umniejszyć i zafałszować wizytę Nawrockiego- zdecydowano, że w ślad za nim do USA poleci „mistrz dyplomacji”, Radek Sikorski. Trudno powiedzieć jaka była jego oficjalna rola w tej podróży, coś pomiędzy stalkerem, a tropicielem. Sikorski miał pokazać, że stronnictwo Tuska również jest bardzo szanowane w USA. Udało mu się to raczej średnio. Najpierw nagrał filmik ze strefy dla zwiedzających Biały Dom, co miało udowodnić, że on też może tam wejść (w środku jednak nie był, nie mówiąc już o spotkaniu z kimkolwiek). Potem cały mainstream huczał, że Sikorski spotkał się z sekretarzem stanu, Marco Rubio, co miało pokazać, że jest kimś ważnym. W domach KODziarzy wystrzeliły korki od szampana. Dosyć skąpo informowano jednak, dlaczego Rubio zaszczycił Sikorskiego swoją obecnością i dlaczego wydarzyło się to na Florydzie, a nie w Waszyngtonie. Otóż pan Radek pojechał tam z workiem naszych publicznych pieniędzy (milion euro), a konkretnie z tzw. Nagrodą Solidarności imienia Lecha Bolęsy, której laureatką była kubańska opozycjonistka Berta Soler Fernandez. Nietaktem dyplomatycznym byłoby, gdyby rząd USA nie przysłał na uroczystość wręczenia nagrody jakiegoś reprezentanta, dlatego pojawił się tam Rubio. Media prorządowe zgodnie orzekły, że podróż Sikorskiego do USA okazała się fenomenalnym sukcesem, a równoległa wizyta Nawrockiego- totalną klapą.
Od nowego roku szkolnego w polskich szkołach pojawił się nowy przedmiot: „Edukacja Zdrowotna”. Jako, że forsowała go skrajna lewica (na czele z „ministrą” Nowacką)- wielu ludziom zapaliły się czerwone lampki. Resort tłumaczył, że jak mawiał klasyk: „my się tylko chcemy móc odwiedzać w szpitalach„, ale wielu rodziców to nie przekonało. Na szczęście przedmiot jest nieobowiązkowy (aby żaba nie wyskoczyła z gotującej się wody), ale ministerstwo planuje, aby w kolejnych latach obowiązek już był. Co ciekawe, każdy uczeń z automatu był zapisany na tą „edukację”, a rezygnacja odbywała się na pisemny sprzeciw rodziców. Oficjalne statystyki mówią, że wypisanych zostało około 70% dzieci, internetowe „ruskie onuce” szybko sprawdziły, że w tym gronie jest sporo dzieci lewicowych polityków i celebrytów.
RacimiR, 28.11.2025
PS: Wielka dziękówka dla Adama i Tomka.

Niszowego brukowca jakim jest Gazeta Wyborcza nie powinno się cytować ani o nim wspominać ( choć wiem że na ich kłamstwa to scyzoryk się otwiera ). Polemizując z takimi brukowcami napędza się ich prestiż . Osoby powołujące się na media (szczególnie jeśli to są dziennikarze , politycy ,publicyści ) budują siłę przekazu tych mediów – to tak na marginesie. A poza tym to wielki szacun Racimir że znajdujesz czas na analizę i pisanie .
od RacimiR: Dzięki, z czasem krucho ale staram coś coś wysupłać. Co do GazWybu- ich reputacja jest już na dnie, a już zwłaszcza wśród czytelników tego bloga, więc raczej reklamy im nie robię. Z kolei ci, którzy im wierzą- nie zaglądają tutaj, a i tak są niereformowalni.
