Nieudany rajd Trzaskowskiego (analiza powyborcza)

Państwowa komisja Wyborcza 13-go lipca podała oficjalne wyniki wyborów prezydenckich. Zwyciężył Andrzej Duda, który uzyskał 51.03% ważnych głosów, a jego rywal Rafał Trzaskowski otrzymał 48.97% głosów. Frekwencja wyniosła 68.18%. Opozycja jak zwykle zaczęła „udowadniać”, że jednak wygrał Trzaskowski- gdyby po wyborach przeglądać tylko media „totalne” można było odnieść wrażenie, że Duda przerżnął z kretesem. Standardowo wyszukiwano różne statystyczne odchylenia, np. mapkę Polski z podziałem na województwa (w 10 wygrał Trzaskowski, a w 6 Duda, przy czym np. w Śląskiem stosunek wynosił 51 do 49 na korzyść Trzaskowskiego, a na Podkarpaciu 71 do 29 na rzecz Dudy, jednak na mapce kolory były tylko dwa, bez żadnej „głębi”). Jak zwykle z powodów taktycznych opozycja nie pochwaliła się, że Trzaskowski zdominował rywala w komisjach, umiejscowionych w aresztach, więzieniach i szpitalach psychiatrycznych. Gazeta Wyborcza napisała w nagłówku, że Duda wygrał w Kazachstanie, a Trzaskowski w Portugalii (patrzcie państwo- Duda to ciemny wschód, a Trzaskowski to oświecony zachód). Problem w tym, że dzisiejszy Kazachstan to kraj nowocześniejszy od Portugalii, ale KODziarze zatrzymali się w nauce 30 lat temu. Równie dobrze byłoby napisać, że Duda wygrał w USA i Kanadzie, a Trzaskowski w Rosji, ale to nie pasowałoby pod z góry przyjętą tezę.

Na finiszu kampanii furorę zrobiło innowacyjne i wielkomiejskie hasło: „***** ***”, oznaczające „Jebać PiS„. Wg mnie Platforma Obywatelska mogłaby zmienić nazwę na te osiem gwiazdek, wtedy dużo wierniej odwzorowywałoby to ich światopogląd. „Przypadkiem” na dzień przed wyborami na Youtube wypuszczony został klip rapera taco Hemingwaya: „Polskie Tango„. Z miejsca stał się „numerem 1 na karcie na czasie” (do dzisiaj nim jest). Jest to kawałek antyPiSowski, pojawia się w nim też te słynne 8 gwiazdek. Polecam posłuchać, aby mieć pogląd na to, co siedzi w głowach fanów Taco (14-latków, którzy niedługo nabędą prawa wyborcze). Same ogólniki, zero konkretów, ojkofobia i pedagogika wstydu wobec tęczowego zachodu. Niestety najmłodsze pokolenie jest w szponach propagandowego lewactwa i w przyszłości może się to skończyć źle (biorąc pod uwagę minimalną różnicę głosów między Dudą a Trzaskowskim). Nadzieja w tym, że rozpieszczona dzieciarnia może z wiekiem zmądrzeje. Za moich czasów słuchało się Molesty, Slums Attack czy Wzgórza Ya-Pa-3, którzy poruszali prawdziwe, uliczne problemy codziennego dnia. Wraz z wzrostem zamożności Polaków młodzież niestety ma teraz takich idoli, jak Taco.

O Dudzie nie będę w tym tekście pisał, bo „jaki jest koń- każdy widzi” i „był czas przywyknąć przecie”. Powtórzę tylko moją opinię z przedwyborczego tekstu, że nie mam Dudzie do zarzucenia nic wielkiego, poza drobnostkami. Nie wszedł na krzesło w Japonii, nie cierpiał na „chorobę filipińską”, nie odwalił żadnej poważnej szopki. Nawet najwięksi jego przeciwnicy nie potrafią nic konkretnego wymienić, poza tym, że ma „durną, wieśniacką mordę”. Dlatego przejdźmy do pana Trzaskowskiego.

Kampania wyborcza sztabu opozycji totalnej była tak czysta, jak łona romskich tirówek przy DK88 w Bytomiu. Jakieś 95% tej kampanii to był prymitywny anty-PiS, pozostałe 5% to obietnice reform, z których wiele zostało już wprowadzonych wcześniej, oraz postulaty, kolidujące ze sobą nawzajem. Gra toczyła się głównie o wyborców Krzysztofa Bosaka. W celu ich pozyskania- dokonywano niewyobrażalnych szpagatów logicznych. Trzaskowski nagle stał się największym zwolennikiem Marszu Niepodległości (pomimo tego, że sam go niedawno próbował delegalizować). Był też wolnorynkowcem, który obniży socjal, ale jednocześnie obiecywał nowe benefity, np. bezpłatny bon na remont mieszkania dla każdego gospodarstwa domowego. Obiecał wszystko wszystkim, co zresztą wpisuje się w politykę Platformy Obywatelskiej w ostatnich latach. Brzmi ona: przede wszystkim nie jesteśmy PiSem (co wystarcza większości elektoratu), a gdyby ktoś chciał drążyć głębiej, to zrobimy dobrze wszystkim. Przemówienia Trzaskowskiego to w 90% krytyka Dudy i PiSu, zresztą w dużej części naciągana, jak plandeka na Żuku, np. krytykował on to, że PKB Polski spadnie w tym (koronawirusowym) roku o 4%, ale nie powiedział, że to najlepszy wynik w UE, a takim Włochom czy Hiszpanii spadnie o 12%.

Elektorat Trzaskowskiego ma taką specyfikę, że gdyby ubrać małpę z zoo w koszulkę z napisem „Jebać PiS”, to w mojej ocenie również otrzymałaby ona 49% głosów w drugiej turze. Głównym (jedynym?) atutem Trzaskowskiego był w kampanii jego niebagatelny wygląd. Dosyć groteskowo próbowano niwelować jego niedoskonałości. Pokaźny bebzon pana Rafała opięto w uciskowy gorset, a niski wzrost kamuflowano tak, jak to robili ‚z metra cięci’ piosenkarze- Prince czy Kylie Minogue: dobierali niskich współpracowników scenicznych oraz używali wysokich obcasów. W efekcie na publicznych wiecach żona Trzaskowskiego występowała w płaskiej podeszwie, a sam Trzaskowski hejtował PiS na obcasie i w gorsecie (gdyby Duda stosował takie triki- byłby to główny temat całej kampanii, ale skoro robił to Trzaskowski- KODziarze nigdy się o tym z TVN/GW nie dowiedzieli). Swoją drogą- Trzaskowski jeszcze kilka lat temu nazywał się Czaskowski i pod takim nazwiskiem startował we wcześniejszych wyborach. Spece od PRu zalecili mu zmianę nazwiska na bardziej „wyjściowe”, co też zrobił. Gdy ktoś dzisiaj użyje oryginalnej wersji jego nazwiska- zostanie zwyzywany od kurw i chujów przez KODziarstwo.

Trzaskowski sporo jeździł po Polsce, gdzie jechał głównie klasykiem, czyli antyPiSem. Dosyć często opowiadał zgromadzonym „żart”. Brzmiał on mniej więcej tak: „Moi rywale twierdzą, że w Polsce są wpływy niemieckie. Heloooł! Halo! Tu ziemia! Niemcy wyjechali z Polski w 1945 roku! Czy widzicie tu niemieckie czołgi? He, he, he! Ja nie widzę! A oni widzą, he, he, he!„.  To jest tak słabe, że gorzej już chyba być nie może. Niemiecki wasal opowiada wyznawcom, że Niemca nigdy na oczy nie widział. Czołgów może i nie ma, ale jest np. Axel Springer, Lidl, Media Markt czy budowany rurociąg Nord Stream II oraz mnóstwo innych projektów, umniejszających polską suwerenność. Nawet przewoźnik autobusowy, który obsługuje warszawskie linie i którego kierowcy lubią wciągnąć solidną kreskę w nochal- należy do niemieckiego giganta państwowego.

Aby zanalizować całą kampanię- musiałbym napisać książkę, a na to nie mam czasu. Chęci zresztą też nie, bo kampania była oparta na oczernianiu rywala, emocjach i fejkach, a nie na konkretnych ofertach. Kilka dni przed drugą turą dostałem do skrzynki gazetę promocyjną Trzaskowskiego. Pewnie otrzymała ją też większość Polaków. Pokrótce przeanalizuję to „dzieło”. Gazetka ma 8 stron. Okładka to duże zdjęcie Trzaskowskiego oraz „zajawki” artykułów, które znajdziemy wewnątrz. Strony 2, 3, 6, 7 i pół strony czwartej to chamski anty-PiS. Drugie pół strony czwartej oraz strona 5 to „ocieplający” wywiad z Żoną Trzaskowskiego. Strona 8 to laudacjo-wywiady z aktorami, którzy popierają pana Rafała. AntyPiSowskie artykuły to siedlisko fejków i bezczelności. Dudzie zarzuca się tam, że milczy w kluczowych sprawach (oczywiście konkretów zero), podczas gdy to właśnie Trzaskowski w kampanii unikał odpowiedzi na pytania o wrażliwe kwestie (np. LGBT). Program 500+ przedstawiony jest jako dzieło Platformy, które za wszelką cenę chciał zablokować PiS. Trzaskowski przedstawiony jest jako osoba, która „ochroni 500+ przed PiSem”. To sprzeczne z ogólną opinią KODziarzy o wyborcach PiS, zwanych „patologią”, „dzieciorobami” i „pińcetplusami”. Trzaskowski obiecuje darmowe żłobki i przedszkola w całej Polsce. Problem w tym, że to dokładnie samo obiecywał w wyborach samorządowych, a dzisiaj w Warszawie trudno zapisać dziecko nawet do przedszkola płatnego, nie mówiąc już o darmowych. Przedszkola i żłobki to obecnie głównie instytucje miejskie i prywatne, więc nie wiem co ma do tego prezydent Polski? Pewnie chodzi o przerzucenie kosztów funkcjonowania przedszkoli i żłobków na MEN (budżet państwa), aby samorządy miały więcej pieniędzy na „strefy relaksu” z europalet i sponsorowanie lewackich bojówek z „ulicznej taktyki gimnastycznej”. Trzaskowski wypomina PiSowi, że polscy rolnicy dostają mniejsze dopłaty, niż rolnicy z zachodniej UE. Problem w tym, że nie dość, że prezydent nie ma z tym nic wspólnego, to jeszcze takie właśnie warunki dopłat „wynegocjował” obóz Trzaskowskiego, a dyskusje o nowym budżecie UE na kolejne 5 lat rozpoczynają się dopiero w drugiej połowie lipca. Zresztą o czym tu w ogóle mówić, skoro gdy PiS obiecał polskim rolnikom dopłaty do krów (takie, jakie mają rolnicy z zachodu), to nauczyciele z KODziarskiego protestu zaczęli robić z tego zarzut i przebierać się za krowy…

