Jak pozbyć się pseudo-uchodźców?

uchodzcy
fot: Daily Mirror

Europa Zachodnia to obecnie beczka prochu. Zarówno społeczeństwa rdzenne, jak i „uchodźcy” są na skraju wzniecenia symbolicznej iskry (pierwsi są niezadowoleni z niewdzięczności drugich, a drudzy są rozczarowani „skąpstwem” pierwszych). W pierwszych wpisach na tej stronie (sprzed 2 lat) przewidywałem ten społeczny wybuch dopiero w okolicach roku 2025-2035, ale nie miałem wtedy wiedzy, że Angela Merkel to psychopatka (lub agentka-sabotażystka), a George Soros koniecznie będzie chciał przed śmiercią zobaczyć swoje „dzieło”. Myślałem, że fanatyczni muzułmanie będą cierpliwie czekać na uzyskanie przewagi liczebnej i demokratyczne przejęcie rządów, a na koniec umieszczenie białych ludzi w rezerwatach (tak jak to zrobiono w Ameryce i Australii z rdzenną ludnością). Moje poglądy zweryfikował rok 2015 i masowa inwazja „uchodźców” do Europy, głównie z powodu prowadzenia „polityki otwartych drzwi”, nasilonej propagandy medialnej oraz rozbicia banku przez Sorosa. Kolejne 3 miliony „uchodźców” już teraz czekają w krajach basenu Morza Śródziemnego, aż tylko w Europie zrobi się trochę cieplej (wpaść do wody w zimę to żadna przyjemność, a chętnych jest tyle, że dosyć łatwo będzie wpaść do tej wody z powodu przeładowania – zanim włoska czy grecka marynarka triumfalnie „przejmie” statek – może minąć nawet kilka godzin). Gdy jednak nastanie wiosna i temperatura (powietrza i wody) wzrośnie – „uchodźcy” ruszą pełną parą. Europa ma więc jakieś 2-3 miesiące na drastyczną zmianę polityki migracyjnej – niestety nic nie wskazuje na to, by taki zwrot kiedykolwiek nastąpił (a jak nastąpi, to o wiele za późno). Jest już więc niemal pewne, że po wiosenno-letniej inwazji 2016 – zacznie się zabawa na całego.

wjazd-z-brama
Wjazd z bramą – niezawodna metoda na pokonanie granicy w Europie

Co może zrobić Europa Zachodnia, aby zachować tożsamość i kulturę? Holokaust oczywiście nie wchodzi w grę (Europa to nie Palestyna). Zostaje więc tylko zlikwidowanie socjalu, albo deportacja. Zlikwidowanie socjalu raczej nie przejdzie, gdyż „uchodźcy” i lewacy zrobiliby takie protesty, przy których sylwester w Kolonii to bajka o Teletubisiach. Nawet, gdyby się to udało – uchodźcy sobie poradzą nawet za 3 euro dziennie, które spokojnie da się ukraść, albo wyżebrać. Są przyzwyczajeni i przystosowani do życia na bardzo niskim poziomie cywilizacyjnym i sanitarnym, wystarczy im do przeżycia najniższy stopień Piramidy Maslova. Wszak ich rodzinne klimaty to nie San Francisco. Z kolei rozpieszczeni Europejczycy nie wytrzymają jednego dnia bez prądu i wody, nie mówiąc o internecie i telefonach komórkowych. Załamią się psychicznie, wymiękną, zaczną się masowe samobójstwa. Tak więc całkowite wyzerowanie socjalu trafiłoby głównie w rurkowców, lewaków i hipsterów, a nie w „uchodźców”.