Jakie są klęski żywiołowe w Polsce ? Wiosna, lato, jesień, zima. I będzie tego więcej z powodu ekologizmu unijnego. Ostatnimi dniami przeszedł nad nami niż genueński, zasobny w wilgoć no ale o tej porze roku, szczególnie że przechodził bardziej wschodnim torem a Polska po jego zachodniej stronie miała napływ zimnego powietrza więc były intensywne śnieżyce a nie ulewy. No fakt, kilkudniowy choć intensywny atak zimy doprowadził do paraliżu bo wiele miejscowości przez kilka dni prądu nie mieli, szkoły pozamykane, szczególnie rejony podgórskie Podkarpacia i Małopolski, a dzisiaj czytam też że wiele miejscowości w Województwie Łódzkim do dzisiaj nie ma prądu, że ponoć obrona terytorialna została zaangażowana w przywracanie dostaw prądu. Że nie wspomnę o tradycyjnym paraliżu dróg, bo to już systemowy problem. A to raptem kilka dni, w PRL-u mogli sobie pomarzyć o takich zimach gdzie co najwyżej jest kilka ataków zimy. Przecież gdyby teraz trafiła się taka zima jak w PRL-u były regularne to cały kraj by stanął. Do tego prowadzi ten cały klimatyzm, te pompy ciepła, fotowoltaika. To już w PRL-u był kraj lepiej przygotowany bo problem się robił głównie już podczas takich ekstremów jak zima stulecia 1978/79, która była wyjątkowa nawet jak na tamte czasy. Dzisiaj zimy są ciepłe z kilkoma co najwyżej incydentami a paraliż jakby jakiś armagedon był.
od RacimiR: Ostatnio też (2 poprzednie lata plus obecny) końcówka listopada bywa najbardziej śnieżnym okresem, a to nawet nie jest kalendarzowa zima. Potem już tego śniegu jest tyle, co kot napłakał.
Dałeś czadu z tą przeróbką przeróbki zdjęcia Stalina z jeżowem
(bez jeżowa oczywiście po przeróbce).
O lewicy lewactwie sporo się czyta, i ciągle są nowe trafne spostrzeżenia,
może zaspamuje: https://spidersweb.pl/plus/2025/11/lewica-jest-jak-karp-z-lidla-od-dawna-nieswieza
Przydałoby się wspomniec o kolejnych wymuszonych negocjacjach
trampka w sprawie Ukrainy, z tych nieaktualnych 28 już punktow
jest współpraca gospodarczą USA-Rosja, kosztem 'sprzedazy’
upadliny (tak jak zhandlowano nas w jałcie), czyli tu jest 'pies pogrzebany’ .
A sytuacja nie wesola, kacapy się zmotywowaly
i rozpoczely dronową wojnę na wyczerpanie, mają więcej dronow,
mięsa armatniego, różnica ilościowa i jakościowa. A ukry maja problem
z dezercja, korupcja, demografia itp.
Walki na froncie to terminator, czyli drony vs drony.
NATO i wogole Europa jest głucha i ślepa, nie mają pojecia
o nowoczesnej wojnie jaka tam jest i będzie w przyszłości,
w sensie bunt maszyn z Terminatora.
I oczywiście jakby nas zaatakowano jak teraz Ukrainę to dzien
góra dwa i po Polsce.
Pzdr.
Spidersweb to spastyczny upośledzony lewacki portal którzy udaje że zajmuje się technologią.
Ani słowa o aferze Morgensterna, którą od tygodnia żyje cały twitter?
od RacimiR: Prawdę mówiąc nie słyszałem o tym (nie używam twittera), ale wygląda na niezłe jaja, coś jak z Pablo Moralesem i innymi farmami.
Mamy to ! Zapadł pierwszy wyrok skazujący (na razie nieprawomocny), za okrzyk „nie bać Tuska”. Z kolei inny „niezawisły” sędzia, zakazał Krzysztofowi Stanowskiemu nazywania Doroty Wysockiej – Schnepf „arcykapłanką propagandy”.
od RacimiR: Przejadą się na tym, a akurat Stanowski wykorzysta to na swoją korzyść.
Będzie o aferze Morgensterna?
od RacimiR: Może w kolejnej odsłonie, teraz już nie ma sensu dopisywać.
Jak zwykle – artykuł na medal!
Dziękuję Racimirze.
I jak zwykle roześlę link do niego znajomym zaKODzionym.
Może kiedyś wyłączą TVN i włączą myślenie?
Szkoda tracić czasu na takie coś. A wogóle po co ci tacy znajomi chyba tylko do ćwiczenia silnej woli i świerzbu rączek.
> [Czarzasty] w ostatnich wyborach parlamentarnych startując z „jedynki” dostał połowę mniej głosów, niż startujący z ostatniego miejsca Łukasz Litewka.
Ale Litewka startował w dużo łatwiejszym okręgu wyborczym.
od RacimiR: Gdyby tak było to bym nie porównywał ich wyników, startowali z tego samego okręgu https://sejmsenat2023.pkw.gov.pl/sejmsenat2023/pl/sejm/okreg/32
O q, faktycznie!
Skoro Czarzasty nawet tam nie miał pierwszego miejsca, to chyba faktycznie powinien kontynuować karierę w kuluarach, tak jak Kaczyński robi to od dawna.
od RacimiR: To chyba ostatni podryg Czarzastego i dlatego tak gwiazdorzy, po kolejnych wyborach pójdzie już w odstawkę i co najwyżej będzie szeregowym posłem.
Ciekawe kto zajmie jego miejsce.
Z drugiej strony, z dwojga złego wolę modelowego bezideowego postkomunistycznego aparatczyka jakim jest Czarzasty niż jakieś aktywiszcze ze świeżymi pomysłami, które nie zdążyły się jeszcze porządnie skompromitować.
Pozostaje mieć nadzieję, że znajdzie się jeszcze ktoś z nomenklatury.
od RacimiR: Pewnie jakaś Zawisza albo inna Kotula, zresztą oni będą anektowani przez KO, bo Trzecia Noga już zjedzona, a potwór nadal głodny.
> Co ciekawe, każdy uczeń z automatu był zapisany na tą „edukację”, a rezygnacja odbywała się na pisemny sprzeciw rodziców. Oficjalne statystyki mówią, że wypisanych zostało około 70% dzieci, internetowe „ruskie onuce” szybko sprawdziły, że w tym gronie jest sporo dzieci lewicowych polityków i celebrytów.
Oni mają lepszą Edukację Zdrowotną w domu.
https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-pomysl-tuska-ws-zadoscuczynien-za-niemieckie-zbrodnie-prawic,nId,8045846
Nie uwierzycie, co Tusk powiedział w sprawie reparacji od Niemiec dla Polski za zbrodnie drugiej wojny światowej. Stwierdził, że jeśli Niemcy nie wypłacą nam reparacji, to Polska zapłaci (tak parafrazując jego wypowiedź).
od RacimiR: Ten gag („groźba” + jak jej nie wykonasz to sam to zrobię) nadaje do jakiejś komedii gangsterskiej Olafa Lubaszenki z Michałem Milowiczem w roli „grożącego”.
Ale mnie rozbawiłeś 🙂 zobaczyłem tę scenę oczami wyobraźni 🙂
od RacimiR: https://www.youtube.com/watch?v=PF_FbqqYgHU – to by mogli przerobić i dodać „groźbę” a’la Tusk 😉
Dobry wieczór. Podobno według Gazety Wyborczej aż 25% Polaków popiera Polexit, czyli wyjście Polski z Unii Europejskiej. Jeśli to jest to prawda, to wynika z tego, iż w Polsce zmniejszają się kompleksy względem Zachodu (wskutek zmian pokoleniowych) oraz głupot wymyślanych przez UE. O dziwo, spośród wszystkich badanych państw w UE większą chęć wyjścia z niej deklarują jedynie Francuzi. https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-polexit-coraz-blizej-wyniki-najnowszego-sondazu,nId,8046879
Teraz jeszcze jedna ciekawa informacja. Od jakiegoś czasu powoli nadchodzi reset Zachodu z Rosją (USA już oficjalnie poprawiają relacje z Rosją kosztem Ukrainy, a Niemcy do rozmów z Rosją wracają po cichu).