Dalej w Czaskowskiej gazetce mamy 2 „zarzuty” wobec PiSu o rynek pracy. Nie wiem, na ile w tym zasługa rządu, a na ile szczęścia i koniunktury globalnej, ale faktem niezaprzeczalnym jest to, że pod względem bezrobocia i zarobków za czasów PiS osiągnięto najlepsze wskaźniki po 1989 roku. Platforma więc dla własnego dobra powinna zamknąć ryja w tym temacie, aby nie irytować ludzi, którzy za ich rządów byli zmuszeni podejmować upodlające oferty pracy za psie pieniądze i poniżej kwalifikacji. Jednakże zrobiono coś dokładnie odwrotnego. Trzaskowski bardzo ostro zarzuca Dudzie, że nie zlikwidował umów śmieciowych (stworzonych przez obóz Trzaskowskiego, czyli Balcerowicza, Unię Wolności i SLD). To jednak za czasów PiS i Dudy dokonano dwóch ważnych, pozytywnych dla pracowników zmian w „śmieciówkach”- zostały nałożone na nie składki emerytalne oraz minimalna stawka godzinowa (wcześniej nieoZUSowane umowy cywilno-prawne mogły być podpisywane na dowolnie niską kwotę, czyli de facto w ogóle nie istniała płaca minimalna w Polsce). Drugi zarzut Trzaskowskiego to głośna sprawa liczby bezrobotnych. W gazetce na stronie 2 czytamy: „Wygrał proces z Dudą. Prawda zwyciężyła. Mamy ponad milion bezrobotnych, tzn. osób, które straciły pracę. Andrzej Duda twierdził, że słowa Rafała Trzaskowskiego to kłamstwo, ale się przeliczył. Próba zmanipulowania opinii publicznej okazała się nieudana„. Jak to czytam- mam ochotę potargać tę gazetkę na 42 kawałki. Próba zmanipulowania opinii publicznej okazała się jak najbardziej udana, z pomocą „niezawisłego” sądu. Po pierwsze- za rządów PO mieliśmy ponad 2 miliony bezrobotnych, więc „zarzut”, że teraz jest ponad milion (czyli o milion mniej, niż było) jest zwyczajnie chamski. Po drugie- „bezrobotny” to absolutnie nie jest to samo, co „osoba, która straciła pracę”. Pojęcie „bezrobotny” oznacza osobę, która danym czasie zarejestrowana jest w Urzędzie Pracy, dzisiaj są to głównie osoby, którym nie chce się pracować, albo pracujące „na czarno”, które rejestrują się dla ubezpieczenia zdrowotnego. Absolwenci szkół, którzy zaraz po maturze/obronie zarejestrowali się w UP nigdy nie pracowali, więc nie mogli „stracić” pracy (bo nigdy jej nie mieli). Podobnie osoby, które straciły „zlecenie” lub „dzieło” (które według przepisów nie są pracą). Część z tego miliona pewnie straciło też pracę za czasów PO. „Niezawisły” sąd jednak orzekł inaczej, co tylko pokazuje, że należy za wszelką cenę odsunąć to towarzystwo wzajemnej adoracji, które przywiezione tu zostało w 1945 roku na radzieckich czołgach.

Dalej w gazetce wymienione są najważniejsze afery PiS. Cała jedna strona poświęcona jest temu, że Kaczyński w czasie pandemii pojechał na cmentarz, który był zamknięty. Faktycznie afera, że hej. Dyktator pojechał na grób matki. Kraj się po tym ciosie już nie podniesie. Pomijam już to, że politycy opozycji (także Trzaskowski) również w tym czasie bywali na cmentarzach i nikt się tym nie bulwersował. Ponadto mamy wymienione jeszcze 3 „afery”. Pierwsza to „Afera Szumowskiego”. Zacytuję całość, bo to ciekawy przypadek lingwistyczno-politologiczny.  „Ok. 100 mln zł na respiratory widmo dla handlarza bronią, 5 mln zł na lewe maseczki dla zaprzyjaźnionego instruktora narciarskiego, wcześniej dotacje dla firmy brata„. Pytanie z języka polskiego: czy jest to zdanie, czy równoważnik? Ano, równoważnik, bo nie zawiera orzeczenia. Zostało tak to sprytnie napisane, żeby w razie procesu o zniesławienie powiedzieć w sądzie, że autorom nie chodziło o Szumowskiego, bo nie ma żadnych czasowników, które go z tym łączą (często w podobnych przypadkach stosowane jest słowo „miał”, które niby jest orzeczeniem, ale nie powodującym skutków prawnych). Druga przytoczona „afera” to słynne „dwie wieże Kaczyńskiego”. Tu też zacytuję całość, bo co zdanie, to kłamstwo: „Plan budowy dwóch wieżowców miał być hołdem dla brata. Rzekoma koperta dla księdza nie zainteresowała prokuratury. Prezes chciał wszystko utrzymać w tajemnicy, bo deklarował, że jego władza będzie skromna. Jest zupełnie inaczej!”. Plan budowy wieżowców nie miał być żadnym hołdem dla brata, tylko próbą (nieudaną zresztą) stworzenia przeciwwagi dla Fundacji Batorego (należącej do George Sorosa, który jest mentorem Trzaskowskiego). Mówił o tym sam Kaczyński. Sami napisali, że koperta dla księdza była „rzekoma”, więc gdyby nie była „rzekoma” to by nie dodawali tego (podkopującego wiarygodność tych rewelacji) wyrazu. Jak można utrzymać w tajemnicy dwa ponadstumetrowe wieżowce w centrum Warszawy, zasłonić je plandeką? Dyktator-tyran odbił się od warszawskiego ratusza jak gołąb od parapetu i wieżowce nigdy nie powstały. To ma być dobitny dowód na „nieskromność” władzy? Pomijam już rolę kluczowego świadka, czyli „austriackiego biznesmena”, który nawet nie zapłacił podatku od rzekomej faktury i który obecnie ukrywa się. Jedynym „atutem” tej naciąganej jak plandeka na Żuku „afery” jest to, że media opozycyjne wałkowały intensywnie temat przez wiele miesięcy, więc wytresowane KODziarstwo stwierdziło, że skoro dużo o tym mówią, to na pewno coś jest na rzeczy (bo te media są takie super apolityczne, że skoro byłaby to wydmuszka, to by nikt sobie tym nie zawracał głowy). Trzecia opisana „afera” to przygotowywanie wyborów w zaplanowanym od dawna terminie, na 10-go maja. Przygotowane na ten dzień korespondencyjne pakiety wyborcze nazwano w gazetce z niewiadomych przyczyn „nielegalnymi”. Senat do ostatniej chwili trzymał Polaków w niepewności, zresztą sam marszałek Grodzki mówił, że specjalnie do ostatniego dnia przetrzymują decyzję o wyborach, aby zrobić rządowi na złość i wywołać jak największy chaos. Rząd PiS nie miał innego wyjścia, musieli zlecić wydrukowanie pakietów wyborczych na 10-go maja, bo po ciągnących się w nieskończoność „pracach” senatu nie byłoby na to już czasu. Na przygotowania do wyborów 10-go maja wydano niecałe 70 milionów złotych i to główny zarzut. Nie napisano jednak, co niby rząd powinien w tej sytuacji zrobić, skoro senat robił pod górkę do ostatniego możliwego terminu? Afera Platformy została przedstawiona jako afera PiS. W kwestii pieniędzy wydanych niepotrzebnie można jeszcze przypomnieć idiotyczne referendum Komorowskiego z 2015 roku (o JOW), które kosztowało podatnika 71 milionów złotych (+inflacja). Wtedy Platforma nie miała żadnych problemów w wywaleniem publicznej kasy w błoto. Podsumowując- w gazetce Trzaskowskiego mamy 4 afery: Kaczyński na cmentarzu, asekuracyjne „oskarżenie” Szumowskiego, wieżowce których nigdy nie było oraz przygotowanie wyborów w konstytucyjnym terminie (najlepsze jest to, że żadna z tych historii nie ma nic wspólnego z Andrzejem Dudą). Strach się bać! Jeżeli to mają być starannie wyselekcjonowane, największe afery 5-letnich rządów PiS to chyba nie jest aż tak źle? Platforma w tym względzie ma wielokrotnie większe „osiągnięcia”, np. afera hazardowa, VAT, OFE, wielowątkowa afera taśmowa i kilkadziesiąt innych.

Kończąc temat gazetki- nie przekonał mnie pan, panie Trzaskowski. Jako świadomy obywatel, który interesuje się polityką, po lekturze tej gazetki mam syndrom Krystyny Jandy- czuję się, jakby ktoś na mnie nasrał. Ta bezczelna gazetka to i tak tylko wierzchołek góry lodowej, bo w TVNie każdego dnia pojawiało się 10 razy więcej fejków, bzdur i „kontrolowanych niedopowiedzeń”, niż w tej gazetce i gdybym miał to wszystko analizować, to nie skończyłbym do końca roku. Dlatego, tak jak jakieś 99% Polaków, zagłosowałem „przeciwko”, a nie „za”. Andrzej Duda nie jest moim ulubieńcem, ale jego kontrkandydat jest dużo gorszy. Problemem nie jest osoba Rafała Trzaskowskiego, bo to tylko wydmuszka, swego rodzaju zaprogramowany robot. Problemem są siły, stojące za Trzaskowskim, czyli tzw. „liberalne” skrzydło Unii Europejskiej, powiązane ideologicznie z Sorosem oraz finansowo z Kremlem. Ich rządy na zachodzie Europy przynoszą opłakane skutki: kryzys „uchodźczy” i społeczny, wzrost zadłużenia państw, biurokracja, nieopłacalność produkcji. Młodzi ludzie mają wyprane mózgi poprzez marksizm kulturowy, coraz częściej cierpią na choroby psychiczne, występuje rekordowe oderwanie od rzeczywistości na rzecz „baniek informacyjnych”. Z kolei zwykli, rdzenni obywatele mogą liczyć na narastający zamordyzm światopoglądowy i ograniczenie swobód. Narasta też anty-biały rasizm. W ostatnim czasie ten proces bardzo przyspieszył, także w USA, gdzie paradoksalnie rządzi prawica. Ten lewacko-trockistowski demon prawdopodobnie i tak do nas przyjdzie, ale wybierając Dudę- spowolniliśmy ten proces. Platforma „Obywatelska” oraz „liberałowie” z UE stosują dokładnie tę samą zasadę w przypadku porażki. Brzmi ona: „Wincyj!„. Jeżeli coś się nie udaje- nie zmieniamy nic, tylko natężamy bardziej swe dotychczasowe działania. UE na porażki reaguje jeszcze większą centralizacją i biurokracją (zwaną dla niepoznaki „integracją”), z kolei Platforma po siódmych przerżniętych wyborach z rzędu reaguje coraz większym antyPiSem.