Ostatnio coraz głośniej mówi się o odsyłaniu z powrotem imigrantów, którzy nie dostali azylu. Np. „tolerancyjna” Szwecja chce wydalić około 70.000 osób. Niemcy też coraz głośniej o tym mówią. Ale jak oni to niby chcą egzekwować? Jedyni, których uda się deportować to ci, którzy dobrowolnie będą chcieli wrócić, czyli maksymalnie 10% (i to tych niegroźnych). Pozostałe 90% uprze się i nigdzie się nie ruszy. Mają potężne wsparcie lewaków i ich fundacji/organizacji. A nawet jakby dało się jakimś cudem wpakować deportowanych osiłków do samolotu, to co dalej? Przecież ich rdzenne kraje nie chcą ich więcej widzieć, w wielu przypadkach grozi im tam kara śmierci za dezercję. Europejczycy będą ich wyrzucać z samolotów na spadochronach? Od razu pójdzie rakieta ziemia->powietrze w taki samolot (tak jak ostatnio w rosyjski samolot na Synaju) i skargi za naruszenie przestrzeni powietrznej. Prawda jest taka, że „uchodźcy” są po prostu niedeportowalni. Europa prowadzi dyskusję czy deportować, czy nie – ale co z tego, jeśli „uchodźcy” nigdzie nie mają zamiaru się wybierać (a wręcz przeciwnie, przybywają kolejni w tempie wykładniczym) – czy to się komuś podoba, czy nie. Tak samo Europa może sobie dyskutować, czy kolonizować Marsa, czy też lepiej nie.

refugees-welcome
for: Daily Mirror

Pobawię się w proroka, co do najbliższych miesięcy – aby zobrazować przepaść, dzielącą instytucje europejskie i przygotowania do ostatecznego dżihadu. Podczas gry wróg już ostrzy miecze – Europa zastanawia się jak by tu pozbyć się (wymyślonego na potrzebę tej artystycznej opowieści) Abdula.

  1. Luty 2016 – Młody, silny Abdul z obozu dla uchodźców w Szwecji dostaje odmowę przyznania azylu oraz wezwanie do zgłoszenia się po darmowy bilet lotniczy (w jedną stronę do Syrii) w ciągu 4 tygodni. W międzyczasie w Turcji, Libii i Syrii trwają ostatnie prace stoczniowo-remontowo-zaopatrzeniowe celem tegorocznego desantu kolejnej transzy „uchodźców” (w 80% młodych silnych facetów, w 10% wyszkolonych wojskowo chłopaków w wieku 16-18 lat, czyli podpadających w statystykach ONZ pod „dzieci bez opieki”, w 10% kobiet z dziećmi i 0% starców – widział ktoś kiedyś starego „uchodźcę” na jakimś zdjęciu lub filmiku!?).
  2. Marzec 2016 – Abdul, jak można się było spodziewać – nie zgłasza się po bilet w wyznaczonym terminie, służby państwowe są w ciężkim szoku. Po tygodniowej naradzie wpadają na pomysł, aby wysłać ponaglenie, ale okazuje się, że Abdul zniknął. Zarządzone zostają poszukiwania. W tym samym czasie w Afryce i Azji trwają ostatnie przygotowania do masowego załadunku „uchodźców”.
  3. Kwiecień 2016 – Abdul odnajduje się na komisariacie w Bawarii, gdzie oskarżony został o handel narkotykami. Trwa procedura przeniesienia go do aresztu w Szwecji. Kilka tysięcy kilometrów dalej pierwsi śmiałkowie odbijają od brzegu w Turcji i dopływają do Grecji. Przemytnicy zaczynają notować milionowe zyski.
  4. Maj 2016 – Abdul trafia do zamkniętego ośrodka dla uchodźców w Szwecji i czeka na deportację do Syrii. Gdy przyjeżdża po niego 4 policjantów – zostają przegonieni przez kilkunastoosobową, agresywną grupę mieszkańców ośrodka. W tym czasie pierwsza, stutysięczna fala „uchodźców” zbliża się do granic Niemiec.
  5. Czerwiec 2016 – Abdul zostaje przeniesiony do jednoosobowej celi, aby nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego miesiąca. Gdy już trafia na lotnisko, gdzie czeka na niego samolot do Syrii – grupa aktywistek antyrasistowskich (z których dwie są z nim w ciąży, a jedna nie wie o drugiej) kładzie się pod kołami samolotu jako „żywe tarcze”, uniemożliwiając mu start. Abdul wraca do celi. W międzyczasie do Niemiec dostaje się ogromna fala uchodźców, część z nich kieruje się do Szwecji. W Afryce i Azji do startu szykuje się kulminacyjna, półmilionowa masa.
  6. Lipiec 2016 – Do szwedzkiego odpowiednika Fundacji Batorego dochodzi przelew pieniężny od „filantropa” Sorosa. Pieniądze rozdzielane są na mniejsze fundacje i organizacje antyrasistowskie. W efekcie Abdul zyskuje dobrego adwokata, który wykazuje kilka błędów formalnych w procedurze deportacyjnej Abdula, która musi zacząć się od początku. Państwo Islamskie wysyła 100.000 najlepszych żołnierzy do Europy, którzy ukrywają się wśród 400.000 „uchodźców”. Sytuacja na Zachodzie Europy zaczyna robić się bardzo napięta (gwałty, zabójstwa, kradzieże, masowe szabrowanie sklepów to chleb codzienny). Port w Calais zostaje zajęty przez dżihadystów, Angela Merkel składa dymisję z funkcji kanclerz. Szwedzki rząd w ostatniej chwili ratuje się przed linczem, uciekając samolotem do Izraela. Podobna sytuacja ma miejsce z Europarlamentem.
  7. Sierpień 2016 – Nowe, ultraprawicowe rządy w Niemczech, Francji i Szwecji przyspieszają procedury deportacyjne. Abdul zostaje wysłany do Syrii. Po drodze przyznaje się, że jednak jest Nigeryjczykiem (hebanowy kolor skóry zdaje się potwierdzać jego słowa), a swoją „Syryjskość” wymyślił, aby mieć łatwiej w życiu. Samolot zawraca do Szwecji, Abdul znowu trafia do jednoosobowej celi. Imamowie islamscy wzywają do dżihadu i rzucają liczne fatwy. W Europie zaczyna się otwarta wojna rasowo-religijna. Siły dżihadystów na bieżąco wzmacniane są przez kolejnych „uchodźców”.
  8. Wrzesień 2016 – Szwedzki rząd wysyła serdeczne zapytanie do rządu Nigerii, czy zechcieliby przyjąć Abdula. Rząd Nigerii odmawia, uzasadniając, że nie życzą sobie dezerterów, poza tym kraj jest przeludniony i żąda bezzwrotnej pomocy finansowej od Unii Europejskiej. W tym czasie w Europie rdzenna ludność (pacyfistyczna, niewyszkolona do walki i pozbawiona dostępu do broni palnej) chowa się w domach. Ulice opanowane są przez dżihadystów z bronią. Aktywiści lewicowi zostają szmalcownikami XXI wieku – ochoczo wskazują dżihadystom, gdzie mieszkają najgroźniejsi „biali katoliccy naziści”. Dochodzi do gwałtów i egzekucji w ich własnych domach. Rzym zostaje zdobyty, Watykan musi ewakuować się do Ameryki Południowej. Plac św.Piotra zostaje spalony.
  9. Październik 2016 – Dżihadyści odnoszą sukces, eliminując wszystkie zorganizowane ruchy oporu miejscowej ludności. Lewicowi politycy i aktywiści przestają być już komukolwiek potrzebni, zostają ukamienowani na głównych placach europejskich miast. Pozostała ludność zachodnio-europejska przechodzi na Islam, lub decyduje się płacić dżizję. Reszta zostaje stracona. Więzienia zostają opanowane przez dżihadystów, Abdul zostaje uwolniony i staje się byłym więźniem politycznym.
  10. Listopad 2016 – Tutaj dwie opcje. Albo do gry włącza się armia USA i Izraela (z dwóch powodów – inaczej nie odzyskają długów, które Europa u nich zaciągnęła oraz stracą potężną strefę wpływów) i przy pomocy broni masowego rażenia (nie wykluczając bomby atomowej) zdobywa kontrolę nad Europą, wprowadzając multi-kulti i Nowy Porządek Świata. Jeżeli USA tego nie zrobią, to Europa zmieni się w agresywny kalifat, nastawiony na ekspansję terytorialną. Tak czy inaczej – będzie niewesoło.

Według mnie tak to właśnie będzie wyglądać. Być może nie potrwa to 10 miesięcy, ale 2, maksymalnie 3 lata, lecz jest to nieuniknione i musimy się z tym faktem pogodzić. Na szczęście Polska jest niejako poza bieżącym problemem, bo „uchodźcy” skupiają się na razie na krajach bogatszych. Ważne, żeby rząd PiS ociągał się na wszelkie sposoby z przymusowym przyjmowaniem „uchodźców”. Wystarczy po prostu zwlekać (odwoływać się, zgłaszać poprawki, zastrzeżenia itp), bo wybuch wojny jest bardzo blisko – a po wybuchu sprawa umrze śmiercią naturalną. Można też walczyć, żeby Polska przyjmowała co najwyżej kobiety i dzieci (żadnych samotnych facetów – niech wracają bronić ojczyzn i opiekować się własnymi rodzinami). Dobrze też podpisać się pod referendum, firmowanym przez Pawła Kukiza. Wtedy będziemy mieli piekielnie mocny argument, czyli „demokracja”. Gdybym mieszkał w Zachodniej Europie (jak 3 miliony Polaków) – nastawiałbym się na powrót do Polski w najbliższej przyszłości i ostatnią rzeczą, o której bym myślał – byłoby kupowanie na zachodzie domu czy mieszkania. To, że na terenach, położonych na zachód od Polski będzie niedługo III Świat – jest pewne na 100%. Ważne, żeby nas to nie wchłonęło. Trzeba za wszelką cenę utrzymać granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. Rząd już teraz powinien zacząć budować tam umocnienia (na wzór francuskiej Linii Maginota), bo inaczej ciężko będzie się obronić. Gdy dżihadyści opanują Europę Zachodnią i Skandynawię – naturalnym celem stanie się dla nich Polska. Musimy być na to przygotowani pod względem taktycznym. Nie ma co się łudzić, że wszystko na zachodzie się „jakoś samo ułoży” – bo to naiwne i nieprawdopodobne.

muhammad

PS: Cały ten tekst dotyczył pseudo-uchodźców, a nie faktycznych uchodźców, którzy stanowią mniej niż 1% liczby osób, przybywających do Europy. Zgodnie z zapisami międzynarodowego prawa azylowego uchodźcy powinni starać się o azyl w pierwszym kraju granicznym, w którym nie toczy się wojna. Gdy przekroczą kolejną granicę (między dwoma państwami nie toczącymi wojny) – stają się przestępcami (nielegalnymi imigrantami), a przestają być uchodźcami.

RacimiR, 30.01.2016

8 thoughts on “Jak pozbyć się pseudo-uchodźców?”

  1. Ja jestem w totalnej mniejszości ze swoim poglądem, który ci przedstawię. Ten pogląd opiera się na dwóch rzeczach: po pierwsze liczebność muzułmanów w stosunku do ludności rdzennej jest nadal niewielka (chyba nie przekracza 7% w Niemczech czy też we Francji) a po drugie Europa ma ogromne tradycje w wyrzynaniu całych nacji i uprawiane od 1968 roku lewactwo kulturowe nie zniszczyło tego brutalnego pierwiastka charakteru który możemy spotkać u Niemców/Francuzów/Belgów. To kulturowe lewactwo jest od zeszłego roku w odwrocie i nie jest już w stanie zapobiec temu co nieuchronne: użycia siły. Kiedy do tego dojdzie, to wówczas ideologa lewicowa i unioeuropejska ogłosi bankructwo i skończy się Europa którą znamy i wrócimy do stanu sprzed I wojny światowej.

    Zatem, nawet jeśli wybuchną zamieszki (a wybuchną i jest to pewne jak amen w pacierzu i stąd ta rozpaczliwa cenzura mainstreamu) to wówczas do akcji wejdzie armia i ludzie uzbrojeni w broń. Bardzo możliwe, co pewnie wyda się śmieszne co teraz napiszę, że trzeba będzie przeorać bombami lotniczymi nawet dzielnice miast. Jestem pewien, że europejskie miasta (te największe) mają zakonspirowane magazyny broni, przemycanej i zakupionej za kasę islamistów, którzy w momencie wystrzelenia iskry, otworzą się i Ahmed, Muhammad i reszta śniadego towarzystwa chwyci za spluwy. Z drugiej strony będzie armia i zwykli ludzie którzy stracą instynkt prawego obywatela i włączy im się instynkt mordu. Będziemy świadkami strasznych, powtarzam, strasznych scen, których już gówniane media głównego ścieku nie dadzą rady ukryć. Tak jak w 1991 r. Peter Arnett (chyba dobrze napisałem nazwisko) nadawał na żywo z bombardowanego Bagdadu tak za niebawem ktoś z TVP będzie na żywo nadawał z bombardowanego Hamburga.
    Pamiętajmy, że np. Niemcy to bardzo specyficzny, schizofreniczny, ale i wyjątkowo zorganizowany naród. Z jednej strony naród który wydał mnóstwo wspaniałych inżynierów, filozofów, poetów, a z drugiej zimne, przemysłowe mordowanie ludzi jednego za drugim. Nie wierzę, po prostu podskórnie nie wierzę, że Niemcy się poddadzą. Będzie wręcz odwrotnie, zacznie się czarna noc muzułmanów w Niemczech. Może jestem naiwny, ale uważam, że na ustach leżącego w grobie Adolfa zagości uśmiech. I nie cieszę się z tego bo niemieckie wahadło lubi popadać ze skrajności w skrajność.
    Generalnie: nie będzie żadnej muzułmańskiej Europy. Ktoś za bardzo wylewa dziecko z kąpielą (i tu się z Tobą zgadzam w 100%, napływ imigrantów przyśpieszył sprawę i tego się już nie da zatrzymać), i raczej spodziewajmy się tego, że muzułmańska krew popłynie hektolitrami na ulicach europejskich miast. Oczywiście to nie będzie tak proste jak Noc Kryształowa w III Rzeszy. Tu naprzeciwko staną młode muzułmańskie byczki ze spluwami którzy będą się bronić i atakować.
    Na marginesie, kiedy to wszystko się zacznie to raczej nie spodziewajmy się, że Arabia Saudyjska czy hehe Kuwejt pobiegnie militarnie pomóc swoim braciom po szalu. Będą siedzieć cicho na dupach żeby samemu dodatkowo nie oberwać jeszcze bardziej bo już wystarczająco im portfele świecą dziurami z powodu cen ropy. Na marginesie, beneficjentem całej tej rzeźni będzie przede wszystkim Rosja, ale to temat na inną dyskusję.
    Narody europejskie najprawdopodobniej wezmą sprawy w swoje ręce i jak to powiedział Niemiec na filmiku który można zobaczyć na youtube zrobi się wtedy naprawdę brudna sprawa.
    Na koniec jeszcze jedna sprawa: wiosną, tak jak napisałeś, ruszy na Europę armia imigrantów. Z tego co czytałem na twitterze, sprawy wyglądają bardzo źle, takie są sygnały ze służb specjalnych zaprzyjaźnionych państw. Ta armia to nie kilkaset tysięcy ludzi, lecz miliony, myślę że liczba 3-4 mln jest całkowicie realna. Obrazki które widzieliśmy jesienią 2015 jak to Węgrzy psikali gazem po buziach wygłodniałym imigrantom, którzy chcieli zrobić wjazd z bramą to była delikatna przystawka do głównego dania które będzie w tym roku.
    Rok 2016 będzie bardzo złym rokiem dla Europy Zachodniej. I jak napisałem, lewacka zgniła ideologia zamiast zapobiec użyciu siły doprowadziła siebie do bankructwa i spowodowała, że użycie siły będzie miało miejsce bo po prostu nie ma wyjścia.
    Szykujmy popcorn bo będzie, niestety, co oglądać.

    od RacimiR: Bardzo ciekawy wpis. Może tak właśnie będzie? Przekonamy się raczej wcześniej, niż później. Ja jednak mam mniejszy respekt do zdolności bojowych zachodnich społeczeństw (może z wyjątkiem byłego NRD, gdzie są teraz największe protesty). Starsze pokolenia są jeszcze charakterne, natomiast obserwując młodych Niemców czy Francuzów – nie widzę nadziei. Rurkowcy, pacyfiści, antyfaszyści, hipsterzy, totalnie wyprane mózgi przez lewactwo. Naprzeciw nich staną fanatycy, którzy od wieku przedszkolnego szkoleni są do zabijania (dobrze to szkolenie/pranie mózgu dzieci przedstawia film 'Krwawy Diament’). Wg mnie „ratio” będzie takie, że 1 dżihadysta zabije 10 „niewiernych”, zanim sam zginie. Pozytyw jest taki, że prawdopodobnie po zbliżających się „czystkach” (obojętnie kto by nie wygrał tej wojny domowej) – wyzerowane zostaną długi europejskich krajów. Szkoda, że Donald znacjonalizował OFE, żeby zmniejszyć dług. Co do Rosji to wg mnie to kolos na glinianych nogach. Rosjan jest coraz mniej i nie są w stanie na dłuższą metę utrzymać tak gigantycznego terytorium. Znam kogoś, kto właśnie wrócił z Syberii i mówił, że większość osób na wschód od Uralu to osoby skośnookie. Rosja utrzymuje się na powierzchni tylko dzięki arsenałowi z czasów ZSRR. Trzeba kupować popcorn i konserwy, latarki, baterie, gaz pieprzowy itp bo jak się zacznie to zabraknie tych rzeczy w ciągu kilku godzin.

    1. Prawo naturalne, prawo przetrwania. Zagoniony w róg kopany pies, choćby to był mops albo york albo inny o pizdusiowatym wyglądzie, zawsze zacznie gryźć bo liczy się przetrwanie. W jaki sposób Stalinowi udało się powstrzymać rozpad ZSRR kiedy Niemcy podchodzili pod Moskwę i jego żołnierze wreszcie zaczęli walczyć? Kiedy im powiedział, że walczą nie o komunizm i idee rewolucji lecz o ojczyznę. W jaki sposób udało się Niemcom powstrzymywać wojska radzieckie w powieści (znakomitej) Tom’a Clancy’ego „Czerwony Sztorm”? Bo wiedzieli że walczą o swój dom. I to jest że tak powiem klucz w dzisiejszej sytuacji. Ludzie z Europy (Niemiec, Francji itd) zagonieni do narożnika (obecnie trwa zapędzanie przy pomocy islamskiego i lewackiego kija) uświadomią sobie w pewnym momencie że walczą o swój dom, życie, kulturę, o swoją żonę/męża, o dzieci. Tego islamiści nie biorą pod uwagę, przynajmniej na to wygląda. I niech tkwią w tej nieświadomości.
      Problemem bardzo poważnym jest brak wiary i porzucenie chrześcijaństwa w imię głupawych, tępych i wynaturzonych praw człowieka i w ogóle w imię pseudohumanizmu co świetnie opisje w swojej książce M.Philips „Londonistan”. Wierząca Europa, zapełniająca kościoły katolickie/protestanckie/anglikańskie by była bardzo trudnym przeciwnikiem, co więcej dosyć szybko by przeszła do ofensywy. Krzyż w muzułmanach wywołuje nienawiść ale też i strach oraz szacunek. Do obecnej Europy muzułmanie czują tylko pogardę (nie dziwię się im w sumie).
      A co do Rosji. Ktoś kiedyś mądry, jakiś geopolityk, powiedział wprost: Polska jeśli ma dwóch mocnych sąsiadów w postaci Niemiec i Rosji ma przesrane co doskonale pokazała historia dwa razy (rozbiory, II WŚ). Jeśli choć jeden z nich jest słaby wtedy jest ok. Jeśli obydwaj są słabi to jest nie tylko znakomicie ale to wręcz okazja do zbudowania swojej własnej mocarstwowości. Nieźle o tym mówi Jacek Bartosiak (polecam jego wykłady na youtube). Warto o tym kiedyś zrobić wpis 🙂
      Za miesiąc już marzec. Imigranci nadchodzą. Czasu na decyzję jest bardzo mało. Inaczej ludzie sami wezmą sprawy w swoje ręce i nikogo nie będą obchodzić jakieś wzięte z dupy idee Unii Europejskiej, Trybunału Praw Człowieka, tolerancji z pajacami z piórami w tyłkach chodzących w paradach tzw. równości. Te pseudoidee odchodzą.

      od RacimiR: Oby tak było, jednak dalej mam małą wiarę w hipsterów z zachodu, ich siła bojowa jest minimalna, nawet gdy nie będą mieli nic do stracenia. Słowo walka kojarzy im się z podpisaniem jakiejś petycji lub polubieniem strony na fejsie… Wydaje mi się, że prędzej zostaną 'piąta kolumną’ (w zasadzie już nią są) i będą kolaborować z wrogiem do momentu, gdy przestaną być potrzebni.
      Takiej wojny jeszcze nigdy nie było, to absolutna nowość w historii świata. Nie ma co tu porównywać z IIWŚ. Tam wróg był ładnie oflagowany i wiadomo było kto zacz. Bitwy rozgrywały się na otwartym terenie. A teraz? Berlin, Londyn, Paryż, Sztokholm, wszędzie multi-kulti. Kryterium koloru skóry? Co z milionami mulatów ze związków mieszanych? Kryterium religijne? Jest Takiija. Co z Koptami czy chrześcijanami z Syrii? To jest właśnie najgorsze, że nie wiadomo będzie kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Nawet niebieskooki blondyn może być lewakiem i wbić nóż w plecy. Druga strona nie będzie miała takich problemów – po prostu będą lać wszystko, co nie ma czarnych włosów i oczu (co ładniejsze kobiety może się uratują jako nałożnice, tylko co to za życie?) Paradoksalnie trzeba dziękować Stalinowi i naszym „sojusznikom” z 1945, bo gdybyśmy po wojnie trafili pod zachodnią strefę wpływów to teraz wiadomo, co by było w Polsce.

      1. „A co do Rosji. Ktoś kiedyś mądry, jakiś geopolityk, powiedział wprost: Polska jeśli ma dwóch mocnych sąsiadów w postaci Niemiec i Rosji ma przesrane co doskonale pokazała historia dwa razy (rozbiory, II WŚ). ”
        A Ukraina to gdzie???

    2. Ja Wam dam, nie straszcie: )

      A tak poważnie, to nikt nie wie jak będzie, bo sytuacja zmienia sie dynamicznie, być może po prostu przepełniona Europa przestanie wpuszczać imigrantów, bo nie będzie miała im co zaoferować. Już Szwecja trąbi, ze wyczerpała swoje rezerwy i nie ma gdzie lokować imigrantów. To samo Niemcy. Jak mają zatem przyjąć ich więcej skoro niie mają gdzie? Wszystko co się nadawało przerobili na ośrodki dla uchodźców, a te zmagają się z atakami ze strony Niemców.

      Ja mam cały czas nadzieję, że w Polsce jesteśmy bezpieczni.

      Ale trochę obawiam sie, ze rok 2016 może być gorszy, bo chętnych na darmowy wikt w EU jest nadal bardzo dużo i wychodzą z założenia, ze skoro wcześniejszym falom uchodźców sie udało, to im też się na pewno uda.

      od RacimiR: Będą tutaj „uchodzić” aż do momentu, gdy nastąpi globalne wyrównanie poziomu życia i zarobków (czyli nigdy). Europa mogłaby zaostrzyć procedury wjazdowe, ale musiałoby to być teraz – a na to się nie zanosi. Dopóki marynarka wojenna na Morzu Śródziemnym wykorzystywana jest do eskortowania i holowania tutaj statków z uchodźcami – marny nasz los. Turcja też ewidentnie chce wpuścić setki tysięcy „uchodźców” do Grecji, a Grecja chce odegrać się na Niemcach za upodlenie ekonomiczne, więc chętnie przepuszczą ich dalej, wgłąb Europy. Polska mam nadzieję, że jest poza problemem. Muzułmanie się nas bardzo boją, podobnie jak Rosjan. 2016 będzie na pewno gorszy i z pewnością ciekawszy, niż poprzedni.

    3. Zgadzam się z tobą, doszedłem sam do w zasadzie identycznych przemyśleń. Cała ta sytuacja skończy się wojną, nie „islamizacją”, a wojną. Tej wojny nie wygrają muzułmanie, bo nie są tak dobrze zorganizowani, nie mają takiego arsenału, tak zaawansowanej technologi jak państwa europejskie. Wojna dotknie Niemcy, Szwecję, Francję i inne bogate państwa z dużą mniejszością muzułmańską. W skutek tej wojny islam zacznie być traktowany jak teraz komunizm i nazizm, a bogate państwa europy stracą swoją pozycję, zniszczone konfliktami wewnętrznymi. Większości problemów unikną państwa Europy środkowej takie jak Polska, Węgry, Słowacja, czy Czechy. Te państwa wg. mnie staną się nowymi liderami w Europie, ze względu na potencjał przemysłowy i powstałą wskutek wojny próżnię. To wszystko stanie się najpewniej w przeciągu 3-10 lat.

      od RacimiR: Oby tak było! Weź jednak pod uwagę, że np. armia francuska wygląda mniej więcej tak, jak reprezentacja Francji w piłce nożnej…

      1. Jeszcze zapomniałem wspomnieć o innym czynniku – prezydentem USA najpewniej zostanie Donald Trump, który będzie zwalczał wojujący islam. Raczej nie pozwoli na Dżihad w środku Europy, priorytetem dla niego jest walka z ISIS, a ISIS na pewno będzie w tej wojnie brało aktywny udział.

        od RacimiR: Zobaczymy, jest duża szansa, że go „wykolegują” i prezydentem będzie Clinton czyli lewaczka, syjonistka i zwolenniczka multi-kulti. Zresztą USA to tak samo beczka prochu, udział białych w populacji właśnie spadł poniżej 50% i dalej leci łeb na szyję.

  2. Skłaniam się ku bardziej pesymistycznym scenariuszom. Europejczykom brak ducha walki, oporu. A do tego mamy V kolumnę w postaci org. lewackich i władzy, która nigdy nie użyje broni. Chyba że w powietrze. Przedsmakiem jest rozwój wypadków w Calais. Bydło robi co chce, atakuje tiry, zaraz zablokuje totalnie ten kanał komunikacyjny. I co? Nic. Władzy jakby nie było

    1. Władza jest. Tylko że ta władza jest sparaliżowana strachem bo wie, że jeśli zacznie działać bezwzględnie (np. rozgoni to całe towarzystwo w Calais) to będzie to jak wrzucenie granatu do szamba – zaczną wybuchać szamba w Paryżu, Avignon, Marsylii itd. Oni się tego boją. Bo wtedy sprawy wymkną się spod kontroli i ludzie wezmą sprawy w swoje ręce. Oczywiście można uruchomić wojsko, ale czy będzie ono chciało pacyfikować własnych ludzi? Nie masz gwarancji że będzie lojalne, zwłaszcza jak któremuś wojakowi muzułmanie ubogacą kulturowo siostrę/żonę/matkę.
      Stąd jak pisałem ta cenzura w mediach. To po prostu strach. Ten strach jest tak wielki, że gwarantuję ci (jestem w stanie się założyć o dobrą flaszkę i kasę), że nawet jak w Paryżu/Berlinie/gdziekolwiek w Eur.Zach. wybuchnie „brudna” bomba albo ładunek jądrowy małej mocy, bomba chemiczna i będą tysiące trupów to ze strachu Europa następnego dnia zrobi marsz pamięci, ewentualnie przyjdzie jakiś debil z pianinem i zagra „Imagine”. Problem jest taki, że ten strach nic nie daje i tak czy inaczej szambo wybuchnie z wielkim smrodem bo dziś już jest za późno. Zachód musi się pogodzić z tym, że czas zapłacić za bezmyślność, głupotę, krótkowzroczność, za bezkrytyczne przyjęcie antyludzkiej ideologii lewicowej która narodziła się w 1968 roku. Cena będzie utopiona we krwi. Czy wygrają? Ja uważam że tak, tak jak napisałem w pierwszym poście. Ale to będzie okupione sporymi ofiarami a muzułmanie w Europie zapłacą za to wszystko głową.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top