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/tajne-rozmowy-niemiec-i-rosji-w-abu-zabi-nowy-etap-relacji/scn2tye
P.S. Czy słyszeliście o Zbigniewie Brzezińskim? To był amerykański geostrateg, który zmarł w 2017 roku i postulował utworzenie Większego Zachodu.
od RacimiR: Brzeziński, postać znana, miał sporo do powiedzenia. Miał chyba pochodzenie żymskie, choć był też polskim patriotą.
Reset jest kwestią czasu, nie zdziwiłbym się, gdyby Nord Streamy naprawili. Ci, którzy teraz wyzywają wszystkich od ruskich onuc zmienią zdanie o 180 stopni (czyli wrócą do „bazy”), wystarczy sygnał ze strony Niemiec i kilka tygodni urabiania przez „ekspertów” z TVN24.
Z Polexitem to rozległy temat. Najwięksi zwolennicy UE to ludzie starsi, więc siła rzeczy będzie ich ubywać. Oni często zatrzymali się mentalnie w latach 80-tych, często mają też mentalność chłopa pańszczyźnianego. Dla nich albo UE, albo Rosja, nie wyobrażają sobie niepodległej Polski, bo tak zostali wychowani przez komunizm. Uważają, że skoro musi być nad nami jakiś pan, to lepiej żeby była to Bruksela, a nie Moskwa. Gdyby spytać ich o największe zyski z członkostwa z UE to powiedzą, że strefa Schengen i wolny handel (ani słowa o „dobrodziejstwach” z obecnego stulecia i brak pojęcia o tym, że można załatwić sobie Schengen i EOG bez UE, np. Norwegia, Islandia czy Szwajcaria). Uważają też, że cały rozwój Polski po 1989 to zasługa UE (pomimo tego, że wzrost PKB w latach 1989-2003 mieliśmy nawet wyższy). Taka Chorwacja weszła do UE dość późno, a w momencie akcesji była bogatsza od nas.
Młodzi już są bardziej wyzwoleni i myślący logicznie, więc poparcie dla coraz bardziej zachłannej UE spada i będzie spadać dalej.
Szanowny Panie Racimirze: „(…)Najwięksi zwolennicy UE to ludzie starsi, więc siła rzeczy będzie ich ubywać. Oni często zatrzymali się mentalnie w latach 80-tych, często mają też mentalność chłopa pańszczyźnianego. Dla nich albo UE, albo Rosja, nie wyobrażają sobie niepodległej Polski, bo tak zostali wychowani przez komunizm. Uważają, że skoro musi być nad nami jakiś pan, to lepiej żeby była to Bruksela, a nie Moskwa. Gdyby spytać ich o największe zyski z członkostwa z UE to powiedzą, że strefa Schengen i wolny handel (ani słowa o „dobrodziejstwach” z obecnego stulecia i brak pojęcia o tym, że można załatwić sobie Schengen i EOG bez UE, np. Norwegia, Islandia czy Szwajcaria). Uważają też, że cały rozwój Polski po 1989 to zasługa UE (pomimo tego, że wzrost PKB w latach 1989-2003 mieliśmy nawet wyższy).(…)”.- Ten cytat odnosi się jedynie do trendów społecznych w Polsce. Nawet Newsweek w roku 2016 pisał, że Polska to jedyny kraj UE, w którym to młodzi ludzie wykazują większy eurosceptycyzm od starszych.
od RacimiR: Chyba oczywiste, że pisałem o Polsce.
Co ty chrzanisz o tym brzezińskim chyba że zapomniałeś cudzysłowa w tym patriotą. To od zawsze był wielbiciel Michnika i Tuska. On i Kukliński opatentowali sprzedaż się zachodowi bo ZSRR nie dawał takich grantów komuchom.
Zapomniałem dodać w moim poprzednim komentarzu, że Niemcy i Rosja już prowadzą ze sobą czwarty tajny dialog w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dodatkowo słyszałem, że Rosja chce kończyć już wojnę, aby nie zostać chińską neokolonią.
P.S. Jeśli wystąpią jakieś błędy w moim poprzednim komentarzu, to proszę mi zwrócić uwagę. Przepraszam za ich ewentualne wystąpienie.
Dodatkowo w Bundestagu przegłosowali pomnik dla Polaków (wszystkie partie obecne w Bundestagu poza AfD głosowały za; 2 posłów AfD głosowało przeciw a pozostali wstrzymali się od głosu).
https://www.bankier.pl/amp/wiadomosc/Zgoda-ponad-podzialami-w-Bundestagu-Tylko-AfD-nie-poparla-pomnika-dla-Polakow-9050122
od RacimiR: To jest dziwne, bo od początku było mówione, żeby się nie śmiać z tego głazu w Berlinie, bo to tylko na chwilę, a w tym miejscu będzie porządny pomnik. Czyli jakby nie przegłosowali teraz to by na stałe został ten memiczny głaz?
Na to wygląda, i w sumie to jeszcze nie wiadomo jak to się potoczy. Sprawa może utknąć, albo docelowy pomnik może być mniej więcej tej jakości co głaz (oczywiście, Tuskowi będzie się podobał).
Poza tym w Niemczech zaostrzyli zasady poboru do wojska. Można to tak mniej więcej powiedzieć. Jak młodzi Niemcy zareagowali? Zaczęli protestować.
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemcy-zmieniaja-zasady-poboru-do-wojska-oburzenie-w-kraju/pw0y9jm
To będą brać Arabów.
Albo inaczej — Arabów na podoficerów do WKU i WSW/żandarmerii/jakkolwiek-to-się-u-nich-nazywa, a ci skutecznie pogonią Niemców do wojska.
od RacimiR: W tym planie jest sporo okazji, aby coś poszło nie tak.
W planie sprowadzenia Arabów również sporo mogło pójść nie tak (zresztą poszło). Nie powstrzymało to jednak Niemców od konsekwentnej realizacji tych planów. Podobnie jak np. od wygaszania elektrowni atomowych.
Miałeś rację, że Niemcy działają jak Enty z Władcy Pierścieni, jak już ułożą plan, to go realizują nawet jak widać, że coś nie gra.
od RacimiR: Oni działają jak walec, powoli ale konsekwentnie, aż do bólu (często własnego). Do niemieckich „sukcesów” realizowanych z uporem maniaka dodałbym też politykę klimatyczną, która podobnie jak likwidacja atomówek była oparta na ruskim gazie, którego chwilowo nie ma. Jednak oddając arabom armię zrobiliby największy błąd, wystarczyłaby jakaś wojenka Izraela i byłby polityczno-militarny Sajgon (np. wojskowy zamach stanu, albo wystąpienie z NATO). Z naszego punktu widzenia najlepiej, żeby Niemcy nie miały w ogóle armii, co zresztą jest częściowo prawdą.
Chciałem napisać o tym w poście o lewackiej erystyce sprzed kilku lat ale to jeszcze chyba nie było powszechne zjawisko wtedy a temat jest ogólny i aktualny więc czemu nie tu.
Dostrzegłem już od jakiegoś czasu bardzo denerwujące – gdy tylko prawica zrobi coś złego/głupiego a nawet niekoniecznie denerwujące zjawisko zarzucania prawicy „chłopskiego rozumu”. Gdyby nie całkowite wręcz zasranie debaty publicznej tym chwytem to byłoby to nawet śmieszne. Odnoszę wrażenie że oni nie potrafią odróżnić od siebie rzeczy prostych od rzeczy skomplikowanych. Gdy jakaś rzecz jest prosta z natury ale zasadna to im się to wydaje że to „chłopski rozum” i dają wtedy jakieś nie trzymające się kupy wyjaśnienie (ale na pozór tłumaczące że „to nie takie proste”) a gdy jakaś rzecz jest skomplikowana to mają za mało mocy obliczeniowej na samą jej możliwość jej zrozumienia lub przedyskutowania (no bo chłopski rozum i „sprawa jasna” więc temat nie istnieje). Dodatkowo wszelkie „rozsądne” bonmoty jakie tacy ludzie często powtarzają się na takim chłopskim rozumie opierają na pewno bardziej i częściej, ale cicho sza.
Poczytałem coś politycznego na Reddicie trochę przypadkiem i mi to ciśnienie podniosło, ale nie pierwszy raz już na to narzekam i pewnie z milionowy się z tym spotykam. Chyba nie istnieje typowo lewacki chwyt erystyczny który pojawiał by się częściej. Może prawica powinna to przejąć i stosować w analogicznych sytuacjach?
od RacimiR: Jeżeli ktoś reprezentuje nielogiczny światopogląd z przekazami dnia narzucanymi przez „ekspertów” i częstymi zmianami stanowiska o 180 stopni to zostaje im tylko wyśmiewać „chłopski rozum”, bo co innego mieliby zrobić? To pozwala im przy okazji na poczucie „elitarności”. Motłoch myśli na chłopski rozum, że np. jak brakuje 300 miliardów złotych w budżecie to jest to wina rządu, który ten budżet ustala i zaciąga dług, ale „elita” doskonale wie z TVN24, że jest to wina wszystkich, tylko nie rządu. Oczywiście jeżeli prosisz ich, żeby wytłumaczyli tę „logikę” to zaczynają się nerwy, skutkujące uogólnianiem, zmianą tematu, obrażaniem itp. Klasyka gatunku, sam mam w rodzinie kilku przedstawicieli i po pierwszym pytaniu o wyjaśnienie zaczynają się na mnie drzeć, a po kolejnych 30 sekundach na afiszu jest np. Smoleńsk i oskarżanie Kaczyńskiego o śmierć brata.
Akurat piszę wpis który niejako dotyka tego problemu, bo jest to strategia Tuska na kolejne 2 lata.
I znowu mój comment gdzieś wcielo, o zakończonej roli USA jako zandarma światowego,
pomimo comunikatu waiting approval.
od RacimiR: Był mały wypadek z mojej winy, około 5 komentarzy przepadło z powodu prac technicznych, napisz proszę jeszcze raz.
No już mi się szczegóły zapomniały, wszak komentarz kilka dni temu był.
Ogólnie chodzilo mi o nową doktrynę jewuesej, szeroko komentowana obecnie
w kontekście Europy jako upadającego kontynentu gospodarczo, demograficznie,
politycznie itp (tyle że trampek dzblo w czims oku widzi a belki w swoim nie,
bo to co pisze o jewuropejskim kolchozie bardziej nawet pasuje do usa).
W sumie cała ta doktryna w stosunku do USA do powiedziałbym jedno wielkie
'Chciejstwo’ i tyle w temacie. Ważniejsze jest to jednak ze nie zamiaruje
USA już byc żandarmem świata, co kończy erę pax americana.
W sumie trampek zmienia zdanie kilka razy na sekundę w zależności
od intensywności jego z tetryczenia, a kolejny prezydent po nim to odwróci
by było jak wczesniej.
Komentarz o polskiej piłce ligowej i klubowej z mojej strony. Najpierw o ekstraklasie. Ta liga naprawdę zakrzywia czasoprzestrzeń. Wisła Płock, beniaminek jest liderem i to ewenement na skalę światową – na Weszło przeczytałem że to pierwsza taka sytuacja że klub nie wygrywając od 5 meczy a mając same remisy wskoczył na pozycję lidera (widziałem kiedyś z dawniejszych sezonów o różnych klubach memy że samymi remisami się nie utrzymają – ekstraklasa postanowiła zakpić sobie z tego, WP tymi remisami chce walczyć o mistrza, jajca będą jak zdobędzie). Pogoń i Widzew z nowymi właścicielami wydali fortuny kasy a dołują. Legia w strefie spadkowej i może będzie tam zimować w przerwie zimowej jak nie wygra zaległego meczu z Piastem (akurat nie wierzę w ich spadek ale jakby jakimś cudem się to stało to ja ze szczęścia upijam się choćby w samotności choć bardzo rzadko sięgam po alkohol – ale byłaby to piękna karma za podkradanie piłkarzy w wieku poborowym na służbę wojskową w PRL-u, dzień spadku Legii byłby świętem narodowym dla ponad 90% Polski). Jajca też dzieją się odkąd Papszun chce opuścić Raków i chce do Legii bo od tej informacji Raków przestał dołować i zaczął punktować a Legia totalnie na odwrót – Legia chciała tą informacją wrzucić granat do szatni Rakowa, widocznie wrzuciła tylko zawleczkę ale granat został im w rękach. Kolejne jajca, tabela jest tak płaska że lidera i strefę spadkową dzieli tylko 11 punktów, każdy klub może bić się jednocześnie o puchary a nawet mistrzostwo i o spadek jednocześnie, każde 3 punkty w tabeli robi rewolucję, każdy klub który złapie serie dwóch, trzech zwycięstw meczów z okolic strefy spadkowej ląduje w strefie pucharowej i odwrotnie, ze strefy pucharowej w kierunku spadkowej w przypadku chwilowego kryzysu. W maju możemy mocno się zdziwić kto spadnie ale też kto będzie grał w eliminacjach europejskich pucharów, a nawet kto będzie mistrzem – mistrz moim zdaniem będzie miał jeszcze mniejszą średnią punktową niż dwa sezony temu Jaga gdy ze Śląskiem Wrocław o mistrza się biła (a potencjalni oprócz Wisły Płock są też Korona, Cracovia, Radomiak, Zagłębie, Górnik, może ktoś jeszcze dojdzie z dołu, nawet Legia miałaby szansę; albo będą jajca jak przy takim punktowaniu Lechia Gdańsk, półbankrut z -5 punktami na starcie włączy się do walki o europuchary o mistrzostwo) – ten sezon to ewenement jak na naszą ligę bo zwykle w połowie sezonu była już jakaś grupa klubów którym nie grozi ani spadek ani puchary oraz grupa potencjalnie spadkowa i potencjalnie pucharowa – tym razem nie ma tej pierwszej a ta druga i trzecia jest jednocześnie. Oczywiście to dlatego że po pierwsze liga zawsze była wyrównana, po drugie aż czterech pucharowiczów gra w fazie ligowej LK czyli każdy traci punkty przez grę co 3 dni co cała liga wykorzystuje, mówiłem na początku tutaj w komentarzach że cztery drużyny na jesień to tabela będzie spłaszczona ale nie spodziewałem się że aż tak, ekstraklasa łamie wszelkie prawa logiki, fizyki, kwantowości, czasoprzestrzeni, ekstraklasa pisze własne scenariusze.
Co do europucharów to w Lidze Konferencji Raków i Jaga szybko w miarę bo po 4 kolejkach de facto sobie zaklepały wiosnę w LK, dzisiaj zrobił to też Lech Poznań remisując z Mainz (mimo że zaliczył megagigaeurowpierdol na Gibraltarze), a Legia skompromitowała się na rubieżach Europy z ormiańskim Noah i już nie ma matematycznych szans na wiosnę (może chcą łatwiej się utrzymać, już im jeden front tylko został plus Papszun od wiosny).
od RacimiR: Widziałem kątem oka, że pisałeś już o tym, ale w środę robiłem prace techniczne na SQL i potem patrzę, a tu nic nie ma. Płock to mistrz dziwnych statystyk, wszak nie tak dawno spadli z ekstraklasy po spędzeniu zimy na fotelu lidera. Wrócili po barażach, które wygrali dosyć szczęśliwie, a tu nagle lider. Właściciel Widzewa zapowiadał super transfery, ale nie wydał jakiejś wielkiej kasy, oczywiście przyszedł piłkarski szrot. Dyspozycja Legii to największa niespodzianka negatywna, oni nie mają już szans na nic (wczoraj w cymbał w LKE od kelnerów), poza walką o utrzymanie. Brakuje im tylko drugiej porażki z Piastem. Na miejscu Papszuna bym się dwa razy zastanowił nad przejściem do Legii już teraz, bo jest tam totalny burdel, a Raków prezentuje się nieźle. Legia niepotrzebnie pozbyła się Feio, bo od tego czasu nie mają trenera (ten Rumun był jakiś dziwny i od razu marudził, że mu się nie podoba w Warszawie, a Astiz to już w ogóle antytrener). Skoro nie było nic lepszego to mogli wziąć Vukovica.
1 liga jest jeszcze bardziej wyrównana, między 2 a 10 miejscem są 4 punkty różnicy. Wysoki poziom 1 ligi udowadnia kondycja spadkowiczów, Stal Mielec i Puszcza walczą o spadek, Śląsk Wrocław też w kratkę pomimo gigantycznego budżetu.
WP była 3 lata temu ,,mistrzem lata” tzn. liderem była do września. Potem zaczęła stopniowo osuwać się w tabeli. Teraz jest liderem w połowie sezonu. A przy takim punktowaniu całej tabeli nie wykluczam niczego. Zresztą w ekstraklasie nigdy nie należy wykluczać
od RacimiR: Myślałem, że liderowali w przerwie zimowej, pamięć już nie ta. Też bym się nie obraził, gdyby Legia zrobiła sobie rok przerwy, to paradoksalnie mogłoby im wyjść na dobre i oczyścić struktury klubowe.
Coraz więcej mówi się o delegalizacji Konfederacji Korony Polskiej i zamknięciu w więzieniu Grzegorza Brauna. Mimo że bliżej mi do tej pierwszej Konfederacji tandemu Mentzen – Bosak to jednak nie chciałbym czegoś takiego żeby partia polityczna była delegalizowana a jej lider był w więzieniu tylko za inne poglądy, to nie ma nic wspólnego z demokracją. Ciekawe jak to wyjdzie, czy zamkną Brauna w więzieniu no ale dopuszczą KKP do startu w wyborach (choć pewnie wtedy dostanie zwielokrotnione poparcie; czy może wręcz zdelegalizują KKP (a ponoć pod koniec tej kadencji Sejmu będzie tak że będzie tyle wakatów w Trybunale Konstytucyjnym że wsadzą swoich ludzi i będą w stanie to zrobić.
Sama taka groźba jest już chora.
od RacimiR: Delegalizować może tylko Trybunał, a on na pewno tego nie zrobi. Jeżeli Żurek z Tuskiem to zrobią na rympał to Braun założy kolejną partię i tyle. Samego Brauna nie opłaca im się zamykać, bo tylko podburzą elektorat wroga.
Gdyby jakimś cudem zamknęli Brauna i zdelegalizowali Koronę to zmobilizowany elektorat pójdzie do Konfederacji Bosaka oraz PiS i dla Tuska wyjdzie jeszcze gorzej (d’hondt), wniosek: nie zrobią tego.
Braun dla Tuska jest tylko straszakiem na KODziarzy.
Nigdy nie mów „nigdy”. Klasa polityczna w Polsce nie należy do najmądrzejszych.