Po ogłoszeniu wyników wyborów hamulce puściły całkowicie. Jeszcze w niedzielę wieczorem Jerzy Stuhr dostał udaru mózgu, Zbigniew Hołdys nagrał emocjonalny filmik, w którym rzuca kurwami i chujami, a Justyna Pochanke w podejrzanych okolicznościach pożegnała się z TVNem. Szambo wybiło w social mediach. Zwolennicy Trzaskowskiego obrażali elektorat Dudy w najbardziej prymitywny sposób, uznając go zgodnie za Januszy, nosaczy, nierobów, motłoch i biomasę. Zhejtowano nawet Kingę Dudę za to, że zaapelowała o pojednanie i zgodę. Powstała petycja o przyłączenie Podkarpacia, Podlasia i Lubelszczyzny do Ukrainy i Białorusi. Po raz kolejny zaroiło się od deklaracji o emigracji z powodów politycznych, pobąkiwali o tym standardowo- Tomasz Lis i Krystyna Janda, a KODziarska hejterka Manuela Gretkowska nawet wystawiła swój dom na sprzedaż (nie zdziwiłbym się, gdyby ostatecznie zdjęła ogłoszenie i została jednak w „reżimie”). Wielu ludzi zadeklarowało bojkot firm, działających na wschodzie Polski (co zresztą nie wpisuje się w powszechnie obowiązujący pogląd, że PiSiory są za głupi, żeby prowadzić firmę, więc utrzymują się z programu 500+). Podział społeczny niestety narasta i w jego utrwalaniu dominuje frakcja, która nazywa się „tolerancyjną”. Z tym podziałem to też niezły paradoks. Wszyscy KODziarze zgodnie stwierdzą, że jego winowajcą jest Kaczyński. Tutaj pojawiają się jednak dwa problemy. Po pierwsze- taki podział istnieje (i narasta) we wszystkich krajach cywilizacji zachodniej. Czyli wychodzi na to, że Kaczyński ma władzę globalną. Po drugie- skoro Kaczyński podzielił Polaków, to dlaczego na swoich zwolenników wybrał „motłoch”, a nie „oświeconych, wykształconych liberałów”? Mógł przecież zrobić tak, jak Hitler, do którego często jest porównywany. Pan Adolf podzielił społeczeństwo na czystych, światłych i wykształconych Aryjczyków (po których stronie stanął), a za rywali obrał brudny i szkodliwy społecznie „tyfus plamisty”. Dlaczego Kaczyński postąpił odwrotnie i stanął na czele „tyfusu plamistego”, jakiś masochista z niego? Czyżby za podział społeczny odpowiedzialna była światopoglądowa lewica?

Analiza porażki Trzaskowskiego w jego obozie praktycznie nie istnieje. Bardzo się namęczyłem, aby znaleźć jakieś publikacje w mediach opozycyjnych, które nie byłyby nudnym antyPiSem. 99% powyborczych „analiz” opozycji totalnej można streścić jednym prostym zdaniem: „Winnym zwycięstwa PiSu jest PiS„. Jednym z nielicznych poważniejszych tekstów, który udało mi się znaleźć jest artykuł Łukasza Rogojsza na gazeta.pl: „Zapasy w błocie. Opozycja właśnie topi wyborczy kapitał Trzaskowskiego [ANALIZA]„. Oczywiście 60% tego tekstu jest o PiSie, ale przynajmniej mamy te pozostałe 40%, gdzie autor próbuje rozkminiać błędy własnego obozu. Fajne są też komentarze pod tym tekstem, dosyć niecodzienne jak na ten portal. Kilka innych artykułów, gdzie istnieje cokolwiek poza antyPiSem jest utrzymane w podobnym tonie. Można na tej podstawie przewidzieć, co w przyszłości zrobi opozycja antyPiSowska. Otóż (odsiewając PiS)- winnymi porażki są wszyscy, poza Trzaskowskim i Platformą. Głównymi kozłami ofiarnymi zostali Robert Biedroń i Szymon Hołownia, co według mnie jest bardzo niesprawiedliwe. Badanie pracowni IPSOS pokazuje, że osoby, które w pierwszej turze zagłosowały na Biedronia i Hołownię- w drugiej zdecydowanie poparły Trzaskowskiego (odpowiednio 91% i 92%). Gdyby w ogóle nie wystartowali- Duda mógłby wygrać już w pierwszej turze. Obaj panowie wyraźnie dawali do zrozumienia swojemu elektoratowi, że w drugiej turze trzeba głosować na Trzaskowskiego, co też się stało. I jaką nagrodę dostali w zamian? Oskarżenia o porażkę Trzaskowskiego. Zwłaszcza Hołownia wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle, bo Biedroń jednak jest w konkurencyjnej partii SLD, która walczy z PO o ten sam elektorat, więc ma podstawy logiczne, aby nie klęczeć przed Trzaskowskim (Włodzimierz Czarzasty powiedział: „Ci, którzy oskarżają wszystkich poza sobą, za całą kampanię to debile„). Natomiast „projekt Hołownia” od początku polegał na tym, aby zabrać Andrzejowi Dudzie trochę głosów, pochodzących od „lekkich konserwatystów” i „nowoczesnych katolików”, co udało się wyśmienicie, gdyż 92% z nich zagłosowało finalnie na Trzaskowskiego. W razie zwycięstwa kandydata PO- Hołownia miał założyć „ruch społeczny”, który podzieliłby losy Nowoczesnej, czyli zostałby z czasem wchłonięty przez „bazę”. Stało się inaczej, Trzaskowski przegrał, więc trzeba było znaleźć winnego. Sam Trzaskowski jest obecnie nietykalnym półbogiem, kreowanym na przyszłego przywódcę „totalnych”, więc w tych kręgach nie można powiedzieć na niego złego słowa. Ogólnie opinie są takie, że cała opozycja (PONowoczesna, SLD/Razem/Wiosna, PSL) powinna się zjednoczyć (tak już przecież raz było- POKE i też przegrali). Dlatego na kozła ofiarnego wytypowano Hołownię, który obecnie jest traktowany jako persona non grata i swojego „ruchu społecznego” prawdopodobnie nigdy nie utworzy. Ja na miejscu pana Szymona poczułbym się wykorzystany i niesprawiedliwie upokorzony, na szczęście to nie mój problem. Według mnie- gdyby nie „projekt Hołownia” to Duda wygrałby wybory z jeszcze większą przewagą nad Trzaskowskim. Hołownia dostarczył swoim mocodawcom kilka procent głosów i „tak mu ładnie” na koniec podziękowali…

W mojej opinii Platformie najbardziej ciąży haniebna przeszłość z lat 2007-2015 i dlatego Trzaskowski przegrał. Wielu ludzi zapomniało, co oni wyprawiali, ale wielu jest też takich, którzy pamiętają liczne afery czy choćby to nieszczęsne podpalenie budki pod ambasadą (nawet krwiożerczy reżim PiSu nigdy nie stosował takich podłych zagrywek). Ponadto sam Trzaskowski ma wizerunkowo na koncie dwie poważne afery, gdzie uszczuplono budżet o miliardy złotych, czyli „Czajka” oraz dzika reprywatyzacja.

 

Już po wyborach wybuchła „afera”, w której dwóch rosyjskich komików zadzwoniło z gratulacjami do Andrzeja Dudy, podając się za reprezentantów ONZ, a prezydent dał się wkręcić. KODziarze oczywiście robią facepalmy i memy, pomijam to że zawiniła kancelaria, a nie sam Duda. Chciałbym jednak zwrócić na skrzętnie pomijaną treść rozmowy Dudy z komikami, która jest arcyciekawa. Rosjanie podchwytliwymi sposobami próbują spowodować, żeby Duda powiedział coś kompromitującego (np. napuszczając go na mniejszości), ale nie udaje im się to. Prezydent wręcz oburza się i mówi, że w Polsce wszyscy są równi, a kręgi LGBT nie są dyskryminowane i mogą liczyć na ochronę państwa. O tym jednak media opozycyjne już nie mówią, skupiając się tylko na samym fakcie, że Duda pogadał z jajcarzami. Swoją drogą, skoro Duda jest agentem Putina (co przyzna każdy KODziarz)- komicy powinni tego samego dnia wylądować w więzieniu za bezczelną próbę zdyskredytowania ważnego współpracownika Kremla, a jednak tak się nie stało.

RacimiR:, 17.07.2020

PS: Dzięki za hajc dla Tomasza i Daniela.

41 myśli w temacie “Nieudany rajd Trzaskowskiego (analiza powyborcza)

  1. Jedyny pozytyw tej kampanii jest taki ze sie skonczyla i o wlos wygral Duda (niby bylo mi wszystko jedno kto wygra ale nawet sie ciesze z tego dudusia). Mniejsze zlo docenilem dopiero po wydarzeniach po zakonczeniu kampanii, jak to Duda zaprasza do palacu na uścisk Czaska (choc powinien rowniez holownie bosaka …) a ten sie wymigal i lapska nie podał, a w kampanii to pis ponoć nie chciał zgody współpracy i dzielił ludzi – hipokryzja platfusow jak mount Everest. Przedwczoraj 3 platfosow w UE glosowalo za obcieciu polsce funduszy bo jest brak praworządności w polsce i lamanie demokracji czyli szkodzą w polsce.
    Paradoksalnie jednak ten wysoki wynik Czaska w mediach opozycyjnych i propaganda zwyciestwa niestety zjednoczyla pro-platfusow, dala im wiatr w żagle. Zamiana Kidawy na Czaska to ich jedyna dobra decyzja od dekady (nawet slepej kurze sie ziarno trafi).
    Ja jednakze dalej nie moge zrozumieć, a nawet przeraża mnie ze ludzie dalej glosuje na zlodziei OFE, sodomitow, aferrzystow, zamordystow. Mamy krótka pamięć i jesteśmy głupimi polaczkami, mamy problem z myśleniem, logiką, kto nas okrada … ale tylko/aż polowa z nas (młodzi wykształceni z dużych miast). Druga polowa polakow okazała sie w miarę rrozgarnieta, i aż dziw bierze ze to glownie starsze osoby.
    Przyszłość: prrzed nami wybory samorządowe – tutaj nie ma wątpliwości ze będzie jak w poprzednich duze miasta po, wsie i miasteczka pis. Miejmy nadzieje ze maowiecki zostanie prezydentem warszawy (a potem polski) i choc troche uda sie odbić metropolie.
    Parlamentarne: polowa pis, jedna trzecia konfederacja, reszta niedobitki platfusow (psl, razem, wiosna, sld sie po kłócą i nie przebija 5%) – może przez to choć troche oddalimy upadek jak na kalifacie zachodnim euro kolchozu.

    • Te fundusze to nie takie hop siup bo teraz UE będzie mogła się zadłużać na całą unie (kredyt pobiorą oni na ciapatych a my zapłacimy), podatki na całą unie zielony ład który jest utopią przy Polskiej energetyce i zmniejszenie składek dla Niemiec, Austrii, Danii i jeszcze innym, co oznacza zwiększenie dla Polski.

  2. Na karcie wyborczej powinna być opcja „rzucić kandydatów lwom na pożarcie”. Wtedy w kampanii kandydaci oprócz zatapiania przeciwnika musieliby sami utrzymać się na powierzchni. A tak mamy wyścig kto ostatni sięgnie dna. W kampanii prawie same walenie w przeciwnika, a wyborcy mają możliwość jedynie wybrania „mniejszego zła”. A gdzie jakiś program pozytywny? Warto tu wspomnieć „debaty” prezydenckie, obaj kandydaci byli tak słabi że na normalnej debacie by się wyłożyli, więc ostatecznie każdy debatował sam.

    Dziwię się że wyborcy Bosaka w drugiej turze w większości poszli do urn, chyba tylko ze 100k (w tym ja) nie poszło. Mniej dziwi niemal równy podział głosów na obu kandydatów, bo w sumie ciężko było wybrać mniejsze zło: dać PiSowi pełnię władzy czyli socjalizm, udawanie walki z marksizmem,czy opozycję totalną co będzie blokował wszystko co popadnie (w tym powiększanie władzy PiSu ale też te sensowne ustawy) i propagował marksizm. Może wygrana Trzaskowskiego spowodowałaby przedterminowe wybory w których Konfederacja zdobyłaby więcej głosów (a jednocześnie lewactwo nie zdobyło większości), lub PiS musiałby szukać koalicjantów do przełamania weta (Konfederacja + PSL). Dzisiejsze Pitu-pitu daje nadzieję że może wygrana Dudy spowoduje czystki w PiSie, wątpię ale kto wie.

