3 kampanie reklamowe

Dzisiaj nie będę pisał o Putinie i Ukrainie (ale planuję w tej sprawie jeszcze co najmniej 2 teksty). Zamiast tego zaległy artykulik o trzech głośnych i kontrowersyjnych kampaniach reklamowych, które „uraczyły” Polskę w ostatnich miesiącach. Najpierw kampania „pomiędzy miłością a nienawiścią” portalu internetowego „Interia”, która w mojej opinii jest głupkowata, niegodna firmy, kreującej się na „obiektywną” i stworzona po linii najmniejszego oporu. Bardziej pasowałaby do stażysty 1-go semestru marketingu i zarządzania na WSLiB (Wyższej Szkole Lansu i Baunsu), aniżeli ogromnej spółki giełdowej, jaką jest właściciel Interii, Polsat. Następnie kampania „z żarówką”, która (przez kręgi opozycyjne) zgodnie okrzyknięta została jako „perfidne kłamstwo”, ale jedyne co mają jej do zarzucenia to brak dodatkowych informacji prounijnych oraz brak rozszerzenia „kosztów produkcji energii” o dodatkowe koszty, widoczne na rachunku za prąd. Na koniec 'santo subito’ Donald Tusk i jego kampania ze stadionem, pełnym palet z banknotami euro. Palety czekają na nas z niecierpliwością, ale „idioci” z rządu z niewiadomych przyczyn nie chcą tych pieniędzy.


Interia: „Pomiędzy miłością a nienawiścią”

Jakiś czas temu w całej Polsce pojawiły się billboardy portalu Interia: „pomiędzy miłością a nienawiścią”. Była też spora kampania w internecie. Przekaz był taki, że „miłość” to 6-kolorowa „tęcza„, jaskrawe zdjęcie przy pięknej pogodzie, a „nienawiść” to ręka z racą, stylizowana na Marsz Niepodległości (na brzydkim i szarym tle, gdzie widnieją również biało-czerwone barwy). Pasowałoby to na kampanię jakiejś lewackiej grupy jawnie zaangażowanej i twardo spozycjonowanej politycznie, pokroju Gazety Wyborczej, Oko.press czy fundacji pozarządowej Sorosa. Ale Interia, serio? Przecież ten portal od 2020 roku wchodzi w skład grupy Polsatu, który marketingowo lansuje się na jedyny obiektywny politycznie, położony w pół drogi między TVN24 a TVP Info. Gdybym miał wybrać najbardziej obiektywną telewizję z tych „dużych” to bez wątpienia wskazałbym na Polsat i pewnie większość Polaków zrobiłoby tak samo. Jest to duży sukces i kapitał zaufania Polsatu. No i nagle robią oni coś, w rodzaju słynnego „protokołu 3%”  Korwina Mikke, czyli kampanię „pomiędzy miłością a nienawiścią„, spluwając w twarz wszystkim patriotom. Według mnie, kampania ta zrobiła Interii (i całemu holdingowi Polsatu, w skład którego oprócz Interii i telewizji wchodzi też telewizja kablowa i satelitarna, a także telefonia komórkowa Plus) więcej szkody, niż pożytku. Dla mnie to nielogiczne- najpierw wydają górę pieniędzy na sponsorowanie polskiej reprezentacji siatkarskiej, by za chwilę zrobić kampanię, w której biało-czerwona flaga przedstawiona jest jako „nienawiść”.

Gdybym ja był ich marketingowcem- zrobiłbym dwie odsłony tej kampanii. Jedną taką, jaka była, a drugą taką, jak na zdjęciu powyżej, czyli odwrotnością tej pierwszej. Liczba wykupionych billboardów wynosiłaby dokładnie „fifty-fifty”, połowa z wersją pierwszą i połowa z wersją drugą. Była by to całkiem fajna kampania, skłaniająca do refleksji oraz debaty społecznej o podziale Polaków i „wojnie polsko-polskiej”. Przy okazji Polsat umocniłby opinię o swojej bezstronności. Postąpiono jednak inaczej i zrobiono prymitywną kampanię godną 'Krytyki Politycznej’ i 'Wysokich Obcasów’, dzielącą Polaków na „złych” i „dobrych”, idealnie wzdłuż linii polityczno-światopoglądowej. Trochę mi smutno z tego powodu, bo Polsat to firma krajowa, która (w przeciwieństwie do konkurencji na rynku telewizji, portali internetowych czy telefonii komórkowej) nie wyprowadza zysków do zagranicznej centrali, więc mam (miałem?) do niej pewną sympatię.


Kampania „z żarówką”

Druga głośna kampania billboardowa, którą chciałbym omówić to słynna „kampania z żarówką”. W jej przypadku mamy przykład manipulacji z obydwu stron. Jeśli chodzi o organizatora-zleceniodawcę (czyli rząd PiS)- największą manipulacją jest to, na co prawie nikt nie zwrócił uwagi. „Unijne” 60% to naprawdę grubo ponad 70% powierzchni rysunku tej żarówki, gdyż zwęża się ona ku dołowi (procenty „obliczono” od wysokości, a nie powierzchni żarówki). Drugim zarzutem jest to, że kampania została sfinansowana z pieniędzy de facto publicznych (z pośrednikiem w postaci państwowych firm energetycznych). Jednakże w dzisiejszych czasach jest to (niestety) normalne, że z publicznych środków finansowane są jakieś podejrzane kampanie reklamowe, wystarczy przypomnieć spot „Hey Jude” z 2014 roku, upamiętniający 10-lecie Polski w UE, który kosztował podatnika 7 milionów złotych, czyli po uwzględnieniu inflacji- tyle samo, co „kampania żarówkowa” (kosztująca 12.4 miliona).

Dużo ciekawsza była reakcja przeciwników PiS na „żarówkę”. Widać, że trafiono w czuły punkt, bo siły „prounijne” wpadły we wściekłość. Zadziwiająca była stuprocentowa wręcz koordynacja „przekazu dnia”, zadziwiające było też to, że ten „przekaz” oparty był na czymś, czego na billboardach w ogóle nie ma. Mianowicie chodzi o słowo „rachunek” (za prąd). Niech każdy spojrzy na zdjęcie billboardu powyżej i przeczyta 2 razy wszystkie słowa na nim występujące (nie ma ich dużo). Czy ktoś widzi na nim słowo „rachunek”? Ja szukam, go i szukam, nie umiem niestety znaleźć. Był taki wierszyk Gałczyńskiego „Ofiara świerzopa„, w którym autor opisywał swoje bezowocne poszukiwania znaczenia tego słowa, znanego z „Pana Tadeusza”. Wykorzystam więc dwa wersy: „idzie jesień i zima, ale 'rachunku’ na billboardzie ni ma„. Dlaczego uważam, że słowo „rachunek” powinno na tym na billboardzie być? Ponieważ wszystkie kręgi opozycyjno-unijne, w odpowiedzi na kampanię „żarówkową” twierdzą, że „to nieprawda, że 60% ceny na rachunku za prąd to polityka klimatyczna UE„.

Komisji Europejskiej wtórują media, powiązane z opozycją, które skupiają się na (niewystępującym na billboardzie) słowie „rachunek”. Wybrane przykłady: RadioZET, OkoPress, Noizz(Onet), Bankier, Wirtualnemedia, ale można by znaleźć tego 10 razy tyle. Ich teksty dzielą się na 2 rodzaje: „soft” i „hard”. Pierwszy rodzaj to oburzenie, że na billboardach jest napisane 60%, a realnie koszty na rachunku to tylko 30%, więc na billboardzie powinien być zawarty pełny rozkład rachunku za prąd. Może od razu rozszerzmy temat kosztów i przyrównajmy opłatę klimatyczną UE do całych kosztów przeciętnego gospodarstwa domowego? Razem z innymi mediami, czynszem, jedzeniem, kablówką i telefonami, ubraniami, środkami czystości, wakacjami, samochodem itp. Wtedy nie wyjdzie ani 60%, ani nie 30%, tylko około 2%. Bajlando, toż to prawie nic, więc o co cała afera? Rodzaj „hard” to z kolei twierdzenie, że Unia nie ma absolutnie żadnego wpływu na ceny prądu w Polsce, a jeżeli nawet ma, to wręcz „obniżający” te ceny, z kolei wina drogiego prądu w Polsce leży w 100% po stronie (a jakże!) PiSu. Niemiecki portal Noizz w podtytule napisał, że ta kampania to: „największa ściema tego roku„. Coś słaby ten reżim autorytarno-faszystowski, skoro jego „ściemą roku” jest (zgodne zresztą z prawdą) zdanie: „Opłata klimatyczna Unii Europejskiej to aż 60% kosztów produkcji energii„.

Jest klasyczny przykład na tzw. analfabetyzm wtórny i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Na billboardzie nie ma ani słowa o rachunku za prąd, tylko o kosztach jego produkcji, ale plemię „prounijne” widocznie nie widzi różnicy między kosztami produkcji, a kosztami końcowymi (które są powiększone o szereg kolejnych kosztów typu przesył, dystrybucja, marketing, administracja, koszty fakturowania, windykacja i wiele innych rzeczy, a na koniec różnorakie podatki). To tak, jakby właściciel pola z kukurydzą jadalną powiedział, że prawie 100% jego kosztów to koszty zasiewu, koszty koszenia i koszty pielęgnacji uprawy oraz gruntu, a ktoś inny powiedział, że to manipulacja, bo nie uwzględnił kosztów transportu do przetwórni, kosztów obróbki, kosztów puszkowania, kosztów opakowania, kosztów marketingowych, zysku supermarketu, który będzie sprzedawał puszkowaną kukurydzę oraz kosztu utylizacji pustej puszki…

Plus jest taki, że dzięki billboardom „żarówkowym” spora część Polaków (zwłaszcza KODziarzy i lewaków) dowiedziała się, że w ogóle istnieje coś takiego jak „opłata klimatyczna UE„. Wprawdzie „dowiedzieli się”, że opłata jest „nieduża” i „niższa, niż 60% kwoty na rachunku„, ale jakiś postęp jednak jest, bo jeszcze 2 miesiące temu nie mieli o niej zielonego pojęcia. Wściekła reakcja ośrodków unijnych i prounijnych dobitnie świadczy, że życzą sobie one, aby: „mądrzej o tym nie wspominać”, „to niedobra jest„. A trzeba o tym mówić, bo „opłata klimatyczna” z każdym kolejnym rokiem będzie coraz wyższa, a my nie mamy zbytnio alternatywy dla węgla (atomówki nie możemy budować, bo Niemcy nam nie pozwolą, odpowiednich do hydroelektrowni rzek nie mamy, a forsowane przez UE opieranie energetyki na rosyjskim gazie to samobójstwo, drożyzna i karmienie zbrodniczej dyktatury).


Tusk na stadionie i palety euro

Trzecia kampania marketingowa, którą chciałbym przeanalizować to spot z Donaldem Tuskiem i „stadionem pełnym Euro”. Prawdę mówiąc- dawno nie widziałem większej żenady. W tym krótkim filmiku mamy kilka podłych kłamstw, do tego dzielenie Polaków i chamskie obrażanie przeciwnego obozu politycznego, a także przedstawienie Unii jako darmowy bankomat, który da nam stadion Euro i nie chce nic w zamian. Przypomina mi się film: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową„, gdzie główny bohater krzyczy na targowisku: „Ludzie, ludzie,  zwariowałem! Pieniądze za darmo rozdaję!

Kampania emitowana była m.in. na Youtube, ale autorzy chyba zorientowali się, że jest kiepska, bo została zdjęta z afisza po 1 dniu (mi wyświetliła się ta reklama z Tuskiem tylko raz, a np. taki człowiek-wiewiórka wyskakuje mi 3 razy dziennie od 2 miesięcy).

Tusk w tym spocie „przekonuje”, że Unia Europejska bardzo chce nam dać za darmochę cały stadion pieniędzy (jest to powierzchnia murawy, ale „stadion” lepiej brzmi”). Te pieniądze „czekają” na nas już od pół roku. Niestety, politycy partii rządzącej tych pieniędzy nie chcą, ponieważ to nie są patrioci, tylko idioci. Kurtyna.

Ani słowa o tym, że te pieniądze pochodzą z kredytów i obligacji, które nie dość że trzeba będzie spłacić razem z odsetkami, to jeszcze wiążą Polskę z Unią na kilka dekad (tak samo, jak wspólne dzieci czy kredyty wiążą rozwodzące się małżeństwo). Potencjalny Polexit będzie przez to utrudniony. Ani słowa o tym, że rząd PiS mocno zabiegał o te pieniądze, głosując za „programem odbudowy” zarówno w Brukseli, jak i w sejmie krajowym (co ciekawe, posłowie Platformy wstrzymali się wtedy od głosu lub nawet głosowali przeciwko, po czym uruchomiono kampanię niechęci wobec SLD i PSL, które zagłosowały „za”, zarzucając im, że głosują tak, jak „reżim”).

Wreszcie, co najważniejsze- Tusk mówi, że pieniądze „czekają”, ale ani słowa o tym, że to Unia blokuje wypłatę Polsce tych środków, uzależniając swą decyzję od wymuszonych przez TSUE zmian w polskim sądownictwie i wprowadzenia niezdefiniowanej przez nikogo „praworządności”. Jest to forma nacisku (ocierającego się o szantaż) na Polskę, która traktowana jest przez Brukselę i Berlin jak piesek cyrkowy. Jeżeli stanie na dwóch łapkach- może dostanie kość, a może dostanie kolejne zadanie do wykonania, np. fikołek, a potem będzie musiał się turlać, a kości dalej nie ma. Aktualnie „piesek” musi zlikwidować Izbę Dyscyplinarną oraz zapłacić 69 milionów euro kar za Turów, ale nie jest powiedziane, że jak to zrobi- dostanie kość. A czas leci i pieniędzy jest coraz mniej (część środków należało wydać do końca 2021 roku, inaczej przepadły). W międzyczasie Europie i Polsce „przytrafił się” kryzys uchodźczy po ataku Rosji na Ukrainę i rząd PiS próbował podciągnąć pieniądze z KPO na pomoc uchodźcom, których jest już w Polsce około 1.3 mln. Spotkano się z odmową w Brukseli i jest coraz mniejsza szansa, że te pieniądze otrzymamy (sama biurokracja po ewentualnej pozytywnej decyzji trwa około 3 miesiące, a pieniądze trzeba wydać do końca roku).

PiS swoją dupowatością i brakiem percepcji uwikłał Polskę w ewidentny szwindel kryminalny. Aby dopełnić obraz nędzy i rozpaczy „programu odbudowy”- kilka dni temu europoseł PO, Dariusz Rosati (’TW Buyer’) powiedział, że nawet jak Unia całkowicie zablokuje te pieniądze i Polska nigdy nie dostanie ani grosza, to i tak będzie musiała płacić raty na spłacenie obligacji i kredytów, zaciągniętych na „program odbudowy”- w takiej wysokości, jakby otrzymała pełną pulę, co w mojej opinii jest skandalem do potęgi co najmniej czwartej (to coś jak historia z filmu „Dług”, tylko w nieporównywalnie większej skali).

Podsumowując- Polska podżyrowała kredyt i obligacje „unijne” na odbudowę gospodarek po Covidzie, ale nie dostała z nich (na dzień dzisiejszy) ani grosza (podobnie Węgry). Będziemy musieli jednak ten kredyt spłacać tak samo, jakbyśmy go dostali. Inne kraje korzystają z tych pieniędzy już od zeszłego roku. Ponadto nie dostaliśmy też ani grosza na utrzymanie uchodźców z Ukrainy (mimo, że np. Włochy, Grecja, Niemcy czy nawet niebędąca w UE Turcja w 2015 i latach kolejnych otrzymały wielomiliardowe środki na utrzymanie młodych i silnych „uchodźców” z Afryki i Azji).

W tychże skandalicznych okolicznościach wychodzi „król Europy”, Donald Tusk i w spocie reklamowym mówi, że „pieniądze czekają”, ale „idioci” z rządu ich nie chcą. Szczyt obłudy. Żeby było śmieszniej, ten sam Tusk jesienią obiecywał, że załatwi w Brukseli odblokowanie tych pieniędzy, ale nie dość że tego nie zrobił, to jeszcze europosłowie (jurgieltnicy) z jego partii zagłosowali przeciwko ich przyznaniu Polsce. Podła kampania, choć pewnie „żelaznemu elektoratowi” Platformy bardzo się ona podoba, ale oni są tak opętani nienawiścią, że gdyby Tusk na filmiku wyjął portret Kaczyńskiego i zrobił na niego kupę, to wyborcy PO powiedzieli, że to najlepsza rzecz, jaką w życiu widzieli (chwilę później oczywiście po raz setny oskarżając Kaczyńskiego o skłócenie Polaków).


RacimiR, 10.03.2022

PS: Kilka osób pytało jak u mnie ze zdrowiem- w jednym z kolejnym tekstów napiszę szczegółowo. Za kilka dni będę widział się z lekarzem prowadzącym, więc może dowiem się czegoś nowego.

PS2: Kolejne 2 teksty będą o Ukrainie- jeden o uchodźcach, drugi o ruskich agentach.

PS3: Dziękuję za wsparcie dla Tomasza, Grzegorza oraz Piotra!

  1. Z tymi pieniędzmi na KPO od Unii w zamian za 'praworządnośc’ dał się niestety nabrać Morawiecki.
    Myślał że Unia postapi fair a tu kicha, wtedy makrela go przekabacila że będzie cacy i dał się chłop nabrać.
    W zasadzie cokolwiek by nie było Polska i Węgry zawsze już w Unii będą karane pod byle pretekstem i już żadnego grosza nie dostaną na nic.
    Juz nawet w tv nie ma reklam o tym, a jeszcze w tamtym roku po każdych wiadomościach w TVP a tvpinfo w każdym bloku reklamowym.

    Z tą opłata klimatyczna za CO2 było wiadomo od samego jej wprowadzenia że to bańka finansowa i haracz dla wallstreet. I teraz pytanie czy widząc to unia już nie będzie churra optymistycznie wprowadzać tego typu błędnych decyzji? Otóż nie, haracz zadziałał USA wydoiło Unię na grube miliardy więc trzeba iść dalej skoro ofiara dalej się nabiera.
    Nową opłatą będzie teraz opłata od mięsa (czyli ceny mięsa będą drozec analogicznie jak co2) co ma na celu zmuszenie ludności UE przejście na zdrowy styl życia poprzez rezygnację z mięsa na rzecz jedzenia vege.
    O ile w mieście vege jest modne zwłaszcza wśród kobiet to coś czuję że na wsi powróci znany z PRL zwyczaj samodzielnego uboju świń i czarny rynek mięsa.
    Od starożytności ludnosc która pracowała i coś wytwarzała zawsze była gnebiona podatkami przez warstwę rządząca, ale teraz to gnebienie weszło na wyższy poziom.

    od RacimiR: Ja od razu mówiłem, że uzależnienie wypłat środków unijnych od „praworządności” to kręcenie sobie sznura, gdyż nigdzie nie ma żadnej oficjalnej definicji praworządności, a wszystko zależy od subiektywnych interpretacji jakichś no-nameów z TSUE, którzy nawet nie wiadomo w jaki sposób zostali wybrani. Skoro nie trzeba oskarżonemu tłumaczyć „niepraworządności” to można wlepiać kary bez opamiętania na wzór stalinowski, stosując podwójne standardy, np. polski Trybunał Konstytucyjny jest „niepraworządny”, bo wybrany przez polityków, a prezes Przyłebska jest blisko PiS, ale już niemiecki Trybunał jest „praworządny” mimo że jego prezes Stephan Harbarth oficjalnie jest od wielu lat politykiem CDU (i jeszcze ma inne afery za uszami)- co wolno wojewodzie…
    Oczywiście cała „niepraworządność” jest po to, aby wymienić w Polsce rząd na bardziej proniemiecki- wówczas z dnia na dzień staniemy się „praworządni” (nawet gdyby ten proniemiecki rząd wprowadził ostry zamordyzm, to i tak będziemy „praworządni”).
    Chyba jedyne rozsądne wyjście to Polexit, ale niestety bodajże 80% Polaków chce być w UE (z czego połowa tych 80% to KODziarze, czyli ekstrema prounijna gotowa do walk o UE).

    • W sumie jedyne czego za zdradź czczę Ukrainie że nie są w pedalskiej unii. Przez kacapów zapomniałem już że najbardziej na świecie nienawidzę unijnych kurew ale teraz wszystko wraca że zdwojoną siłą.

  2. Dałeś się nabrać na fikcję że Polsat jest trochę obiektywny, nie jest i nigdy nie był może mniej atakują PiS w swoich wydarzeniach etc ale w swoich nędznych serialikach robią to z nawiązką i nieraz już promowali tęczowo szmatę dużo antypisu jest też u nich w kabaretach.

    od RacimiR: Tęcza i „postęp” to jest nawet w serialach TVP.

    • Na TVP serio? Coś tam słyszałem że były jakieś feministyczne historyczne gnioty na TVP ale żeby tęcza była to nie.

      od RacimiR: W serialach tasiemcowych dla kobiet były wątki zarówno homo, jak i „uchodźcze” (islamskie), pokazane w „ciepły” sposób.

  3. „Piniendzy ni ma i nie bydzie” – jak to niegdyś powiedział tolerancyjnych, nowoczesnych i postępowych, Jasnogrodu, wieszcz, minister z niepolskim obywatelstwem.

    Z jednej strony – owszem, skandal, ale przecież Myshqa Agressorka walczy niczym lew (zresztą nie tylko ona), nie tylko o to, by Polska właśnie nie tylko funduszy nie otrzymała (wiedząc dokładnie, JAKA teraz tu panuje sytuacja), ale żeby jeszcze Polskę dobić. No bo skoro nasi nie rządzą… To niech ginie.

    Wolnesondy i Kąstytócja – jak sędziowie byli na telefon Tuska i ferajny było super. Teraz jak są na telefon Ziobry i ferajny – uuuu, panie, faszyzm i w ogóle.

    Tak sobie myślę, że Myshqa może nieświadomie robi właśnie dobrą robotę – przecież te pieniądze z eu W CAŁOŚCI poszłyby na potrzeby „uhoćcuf”, szczególnie opalonych. Ukraińskich też, a wielu z nich kompletnie nie przypomina ludzi uciekających przed wojną. Są materiały z pierwszej ręki znad granicy na YT.

    Opłata klimatyczna – kolejny szwindel. Kiedyś rozmawiałem z przedstawicielem Jasnogrodu, który wmawiał mi, że dwutlenku węgla jest na świecie tyle, że brodzimy w nim po kolana. Cud, że jeszcze oddychamy i że zwierzaki wielkości psów i kotów, lisów, owady itp.nie wyginęły na skutek uduszenia. Nic dziwnego, skoro w XXI wieku, wieku lotów kosmicznych, sztucznej inteligencji, dronów, cyfryzacji wszystkiego, ludzi wierzących w to, że Ziemia jest dyskiem – przybywa.

    A poza tym sądzę, że unia europejska musi zostać unicestwiona.

  4. Zapomniałem polSzmat miał już podobny spot tylko wydarzeń tam też pokazali uśmiechnięte pedalstwo a marsz niepodległości nazwano wydarzeniem które dzieli to był styczeń 2020

  5. no już bez przesady z tą kampanią. Ona nie sugeruje, że tęcza to miłość a zapalona raca to coś do niej przeciwstawnego, tylko, że Interia jest „gdzieś po środku” obu stron konfliktu. Fajnie, że zrobiłbyś drugą wersję, ale widocznie, marketingowcy nie uważali, że jest ona potrzebna. Zajmij się poważnymi problemami, bo z racji braku realnych, to już tęcza ci śmierdzi. Zresztą – na twojej wersji – co tam jest przeciwstawnego? Pokazałeś żebrzącą, jak mniemam po puszce, pewnie matkę z córką – w zestawieniu z ludźmi w kominiarkach, najpiewniej antify, albo i innym kibolskim bydłem. Gdzie tam jest miłość i gdzie nienawiść? Miłość matki do córki, do pieniędzy, czy może sugestia, że to rodzina, a mąż robi zdjęcie i należy ją obowiązkowo „kochać i chronić”? A zło to panowie w maskach? Pół cywilizowanego świata zrozumie pierwszą wersję i przesłanie, chociaż może niekoniecznie poprze tęczową flagę. Raca to przymiot i symbol raczej agresywnych chłopaczków i dresów, tęcza, może i nachalnie wciskana, jednak nie kojarzy się ze złem, jeśli już to tolerancją różnych dewiacji.

    od RacimiR: „Ona nie sugeruje, że tęcza to miłość a zapalona raca to coś do niej przeciwstawnego” – w mojej opinii ta kampania ewidentnie to sugeruje, a jeżeli nawet ktoś nie zajarzy nachalnego przekazu i nie widzi które zdjęcie jest „ładne” a które „brzydkie”(jak widać, są tacy) , to obok ma wszystko napisane drukowanymi literami (słowa „miłość” i „nienawiść” w prawidłowej kolejności).
    Na mojej wersji jest stereotyp (szczęśliwa biała heteroseksualna rodzina vs lewacka bojówka z kijami), tak samo jak na wersji z Interii. Lustrzane odbicie.
    Co do rac- wyróżniamy ich 2 rodzaje (same race są takie same, ale kluczem jest kto je odpala). Race nienawiści- odpalane przez szeroko pojętą prawicę (np. na meczach czy marszu niepodległości) oraz race miłości (odpalane na 'strajku kobiet’, marszach KOD czy paradach 'równości’). Zasadę można rozszerzyć maksymalnie (osoby nienawiści vs osoby miłości), co jest główną doktryną współczesnych środowisk lewicowych.

    • @pytacze – gościu daj spokój. Widać, że jako neomarksista ewidentnie masz ludzi, którzy nie podzielają twego ideolo, za kretynów, którzy nie widzą, nie słyszą i nie myślą (jak to faszyści, nie?). Może zamiast tracić czas tutaj, warto się produkować wśród lewicowego planktonu na FB? Tam pokiwają ci głowami i poklepią wirtualnie po ramionku. Poczujesz się doceniony wśród braci w wierze.

  6. Polsat od kilku lat udaje telewizję obiektywną. Wcześniej wręcz konkurował z tefałenem w postępactwie. Prawdopodobnie nastąpił agenturalny podział zadań…

    • Te wszystkie stacje to maszynki do mielenia mięsa dla mózgów. Tylko idiota wierzy mediom, ale to ten typ ludzi, którzy wierzą także mocno w to, że świat z reklam z jego zależnościami istnieje realnie.

      Nadmierne emocje są cechą ludzi zaburzonych, pobudliwych, wyzutych z racjonalnego, chłodnego i logicznego myślenia, a takich ludzi właśnie się nie tylko dziś promuje, ale i produkuje w szkołach. Po to właśnie i dlatego media przede wszystkim oddziałują wyłącznie na emocje. Skoro większość ludzi przypomina mentalnie nastolatki tuż przed pojawiającym się PMS z żyletką w ręku, to odbiorcy tych chorych rewelacji z każdego rodzaju medium, są dla nich niczym pola uprawne.

    • To że świat według kiepskich od wielu lat
      jest nie oglądalnym gównem to też ma związek z postępactwem polszmaty. Na początku usunęli ten serial z ramówki aby przypodobać się tzw zwany miejskiemu elektoratowi, po roku wrócił nie śmieszny i pełen tzw komentarza społecznego czyli lewackiego pierdolenia. Te nowe odcinki wychwalają tylko miejskie lewaki.

  7. Taka delikatna informacjea bo widzę umknęło – pani nie żebrze tylko pije kawę to raz a bydło w kominiarkach to lewacka bojówka co widać po fladze to dwa. Dodatkowo trzymają jakies pałki …zapewne to oznaka miłosci 😉 Zrozumienie tych dwóch plakatów zamieszczonych przez RacimiRa naprawdę jest proste…ale widać nie dla wszystkich…. Pozdrawiam.

  8. hello, jak zawsze super artykul , zdrowka zycze, a czy masz jakies leki wspomagajace, jakas chemie?

    od RacimiR: Dzięki. Nie biorę żadnych leków i czekam na wizytę u swojego lekarza prowadzącego.

  9. I jakie wieści od lekarza mam nadzieję że pozytywne zdrowka

    od RacimiR: Za 2 tygodnie będę miał zabieg następny (już czwarty), ale tym razem raczej nie jest to złośliwe, tylko jakiś tłuszczak/kaszak. Wszystko okaże się jednak po histopatologii. Poza tym OK, raczej przerzutów nie ma (niby coś tam drobnego jest w niektórych narządach, ale małe 3-6 mm i 'stabilne’ względem poprzednich badań).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *