Ruscy agenci i ruskie onuce

Już od co najmniej kilkunastu lat w Polsce trwa dziwaczne zjawisko wzajemnego wyzywania się od „ruskich agentów” i „ruskich onuc”. Zjawisko ewoluuje wraz z upływającym czasem, w międzyczasie zaliczając kilka „mądrości etapu” i innych zwrotów akcji. Swoje apogeum osiągnęło po ataku putinowskiej Rosji na Ukrainę na początku 2022 roku. Linia sporu oczywiście jest standardowa, czyli polityczno-światopoglądowa. Oba obozy wyzywają swych przeciwników od „ruskich onuc”, podając przy tym swoje (mniej lub bardziej logiczne) argumenty. W niniejszym tekście chciałbym przeanalizować to dziwaczne zjawisko. Rosja (i ZSRR) to kraj, który co najmniej od czasów średniowiecza miał najlepszą agenturę na świecie i z tym się chyba każdy zgodzi. Kraj ten dzięki swoim agentom na przestrzeni wieków wiele zyskiwał i bez nich nie byłby tak wielki. Sabotaże, obalanie niesprzyjających i instalowanie sprzyjających rządów, wykradanie technologii, 'fałszywa flaga’, intrygi, zabójstwa, handel bronią, fake-newsy i dezinformacja to dla rosyjskich agentów środowisko naturalne, w którym mają ogromne doświadczenie.

Temat jest na tyle skomplikowany, że muszę już na wstępie dokonać 'chamskiego’ uproszczenia, dzieląc 'obozy’ na lewicę (w jej skład wchodzą: opozycja totalna, KODziarstwo, UE i lewactwo) oraz prawicę (PiS, Konfederacja, konserwatyści). Wiem, że PiS to nie jest żadna prawica, lecz konserwatywni, niezbyt udolni socjaliści z elementami lewicy oraz ’żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji’, wiem też, że PO/Nowoczesna/SLD/PSL to nie żadna lewica, lecz karierowicze, koniunkturaliści i cwaniaczki bez żadnych poglądów, chcący za wszelką cenę dorwać się do koryta, podklejając się pod politykę Brukseli, która z natury jest lewicowa.

Wiem, że lewica vs prawica to duże i niewybaczalne uproszczenie, ale inaczej się po prostu nie dało, inaczej tekst ten musiałby mieć objętość grubej książki. Pierwszy (i mam nadzieję, ostatni) raz stosuję takie uproszczenie, bodajże pierwszy raz (na niemalże 400 opublikowanych tu wpisów) nazywam PiS prawicą, a PO lewicą.  W niniejszym tekście pisząc „lewica” i „prawica” – chodzi mi stricte o przynależność do danego obozu (plemienia), a nie faktyczne ideały i wyznawane poglądy.

Na początek dwie główne zasady oskarżania o „ruską agenturę”. Pierwsza zasada, zgodna dla obu stron i stosowana we wszelkich „debatach” to oczywiście klucz politczno-światopoglądowy, czyli kto z nami ten porządny, a kto z nimi ten ruski agent, a przy okazji obłudnik, hipokryta, złodziej i kompletny kretyn. Przypomina mi to „logikę” kibolską, czyli nasi są charakterni i sztywni, a rywale derbowi rozpruli się na komendzie, walczą ze sprzętem i rzucają słoikami z farbą w nasze graffiti o 2 w nocy, nie gasząc silnika samochodu.

Druga zasada (całkowicie odmienna dla obu stron) to główny cel bycia agentem. Prawica uważa, że agent przede wszystkim musi przynieść korzyści swojemu 'zleceniodawcy’ i to jego podstawowe zadanie. 'Zleceniodawca’ werbuje i szkoli agenta, inwestując w niego grube pieniądze, następnie wysyła go do innego kraju, aby swoimi działaniami się 'spłacił’ i jeszcze zarobił. Czego boi się agent? Oczywiście tego, że zostanie przyłapany. Dekonspiracja dla agenta to klęska zawodowa, ale jednak jest to od początku wliczone w ryzyko (zwłaszcza, jeżeli agent jest 'agresywny’). Polska dla agenta jest terenem dosyć łatwym i bezpiecznym (agentury tu nie brak, a 'ręka rękę myje’). Dekonspiracja agenta w Polsce jest bardzo trudna, a wręcz niemożliwa (musiałby chyba się sam oficjalnie przyznać, a pewnie to też by niektórym nie wystarczyło). Dawniej (np. w II Rzeczpospolitej) było inaczej, obcych agentów karano na bieżąco (albo sami uciekali wiedząc, co ich czeka), ale obecnie jest z tym duży problem- co najwyżej można ich wydalić z kraju, ale wtedy „baza” (oficjalnie, jak i za pomocą swoich ośrodków w innych krajach) oświadcza, że to nie jest żaden agent, że ’to dobry chłopak był i mało pił’, a jego wydalenie to łamanie praw człowieka i prześladowanie z powodów politycznych (tak było np. z Ludmyłą Kozłowską, która po wydaleniu z Polski obecnie stacjonuje u boku Timmermansa w zachodniej Europie, ale zaciekle kreuje się na męczenniczkę reżimu i walczy o powrót do Polski przy wsparciu Rosji, Gazety Wyborczej i innych organizacji Sorosa). Głównym więc (według prawicy) zadaniem agenta jest realizacja zadań 'zleceniodawcy’, a dopiero na drugim miejscu jest 'kamuflaż’. Dlatego prawica przy szukaniu 'ruskich agentów’ stosuje klasyczną zasadę ’po owocach ich poznacie’.

Lewica ma na ten temat zdanie całkowicie odwrotne. Uważają oni, że głównym (jedynym?) zadaniem agenta jest to, aby go nikt nie rozpoznał, ani nawet nie podejrzewał. Aby się uwiarygodnić może on wykonywać zadania wręcz szkodliwe dla 'zleceniodawcy’. Lewica uważa więc, że jeżeli dana osoba jawnie wykonuje zadania, które są na rękę Putinowi- na pewno nie jest jego agentem, a zbieżność działań to najzwyczajniejszy zbieg okoliczności. Przykładowo, jeżeli ktoś powie, że Polska powinna zawrzeć sojusz z putinowską Rosją- nie może być ruskim agentem. Wszak to by było zbyt proste- agent musi się kamuflować ze swoimi działaniami, a nie wystawiać jak na tacy. Z drugiej strony, jeżeli ktoś jest jawnie antyrosyjski i wykonuje działania sprzeczne z putinowską polityką- na pewno jest ruskim agentem, a jego działania mają na celu odsunięcie podejrzeń (na szczęście lewica jest tak bystra, że i tak go od razu zdemaskowała).


Lata 1989-2010

Akapicik należy się historii najnowszej, między „upadkiem komuny”, a okolicami katastrofy smoleńskiej. W roku 1989 upadł PRL, a w roku 1991 rozpadł się ZSRR. W Polsce przez początkowy okres (mniej więcej do roku 2000) występowało „odreagowanie”, czyli wielka niechęć do wszystkiego, co radzieckie i ruskie (nawet oddolne środowiska anarchistyczno-lewicowe były wtedy nastawione antykomunistycznie, co dzisiaj jest nie do pomyślenia, pisałem o tym TUTAJ). Połączone było to z ogromną fascynacją Niemcami i szeroko pojętym „zachodem”, co w przypadku lewaków i KODziarzy będzie towarzyszyło im aż do śmierci. Spora część Polaków jednak nie odnalazła się w nowej rzeczywistości za PRL, duża w tym 'zasługa’ Lecha Wałęsy oraz szoku gospodarczego wczesnej transformacji ustrojowej, połączonej z dzikim kapitalizmem. Polacy zobaczyli, że rządzi nimi debil, przemysł upada, a w kraju gwałtownie rośnie bezrobocie i przestępczość, zarówno na poziomie wysokim (sejm i uwłaszczanie się komuchów), średnim (np. Art-B, Pruszków/Wołomin) czy niskim (dostanie w ryja pod sklepem czy na przystanku). Przy okazji, niezmiennie śmieszą mnie ludzie, którzy twierdzą, że dzisiaj jest w Polsce niebezpiecznie. Zafundowałbym im przymusową wizytę w wehikule czasu, ustawionym na lata 90-te i wysłanie na wieczorny spacer do Bytomia czy Mysłowic. Po tym doświadczeniu już nigdy nie powiedzieliby złego słowa na obecne bezpieczeństwo w Polsce. Po autokompromitacji Wałęsy i uwaleniu Olszewskiego- na scenie politycznej pozostali jedynie uczestnicy „okrągłego stołu”, co trwa de facto do dnia dzisiejszego (jedynie Konfederacja zdołała się między nich wstrzelić). Po upadku ZSRR i w czasach powszechnej niechęci/pogardy do Moskwy- nawet najbardziej zatwardziali PZPR-owcy (Miller, Kwaśniewski, Urban) przybrali szaty „socjaldemokratów”, rządząc na zmianę z PRLowską 'opozycją’ (Michnik, Bartoszewski, Geremek, Kuroń, Mazowiecki, Frasyniuk), którzy kreowali się na „centrowców” (Unia Demokratyczna), czy nawet „centroprawicę” (KLD Tuska i Lewandowskiego).

Pierwsza dekada po upadku PRL skupiona była na ewidentnym orientowaniu się w stronę zachodnią, co spowodowane było „odreagowaniem” 44-letniej okupacji radzieckiej, która spustoszyła Polskę społecznie i gospodarczo. W samej Rosji ta dekada była równie szalona, jak w Polsce. Przemysł niszczał, przyrost naturalny wyhamował, panoszyło się złodziejstwo i przestępczość. Próbowano ratować ZSRR tworząc „Wspólnotę Niepodległych Państw”, ale nie udało się to. Na domiar złego, prezydentem był Borys Jelcyn, którego „choroba filipińska” była nawet bardziej zaawansowana, niż u Kwaśniewskiego.

Niektóre archiwalia prasowe „źle się zestarzały”

Pewien przełom nastąpił w okolicach roku 2000. Zarówno Polska, jak i Rosja nieco się ustabilizowały po transformacji ustrojowej. W roku 1999 Polska wstąpiła do NATO, a kilka lat później do UE. Ludzie powoli zaczęli zapominać „uroki” życia w PRLu (pamiętając jednak niskie bezrobocie, przemysł, socjal, inwestycje Gierka), a na rynek wchodził wyż demograficzny „stanu wojennego”, czyli pierwsze pokolenie, które wychowywało się już w „wolnej” Polsce. Rosja przestawała być „obciachem”, a na to tylko czekali „socjaldemokraci”, kształceni przez Moskwę. W 2000 roku przywódcą Rosji został Władimir Putin. Dekada 2000-2010 to „ocieplanie” wizerunku Rosji. Brylowała w tym 'Gazeta Wyborcza’, z nadredachtorem Michnikiem na czele. Jednym z większych sympatyków Rosji był też wówczas niejaki Roman Giertych. Platforma Obywatelska również opowiadała się za sojuszem z Rosją. Wszystko jest do sprawdzenia w dobie internetu, wystarczy użyć google (jest tam w „opcjach zaawansowanych” możliwość szukania wyników z danego okresu, czyli w tym przypadku z lat 2000-2009). Sporo tego materiału można też znaleźć na fejsowej stronie „Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu„. Wiem, że to strona PiSowskiego radnego, Dariusza Mateckiego, ale tam udostępnione są „gołe” filmiki, screeny czy linki do materiałów z osobami, które bardzo ciepło wyrażają się o putinowskiej Rosji (Tusk, Giertych, Michnik i cała plejada innych znanych osób). Dla mnie liczy się to, co znajduje się na tych materiałach, a nie poglądy osoby, która te materiały odkopała w archiwach. Niestety, dla lewaka czy KODziarza materiał jest „uznany” i „wiarygodny” tylko wtedy, gdy pokaże go TVN i okrasi odpowiednim komentarzem swych „niezależnych ekspertów”.

Te materiały to dla sympatyków lewicy żaden dowód, że ktokolwiek ze zwolenników sojuszu Polski z Rosją może być 'ruskim agentem’. Wszak, jak pisałem wyżej- najważniejsze dla agenta jest to, aby nie dać się zdekonspirować. Skoro Tusk czy Giertych oficjalnie mówią o potrzebie sojuszu z putinowską Rosją, to nie mogą być agentami, bo wtedy zdekonspirowaliby się łatwo. Wiem, że dla niektórych osób brzmi to głupio, ale taki jest tok myślenia lewicy.

Retoryka zaczęła się zmieniać w okolicy 2010 roku. Wprawdzie wcześniej była Gruzja i „pomarańczowa rewolucja” w Ukrainie, ale oficjalne wychwalanie sojuszu polsko-rosyjskiego przez Giertycha, Tuska i innych trwało aż do 2010 roku. Wtedy nastąpił punkt zwrotny. Powód jest prosty: po dekadzie nieudanego „ocieplania” (2000-2009) społeczeństwo Polskie pozostawało (i tak jest do dziś) jednym z najbardziej antyrosyjskich na świecie, liczne badania sympatii stawiały nas na ogół na 1 (!) miejscu narodów usposobionych antyrosyjsko, z wynikiem 80% niechęci wobec Rosji. „Ocieplacze wizerunku” próbowali to zmienić, ale odnieśli porażkę, a ich żmudna praca nie dość, że poszła na marne, to jeszcze pozostawiła po sobie ślady i teraz muszą oni „świecić oczami„, gdy ktoś im przypomni ich własne słowa o Putinie sprzed lat (aczkolwiek nie mają zbyt wielu okazji, gdyż nie ruszają się poza swoją własną „bańkę medialną„). Sondaże są najważniejsze, a skoro 80% Polaków nie lubi Ruskich, to trzeba to zaakceptować i zmienić metody z oficjalnych na bardziej wyuzdane. Impulsem do zmiany była oczywiście Katastrofa Smoleńska, która (delikatnie mówiąc) nie poprawiła rosyjskiego i putinowskiego PRu w Polsce.

Zatem od roku 2010 mamy przedziwną sytuację, w której wszyscy obwiniają swych rywali o bycie ruskim agentem (nawet prawdziwi ruscy agenci stosują tę metodę, w myśl doktryny ’złodziej woła -łapać złodzieja!’). Tusk, Giertych czy Michnik zrobili piruet o 1980 stopni i dziś lansują się już na największych wrogów Putina, a wszystkich swoich politycznych przeciwników tytułują mianem (a jakże!) ruskich agentów.

Rosjanie w ten sposób odnieśli porażkę moralną, gdyż doskonale wiedzą, że w Polsce mają rangę gówna i jedyne co im zostaje to obrzucenie tym gównem swych rywali, aby coś się do nich przykleiło. To tak, jakbym ja był polskim agentem w Moskwie i dla dobra sprawy musiałbym wszystkich wrogów nazywać „Polakami”, co miałoby być obrazą i obelgą. Czułbym się z tym źle. Tyle tytułem wydłużonego wstępu, przejdźmy do czasów najnowszych. W następnym rozdziale przedstawię argumenty prawicy, a w kolejnym- lewicy.


Argumenty prawicy

Prawica rozumuje logicznie, w myśl zasady „po owocach ich poznacie„. Jej przedstawiciele sprawdzają, co się opłaca Rosji i jaka jest jej polityka w danym temacie, a następnie szukają wpływowych osób, które mówią jednym głosem z Rosjanami. Wiadomo, że jedna „zbieżność” to może być przypadek i nie musi od razu oznaczać ruskiej agentury. Z drugiej strony, jeżeli zbieżność jest bliska 100%- można w domu delikwenta zacząć szukać portretu Lenina i czemodanu, wypełnionego rublami.

Prawica uważa, że aby „hodować” i „wspierać” Putina- należy być człowiekiem wpływowym i piastować „decyzyjne” stanowisko. Za przeproszeniem, po chuj Putinowi agentura, która nie rządzi i nic nie może zrobić? Taka jest obecnie europejska prawica, która de facto leży, kwiczy i czeka, aż ktoś ją dobije lub wsadzi do więzienia za „mowę nienawiści”. Wystarczy powiedzieć, że za najsilniejszą obecnie partię prawicową w UE uznawane jest… PiS, czyli socjaliści biurokratyczno-etatystyczni. Taka z nich prawica, jak z koziej dupy trąba. Europą od lat rządzi lewica, która staje się coraz bardziej skrajna, więc Putin naturalnie kieruje w ich stronę swoją agenturę, aby ta zainstalowała się blisko pieniędzy i wielkich decyzji.

Na tym 'sensacyjnym’ filmiku (dostarczonym przez Białorusinów) kompletnie nic nie widać, ale nie zaszkodziło to w stworzeniu antypolskiego artykułu, który chętnie cytowany był przed media Kremla

Przedsmak agresji putinowskiej wystąpił z okazji zaszczycenia nas swą obecnością przez  brodatych, młodych i silnych „uchodźców” z Afryki i z Azji, którzy w przeddzień wojny w Ukrainie próbowali siłą wedrzeć się do Polski z terenów Białorusi. Wspomagani byli oni przez białoruskie wojsko, które próbowało wywołać incydent graniczny przy pomocy świec dymnych, granatów hukowych, dronów czy oślepiających laserów. Jak zachowała się polskojęzyczna lewica? Nie różniła się niczym od przekazu, serwowanego przez „Russia Today” czy innego „Sputnika„. „Uchodźcy” byli dobrzy, a Polacy byli źli. Wszyscy pamiętamy biegającego z niebieską torbą posła Sterczewskiego, „Ibrahima”, który musiał 6 dni płynąć w lodowatej wodzie, aby polscy nacjonaliści go nie znaleźli, „dzieci z Michałowa” które zostały zjedzone żywcem przez polskich nazistów, afgańskiego kota, który przeszedł przez pół kuli ziemskiej i dopiero na granicy z Polską skończyła się jego swoboda podróżowania, ekipę Bartosza Kramka, która próbowała przeciąć ogrodzenie graniczne czy wszechobecne oskarżenia o faszyzm i rasizm wobec Straży Granicznej. Nawet dzisiaj, gdy „turyści” wyjechali już z Białorusi- lewicowe kręgi nie potrafią dobie darować i dalej szkalują Polskę za ich niewpuszczenie (np. europosłanka Janina Ochojska nie dalej jak 3 dni temu domagała się w Brukseli sankcji dla Polski za niewpuszczenie brodaczy od Łukaszenki).

Zostawmy jednak Białoruś i przejdźmy do sprawy rosyjskiej. Podstawowa rzecz, brana pod uwagę przez prawicę to bezpośrednie kontakty z Putinem oraz duże interesy międzypaństwowe na najwyższym szczeblu. Prawica uważa, że najlepiej Putina zbojkotować i nie rozmawiać z nim, do tego obłożyć sankcjami, tak jak robione jest to wobec Kim Dzong-Una z Korei Północnej, czy wobec Łukaszenki z Białorusi. Totalny ostracyzm i lodowate podejście. Prawica sądzi, że jeżeli ktoś z Putinem rozmawia bardzo często, to raczej nie jest jego wrogiem. Na lidera w ilości i długości rozmów z Putinem wyrasta obecnie Emmanuel Macron, który bardzo często lata do Moskwy, a rozmowy telefoniczne prowadzi z nim niemal codziennie. Często zdarza mu się 'chlapnąć’ maksymę w rodzaju: „Rosja zawsze zasługuje na szacunek” (to powiedział już po inwazji na Ukrainę). Jak podaje jeden z największych i najstarszych dzienników francuskich, „Le Figaro” – Macron (i delegacja rządowa) 4-go marca spotkał się z kilkunastoma prezesami największych francuskich korporacji, które działają w Rosji i polecił im, aby nie wycofywali się z tamtego rynku, tak też się stało. To samo „Le Figaro” poinformowało, że trwają zaawansowane rozmowy nad sprzedażą ok.20% udziałów francuskiej spółki GEAST, producenta turbin atomowych Arabelle rosyjskiemu gigantowi Rosatom. Na rynku rosyjskim nadal działają wielkie francuskie sieci handlowe, jak Decathlon, Auchan czy Leroy Merlin. Francuskie media w ostatnich dniach informowały, że (pomimo embarga, nałożonego w 2014 roku po aneksji Krymu) Rosja kupowała od Francji m.in. kamery termowizyjne do wyposażenia pojazdów opancerzonych, które są używane przez armię rosyjską na wojnie w Ukrainie. Informacje potwierdził rząd i prezydent Francji, dodając jednak, że nie złamano prawa, gdyż w handlu wykorzystano tzw. „klauzulę dziadka” (’du grand-père’).

„Międzypaństwową” z Kremlem bardzo lubi zamówić też Olaf Scholz, wcześniej robiła to Angela Merkel, która samych 'osobistych’ spotkań z Putinem miała co najmniej kilkanaście (również w Rosji). Są to oczywiście zbyt „grube ryby”, aby posądzić ich o bycie agentami Putina, ale 'przypadkiem’ też Francja, a już zwłaszcza Niemcy są w grupie państw, która sprzeciwia się sankcjom na Rosję i mają dosyć chłodny stosunek do pomocy Ukrainie. Francja i Niemcy to historyczni przyjaciele Rosji i obecnie nie chcą się zbytnio mieszać w tę wojnę (a skoro wojna już jest to próbują sami najlepiej na tym wyjść, czyli z jednej strony nie drażnić Rosji i układać się z nią gospodarczo, a z drugiej strony apelować o pokój i podświetlać budynki na niebiesko-żółto). Olaf Scholz mocno (i skutecznie) lobbował za tym, aby z sankcji na rosyjskie finanse wyłączyć Spierbank i Gazprombank, czyli pierwszy i trzeci największy bank Rosji.

Władimir Putin i Gerhard Schröder

Typowym ruskim „zadaniowcem” jest z kolei były kanclerz Niemiec, Gerhard Schröder, którego powiązania z Kremlem są tak oczywiste, że już nawet Niemcy przestali go bronić i rzucili na pożarcie. Schröder w czasie swojego „kanclerzowania” wprowadził strategię energetyczną, polegającą na odejściu od atomu (która później została przeforsowana w całej UE), a chwilę przed końcem kadencji podpisał umowę na budowę gazociągu Nord Stream 1, omijającego Ukrainę i Polskę. Następnie odnalazł się (co za przypadek!) w radach nadzorczych rosyjskich firm Gazprom i Rosnieft, w których zatrudniony jest do dziś. Schröder przez 17 lat był też konsultantem koncernu medialnego Ringier Axel Springer, który w Polsce posiada całą sieć tytułów, a największe z nich to Onet, Newsweek i Fakt (czyli liderzy krajowi odpowiednio w dziedzinie portali internetowych, tygodników i dzienników). Tytuły te, poza osłabianiem polskiego ducha patriotycznego i rozsiewaniem ojkofobii bardzo ciepło wyrażały się o Władimirze Putinie, tworząc mu dziesiątki laurek, kreujących go na 'samca alfa’, który jeździ konno, pływa, ćwiczy karate i walczy na gołe ręce z niedźwiedziami (nie to co 'nasz’ Kaczor, który nie ma nawet prawa jazdy, he he, he). Dopiero kila dni temu (już po ataku Rosji na Ukrainę) Ringier Axel Springer zwolnił Schrödera, gdyż był ogromnym brzemieniem dla spółki pod względem PRu, aczkolwiek trudno przypuszczać, że „linia programowa” Springera ulegnie jakiejkolwiek zmianie. Nie wypada nie przypomnieć, że obecny kanclerz Olaf Scholz politycznie dorastał pod skrzydłami Schrödera.

Kolejny artykuł prasowy „źle się zestarzał”, choć ma niewiele ponad rok

Obecny przewodniczący partii CDU, Friedrich Merz w głośnym wywiadzie dla dziennika „Bild” oskarża swą poprzedniczkę, Angelę Merkel o „umocnienie władzy Putina” i o twarde blokowanie przyjęcia Ukrainy do NATO i UE.

Agencja Bloomberg poinformowała, że Niemcy (i Holandia) odrzuciły prośby Ukrainy o przyznanie im statusu oficjalnego kandydata do członkostwa w UE (aby nie denerwować Putina). Polska opowiedziała się „za”. W tej sprawie nie chodziło, aby przyjmować Ukrainę ze skutkiem natychmiastowym, tylko aby 'dla świętego spokoju’ przyznać im formalny status 'kandydata’, który od wielu lat mają np. Turcja czy z natury prorosyjska Serbia. Nawet niemiecka gazeta „Die Welt” opisała niemieckie weto jako „szczyt hańby”.

Podobnie było z embargiem na rosyjski gaz czy węgiel, do którego nigdy nie doszło. Od początku sprawę blokowały przede wszystkim Niemcy. Przy okazji chciałbym tutaj przedstawić dosyć jaskrawy przykład na to, czym są współczesne media. W roli głównej nieoceniony organ prasowy z ulicy Czerskiej. Należało czytelnikom podać informację, że po naradach przedstawicieli wszystkich krajów UE w Wersalu podjęto decyzję, aby nie nakładać żadnego embarga na rosyjskie surowce (zgodnie zagłosowała tak niemalże cała Unia, z Niemcami, Francją i Włochami na czele, sprzeciwiła się tylko Polska i małe kraje bałtyckie). No i jak tu teraz w 'Wyborczej’ o tym napisać? Przecież nie można wprost: „Unia pod przywództwem Niemiec chce kupować ruski gaz i węgiel”. Hola, hola! To mogłoby wywołać nastroje antyunijne i antyniemieckie. Otóż, postanowiono zwalić winę na… Viktora Orbána. Wprawdzie Węgry również były przeciwnikiem embarga (90% ich gazu pochodzi z Rosji), ale jak pisałem, niemal cała Unia była w tej kwestii zgodna i akurat Węgry miały tu najmniej do gadania. Wszak Orbán jest osobą, którą Bruksela zwalcza od lat. Węgry mają na głowie TSUE, RE, KE, Komisję Wenecką, dyrektywy, rezolucje, niezliczoną ilość kar i mandatów oraz wstrzymane fundusze za „brak praworządności”. Nagle jednak, gdy potrzebny był „kozioł ofiarny” i 'winowajca’ braku embarga, to Orbán chwilowo stał się tak potężny, że jednoosobowo przeforsował ruski gaz w całej UE… Rzeczony artykuł TUTAJ. Autorka jest tak 'profesjonalna’, że nawet nie wie, gdzie odbył się szczyt UE (twierdzi, że w Paryżu, podczas gdy był on w Wersalu). Jedyną przytoczoną „winą” Orbána jest to, że… poinformował o (oficjalnych) ustaleniach szczytu UE w Wersalu, tak samo, jak poinformowały o tym setki ośrodków medialnych i agencji prasowych. Artykuł został jednak tak perfidnie napisany, jakby to Orbán osobiście i jednoosobowo stał za brakiem embarga (ani słowa o Niemcach). W tekście słowo „Orbán” pada… 12 razy, a 'dziennikarskie dzieło’ jest zwieńczone (a jakże!) tweetem Donalda Tuska o tym, że Orbán to człowiek Putina. Pod spodem 250 komentarzy, z których ponad 90% to nienawistny hejt na Orbána, Węgrów i oczywiście PiS. Na tej samej zasadzie ja mógłbym stworzyć 'oskarżycielski’ artykuł o tym, że Gazeta Wyborcza w grudniu zeszłego roku bezczelnie poinformowała o porażce Legii Warszawa Spartakiem Moskwa, czyli wychodzi na to, że to ruscy agenci, bo informują o faktach, które są na rękę Rosjanom.

Prawica (w przeciwieństwie do lewicy) nie umniejsza roli „korzeni moskiewskich”. SLD to oficjalny kontynuator PZPR. PO czy TVN zakładane były przez PRLowską, uwłaszczoną agenturę i większość ich prominentnych twarzy posiada „rodowód”, czyli albo oficjalnie w PZPR, albo jako tajniak w UB/SB (często jest to już 2, a nawet 3 pokolenie). Niby niczemu to nie dowodzi i każdy ma prawo do zmiany poglądów, a tym bardziej nie powinien odpowiadać za grzechy przodków, ale jednak w tych kręgach istnieje ogromna nadreprezentacja osób, które (lub ktoś z ich rodziny) w czasach PRL zajmowały lukratywne stanowiska państwowe. Lewica od lat ma na ten zarzut skoordynowaną, jedną i tą samą odpowiedź, brzmi ona: „A Piotrowicz?

Prawica uważa, że podejrzanie dużo jest kwestii zbieżnych w poglądach u lewicy i Putina, na ogół zgodne jest też zdanie Niemiec i Brukseli, w 11 punktach wymienię przykładowe z tych zbieżności (gdybym musiał to znalazłbym ich 2 razy więcej):

  1. Żołnierze niezłomni – łajdacy, złodzieje, gwałciciele, faszyści, antysemici, podpalacze, koniokrady, element awanturniczy, nieprzystosowany do życia w społeczeństwie, który na szczęście został wyłapany i sprawiedliwie osądzony przez Armię Czerwoną, wspomaganą przez takie znakomitości, jak Stefan Michnik, Jakub Berman czy Helena Wolińska. Gdyby nie zostali wtedy wyłapani- dzisiaj chodziliby nocami po parkingach i wycinali katalizatory z samochodów.
  2. Smoleńsk – katastrofa lotnicza, z którą Rosja nie miała absolutnie nic wspólnego, poza miejscem, w którym do niej doszło. Głównym winowajcą był pijany generał w kokpicie oraz Lech Kaczyński, który upierał się, aby lądować. Niewyjaśniona jest rola Jarosława Kaczyńskiego, który mógł wszystko z premedytacją uknuć.
  3. Nord Stream (1 i 2) – jest to projekt, który nie powstałby, gdyby nie Polska. Kraj to niestabilny, z nieprzewidywalnym i zapóźnionym mentalnie społeczeństwem, który lepiej, gdyby nie posiadał na swoim terenie takiej infrastruktury strategicznej, jak gazociągi, zaopatrujące Europę cywilizowaną. Wprawdzie przez 2 dekady przez Polskę tranzytowano surowiec gazociągiem Jamalskim, ale wtedy kraj był praworządny. Teraz- nie wiadomo, co Polakom by do łba strzeliło. Pewnie by kradli gaz, albo zakręcali kurek, robiąc na złość zachodnim odbiorcom. Dlatego nie było innego wyjścia: należało zbudować nowy gazociąg Nord Stream, omijający niebezpieczne i nieprzewidywalne tereny i przerzucić do niego tranzyt z Jamalskiego.
  4. Przekop Mierzei Wiślanej – idiotyczny i megalomański pomysł, wynikający z paranoi Kaczyńskiego, który spowoduje klęskę ekologiczną w Europie, a może nawet na innych kontynentach. Sama idea inwestycji jest nonsensem, wszak statki z Zalewu Wiślanego mogą sobie wypływać na Bałtyk przez Rosję, która od wieków próbuje się z Polską zaprzyjaźnić. Ponadto przekop jest za płytki i największe kontenerowce z Chin i tak się tamtędy nie przecisną. 1 kilometr wąskiego przekopu to megalomania! (co innego np. Gołębiewski w Pobierowie czy Zamek w Stobnicy- tam można ciąć drzewa bez opamiętania, bo to robią siły 'demokratyczne’). Wcześniej identyczne protesty były w przypadku budowy Gazoportu w Świnoujściu, również mówiono, że to niepotrzebne, że megalomańskie, że za małe/za duże i wyginą mieszkające tam krety oraz mrówki.
  5. Armia – A po co nam armia? Toż to relikt patriarchalnej dominacji. Zlikwidować i zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na stołówki szkolne oraz hostele LGBT. Przecież Rosja gdyby nas chciała podbić to zrobi to w ciągu kilku godzin, niezależnie czy mamy armię, czy nie. Wojsko to strata pieniędzy i hodowanie szowinistycznych faszystów.
  6. Obrona Terytorialna  – Nikomu niepotrzebna banda faszystów, opijusów i dresów bezkarkowych z IQ60, patrz punkty 1 i 5.
  7. Prawo do posiadania broni palnej – Jeszcze czego! Kibole nakupią kałachów i będą strzelać do kolorowych i wykształconych na ulicach. Jako obrona partyzancka przed okupacją rzecz bezużyteczna, bo Rosja zrzuci atomówkę. Z karabinu do atomówki? Really? Helloł! Tylko kibolo-dresy mogą na to wpaść…
  8. Pomniki komunistów i „bohaterów” Armii Czerwonej – A komu one przeszkadzają? Co one winne? Lenin przecież nikogo nie zabił. Żołnierze radzieccy wyzwolili nas od nazistów (z Marsa) i powinniśmy być im wdzięczni. Ginęli za naszą wolność i jak śpiewał Sting: „Russians love their children too„. Wara od radzieckich pomników! Lepiej usuńcie te żenujące i dzielące Polaków schody z placu Piłsudskiego!
  9. Bezpieczeństwo uchodźców – Każdy uchodźca (czy to z Ukrainy, czy z Afryki/Azji) powinien dla własnego dobra omijać Polskę szerokim łukiem. Lokalne gangi faszystów gwałcą, biją, polują, oszukują, okradają, dezinformują i skrzykują się na obronno-zaczepne patrole nocne z pochodniami. Za miesiąc urodziny Hitlera, więc lepiej, gdyby żaden uchodźca nie przebywał wtedy w lesie. Rząd oczywiście tuszuje sprawę i nie daje żadnej pomocy, a siły mundurowe dokonują zabójstw i robią push-backi. W tych ciężkich warunkach sytuację próbują ratować pozarządowe organizacje pomocowe, Rafał Trzaskowski i OMZRiK, a także Europa Zachodnia, ale nie jest to łatwe.
  10. Nazizm w Polsce – Był dużym problemem już w dwudziestoleciu międzywojennym, nie mówiąc już o czasach wojennych, gdy Polacy masowo mordowali Żydów, a także mordowali antyfaszystowskich Niemców, którzy próbowali Żydów chronić. Później Armia Czerwona wyzwoliła Polskę od nazizmu i bezinteresownie pilnowała tego porządku przez 45 lat. Niestety, po wycofaniu się sowietów z Polski- momentalnie hydra polskiego nazifaszyzmu podniosła głowę, ku przerażeniu całej Europy. Wprawdzie powstały liczne organizacje antynazistowskie, ale mimo to- nazizm w Polsce rozkwitł, a jego ucieleśnieniem jest coroczny, stutysięczny marsz zwolenników Hitlera w dniu 11 listopada (co potwierdzi zarówno opozycja, jak i UE czy w/w organizacje antynazistowskie). Na szczęście istnieje plan jak temu zaradzić. Unia spróbuje Polskę „zagłodzić” karami za brak praworządności, a na koniec na misję 'nazi-wyzwoleńczą’ da się namówić Rosja. Obecnie prowadzą oni podobną operację w Ukrainie, ale gdy już tam zrobią porządek z nazistami- chętnie powtórzą swój manewr w jeszcze bardziej sfaszyzowanej Polsce. Gdy to się stanie- połowa polskojęzycznej lewicy ucieknie za zachód, jak Maria „spierdalam” Peszek, a druga połowa przywita wojska Putina chlebem i solą, oferując, wzorem roku 1944 swe usługi detektywistyczne, sądownicze oraz administracyjne.
  11. Elektrownia atomowa – Przecież jak polaczki (specjalnie z małej litery) się za to zabiorą to obiekt eksploduje w połowie prac budowlanych i cała Europa będzie musiała się później z tym mierzyć przez wiele lat. Dlatego, dla dobra świata i samych Polaków- lepiej gdyby nigdy nie myśleli o atomówce. Dużo lepsza byłaby dla nich elektrownia gazowa, surowiec przecież mogą kupować od Niemców z Nord Streamu (oczywiście cena nie będzie niska, a gdy kraj będzie niepraworządny, to może dość do zakręcenia kurka, ale to tylko dla dobra samych Polaków).

Argumenty lewicy

Były racje prawicy, teraz więc pora na racje lewicy. Są one całkowitym przeciwieństwem racji prawicy, co pokazuje, że oba „plemiona” żyją na dwóch różnych światach retorycznych. Przede wszystkim lewicy zupełnie nie interesuje to, co dla prawicy jest najważniejsze, czyli przepływy finansowe i gospodarcze. Nord Stream czy ’Francuski Tydzień w rosyjskim Lidlu’ to czynniki całkowicie nieistotne, „po co o tym mówić, to niedobra jest„. Nie interesuje ich też, że ich idole (Tusk czy Giertych) dawniej wychwalali Putina i forsowali pomysł zawarcia z nim sojuszu. To było dawno, po co to wspominać? Odkopywanie takich archiwalnych materiałów to dla lewicy „dzielenie Polaków„, co jest dla nich równoznaczne z byciem ruskim agentem.

Dla lewicy bardzo ważne są tzw. autorytety, którym ufają bezgranicznie i które wskazują im kto jest ruskim agentem. Owe autorytety na ogół piastowały wysokie stanowiska państwowe w czasach PRL lub należą to szeroko pojętych „Starych Kiejkutów”.

Lewica na swój własny, niepowtarzalny sposób rozumuje w kwestii spotkań i kontaktów z Putinem. Według nich- osoby, które bezpośrednio rozmawiają z Putinem to mężowie stanu, którzy w ten sposób budują swoją wysoką rangę. Wizyta na moskiewskim Kremlu to według lewicy +100 punktów do wiarygodności i prestiżu (dlatego tak kochają Macrona czy Merkel). Z drugiej strony- ci, którzy z Putinem nie rozmawiają (np. 'Mlaskacz’ czy 'Krzywousty’) są na to „za słabi”, a brak kontaktów z Władimirem Władimirowiczem to ewidentna ich dziura w portfolio.

Sam Putin nie jest też jakiś specjalnie nielubianym obiektem na lewicy. Przed 2010 rokiem był on wręcz „fajny”, później neutralny, a obecnie panuje chwilowa moda na anty-putinizm, a lewica bardzo lubi modę i trendy, jednak ich 'niechęć’ przejawia się w takich działaniach, jak polubienie postu na pejsie z budynkiem podświetlonym w ukraińskie barwy. Z pewnością nienawiść lewicy w stosunku do Putina jest dziś nadal nieporównywalnie mniejsza, niż w stosunku do Kaczyńskiego, więc można wnioskować, że nie mieliby nic przeciwko, aby Putin zarządzał Polską zamiast 'Karakana’.

Co jest ważne dla lewicy w tropieniu ruskich agentów? Są to trzy zasadnicze kwestie retoryczne, nazwałem je „goebbelsowska” i „zimnowojenną” i „piątkowska”.

Kwestia „goebbelsowska”

Podstawowa baza argumentacyjna lewicy w szukaniu 'ruskich agentów’. Bazuje ona na doktrynie: „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Metoda jest bardzo prosta, popularna i dosyć skuteczna w kręgach lewicowych. Po prostu przy każdej okazji piszą oni, że cała prawica na całym świecie to ruscy agenci, tak było, jest i będzie, a zapytani o przykładowe 'argumenty’ na podparcie swojej tezy, odpowiadają w następujący sposób:

  1. Bo wszyscy o tym wiedzą.
  2. Bo ciągle się o tym mówi.
  3. Bo nie jest to żadna tajemnica.
  4. Bo trudno w to wątpić.
  5. Bo jest to jasne już od dawna.
  6. Bo idiotą jest ten, który tego nie widzi.
  7. Bo tak jest, i chuj.
  8. Bo jest to tak oczywiste, jak 2+2=4.
  9. Bo wszędzie o tym słychać.
  10. Bo ten, który to neguje sam jest ruskim agentem.

Tak mniej więcej „argumentuje” lewica, z czego około 80% z nich nie potrafi powiedzieć nic więcej. Pozostałe 20%, czyli lewicowi 'samcy alfa’ i 'elyta intelektualna’ dorzucają do tego jeszcze argumentację zimnowojenną i piątkowską.

 

Kwestia zimnowojenna

W 'argumentacji zimnowojennej’ bryluje „trójca święta”, czyli Donald Tusk, jego mecenas Roman Giertych i jego rzecznik prasowy, Tomasz Lis. W ostatnim czasie wszyscy trzej (którzy dawniej ciepło wyrażali się o Putinie) hurtowo produkują tweety, oskarżające swoich przeciwników politycznych o bycie „sojusznikiem Putina”, a nawet (jak na powyższym tweecie)- o… bycie Putinem (!).

Wzór na oskarżenie jest prosty:

x = dowód na bycie agentem Putina,

gdzie x to dowolna czynność/pogląd, niezgodna z 'dyrektywami’ UE i lewactwa.

Zwolennicy tej teorii zdają się nie zauważać, że 'zimna wojna’ już dawno się zakończyła, więc według nich nadal istnieją tylko dwie (zwalczające się nawzajem) opcje: „zachodnia” i „putinowska”. Zgodnie z tą 'logiką’ każda niezgodność z Unią Europejską i jej coraz bardziej odjechanymi wymysłami automatycznie udowadnia, że ktoś jest 'ruską onucą’. Problem w tym, że to się kupy nie trzyma, gdyż 'jądro’ Unii (Niemcy, Francja, Włochy) jest z natury prorosyjskie, a obecny rząd w Polsce jest najbardziej antyrosyjski co najmniej od XX-lecia międzywojennego. To jednak nieistotne dla lewicy. Zadanie 'tropienia’ jest tym prostsze, że nie musi to być nawet niezgodność, wystarczy po prostu subiektywna różnica zdań, albo mit. Np. próba kopiowania w Polsce zachodnich rozwiązań sądowniczych uznawana jest przez sam zachód jako „niepraworządność”, co jest równoznaczne z „ruską agenturą”. „Atak na wolne media” w Polsce również oznacza, że panuje tu Putin. Problem w tym, że polskojęzyczne media prywatne pod względem prawa własnościowego i swobody szczucia na rząd to ewenement na skalę światową,  a w każdym innym kraju (z Niemcami na czele) już dawno byłyby przywołane do porządku. U nas jednak nie dość, że mogą wszystko, to jeszcze robią z siebie ofiarę „zamachu na media” , co jest 'argumentem’ na panujący tu putinizm.

Według tej teorii osoba, która krytykuje Nord Stream- podpada pod 'onucostwo’, gdyż krytykowany jest strategiczny projekt Unii Europejskiej, na którym w przyszłości ma być oparta cała jej polityka energetyczna. Sprzeciwianie się przywilejom dla LGBT to bez wątpienia 'ruska agentura’- wówczas największą 'onucą’ byłby wielbiony przez lewactwo Ernesto Che Guevara, którego 'hostele LGBT’ nie dostałyby dziś od samych zainteresowanych więcej, niż jedną gwiazdkę.

Ja osobiście uważam, że kwestia „zimnowojenna” działa dokładnie odwrotnie, niż uważa lewica. Mianowicie Unia i jej instytucje typu TSUE już same nie wiedzą, czego mają się przyczepić i szukają dziury w całym, aby tylko dowalić Polsce, co kończy się na wzajemnej niechęci, chłodzie, nieufności i innych niesnaskach. Ostatecznie korzysta na tym Putin. Uważam też, że gdyby Rosja jutro zaatakowała Polskę to Niemcy nie pomogłyby nam bardziej, niż robią to obecnie wobec Ukrainy. Pewnie dostalibyśmy jakieś stare hełmy, zabytkowe karetki i wozy strażackie z przeglądem i OC do końca marca oraz 30-minutowe podświetlenie Bramy Brandenburskiej na biało-czerwono.

 

Kwestia piątkowska

Najbardziej zaawansowanym stadium lewicowego 'geniuszu’ jest osoba i grupka fanatycznych (na ogół groźnych dla otoczenia po opuszczeniu stref komfortu) sympatyków niejakiego Tomasza Piątka, pseudonim 'Heroina’. Jest to stan umysłu 'dziennikarz śledczy’ z Gazety Wyborczej, zawodowy tropiciel ruskich agentów na szeroko pojętej prawicy. „Udowodnił” on już, że ruskimi agentami mają być lub mogą być m.in. Antoni Macierewicz czy Mateusz Morawiecki. Wyznaje on dosyć prostą zasadę działania, brzmi ona: „daj mi człowieka, a dowód na bycie ruskim agentem sam się znajdzie„. Pracę zaczyna on od tego, że na wielkiej planszy papieru z jednej strony pisze on nazwisko swej „ofiary”, a z przeciwnej strony znajduje się słowo „Kreml”. Zadaniem Piątka jest zbudowanie swego rodzaju „mostu”, łączącego te dwie pozycje.

Podstawowym 'narzędziem’ Piątka są tzw. słowa-dupochrony, czyli 'miał’ oraz 'mógł’ (i ich hybrydy). W polskim prawie jest taka zasada, że niekaralne jest napisanie o kimś, że miał/mógł coś zrobić. Można dowolną osobę połączyć z dowolnym oszczerstwem, dając pośrodku słowo 'miał’ lub 'mógł’. Media (głównie lewicowe) również bardzo często korzystają z tych słów, aby uderzyć w rząd. Gdy nie są czegoś pewne, albo wręcz wiedzą, że to bujda- używają słów-dupochronów, aby ustrzec się reperkusji prawnych.

Tomasz Piątek w swych 'dziełach’ nigdy swej ofiary wprost nie oskarżył, dlatego też nigdy żaden tytułowy bohater książki nie wytoczył mu procesu sądowego. Jego fani uważają to za potwierdzenie jego wiarygodności i zgodnie uważają, że on pisze prawdę, bo gdyby skłamał, to 'pisowski reżim’ i 'prokuratura Ziobry’ od razu wsadziłyby go do pierdla. Sęk w tym, że Piątek nigdy nie napisał, że Macierewicz czy Morawiecki to ruscy agenci. On stosował owe 'dupochrony’, daleko idące wyolbrzymienia i inną 'zabawę słowem’, aby mocno zainsynuować, ale nie oskarżyć wprost. W książkach Piątka jest zatem więcej 'miał’, niż 'miau’ w schroniskach dla kotów.

Uproszczoną wersję „warsztatu” Piątka jakiś czas temu wykorzystał Sylwester Latkowski, tworząc głośny film: „Nic się nie stało„. Przedstawia on modną plażową knajpę w Sopocie „Zatoka Sztuki„, w której dochodziło do przestępstw seksualnych, podszytych pedofilią. Jedna z dziewczyn popełniła nawet samobójstwo. Latkowski wykorzystał okazję, aby połączyć temat przestępstw seksualnych z bywającymi w tym lokalu Kubą Wojewódzkim, Krzysztofem Skibą, Radosławem Majdanem czy Borysem Szycem (ich jedyną 'winą’ było to, że tam byli). Reżyser nie oskarżył ich wprost, lecz zastosował metody Piątka, czyli 'słowa-dupochrony’ i insynuacje 'nie wprost’. Sprawa wylądowała w sądzie, ale nie sądzę, żeby Latkowski został skazany, bo przecież nikogo wprost nie oskarżył (jak Piątek), choć z naszymi kochanymi 'wolnymi sądami’ nigdy nic nie wiadomo.

Mamy więc u Latkowskiego schemat:

Popularni celebryci <-> Zatoka Sztuki <-> Pedofilia i samobójstwo

Między „ofiarą” a „sprawcą” występuje w tym przypadku tylko jedno 'piętro’, jakim jest plażowy lokal w Sopocie. Tomasz Piątek w swych 'śledztwach’ stosuje schematy dużo bardziej rozbudowane, na ogół składające się z 4-6 'pięter’. TUTAJ przykład z jego głównego 'dzieła’ (w 'głównej’ linii występuje tu Mateusz Piskorski, którego prokuratura Ziobry aresztowała i oskarżyła o szpiegostwo na rzecz Kremla, ale Piątkowi nie przeszkodziło to umieścić go w gronie 'sojuszników’ Morawieckiego). Ogólnie, im więcej 'pięter’, im bardziej pokręcone i schizofreniczne są teorie i im niższy szczebel 'kontaktów’ – tym lepiej. Żeby dopełnić groteskę- kolegą Piątka z redakcji na Czerskiej jest Bartosz Kramek, którego żona została wydalona z Polski z zarzutem szpiegostwa dla Rosji. Dlaczego więc nie powstanie następująca 'sieć powiązań’? Wszak powiązania między kolejnymi 'piętrami’ są bardzo duże.

Kreml <-> Kozłowska <-> Kramek <-> Piątek <-> Michnik <-> Komorowski <-> Tusk

Pytanie retoryczne. Piątek szuka agentów tylko w przeciwnym obozie polityczno-światopoglądowym. Ignoruje on też najbardziej ewidentne sygnały. Przykładowo, rura z gazem, omijająca Ukrainę, kosztująca niebotyczne kwoty to żaden dowód. Emmanuel Macron, który wydzwania do Putina jak akwizytor fotowoltaiki i rozmawia z nim po 1-2 godziny to żaden dowód. Gdyby jednak Macron był prawicowcem i 10 lat temu zatrudnił kucharza, który miałby zamawiać mrożone ślimaki z chłodni w Marsylii, która ma mieścić się w lokalu, mającym sąsiadować z dyskoteką, w której ma być sprzedawana kokaina o podobnych parametrach, co kokaina w hotelu w Monako, w którym często miał zatrzymywać się oligarcha rosyjski, który miał grać golfa z rosyjskim pilotem, którego kuzyn miał wymieniać kiedyś olej i filtry w samochodzie notariusza, który miał podpisywać akt notarialny drugiej żony kolegi Putina ze szkoły. Bingo! Nie było łatwo, ale zagadka rozwiązana i sieć powiązań zdemaskowana.

Była taka głupkowata komedia-parodia: „Hooligan factory” (’Zawód chuligan’). Tam też w głównej ekipie był agent-tajniak i mniej więcej tak lewica tropi agentów, jak bohaterowie tego filmu.

Przeanalizujmy konkretny tekst Piątka, akurat parę dni temu uaktywnił on swoje 'dziennikarstwo śledcze’. TUTAJ tenże wpis, zatytułowany: „Przemoc w Przemyślu, „pas szahida” i pogromowy radny Zapałowski„. Zamieszczony on został na stronie fundacji ’Reset Obywatelski’, która na kilometr zajeżdża Sorosem. Tekst jest odwrotnością 'zasady Hitchcocka’, czyli najpierw trzęsienie ziemi i 'pas szahida’, a z każdą linijką coraz mniej sensu, coraz więcej znaków zapytania, by na koniec dojść do 'puenty’, gdzie między wierszami dowiadujemy się, że to 'śledztwo’ nie ma żadnego sensu i jest tylko radosną improwizacją autora. Podobnie wyglądają 'śledztwa’ Gazety Wyborczej czy Newsweeka, ale oni się wycwanili, bo po 10% tekstu robią 'paywalla’ i te największe kretynizmy są po prostu niedostępne dla czytelnika 'z zewnątrz’.

Tekst jest o rzekomej napaści 'skrajnej prawicy’ na 'ukraińskich’ uchodźców (z Indii) w Przemyślu. Pierwszy problem polega na tym, że nawet nie wiadomo, czy takie zdarzenie miało w ogóle miejsce. Jedynym źródłem informacji jest skrajnie lewicowy portal 'oko.press’ i (nagrywany w nocy w słabej jakości) wywiad z hindusem, który nie wygląda na pobitego (mówi on, że tylko chcieli go pobić, ale uciekł, a na koniec nagle mówi, że go 'znowu pobili’- cała jego opowieść nie trzyma się kupy). Gdy sprawa stała się głośna i osiągnęła rangę ogólnopolską, a nawet międzynarodową- samo 'oko’ chyba się wystraszyło posądzenia o fejk-niusy, zmieniając narrację z 'pobity’ na 'prawie pobity’. Policja o niczym nie wie, zgłoszenia brak, nagrań z monitoringu również (mimo, że rzecz ponoć działa się przy głównym dworcu). Klasyczne: „zabili go i uciekł„, a raczej: „mieli go zabić, ale miał uciec„. Sprawa mocno podejrzana i niepewna (lewica ma bardzo bogatą kartotekę zmyślonych pobić i napaści, wystarczy przypomnieć Demirskiego czy wymyśloną przez trolli murzynkę ze stacji metra Wilanowska, z kolei najsłynniejsze „prawie pobicie” to bezapelacyjnie Hugo-Bader). Ważna jest też skala problemu- mamy 2 miliony uchodźców i jeden z nich został 'prawie pobity’ (czyli liczba pobitych osób jest niejasna i wynosi 0, lub w najbardziej brutalnym przypadku 1). Faktycznie, strach się bać, świetny powód, aby robić temat ogólnopolski numer jeden. Nie muszę chyba dodawać, że najbardziej ochoczo temat kolportowały media opozycyjne (np. reportaż w 'Faktach’ TVN), ale też prokremlowskie, które dostały w prezencie 'dowód’ na to, że w Polsce ’naziści bijo uchodźców’ (jak wiadomo- Putin aktualnie w Ukrainie wykonuje misję denazyfikacyjną).

Co na ten temat sądzi Tomasz Piątek? Właściwie każde jego zdanie nadaje się na osobnego 'facepalma’. Nie wiadomo, co konkretnie (i czy cokolwiek) stało się w Przemyślu, ale Piątek zrobił ultraprofesjonalne śledztwo i… dalej nic nie wiadomo. Nagminnie stosuje on „kwestię Goebbelsowską”, wplatając (bez żadnego dowodu) wtrącenia typu „prawicowe bojówki”, „rasistowscy bojówkarze” czy powiązania rzekomych sprawców i całej polskiej prawicy z Putinem. Jedno „prawie pobicie” jest (wg Piątka) zdarzeniem tak rozbudowanym logistycznie, że niezbędne są do tego „bojówki” w liczbie mnogiej oraz (a jakże!) inspirator-organizator, sterowany z Kremla. Padło na niejakiego Andrzeja Zapałowskiego. Już w pierwszym zdaniu czytamy: „Kto zainspirował bojówkarzy, którzy napadli na uchodźców w Przemyślu? Istotną rolę odegrał Andrzej Zapałowski” i dalej: „Dotarł wtedy ze swoją propagandą do… żołnierzy USA stacjonujących w Polsce.” Jaką to istotną rolę odegrał pan Andrzej i w jaki sposób dotarł do żołnierzy USA? Pan „śledczy” Piątek na pewno nam to zaraz wyjaśni! Czyżby? Niestety nie. W dalszej części tekstu czytamy że Zapałowski „mógł” mieć kontakty z żołnierzami USA. Najlepszy jest jednak ostatni akapit i wywiad z 'ekspertem’, który mówi, że Zapałowski nie miał z tym 'prawie pobiciem’ nic wspólnego, a jedyny ewentualny 'łącznik’ sprawców z ofiarą to poglądy polityczne. Przypominam, że w pierwszym zdaniu czytamy, że Zapałowski „odegrał istotną rolę” 🙂

Tak w skrócie wyglądają wszystkie 'śledztwa’ Tomasza Piątka. Niby tropi on ruskich agentów, ale nigdy jeszcze żadnemu nie przedstawił twardych dowodów. Jego 'śledztwa’ byłyby świetnym materiałem na skecze Monty Pythona. Niewykluczone, że sam jest ruskim agentem, który ośmiesza sprawę, wprowadza zamęt i dezinformację oraz nagłaśnia nieistotne tematy, które są na rękę Putinowi. Ktoś pewnie zastanawia się czemu temu Piątkowi poświęcam tyle czasu, skoro to świr i bajkopisarz?  Ponieważ jest to największy (jedyny?) autorytet lewicy w 'śledczym’ i 'naukowym’ poszukiwaniu ruskiej agentury w Polsce.


Na koniec kilka 'konkretów’, często podawanych przez lewicę za przykłady 'onucostwa’.

„PiS importuje ruski węgiel, więc to ruscy agenci”

Wydobycie węgla kamiennego w Polsce

Przede wszystkim rosyjskiego węgla nie importuje PiS, tylko prywatne firmy (energetyka nie korzysta z rosyjskiego węgla). Tak samo, jak PiS nie importuje niemieckich samochodów czy azjatyckich smartfonów. Polska jako kraj musi importować węgiel, bo nasze zapotrzebowanie jest wyższe, niż wydobycie. Jest to efekt masowego 'wygaszania’ polskiego górnictwa, które miało 2 główne fale- pierwsza w schyłkowym PRLu, a druga pod koniec lat 90-tych (zlikwidowano wówczas kilkadziesiąt kopalń, 'wykoszono’ i górnictwo z całych regionów, np. okolice Wałbrzycha). Kopalnie wówczas likwidowano bez jakiegokolwiek pomyślunku, często zamykano te dochodowe i doinwestowane, a pozostawiano te deficytowe, wyczerpujące się i 'nierokujące’. „Przypadkowo” główny likwidator górniczy, Jerzy Buzek został później… przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Właśnie w tym okresie należy upatrywać źródeł obecnego przymusu importu węgla do Polski. TUTAJ ciekawa analiza, dla zainteresowanych. PiS jest jaki jest, ale trzeba im przyznać, że nie zamykają kopalń (oprócz nielicznych, których złoża się wyczerpały, np. Wieczorek na Nikiszowcu). W tym roku działalność zacznie pierwsza od 28 lat nowa kopalnia w Polsce (KWK Jastrzębie Bzie-Dębina). Polska importuje węgiel z Rosji, bo jest on najtańszy. Dużo więcej ruskiego węgla importują „zielone” Niemcy. Premier Morawiecki wyraził chęć wprowadzenia Unijnego embarga na import rosyjskiego węgla- został wyśmiany przez Berlin i Brukselę. Lewica domaga się więc, żeby PiS wprowadził „samodzielne” embargo na ruski węgiel, „bo i tak są skłóceni z Unią„. Skończyłoby się to tym, że za samowolkę dostalibyśmy z Brukseli kolejne sankcje/kary/rezolucje/dyrektywy, a ruski węgiel i tak trafiałby do Polski, tyle że z przystankiem i 'kwarantanną’ na terenie Niemiec lub Litwy. Podsumowując- duży import ruskiego węgla to nie wina PiSu, bo przede wszystkim nie trzeba było 'wygaszać’ krajowego górnictwa (z 63 kopalń w 1994 roku została 10 lat później mniej, niż połowa), a dzisiaj powinno się wprowadzić embargo na ruski węgiel na terenie całej UE, co postuluje Polska (o czym jednak nie chcą słyszeć Niemcy).

„Le Pen, Salvini, Orban to ruscy agenci”

Bardzo popularny 'argument’ lewicy. Nie dość, że wyżej wymieniona trójka to 'bezapelacyjni’ agenci Putina, to w dodatku wszyscy mają dobre kontakty z Kaczyńskim, więc 'sprawa jasna’. Jadąc po kolei:

Marine le Pen nie rządzi i nigdy nie rządziła Francją. Nie ma ona zupełnie nic do gadania w kraju nad Sekwaną. To już Platforma Obywatelska ma dużo większą władzę, bo posiada senat, prawie wszystkie media prywatne, dużą część sądownictwa i poparcie UE. Marine le Pen nie posiada niczego, poza umiarkowanym poparciem społecznym, dającym jej miejsce między 2 a 4 w sondażach do nadchodzących wyborów na prezydenta Francji. Sama Francja i jej scena polityczna jest z natury prorosyjska. Nie ma w tym kraju chyba ani jednego polityka antyrosyjskiego. Rosja kojarzona jest pozytywnie, jako historyczny przyjaciel. Z kolei Rosjanie kojarzą się Francuzom z romantykami oraz nowobogackimi turystami na Lazurowym Wybrzeżu, którzy nie liczą się z pieniędzmi i zostawiają wysokie napiwki. Marine le Pen z pewnością nie jest bardziej prorosyjska niż dużo silniejszy od niej Emmanuel Macron (który w dodatku co 1-2 dni rozmawia z Putinem telefonicznie, a raz w miesiącu widzi się z nim osobiście). Francja Macrona należy do grupy państw UE, która blokuje wprowadzanie sankcji na rosyjską gospodarkę. Dlatego 'argument’ z prorosyjskością Le Pen jest zwyczajnie głupi i odwracający uwagę od prorosyjskości Macrona.

Matteo Salvini – historia podobna, co z Marine le Pen. Jedyna różnica, że Salvini miał krótki i burzliwy epizod w postaci uczestnictwa w szerokiej koalicji rządzącej, która była tak stabilna, jak domek z kart i szybko z hukiem upadła. Od tego czasu Salvini jest w opozycji i ma gówno we Włoszech do powiedzenia. Sama polityka włoska, podobnie jak francuska- jest z natury prorosyjska. Włochy nie mają z Rosją żadnych nieprzyjemnych zaszłości, a Salvini nie jest bardziej prorosyjski, niż inni włoscy politycy.

Viktor Orbán – W tym przypadku temat jest bardziej skomplikowany. Węgry mają dosyć nieciekawe płożenie geograficzne i geopolityczne. Głównie chodzi o brak dostępu do morza oraz mniejszą lub większą „spinę” z każdym swoim sąsiadem, włącznie z Ukrainą (pretensje terytorialne oraz obustronne oskarżenia o złe traktowanie swej diaspory). Jest to pokłosie faktu, że Węgry przed I Wojną Światową należały do wielkiego cesarstwa, a później w mgnieniu oka straciły większość terytorium. Ponadto Węgry mają fatalne stosunki z Brukselą, a ich energetyka jest uzależniona od węgla i gazu. Orbán w tej sytuacji nie może pozwolić sobie na złe stosunki z Rosją, ani żadnym innym mocarstwem (Orbán próbuje grać na kilku fortepianach naraz, starając się o przychylność Rosji, Chin i USA). Kilka dni temu w Budapeszcie odbył się wielki prorządowy „Marsz Pokoju”, który (wg organizatorów) zgromadził nawet 500.000 osób. Obejrzałem mnóstwo zdjęć z tego wydarzenia w poszukiwaniu rosyjskich flag (czytując lewicowe media polskojęzyczne i ich podejście do Orbana spodziewałem się tych flag mnóstwo). Ile ich znalazłem? Zero. Pomijam już to, że Węgry to kraj niewielki i marginalizowany przez UE, który w zestawieniu z Francją i Niemcami jest kompletnie bez znaczenia.

Cała trójka (Le Pen, Salvini, Orban) jest daleko poza wielką polityką i jeżeli to ma być „trzon” europejskiej agentury Putina (a tak właśnie jest według lewicy), to oznacza, że ta agentura jest słaba i mocno przereklamowana. Ja osobiście uważam, że rosyjskich wpływów trzeba szukać na dużo wyższym szczeblu (i bliżej wielomiliardowych przepływów finansowych), niż niewiele znacząca opozycja francuska/włoska czy mały kraj, dotknięty powszechnym ostracyzmem.

Jest takie coś jak DiEM25, czyli lewicowo-marksistowska międzynarodówka, która w ostatnim czasie stała się jawną przybudówką propagandy Putina. Nawet Partia Razem w popłochu opuściła jej szeregi, obawiając się jakiegoś rykoszetu i tąpnięcia w sondażach. Ultralewicowe partie z południa Europy (typu Syriza czy Podemos) stosują dużo bardziej proputinowską retorykę, niż Salvini czy Le Pen, ale o tym cicho sza…


Konfederacja

Jako jawny wyborca i sympatyk Konfederacji czuję się niejako wywołany do tablicy, bo Konfederacja obecnie jest ofiarą swego rodzaju „porozumienia ponad podziałami”. Cała scena polityczna: PiS, PO, lewactwo i reszta opozycji totalnej zgodnie twierdzą, że Konfederacja to „onuce”. Dlaczego? Głównym 'argumentem’ jest opisywana wyżej 'kwestia Goebbelsowska’, czyli „Konfederacja to ruscy agenci i każdy, kto twierdzi inaczej- również jest ruskim agentem„. Oczywiście ignorowane są 'wzmacniające państwo’ (czyli siłą rzeczy antyrosyjskie) postulaty Konfederacji, typu niskie podatki, silna armia czy ułatwione prawo dostępu do broni.

Janusz Korwin-Mikke – Przeciętny lewak lub PiSowiec zapytany o konkretnych ruskich agentów w Konfederacji wymieni jedno z dwóch nazwisk (z kolei nikt nie wymieni Bosaka, Winnickiego, Sośnierza czy Mentzena). Pierwszą rzekomą 'onucą’ jest Janusz Korwin-Mikke, który niedawno wypowiedział się dosyć ciepło o prorosyjskich 'republikach’ na wschodzie Ukrainy. Według mnie było to uruchomienie słynnego 'protokołu 3%’. Osobiście uważam, że Korwin powinien być usunięty z Konfederacji, bo na stare lata traci wyczucie i charyzmę, będąc dla partii balastem. Zresztą, trójka posłów (Dziambor, Sośnierz i Kulesza) ogłosiła, że opuszczają partię KORWiN z powodu niewybaczalnych wypowiedzi swojego byłego szefa. Czy Korwin jest agentem? Według mnie nie, choć różne opinie o nim chodzą, także na prawicy. Na jego obronę świadczy fakt, że on od wielu lat po prostu uwielbia szokować i raz na jakiś czas chlapnąć coś skandalicznego, np. o inteligencji kobiet, o Hitlerze czy o paraolimpiadzie, która jest jak ’zawody w szachy dla debili’. Sam JKM bardzo często powtarza, że stosuje zasadę „showbiznessową” i „pudelkową” czyli: „w d***kracji nieważne co mówią, ważne żeby mówili„. Korwin chce być popularny, więc co jakiś czas, aby tę popularność podtrzymać- wygłasza jakiś kontrowersyjny pogląd, niestety potem koledzy z partii muszą potem za niego 'świecić oczami’ i dlatego uważam, że z końcem obecnej kadencji sejmu JKM powinien przejść na polityczną emeryturę (według mnie niepotrzebnie wracał z Brukseli, bo tam dosyć dobrze sobie radził i blokował przesunięcie 'Okna Overtona’ w lewą stronę). Korwin bardzo często powtarza zdanie: „Ja bardzo kocham Rosję, a im jest ona dalej od Polski – tym bardziej ją kocham„. Jest to w mojej opinii wypowiedź mocno antyrosyjska, wszak gdyby zamienić słowo „Rosja” na „murzyn” czy „gej” – wybuchłby skandal. Według mnie Korwin po prostu jest atencjuszem, który lubi palnąć coś skrajnego. Czy jest agentem ruskim? Tego nie wiem. Ale jeżeli jest, to jego misja z pewnością nie polega na popieraniu wschodnio-ukraińskich 'republik’ (bo tu jego słowa okazały się przeciwskuteczne), tylko na ośmieszaniu i marginalizowaniu polskiej prawicy, która dla Rosji jest dużym zagrożeniem.

Grzegorz Braun – Drugi dyżurny 'ruski agent’ w Konfederacji. Zarzuty wpisują się w wyżej opisywany schemat i dzielą się na: goebbelsowskie (’Braun jest ruskim agentem i idiotą jest ten, który to neguje’), zimnowojenne (’Braun krytykuje Unię Europejską, więc skoro nie jest za Unią, to zostaje mu Rosja’) oraz 'piątkowskie’. Śledztwa 'piątkowskie’ opierają się w zasadzie na jednej rzeczy, czyli rzekomej przyjaźni Brauna z dziennikarzem Leonidem Swiridowem, podejrzanym o szpiegostwo wobec Rosji. Problem w tym, że ta 'przyjaźń’ nie jest jakoś specjalnie zażyła, a sam Swiridow, jeśli w ogóle ma kontakty z Kremlem to jest to najniższa możliwa liga. Wpisując w szukajkę frazę „Braun Swiridow” wyskakują nam same „zaangażowane” strony, raz z jednej (Wyborcza, Polityka, Newsweek, OkoPress, Onet), raz z drugiej strony (TVP Info, Niezależna, Fronda czy portale Karnowskich). Co tam znajdziemy? Przede wszystkim wspólne zdjęcie obu panów w Moskwie z 2018 roku. To jest to o czym pisałem wyżej- jeżeli ktoś ma 1000 zdjęć, jak obściskuje się z Putinem (jak Merkel czy Macron) to jest OK, ale jak ktoś ma jedno zdjęcie z jakimś podrzędnym Swiridowem to jest to niezbity dowód na ruską agenturę. Tomasz Piątek w linkowanym wyżej 'tekście śledczym’ o 'prawie pobiciu’ w Przemyślu napisał: „Warto dodać, że poseł Braun publicznie afiszuje się przyjaźnią z Leonidem Swiridowem„. Na czym polega to 'publiczne afiszowanie się przyjaźnią’? Ano, chodzi o to właśnie zdjęcie. Żeby było śmieszniej- pan Swiridow ma zdjęcia m.in. z Radkiem Sikorskim, Leszkiem Millerem, Adamem Michnikiem czy uszatym Urbanem (i wieloma innymi popularnymi ludźmi), czyli stosując 'warsztat śledczy’ Tomasza Piątka można by analogicznie napisać: „Warto dodać, że Miller, Michnik, Sikorski i Urban publicznie afiszują się przyjaźnią z Leonidem Swiridowem„. Tego jednak Piątek nie napisze, bo byłby spalony u mocodawców. Co innego zdjęcie Swiridowa z Braunem, uuu, biada i skandal! Jest też 'oskarżenie’ o to, że Braun dwukrotnie udzielił wywiadu Swiridowowi (co również nie jest jakimś wyjątkiem, bo wywiadów mu udzielało wielu innych posłów z różnych opcji politycznych). Przeczytałem te wywiady i nie ma tam żadnego wychwalania Rosji przez Brauna (nie to co swego czasu Michnik czy Giertych). Zresztą w tych wywiadach Brauna w ogóle nie ma nic o Rosji, tylko np. o koronawirusie czy o krytyce niedoszłych 'wyborów kopertowych’. Ogólnie z tego co znam Brauna (a słuchałem go dosyć często i nawet 2-3 razy byłem na bezpośrednich spotkaniach z nim)- nie słyszałem, żeby kiedykolwiek ciepło wyrażał się o Putinie, a wręcz przeciwnie. Skoro kontakty z podejrzanym o szpiegostwo i cytowanie przez rosyjskie media świadczą dobitnie o 'onucostwie’ to idąc tym kluczem- powinno się wydalić z Polski całą lewicę i jej media. Wszak rosyjski portal 'pravda.ru’ ostatnio pisał o możliwej konieczności 'denazyfikacji Polski’ przez armię Rosyjską, a dowody na 'nazizm’ w Polsce zebrał od polskojęzycznych lewicowych mediów i organizacji pozarządowych. Zgodnie więc z kluczem- spełnione są wszystkie warunki aby całą lewicę i całą sieć organizacji Sorosa (włącznie z finansującą je Fundacją Batorego i Funduszami Norweskimi) wsadzić do pociągu bez klamek i wysłać do Moskwy. Wszak cytowani są oni ochoczo przez putinowskie media (wielokrotnie częściej niż Braun), zwłaszcza jeśli chodzi o 'nazizm’ w Polsce oraz rzekome złe traktowanie ukraińskich uchodźców, a ponadto mają bliskie kontakty (wielokrotnie głębsze, niż Braun ze Swiridowem) z Ludmiłą Kozłowską i jej mężem Kramkiem oraz ich fundacją 'Otwarty Dialog’. Podejrzanych zdjęć (i innych powiązań) znalazłyby się setki, a nie jedno, jak u Brauna. Podsumowując, na Brauna nie ma nic, poza niezbyt udolnym łączeniem go ze Swiridowem i wyolbrzymianiem ich rzekomej 'zażyłej przyjaźni’. Lewaki po prostu Brauna nie lubią, PiSowcy traktują jako konkurencję, więc trzeba było przyprawić mu gębę, a najskuteczniej zrobić to przy pomocy oskarżenia o 'onucostwo’ (przy okazji jeszcze dorzucono foliarstwo i ultrakatolicyzm).

Uchodźcy – O tym będę pisał osobny tekst wkrótce. Przeciwnicy Konfederacji zarzucają jej, że krytyka wprowadzonych błyskawicznie przywilejów dla Ukraińców (ubezpieczenie zdrowotne, darmowa komunikacja, 40zł dziennie zapomogi, zwolnienie z reżimu COVID i inne przykłady) jest prokremlowska. Ja mam podobne zdanie co Konfederacja, czyli popieram gościnę uchodźców, ale przywilejów (większych praw, niż przysługują Polakom) – nie popieram. Wszyscy w danym kraju powinni mieć takie same prawa. Uprzywilejowanie danej grupy czy mniejszości to domena lewactwa i proszenie się o kłopoty w przyszłości. Jeżeli Kreml się z czegoś cieszy to właśnie ze wprowadzanych przez PiS przywilejów, które w naturalny sposób staną się za chwilę źródłem konfliktów polsko-ukraińskich.


RacimiR:, 20.03.2022

PS: Dzięki dla Daniela!

Niemiecki portal polskojęzyczny podpowiada młodzieży co mają robić w przypadku agresji Rosji

  1. > Rosja (i ZSRR) to kraj, który co najmniej od czasów średniowiecza miał najlepszą agenturę na świecie i z tym się chyba każdy zgodzi

    Ja się nie zgodzę. Co to za wywiad, który nie potrafi ogarnąć sytuacji na Ukrainie, mimo, że mieszka tam tylu Rosjan i gdzie postkomuna związana z FSB jest bez porównania silniejsza niż u nas?

    Dobrą agenturę to oni mieli za komuny, bo była ideologiczna, więc skupiała komunistów z całego świata, ale i to do czasu. Po awanturze w Czechosłowacji w 1968 nawet zachodni komuniści stwiedzili, że z Ruskimi nie ma co się zadawać i poszli swoją drogą (marksistowsko-trockistowska Czwarta Międzynarodówka, nieuznawana przez Moskwę).

    Teraz jest jeszcze gorzej, bo ambicje imperialne Rosji nie mają już podparcia ideologicznego, nie licząc panslawizmu (który skompromitował się już całkowicie) oraz idei Dugina, które są tak odklejone od rzeczywistości, że mało kogo są w stanie przekonać.

  2. Nie wygląda mi na to, że Macron i Scholz to ruscy agenci.

    Co prawda, ich zachowania wpisują się w 100% w rosyjskie cele polityczne, ale dają się w 100% wytłumaczyć dbałością o ich własne interesy, tzn. interesy establiszmentów państw, którymi kierują. Francuska zbrojeniówka zarabia krocie sprzedając Rosji podzespoły, Rosja płaci petrodolarami za sprzedaż ropy i gazu Niemcom i (w mniejszym stopniu) Francji, a Niemcy z Francją już się rozliczają po swojemu. Ogólnie – wszyscy oni na tym zyskują, a cierpienie Ukraińców nie jest dla nich istotne.

    Niemcy a zwłaszcza Francuzi wiedzą też, że Rosja im nie zagraża, bo:
    1. po drodze jeszcze wiele krajów (w tym znienawidzona Polska, którą może warto wrzucić pod koła rosyjskiej machiny wojennej)
    2. po co Rosja miałaby atakować najlepszych klientów?
    3. w razie czego – USA i UK ich obronią, wiedząc, że to będzie ostatnia ich szansa na zachowanie jakichkolwiek wpływów na kontynencie.

    • W sumie ta wojna jest po to samo po co burdy robione w chujmeryce w 2020 ma pomóc obalić ostatnie konserwatywne rządy, kiedy obalono Trumpa wojna uliczna się skończyła kiedy obala rządy PiS i Orbana i przy okazji w innych krajach jakieś mniejsze partie wojna na Ukrainie się skonczy. Po to tutaj jest Tusk dlatego nie spodziewam się tutaj kacapów prędzej armii marksistowskiej Unii. Nie po to się u nas na produkowało tyle ciot przez te lata aby jakaś wojna była.

  3. 1. Bo wszyscy o tym wiedzą.
    2. Bo ciągle się o tym mówi.
    3. Bo nie jest to żadna tajemnica.
    4. Bo wszyscy o tym wiedzą.
    5. Bo ciągle się o tym mówi.
    6. Bo nie jest to żadna tajemnica.
    7. Bo trudno w to wątpić.
    8. Bo jest to jasne już od dawna.
    9. Bo idiotą jest ten, który tego nie widzi.
    10. Bo tak jest, i chuj.

    dorzucam:

    11. Bo samo pomyślenie, że jest inaczej, jest zbrodnią.

  4. Taka ciekawostka jak Sowieci dyplomatycznie rozstrzygnęli sprawę tego że Japonia ich nie zaatakowała. Oczywiście w latach 1938-39 była też wojna graniczna japońsko-radziecka zwyciężona przez ZSRR, ale gdy 22 czerwca 1941 roku Niemcy zaatakowali ZSRR, gdyby wtedy Japonia się włączyła do wojny to Sowieci zostaliby pokonani. Dlaczego zatem tego nie zrobili ? Bo w USA działała sowiecka agentura wokół samego Roosevelta, oni nastawili Amerykanów przeciwko Japonii uważając że Japończycy są zagrożeniem, w 1941 roku USA wprowadzili silne sankcje przeciwko Japonii co spowodowało że musieli pójść w kierunku wysp Pacyfiku tym samym na starcie z Amerykanami zaczynając od Pearl Harbor. W grudniu 1941 Japonia zaatakowała Pearl Harbor a w tym samym czasie Niemcy podeszli pod Moskwę, Stalin upewniając się że Japonia nie zaatakuje wysłał swoje dywizje z Dalekiego Wschodu które pod dowództwem Gieorgija Żukowa odrzuciły Niemców od Moskwy. Jak widać wiele rzeczy działo się nie tylko na froncie ale w dyplomacji, gdyby Japończycy uderzyli na Syberię i nie rzucili się na Amerykanów to byłaby niemiecko-japońska granica np. na Uralu, a taki atak miałby poparcie z pewnością narodów mieszkających na Syberii którzy od Stalina wcześniej mocno wycierpieli, ogólnie Syberia to był jeden wielki gułag.

    • Zgadza się. O tym pisze kilku autorów. Najlepsza pod tym względem książka na ten temat to „Wielkie kłamstwa Ameryki” Diane West.

    • Należy koniecznie pamiętać o tym, że ataku Japonii na ZSRR kategorycznie nie życzył sobie sam… Hitler! Dyplomacja niemiecka wymogła na Japonii pozostawienie w krytycznym momencie granicy na Usuri i Amurze w spokoju. Hitlera zgubiła pycha. Był przekonany, że poradzi sobie sam. A nie miał ochoty dzielić się zdobyczą z nikim.

  5. Jest tak jak mówisz moja matka gada z kolegą z pracy co popiera PiS że Kaczyński jest jak Putin bo chciał zniszczyć pedałen.

  6. Już sobie wyobrażam spoty wyborcze Platformy za rok będzie bankowo straszenie że PiS to putiniści, i bankowo znakdą się tam osoby ukraińskie które będę te tezę potwierdzał.

    • W dzisiejszych czasach paradoksalnie pójście do wojska zwiększa przeżycie wojny. To bezbronna ludność cywilna jest celem numer jeden. Nieprzyjaciel nie atakuje wojska, bo jeszcze by się broniło, albo kontratak zrobiło. To oczywiście zła wiadomość dla rurkowców.

  7. Dziennik gajowego Maruchy jest typowo prorosyjski ale warto czasem zajrzeć.

    Ruski troll”/”troll Putina” to dziś słowo-pałka do okładania wszystkich, którzy kontestują demoliberalną oligarchię i jej politykę. Popierałeś kierowców ciężarówek w Kanadzie? – byłeś „ruskim trollem”. Popierałeś „żółte kamizelki” we Francji – byłeś „ruskim trollem”. [Ewentualnie ruską onucą, agentem Kremla, płatnym pachołkiem Putina… – admin]

    Jesteś przeciwko „Grand Remplacement” i zalewowi imigrantów? – jesteś „ruskim trollem”. Jesteś przeciwko „Great Reset”? – jesteś „ruskim trollem”. Jesteś przeciwko sanitaryzmowi i kowidowej histerii? – jesteś „ruskim trollem”. Byłeś przeciwko konfrontacji z Rosją i analizowałeś jej politykę głębiej niż jako „chore rojenia szaleńca o wielkości”? – jesteś „ruskim trollem”.

    A nawet: jesteś przeciwko aborcji? – też, oczywiście, jesteś „trollem Putina”.

    „Ruski troll”/”troll Putina” to pojęcie mające wyłączyć wszelką krytykę i otwartą dyskusję nad kwestiami niewygodnymi dla establishmentu. Każdy, kto ma zdanie inne niż establishment, kto narusza demoliberalną poprawność polityczną, ma zostać z góry objęty w debacie publicznej kwarantanną jako „agent Moskwy” szerzący (jakoby na polecenie Putina) „dezinformację” (którą jest cokolwiek różniącego się od oficjalnego przekazu). „Troll Putina” to dzisiejszy zachodni odpowiednik radzieckiego „wroga ludu”, czyli pojęcie-piętno, mające wykluczyć ze społeczności obywatelskiej. Jako takie jest atakiem na samą ideę racjonalnej, otwartej i uczciwej debaty publicznej.

    Oczywiście, po stronie kontestacji Systemu są poglądy bardziej i mniej słuszne. Są opinie mądrzejsze i głupsze. Niespecjalnie blisko mi na przykład do przeciwników ekologicznej transformacji gospodarki i porzucenia konsumpcyjnego stylu życia Zachodu („denialistów klimatycznych” – choć dla mnie akurat kwestia domniemanego ocieplenia klimatu nie ma większego znaczenia, bo nawet gdyby go nie było, popierałbym ekologiczną i antykonsumpcyjną transformację).

    Nie zmienia to faktu, że przypisywanie takim poglądom inspiracji moskiewskiej to toporna manipulacja (jeśli ktoś robi to cynicznie) lub odlot na poziomie stojących jakoby za wszystkim humanoidalnych jaszczurów.

    Są też pojęcia-generalizacje, kryjące dużo bardziej niekiedy złożoną rzeczywistość. Osobiście uważam na przykład, że o ile jakaś niewielka część elit Europy Zachodniej może rzeczywiście myśleć w kategoriach „Grand Replacement”, to wyjaśnienie polityki migracyjnej jest dużo prostsze i zasadza się na synergii czynników humanitarno-sentymentalnych, kosmopolityczno-liberalnych i egalitarno-demokratycznych, stanowiących ideowy kręgosłup demoliberalizmu – jest to więc rzecz całej dzisiejszej zachodniej cywilizacji, „ducha epoki” niejako.

    Podobnie jest zresztą z „Great Reset”, który tłumaczy może marzenia i ambicje grupki globalistycznych technokratów i kapitalistów, ale nie cały proces przemian dzisiejszego światowego kapitalizmu, oczywiście. O histerii kowidowej już kiedyś pisałem, i też, moim zdaniem, mamy tu do czynienia nie z żadnym spiskiem ale, generalnie, z bezosobowymi procesami z pogranicza teorii informacji i psychologii tłumu – choć na ich tle fluktuują oczywiście interesy choćby kompanii szczepionkowych i liberalno-lewicowych inżynierów społecznych.

    Co do interesów Moskwy zaś, to niekiedy mogą być one zbieżne z interesami pewnych segmentów Antysystemu. Niekiedy Rosja może je propagandowo wspierać. Nie oznacza to jednak oczywiście inspiracji ani nawet bycia w jednym obozie. Trochę podobnie jak w XX-wiecznej Zimnej Wojnie. W różnych krajach powstawały wówczas ruchy komunistyczne. O części z nich (np. w Birmie) Rosja w ogóle nie wiedziała. Część tych ruchów (np. w Iraku Husajna, w Egipcie Nasera) Rosja wręcz ignorowała i nie przyznawała się do nich, przymykając oko na ich eksterminację przez swoich sojuszników spośród nacjonalistów tych krajów. Większość (np. w Ameryce Łacińskiej) powstawała i działała zupełnie niezależnie od Moskwy, ZSRR gdzieś do lat 1980. nie miał zaś nawet fizycznie możliwości nimi sterować.

    Pomimo tego w bloku zachodnim przestrzeń debaty publicznej ukształtowali paranoicy, dla których ktokolwiek kontestował kapitalizm z pozycji marksistowskich i lewicowych, był ogniwem globalnej siatki komunistycznej ręcznie sterowanej z Kremla. W ten sposób eliminowano krytykę systemu i spychano poza forum debaty publicznej autentyczne kwestie społeczne i gospodarcze, jak klasowa dezintegracja społeczeństw i kompradorski charakter peryferyjnych gospodarek, a także izolowano i represjonowano artykułujące te kwestie ruchy społeczne i polityczne.

    Dziś w identycznej roli jak wówczas „komunistyczny agent” występuje „troll Putina”: masz wyłączyć myślenie i krytycyzm, bezdyskusyjnie przyjmując demoliberalną poprawność polityczną i narrację establishmentu, bo jak nie, to znaczy że jesteś jedynie narzędziem „wroga” a nie wyrazicielem jakiegoś stanowiska czy opinii.

    Ronald Lasecki
    Myśl Polska, nr 11-12 (13-20.03.2022)
    https://myslpolska.info

  8. Mega!!! Powiem Wam, panowie, że obserwuję u siebie niepokojący spadek patriotyzmu w sercu. Rzeczywiście ostatnimi czasy czuję się w swoim kraju jak obywatel drugiej kategori zaraz po kobietach, którym wyciera się pupę na każdym kroku, kosztem mężczyzn, a właściwie to już trzeciej kategori na podium wskoczyli też uchodźcy. Pomimo, że kocham Polskę, to poziom umysłowy naszych rodaków doprowadza mnie do rozpaczy. Polacy nie protestują, gdy Nowy Polski Wał dobiera się do tyłka przedsiębiorcom, nie protestują gdy ceny walą do góry jak szalone a inflacja zżera oszczędności, ale gdy zagrożona jest aborcja to lecą dewastować Warszawę, a gdy jakiś policjant w USA odwali coś na służbie to kładą się i płaczą pod ambasadami, malują ryje na czarno. Załóżmy, że my mężczyźni pójdziemy bronić w razie czego Polski i zwyciężymy. Do czego mamy wracać? Czy podczas naszej nieobecności nabierze przyspieszenia ustawa antyprzemocowa pozwalająca wyrzucać mężczyzn (dla zmylenia przeciwnika wpisane jest sprawcę przemocy) z domów za pomówienie jak w Hiszpani? Będziemy dalej oglądać reklamy w których jesteśmy pokazywani jak półgłówki i niedorozwoje nie potrafiące podetrzeć sobie tyłka? Dalej będziemy oglądać jak nasze dziewczyny prowadzają się z hindusami po Warszawie i innych miastach? Nadal bedą na nas nakładane nowe podatki i wydawane na bzdury i nietrafione inwestycje? Nie wiem czy ja chce na to patrzeć.

    • Nie tylko patrzeć – nie wiem, czy przede wszystkim warto za to walczyć i poświęcać energię i ryzykować zdrowie i życie. To już nie jest wolna Polska (do niedawna były choć pozory takowej), to jakieś Ukropolin, ale to już nie mój kraj.

  9. Co do: 'Dziennik gajowego Maruchy jest typowo prorosyjski ale warto czasem zajrzeć’, to niestety przez jakiś czas tam zaglądałem, niestety właściciel tego bloga jest typowym kacapskim trollem, na pewno rosjaninem, zamieszcza tam w większości artykuły że sputnika a dla niepoznaki kopiuje czasem chamsko inne sklocajace Polaków artykuły że stron prawicowych.
    Po ataku Rosjan na Ukrainę w komentarzach i artykułach tam jest wręcz wysyp szkalowan Ukraińców że szok, napierdalanie niczym Gebels na Żydów.
    Probowalem w komentarzach pisać że przecież wojna to nic dobrego,Putin to drugi Hitler itp ale zostałem tam zaszkalowany i zmieszany z błotem. Tam jest tylko propagowana jedyna słuszna linia KGB.
    Wiem że to wbrew wolności słowa ale zwłaszcza teraz ktoś powinien zlikwidować te portale o ile są hostowane przez polskie firmy.

    • Mylisz sieci jednym Putin to żaden Hitler, prędzej Stalin, tak samo chwali się antyfaszyzmem i jest takim samym komuchem. A co do Ukrainców wiekszość przeciwników jednym hasłem „banderowcy” zastępuje się całe myślenie i diagnozę. Tymczasem to nie banderowcy, ale tęczowi aktywiści z Ukrainy urządzą nam „nowy ład i to jest główny problem.

  10. Od Niemiec „pewnie dostalibyśmy jakieś stare hełmy, zabytkowe karetki i wozy strażackie z przeglądem i OC do końca marca oraz 30-minutowe podświetlenie Bramy Brandenburskiej na biało-czerwono.”

    Nie sądzę. Niemieckie gazety już zdążyły napisać, że wojna na Ukrainie jest z powodu Polski i jeżeli ta wojna rozleje się na Europę, to będzie to wina tylko i wyłącznie Polski. Jeśli Putin wkroczyłby do Polski, a polskojęzyczne durnie baaardzo się o to starają, ze swą histerią proukraińską czy przywilejami większymi dla Ukraińców, niż dla Polaków, kosztem polskich podatników, wypieranie polskich barw narodowych przez ukraińskie, manifestacje, gdzie ryczy się wyłącznie „sława Ukrainu” wraz z hasłami, które wyli mordercy i ludobójcy z Wołynia, (przypominam, że nadal obchodzi się i celebruje tam święta SS Galizien, Bandery i Suchewycza, oficjalnie prezentuje się swastyki i runy SS i polskojęzycznej lewicy to nie przeszkadza, oni nawet czują się sojusznikami z banderowcami i ich potomkami, bo ci mordowali Polaków, a pułk AZOW to dla nich bohaterowie) i nienawiścią do wszystkiego, co rosyjskie, łącznie z dewastowaniem mienia prywatnego Rosjan, którzy przebywają w Polsce, lżeniem na Putina, który, jakby nie było, jest głową państwa rosyjskiego itd., to miałby co robić i w sumie, ponieważ teraz jesteśmy chyba najbardziej znienawidzonym narodem przez Rosjan (a jakiś czas temu tak nie było), to myślę, że brutalność i bezwzględność działań rosyjskiego wojska zaskoczyłaby cały cywilizowany świat. To, co robili w Czeczenii to byłoby przedszkole dla misiów, w porównaniu z Polską. Pamiętajmy, że „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”

    Putin zająłby Polskę, a Zachód zająłby stanowisko.

    NIKT, absolutnie NIKT by nam nie pomógł, jak my pomagamy teraz Ukraińcom (wrogom? śpiochom? najeźdźcom? okupantom?). NATO i EU poświęciły by nas bez mrugnięcia okiem, gdyż:

    a) kto by się tam przejmował jakąś dziczą, jeden uj, czy to Polak, czy Ukrainiec (czy Rom, bo oni też są uważani za Polaków za granicą), poza tym oni mordowali Żydów, więc w sumie niech się wybiją, albo niech wybije ich do nogi Putin. Do tego nie należy narażać życia ludzi wartościowych (stara EU) dla podludzi z unii drugiej prędkości czy w większości Słowian.

    b) przypatrzywszy się mapie można stwierdzić, że połączone obszary Polski i Ukrainy stanowiłyby fantastyczną i dość szczelną buforową zaporę od Bałtyku po Morze Czarne, oddzielającą Rosję od EU i innych państw cywilizacji lewicowej.

    Myślę, że jest to planowana akcja przesiedleńcza – nie udało się zlewicować Polaków, nie udało się wymusić przyjęcia połowy Afryki i zamienić na kalifat, no to zrobimy was w inny sposób. I właśnie robią.

    Najbardziej obawiam się:

    – zamieszek i samosądów na ulicach, likwidowania nieprzyjaznych lewicy i ukraińskiej narracji ludzi, czyli wątpiących w politykę rządu polskojęzycznego, likwidowania ludzi nieprzychylnych Ukraińcom lub starań, by uprzykrzyć im życie w maksymalny sposób.

    – rozszerzenia wojny o nasze terytorium, bo politycy prowadzą po prostu antypolską grę (wszyscy politycy z prawa i lewa grają do jednej bramki – przeciw społeczeństwu i narodowi) i wymachują pięściami przed nosem Rosjan, a z tyłu z uśmieszkiem stoją cwaniaczki z Wall Street, NATO, EU i USA i poklepują nas po ramionkach, jak poklepywali Żydołeńskiego.

    Co mają teraz Ukraińcy? Wojnę. Co mogą zrobić teraz z Polską? Wpuścić ją również w wojnę, bo nie myślą o tym, że pogrążając nas, pogrążą i siebie.

    Słyszę wkoło, że jest coraz więcej niechęci społecznej do uchodźców (histeria mija powoli i Polacy przecierają oczy), nie mogą dostać się do lekarza, bo pierwsi są Ukraińcy, pierwsi w kolejkach w urzędach, w szpitalach, w środkach transportu. Wybuchają awantury, bo żądają darmowej obsługi w prywatnych punktach usługowych. Do tego są dwie grupy – jedni to ludzie uciekający faktycznie ze strefy wojennej, dzieci rzygają ze strachu i trzymają dłonie przy uszach, dorośli mają przerażenie w oczach i wdzięczność potem za ciepły kąt, wodę, jedzenie i spokój, często zdołali tu przyjechać tylko z reklamówką drobiazgów, i drudzy, którzy przybyli do nas furami o wartości apartamentu, z wyposażeniem za tysiące $, ze smartfonami, ciuchami z Paryża, którzy zachowują się jakby przyjechali na wakacje do Dubaju. Druga grupa psuje opinie grupie pierwszej.

    Do tego jeszcze nadanie PESELi, jakby nie można było tymczasowo wymyślić i określić USELi. Bo rozumiem – łatwiejsza identyfikacja, ale po co oddawać WSZYSTKO obcym?

    To doprowadzi do niepokojów i walk etnicznych. Ale może właśnie o to chodzi.

    Naturalnie głupio-mądrzy uśmiechają się na te wątpliwości i krzyczą o szurach nazistowskich, foliowych czapkach itp. Niektórzy już przestali, postarawszy się o rodziny ukraińskie w swych mieszkaniach i teraz robią głupie miny, bo kasa topnieje, a prawo pojawiło się takie, że za próbę usunięcia Ukraińców z mieszkania lub próbę uprzykrzenia życia grozi więzienie. W sumie – kał mnie to obchodzi. Ich mieszkania, ich własność, niech się z tym borykają.

    Mam wątpliwości odnośnie tego, dlaczego Putin najechał Ukrainę, bo jakoś nie mówi się o tym, CO zrobili Rosjanom w Doniecku i Ługańsku Ukraińcy w 2013 i 2014 roku. Podobnie było w Jugosławii. Nie mówi się o tym CO zrobili Serbom muslimy z Bractwa Muzułmańskiego, zainstalowani i szybciutko po rzezi wyinstalowani przez CIA, a Serbowie wzięli odwet na Albańczykach i świat zawył z oburzenia. Tu jest bardzo podobnie. Warto sobie na kanale Planeta Abstrakcja obejrzeć i usłyszeć, co mówią zwykli ludzie z Krymu na temat poprzednich rządów Ukraińców i obecnych pod Putinem. To daje sporo do myślenia. Można też poczytać o Batalionie Tornado.

    Dla mnie to próba sił, wojna pomiędzy Wschodem a Zachodem. Chiny popierają przecież Rosję, Korea Północna również, a Zachód…. handluje nadal z Rosją, embarga i blokady jeśli są, to niewiele Rosji szkodzą (czyli następny cyrk dla gojów), gaz, ropa, rudy metali i uran nadal płyną do USA, Anglii, Niemiec. Mam wrażenie, że te wszystkie embarga nałożone są na Polskę, bo Rosja nic sobie z tego nie robi.

    Najbardziej śmieszą mnie niusy w mediach, wg których każdy Ukrainiec to Batman, Spiderman i Hulk w jednym, miliony Rosjan giną, setki tysięcy czołgów staje się wrakami, a samoloty rosyjskie i śmigłowce spadają tysiącami z nieba. Codziennie włączam kompa i szukam informacji, że Ukraina pokonała Rosję i zajęła terytorium do Chin. I jeszcze jej nie widzę.

    I oczywiście – tylko i wyłącznie jedna narracja w mediach, ta rodem z CNN i EU. Druga strona jest zablokowana i zwykły Polak nie ma szans dostać się do informacji. Zupełnie jak za komuny czy III Rzeszy. Nadzieja to rzetelni dziennikarze (Patrick Lancaster, który jest na miejscu, niezależny, a nie w kieszeni NY Times) i obiektywne serwisy z działań i frontu. Maciak podawał nazwy serwisów, tyle, że zapomniałem. W ogóle to warto Macieja Maciaka posłuchać i jego CW24 MUSISZ TO WIEDZIEĆ z Włocławka. Dziś Maciak pokazał, że ludzie z pułku AZOW mają… polskie mundury. No, nieciekawie się dzieje.

    Nadal powtarzam do porzygania – NIE DOPUŚĆMY DO WOJNY NA NASZYM TERENIE! Wojna jest fajna, ale w grach, w rodzaju ArmA III, BF czy MOH. W rzeczywistości już niekoniecznie.

      • Owszem, ale w porównaniu z krajami zachodnimi to nie 100%.Jednak jakiś odsetek normalnych ludzi pozostał, sporo chodzi do kościołów, młodych też mimo wszystko. Na postępowym zachodzie już nie ma o tym mowy, nawet na wsiach.

        od RacimiR: Na zachodzie jest już totalny upadek, ale to nie znaczy, że mamy się cieszyć z trochę lepszej, ale jednak pogarszającej się sytuacji w Polsce.

      • W porównaniu z zachodem to naprawdę jeszcze nie daliśmy się zlewicować do końca. Kościóły jeszcze stoją, a ostatnio nawet się zapełniły przez wojnę.

  11. Ale wkurzają mnie ostatnio nasi rządzący. Kaczyński kilka dni temu zaproponował aby NATO wysłało misję pokojową na Ukrainę (swoją drogą misje pokojowe to wysyła ONZ). A myślałem że sprawa MiG-ów ich czegoś nauczyła. Jaka reakcja USA ? Amerykanie mówią że popierają pomysł ale swoich wojsk nie wyślą bo to zagrożenie dla nich pomimo że leżą daleko od Rosji (cieśnina Beringa się nie liczy, tam USA i Rosja nie wchodzą sobie w drogę). Oczywiście to głównie nasz kraj ma wysłać żołnierzy, ewentualnie jeszcze kraje bałtyckie (to rzeczywiście potęgi militarne), Dania chyba zgłosiła też gotowość; Niemcy jak i kraje Europy Zachodniej nie chcą nawet o tym słyszeć także w razie ewentualnego ataku odwetowego ze strony Rosji zostaniemy sami, po prostu większość krajów z USA na czele się nas wyprze jako kraj który pierwszy wkroczył do wojny i przez to nie będzie uruchomiony artykuł 5 NATO. Oby te plany spaliły na panewce.

  12. Tak się zastanawiam czy wojna może doprowadzić np. do konfliktów wewnętrznych w Rosji. No bo Rosja nie jest jednolita etnicznie a kryzys gospodarczy który zaczyna się w Rosji będzie temu sprzyjał. Na myśl przede wszystkim przychodzi północny Kaukaz. Tam mieszkają w większości muzułmanie, były tam dwie wojny czeczeńskie (ogólnie największa niestabilność w Rosji była w latach ’90 gdy po upadku ZSRR był duży kryzys gospodarczy w Rosji, prezydentem był wtedy Borys Jelcyn uznawany za słabego przywódcę; teraz te czasy wracają), być może tendencje separatystyczne pojawią się na wśród ludów mieszkających na Syberii tj. Jakuci czy Buriaci, być może Chiny zaoferują propozycję wspierania finansowo Federacji Rosyjskiej ale w zamian za kupno jakiejś części Syberii. Ciekawe jak będzie wyglądać w najbliższych latach przyszłość Rosji.

    od RacimiR: Na pewno atak na Ukrainę nie pomoże w stabilności wewnętrznej Rosji.

  13. https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/obowiazek-noszenia-maseczek-znika-jest-tez-oficjalna-decyzja-w-sprawie-izolacji-i/e1hmf6j
    To już oficjalne. Od 28 marca w poniedziałek znika noszenie maseczek w sklepach i miejscach publicznych (jedynie w placówkach leczniczych zostaje). Znika też izolacja tych co mają wirusa świrusa. Szkoda że Niedzielski nie zostanie rozliczony z 200 tysięcy nadmiarowych zgonów, zresztą w obliczu wojny kogo to teraz obchodzi. Oby tylko świrus już nie wrócił a to zależy od tego od możnych tego świata.

  14. Tak przyszło mi jeszcze do głowy sprawa ewentualnego głosowania w wyborach Ukraińców. Istnieje jeszcze opcja że Ukraińcy będą mieli własny komitet wyborczy. W Polsce obecnie komitet wyborczy ma mniejszość niemiecka, jednak niewiele jest Niemców w Polsce, choć z racji tego że dla mniejszości narodowych nie ma progów to pomimo śladowego poparcia i wystawianiu list tylko na Śląsku to i tak mają zawsze jednego posła, choć nie robi to różnicy.w Sejmie bo to raptem jeden poseł. Z kolei gdyby był komitet mniejszości ukraińskiej (wnioskuję że zarejestrowany byłby w całym kraju jako że Ukraińcy nie byliby skupieni w jednym regionie a po całym kraju). I zapewne gdyby byli zmobilizowani to mogliby uzyskać nawet kilkanaście procent; nie sądzę żeby to była dobra sytuacja żeby przedstawiciele mniejszości mieli wpływ na rządzenie (a jeśli dużo posłów by mieli to możliwe że nie dałoby się bez nich utworzyć koalicji rządowej). Oczywiście to zależy od tego ile z nich zostanie po wojnie (a kobiety które zostaną będą pewnie sprowadzali mężów).
    PS: Nie mogę znaleźć w necie, wie ktoś co musi zrobić obcokrajowiec żeby w Polsce zyskać prawa wyborcze ?

    od RacimiR: Obcokrajowiec musi mieć nasze obywatelstwo, aby głosować. Ukraińcy z obecnej emigracji raczej na to nie mogą liczyć, poza tymi, którzy mają jakieś polskie korzenie lub ewentualnie małżeństwo z Polakiem. Niemcy to inna historia, dostali prezent w rodzaju specjalnego aktu prawnego, który daje im na ogół 1 posła, wybieranego na Opolszczyźnie. Gdyby nie to, to pewnie Platforma miałaby 1 posła (jurgieltnika) więcej.

    • Trzymam kciuki za przebieg zabiegu i pozostaję w intencji modlitewnej za Twoje, Racimirze, zdrowie!

      od RacimiR: Dzięki! Zabieg będzie prosty (ambulatoryjny) i raczej nic się podczas niego nie stanie, bardziej obawiam się wyników histopatologii, na które jak to w zwykle w Polsce trzeba czekać miesiąc.

  15. https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2022-03-28/chiny-pol-szanghaju-w-lockdownie-z-powodu-zakazen-wariantem-omikron-koronawirusa/
    https://wmeritum.pl/omikron-chiny-szpitale-polowe/370912
    Świrus wrócił do Chin tam skąd przyszedł. Tylko że nawet WHO twierdzi że omikron to już bardzo łagodny wariant, którym jednym z objawów może być drapanie w gardle. Tymczasem w Chinach od 3 tygodni jest dużo wzrost zakażeń świrusa, więc co robią Chińczycy ? Otóż budują szpitale polowe, tylko po co, żeby puste stały, jak tam pomimo kilku tysięcy zakażeń ale tylko dwa zgony były w całym marcu. Jakby tego było mało, robią lockdowny w miastach m.in w tym tygodniu jedną połowę Szanghaju, a 1 kwietnia zostanie to zamienione i jedna połowa wyjdzie z lockdownu a druga zostanie zamknięta (a Szanghaj to ważne centrum finansowe).
    Rzeczywiście tam jest prawdziwy świrus. Tam od początku świrusa ci co mieli kwarantannę tylko z podejrzeniem świrusa w skrajnym przypadkach mieli przybijane deski do drzwi żeby nie mogli opuścić mieszkania (dobrze że nie wpadli żeby drzwi i okna murować 🙂 ) a za złamanie kwarantanny mógł być obóz konc……znaczy się kwarantanny albo na publiczny marsz hańby (https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-12-30/chiny-marsz-wstydu-dla-lamiacych-covidowe-zasady/ ) Wybaczcie że znowu świrus ale te jajca musiałem opisać, Chiny to specjalny przypadek, robią to nadal mimo że już wyszło z mody.

  16. Taki nieśmieszny żart na prima aprillis. George Friedman stwierdził w swojej książce „Następne 100 lat”, że Polska – dzięki pomocy między innymi Stanów Zjednoczonych i Izraela – stanie się kontynentalnym mocarstwem.

  17. https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8392395,kaczynski-smolensk-zamach.html
    Wraca sprawa Smoleńska (temat jeszcze bardziej nudny niż wirus świrus), oby tylko nie był pretekstem do wojny z Rosją. Kaczyński uważa że w Smoleńsku doszło do zamachu. Myślałem że temat jest już uciszony, dużo sporów wywołuje, temat wykorzystywany do podziału przez obie główne partie.
    Czy według was doszło tam do zamachu ? A jeśli tak to czy Tusk z Putinem go dokonali ? Mi ciężko wyrobić zdanie o tym a sam mam dosyć tego tematu no ale teraz zbliża się 10 kwietnia więc znowu dyskusje. A podkomisja Macierewicza niby istnieje, niby bada ale już od paru lat nic o niej nie słychać.

    od RacimiR: Wg mnie to jest już sprawa nie do zbadania. Kto ma wiedzieć ten wie. Na pewno oddanie śledztwa stronie rosyjskiej a potem bezgraniczne przyjęcie ich wersji wydarzeń śmierdzi na kilometr, z drugiej strony nie ma dowodów na zamach.

    • Kaczyński najbardziej wkurzył mnie że napluł na Orbana razem z czeskimi szmatami, tymi samymi którzy podpierdali Polskę za turów. Gdyby wojna była w Czechach a nie na Ukrainie widok spalonej Pragi by mnie cieszył.

  18. https://wiadomosci.wp.pl/masakra-w-buczy-i-mordowanie-cywilow-w-ukrainie-rosyjscy-zbrodniarze-nie-moga-czuc-sie-bezpiecznie-6754611343198720a
    Rosjanie dokonali masakry ludności cywilnej w podkijowskiej Buczy i innych miejscowościach na północy Ukrainy w czasie gdy okupowali te tereny. Odnajdywane są mogiły choć spotykane były też ciała ludzi leżały na ulicach, niektóre mieli związane ręce i ślady tortur; ludzie byli rozstrzeliwani strzałem w tył głowy tak jak Polacy w Katyniu. Niektórzy nazywają to drugą Srebrenicą. Na razie to kilkaset osób, ale wiadomo że będzie więcej. Ukraińcy rozbili rosyjską armię pod Kijowem i wyzwolili całą północ kraju więc na pewno okaże się że jest dużo ofiar.
    Mimo wszystko nie spodziewałem się że Rosjanie zrobią coś takiego co można zaliczyć bezpośrednio do czystki etnicznej, ludobójstwa.

    • Postępowanie ruskiej swoloczy od 1917 nic a nic nie zmieniło się, jest człowiek jest problem – nie ma człowieka nie ma problemu. Podejrzewam że nie tylko w Buczy ale wszędzie gdzie były kacapskie wojska będą takie same widoki. Zbyt dużo ofiar aby te zbrodnie były jakimś widzi mi się grupki ruskich zoldakow, muszą to robić wyspecjalizowane grupy oficerów służb specjalnych, zresztą tak samo zabijał torturowali i katowali cywilów górskich prowincji w Afganistanie w latach 80tych.

      A można byłoby tego uniknąć, z tych wszystkich wojen chyba tylko (baaardzo niechętnie to przyznaje) Izrael wywnioskowal że najlepszą obrona to społeczeństwo wojskowe i wprowadził 2 lata szkolenia w wojsku, na każdej ulicy chodzą uzbrojeni żołnierze, przemysł zbrojeniowy mocno rozwinięty, wywiad, i body guard usa. I jakoś nie boją się ze uzbrojone społeczeństwo może obalić ichniejszych polityków.
      Do czego zmierzam, w Polsce za nic w świecie nie będzie obowiązkowego wojska ale można tanio przynajmniej nie dać się okupowac wrogowi, program minimum na każdego obywatela od lat 15 do 115 AngelKing47 + 1000 naboi.
      W wersji VIP rpg+100 pocisków a a wersji super VIP dron bojowy z 100 pociskami hell fire.
      W czasie pokoju uzbrojenie zmagazynowane rozproszone w 100tys podziemnych magazynach broni a wydawane tuż przed atakiem wroga, albo w trakcie.
      Tylko tyle i aż tyle, niestety nasi politycy poza konfederacja są mocno krotkowzroczni i wolą płacić za hamerykanski złom (abramsy, f35…) miliardy który można rozwalić typowym RPG.
      A taki kałach składający się z sklejki i metalu to koszt nikły, zwłaszcza że ruscy po wojnie produkowali go masowo. I oczywiście sami możemy sobie to produkować.
      Z obserwacji pierwszego miesiąca wojny wyraźnie widać że właśnie poświęcenie rozproszonych szeregowych grup ukraińskiego wojska, ich hart ducha zatrzymało ruski blitzkrieg. Jedyne ich uzbrojenie to automat i RPG (jeveliny, pioruny) i z ruskich czołgów nie ma co zbierać.
      Teraz niestety wojna ta zmienia się w wojnę na wyczerpanie, Rosjanie rzuca wszystko co mają cała artylerie i będą ja masowo na bieżąco uzupełniać.
      USA wprawdzie dozbraja ukrow (szczegółów nie znamy) ale jest daleko a kacapy są za miedza dookoła.
      I oczywiście będzie więcej ludobójstwa jak w Buczy, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.
      A co robi zachód? Dalej ropa gaz i węgiel do nich płynie.
      Orban mnie zawiódł, całe Węgry przesiakla ruska agentura. Mógł chociaż jakieś pozory zachować, zapowiedziec jak np. my natychmiastowa rezygnację z ropy i gazu i poprzeć embargo na te surowce (oczywiście nie robiąc tego w rzeczywistości) a tak euro lewactwo kreuje go jako wspolsojusznika Putina chociaż realnie i gospodarczo są nimi Francja i Niemcy.

      • Chłopie ale bredzisz. W ramach solidarności z Ukrainą nie używaj gazu, bo ruski, wyłącz grzejniki bo ciepło z ruskiego węgla. Węgry większość ropy i gazu ciągną z Rosji, nie mają dostępu do morza, to skąd mają to brać? Kupować 3 razy drożej od Niemca?
        To jest wojna interesów, nie zdziwilbym się gdyby Żeleński z Putinem byli w jakiś sposób dogadani. Żeleński dobrze wiedział, że ruscy nie zdobędą Kijowa i nie uciekł ze stolicy. Teraz widać, że manewry wojsk rosyjskich na północy były tylko pozorowane.
        Co do ofiar. Po miesiącu walk podali, że zginęło 1300 cywili. W której wojnie zginęło mniej cywili? Więcej umierało na covida w Polsce w ciągu tygodnia, a jeszcze więcej z braku podstawowej opieki. Zapomniałeś o tym? Putin gdyby skupił się na ludności cywilnej, ofiary byłyby liczone w tysiącach.
        Jedyni z czym się zgodzę, to że sowieci to swołocz, byli są i będą czerwoną bandą. Do tej bandy zaliczam też Ukraińców. Poszukaj to znajdziesz filmy ze skalpowania ruskich żołnierzy, czy jak traktowali ludność rosyjską w Donbasie

        • Tomm, wprawdzie rubel odrobił straty i może na dwie fajki starczy za ten komentarz ale… na tym blogu już jest jeden komentujący z farmy z pod moskfy i ma na ten blog monopol. A może siedzi obok ciebie?

    • Jeżeli Ukraińcy przegrają, to za kilka lat to bydło dojdzie i do Polski. Oczywiście Polska jest w NATO, dlatego z drugiej strony wejdą Niemcy (a możliwe że i Francuzi) „z bratnią pomocą”, i podzielą sobie Polskę — wschód dla Ruskich, zachód dla Niemców. Lustrzane odbicie tego, co było w 1939.

      Najgorsze w tym będą dwie rzeczy:
      1. sami będziemy Niemców prosić, żeby przyszli, jako „sojusznicy”
      2. Ruscy obniżyli poprzeczkę tak bardzo, że Niemcy będą mogli posunąć się naprawdę daleko i wciąż być tą lepszą alternatywą — wystarczy, że będą gwałcić tylko pełnoletnie kobiety, albo będą zsyłać ludzi do Gujany Francuskiej zamiast na Syberię, a my i tak się będziemy cieszyli, bo przecież „mogło być gorzej”.

  19. Wielkie okazję nie zdarzają się ludziom wielkim, to widać po PiSie oni mieli tyle okazji i rzadziej nie umieli wykorzystać. Tak było z granicą Białorusią i tak jest z ukraińską i uchodźcami. Trzeba było ich puszczać autobusami do szkopów i Czechów hurtem albo samolotami do USA. Ja gdybym miał TVP to bym wtedy nadawał cały czas jakie to dobro i ubogacenie wysyłam bidenowi i demokratom że Ukraińcy będą na nich glosować w stanach republikanów itd a jakby za wracali te samoloty to by to pokazało zakłamanie i głupot tych ludzi.

  20. Od razu po tych podpunktach widać że tzw. lewica w Polsce idealnie pasuje do putinowskiej agentury. Wszystkie ich postulaty służą rosji i innym wrogim krajom rosji przyjaznym jak niemcy.

    Lewacy powinni być zdelegalizowani i rozstrzelani.

    To jak mówią o partyzantach i patriotach Polskich w zasadzie powinna być kara śmierci za to. Niestety „polskie” państwo i prawo nie zwalcza działalności wywrotowej w naszym kraju – wręcz puszcza ją płazem, zachęca do niej. Dopuszczanie obcych agentów wrogich państwo do władzy to przepis na zagładę.

  21. No i już wszystko jasne. Macierewicz ujawnił raport podkomisji smoleńskiej, oglądałem w TVP Info na żywo. W internecie też można znaleźć do pobrania na stronie podkomisji smoleńskiej. Ostateczna już jest pewność że to zamach, z nagraniach z kokpitu pilotów wynika że co najmniej dwa wybuchy były. Oby tylko teraz rozsądnie rząd postąpił i nie machał szabelką tylko skierował sprawę do międzynarodowych trybunałów arbitrażowych, choć i tak nie wierzę w to żeby Rosjanie ponieśli odpowiedzialność.

    od RacimiR: To o wiele za późno, poza tym KODziarstwo i tak będzie kolportowało wersję rosyjską i przekonywało, że pijany generał w kokpicie telefonował do Jarosława, który kazał lądować, aby potem robić na tym politykę.

  22. Jak tam się czujesz,nasz wyniki z biopsji.zdrowia nade wszystko,masz talent do artykułów,tak ma pozostać na długi czas!!!!!tego sobie i wszystkim życzę

    od RacimiR: cześć, wycięli mi to i teraz czekam na histopatologię, powinna być pod koniec kwietnia. Chirurg mówiła, że wyglądało to jak kaszak.

  23. Sprawa się wyjaśniła. Wojtek Onuca Smarzowski, który nakręcił wiele antypolskich filmów, nakręcił też „Wołyń”, który z pozoru nie pasuje do jego antypolskiej twórczości. Teraz wszystko wiadomo. Chodziło o to, żeby torpedować relacje polsko-ukraińskie, w związku z planowaną już wtedy agresją na Ukrainę. Ruscy mocodawcy Smarzowskiego wiedzieli, że Polska będzie kluczowym państwem jeżeli chodzi o pomoc dla Ukrainy (zarówno uchodźcy jak i tranzyt dostaw z zachodu).

  24. Hej. Słyszeliście, że we Francji lewacy organizują zamieszki i demonstracje, których głównym hasłem jest: ” Ani Macron, ani Le Pen”.?

  25. https://www.money.pl/gospodarka/polska-nie-chce-placic-za-szczepionki-w-tej-bitwie-jestesmy-sami-6760516106603296a.html
    Nasz rząd wypowiada umowę Pfizerowi. Oczywiście niewiele wiemy bo większość kształtu tej umowy jest zatajona przed społeczeństwem. Wiadomo tylko że ogromne ilości pieniędzy, parę miliardów za preparaty na covid. I były zakontraktowane dawki na kolejne lata. Teraz rząd wypowiedział umowę i prawdopodobnie Pfizer pójdzie do sądów arbitrażowych i pewnie wygra bo to korporacja i będziemy musieli płacić co najmniej drugie tyle. Pytanie po co było podpisywać niekorzystne umowy narażające nasz kraj na straty.

    od RacimiR: PiS zobaczył początkowy boom na szczepionki i nakupili ich za dużo. Obecnie szczepionki są jak praca za minimalną- jest ich mnóstwo, ale nikt ich nie chce.

  26. https://biznesalert.pl/rosja-zatrzymala-dostawy-gazu-do-polski-wobec-interregnum-w-pgnig-przed-fuzja-z-orlenem/
    Stało się. Rosja w pełni odcięła nam gaz tzn. przestał płynąć gaz poprzez gazociąg jamalski. Według rządu mamy około 75% rezerw gazu, do tej pory gaz LNG z Rosji to 50% dostaw. Dobrze że chociaż niedawno skończyła się zima i do następnej jest trochę czasu; na jesień ma ruszyć gazociąg Baltic Pipe zapewniający nam gaz z Norwegii. Ale na pewno teraz ceny gazu skoczą do góry, pewnie nawet powyżej 100 złotych za butle.

    od RacimiR: Spełniło się już marzenia Putina i Merkel, czyli teraz będziemy kupowali gaz od Niemców- pewnie dokończą Nord Stream 2 w trosce o Polskę, bo przepustowość 'jedynki’ wystarczy jedynie na same Niemcy. Z tym Baltic Pipe to podejrzewam, że jakieś jaja będą.
    Zakręcili gaz też Bułgarii. To dosyć dziwne, bo przez oba kraje płyną ważne rurociągi tranzytowe, szczerze mówiąc nie wiem jak to działa. Wszystko leci teraz przez Nord Stream 1 i Bałkany? Ponoć Węgry mają dalej gaz z tej „zakręconej” rury, która biegnie przez Bułgarię.

    • No co Wy… przecież polska ogłosiła embargo na ruski gaz i Gazprom się po prostu do tego od razu grzecznie zastosowal. I tym embargiem ja myślę że zmiazdzymy gospodarkę Putina do tego stopnia że się ZeSSRa, cofniemy kacapow do jesieni średniowiecza, teraz już napewno ruskie zoldacy się z ukrainy wyniosą.

    • kuba9131, sprawdź swoje dane.

      NIE importujemy LNG z Rosji. Nie miałoby to sensu. LNG to skroplony gaz ziemny, przewozi się go specjalnymi statkami. Importujemy LNG z Kataru i z USA. Z Rosji gaz ziemny leciał zawsze rurami.

      Ja do zimy mam zamiar zainstalować pompę ciepła (co może się nie udać) i udoskonalić kominek, aby dało się nim ogrzać dom (tutaj jestem bardziej pewien sukcesu). Niemcom nie będę płacił za gaz.

      • Przecież napisałem że ,,przestał PŁYNĄĆ gaz poprzez GAZOCIĄG JAMALSKI”. Są owszem specjalne frachtowce gdzie się ten gaz transportuje co też się dzieje w gazoporcie w Świnoujściu. Nigdzie nie napisałem o imporcie w sensie transportu

  27. We Francji Macron wygrał z wynikiem ponad 58%, Marine le Pen niecałe 42%, przewaga już nie taka duża ale i tak nie świadczy to dobrze o Francuzach. I moim zdaniem le Pen osiągnęła szklany sufit, młodzież francuska jest bardzo lewacka m.in przez system edukacji, a także coraz więcej egzotycznych migrantów i już więcej takiego wyniku nie powtórzy (moim zdaniem to był szczyt poparcia) i teraz będzie tylko gorzej, jak teraz się nie udało jej zdobyć prezydentury to już nigdy się nie uda.

    od RacimiR: Zdanie islamistów było tu kluczowe, bo są bardzo zdyscyplinowani i to oni posiadają te kluczowe 8%. Ja zbyt słabo znam politykę fransucką, aby się wypowiadać w tym temacie. Wiem tylko, że oboje są prorosyjscy, choć polskojęzyczne media nagłaśniały ten fakt jedynie w przypadku le Pen.

    • W którymś tam komentarzu pisałem że lepen na wygraną (i jakikolwiek inny prawicowy kandydat XXX) w starciu z dowolnym innym kandydatem we Francji nie ma żadnych szans na wygraną już pewnie nigdy!
      Po prostu lewaki (mudziny, muslimy, kobiety, rurkowcy…) się zawsze zjednocza w imię hasła byleby nie wygrał prawicowy XXX i to wystarczy. Francja już zawsze będzie kolorowa lewacka z trendem rosnącym.

      Ja jednakże martwilbym się nasza polska rzeczywistoscia gdzie frajersko pomagamy ukrom zamiast zachęcać ich do wyjazdu do ojczyzny z powrotem, a jak nie mają do czego niech jadą do Niemiec czy Francji elegancji. Koszt ich 11mld E.

      Tak samo frajersko wyszliśmy że szczepionkami, kasa (której nie ma) z UE za praworządnośc, zakupem złomu wojskowego z USA (gdzie te 250 czołgów łatwo załatwić z pancerfausta zza krzaka), zamykaniem kopalń a węgiel teraz 1800pln/t z limit 4t, wtopieniem 1mld na Ostrołęke, Mityczny cpk, fabrykę aut elektryków…
      Na szczęście drukarnia NBP pracuje na pełnej kurwie i Glapinski uratuje polskie finanse.

    • A to co piszecie o edukacji to jest abstrakcja. Ja i moi koledzy zawsze mieliśmy w dupie to co gadają w szkole i czego uczą, czyżbyśmy byli wyjątkami. Nienawidziliśmy szkoły i tych wszystkich głupot z nią związanych lektury tylko streszczenia, lekcje się odrabiało w kratkę.

    • Oboje są prorosyjscy, ale różni ich stosunek do Niemiec.

      A co polskojęzyczne media miały robić? Le Pen, w odróżnieniu od Macrona, sama nagłaśniała swoją prorosyjskość, np. twierdząc, że Krym jest rosyjski i gadając o potrzebie poprawy stosunków z Rosją. Macron ze swoją rusofilią był bardziej dyskretny, np. sprzedawał im broń omijając sankcje (o czym polskojęzyczne media też mówiły).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.