    Chwilę po wyborach gruchnęło że budżet się nie spina i trzeba nowelizować, a spadek PKB będzie większy niż zapowiadano. W sumie gospodarka to słaby temat na grzanie w kampanii, lepiej skupić się na promocji/wyśmiewaniu 8 gwiazdek…

    Mamy społeczeństwo podzielone na niemal równe połowy, o wyniku zadecydował przypadek (trochę inna pogoda, opozycja postraszyłaby emerytów wirusem, lub gdyby nie wystawili Trzaskowskiego a np Hołownię i mogliby wygrać). Oczywiście za podział odpowiadają „ci drudzy”.

    Najbliższe wybory za 3 lata, liczę że do tego czasu:
    – Konfederacja się wzmocni, a nie rozpadnie.
    – Karoń wejdzie do mainstreamu i zacznie się porządna dyskusja o antykulturze
    – PiS się oczyści i zacznie robić coś sensownego (gospodarka, biurokracja, marksizm itp)
    – lewactwo zostanie podzielone, by znowu trochę ich głosów przepadło jak w 2015 (mała szansa, ale gdyby to dobrze rozegrać…).
    – ludzie wyjdą z baniek informacyjnych i podział choć trochę osłabnie, bo jak tak dalej pójdzie to za kilka-kilkanaście lat będzie wojna domowa.
    – nastroje antyunijne narosną by politycy mieli argumenty przeciwko eurobiurokratom.
    – wzrośnie w społeczeństwie poziom wiedzy o ekonomii (marzenie ściętej głowy, ale by nie była to tylko bezsensowna krytyka polecam kanał na YT „Prosta ekonomia”, oraz „Mapa wydatków” gdzie Fundacja Republikańska zbiera dane o wpływach i wydatkach państwa i podaje je w przejrzystej formie – RacimiRze, może pokusiłbyś się kiedyś na stworzenie minianalizy danych z tych infografik?)
    – nie podoba mi się to co powiem, ale dobrze by było gdyby lewactwo/islam narozrabiał gdzieś naprawdę porządnie by Polacy i inne w miarę normalne kraje dostali przykład czym się kończy ‚tolerancja’. Jak gotują żaby, są 2 wyjścia: trzeba albo wyłączyć palnik, albo chlusnąć wrzątkiem to może żaby wyskoczą. PiS zmniejszył gaz, ale temperatura wciąż rośnie…

    od RacimiR: Ja też uważam, że nasza cywilizacja potrzebuje jakiejś dużej awantury na zachodzie, aby zmienić kurs. Jeżeli takiej awantury nie będzie (a te mniejsze będą skutecznie wyciszane, jak dotychczas) to Polska również wpadnie w szpony marksistów.
    Najlepiej chyba, żeby Trump przegrał wybory w USA i lewactwo zaczęło tam robić jeden wielki „CHAZ”. Po 2 latach świat zobaczy na własne oczy, że marksizm nie działa.

  3. Co raz słyszę jak to młodzi będą musieli spłacać rozdawnictwo PiSu akurat te młode ścierwa zasługują na brud, biędę, a i wojnę jak nikt na świecie a co do rozdawnictwa ja na miejscu PiS zrezygnowałbym albo ewentualnie ograniczył o 90% socjal, i tak zwłaszcza w wielkich miastach w ten sposób finansują lewactwo wogòle po co dawali 500 trzeba było dać 50+ dużo kasy by nie szło a mogliby mówić że dali więcej niż platforma

  4. Cześć, o co chodzi z tym Czaskowskim? Nigdzie na ma info na ten temat, mało tego, na Wiki pisze się, że dziadek Trzaskowskiego też był Trzaskowski, herbu Trzaska.

    od RacimiR: Jak kandydował w Krakowie to był Czaskowskim.

    • Trzaskowski zawsze był Trzaskowskim. Tu chodzi o kampanię wyborczą 2015r., kiedy Trzaskowski został „jedynką” PO w Krakowie. W gwarze krakowskiej „trz” wymawia się jako „cz”. To miał być taki zabawny element tamtej kampanii.

      od RacimiR: jeśli tak to ewidentny mój błąd 🙁

    • Czosnekskowski, trzaskskowski czy inny ski, skowski, jakby nie brzmiało to i tak jest to śmierdzące zasciankowe polskie trudne do wymowienia nazwisko przez zachodnioeuropejski postepowy establishment. A juz weźmy takich rzymian, prrzeciez taki biedny Izraelita jezyk sobie połamie, a w skrajnym wypadku odgryzie, i jeszcze to ‚r’ ajjj wajjj rajwach.
      Jakby zmienil np. na tchaskosky to paaanie, wybory wygrane w cuglach w I turze.

  5. „Głównym (jedynym?) atutem Trzaskowskiego był w kampanii jego niebagatelny wygląd.” Otóż nie. Był drugi atut: że Trzaskowski zna pięć obcych języków. I to był główny argument do głosowania na Trzaskowskiego przynajmniej jednej osoby w mojej dalszej rodzinie. Innym było to, że biedni geje z Anglii nie mogą wrócić do Polski (sic!). Na szczęście wystarczyło trochę potłumaczyć i osoba ta głosowała na Dudę.
    Do tego argumentu z językami powraca się jednak po rozmowie Dudy z rosyjskimi pranksterami. Przed wyborami było: „Duda nie zna angielskiego”. Po rozmowie z komikami zmieniono narrację na „Duda zna angielski ale za mało, a w ogóle to Trzaskowski zna języków pięć”.

    Tak od siebie i już całkiem poza tematem tylko mogę sobie pogdybać dlaczego Trzaskowski uczył się 5 języków? Ano może chce iść śladem Tuska i cała ta jego kariera polityczna jest tylko odskocznią do jakiejś europejskiej posadki w Unii?

    od RacimiR: Wałęsa nawet po polsku nie potrafił mówić, a jest wielkim idolem osób, które głosowały na Trzaskowskiego 😉

    • Komorowski z kolei nie potrafił po polsku pisać (bulu i nadzieji), ale jednak wygodnie o tym nie pamiętać. To nic, że to POLSKI prezydent.

  6. Szanowny Panie Racimiru. Czytam Pańskiego bloga już od wielu lat. Niektóre wpisy były naprawdę świetne, ale po przeczytaniu akurat tego wpisu jestem zażenowany i rozczarowany poziomem tej treści. Miewał Pan dużo lepsze analizy w swojej blogerskie karierze. O co chodzi ? Otóż o to, że bije Pan w Trzaskowskiego tępą dzidą i to jeszcze na ślepo, A wobec Prezydenta Dudy jak i wspierającego go obozu władzy jest Pan niezwykle łaskawy. Jakbym czytał felieton w WSieci czy w Gazecie Polskiej. Daleko mi do lewicowych socjalistycznych poglądów Trzaskowskiego, Ale jako wyborca Bosaka bylem zmuszony na niego głosować w ramach protestu wobec PiSu i Dudy. Co też zrobiła blisko połowa wyborców Konfederacj w ramach planu taktycznego. Trzaskowski mógłby wetować idiotyczne pomysły rządu ( nie pozwolilby sobiena klepanie wszystkiego jak leci) no i przede wszystkim Konfederacja by odżyła bo PiS jak i nowy prezydent by musieli iść na współpracę z Konfederatami w przypadku głosowań. A teraz partii Bosaka grozi rozłam, rozbicie poprzez działania rządzących i ich służb. Słyszał Pan o masowym inwigilowaniu przez ABW Konfederatów? Szukano na nich i ich rodziny haków, powiazań z Rosją. I gówno znaleźli. Pisze Pan że pisowskie afery, wpadki Dudy to pikuś przy tym co PO wyrabiała. Bzdura. Dorównują im albo je nawet przerastają. KNF, pobicie Chrzanowskiego i brak wyciągnięcia konsekwencji dla sprawców, SKOKI i defraudacja milionów złotych, Banaś i jego burdel, respiratory Szumowskiego za 370 milionów z których kupiono niewielką ilość ( dziwię się, że dla Pana to jest normalne). Do tego pogarda wobec Polaków w sprawie podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Mamy żenująco śmieszny poziom 6 tyś zł, Duda obiecywał że to zmieni. Po raz kolejny nas okłamał. Z wpadek obyczajowych to środkowy palec Lichockiej, nazwanie wyborców opozycji zarazą przez Dudę, chwalenie się przez Andrzeja obniżkami na musztardę i tampony ( przecież to jest żałośnie śmieszne, dlaczego Pan tego nie widzi ). No i najnowsze filmiki na yt jak tłum śpiewa Andrzej Duuuda na melodię Hallelujah Leonarda Cohena czy jak nasz prezydent na jeszcze innym wystąpieniu opisuje swoją podróż Dudabusem przez Kujawy (,,Pola, pola ,pola . I tam była matka z dwójką dzieci. W rękach trzymali polskie flagi i machali nimi do Dudabusa!”) Wzruszające bardzo, nieprawdaż? Kpi Pan z wyglądu Trzaskowskiego co przypomina mi najgorszą propagandę TVP czy tą internetową gdzie Dudę nazywa się Maliniakiem. Pan robi to samo. Ogólnie to kampania Dudy przypominają mi kampanię Komorowskiego z 2015 roku , kiedy to Bronisław podobnymi gafami sobie raczej nie pomógł i tym samym przegrał wybory. Duda też powinien przegrać, Ale jednak przetrwał pomimo słabej merytorycznie opozycji PO i ich podnóżków. Dlaczego ? Przede wszystkim potężną gówno stacja TVP pierwszy raz w historii polskiej telewizji postawiła na toporną, siermiężną propagandę i jak widać – to działa. Po drugie potężne transfery socjalne. Polska wydaje najwięcej na świecie jeśli chodzi o socjał w stosunku do PKB. Wiedział Pan? 500 plus już na każde dziecko, 13 emerytury, wyprawki szkolne, planowane bony turystyczne, pensje i szybkie emerytury służb, górników, urzędników potężnie zadluzają nasz kraj plus do tego coraz bardziej postępująca inflacja. Mamy najwyższe wskaźniki inflacyjne od 19 lat! Co Pan mówi o dobrym pisowskim zarządzaniu gospodarką? Na jesień szykuje się nam poważny kryzys gospodarczy kiedy padną kolejne tysiące firm. Tarcza antykryzysowa to szajs, niewiele pomoże przedsiębiorcom. Rząd pisowski zachowuje się skandalicznie z tym rozdawnictwem w tak trudnym roku. Do tego dopierdalają lub planują dopierdolic nowe podatki jak oplata za platformy z serialami, filmami, opłata reprograficzna za smartfony i laptopy jako potencjalne nośniki muzyki ( sic!). Eh ten pazerny ZAIKS. Zmieniając temat; pisał Pan o przesuniętych majowych wyborach wskutek działań TOTALNEJ OPOZYCJI.Winni totalsi, PiS niewinny jak ubogacacz kulturowy. Otóż nieprawda; Pisiory mogli wprowadzić stan klęski żywiołowej lub jakiś inny stan który pozwoliłby normalnie legalnie przełożyć wybory. Zrobiono tak w kilkudziesięciu krajach na świecie nawet w Boliwii. Co do wątku LGBT, uchodźczego. PiS to komuniści tylko, że z krzyżem w zębach jak to Berkowicz określił i mają plusa za to że nie mają zapału zachodnich rewolucjonistów . Ale co z tego jak Konwencji Stambulskiej wciąż nie odwołali oraz że przyjęli najwięcej imigrantów z muzułmanskich krajów w historii III RP. Wystarczy poczytać statystyki na stronach rządowych. Wiem że Pan często kpi z ,,niezawislych” sądów, z ludzi którzy twierdzą że PiS idzie w kierunku władzy totalnej, Ale wg mnie sytuacja robi się coraz mniej ciekawa . Ostatnio poczuli się zbyt pewnie i już mówią o repolonizacja mediów. Polsat i interia zostały już zneutralizowane. Co będzie dalej ? Naprawdę chce Pan żyć w kraju, w którym będzie coraz drożej wskutek żadnego nieograniczania wydatków socjalnych? Chce Pan żyć w kraju, gdzie rządzący będą mieli coraz większą kontrolę nad opozycją, mediami, nad nami ? Tak chce Pan żyć, bo za PO….byly osmiorniczki jak Bento powiedział typowy wyborca PiSu. Podczas gdy sami rządzący zamówili sobie w tym stylu „luksusowe jedzenie warte kilkadziesiąt tys zł któregoś dnia do sejmu. Wiem, że PO jest słabe i mają swoje za uszami, Ale PiS i Duda nie są żadnym wyborem ani nawet mniejszym złem. Pozdrawiam serdecznie

    od RacimiR: Masz dużo racji, jednak trudno znaleźć cokolwiek, w czym Platforma byłaby lepsza od PiSu. Są albo tacy sami, albo jeszcze gorsi. Dlatego lepszy już ten Duda. Wybór był między średnim złem a dużym złem. Skupiłem się na Trzaskowskim, bo to jednorazowy przypadek politologiczny, a być może początek nowej Platformy. O Dudzie i propagandzie TVP już tyle napisano w innych mediach, że po prostu nie ma sensu, żebym ja o tym też pisał, gdyż temat oklepany skrajnie.
    Banaś to obecnie największy wróg PiSu. Afera „SKOKów” to de facto jeden SKOK Wołomin, który po pierwsze zaczął plajtować już za czasów PO/PSL, a po drugie powiązany był finansowo z WSI i poprzednim, uwłaszczonym na transformacji układem. „Łubu dubu niech nam żyje prezes naszego klubu” czy zamrożenie kwoty wolnej od podatku po obu stronach jest identyczne. Ukradzione kwoty są dużo niższe. Jeżeli z tymi 370 milionami Szumowskiego to prawda (media opozycyjne podają te informacje bardzo asekuracyjnie, nadużywając słowa „miał”) to i tak kwota jest stosunkowo niska. Ja bardzo lubię cyferki jako ścisły umysł i te 370 milionów to największa afera PiS, kolejna na liście nie przekracza nawet 100 milionów. Z kolei Platforma miała przynajmniej 5 afer, gdzie defraudowano lub kradziono więcej, niż miliard.
    Socjal PiSu skrajnie mi się nie podoba, ale problem leży w tym, że za rządów PO nie było tego socjalu, a zadłużenie wzrastało jeszcze szybciej, czyli pieniądze musiały być rozkradane i znikały, jak to powiedziała Kidawa „w wyniku różnych takich działań”. Wolę więc już model PiS, czyli socjal (wracający do budżetu w podatkach) + średni wzrost długu, niż model PO, czyli brak socjalu + szybko wzrastający dług. Gdyby nie koronawirus to była szansa na zbilansowany budżet w 2020 roku. Oczywiście pod względem gospodarczym najlepsza byłaby Konfederacja, ale w drugiej turze wyborów nie dało się na nią zagłosować.
    Inflacja owszem jest wysoka, ale płace rosną jeszcze szybciej, więc ja chętnie zapłacę za coś 10% więcej, jeżeli w tym czasie moje wynagrodzenie wzrośnie o 20%. Zresztą w całej UE jest obecnie wysoka inflacja, inaczej lawinowo rósłby import, spadał eksport, a złotówka się mocno osłabiła. To zjawisko nie występuje. Skoro rosną szybko pensje, to nie da się uchronić przed inflacją, bo zawsze w takim przypadku drożeją usługi oraz produkty robione „ręcznie”, np. warzywa. Od kilkunastu lat w miejscu stoją ceny paliw, czyli czynnika, który ma największy wpływ na presję inflacyjną. Gdy niecałe 20 lat temu kupiłem pierwsze auto musiałem pracować 3 dni na benzynę, aby pojechać do Wrocławia i z powrotem. Dzisiaj zarobienie na taką podróż zajmie mi 5 godzin pracy. Cukier pamiętam że kiedyś dochodził nawet do 4zł, mleko od lat stoi na poziomie około 2zł. Spory udział we wzroście inflacji ma też Unia Europejska, wprowadzająca kolejne pakiety klimatyczne (podwyżki cen prądu) czy np. śmierdzące korupcją homologacje na czynnik do klimatyzacji samochodowej (koszt uzupełnienia klimy wzrósł o 100% w ciągu roku, a będzie jeszcze drożej).
    Ja osobiście jestem zadowolony z mojej sytuacji ekonomicznej, jest wielokrotnie lepsza, niż dawniej. Do rewelacji na temat przyszłości nie ma sensu się odnosić, bo to słychać w kółko od 5 lat. Gdyby poczytać Gazetę Wyborczą z 2016 roku to znajdziemy tam te same straszaki co obecnie. Rozwalą sądy, rozwalą kraj, euro będzie po 10zł, firmy zbankrutują, księża zrobią hiszpańską inkwizycję i spalą kobiety na stosach, opozycja wyląduje w więzieniach, podatek od netflixa. Problem w tym, że czas leci, a tych zmian jak nie było, tak nie ma. Nie widzę też żadnej wzmożonej kontroli PiS nad mediami, a wręcz przeciwnie. Media opozycyjne są tak rozbestwione, jak nigdy wcześniej. Oczywiście TVP jest od zawsze rządowa, ale jakieś 90% mediów prywatnych to coraz bardziej chamski anty-PiS. Np. taki Tomasz Lis, naczelny Newsweeka, właściciel natemat.pl i etatowy komentator w TokFM to honorowy członek „ruchu ośmiu gwiazd”. Wg mnie repolonizacja byłaby całkiem dobra, bo media to obecnie ważny element strategiczny państwa. Niemcy coś o tym wiedza, tam obcokrajowiec nie może być właścicielem ośrodków nadawczych i nikt im tego nie wypomina, a u nas samo głośne mówienie o wprowadzeniu „modelu niemieckiego” wywołuje popłoch.
    Ubogacacze z Azji też mi się nie podobają, ale przynajmniej pracują, a PO chciała ściągnąć 30-letnich zasiłkowiczów z „traumą wojenną”, których chce się pozbyć Berlin. Ostatnio też jakby coraz mniej tych Hindusów widzę, mam wrażenie że przestali przyjeżdżać.
    Można by długo pisać. Po prostu uważam, że Platforma to dużo większe szkodniki, niż PiS, a w wyborach o których jest ten tekst tylko te dwie opcje były możliwe do wyboru. Nie jest dobrze, ale za rządów PO byłoby dużo gorzej, stąd taki tekst. O światopoglądzie nawet nie ma co gadać, bo Trzaskowski to człowiek Sorosa i realizator marksizmu kulturowego.

    • Repolonizacja mediów brzmi fajnie, ale w polskim przypadku jest realizacja byłaby szkodliwa. Po prostu, w Polsce jest mało osób, które stać na zakup mediów, w przeciwieństwie do Niemiec, gdzie jest mnóstwo bogaczy z różnych opcji politycznych. Poza tym jedynym medium, które możnaby zrepolonizować jest chyba Onet i może Fakt. TVN, jako że jest amerykański, jest nie do ruszenia, wszystko zablokowałaby Mosbacher. Repolonizacja z wykonaniu PiSu wyglądałaby zapewne tak, że jakiś pisowski biznesmen (np. powiązany z aferą SKOK-ową senator Bierecki) dostałby pożyczkę na zakup Onetu i innych mediów Springera od banku należącego do skarbu państwa (PKO BP lub PEKAO S.A.) i w ten sposób media Axel Springer stałyby się kolejną pisowską tubą propagandową, mało różniącą się od TVPiS.
      Poza tym, wystarczy sobie zobaczyć jak wyglądają media na Węgrzech, wszystkie liczące się należą do oligarchów powiązanych z Orbánem i w żadnym nie usłyszymy krytycznej opinii wobec rządu. PiS bardzo dąży właśnie do scenariusza węgierskiego, jednak najpierw musiałby zniszczyć inne siły konserwatywne w kraju, czyli Konfę i PSL, aby mieć monopol na prawicę i konserwatyzm, podobnie jak Fidesz na Węgrzech. Jak PiS rozwali owe dwa ugrupowania, to droga do autorytaryzmu wolna.
      Powymieniają sędziów na takich przychylnych sobie. Zmienią ordynację wyborczą tak, aby już nie stracić władzy i aby nie przytrafiła wpadka z senatem, jak w poprzednich wyborach parlamentarnych. Zreformują także samorządy, by w większości sprawować władzę (np. powrót do wyboru wójta, burmistrza i prezydenta przez radę miasta/gminy). Gdy to zrealizują, to droga do Węgier v2 gotowa.
      Choć PiS jest konserwatywny, nie można zapominać, że ma zapędy autorytarne (najbardziej środowisko skupione wokół Ziobry) i bardzo zależy im na zniszczeniu Konfederacji, która ciężką pracą przekonuje do siebie co raz więcej osób, więc radziłbym uważać i w pełni zgadzam się z wypowiedzią kolegi wyżej.

      od RacimiR: Czemu tego scenariusza węgierskiego nie ma jeszcze? Orban miał u siebie Jobbik i jakoś mu się udało od razu. PiS z kolei przez 4 lata nie miał konkurencji na prawicy, miał za to wszystkie instrumenty władzy i nic nie zrobili. Z całym szacunkiem, ale straszenie co PiS zrobi w przyszłości (zmiana ordynacji, autorytaryzm itd) słychać od 2015 roku i jakoś nic nie zrobili. Wręcz przeciwnie- opozycja jest coraz bardziej zuchwała i teraz prawie wygrała wybory.

    • Czytając ten wysryw utwierdzam się w przekonaniu że dobrze zrobiłem nie głosując na konfrajerację, jej wyborcy pokazali że sami nie wiedzą czego chcą, a te pierdolenie o wolnych media prawie do wyrzygu mnie doprowadziło, wolne media u szkopòw mają zakaz zapraszania partii Afd jak platfusy wròcą zrobią to samo z konfrajeracją

    • Panie @Zdzisiek, taktyka głosowania przez Konfederację na Trzaskowskiego to dla mnie jak taktyka „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Argumenty jakie Pan przytacza to z kolei bicie w PiS „tępą dzidą i to jeszcze na ślepo”, czyli jakbym czytał jakiś przekaz Wyborczej lub TVN. Sam głosowałem na Bosaka w I turze. Jednak kompletnie nie rozumiem tego „planu taktycznego” głosowania na Trzaskowskiego. Ten „plan taktyczny” sprawił, że cała Polska ujrzała jak podzielona jest Konfederacja. Tu nie trzeba służb specjalnych, Konfederacja sama się zaoruje. Nie chcę sobie nawet wyobrażać tego chaosu na scenie politycznej w przypadku gdyby wygrał Trzaskowski. Może Konfederacja coś tam jakimś cudem by ugrała (w co wątpię) ale przeciętny Polak ucierpiałby o wiele bardziej.
      Odnośnie tylko wpadek obyczajowych: znalazł Pan dwie po stronie PiS, już pominę wręcz setki takich wpadek po stronie opozycji, ale niech Pan odpowie: ile wypowiedzi chociażby Korwina wywoływało skandale obyczajowe? Ile z tych wypowiedzi odejmowało Konfederacji punktów procentowych?
      Każdy kto czyta RacimiRa wie, że nie pała sympatią do PiS, jednak się z nim zgadzam: z dwojga złego, bo tylko taki był wybór, lepiej było postawić na znanego konia, w miarę stablinego i wiarygodnego w pewnym stopniu (trzeba cały czas pamiętać, że władza prezydenta u nas to nie ta sama władza do np władza prezydenta w Rosji), niż nieobliczalnego wg mnie, wszystkoobiecującego, antypolskiego, chaotycznego i śliskiego węża.
      A co do Pana kalkulacji to Konfederacja nie jest tak silna aby razem z PiS odrzucić veto prezydenta. Do tego potrzeba 3/5 głosów w obecności połowy ustawowej liczby posłów (276 głosów). Zjednoczona Prawica ma 235, Konfederacja 11 co daje razem 246 i brakuje 30. Które ma akurat Koalicja Polska. I to proszę Pana jest tańczenie na ostrzu noża. Nie ma żadnych gwarancji, że przy totalnym antyprezydencie jakakolwiek ustawa przeszłaby przez następne 3 lata (prócz wdrażanych dyrektyw unijnych a i z tym pewnie byłby kłopot bo pewnie nie podobałyby się sposoby implemetacji takiemu antyprezydentowi a przecież ściąganie kar na Polskę za niedotrzymywanie terminów to żaden kłopot dla obecnej opozycji).
      Taki oto mój punkt widzenia.

  7. Witaj RacimiR!!
    Długo zbierałeś się z kolejnym artykułem ale wreszcie jest!
    Całkowicie zgadzam się z Twoimi wnioskami a całkowicie nie zgadzam z poprzednią wypowiedzią niejakiego „Zdziśka” i nie wiem dlaczego dyskutujesz z człowiekiem, który chyba nie zrozumiał tego co napisałeś!
    Ale ad rem! Otóż największym zagrożeniem jakie widzę w kolejnych wyborach i w ogóle w politycznych działaniach mających tak wielki (jak się okazuje) wpływ na społeczeństwo i jego podział jest całkowity brak obiektywnej oceny polityków i ich opowieści i nieumiejętność oddzielenia oczywistych bzdur i obiecanek od rzeczywistych możliwości i realnej sytuacji.
    Społeczeństwo w swojej masie jest absolutnie bezrefleksyjne i nawet (wydawałoby się) wykształceni z dużych miast (znam takich inteligentów, lekarzy czy inżynierów) co to nasyceni propagandową nienawiścią idą bezkrytycznie głosować przeciwko PiS i cieszą się z takiego debila Trzaskowskiego!!!! Zgroza!!!
    Obawiam się, że do kolejnych wyborów ten stan zdecydowanie się pogłębi a działania wszelkiej maści lewicowych ugrupowań finansowanych z najdziwniejszych kieszeni jeszcze bardziej namieszają w głowach i tak już wystarczająco skołowanych Polaków!
    Pozdrawiam
    Robert

    Od RacimiR: No elo 😉 Ja niestety mam podobne przeczucia. Korporacyjna popkultura która płynie z zachodu na ogromny wpływ na młodych Polaków i niestety to może zaprocentować w przyszłych wyborach. Mam nadzieję, że lewaki i BLM odwalą jakąś grubą szopkę na zachodzie, wtedy może kurs się odwróci.

  8. Widze ze w dyskusji maly podział sie wywiązał odnosnie sympatii Duda vs Czaskowski (zyli pis vs anty-pis).
    A ja ujme to tak: zwróćmy uwagę na to ktora partia wpływa na to ile nam w kieszeniach zostaje i jak dana partia zajmuje sie gospodarką (czyli po czynach ich poznacie). Mam nadzieje ze Polacy liczyć hajs umią. Kwestie ideologiczne obu ugrupowań bandy czworga proponuje odłożyć na bok chwilowo.
    I tak platfusy przez 8 lat
    – wyplyw kilkadziesiąt mld PLN za granicę z tytułu „optymalizacji vat”, karuzeli vatowskich, tyle jako państwo wtedy straciliśmy dopiero maowiecki to uszczelnil
    – kradziez OFE
    – pod koniec rządów PO sumarycznie zabierali nam 50% w podatkach (wiki dzien wolnosci podatkowej)
    – ilość afer (odnośnie których w tvn bylo oj tam oj tam) chyba dobija do 100, ile strat w mld pln nikt nawet nie jest w stanie zliczyć
    – 2 mln polakow pracuje za granicą bo w polsce przedsiębiorczość padła na pysk wskutech platformerskich „wygaszan”, no ale gajowy powiedział ze emigracja to szansa!
    No ale co tam te kilkadziesiąt mld pln, stać nas! A poza tym sa nowocześni, europejscy, glownie mlodzi wykształceni z duzych miast, nie to co polski wschodni wiesniacki motloch!
    Nic dziwnego ze ludzie mieli wtedy tak platfusow dość ze pisiory wygraly w głosowaniach prezydenta i parlament.
    Widać połowa polakow ma krótka pamięć ale jak tym $kurwy$ynom z pltformy nigdy nie zapomnę, jak pracowalem na smieciowkach, potem kilku miesieczne umowy na etat i zamiast 8h pracowalem 10, 12 a pip mialo polakow głęboko gdzieś, wynajem mieszkania na zadupiu i dojazd mpk aby grosz zaoszczędzić. Mniemam dzisiejsi ludzie 40+ co nie chcieli wyjeżdżać z polski (bo rodzina, dzieci wychowac) pamiętają to do dziś.
    I teraz pisiory
    – uszczelnienie vat
    – dziecioroby dostaja socjal a budżet sie spina
    – tylko 42% zabierają w podatkach
    – pol miliona ukrow jest w polsce (praca na budowach, fabrykach, w rolnictwie)
    – 2 powazne afery: respiratorowa i 2 wieże kaczora + pompowane prrzez tvn: dziki, zdechla wiewiórka, padły Koń w janowie podlaskim i na okraglo zamach kaczora na sądy, praworządnośc, trybunał, ślad węglowy, pedofilia w kościele…normalnie druga Wenezuela.
    Ludzie zaczeli mieć $ na mieszkania (kredyt), auta i wakacje nad morzem czego nie mogą przeboleć autorytety tvn będące na wakacjach, źalące sie na antenie na kolejki wrednego motlochu po rybę, piwo i ogólnie tlum plażowiczow z wrednymi bachorami.
    Zresztą golym okiem widać nawet na wsiach w polsce B ze sasiadom sie poleprzylo przez ostatnie 5 lat (wyremontowany dom, kilka aut w rodzinie, chwalenie sie zdjeciami z wakacji i drugim malym dzieckiem).
    Wieksze poparcie czask ma wśród mlodych i nic dziwnego – za rządów popsl po prostu chodzili do gimnazjum wiec obecnej zmiany statusu zyciowego po prostu nie zauważają, dodatkowo psycha upakowana lewactwem, marksizmem kulturowym. A ludzie 40+ jednak maja lepszą pamięć.
    Miejmy nadzieje ze konfederacja chociaż 20% parlamentu bedzie miala bo 11 posłów to tyle co nic, a po psl sld razem wiosna .n odejdą w niebyt.

    od RacimiR: Mam w 99% identyczne odczucia. Nie zgodzę się tylko z dwoma wieżami, to nie była żadna afera, lecz jeden z wielu projektów mediów opozycji, aby uderzyć w PiS wśród swoich wyznawców.

  9. Dotychczasowy prezydent Duda jest inteligentniejszy od Trzaskowskiego, kandydata opozycji totalnej, co dobrze rokuje. Natomiast Trzaskowski ma ładniejsze ryło (jedyna zaleta),to te durne baby w większości na niego głosują. No i jeszcze są bardziej podatne na duraczenie w niemieckich i żydowskich szmatławcach typu TVN, Polszmat, Gazeta Wybiórcza, Fakt itd.

    Dziwię się natomiast menażerii polskojęzycznej z Warszawki. Miasto to najbardziej ucierpiało w czasie II wojny światowej od Niemców, a ci durnie głosują na niemieckich sługusów z PO. Ponadto, za Gronkowca-Warszawskiego i Trzaska w wyniku bandyckiego przejęcia kamienic, ponad 40 tysięcy warszawiaków zostało wyrzuconych ze swoich mieszkań. A zdarzały się nawet przypadki morderstw.
    Ja osobiście, gdybym nawet był mafiozem z przestępczego półświatka, głosowałbym na w miarę uczciwego prezydenta miasta, bo nie lubię gdy mnie ktoś okrada. Chyba, żebym robił jakieś wspólne szemrane interesiki w przypadku ustawionych przetargów, to tylko wtedy bym ich popierał.

    Trzaskowski wygrał we wszystkich dzielnicach Warszawy. Najmniej głosowało na Trzaskowskiego na Pradze-Północ i Targówku, bo „tylko” około 60%. W takim lemingowym Wilanowie głosowało na Trzaska prawie 80% wyborców. Nieco mniej, bo około 70% głosowało na „ynteligenckim” Żoliborzu. To obala mit, że warszawiacy głosują na PiSiorów, a słoiki na Platusów. Ja zam znam wieku warszawiaków „z dziada pradziada” i oni w większości też głosują jak lemingi.
    Tak to jest jak PiSiory stchórzyli i nie zrobili repolonizacji mediów głównego scieku. Taka łachudra mało co nie wygrała z Dudą.

    Rozczarował mnie natomiast słaby wynik Bosaka, bo tylko niecałe 7% w pierwszej turze. Gorzej nawet, niż ta bezpieczniacka wydmuszka,niejaki Hołownia. A tuzy z partyjki Kompromitacja łudzą się, że kiedyś będą znaczącą siłą w parlamencie, ale po śmierci Kaczyńskiego. Sami chcąc nie chcąc przyznają, że Kaczyński jest zbyt dobrym politykiem (oczywiście w polskim bantustanie) i muszą czekać jak on umrze.

    Wielu korwinowców głosowało za Trzaskowskim, bo liczyło na to, że będzie wetował ustawy PiSu i zatrzyma „socjalizm”. Tylko, że to by pogłębiło chaos. Lewactwo by dostało wiatr w żagle, że jeszcze nie wszystko stracone, skoro wybory na prezia zostały wygrane. PiSowcy uchwalaliby specjalnie takie ustawy, których Trzaskowski z różnych przyczyn musiałby wetować, i mieliby alibi przed wyborcami, że nie mogą skutecznie w takiej sytuacji rządzić krajem.
    W efekcie jeszcze bardziej by wzrosła polaryzacja na polskiej scenie politycznej po obu stronach. Elektorat by się coraz bardziej radykalizował i w następnych wyborach wyborcy z mniejszych partyjek mogliby głosować bardziej na PiS i PO. I taka Konfederacja za 3.5 roku mogłaby się już nie załapać na koryto do (kne)sejmu.

  10. Ecch to trrafiles z Warszawą 😉
    Warszawiaków z dziada pradziada nie wiem czy 1% obecnie jest.
    Historycznie przedwojenna warszawa byla własnością źymian, byla miastem przeludnionym, robotnicy i przyjezdni zyli w obrzezach w prowizorycznych barakach z desek po kilkunastu w jednym pomieszczeniu. Natomiast dobrodzieje rzymianie wynajmowali prrzyjezdnym piwnice, strychy, schowki na węgiel, komórki ogólnie co sie dało za spory szekel w zależności od warunków i chętnych mieli pod dostatkiem. Ogolnie polska po wielkiej wojnie miala w europie opinie jednej wielkiej wiochy krytej strzechą – rzuć zapałke a splonie.
    Wsie to samo, w jednej izbie kilka osob, parrobki mieszkali w oborze i caly dzien pracowali za miarke ziarna (opowiesci babki w latach 90tych). Dlatego m.in. nasi sojusznicy francuzi mieli nas gdzieś, a brytole wystawili nas na strzał hitlerowi. Niemcy … ups naziści zgładzili rzymian, a warszawa byla jednym wielkim gruzowiskiem.
    Do czego zmierzam.
    Otóż Warszawę cala polska budowała od zera (nawet poniemieckie domy na ziemiach odzyskanych rrozwalano na cegly) by wawke odbudować. To samo zresztą ze Śląskiem. Efektem tego jest ze 99% warszawiaków to tak naprawde przyjezdni, a na starość wracali do miejsca pochodzenia. Ich dzieci tam zostali to fakt i szczycili sie ze mieszkają w stolycy! I oczywiście nie masz cwaniaka nad warszawiaka! Najwięcej przez hitlera stracili źymianie (zrujnowane nieruchomości i życie w obozie w efekcie śmierć). Przyjezdni warszawiacy nie maja wiec syndromu złych Niemców wręcz przeciwnie. Wśród lemingow przeważa stereotyp niemca zyjacego w dobrobycie, majacego bmw i merca, 8 pasmowe autostrady i dajacego dobrrze zarobić (wszelkie niemieckie ccentrale i korrpo sa w stolicy) polskim pomagierom. Sam zresztą sie zachwycalem Europą zachodnią i usa za młodu, na szczęście po 30tce mi przeszło.
    Juz w kilku komentarzach pisalem ze połowa polakow wyborcy po to debile urobieni przez tvn, lisa, wojewodzkiego, szechtera i inne autorytety, co najdziwniejsze to wlasnie mlodzi wykształceni z miast. Konfederacja wlasnie przez brrak zaplecza propagandowego stacji tv nie dociera do glownie starszych polakow, jedynie ma internet i te marrne 7% wyborców mlodych ludzi glownie mężczyzn.

    Pozostaje nam nadzieja ze moze pis nie zrobi z polski drugiej europy, multikulturalnej, tolerancyjnej, tęcz owej, g ekologicznej, zasiłkowej, i od czau do czasu krainy latających sztyletow.

    • Bzdury wypisujesz niesamowite. W Warszawie w 39r. mieszkało około 1.3 mln ludności. W powstaniu warszawskim zginęło około 200 tys. powstańców i ludności cywilnej. Warszawiaków którzy przeżyli II wojnę jest 700-800 tysięcy. A teraz, ludzie którzy mają przynajmniej jednego rodzica, rodowitego warszawiaka jest przynajmniej 1.2 miliona. Warszawiacy nie żenili się tylko między sobą, tylko brali często śluby z ludnością napływową z podwarszawskich wsi i całej Polski. To gdzie tu jest 1% warszawiaków z dziada pradziada? Jakbyś napisał 30-40%, to byłoby bliższe prawdy:)).

      Ludność żydowska w II Rzeczpospolitej była przeciętnie biedniejsza od ludności chrześcijańskiej. Oprócz garstki żydowskich bogaczy, ogromna większość żydów to była straszna biedota. Wśród żydów było przeciętnie więcej różnego rodzaju domokrążców, żebraków, bezdomnych itd. Ponad 60% żydów było w Warszawie (najbogatszym mieście polskim), było zwolnionych z datków na rzecz gmin żydowskich, bo nie mieli z czego płacić.

      I nie zgadzam się z tym że: „nie ma cwaniaka nad warszawiaka”. Z moich obserwacji, to warszawiacy dają się najbardziej oszukiwać w różnych firemkach (nawet tych z poza Warszawy). Za plecami mówią jak im jest źle, a w oczy do swoich kierowniczków nic się nie odezwą. A ci rąbią ich na kasę, bo nie słyszą żadnych sprzeciwów.
      W wielu mieszkaniach warszawiaków, też nie jest za czysto. Warszawiacy nie lubią ruskich, ale mają najbardziej podobną do nich mentalność żydowsko-turańską.
      I ta cała zafajdana bylejakość poprzez urzędy centralne, media, sądy, rozlewa się na cały kraj. Ja to żałuję, że po wojnie nie przenieśli stolicy chociażby do Poznania, czy Krakowa. Dzisiejsza Polska mimo wszystko trochę lepiej by wyglądała, jakby w urzędach centralnych dominowali urzędnicy np. z Wielkopolski.

      • Witam,
        Wypowiem sie jako pracownik korpo, mieszkam w Wawie od 15 lat. Wiekszosc osob – lemingow to jednak osoby przyjzdne, ktore (tak jak i ja zalapaly sie do pracy w korporacji zachodniej). W pracy u mnie jakies 80% za POKO (PO, SLD, itp) , pozostale to konfederacja. Z PISU nie znam nikogo,
        Jako ze przebywam z tymi osobami dosc dlugo to znam az nazbyt dobrze ten swiatopoglad. To sa osoby ktore dosc szybko (za raz po studiach) trafily na duzy dobrobyt, nieznaja zycia poza warszawa( sojowe latte), nie maja problemow finansowych ( kredyty frankowe nie sa problemem), to osoby oderwane od rzeczywistosci przecietnego polaka. Jak poptrzycie na statystki to przecietny Polak jest duzo bogatszy od przecietnego mieszkanca UE. Zacytuje z wybiorczej: „Warszawa i okoliczne powiaty znalazły się na liście najbogatszych regionów Unii Europejskiej – wynika z najnowszych danych.” Osoby z korporacji (podobnych do mojej) to osoby ktore sa jeszcze lepiej usytuowane. Konkludujac, to osoby ktore nie sa z warszawy, ale ktore sa w Warszawie dosc dlugo, i ktore najwiecej skorzystaly z transformacji bez zbytniego wysilku, ktore na skutek codzinnego prania mozgu, nie potrafia wyjsc poza swoja banke wyobrazen o Polsce, z jednej strony pamietaja swoje rodzinne strony – jako biedna, glupia. Z drugiej stronny wiedza ze pracuja dla firm zachodnich (USA i DE) . Dlatego zawsze jak PIS wygrywa wybory – to oni tego nie rozumieja, przeklinaja Kaczora ( jako glownego winowajce), dlatego nie potrafia wyciagnac wnioskow dlaczego przegrywaja( oni naprawde mysla ze ludzie na prowincji to glupki i wytarczy powiedziec ze utrzymaja 500+ ze to wystarczy). Oni nienawidza pospulstwa, nienawidza pracownika na budowie, tramwajarza, Wprost slyszalem takie glosy od osob ktore stawiaja sie na marszach KODu ze tramwajarz to nie ma prawa decydowac o tym czy poslac swoje dziecko do szkoly (wczesniej czy pozniej jako 6-latek) – to urzednik bedzie wiedzial lepiej bo jest madrzejszy.
        Wiekszosc kobiet, w korpo jest ideologicznie dalej jak Marks na lewo, i tutaj to jest najwieksza katastrofa niestety.

        • To moze pociagne troche ten wątek jeszcze.
          Ja to juz byly pracownik kilku korpo w krakau. W zasadzie w kazdym wiekszym polskim mieście powyrastaly „szklane domy”, w nich boxy z meblościanki (nazwaliśmy to wsobny chów klatkowy – analogia do kur niosek), z pracownikami gdzie 90-kilka % to przyjezdni (w krakau z bieszczad, podhala, galicjianie…), i niestety tylko kilka % z nich sa w miare ogarnieci i kumaci (zazwyczaj szybko awansuja na dyrektorów, i z tym stanowiskiem co rok dwa zmiana firmy). Dla państwa polskiego to bardzo dobrze – kasa z zachodu ląduje w kieszeni korpo-szczura, ktory za to kupuje kawalerke w cenie 10000/m2 w centrum + SUV i … no niestety troche odbijać zaczyna w lewo. Dla kogoś kogo rodzice chodowali swinki za komuny a sam nierzadko krówki pasal wzrasta poziom samouwielbienia (wszak pensja to wiecej niz średnia krajowa, a dla dobrych szczurów 2x, 3x) oraz pogarda dla pracownikow fizycznych i prowincji … z której wypełz. Pomijam fakt zzena zachodzie kierowca zarobi wiecej niz niejeden korpo, a na wsi majac działkę sporą i remontujac dom duzy ogród mieszka sie przyjemniej i luksusowo anizeli klitka w bloku, jakos tego byłe chlopisko nie widzi. Wracajac do wątku przyjezdny zachwyca sie i chlonie mieszczanska wielokulturowości i styl życia, poglądy, ynteligentne pogaduchy przy piwku na rynku w stylu ą ę, a kobiety na dodatek obowiazkowa nowa szmata co tydzień – w koncu w cos trzeba sie ubrać. A styl zycia w korpo jeszcze bardziej przyspiesza zwrot w lewo. Nie rozumiem również nienawiści do Kaczyńskich. Pamietam jaki byl wkurw jak tusk o wlos przegral z kaczka, oraz dowcipkowanie dzien po smolensku (ale obaj czy tylko jeden, kaczka pieczona po smolensku, harlem shake w tupolewie i inne).
          A kobiety jeszcze gorzej: tolerancja, multi kulti, nie mozemy byc zasciankiem, musimy gonić europe, polak tez bije kobiety (odnośnie opinii o agresji muzułmanów i ich stosunku do kobiet), znam sie na ekonomii lepiej bo skonczylam yyyyylogię, musimy akceptowac odmienność…ileż to klotni przez to mialem jak probowalem je uświadomić jak ta europa robi sie jak państwa afryki. Nawet jak juz przeciez sa beneficjenta mi socjalu pis glownie kobiety to ten pis beeee bo skrobanki, klechy, chcice macice. 2 ciaze i 2 lata macierzyńskiego i sruuu inna firma i trzeba za kobiete jeszcze opracować bo sie zwolnila – hipokryzja mount everest.
          I wnioski koncowe w zasadzie takie same jak większość komentujacych – europejski syf, lewactwo, marksizm, multi kulti islam w koncu do nas dojdzie kwestia kilkunastu lat.

  11. Też jestem zaskoczony czy wręcz zszokowany pewnymi wnioskami. Sądziłem, że Duda wygra jednak z dużo większą przewagą, 55-60% a nie prawie na styk. Zszokowany jestem tym, że jakiś obsraniec z TVN z programu Taniec z pizdami czy jakimś tam podobnym (nie oglądam TV albo mało) zdobył niemal 15%. Nie ma się tutaj jednak czemu dziwić, gdyż co wybory pojawia się ktoś znikąd, spoza tzw. systemu i zgarnia 10-20% (Tymiński, Gronkiewicz, Olechowski, Kukiz, Hołownia). Głosują na nich chyba ludzie zmęczeni polityką, albo nieinteresujący się zupełnie nią, lub oglądający sporo TV.

    Olbrzymie zaskoczenie to, że kandydat PO ma na początku maja ma w sondażach 2-4% (Kidawa), po czym zdobywa w 1 turze 30% a w drugiej 49% (Czask). Wniosek – program w ogóle się nie liczy, najważniejsze to ładne ryło. Niestety, kobiety dały zupełną plamę… Ile to koleżanek czy znajomych wypierdoliłem z fejsa za durne nakładki czy posty z Trzaskowskim (większość zaznacza wszystko jak leci, Jestem dzikiem, kurwa karpiem, piekło kobiet, kornik z puszczy, strajk nauczycieli itp.). Wypierdoliłem to wszystko na zbity pysk i zastanawiałem się trochę, dlaczego kobiety uzyskały prawa wyborcze dopiero 100 lat temu… Teraz nieco juz wiem dlaczego. Czego to one nie pisały i nie wklejały, że wykształcony, zna języki, przystojny, lubi zwierzęta, nowoczesny… Ale nie dziwię się kobitkom, zawsze jak leciał jakiś mecz piłkarski, to wynik gówno ich interesował, tylko który ładny. Kobieta to trochę jak duże dziecko, kto był w paru związkach, ten wie o czym mówię.

    Dziwię się również temu, jaką ludzie mają krótką pamięć, jak szybko zapominają bandyckie rządy PO-PSL 2007-2015. Szacowane straty z budżetu tytułem VAT to około 250mld zł, czyli jakieś pół rocznego budżetu Polski, to jest kurwa dramat. Jak strzelano do górników, prowokowano na Marszach Niepodległości, zajebano hajs z OFE, Amber Gold, podniesiono wiek emerytalny drastycznie. Te wybory były bardzo mało merytoryczne, przez cały czerwiec tylko LGBT. Młodzi są ogłupieni, nie płaca podatków PIT do 26 roku życia, czyli mają jedną wypłatę dodatkową w roku.

    Gdyby wygrał Czask to byłby chaos i anarchia, blokowałby wszystko wetem, Pis nie zdobyłby 3/5 głosów do odrzucenia weta. Cytując klasyka, po wyborach jest chujowo, ale stabilnie. Przepraszam za wulgaryzmy / SLEJ

  12. RacimiR, jakie masz odczucia co do wyniku wyborów na Śląsku?

    od RacimiR: Raczej pozytywne, zawsze tu była dominacja Platformy a teraz niemalże pół na pół. Niestety w centralnej, najgęściej zaludnionej części (gdzie ja mieszkam) wygrał Trzaskowski z dużą przewagą, a na Dudę głosowały obrzeża i mniejsze miejscowości.

  13. Narzekanie to nasz narodowy zwyczaj, ale mozna to wykorzystać właśnie teraz.
    Jak sąsiad/znajomy/kumpel/janusz/Grażynka przy rozmowie zacznie narzekać ze znowu braklo kasy, do lekarza na nfz za pół roku, znowu podwyżki prądu, cholerna inflacja, do UK trzeba wyjechać po w polsce mało płacą…
    to pytanie a głosować byl?
    Nie: no widzisz, banda debili zagłosowała ze w kraju jest jak jest
    Tak: na czaska – no to będzie gorzej: wyciek vat za granice, wiek emerytalny w górę+druga polowa z ofe sruuu, pedały i inne zboki pod pod ochroną, 2/3 zabiorą kasy w podatkach na uchodźców, no ale przynajmniej szwabskie koncerny sie zbogaca, lepiej spieprzac z polski póki można.
    Tak na Judę: i nic sie nie zmieni…aha zaplacimy źymianom za zniszczenia wojenne wiec siegnij glebiej w kieszeń.
    Dodatkowo objaśnienie ze bogactwo obywateli bierze sie z pracy i niskich podatków.
    Taka argumentacja sprawi ze może ludzie zmadrzeja i beda kontrolować ile im zostaje w portfelu z korzyścią dla państwa.

    Troche to chamskie i samolubne myslenie, ale moze jak w ciagu 3 najbliższych lat bedzie italexit, grexit, muzułmanie rozwala w zamachu euroburdel, demokraci rozwala usa, szwecja i francja ogłoszą sie kalifatem to konfederaci beda mieli 1/3 sejmu, pis polowe … ech marzenia.

  14. Ej, czy waszym zdaniem Brexit będzie udanym i długotrwałym przedsięwzięciem? Jeśli nie albo jeżeli tak, to proszę o podanie argumentów na tak i na nie.
    Pozdrawiam Racimira.

  15. Ja jestem zadowolony z wyniku, a zwłaszcza z 51/49.
    1. Do władzy nie dorwał się Trzaskowski
    2. PiS musi przemyśleć pewne sprawy – być może nie warto im jednak tak jechać po Konfederacji.

    • A, i jeszcze:
      3. Dzięki tym 49% znowu PO jest partią opozycyjną numer 1. W razie czego wolę jednak bezideowe PO niż SLD/Razem.

      od RacimiR: Grubo ponad połowa z tych 49% nie głosowała na PO, tylko przeciwko PiSowi. Wg mnie PO w czasie tych 3 lat bez wyborów co najmniej zmieni nazwę, a może nawet powywala różnych betonowych karierowiczów (Kierwińskich, Neumannów i Grabców).

  16. W mediach jesteśmy straszeni drugą falą Covid-19 (w Polsce nie skończyła się nawet pierwsza, zakażeń tyle samo co zawsze, raz więcej raz mniej) na jesieni,w Europie już się pojawiła, rekordy zakażeń są w USA i Ameryce Łacińskiej. Czy światowej gospodarce znowu grozi lockdown ? Obawiam się trochę tego ale uważam że ogólnokrajowych lockdownów już nie będzie, już się pojawiają ale są to lokalne lockdowny np. miasta, ewentualnie w odpowiednikach polskich województw ale nie są to ogólnokrajowe (w USA może być szerszy lockdown, głównie w tych stanach gdzie rządzą Demokraci po to aby jak najbardziej rozwalić gospodarkę na złość Trumpowi i go za to obwiniać). Uważam że gdyby powróciły ogólnokrajowe lockdowny to żadna gospodarka tego nie wytrzyma a nasza to już na pewno. Zapewne powrócą takie obostrzenia jak maseczki na ulicy (nawet jak nie idziemy do sklepu), być może wyjścia z domów tylko w wyjątkowych przypadkach (np. wyjście do pracy, sklepu), tym bardziej że jednocześnie między październikiem a marcem jest sezon grypowy.

    • https://www.money.pl/gospodarka/pensja-minimalna-w-2021-roku-nie-wzrosnie-do-3-tys-zl-rzad-przedstawia-nowa-propozycje-6536881381804161a.html
      Co za głupota, tak zwiększać płacę minimalną w trakcie recesji. Co prawda nie będzie obiecanych 3000 tysięcy ale podniesienie na 2800 to gruba przesada, ja myślałem że podniosą o jakieś symboliczne kilkadziesiąt złotych, godzinówka również ma wzrosnąć z 17 na 18,30 złotych. Póki co mimo recesji największej od czasu Wielkiego Kryzysu z lat’ 30 bezrobocie w Polsce wzrasta bardzo powoli, w marcu było 5,4%, w czerwcu 6,1%, a podobno pracodawcy przestali już zwalniać, zaczynało się robić lepiej no ale jak widać trzeba to wszystko spieprzyć, teraz od nowego roku bezrobocie wzrośnie do 10% a także czeka nas skok inflacji, czyli będziemy mieli stagflacje (co ciekawe zwykle podczas kryzysów gospodarczych jest deflacja, ponieważ jest mniejsza konsumpcja i popyt, rządy sugerują się nawet krzywą philipsa mówiącą o tym że jak bezrobocie rośnie to spada inflacja i na odwrót, dlatego promuje się kilkuprocentową inflację jako rzekomo receptę na bezrobocie – oczywiście to tylko działa na krótką metę, w rzeczywistości taka korelacja na dłuższy okres nie istnieje a w niektórych przypadkach np. kryzys naftowy w 1973 rośnie i jedno i drugie natychmiastowo – ogólnie krzywa philipsa to skutek tego że to co nazywamy wzrostem gospodarczym to zwykle nakręcana bańka przez banki centralne tj. niskie stopy procentowe i dodruk, konsumpcja oczywiście napędza gospodarkę ale skutek tego to inflacja, zdrowy wzrost gospodarczy to jest taki kiedy jest i niskie bezrobocie i niskie ceny tj. w USA w XIX wieku czyli wtedy gdy nie było jeszcze banków centralnych).
      A takie ładne odbicie gospodarcze nam się szykowało w 2021 roku.

      od RacimiR: To będzie w dużej części (albo nawet w 100%) wyrównanie poziomu inflacji. Ponadto- takie już uroki społeczeństw zamożnych (do których aspirujemy), że jest tam drożyzna.

  17. Wydaje mi się że jest tu parę osób co orientuje się w wyspiarskiej scenie muzycznej, więc zacznę taki temat:
    Wiley, będący legendą brytyjskiego rapu, został właśnie „anulowany” za antyżymiańskie wpisy. Wśród ludzi którzy go anulowali, znalazł się nawet jego (już były) manager. Konto na twitterze oczywiście zostało zbanowane, a policja wszczęła śledztwo w sprawie mowy nienawiści. Poza tym pojawiają się apele o zabranie mu Orderu Imperium Brytyjskiego, nadanego mu kilka lat wcześniej
    Czym zawinił? Głównie wypowiadaniem niewygodnych faktów z historii, dotyczących relacji żymiańsko-murzyńskich (np. o tym kto handlował czarnymi niewolnikami)

  18. [OT]

    RacimiR, biorąc pod uwagę, że będziesz pisał ten artykuł o tym, że duże miasta są bardziej lewackie (lub, po mojemu, dekadenckie) niż obszary mniej zurbanizowane, chciałbym się z Tobą podzielić spostrzeżeniem.

    Problem jest chyba nie całkiem nowy, bo są legendy – z odległych kultur – dotyczące wielkich, bogatych miast, których mieszkańcy prowadzili się niemoralnie, i bogowie ukarali te wszeteczeństwa w okrutny sposób. Na przykład:
    – Atlantyda
    – Sodoma i Gomora
    – Wineta
    To wszystko oczywiście może być całkowicie zmyślone, ale autorzy czymś się jednak inspirowali. Tym bardziej, że oprócz legend, mamy też całkiem realne historyczne wzmianki o życiu w dużych starożytnych, średniowiecznych i oświeceniowych miastach, zwłaszcza portowych (np. Korynt).

    od RacimiR: Najważniejsze jest wg mnie to, że do dużych miast zawsze przyjeżdżali ludzie z zewnątrz (praca, turystyka, handel). Ja sam jak jadę za granicę to zawsze do dużego miasta, a nie na zadupie. Dużo osób z zewnątrz = duża akceptacja obcych oraz różnych „postępów”, szeroko pojęta otwartość. No i vice versa. Na razie będę robił prasówkę, a to sporo czasu zajmuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *