Strategia uśmiechniętych rządów na drugą połowę kadencji

Jutro mijają 2 lata od utworzenia rządu Donalda Tuska i chciałbym zaprognozować działania tegoż rządu w drugiej połowie swej kadencji. Po czerwcowych wyborach i 2-godzinnej prezydenturze Rafała Trzaskowskiego- Donald Tusk i jego otoczenie wpadli w dołek. Nie dość, że przeciwnicy triumfowali, to jeszcze własny elektorat był wściekły na swych ulubieńców, gdyż pomimo posiadania wszystkich instytucji państwa pozwolili sobie pod nosem 'sfałszować’ wybory. W czerwcu i lipcu sondaże były bezlitosne, dając prawicy nawet większość konstytucyjną. Tusk jako wytrawny gracz dosyć sprawnie (dla samego siebie, bo na pewno nie dla Polski) zarządził tym pożarem w burdelu i właśnie o tym będzie niniejszy tekst.

Najpierw trzeba było pozbyć się konkurencji wewnętrznej, czyli ujarzmić Giertycha, bo ten nie dość, że szybko urósł w strukturach partyjnych, to jeszcze forsując spiskową teorię fałszerstw- pomagał swojej osobie, ale jednocześnie szkodził całej koalicji (prawica umierała ze śmiechu, a twardy elektorat rządu był wściekły, że dopuszczono do 'fałszerstw’ i nie 'policzono’ głosów drugi raz pod z góry ustalony wynik). W tym celu, jeszcze w wakacje Tusk dał dużą władzę Żurkowi, czyli osobnikowi, którego można opisać jako Giertych na sterydach. Żurek ma identyczne do Giertycha poglądy na zarządzanie wymiarem „sprawiedliwości”, ale przy tym pozbawiony jest ostrożności procesowej, a więc większy z niego świr. Manewr zadziałał wyśmienicie, Giertych dostał podobnego sobie konkurenta, „silni razem” pokochali Żurka od pierwszego wejrzenia, a najbardziej jego 'reformy’ bazujące na systemach afrykańskich. Wcześniej nawet prorządowi „eksperci” pobąkiwali, że Tusk upadł i mógłby już się nieco usunąć w cień, ale dzisiaj żodyn już tak nie powie, a po krótkim kryzysie król polskojęzycznych „liberałów” jest tylko jeden.

Kolejnym etapem konsolidacji było wchłonięcie przystawek wewnętrznych, jak Nowoczesna, Inicjatywa, Zieloni i inna drobnica. Zastosowano więc fuzję, co ciekawe- nazwano to finalnie „Koalicja Obywatelska”, przy czym formalnie zrobiono coś odwrotnego, czyli zlikwidowano koalicję Platformy z drobnicą, a w jej miejsce utworzono autorytarną partię ze słowem „Koalicja” w nazwie. Pomijam już to, że anektowana Nowoczesna zostawiła po sobie kilkumilionowe długi, które pokryją kredytujące banki, przerzucając koszty na swych klientów. Ponadto dzięki skoordynowanej nagonce usunięto z realnej polityki Szymona Hołownię i przejęto niemal wszystkich jego posłów, którzy przez kolejne 2 lata będą robić wszystko, aby Tusk wstawił ich na listy KO w kolejnych wyborach. Lewica Czarzasta również mocno zbliżyła się do KO.

Drugim pilnym zadaniem Tuska było zmobilizowanie twardego elektoratu (zawiedzionego „fałszerstwami”) i zminimalizowanie groźby upadku rządu zimą, co dosyć łatwo mógłby zainicjować Karol Nawrocki poprzez odrzucenie budżetu na 2026 rok, którego gargantuiczny deficyt przekracza wszelkie alarmowe progi (zarówno konstytucyjne, jak i unijne). W tym celu zorganizowano kilka sondaży, w których (zwłaszcza OGB Pawłowskiego) partia Tuska nagle, ku zdumieniu wszystkich „uzyskała” niemal 40% poparcia. Był to sygnał dla prawicy, żeby nie próbowali przedterminowych wyborów, bo mogą się na tym przejechać. Wprawdzie nawet w tych „podejrzanych” sondażach obecny rząd nie miał większości parlamentarnej, ale KO zajmowała pierwsze miejsce z dużą przewagą nad PiS, co działa na wyobraźnię. Ryzyko upadku rządu zimą 2026 zostało zażegnane, choć bardziej jest to wynik podziałów na prawicy, niż wiary w te śmieszne sondaże. Swoją drogą, KO w sondażach ma większe poparcie, niż cały rząd Tuska, składający się z KO i przystawek, co pokazuje, że te sondaże są tak samo wiarygodne jak te, które prognozowały wysokie zwycięstwo Trzaskowskiego, Komorowskiego czy Kamali Harris.

Zatem w wakacje Tusk oczyścił sobie własne obejście. Wzmocnił się na pozycji oberführera, odesłał na bambus wewnętrzną konkurencję i teraz wszyscy z rządu kłaniają mu się w pas, załatwił dobre sondaże, ryzyko przedterminowych wyborów zostało zażegnane. Pozycja wyjściowa była średnia (ale nie beznadziejna, jak jeszcze w czerwcu). Głównym problemem jest tragiczna sytuacja finansowa kraju (której nie pomaga zaciąganie rekordowych długów i legendarne palety euro z KPO), przekładająca się na cięcia budżetowe w niemal wszystkich ministerstwach (najbardziej widoczne jest to w ochronie zdrowia i edukacji). Projekt na rok 2026 zakłada 647mld zł dochodów oraz 271mld zł deficytu i na pewno plan będzie jeszcze korygowany w dół, czyli wydajemy połowę więcej, niż zarabiamy. Wkrótce agencje obniżą nam ratingi, czyli odsetki wzrosną, a z powodu fatalnej demografii- nie będzie miał kto tego długu spłacać w przyszłości. Z obecnym rządem (nieudolnym i z lepkimi rączkami) jest to problem nie do rozwiązania, a wręcz przeciwnie- prognozy na kolejne lata są coraz gorsze. Oni jednak mają to gdzieś, hulaj dusza, piekła nie ma, ważne jest tu i teraz, a bal na Titanicu trwa w najlepsze. Innym dużym problemem Tuska jest pozycja na arenie międzynarodowej, a raczej jej brak. Na ostatnie ważne szczyty w Genewie i Londynie nie został w ogóle zaproszony. Rząd Trumpa nie chce rozmawiać ani z Tuskiem, ani z Sikorskim (trudno się zresztą dziwić, skoro nazywali go ruskim agentem). Mamy wojnę za miedzą, przez nasz kraj przechodzi znaczna część militarnej logistyki, ale jak przychodzi do rozmów o zakończeniu wojny to nas nie zapraszają, albo w najlepszym przypadku każą opuścić salonkę i jechać w osobnym wagonie. Polska obecnie na arenie dyplomatycznej traktowana jest jako niemiecka przystawka, więc skoro jedzie Merz to nie ma sensu marnować śladu węglowego i zapraszać jego wasali.

Jak temu zaradzić? Donald Tusk nie próbuje nawet z tym walczyć, skupiając się na ekspozycji wewnętrznej, czyli utrzymaniu dotychczasowych (głównie starszych) wyborców. Wytyczył konkretną strategię, polegającą głównie na pogłębieniu polaryzacji społecznej poprzez hejt, fejki, propagandę sukcesu i straszenie Putinem. 20-letnie straszenie Kaczyńskim przestało działać, gdyż większości ludzi się już dawno znudziło, ponadto prezes jest coraz starszy, a jego partia jest skłócona wewnętrznie i traci w sondażach na rzecz obu Konfederacji. Dlatego trzeba było znaleźć nowych „strachów na wróble”, konkretnie jest to Braun i Nawrocki, częściowo też Mentzen, oczywiście w zaprzyjaźnionych mediach lansowani są oni codziennie jako ruscy agenci. Po wakacjach Tusk dwukrotnie wystąpił publicznie, markując „neutralny” grunt: najpierw u 62-letniego Kuby Wojewódzkiego, aby zjednać sobie młodzież z internetu. Następnie zorganizował pseudo-otwarte spotkanie ze społeczeństwem (czyli KODziarzami i członkami KO) w Pabianicach. Tam stwierdził, że jego partia dostała w wyborach 30%, więc spełniła 30% tzw. „konkretów”, co według niego jest uczciwe (pomijam już to, że jego rząd ma ponad 50% posłów, a „konkretów” spełnili może 13-14 i to te najbardziej oczywiste typu przejęcie TVP czy usunięcie wszystkich zarządów spółek skarbu państwa i wsadzenie tam własnych ludzi). Powiedział w ten sposób między wierszami, że żadnych obietnic nie spełni, ale trzeba na niego koniecznie zagłosować, bo inaczej Rosja.

Celem Tuska jest stworzenie w Polsce dwóch równoległych społeczeństw dzięki budowaniu negatywnych emocji, co już zaczęło się ponad 20 lat temu (także z winy Kaczyńskiego), ale obecnie jest maksymalizowane do absurdalnych poziomów. Byłby to precedens w skali światowej. Wprawdzie „społeczeństwa równoległe” funkcjonują od dawna na zachodzie, w Izraelu czy w RPA, ale tam zawsze podstawą są różnice etniczne oraz religijne. Plan Tuska posiada zasadnicze „udoskonalenia”. Po pierwsze- równoległe społeczeństwa są w Polsce wprowadzane z premedytacją, ręcznie. We wszystkich innych przypadkach było dokładnie odwrotnie, tzn. był to wynik nieodpowiedzialnej masowej imigracji, skutkującej zderzeniem obcych kulturowo społeczeństw na jednym terenie (duże nakłady na integrację nie pomogły). U nas z kolei podział społeczny miałby się odbyć wewnątrz społeczeństwa jednolitego, a państwo zamiast próbować integrować rozłam- robi coś dokładnie odwrotnego. Po drugie- podział według Tuska jest prosty i bezkompromisowy, bez odcieni szarości, klasyczna walka dobra ze złem (gdyby taką retorykę zastosować np. w Szwecji, to byłoby więzienie za nazizm). Kto z Tuskiem, ten elita, Europa, innowacje, wykształcenie, etyka, rozwój. Z kolei- kto nie z Tuskiem, ten ruski agent, zaścianek, faszyzm, dyskryminacja kobiet, wstecznictwo i ubłocone gumofilce. Nie ma nic pomiędzy. Oczywiście, jeżeli teoria nie zgadza się z faktami- tym gorzej dla faktów, gdyż gdyby wprowadzić testy na inteligencję i wiedzę ogólną dla członków samozwańczej „elity” to poparcie dla KO spadłoby o ~85%.  Tusk ponowił „ofertę”, którą społeczeństwu w latach 90-tych przedstawili Michnik, Mazowiecki i Geremek. Mówili oni wtedy: „Polaku, nie musisz czytać, interesować się, poświęcać czasu na obserwacje. Nie musisz nawet myśleć. Po prostu zaufaj nam bezgranicznie, rób swoje i myślenie zostaw nam, a w nagrodę będziesz elitą„. Kusząca oferta, z której wielu skorzystało. Tusk robi to samo, tylko bardziej prymitywnie. Co by nie mówić o Gazecie Wyborczej, to w latach 90-tych było to inteligenckie pismo. Wprawdzie podłe, ale próbujące wyjaśniać sprawy logicznie i filozoficznie. U Tuska tego już nie ma. Dostajesz z góry przekaz (najlepiej w prostej formie obrazkowej), który logicznie nie trzyma się kupy i masz z automatu w to wierzyć oraz chamsko atakować osoby, które mają jakieś wątpliwości. Wtedy jesteś „elitą”. Skutkiem jest równoległe społeczeństwo, gdzie plemiona mają własne bańki informacyjne, a coraz trudniej jest docierać do informacji źródłowych i nieprzetworzonych przez „niezależnych ekspertów”. Podział coraz częściej rozlewa się też relacje międzyludzkie i dobieranie sobie osób do spędzania wspólnego czasu. Ja sam mam dziś (poza rodziną) prawie wszystkich znajomych „prawilnych” i to nie ze swojej winy. Zawsze byłem osobą grzeczną i kulturalną, ale druga strona jest nakręcona i bardzo nietolerancyjna. Sami zaczynają gadać o polityce, a gdy po 5-minutowym monologu zadasz takiemu grzeczne pytanie z pozycji ciekawskiego, aby objaśnił (jedną z setki) nielogiczność wywodu to następuje BSOD i koniec znajomości, ku uciesze Tuska. Zatem poza bańką informacyjną (dużą globalną wioską) są też mini-bańki społeczne, w których KODziarze grupują się w oddziały i przekonują nawzajem, że są elitą, a wszyscy myślący inaczej to rosyjski wywiad.

Przejdźmy do konkretów, czyli działań Tuska z ostatnich miesięcy, które wyzwalają najstraszliwsze emocje wśród jego sympatyków. Stosowana jest metoda „bombardowania informacyjnego”, gdzie tematy (odwracające uwagę od nieudolności rządu) grzane są intensywnie, ale krótko. Ich odbiorcy są w stanie permanentnego napięcia nerwowego, więc często nie pamiętają, co było miesiąc wcześniej (dlatego niekiedy nawet jeden i ten sam temat grzany jest dwukrotnie, tak jakby był nowy). Niekiedy zdarzy im się jakiś losowy prezent z zewnątrz (np. „afera roku”- patelnia Berkowicza, na której smażyli medialnie przez tydzień), ale prawie wszystkie tematy muszą kreować sami, niestety mają ku temu warunki w postaci silnych, usłużnych mediów, które potrafią kreować ogólnopolski dyskurs. Plan jest niezły (tzn. najlepszy z wszystkich możliwości utrzymania się przy korycie), ale z jego realizacją jest nieco gorzej, gdyż (poza oberführerem i kilkoma innymi wyjątkami) politycy rządu to banda nieudaczników, klakierów i dorobkiewiczów. Ponadto komunikacja wewnętrzna nie jest na najwyższym poziomie (nadal opiera się w dużej części na oficjalnym twitterze Tuska, ale brakuje briefingów z wytycznymi). Tematów typu „breaking news” jest tak dużo, że ich jakość często bywa wątpliwa i część z nich wygląda, jakby wymyślała je „postać znana”, przez co efekt końcowy jest, jak w uniwersum Walaszka- dają z siebie wszystko, całe 30% (co niestety wystarczy do zmanipulowania większości KODziarzy).

Rząd Tuska buduje syndrom oblężonej twierdzy, w której próbują dzielnie opierać się najeźdźcy. Jest to dosyć wygodna pozycja, bo winę za wszelkie niepowodzenia można zwalać winę na kogoś innego, a przy (nielicznych) sukcesach wypinać pierś po medal, twardy elektorat uwierzy we wszystko. Głównym straszakiem jest Putin. Prezydent kraju o PKB na poziomie Holandii, gdzie znaczna część społeczeństwa nadal śmiga za potrzebą do sławojek- rządzi całym wszechświatem. W jego rękach jest cała polska prawica, USA, Chiny, Węgry, Słowacja, Serbia i wiele innych krajów. Dowodów brak, ale kluczowa jest zasada: „jeżeli teoria nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów”. Co by się nie wydarzyło złego- winny jest zawsze Putin, chyba, że samolot z prezydentem rozbije się w Rosji, albo tysiące młodych, agresywnych mężczyzn szturmują granicę od strony Białorusi, to wtedy winnego nie stwierdzono. Cała reszta to Putin, który zresztą kilka lat wstecz był wśród „liberałów” całkiem spoko gościem, z którym trzeba się dogadywać i robić biznesy, a wszyscy którzy przed nim ostrzegali- byli oszołomami. „Fajny” Putin zdążył jeszcze w ciągu jednego dnia wyeliminować pandemię koronawirusa, ale później stał się mrocznym władcą wszechświata, a wszyscy których nie lubi Tusk- z dnia na dzień stali się ruskimi onucami. Co zabawne- Elon Musk to również bezapelacyjny ruski agent, ale nie przeszkadza to całej wierchuszce rządowej spędzać wielu godzin na Twitterze czy kupować Starlinków dla Ukrainy (jedno i drugie to własność Muska). Gdy Polska nie jest zapraszana na ważne szczyty międzynarodowe- politycy KO odgrażają się na (putinowskim) Twitterze, że USA to rosyjska agentura, wyższy poziom logiki.

Do niedawna podział społeczny miał być podsycany przez sprawę Zbigniewa Ziobry. Odebrano mu immunitet, a on wyjechał na Węgry (czyli do Putina). Machina medialna ruszyła, ale Ziobro niespodziewanie pojechał do… Brukseli, gdzie chodzi wolny i w dodatku stawia dosyć uczciwe warunki swojego potencjalnego przesłuchania w Polsce. Trzeba było więc szybko zdjąć temat z afiszu i wyeksponować jakiś inny, zanim elektorat dowie się, że Ziobro jednak nie ukrywa się w Moskwie Budapeszcie.

Ostatnim „odkryciem” rządu w kwestii nieograniczonego imperium Putina są kryptowaluty. Tu już ręce opadają z amatorszczyzny naszych uśmiechniętych władz. Przygotowano jakąś gówno-ustawę tylko po to, aby zawetował ją Nawrocki i można go było za to grillować w TVN24. Żeby było śmieszniej, uchwalono ją dwukrotnie, żeby weta były dwa i można było dłużej o tym gadać. „Przypadkiem” zbiegło się to w czasie z fatalnym szczytem w sprawie ochrony zdrowia, gdzie okazało się, że NFZ jest bankrutem i trzeba było szybko to czymś przykryć. Politycy KO mają zerowe pojęcie o kryptowalutach, nie mówiąc już o zwykłych 8-gwiazdkowcach. Odpalono nawet chwytliwą nazwę „kryptoafera”, ale nikt nie wie o co w niej chodzi. Polecam spytać jakiegoś KODziarza żeby wytłumaczył o co chodzi w „kryptoaferze”, reakcja bezcenna („yeeee…. Putin!! ymmyueeee… Nawrocki! emmmyeeed <syntax error>). Na „prawą rękę Putina” bez żadnych podstaw wykreowano giełdę Zondacrypto (która nawet nie jest zarejestrowana w Polsce), bo reklamowała się w TV Republika (a więc 'tomaszopiątkowa pajęczyna powiązań’ Putin-Zondacrypto-PiS). Problem w tym, że firma reklamowała się także w Onecie, TVP w likwidacji i dawała na „orkiestrę” Owsiaka, ale o tym już oczywiście nie mówiono. Państwo chce położyć łapę na kryptowalutach, bo chcą kontroli i podatku Belki im jeszcze mało, ale to niemożliwe z powodów technicznych. Gdyby byle rząd mógł „ot tak” kontrolować portfele kryptowalut to już dawno ktoś inny by na to wpadł. Jeżeli dalej rząd będzie próbował regulować branżę, to skończy się tak samo, jak z hazardem internetowym czy marihuaną, czyli nie wyeliminują zjawiska, a Polacy będą korzystać z podziemia lub usług zagranicznych, przez co stracimy kontrolę i wpływy z podatków. Regulacje kryptowalut są oczywiście „dla naszego dobra”, bo lepiej żeby Polacy inwestowali w 'bezpieczne’ instrumenty typu OFE, Getback czy Amber Gold (pomijam już to, że na Bitcoinie bardzo trudno było stracić i prawie wszyscy w dłuższym okresie zyskali, np. w zakładce wsparcie jest mój adres BTC, każdy może sobie sprawdzić w blockchainie, kilka lat temu ktoś wysłał mi drobną kwotę na próbę i teraz jest to warte 40x tyle). „Eksperci” rządu (zwłaszcza kobiety niemłode) często opowiadają po „liberalnych” telewizjach, że słowo „krypto” jest złowrogie i putinowskie samo w sobie, więc najlepiej profilaktycznie zakazać. Niech jeszcze zwolnią wszystkich kryptografów wojskowych, bo to na pewno ruskie onuce, trzeba też będzie zamknąć wszystkie banki bo zabezpieczają zasoby przy pomocy metod kryptograficznych. „Kryptoaferę” szybko wygaszono, bo była bez sensu i nikt nie wiedział o co w niej chodzi, została po niej jedynie chwytliwa nazwa, aby ją (solo, bez objaśnienia) dodawać to „listy niezbitych dowodów na związki prawicy z Putinem”. Otwarcie tego, kolejnego już frontu dzielącego Polaków według mnie odbije się rządowi czkawką, bo w kryptowaluty inwestuje około 3 milionów Polaków (głównie młodych), którzy po nagonce i oskarżeniach o ruską agenturę raczej nie zapałają miłością do Tuska. Ogólnie mam wrażenie, że Tusk położył lagę na elektoracie przed 40-tką (który trudno jest zmanipulować tanimi trikami) i skupił się tylko na utrzymaniu poparcia fanatycznej geriatrii bez zdolności percepcyjnych, co może przynieść profity w 2027, ale na dłuższą metę nie zadziała z przyczyn demograficznych (Tusk młody nie jest, więc nie obchodzą go cele długofalowe).

„Oblężona twierdza” jest reklamowana także na niższych szczeblach. Po wakacjach gruchnęły „breaking newsy”, że dokonano zamachu koktajlem mołotowa na biuro KO, co reklamował Witold Zębaczyński (który ponoć był świadkiem, mimo że akcja miała miejsce w nocy). Stwierdził, że jeden sprawca rzucił koktajlem, a drugi próbował go podpalić, co mu się oczywiście nie udało (wydawało mi się, że głównym kryterium koktajlu mołotowa jest samozapłon). Media prorządowe wykręciły aferę, od razu powiązano to z PiS (nawet Bąkiewicz się załapał na zdjęcie ilustracyjne). Szybko okazało się, że to ściema i odpalono kolejny temat zastępczy. Innym głośnym fejkiem był rzekomy 'pegasus’ na telefonie Katarzyny Tusk. Jej ojciec grzmiał na twitterze, że może mi jeszcze wnuki będziecie inwigilować? Okazało się, że podsłuch był na telefonie Giertycha z powodu Polnordu (o czym było wiadomo od 4 lat i było przewałkowane 200 razy), a Kasia Tusk dzwoniła do Giertycha (ciekawe po co?), więc siłą rzeczy ta konkretna rozmowa z jej udziałem się nagrała.

O realnych aktach agentury Putina pisałem już trochę w ostatniej prasówce. Putin co chwilę ośmiesza nasze służby (które na widok zabawkowego drona bombardują dom w Wyrykach, a potem pozwalają poszukiwanym agentom wysadzić torowisko kolejowe i opuścić Polskę legalnie, przez przejście graniczne), ale w mediach mainstreamowych opisywane jest to jako „sukces” i „dowód na to, że państwo działa”, a każdy, kto w to powątpiewa jest ruską onucą.

W ostatnich tygodniach w social-mediach można zaobserwować propagandę sukcesu rodem z PRL, oznakowana jest sloganem „robimy, nie gadamy” (w realnym świecie powinien brzmieć: „kradniemy, gadamy i nie robimy„). Głównym trikiem są statystyki, a konkretnie wybiórczy okres czasu, żeby podpasowało pod z góry ustaloną tezę. Np. w październiku kurs akcji Orlenu zaczął rosnąć, więc w sieci i telewizjach zaroiło się od zielonych wykresów (gdzie przy okazji mylono kapitalizację z wartością księgową). Potem jednak kurs szybko spadł o 10% i już nie było o tym ani słowa, podobnie milczano o kursie akcji PGE, który w ostatnim miesiącu spadł o 1/4 i prezes „wyłoniony w rzetelnym konkursie” wyleciał na zbity ryj, na korzyść innego „eksperta”. Zyski Orlenu od zmiany rządu były żenująco niskie w porównaniu do czasów Obajtka, przez co były tematem tabu, ale po 2 uśmiechniętych latach trafił się jeden dobry kwartał i już wszędzie chwalipięctwo. Moją ulubioną statystyką jest porównywanie obecnej inflacji i cen paliw w stosunku do krytycznego momentu i zawirowań na początku wojny, kiedy w całym naszym regionie (a nawet w Holandii czy USA) te wskaźniki były rekordowe od dziesięcioleci. W momencie zaprzysiężenia rządu Tuska inflacja wynosiła 6.2% i była od roku w silnym trendzie spadkowym, średnia inflacja z 8 lat rządów PiS była jeszcze niższa. Tymczasem w sieci codziennie napotykam na wiele wpisów polityków rządu oraz podrzędnych KODziarzy z wykresami, w których rzekomo oni „własnymi ręcami” zmniejszyli inflację z 18% do 2% (co swoją drogą też jest dosyć wątpliwe, bo ceny ogrzewania, czekolady, kawy, energii elektrycznej czy papierosów wzrosły w 2025 roku o ponad 20%, inne artykuły również podrożały). Podobnie z cenami paliw, porównują szczytowy okres do obecnego (bez uwzględnienia ceny dolara i ropy) i ogłaszają wielki sukces (równie dobrze można by zrobić odwrotnie, wszak za PiS były też okresy, gdy benzyna kosztowała poniżej 5zł, a LPG poniżej 2). Przekaz dla debili, ale niestety na elektorat Tuska działa. Oficjalna „logika” jest taka, że złe dane to wina PiS, a dobre to wina KO, niezależnie od momentu wystąpienia zjawiska. Jeżeli inflacja zaczęła szybko spadać już rok przed przejęciem władzy, to jest to zasługa Tuska, ale jeżeli deficyt po 2 latach tych samych rządów bije wszelkie rekordy- jest to wina PiS. Najgorsze jest to, że 1/3 Polaków w to wierzy. Pozostaje jedynie zacytować klasyka: „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów„.

Kolejny „sukces” reklamowany przez rząd i sługusów to rzekome zwolnienie Polski z paktu imigracyjnego. Sukces był tak wielki, że (podobnie jak weto Nawrockiego ustawy o kryptowalutach) grzany był dwukrotnie. Pierwszy raz w październiku, drugi raz w zeszłym tygodniu. Fakty są takie, że podpisanie tego paktu było jedną z pierwszych decyzji rządu (jeszcze przed świętami w grudniu 2023), a zwolnienie jest warunkowe i obowiązuje tylko na rok 2026. Pomijam już to, że Trzaskowski w kampanii chwalił się, że osobiście zlikwidował ten mechanizm zanim go w ogóle wymyślono, więc „paktu imigracyjnego nie ma”. Nie wiadomo, jaką cenę zapłacimy za to czasowe zwolnienie, ale raczej Niemcy za darmo tego nie robią. Być może chodziło o inny „sukces dyplomatyczny”, w którym Tusk postawił Niemcom „ultimatum”, polegające na tym, że jeżeli Niemcy nie zapłacą odszkodowań ofiarom II Wojny Światowej to Tusk sam je wypłaci z polskiego budżetu.

Nawet prorządowy „demagog” oznaczył to jako 'Fałsz’

 

Dwie sztandarowe inwestycje (CPK i elektrownia jądrowa) najprawdopodobniej nie zostaną nawet rozpoczęte, a zadaniem PRowców Tuska jest pozorowanie sytuacji, jakoby wszystko szło w dobrą stronę. Przypomina mi się „bul” Komorowski, który wizytował „budowę” obwodnicy Inowrocławia. Większa szansa jest na elektrownię, bo nie jest to konkurencja dla Niemiec, a nawet może wpłynąć na obniżkę cen prądu po zachodniej stronie Odry, gdzie przemysł się zwija z powodu wysokich kosztów produkcji. Problem w tym, że rząd to nieudacznicy i złodzieje. Ostatnio ogłoszono „sukces”, że Bruksela wspaniałomyślnie zezwoliła na wydanie 60 miliardów złotych (z polskiego budżetu) na elektrownię. Problem w tym, że wydanie pieniędzy nie jest różnoznaczne z budową, zresztą w czasie poprzednich rządów Tuska (2007-15) też wydano wiele miliardów na „elektrownię”, ale ostatecznie nie wyznaczono nawet lokalizacji. Obecnie wersja pesymistyczna jest taka, że 60 miliardów zniknie bez wbicia pierwszej łopaty, a wersja optymistyczna jest taka, że za te 60 miliardów przez kolejne 2 lata wytną tysiące drzew (prosto na statek do Chin) i wykopią wielką dziurę w ziemi.

CPK nie powstanie na pewno, zresztą między wierszami powiedziane to zostało już dawno (poprzez osobę Macieja Laska oraz wylansowanie skrótu jako Cały PiS Kradnie). Oczywiście zaniechanie budowy CPK nie będzie ogłoszone oficjalnie, co wprawdzie byłoby najuczciwsze, ale zostałoby źle odebrane przez społeczeństwo oraz zablokowałoby przepływ miliardów złotych z budżetu na „niebudowę”. Czekają nas więc działania pozorowane, zgodnie z którymi „podobno budują”. Do wyborów w 2027 będą podejmowane nieudolne „próby” odkupienia działki od pana od ketchupu, a wszelkie komplikacje zwalane na PiS i Putina. Sam CPK pierwotnie miał być mega-lotniskiem, a inwestycje towarzyszące miałyby skomunikować to lotnisko z resztą kraju. Takie lotnisko byłoby duża konkurencją dla podobnych obiektów w Berlinie i Frankfurcie, więc „nein, polnische schweine!„. W związku z tym od początku rządów Tuska CPK w magiczny sposób transformuje się w inwestycję stricte kolejową, a o lotnisku słychać już coraz rzadziej. Aby zakamuflować „niebudowę” CPK i pozorować jakieś działania- podpina się pod ten skrót każdą możliwa inwestycję kolejową w Polsce. Gdy wymienią gdzieś torowisko, albo wyremontują kibel na dworcu w Pcimiu- jest to hucznie ogłaszane jako „budowa CPK”.

Reszta kadencji będzie polegała na straszeniu Nawrockim i Braunem, czyli rosyjską agenturą. Prezydent przedstawiany jest jako „wetomat”. Co ciekawe- zawetował on około 20% ustaw, a 80% podpisał. Ponadto w przypadku tych 20% zawetowanych większość zawierała jakieś „pułapki” typu legendarne „lub czasopisma” i Nawrocki obiecał, że podpisze, gdy wykreślone zostaną kontrowersyjne zdania. W drugą stronę: wszystkie ustawy, proponowane przez prezydenta trafiają do tzw. „zamrażarki sejmowej” Czarzastego (czyli do śmietnika), więc fakty są bezlitosne- prawdziwym wetomatem jest rząd, a nie prezydent, ale KODziarze nie przyjmą tego do wiadomości. Grzegorz Braun z kolei jest mocno lansowany w mainstreamie. Skoordynowana nagonka i ostatni proces sądowy tylko wzmacnia jego popularność. Tusk wie, że zdolności koalicyjne Brauna są najmniejsze z całej trójki prawicowych partii, więc zależy mu na przepływach z PiS i Konfederacji do Korony, aby po wyborach w 2027 roku doszło do chaosu koalicyjnego (idealnie dla Tuska, żeby cała trójka dostała po 16% i pożarła się między sobą).

W ten sposób Tusk chce dotrwać do 2027 roku, kluczem jest utrzymanie swojego elektoratu w stanie nerwów i strachu. Oczywiście nie wszystkich da się utrzymać, więc na około rok przed wyborami odpalona zostanie „nowa jakość polityczna”, czyli manewr wielokrotnie stosowany z sukcesami (np. Nowoczesna, Ruch Palikota, Polska2050). Będzie to „alternatywa” dla „liberałów”, którzy z jakichś powodów zawiedli się na obecnym rządzie Tuska. Obecnie nie mają oni zbytnio gdzie uciec (w przeciwieństwie do prawicy, gdzie do wyboru są 3 partie), więc potrzebny jest wentyl bezpieczeństwa, aby rozczarowane „jebaćpisy” nie zbojkotowały wyborów. „Nowa jakość” będzie przed wyborami tolerowana przez TVNy, a po wyborach wejdzie z KO w koalicję, po czym zostanie przez nią podgryzana, a TVNy będą mniej wyrozumiałe, klasyka gatunku. Prawdopodobnie członkiem tej „nowej jakości” będzie PSL, które notuje tragiczne sondaże (nie dające nawet 3% progu, wymaganego do subwencji) i jednocześnie nie chce dać się wchłonąć przez KO z powodu rozbudowanych struktur samorządowych. Historia zatacza koło, gdyż ZSL w czasach PRLu był partią satelicką i „koncesjonowaną opozycją” wobec PZPRu. Teraz ich dzieci i wnuki robią dokładnie to samo, a najchętniej by całą resztę opozycji zdelegalizowali, o czym zresztą mówią otwarcie.

RacimiR, 12.12.2025


PS: Jak mawiał klasyk- „Trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu”. We wtorek i środę robiłem bardzo poważne 'reformy’ techniczne na blogu i serwerze. Konkretnie, podniosłem wersję php z 7.x na 8.5, w tym celu trzeba było zmienić środowisko z Idea na Apache, a tu z kolei trzeba było zmodyfikować htaccess, przy okazji jeszcze zaktualizowałem WordPressa i wtyczki oraz przeczyściłem bazę danych (schudła o połowę). Zatem było co najmniej 5 okazji, aby coś technicznie się posypało, ale chyba się ostatecznie udało. Jak mawiał inny klasyk: „u mnie działa”, ale proszę uprzejmie, aby napisać komentarz jeżeli strona wywali jakiś błąd, albo ktoś zauważy jakieś inne podejrzane rzeczy. Niestety w akcji zaginęło część (około 5) komentarzy z 6-10 grudnia, które czekały na moderację. Chciałem się nimi zająć na koniec, ale przez to czyszczenie bazy danych nieumyślnie przepadły, za co przepraszam.

PS2: Dzięki dla Krzyśka.

PS3: Życzę wszystkim wesołych świąt, gdyż już nie dam rady nic przed nimi napisać, będe miał też ograniczony dostęp do internetu.

102 komentarze do “Strategia uśmiechniętych rządów na drugą połowę kadencji”

  1. Prezydent nie ma władzy, uprawnień aby zavetowac ustawę budżetowa.
    Budżet-ustawa to wyjątek bodajże jedyny. Termin 'odrzucenie’ jest dla mnie
    niezrozumiałe w tym kontekście. Chyba że coś się zmieniło przez uśmiechniętych.

    od RacimiR: Może ustawę budżetową skierować do TK i po 4 miesiącach rozwiązać sejm, aczkolwiek w „demokracji walczącej” pewnie jest nieco inaczej.

  2. Stara menelica Lempartowa powiedziała że się boi i ucieka z kraju XDDDD

    od RacimiR: Bardzo ciekawy plot-twist, właśnie sprawdziłem i ani jeden duży portal o tym „przypadkiem” nie napisał, tylko same mniejsze i prawicowe. Sama Lempart stwierdziła, że walczyła o stołki 😉 Normalni ludzie wiedzieli to od początku, ale mimo wszystko plus za to, że do tego w końcu doszła, bo 90% „piorunek” nigdy tego nie zrozumie.

    1. Są już pierwsze efekty ekonomiczne!
      Na polskiej giełdzie tąpnięcie akcji firm produkujacych paszę dla świń.
      Za to na giełdzie w Brukseli ichniejsze firmy ostro zwyżkują.

      Oprócz tego że się w końcu kapneła że te strajki i marsze jak pisałeś bylo
      tylko po to by platfusy dorwaly do władzy, że tyck wykorzystał ja jako pionek,
      To nawet jest gorzej niż za pis:
      'Pozostawanie tu jest dla mnie niebezpieczne. Ja nie chcę tu być, dziękuję bardzo. Ja się boję. Wystarczy, że fiknę i to idzie do TVP. Ja dziękuję — powiedziała, zaznaczając także, że jej nieufność obejmuje służby mundurowe. – Jak mijam grupę policjantów na ulicy, to czuję, jakbym mijała grupę kiboli —dodała.’
      Ale niestety jak zapowiedziała będzie się starała załatwić hajc na dotacje do organizacji
      Lewackich w Polsce, więc czeka nas uderzeniowy nawał propagandy wscieklych macic
      piorunow itp.

      od RacimiR: Z jednej strony Lempart w końcu zrozumiała że była tylko trampoliną dla polityków KO, ale z drugiej strony nie do końca rozumiem czego ona się boi w uśmiechniętej Polsce, że aż uciekła? Może ta jej „emigracja” to faktycznie negocjacje grantowe.

  3. Warto przypomnieć jedną ważną rzecz – w przyszłym roku obecna władza będzie miała większość w Trybunale Konstytucyjnym. Upłynie kadencja sześciu sędziów, a wakaty zostaną bez trudu uzupełnione przez koalicję 13 grudnia, która dysponuje stabilną i bezpieczną większością w Sejmie. Nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki (tym razem nie minister Leszczyny), Trybunał przestanie być „nielegalny” i stanie się „praworządny”, (analogicznie do sytuacji: neoKRS —> KRS), a jego wyroki znów będą „ostateczne”. Taki trybunał bez problemu orzeknie wszystko co Tusk (i Berlin) nakaże, a także będzie mógł zdelegalizować opozycję (stawiam, że na pierwszy ogień pójdzie partia Brauna).

    od RacimiR: Ciekawe jakie „sławy” wytypują na te stanowiska i czy wybiorą też sędziów „na zapas”, jak w 2015?
    Partii Brauna nie zdelegalizują, nie opłaca się to Tuskowi. Im większe rozdrobnienie na prawicy, tym dla niego lepiej, bo nie ma premii za h’ondta.

  4. Dwie sprawy, z tą inflacja trochę pokreciles.
    Za pis było rekordowo bo 18% czyli jak w latach 90tych końcówce.
    Lepszy miernik to wzrost cen np. nieruchomości, auta,
    a to poszło w górę o 50% a nawet 100% w latach covidu
    głównie. Czyli rząd pis obrabowal nas z połowy oszczednosci
    (siły nabywczej pieniądza), wszak inflacja to też sprytny podatek.
    No ale platfusy zrobiłyby to samo.
    W ciągu 2 ostatnich lat drozyzna (wzrost cen) przyhamowalo i to jest fakt.
    Gdyby nie ten covid i wojną upadliny to by inflacji nie było, a sumaryczny wzrost
    cen Góra kilkanaście % za rządów PiS.
    Dla formalności nie jestem sympatykiem żadnej partii z bandy czworga i konfy.
    Dla mnie to jedna sitwa i teatrzyk dla goim.

    od RacimiR: Nie chcę tu bronić polityki covidowo-wojennej PiS, bo byłem jej przeciwnikiem, ale jednak inflacja była wtedy podobna w całym regionie (czyli demoludach), w Pribałtyce czy Węgrzech nawet przebiła 20%. Paliwo na stacjach zawsze było u nas tańsze niż w Niemczech czy Czechach. Co ciekawe, dolar czy euro wtedy nie taniały względem PLN (a teoretycznie powinny). Inflacja zaczęła spadać 3 lata temu, między jesienią 2022 a jesienią 2023 spadła o ponad 10%. W grudniu 2023 rząd Tuska wziął władzę przy inflacji 6.2% i zmniejszyli ją o 3-4% (przy okazji zmienili i utajnili metodologię jej obliczania), a w swoich spotach i grafikach udają, że zmniejszyli o kilkanaście. Równie dobrze PiS mógłby powiedzieć, że oni przez rok zmniejszyli inflację o 10%, a PO tylko 2-3 przez 2 lata.
    Ceny nieruchomości na 80% terenów Polski rosną wolniej, niż inflacja. Skoro wszyscy młodzi Polacy chcą mieszkać w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu i Trójmieście (i to najlepiej gdzieś blisko centrum) to siłą rzeczy akurat tam ceny muszą rosnąć, ale to nie jest cały kraj, a mały jego wycinek. Ja się przeprowadziłem 2 albo 3 lata temu i mieszkanie dziś jest warte tyle samo, jestem do tyłu o inflację. To samo jest w „powiatach” czy byłych miastach wojewódzkich, a także wyludniających się obecnych miastach wojewódzkich typu Łódź czy Kielce. Ceny samochodów wzrosły wszędzie, Polska zdana jest na zagraniczne marki więc nie mamy żadnego pola manewru, możemy jedynie ratować sytuację silną złotówką.
    W latach 90-tych był okres, gdy inflacja przebijała 100%.

  5. Druga sprawa krytptowaluty, wg. mnie to jedna wielka bańka, piramida
    jak historycznie tulipomania czy kampania mórz południowych (tzn. handel
    powietrzem), schemat ponziego itp.
    Wszystkie te krypto padły, tylko bitcoin i ethereum jakoś się trzymają.
    Kto kupił bitcoiny w 2010 (może kilka promili osób w Polsce i na świecie
    o tym wiedziało) to rzeczywiście zarobił nawet tysiące % (jak to w piramidzie).
    Teraz mamy do czynienia ze spadkiem bitcoina ostrym z 120tysS do 80tys$,
    i spadać będzie nadal. Widoczne to jest w tym że coraz wiecej
    naganiane jest 'zwierzyny’ (frajerstwa) by te bitcoiny kupowali.
    Jeszcze kilka lat temu takiej nagonki nie było.
    Zresztą te 'gieldy’ krypto padały i ciągle padają, a kasa 'wyparowywuje’.
    To samo było z Frankami Kowalskimi i uwolnieniem przez Szwajcariie kursu Franka.

    Kolejna bańka jest teraz na AI, tyle że to bardziej przepalają
    miliardy potentaci IT w USA (w sensie nie jest to kredytowane jak
    domy z pazdzierzu w 2008) a to nie moj portfel więc mi to zwisa.
    Teraz jednak te miliardy się kończą, efekty AI są ale nie ma zzyskow
    pokrywajacych inwestycje więc szukają frajerów w postaci zwykłych
    zjadaćzy chleba. I niestety ich znajdują. Aż mi się wspomina film
    Wilk z Wall Street z Di caprio.

    Moim zdaniem, jedyna pewna inwestycja od starożytności
    od zawsze to złoto w sztabkach
    schowane ukryte we własnym domu. Wiedza o tym banki centralne
    liczących się państw i skupuja złoto na potęgę M.in nasz glapinski.

    od RacimiR: Nawet gdyby BTC miał dalej spadać (co nie musi okazać się prawdą, bo równie dobrze może rosnąć) to jest to indywidualne ryzyko inwestora i państwu wara od tego. Równie dobrze powinni zakazać totolotka, bukmacherów czy kupowania akcji na GPW, albo nawet ubezpieczeń dobrowolnych, bo też można wtopić kasę, nie mówiąc o Amber Gold czy Getback, gdzie ludzie stracili wszystko i państwo nie zareagowało.

    1. @Brexitbrexit

      Złoto to nie jest inwestycja, tylko tezauryzacja, ewentualnie spekulacja (kupujemy gdy jest tanie z nadzieją, że podrożeje). Inwestycja to jest kupowanie środków, które przynajmniej z założenia będą generowały zyski, lub ich wartość wzrośnie (np. kupienie akcji startupu to inwestycja).

      1. Ze złotem zgadza się trochę uogolnilem. Ale ja nie prof ekonomii
        tylko po LO ekonomicznym (a z zawodu już były IT ale to szczegół).
        Bardziej chodziło mi o akumulacje majątku tak by nie stracil on
        na wartosci.
        Ale słowo inwestycja też tu pasuje! (Czy jak to piszesz spekulacja
        choć tu się nie do końca zgodzę).
        W latach 2000nych złoto szlo ponizej 1tys$ za uncję, teraz szacuje sie
        że przebije 4tys$. Dlaczego? Bo zasobów mało, wykopywanie coraz droższe,
        a świat potrzebuje złota, do przemysłu i na biżuterię. to twarde dane.
        Noi banki centralne całego świata w tym my skupuja z rynku każda jego ilość.
        A oni wiedzą swoje, wszak maja kiepełę.
        Hajc (wartość pieniądza) na koncie spadł od coviada o połowę.
        Państwo okradło cię o połowę! Toi tak dobrze bo za bolęsy za hiperinflacji
        okradło konta bankowe wszystkich Polaków. Jak masz nieruchomosci
        czy grunta może państwo to przejąć czy opodatkować (np. ostatnio
        w Anglii jest prawo spadkowe nowe że płacisz panstwu 20% wartosci
        gruntu co spowoduje masowe przejęcie ziemi rolnej przez państwo).
        Tylnymi drzwiami przepychany jest podatek katastralny.
        O inwestowaniu na giełdzie, nawet nie wspomnę, bo to dojenie
        frajerów, a zysk leci do zarządu czy do inwestorów większościowych.

        Do akumulacji majątku jedynie pozostaje złoto w sztabkach.
        Zakopiesz gdzieś pod drzewem i państwo nie znajdzie go.
        Złoto to złoto jak to mówią.

        od RacimiR: Trzymanie pieniędzy w skarpecie zawsze źle się kończy. Z giełdą się nie zgodzę, ostatnie 5 lat dało ogromne możliwości (2 bessy gdzie można było zapakować się pod korek i obecnie historyczne szczyty). Inwestorzy większościowi (proporcjonalnie) dostają taką samą dywidendę, jak zwykły ciułacz, szkoda tylko podatku belki (którego likwidacja była zresztą jednym z „konkretów” Tuska). Jak ktoś dużo jeździ samochodem to polecam kupić akcje Orlenu (ja kupiłem, gdy były po 60zł) i wtedy można wyrobić sobie kartę „Orlen w portfelu” na którą jest zniżka 10gr/l (także za LPG) i 10% na zakupy, do tego dochodzi niezła dywidenda, wyższa niż przeciętne lokaty bankowe. Na BTC też można było sporo zarobić w ostatnich latach. Mieszkania to raczej przeżytek (chyba że w głównych miastach gdzieś w super lokalizacji), bo niż demograficzny drastycznie zetnie popyt.

        1. W nieruchomościach zarówno popyt jak i podaż są sterowana przepisami budowlanymi oraz praktykami urzędniczymi. Wystarczy stwierdzić, że jakieś tam osiedle z wielkiej płyty jednak grozi zawaleniem, i już ludzie szukają mieszkań (bo zmniejszyła się podaż) -> ceny rośną. Można zaprosić Ukraińców, albo Arabów -> popyt rośnie -> ceny rosną. Można dokręcić jeszcze bardziej drakońskie przepisy dotyczące energooszczędności budynków -> podaż spada -> ceny rosną. Można wprowadzić kolejny program „rodzina na swoim”, „deweloper na swoim” lub „kredyt 0%” -> popyt rośnie -> ceny rosną. A można i w drugą stronę, np. wprowadzić katastralny, i ceny spadają na łeb na szyję.

          Podobnie jak na giełdzie papierów wartościowych, szansą na małych jest przewidzenie, co zrobią wielcy. Bo to oni rządzą giełdą. W tym wypadku ci wielcy to układ deweloperzy+urzędnicy. A oni robią tak, aby sami na tym jak najwięcej zyskać.

          od RacimiR: Przepisy są jednak mniej-więcej równe dla wszystkich i drastycznych ich zmian nie ma od dawna. Gdyby zaprosić miliony imigrantów to co innego, ale tak się raczej nie stanie. Najważniejsza jest żenująca rozrodczość Polek, która powoduje, że ceny mieszkań będą stać w miejscu (czyli de facto tracić na wartości o inflację). Z byłych 49 miast wojewódzkich, które straciły ten status w ramach reformy administracyjnej praktycznie wszystkie ostro się wyludniają, nie mówiąc już o powiatach czy wsiach. Taka Łodź w szczycie otarła się o milion mieszkańców, a niedługo nie będzie miała nawet połowy z tego. Ostatni wyż demograficzny początku lat 80-tych już nie będzie kupował mieszkań (ci co mieli już to zrobili).
          Wyłączenie z użytku całych osiedli nie wchodzi w grę (za duży gniew społeczny), kataster raczej też nie (prawie wszyscy politycy są zapakowani w mieszkania na wynajem). Inwestowanie w mieszkania opłacać się będzie jedynie w przypadku 5 ośrodków (Wawa, Krak, Wrocław, trójmiasto i Poznań) w najlepszych ich dzielnicach, cała reszta to spadki. Na Śląsku w familokach (nieźle skomunikowanych) można kupić mieszkanie do remontu nawet za 1500zł/m2.

          1. > Przepisy są jednak mniej-więcej równe dla wszystkich

            Ale faworyzują one deweloperów. A już na pewno praktyka urzędnicza w dużych miastach ich faworyzuje.

            > drastycznych ich zmian nie ma od dawna.

            Zmiany mają charakter bardziej ewolucyjny, ale zapewniam Cię, że są.

            > Gdyby zaprosić miliony imigrantów to co innego, ale tak się raczej nie stanie.

            Przecież już tak się stało. Mamy miliony Ukraińców.

            Co do przybyszy z dalszych okolic — obawiam się, że jest to nieuchronne. Obie duże partie działają w kierunku ich sprowadzania. Co prawda PiS woli tych legalnych, ale legalni generują nawet większy popyt.

            > Wyłączenie z użytku całych osiedli nie wchodzi w grę (za duży gniew społeczny)

            Wystarczy jedna katastrofa budowlana i odpowiednia ekspertyza, a zamiast gniewu społecznego będzie panika i pospieszne wyprowadzki.

            Oczywiście masz rację, że jak będzie dalej tak jak jest, to ceny mieszkań spadną. Natomiast nie jest oczywiste, że będzie dalej tak jak jest — bo są osoby, które kształtują sytuację wprowadzając zmiany.

            od RacimiR: Zmiany są, sam miałem „przyjemność” zapłacić za jakiś certyfikat energetyczny przy przeprowadzce. Jednak deweloperów jest wielu i konkurują oni między sobą, zresztą nowe mieszkania to tylko skromna część rynku. Mamy gigantyczny rynek wtórny oraz wielu ludzi buduje sobie domy na własną rękę. Podaż mieszkań rośnie, a popyt spada z powodu malejącej liczby ludności. Jedynym źródłem kończącego się właśnie prosperity było zapóźnienie budowlane, tzn. ludzie gnieździli się na niewielkich powierzchniach. Obecnie jesteśmy blisko punktu krytycznego i wyrównania (coraz mniej ludzi, a coraz więcej powierzchni mieszkaniowej, którą trzeba utrzymać i ogrzać, a koszty te rosną szybko). Jeszcze niedawno ludzie chcieli metrażu „im więcej tym lepiej”, teraz już wielu chętnie przeprowadziłoby się do mniejszych mieszkań aby ściąć koszty.
            Ukraińcy istotnie podbili rynek, ale była to jednorazowy 'boost’ (Wrocław przy okazji prześcignął Łódź w liczbie ludności). Obecnie ich liczba spada, część wraca na Ukrainę, inni wyjeżdżają dalej na zachód. Z kolei przybysze dalsi mieszkają w najgorszych warunkach, aby najwięcej odłożyć, a ich liczba też nie będzie jakoś szybko rosła, bo trendy polityczne są odwrotne (nawet Tusk pozycjonuje się jako przeciwnik imigracji, nie mówiąc o PiS czy Konfederacjach), zresztą liczba miejsc pracy będzie szybko spadać z powodu AI i unijnych wymysłów, zarzynających przemysł. Na pewno imigranci nie są w stanie spowodować, że liczba mieszkańców Polski przestanie spadać, prognozy to potwierdzają.
            Zatem mamy rosnącą liczbę powierzchni mieszkaniowych i spadającą liczbę ludzi, w pewnym momencie po prostu musi to jebnąć. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy pustych mieszkań typowo pod spekulację, które przy zahamowaniu wzrostu cen po prostu zostaną sprzedane.

          2. > Zmiany są, sam miałem „przyjemność” zapłacić za jakiś certyfikat energetyczny przy przeprowadzce. Jednak deweloperów jest wielu i konkurują oni między sobą, zresztą nowe mieszkania to tylko skromna część rynku.

            To jest oligopol, w dodatku ściśle powiązany z lokalnymi włodarzami — tak przynajmniej jest w dużych miastach.

            > Mamy gigantyczny rynek wtórny oraz wielu ludzi buduje sobie domy na własną rękę.

            Władza robi co może, żeby ludziom to utrudnić, a skłonić do kupowania od deweloperów.

            > Podaż mieszkań rośnie, a popyt spada z powodu malejącej liczby ludności. Jedynym źródłem kończącego się właśnie prosperity było zapóźnienie budowlane, tzn. ludzie gnieździli się na niewielkich powierzchniach. Obecnie jesteśmy blisko punktu krytycznego i wyrównania (coraz mniej ludzi, a coraz więcej powierzchni mieszkaniowej, którą trzeba utrzymać i ogrzać, a koszty te rosną szybko). Jeszcze niedawno ludzie chcieli metrażu „im więcej tym lepiej”, teraz już wielu chętnie przeprowadziłoby się do mniejszych mieszkań aby ściąć koszty.

            Być może należy w takim razie inwestować w małe metraże (aczkolwiek i tutaj władza macza palce, uniemożliwiając zameldowanie się w czymś co ma mniej niż 25 m2).

            > Ukraińcy istotnie podbili rynek, ale była to jednorazowy 'boost’ (Wrocław przy okazji prześcignął Łódź w liczbie ludności). Obecnie ich liczba spada, część wraca na Ukrainę

            Ale naprawdę tak się dzieje, czy to są tylko przekazy propagandowe?

            > inni wyjeżdżają dalej na zachód. Z kolei przybysze dalsi mieszkają w najgorszych warunkach, aby najwięcej odłożyć, a ich liczba też nie będzie jakoś szybko rosła, bo trendy polityczne są odwrotne (nawet Tusk pozycjonuje się jako przeciwnik imigracji, nie mówiąc o PiS czy Konfederacjach),

            Werbalnie może tak, ale w praktyce jedni i drudzy robią co mogą, żeby sprowadzić ich jak najwięcej, a jeszcze Merz i Łukaszenka ich nam podrzucają, a Tuska mundurówki nie bardzo temu przeciwdziałają.

            > zresztą liczba miejsc pracy będzie szybko spadać z powodu AI i unijnych wymysłów, zarzynających przemysł.

            Zacznijmy od tego, że — nie oszukujmy się — oni tu nie przyjeżdżają do pracy.

            A co do miejsc pracy, to AI może zabrać pracę inżynierom, lekarzom, prawnikom, księgowym albo grafikom komputerowym, ale nie robotnikom pracującym na czarno.

            > Na pewno imigranci nie są w stanie spowodować, że liczba mieszkańców Polski przestanie spadać, prognozy to potwierdzają.
            Zatem mamy rosnącą liczbę powierzchni mieszkaniowych i spadającą liczbę ludzi, w pewnym momencie po prostu musi to jebnąć. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy pustych mieszkań typowo pod spekulację, które przy zahamowaniu wzrostu cen po prostu zostaną sprzedane.

            Cóż — być może rzeczywiście będzie tak jak mówisz, czas pokaże.

            od RacimiR: W Polsce mimo wszystko buduje się sporo, ale od jakichś 2 lat na rynku nieruchomości jest coraz mniejsza płynność. Ceny w ostatnim czasie stoją w miejscu poza kilkoma najmodniejszymi lokalizacjami. Pomijam już jakość tych inwestycji, z których większość to przysłowiowe Jagodno o wyglądzie łagru, gdzie ani dojazdu, ani parku, ani szkoły.
            Ukraińcy mimo wszystko pracują. Przejdź się na dowolną dużą halę czy budowę, polski język tam jest rzadkością. Nawet w szpitalach coraz więcej personelu to Ukrainki. oczywiście są też „mistrzowie socjalu” (zwłaszcza kobiety z dziećmi), ale na pewno sumarycznie są bardziej pracowici od nachodźców, których do Europy zaprosiła Merkel.
            Spora część jedzie do Niemiec i Kanady, gdzie zarobią więcej no i socjal lepszy.
            Polska traci rocznie ponad 160 tysięcy mieszkańców netto (wliczając w to imigrację) z tendencją rosnącą, co pompuje w rynek niemal 100.000 mieszkań na samym rynku wtórnym, do tego dochodzą nowe budowy (mocno przekraczające wyburzenia), więc nawet z logiczno-matematycznego punktu widzenia sytuacja nie może trwać wiecznie (gdyby tak było przez kilkadziesiąt lat, to na każdego mieszkańca przypadałoby ponad 1 mieszkanie).
            Sytuacja polityczna wobec Ukraińców uległa wyraźnemu ochłodzeniu od czasu początku wojny. Wówczas PO z PiSem prześcigali się kto zrobi większą „łaskę” Ukraińcom, nawet Konfederacja była dosyć neutralna. Zełeński traktuje nas jak bankomat i nie daje nic w zamian, co nie przysparza Ukraińcom sympatii. Prawdę mówiąc, ja już bardziej w kontekście przyszłości obawiałbym się napływu ludów hinduskich.
            AI zabiera pracę niemal wszystkim zawodom, także na produkcji czy magazynie, nie mówiąc o korporacjach i pracach przy komputerze. Nawet w call-center, gdzie zawsze były podłe zarobki teraz trudno przebić się przez ścianę z Ai i doprosić o rozmowę z konsultantem (jak cudem się to uda to jesteś 10 w kolejce). Pracownik zwolniony przez AI nie pójdzie się przecież zahibernować, tylko sytuacja zmusi go do szukania jakiejkolwiek roboty, często za minimalną, dlatego jacykolwiek imigranci nie są nam potrzebni, zresztą bezrobocie wśród młodych ostatnio wykazuje bardzo niepokojące trendy (najlepszym przykładem Kraków, gdzie bezrobocie osób przed 30-tką wzrosło o 40% w ostatnim roku, gdyż rynek pracy stał w dużej części na centrach outsourcingowych, które zostały ostatnio wykoszone przez AI, a reszta przeniosła się do Indii).
            Podsumowując, współczynnik liczby mieszkań na mieszkańca Polski od lat rośnie i będzie rosnąć nawet szybciej (imigracją można jedynie spowolnić proces), wkrótce zaczną wyludniać się nawet „modne” miasta (wsie oraz miasta postprzemysłowe i „niemodne” wyludniają się już od 30 lat). Jeżeli ktoś chce teraz kupić mieszkanie jako inwestycję pod wynajem to mocno bym mu to odradzał. Gamechangerem mogłaby być masowa rozbiórka płytowców gierkowskich, ale są one w niezłym stanie i postoją jeszcze kilkadziesiąt lat.

          3. Wątek IT BPO Kraków i bezrobocie wśród młodych po ekonomii, IT i pokrewne.
            Nie pracuje w IT jeszcze czasach sprzed covida, jednakże nadal mam luźne kontakty
            i sytuacja nawet wygląda gorzej, na fali zwolnień światowych po covid i zwijaniu
            się do Indii outsourcingu pracę potracili silversi 40+ i rzadko znajdują
            z powrotem w corpo we wspomnianych branżach. A jak zarobki w nowej pracy
            mniejsze, spada status to kłótnie i nieraz rozwód (i widać po co babska brały
            korposzczurow). Tragedia że w średnim wieku laduje się na bruku, bez lokum,
            i trzeba zacząć wszystko od nowa. Już nawet praca jako kierowca, koparka, czy
            wykończenia stają się rarytasem. I oczywiście zagranica, wszak w pl już korpo
            czy rodzina człowieka nie trzyma.
            Ci silversi są zastępowani studentami, i nawet jako że mamy niż,
            wśród tych młodych bezrobocie skoczyło to naprawdę zadziwia. Powod
            prosty – nadmiar osób w tych branżach (informatyków nawet więcej niż rolników jest).
            A absolwentów ekonomii to chyba więcej niż nauczycieli, górników, prawnikow
            informatyków, rolników razem wziętych.
            Każdy ścisły umysł już od dwóch dekad to studiuje, i to musiało się stać z tym nadmiarem.
            Podejrzewam Wrocław czeka to samo bo tam też rzeźnia tych korpo jest.
            Paradoksalnie automatyzacja zmiotla z rynku pracy osoby te automatyzacje robiące.
            Ironia niezła. Szkoda że człowiek nie przewidział tego w latach 90tych, po chuj wtedy
            było studiować, a teraz tym bardziej.

            Co do prowincji np świętokrzyskie jadąc dowolna droga powiatowa czy gminna
            cała masa domów z napisem sprzedam. I to i wille z PRL i wybudowane niedawno
            za czasów pis. I będzie ich więcej z przyczyn nieubłaganej demografii.

            od RacimiR: Przykład Krakowa pokazuje jak ważny jest przemysł oraz firmy krajowe. Stawianie na zagraniczne usługi trzyma rynek pracy w szachu, bo jak zarobki się podniosą (a to przecież cel każdego) to firma się zwija do tańszego miejsca. Jeszcze sobie strefę „czystego” transportu wprowadzili, żeby zarżnąć miasto do reszty. Oczywiście krakusi w wyborach dalej będą głosować na „uśmiechniętych”.
            Wyludnianie się wiosek (zwłaszcza na mało zaludnionym terenie) to duży problem, bo albo trzeba likwidować usługi publiczne (szkoły, szpitale, drogi, linie energetyczne itp), albo je na siłę utrzymywać dla niewielkiej liczby ludzi, co generuje olbrzymie koszty.

          4. > Ukraińcy mimo wszystko pracują. Przejdź się na dowolną dużą halę czy budowę, polski język tam jest rzadkością. Nawet w szpitalach coraz więcej personelu to Ukrainki. oczywiście są też „mistrzowie socjalu” (zwłaszcza kobiety z dziećmi), ale na pewno sumarycznie są bardziej pracowici od nachodźców, których do Europy zaprosiła Merkel.

            Ale ja nie mówię, że nie pracują. Mówię, że nie po to tu przyjechali. Pracują, bo jest praca dla nich. Ale jeżeli tej pracy zabraknie, to wcale nie wyjadą, i trzeba będzie im wypłacać socjal.

            > Spora część jedzie do Niemiec i Kanady, gdzie zarobią więcej no i socjal lepszy.

            O ile ich tam wpuszczą. Merz już „gości” odsyła, całkiem fizycznie.

            > Prawdę mówiąc, ja już bardziej w kontekście przyszłości obawiałbym się napływu ludów hinduskich.

            To też jest całkiem prawdopodobne. Ja zresztą nie pisałem konkretnie o Ukraińcach, tylko ogólnie.

            > sytuacja zmusi go do szukania jakiejkolwiek roboty, często za minimalną, dlatego jacykolwiek imigranci nie są nam potrzebni

            Oczywiście, że nie są, i nigdy nie byli. Oni są potrzebni rządzącym, żeby zniszczyć jednorodność etniczną, żeby wychować sobie elektorat, i in. I będą zapraszani, mimo że nie będzie dla nich roboty.

            > Gamechangerem mogłaby być masowa rozbiórka płytowców gierkowskich, ale są one w niezłym stanie i postoją jeszcze kilkadziesiąt lat.

            Decyzja o rozbiórce nie będzie podyktowana tylko i wyłącznie stanem technicznym. Wiesz o tym.

            od RacimiR: W Polsce nadal trudno żyć tylko z socjalu (na poziomie wyższym, niż walka o przetrwanie), chyba że ma się kogoś błędnie sklasyfikowanego jako ciężko niepełnosprawnego, albo wtyki w samorządzie. Niemcy Ukraińców chętnie przyjmują (jest ich tam już więcej, niż Polaków i wskoczyli na 2 miejsce za Turkami), odsyłają najbardziej nierokujących uposażonych pigmentalnie, którzy siedzą tam od lat i dorobili się kartoteki z konkluzją „obibok” lub „kryminalista”. Pewnie za kilka lat zrobią przesiew wśród Ukraińców, na razie zbierają o nich informacje.
            Masowej rozbiórki wielkiej płyty nie będzie, co najmniej z 2 powodów- gniew społeczny (za dużo ludzi mieszka w blokach, żeby z nimi zadzierać) oraz niemożliwość napisania i uzasadnienia odpowiedniego aktu prawnego. Taka ustawa byłaby chyba największym wygibasem, fikołkiem i szpagatem logicznym w historii. Nawet nie wiem która partia miałaby takie coś zaproponować, ale jej elektorat od razu przeszedłby do Razemków (mieszkanie prawem nie towarem) lub Konfederacji (własność prywatna to świętość).

  6. Jako że z netem chwilowa przerwa wszystkiego najlepszego,
    wesołych świąt, sylwestra, nowego roku, sześciu króli. Pzdr.

  7. Och i nie mogłem się powstrzymać.
    Ta morda facjata w zielony Onet obok tych kominow
    to słynny 'ekspert’ uśmiechniętych (choć może nie tylko)
    na tematy wszelakie. Ze tez go musiałeś wkleić.
    W 2023 gdy prigozyn się zbuntowal był w TVP ciągle pokazywany
    i gadał że lada moment Putin i ogólnie Rosja padnie.
    Obesnie mamy 2025 i rosja i kacapy ciągle są, choć może im
    w slawojkach 'wody w spluczce’ okresowo brakuje.
    Takich to mamy ekspertufffff.

    od RacimiR: jest kombo: zielony onet, „ekspert” i jakaś zagraniczna elektrownia na zdjęciu, bo głupio było dać zdjęcie tej naszej, czyli pustego pola.

  8. Co się stanie za 20 lat?

    Ciekawe, czy ta strategia potem nie wyjdzie mu bokiem? Czy nie dostanie odwrotnego efektu od zamierzonego? Poza tym sondaże w Polsce często podają błędne dane, co widać na przykład przy ostatnich wyborach prezydenckich.

  9. Prezydent Karol Nawrocki nie zapali świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim. Brawo. A Tomasz Lis już dostał szału z tego powodu (zobaczcie jego profil na X/ Twitterze).
    Za to w (kne)Sejmie będzie – tam partie koalicji 13- go grudnia z największą hipokryzją szczególnie Lewicy nagle nie podoba im się świeckie państwo i organizują uroczystości religijne w miejscu państwowym i miejscu pracy jakim formalnie jest Sejm. Od takich świąt są synagogi a nie państwowe miejsca pracy. Tak samo jak nie ma katolickiej Mszy Świętej w Sejmie bo od tego jest kościół (jako katolik nawet bym nie chciał aby Msza była w Sejmie bo to byłoby profanacją Mszy w takim obłudnym miejscu wśród tamtych ludzi).
    Po drugie czy w Izraelu w Knesecie obchodzi się Boże Narodzenie, ubiera choinki, ustawia się szopki betlejemskie, dzieli się opłatkiem. Izrael jest raczej wrogi katolikom.
    Po trzecie zamiast użalać się nad tym że w Pałacu nie będzie chanuki to lepiej zająć się kwestią ludobójstwa Palestyńczyków

    od RacimiR: Gdyby Nawrocki zrobił chanukę to byłby spalony u własnego elektoratu, a nowych sympatyków też by nie pozyskał, stąd jedyna słuszna decyzja.

  10. W Australii islamiści zrobili atak terrorystyczny na plaży w Sydney na Żydów świętujących chanukę. Oczywiście potępiam zamach natomiast nie należy tego porównywać do tego co w Izraelu robią z Palestyńczykami bo to jest wieloletni horror.
    PS: Nie muszę chyba mówić że Tomasz Lis już porównuje to do działania Brauna, łączy z decyzją Nawrockiego o odmowie obchodów chanuki.

    od RacimiR: Ja ostatnie 2 tygodnie spędziłem w buddyjskiej części Azji i tam zamach w Australii był tematem numerem jeden przez kilka dni, a u nas jak patrzyłem to przeszedł bez większego echa (pewnie dlatego, że według żydowskiej polskojęzycznej mądrości etapu to Polacy są największymi antysemitami i inne kraje już dawno sobie z tym poradziły, więc niedobra mówić o 'incydentach’ z krajów cywilizowanych i 'liberalnych’).

    1. Stałes się podroznikiem po Azji niczym M.Malik. Może jakis artykulik
      z tych wojaży, i jeszcze ze Skandynawii 😉

      Z tą strzelanina to moje pierwsze skojarzenie z filmu Borat2, gdzie bohater popadajac
      w smutek stwierdza 'ja postanowił popełnić samobójstwo, w tym celu udał się do
      synagoga i postanowił poczekać na masową strzelanine’.

      Natomiast w popis tv mediach głównego scieku temat był jednak przez tydzień
      walkowany, tyle że na bardzo odległych miejscach.
      Narracja zamiast o Palestynie i motywacji sprawców skupiła się głównie na:
      Wzrost anty-żymianizmu w Polsce i na świecie
      Braun gasnica wiadome
      Że Ahmed el Ahmed (co za nazwisko i imię, co za przodkowie) muslim
      sprzedawca warzyw i były policjant powstrzymał jednego z zamachowcow też
      muslima
      Większe restrykcje w stosunku do prawa sprzedaży i posiadania broni w australii
      (czyli ani słowa o imigracji muslimow do Australii, ani słowa że broń mieli nielegalnie,
      ale za to uczciwy i pracujący obywatel Australii ma się pozbyć legalnej giwery…)

      Ogólnie w tvpdezinfo przeważa głównie krajowe podwórko, tyck zbawca narodu,
      polska się rozwija globalnie i gospodarczo, wskaźniki biją rekordy,… 'kraj rosnie
      w siłę a ludzie żyją dostatniej’.

      od RacimiR: Nie ma o czym pisać z tą wycieczką (choć może to zrobię?), o Skandynawii chyba pisałem kiedyś.
      Zamach w Azji był numerem jeden przez kilka dni, nie schodził z nagłówków i telewizje robiły specjalne programy (miałem w hotelu chyba 400 kanałów). Jak w tym samym czasie z ciekawości wszedłem na Onety i Interie to trzeba było zjechać gdzieś na dół, aby znaleźć cokolwiek o Sydney.

    2. W ogóle niedobra jest mówić o „incydentach” z krajów cywilizowanych. Gdyby zaatakowali jakichś gojów (np. jarmark bożonarodzeniowy), to też nikt by u nas o tym nie mówił. Buddyści, jak widać, pozostają islamorealistami.

      od RacimiR: Podejście buddystów do islamu jest arcyciekawe, jest to rasizm w najczystszej postaci (bo przy okazji skośnoocy muzułmanie mają na ogół ciemniejszą skórę). Jak ktoś tam jest pigmentalnie uposażony to z automatu jest niżej w hierarchii społecznej. Budowlańcy czy kierowcy skuterków często pracują w strojach „ninja” (że tylko oczy widać), żeby słońce nie przyciemniło im skóry.

      1. W sumie fajny byłby artykuł na ten temat. Pisałeś o Paryżu i o Portugalii, a teraz byłeś w o wiele ciekawszym, egzotyczniejszym miejscu.

        od RacimiR: No to chyba napiszę.

  11. klioes vel pislamista

    Drogi Racimirze – Wesołych Swiat Bożego Narodzenia – wzajemnie!

    P.S: Najnowszy artykuł – prima.
    A jak Twoje zdrowie, też prima? – tego Ci życzę!

    I na koniec najnowszy wierszyk:

    Wyrób polskopodobny

    Mógłby być dumny i zasobny,
    Ale to wyrób polskopodobny…
    Trzecia RP, jak PRL-bis:
    Raj agentury PO i PiS!

    od RacimiR: Dzięki za życzenia i nawzajem. Zdrowie raczej OK, choć mam pewne ortopedyczne choroby przewlekłe, których nie da się wyleczyć.

    1. Natomiast aneksji raczej nie będzie. Za dużo elektoratu PO stanowią starzy ludzie, uważający PO za jedyną słuszną spadkobierczynię Solidarności. Z kolei są też wśród starych ludzi komuniści, którzy głosują na Lewicę Czarzastego, ale nie zagłosują na PO, więc nie są to wyborcy których można przejąć aneksją.

      od RacimiR: Kwestia sondaży, gdyby Czarzastym spadło poniżej 5% to mogliby próbować ratować sytuację fuzją z KO. Niestety mają więcej, niż 5%, ale jednak nie różnią się wiele od siebie. Obie partie mają ten sam „program” (czyli wasalstwo wobec UE i nic poza tym).

      1. Ale ludzie nie głosują tylko na program, głosują też na historię. Szczególnie ci starsi, a ich przy urnach jest przecież najwięcej.

        od RacimiR: Oni głosują z powodu emocji, podjudzanej przez ich ulubione TV. Beton nie do skruszenia.

  12. Na Brauna nadają nie tylko lewacy ostatnio atakują go dwie pedalskie cioty które udawały katolickich publicystów plus dawna sekciarka new age anna mandryna która udawała że zajmuje się Witoldem Pileckim.

  13. Jak zwykle – atak zimy zaskoczył wszystkich – szczególnie rząd na czele. Żeby tak długo drogi państwowe (krajowe, ekspresówki i autostrady) były nieodśnieżone. Na Warmii i Mazurach na S7 ponoć korki od kilkunastu godzin, wypadki co chwila, perony kolejowe też nieodśnieżone, lotnisko w Modlinie musiało zawiesić loty, pociągi stają, ludzie w wielu miejscach prądu nie mają.
    A czy jest jakiś ekstremum ? W większości nie, w większości to jest typowa, normalna zima jaka powinna być o tej porze roku. Jedynie gdzie faktycznie jest gorzej niż być powinno to niektóre obszary Pomorza, Warmii i Mazur i północnych krańców Mazowsza – na zachodzie Europy i północnym Atlantyku mamy wyż a nad Europą Wschodnią nurkujące niże z północy a taki układ ściąga mroźne powietrze a że nad relatywnie ciepłymi wodami Bałtyku płynie bezpośrednio z północy arktyczne powietrze no to ta woda intensywnie paruje tworząc tzw. efekt jeziora (najbardziej znany jest z obszaru Wielkich Jezior z pogranicza USA i Kanady ale występuje też w innych miejscach na świecie m.in nad Bałtykiem jeśli nad ciepłe wody napływa zimne powietrze co powoduje intensywne parowanie wody i powstawanie chmur zasobnych w wilgoć – stąd te ogromne śnieżyce w Polsce północnej – ale też należy pamiętać właśnie że to mały obszar gdzie można jako tako usprawiedliwić paraliż (np. w Mławie leży aż 57 cm śniegu i to jest rekord śniegu na nizinach w XXI wieku a ma jeszcze go tam dosypać bo nadal Bałtyk produkuje śnieżyce), na wybrzeżu Bałtyku z powodu północnego silnego wiatru pojawiła się cofka czyli wtłaczanie wody morskiej na odcinki ujściowe rzek, napór wód Bałtyku z powodu tego wiatru i pojawiły się podtopienia np. we Fromborku czy Elblągu itp. W tych rejonach faktycznie sytuacja była ekstremalna jak na Polskę natomiast w reszcie kraju mamy do czynienia z normalną zimą, temperatura lekko poniżej zera w dzień, kilka – kilkanaście cm śniegu a armagedon jakby wszyscy zginąć mieli, panika, alerty RCB, konferencje premiera i ministrów.
    PRL już lepiej sobie radził w czasach gdy takie zimy były normalne

    od RacimiR: Nawet nie wiedziałem, że takie jaja były. U mnie jest trochę śniegu, że ledwie da się jeździć na sankach w parku, temperatura od 0 do minus 6 w nocy. Nie ma co porównywać do zim z przeszłości, gdzie było minus 20 i śniegu nie było już gdzie odgarniać.
    „Zaskoczeni drogowcy” to chyba ogólnoświatowy trend, w UK jak spadnie jakikolwiek śnieg (nawet taki jednodniowy) to jest panika na cały kraj, włącznie z zamykaniem szkół. Gdyby jedna „nasza” zima (taka jak ta teraz) wystąpiła np. w Portugalii to mieliby do remontu 80% domów i dróg w wyniku naprzemiennie zamarzającej i rozmarzającej wody.

  14. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, duzo Zdrowka i Szczescia
    zyczy

    Aldona

    od RacimiR: Dzięki i nawzajem, jesteś chyba najdłuższy stażem czytelnikiem 😉

  15. Towarzysz Tyck w sztabie kryzysowym stwierdził: 'Temperatura i ogólnie pogoda wykręciły naszym rodakom niezły numer, Lokalnie sytuacja jest ciągle bardzo poważna’.
    Az chce się zacytować z komedii Miś 'jak jest zima to jest zimno, takie są prawa natury’.
    Mógł Bieńkowska poprosić o pomoc, to by mu unaocznila że taki mamy klimat.
    Po co ten teatrzyk dla goim z sztabem kryzysowym? Przecież to typowa polska zima,
    trochę mrozniejsza aniżeli seria kilku ostatnich lekkich w miarę.
    Ano aby pokazać jakim to Tyck jest ojcem narodu niczym wasacz gruzin.
    Może też podreperowac sytuację z powodzi gdzie 'prognozy nie są przesadnie zagrażające’.
    I co najważniejsze przykryć tematy zasadnicze typu gospodarka, zadłużenie i że pokoj
    na upadlinie ponoć bliżej niż dalej.
    Fakty natomiast są takie, że tylko we Frombork realnie istnialo zagrożenie powodzi wskutek
    Cofki Bałtyku, ale jedynie lekkie podtopienia były, nic się nie stało.
    Karambole i zatory na utostradach wynikały z 2 rzeczy
    – tiry stawały w poprzek drogi bo nie miały zimowek, nie mogły jechać w górę
    – było kilka Karamboli autostrad owych bo ludziska jeżdżą zderzak w zderzak
    więc wina niedzielnych miastowych kierowców
    Na lotniskach było kilka przerw ale nic groźnego.
    A na kolei trakcja zrywana była przez konary na torach.
    Całość dopełniają śmieszne alerty rcb jakby nie było widać co za oknem.
    PRL zimy pamiętam za dzieciaka lata 80/90 jak śniegu na metr, drogi wiejskie
    nie odśnieżane wogole, a jedynie traktory mogły wtedy tam jeździć.
    Ludzie nie mieli aut i do sklepu z buta ciągnąć sanki z dziećmi 🙂
    Dzisiaj to nie do pomyślenia. Natomiast o dziwo do pracy czy szkoły
    poczciwe autosan-y dawały radę, a ludzie sypali na drogę popiół by się im
    lepiej jechało, zwłaszcza na górkach.
    A teraz ludziska niestety słabo zahartowane, snieżek kilka cm i panika
    bo dach zasypie, autko się slizga, chodnik nie odsniezony, ech co za czasy.

    od RacimiR: Panika jest odwrotnie proporcjonalna do surowości klimatu 😉 Jeżdżąc trochę po Polsce zauważyłem, że te nowe ekspresówki często bywają kiepsko zbudowane, tzn. sporo na nich ostrych zakrętów oraz stromych podjazdów/zjazdów. Wiadomo, że to obniża koszty budowy, ale potem spadnie trochę śniegu i jest lipa. Najlepszy był tzw. „zakręt idiotów” w Bielsku-Białej, gdzie był ostry zakręt i jednocześnie podjazd, a ekspresówka na chwilę stawała się krajówką, bo nie spełniała wymagań formalnych. Idiotami nazwałbym tych, którzy to zaprojektowali, a nie te tysiące ludzi, które wypadały tam z trasy. Na szczęście przebudowali ten zakręt kilka miesięcy temu, ale setki mniejszych podobnych przypadków dalej funkcjonują w Polsce.
    Nie jestem zwolennikiem radarów, ale w najbardziej niebezpiecznych miejscach mogłyby być (zamiast tych na prostych odcinkach). Na „zakręcie mistrzów” w Rudzie Śląskiej radar załatwił sprawę i liczba kolizji spadła niemal do zera.

    1. Uważam, że fotoradary są spoko. Jest to najszybciej zwracająca się inwestycja w Polsce. Jak ktoś jeździ przepisowo, to nie ma czego się obawiać. A już na pewno jest to mniejsze zło niż progi zwalniające, które niszczą podwozia wszystkim, nie tylko jeżdżącym za szybko (choć im może bardziej).
      Owszem, są miejsca, gdzie prędkość jest przesadnie ograniczona, ale to nie jest problem fotoradarów, tylko ludzi, którzy tymi miejscami rządzą.

      od RacimiR: Właśnie sęk w tym ostatnim zdaniu. Okazja czyni złodzieja. Niektórzy nastawiali tych radarów na prostych i bezpiecznych odcinkach, żeby nabić sobie kabzę, zamiast robić je w miejscach niebezpiecznych. Powinna się tym zajmować GDDKiA, a nie samorządy (ewentualnie kasa by szła do samorządów, ale nie powinni mieć wpływu na lokalizację).
      Progi to kolejny debilizm, jak ktoś ma samochód służbowy który mu się nie podoba i chciałby dostać lepszy to przed progami przyspiesza, aby grata dobić. Często jakiś polityk czy inny VIP jak ma drogę przed domem to załatwia sobie próg.

  16. Sylwester w Polsce i jewuropie od kilku lat ma ten sam schemat.
    TVP rezimowka vs media innego scieku przepalają kasę na koncerty
    zapraszając nasze lokalne artystyczne ferajny i za grube miliony
    podstarzale wymarle gwiazdy zza granicy, aktualnie był to Sting.
    Polsat to prywaciaz więc może sobie przepalac kasę do woli, a tvp
    to niestety zdzierstwo z naszych podatków.
    Standardowo mam też pytanie czy MelC (Czy tam D czy inne KFC)
    Zwróciła kilka mln kasę tvp za olanie i nie pojawienie się bo ponoć w polandij rasizm.

    Miał miejsce protest rolników przeciwko mercosur, co media głównego scieku
    krótko i niewiele relacjonowały, pokryte to było ogólna sytuacja pogodowa w Polsce.

    Europa to inne uniwersum niczym mordor z Tolkiena, muslimki w Holandii
    Niemczech i Francji standardowo urządzili ropierdol na mieście typu podpalanie
    aut, działa i fajerwerki kierowali w policję, gdzie służby nie dawały rady, i niejednokrotnie
    odpuszczaly. Atakowano nawet karetki i wozy przeciw pożarowe.
    Czyli na zachodzie bez zmian. Media w Polsce o tym milczą w tv.
    Jedyna nowość to Szwajcaria, luksusowy kurort narciarski, i jakis
    pożar, wybuch, ktoś mocnego pierda puścił czy chuj wi co
    i 40 ofiar i 100 rannych. Na razie przyczyną nie znana.
    Ważne natomiast uwaga! To nie był zamach, Europa odetchnela, jestem spokojny.

    A Polsce? Policja ostrzega przed zimą przez alert rcb!

    I mała wisienka na torcie. W niemczech obrabowano skarbiec w jakims
    lokalnym banku przez święta na 30mln euro + zawartość skarbca czyli
    biżuteria, złoto, co ludzie tam mieli. Alarmy przeciw wlamaniowe zawiodły,
    A złodzieje po prostu się do skarbca przewiercili przez ścianę. Szacun
    dla włamywaczy, mam nadzieję że to my Polacy ten skok zrobili 🙂
    Pzdr.

    od RacimiR: Te sylwestry to i tak najlepsze na co TVP może wydać kasę, już lepsze to, niż miliony na debilny program Sekielskiego z babą grającą na pianinie, albo wysokie pensje dla kilku arcykapłanek propagandy. Akurat Stinga nie zaliczyłbym do upadłych gwiazd, gra normalnie koncerty i wypełnia duże hale za grubą kasę z biletów. Co innego Tomas Anders- zagrał jedną piosenkę z niskiej jakości playbacku i skasował grube siano.
    Z tymi alertami RCB ciekawa sprawa, bo ja od miesięcy nie dostałem ani jednego, ale w lato dostaję codziennie i to na ogół kompletnie bezsensowne typu, że będzie ulewa, a cały tydzień ani kropli z nieba).

    1. Sting to druga Mel c tez wzial kase od pis za jakies wiktory ale nie przyjechal po donosie szczura.

      od RacimiR: Pod względem poglądów i zachowania pewnie masz rację, ale jednak on jest bardzo bogaty, ciągle gra komercyjne trasy i wypełnia hale za grube ceny biletów. Na Mel C by przyszło pewnie w Polsce z 200 osób, gdyby mieli za to zapłacić.

  17. USA zaatakowały Wenezuelę, uderzyli w punkty wojskowe i infrastruktury. Przywódca Nikolas Maduro został porwany. Formalnie niby pod przykrywką walki z narkotykami, z kartelami itp.
    Już od końca lata USA się do tego przygotowywały, na Morzu Karaibskim i Oceanie Spokojnym prowadzili bombardowania łódek z handlarzami narkotyków – a przynajmniej Amerykanie tak mówią bo równie dobrze zwykłych rybaków też modli zbombardować, wszakże działo się to głównie w wodach przybrzeżnych a są informacje że co najmniej kilka razy doszło do pomyłek – gdyby naprawdę chcieli złapać przemytników prochów to wystarczyłoby wejść na łódkę, zarekwirować prochy a przemytników przetransportować do USA gdzie mogliby proces wytoczyć – w ogóle po żadnym zatopieniu łódki USA nie pokazało nigdy żadnych dowodów, czasem Trump mówił ,,mamy dowody” tylko że nigdy ich nie pokazał, mają dowody ale nie pokażą, każdy sobie tak może powiedzieć o kimś że ma dowody na to że ktoś coś złego zrobił ale nie pokaże.
    Po drugie: skoro tak chcą walczyć z kartelami to dlaczego akurat Wenezuela, kraj ten na uboczu leży, nie jest głównym krajem gdzie jest przerzut narkotyków do USA, jeśli już to dzieje się to od sąsiedniej Kolumbii gdzie zaczyna się szlak narkotykowy przez Amerykę Środkową do USA – z Wenezueli ten procent narkotyków które przerzuca się do USA jest niewielki. Mało tego skoro tak Amerykanie boją się karteli to dlaczego nie chcą tuż pod swoim nosem się zająć, Meksyk to kraj de facto gdzie kartele tworzą ,,państwo w państwie”, są jak quasi-partyzanci bo kontrolują dane obszary kraju gdzie władza państwowa nie sięga w praktyce, każdy duży kartel tworzy tam quasi państwo z własnym prawem – dlaczego Amerykanie się tym nie zajmują skoro tak bardzo chcą walczyć z kartelami.
    No dobra to trochę pytanie retoryczne. To od początku nie chodzi o prochy. Chodzi o ropę a Wenezuela ma jej dużo. I oczywiście nie to że bronię socjalistycznego dyktatora Maduro bo on (plus jego poprzednik Chavez) zniszczyli gospodarkę swojego kraju no ale to co zrobili Amerykanie to jest agresja według prawa międzynarodowego, a ja potępiam agresje niezależnie czy USA czy Rosja to robi, nie można popierać łamania prawa międzynarodowego.

    od RacimiR: Dziwna decyzja, bo w Wenezueli ostatnio zaczęło się poprawiać (co nie znaczy, że ludzie żyli dostatnio). Jak już Trump musiał to zrobić to powinien podczas pierwszej swej kadencji, gdy Wenezuela była krajem upadłym. Aczkolwiek ten Maduro to kawał komucha, więc nie będę za nim tęsknił. Fajne były vlogi Bartka „bez planu” z Wenezueli z czasów największego kryzysu (6-8 lat temu).

    1. Skoro zaczęło się poprawiać, to właśnie nic dziwnego, że akurat teraz — lepiej póki jeszcze się całkiem nie poprawiło, wtedy lokalni lepiej się do tego odniosą.

      Poza tym — to, jak źle tam jest, i czy się ostatnio poprawiło/pogorszyło, nie bardzo wpływa na decyzje Trumpa. Bardziej istotne są:

      1. czy akurat teraz może sobie na taki atak pozwolić

      2. jakie jest ryzyko

      3. czy ma plan co robić dalej

      4. co ludzie powiedzą (na świecie)

      Nie wiem wszystkiego, więc trudno mi się wypowiedzieć na wszystkie te punkty, ale może być tak, że wtedy byłby to znacznie większy afront dyplomatyczny niż teraz. Putin nie tylko mocno obniżył poprzeczkę, jeżeli chodzi o zachowania międzynarodowe, ale dostarczył tła, kontrastu. Teraz jest przekaz: patrzcie, Rosjanie, tak się robi Specjalną Operację Wojskową! Jak porównać akcję w Wenezueli do akcji na Ukrainie pod względem konkretnie skuteczności, to na Rosji sucha nitka nie zostaje. Kolejny przekaz dla świata to taki, że Rosja po raz kolejny nie dała rady obronić sojusznika (minus jest taki, że kusi to Chiny do zrobienia czegoś podobnego na dalekim wschodzie — zaatakować np. Tajwan, Tajlandię czy Malezję).

      od RacimiR: Najlepiej byłoby Maduro porwać w czasach największego kryzysu, czyli jakieś 7 lat temu. Wtedy Trump miałby większe poparcie samych Wenezuelczyków oraz innych społeczeństw. Z drugiej strony Wenezuela podniosła się w dużej części za pieniądze chińskie i rosyjskie, bez tego pewnie dalej ludzie chodziliby głodni. Chiny i Rosja chciały USA zainstalować pod nosem drugą Kubę (w dodatku bogatą w ropę) i Trump postanowił to uciąć, póki jeszcze mógł.
      Akcja spotkała się raczej ze zrozumieniem (ewentualnie obojętnością), bo Maduro nie był uznawany przez większość krajów „zachodu”. Sami Wenezuelczycy też raczej są za, może z wyjątkiem tych powiązanych z rządem, którzy mieli z tej okazji sporo przywilejów kosztem reszty społeczeństwa.

      1. W Wenezueli po porwaniu BIG bossa pomniejsze gangi zaczynają walkę o władzę.
        Sytuacja jak w kacapii za jelcyna, albo niektórych obszarach Meksyku. Nie do pozazdroszczenia. Prawie jak w filmie sicario.
        Trampek mówi że cel jaki to robi, w sensie przejęcie ropy z Wenezueli i metali ziem
        rzadkich Grenlandii to doktryna monroe czy tam jego maga, America first itp.
        Ale rzeczywistej prawdy nie powie.
        Rzeczywistość jest taka, że jako syjonista jest przez żymian
        odpowiednio wykorzystywany jako szabas goj.
        W szulchan aruch (najnowsza wersja talmud) jest napisane że wszystko jest 'ich’,
        tylko tymczasowo w posiadaniu goim. I właśnie to odzyskują, ropę od metysow,
        metale rzadkie od innuitow.
        Goim maja papierki-$ a elita żymiańskich bankierów realne zasoby. Aż się boję że gdyby
        w polandi mielibyśmy ropę, metale rzadkie, diamenty, złoto i inne drogie kopaliny,
        zostalibyśmy anektowani jako 53 stan USA.

        od RacimiR: Amerykanie i Żymianie jadą na jednym wózku, zresztą demokraci też są szabes-gojami, tylko bardziej zmarksizowanymi. Gdyby dolar utracił rangę globalnej waluty rozliczeniowej (a wenezuelska ropa sprzedawana Chińczykom z pominięciem dolara byłaby dużym krokiem ku temu) to zarówno USA, jak i FED i Brooklyńska Rada Żydów byliby w czarnej dupie.

  18. Na polecenie Trumpeka wspaniały kraj w gwiazdki i paski jewUSandA
    zaatakował Wenezuele i porwał maduro (wbrew prawu międzynarodowemu).
    Łatwość z jaką to wykonano jest mocnym przypuszczeniem że raczej otoczenie
    maduro za $ go wydało w lapska żymian. By nie było świadków naiwni zdrajcy lada
    moment skończą w za światach, a Wenezuela będzie rządzić marionetka.
    Czyli USA albo usrael może atakować, ale Putinowi czy Xi już nie wolno!
    Zadziwiająco atakuje USA kraje gdzie ropa, czyli Libia, Irak.
    Teraz wprowadzi w Wenezueli demokrację (czyli oddajmy wszystko żymianom
    zwłaszcza złoża ropy) i będzie tam pierdolnik jak w Libii, Iraku czy Syrii.
    Pretekstem był produkcja i przemyt narkotyków do USA, ale przecież meksyk
    Kraj kilkukrotnie większy niż Wenezuela produkuje i przemyca tyle samo
    narkotyków więcej, więc czemu Meksyku nie zaatakuje? Czyżby mexi cant?
    A Saddam miał mieć broń masowego rażenia, tak skutecznie ja ukrył że cia
    do dzisiaj jej nie znalazła.
    Mafia USA usraela Chin i Rosji jak widac robi ze światem co tylko chce.
    Zastanawiam się czy Chiny i rosja zareaguja na to, Xi wg. mnie powinien
    zrobić sankcje i embargo na metale ziem rzadkich na całą zachodnią
    polkule i Europe, jak kiedyś muslimy zrobiły w USA kryzys naftowy w latach 70tych.

  19. Wczoraj oficjalnie umarło rolnictwo w Polsce
    POLSKIE ROLNICTWO
    ur. ok. 966 – zm. 9 stycznia 2026
    „Zabili nas traktatem, którego nikt nie czytał do końca”
    Obok krzyża stoi mahoniowa trumna, na wieku przybita prawdziwa koszulka z napisem „Rolnik – to brzmi dumnie” oraz zasuszony kłos pszenicy żytniej odmiany Dańkowska.
    Wokół trumny około 4,5 tysiąca osób – głównie mężczyźni w wieku 40–70 lat w kurtkach puchowych, roboczych polarach i czapkach z logo dawno zbankrutowanych firm nasiennych. Kilka starszych kobiet w czarnych chustach. Bardzo mało młodych twarzy.
    O 11:47 podjeżdża kolumna trzech czarnych SUV-ów z przyciemnianymi szybami. Wysiada prezydent Karol Nawrocki.

    Przemowa Prezydenta RP Karola Nawrockiego
    (odczytywana wolno, z wyraźnymi pauzami, głos lekko zachrypnięty)
    Szanowni Państwo,
    Bracia i Siostry w ziemi,
    Rolnicy, wdowy po rolnikach, dzieci, które już nie będą chciały być rolnikami…
    Dzisiaj nie chowamy człowieka.
    Dzisiaj chowamy epokę.
    To, co leży w tej trumnie, to nie tylko ciało polskiego chłopa.
    To 1056 lat historii, w której ziarno wrzucane w ziemię było jednocześnie modlitwą, przekleństwem i nadzieją na przetrwanie zimy.
    Kiedy 9 stycznia 2026 roku w Brukseli zapadła ostateczna, cicha zgoda na pełne otwarcie rynku na produkty Mercosur…
    nie padł żaden strzał.
    Nie było nawet podniesionego głosu w Sejmie.
    Był tylko długi, elektroniczny pisk podpisu na tablecie
    i cichy dźwięk, którego większość z nas nigdy nie zapomni –
    dźwięk ostatniego trzasku karku polskiego rodzinnego gospodarstwa.
    Patrzę na wasze twarze i widzę coś, czego nie widziałem nigdy wcześniej w takiej skali:
    rezygnację, która jest już prawie spokojem.
    I wiecie co jest najgorsze?
    Że większość Polaków tego spokoju nawet nie zauważy.
    Będą jeść tańszą wołowinę z Brazylii, tańszy kurczak z Parany, tańszą soję z argentyńskich pól, na których jeszcze 15 lat temu były lasy deszczowe.
    I będą zadowoleni z ceny w Biedronce.
    A potem będą się dziwić, dlaczego na wsi już nikt nie pali w kominie w niedzielę.
    Nie przyszedłem tu dzisiaj obiecywać, że wszystko się odwróci.
    Nie jestem aż tak cyniczny, żeby kłamać wam w oczy w takiej chwili.
    Przyszedłem tylko po to, żeby powiedzieć trzy rzeczy:

    Przepraszam was.
    Nie jako polityk. Jako człowiek, który przez lata udawał, że da się być jednocześnie w Unii i po polskiej stronie stołu.
    Ta trumna jest za wąska.
    Powinna być wielkości województwa, żeby pomieścić wszystkie rodziny, które dzisiaj umierają razem z tym gospodarstwem.
    I ostatnia rzecz…
    Choć dzisiaj chowamy Polskie Rolnictwo –
    to jeszcze nie znaczy, że chowamy polskich rolników.

    Wy wciąż tu jesteście.
    Wciąż macie ręce, które potrafią trzymać kierownicę ciągnika, motykę, widły i czasem karabin myśliwski.
    I wciąż macie pamięć dłuższą niż jakakolwiek umowa handlowa.
    Więc kiedy już zakopiemy tę trumnę…
    nie odchodźcie daleko.
    Zostańcie na tym polu.
    Pilnujcie tego miejsca.
    Bo kiedyś – może za dziesięć lat, może za trzydzieści –
    ktoś będzie musiał wyjaśnić swoim dzieciom,
    jak to możliwe, że naród, który przetrwał rozbiory, powstania, głód i komunizm,
    dał się zabić tabelką celną w formacie PDF.
    Niech spoczywa w pokoju.
    A my…
    my jeszcze nie.
    (ostatnie zdanie wypowiedziane bardzo cicho, niemal szeptem)
    Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie…
    (tłum cicho odpowiada)
    …a światłość wiekuista niech im świeci.
    (zapada cisza)
    O 12:14 trumna zaczyna powoli opadać na dno dołu wykopanego koparką rolniczą marki Kubota.
    Ktoś rzuca pierwszą garść ziemi.
    Potem druga.
    Potem już nikt nie liczy.
    W tle słychać tylko mokre plaśnięcia brył ziemi o mahoń
    i pojedynczy, przeciągły krzyk kruka gdzieś nad polem.
    Koniec ceremonii.

    od RacimiR: Ja sobie obiecuję, że będę od dzisiaj dokładnie analizował wszystkie etykiety w sklepach spożywczych i kupował tylko polską zdrową żywność, nawet jakbym miał przepłacić (tym bardziej, że jestem po nowotworze i nie bardzo mogę jeść syfu nafaszerowanego chemią, bo będzie nawrót). Inna sprawa, że eksporterzy jedzenia z mercosur będą to ukrywali, tak jak było z ukraińskim zbożem technicznym, solą do sypania dróg, miodami gdzie nie musi być napisane z jakiego kraju pochodzi czy chińską elektroniką „produkt polski, importowano z CHRL”.

  20. Na handlu z mercosur skorzystają głównie szwaby, exportujac
    produkty przemysłowe, auta, maszyny, może inne kraje dostana
    okruszki. Było to negocjowane od dwudziestu lat, więc zdziwilbym sie
    gdyby tego nie podpisali, zwłaszcza że to forsowali Niemcy.
    Ceną jest zalanie Europy żywnością z Ameryki płd,
    gdzie skorzystają tamtejsze agro-korporacje (których de facto
    właścicielami są bankierzy starozakonnych), a metysi będą na to wszystko
    im pracować. Czy ta żywność jest na chemii? No nie wiem, banany
    i tak mamy w Polsce od nich, a tamtejsze bydło opasane jest na łąkach
    jak u nas w PRL.
    Co do polskiej wsi to umiera demograficznie (jak pisałem wcześniej sporo domow
    z napisem 'sprzedam’, część niszczeje i zawala się, ale o dziwo nadal są nowe
    budowy). W powiatowej i wiejskiej Polsce B jest siwizna, tetrykowo, w średnim
    wieku albo na stałe w mieście albo za granicą.
    To nie lata 90te gdzie biednie ale jednak połowa Polaków z rodzinami żyła z rolnictwa,
    teraz masz może pół miliona osób realnie maja zzyski z rolnictwa.
    I od tamtych czasów ilość rolników spada, młodzi tego nie chcą, zwłaszcza kobiety.
    A gospodarstwa współczesne to bardziej typowa firma, wszystko się opiera
    na kredytach, i tanich pracownikach ukry czy białoruś.
    Czy Polak będzie jeździł traktorem, zajmował się bydlem czy trzoda? Wątpię.
    Jako że sam za nastolatka pracowałem na wsi można to podsumowac:
    niewolnictwo, praca dzień w dzień, nie wolno chorować, ciężka fizycznie pomimo
    maszyn. Praca przy biurku w korpo jawi się jako raj.
    To nie bajeczka typu rolnicy Podlasie z Gienkiem i Jastrzębiem.
    Nic dziwnego że od rolnictwa każdy trzyma się z daleka, a rolnicy nie mają następców
    (to samo w zachodniej Europie się dzieje, tyle że bardziej, w Hiszpanii czy wloszech
    całe wsie się wyludniaja), grunty mniejszych gospodarstw albo sprzedawane albo
    dzierzawione większym.
    Uwzględniając to może i lepiej ze będą nam jedzenie produkować ciężko pracujac
    metysi i murzyni w Ameryce Południowej.

    1. > ale o dziwo nadal są nowe budowy

      Są, ponieważ tylko na wsi ma się jako taką swobodę budowania. W mieście, a tym bardziej dużym, ma się na karku urzędy i inspektoraty, które rzucają kłody pod nogi każdemu poza zaprzyjaźnionymi z nimi deweloperami. Dlatego miastowi wolą się wybudować we wsi 50 km od miasta i dojeżdżać (lub pracować zdalnie) niż szarpać się z układami.

      od RacimiR: Te budowy na wsiach to w dużej części ludzie, którzy już wcześniej tam mieszkali (zazwyczaj kolejne pokolenie). Chcieli wyprowadzić się od rodziców i zbudowali sobie nowy dom obok (na poniemieckich terenach częstym widokiem jest ceglana opuszczona rudera, a obok nowy dom). Oczywiście chodzi stricte o wieś, a nie strefy podmiejskie, z których szybko jesteś w stanie być w centrum dużego miasta.
      Tak z innej beczki, bo pisałeś że jesteś z Trójmiasta. Nie chcesz iść albo nie znasz kogoś, kto by chciał iść na koncert Alphaville do Gdyni? Doznałem zaćmienia umysłu i zamiast do Gliwic to kupiłem bilety do Gdyni 🙂 Oczywiście przebukować się nie da. Jakby co to sprzedam 2 bilety za 400zł (dałem prawie 600).

      1. Zapytam. Kiedy jest ten koncert?

        od RacimiR: 23-go stycznia o 20, Polsat Plus Arena Gdynia. Sektor K4. Bilety są na okaziciela, bez danych, cena na bilecie 250 ale dałem jeszcze jakąś opłatę serwisową chyba 2x35zł.
        Byłem na ich koncercie w zeszłym roku i Marian jest w doskonałej formie mimo upływu lat (nie to co np. Gunsi czy Metallica), zresztą nie szedłbym drugi raz gdyby było słabo. Grają prawie cały pierwszy album (wg mnie jeden z najlepszych w historii muzyki elektronicznej) + kilka utworów z kolejnych płyt.

  21. Jest szansa że jak Izrael upadnie to Żydzi nie pojadą do Polski tylko w zupełnie inny rejon świata. Chodzi o Argentynę, ponoć istnieje tzw. ,,plan Andinia” czyli utworzenie żydowskiego państwa na terenie Patagonii w Argentynie, w południowej części Argentyny. Prezydent Argentyny Javier Miley owszem pobudził gospodarkę po wieloletniej ruinie ale jest za to bardzo czosnkowy, uwielbia Izrael, jarmułki, oficjalnie głosił że przejdzie na judaizm itp.
    Co ciekawe na terenie Patagonii miało dojść ostatnio do pożarów, przyczyną miały być podpalenia przez izraelskich turystów. W dodatku Miley ogłosił możliwość kupna ziem przez obywateli Izraela na terenach pożarowych – bardzo ciekawe.

    1. Oczywiście że nie przyjadą do Polski. To bzdura, bezsensownie powtarzana w różnych kręgach. Polska już dawno przestała być dla nich interesująca jako kraj zamieszkania, teraz mają inne ziemie obiecane, przede wszystkim USA, i tam właśnie pojadą, ewentualnie do innych krajów anglosaskich. Co do Argentyny to wątpię, za dużo nazistów tam mieszka i ma układy i pieniądze (to są prawdziwi z dziada pradziada naziści, nie jacyś tam neo-bieda-naziole), sama zaś Argentyna od dawna jest na celowniku żydowskich organizacji.

    2. Jeśli to prawda to nie jest potrzebny upadek usraela, jeśli wykupują ziemie
      to oznacza że już kolonizacja trwa. Kto wie, może spotkają tam potomków
      SS manow co spieprzyli z germanii po II wojnie, i będą razem robić geszefty.
      A tak ogólnie to dobry plan z wysokim współczynnikiem powodzenia.
      II wojna tam nie sięgnęła, a nawet III jak będzie to też nie sięgnie więc bardzo
      bezpieczny kontynent. Argentyna będzie kolejna Palestyna, a metysi niewolnikami
      starozakonnych.
      No ale najpierw starozakonni muszą wziąć Grenlandie w posiadanie.
      Podbój wojskowy byłby banalny, wszak wystarczy gang motocyklowy
      z Brooklynu by pokonać 60tys innuitow. Problem co na to 'opinia swiatowa’
      ale w sumie czy to ważne.

  22. Ziobro o którym tu poświęciłes akapit (iż jest używany do
    podziałów społecznych) dostał azyl na Węgrzech wraz z żoną.
    Teraz udziela wywiadów zdalnie i robi z siebie meczennika KO a także
    'walczy’ z systemem nie-sprawiedliwości zurka i reżymem Tyck-a.
    Bredzi coś o zolniezach wykletych, internowaniu stanu wojennego itp.
    Wielki reformator polskiego sądownictwa którego pamiętam jedynie
    Z dwóch jego autorskich ustaw:
    – mieszkanie za pomówienie (wystarczy że żona zgłosi przemoc,
    męża policja wywala z mieszkania, traci on nieruchomość)
    – ustawa 'antygwałtowa’ , gdzie mężczyzna winny gwałtu mimo braku
    dowodów
    Razem zresztą z 'dudusiem’ reformowali…

    Osobiście nie żal mi go (jak i części Polaków) że ostatecznie
    spieprzyl z kraju (jak miekiszon) że musiał sprzedać swoje
    nieruchomości by usadowic się na Węgrzech, oraz to że nie
    wiadomo czy orban będzie nadal rządzić zapewniając mu azyl.
    Niech poczuje się jak chłop którego baba wyrzuciła z domu,
    albo jak rzekomy gwalciciel który nie wie jaką sąd mu przywali
    karę za niewinność.
    Zresztą cały ten teatrzyk dla goim jest korzystny zarówno dla PiS jak i KO.

    od RacimiR: Ja też mam do niego obojętny stosunek, aczkolwiek Tuskowcy nic konkretnego na niego nie mają, chcą jedynie zapunktować u 'silnych razem’. Duduś to akurat w najlepszym momencie zawetował całą reformę. Ciekawe co będzie, gdy zmieni się władza na Węgrzech? (wybory niebawem)

    1. Po pierwsze – cofnąć przyznany azyl, nie jest tak prosto. Po drugie – jest jeszcze Trump i możliwość azylu w USA. I nie „spieprzył z kraju”, tylko uciekał przed politycznymi prześladowaniami. Dla człowieka w jego stanie areszt, oznacza wyrok śmierci (tym bardziej, że wiemy, jak w areszcie traktowany był ksiądz Michał Olszewski i dwie byłe urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości). Każdy poseł, który w Sejmie głosował za zgodą na jego tymczasowe aresztowanie, de facto podżegał do jego zabójstwa. Zresztą Jan Maria Rokita, który był współzałożycielem Platformy Obywatelskiej i zna Tuska, jak mało kto, powiedział wprost, że Tusk chce zabić Ziobrę. Nie ma co urządzać sobie podśmiechujek – dziś Ziobro, jutro może to być każdy, kto narazi się Tuskowi. Nawet Hołownia, który nie posłuchał bajki o „sfałszowanych wyborach” i odebrał ślubowanie od prawidłowo wybranego prezydenta, albo starsza kobieta, która w internecie skrytykuje Owsiaka. To pokazuje tylko, jak niebezpiecznym i psychopatycznym dyktatorem jest Tusk.

      od RacimiR: Azyl węgierski jest ustanowiony tylko do wiosennych wyborów, więc nie trzeba go „cofać”, on sam się wyczerpie jeżeli Orban go nie przedłuży (w tym celu musi wygrać wybory), ale jak słusznie zauważyłeś- są jeszcze USA, chociaż nie wiem jak z paszportem, bo chyba uśmiechnięci właśnie mu ten dokument anulowali i Ziobro mógłby zostać cofnięty z amerykańskiego lotniska, o ile w ogóle zdołałby wylecieć (po Schengen może się przemieszczać bez paszportu). Ziobro musiałby więc już wcześniej sobie przygotować miękkie lądowanie w USA, a to może być nie do przeskoczenia, bo do tego potrzebna byłaby zgoda grubych ryb, dla których Polska to mało znaczące zadupie. Ewentualnie metodą 'na Giertycha’, czyli polecieć do USA bez paszportu i tam na lotnisku „zemdleć”, a potem w nieskończoność przedłużać pobyt w szpitalu, na co ma solidne papiery nowotworowe, ale to spotkałoby się z częściowym sukcesem i kpinami KODziarzy.
      Co ciekawe- opłakiwany przez lewicę Maduro miał na sobie zwykłe kajdanki, a nie zespolone, jakich używają „uśmiechnięci” np. wobec matki, którą na chwilę wypuszczono na pogrzeb własnego dziecka.
      Też słuchałem tej jesiennej audycji Rokity i trochę mną to wstrząsnęło, bo brzmiało równie logicznie co tragicznie. Śmierć Ziobry byłaby paradoksalnie największym sukcesem Tuska w oczach twardego elektoratu, Rokita wspomniał też o Domańskim (uchodzącym raczej za spokojnego i stroniącego od wojny plemiennej) który mówił że „dla takich chwil jest w polityce”, co pokazuje ich priorytety. Chuj z rekordowym deficytem, a minister finansów triumfuje bo jego partia chce zapędzić byłego ministra sprawiedliwości w kozi róg. Gdyby Tuski chciały wyjaśnić sprawę Ziobry to pozwoliliby na normalny proces z wolnej stopy, ale ich pseudokomisja dwukrotnie zrobiła z siebie pośmiewisko i woleli nie ryzykować, sięgając po metody totalitarne. Ogólnie Tusk stał się zakładnikiem „silnych razem”, którzy domagają się krwi i igrzysk, a bez których Tusk nie ma szans na dobry wynik wyborczy. Uśmiechnięci nie mogą też skazać Ziobry, bo wtedy najpewniej ułaskawi go Nawrocki, więc zostaje areszt wydobywczy i doprowadzenie tam do śmierci. Wprawdzie byłby męczennik, ale KODziarze są przekonani głosami swoich ulubionych 'ekspertów’, że Ziobro udaje chorobę, więc skończyłoby się drugim Smoleńskiem i awanturą społeczną na całego.
      Hołownia też jest skończony i stał się wrogiem, po fiasku fuchy w ONZ próbuje wrócić do krajowej polityki, ale jego czas się już skończył. KODziarska ekstrema uważa, że to był od początku agent Kaczyńskiego. Problem w tym, że gdyby tak było to już po wyborach w 2023 powstałaby koalicja większościowa PiS-PL2050 (do tego wystarczyłoby paru posłów z PSL lub Konfederacji) i Tusk nigdy nie odzyskałby władzy (KO z Lewicą mają niecałe 200 posłów).

      1. No ale skoro rzekomo udaje chorobę, a jednak umarłby w areszcie, to czyż sprawa nie byłaby jeszcze bardziej podejrzana? Oczywiście, nie dla twardego elektoratu, ale dla tych wszystkich, którzy się wahają, i o których głosy tak naprawdę się walczy?

        od RacimiR: Donald zrezygnował z głosów wahających się (bo i tak nie ma im nic do zaoferowania poza propagandą sukcesu, więc mimo szczerych chęci nie jest w stanie ich pozyskać), chodzi mu już tylko o utrzymanie twardego jądra poprzez podbijanie negatywnych emocji.
        Przekonanie KODziarzy do śmierci Ziobry (której zresztą się sami domagają) to najmniejszy problem. Skoro uwierzyli, że Lecha zabił Jarosław (a już na pewno nie Putin, który odpowiedzialny jest za wszelkie zło), to uwierzą także w jakąś wersję na temat Ziobry (np. że zabił się sam, albo jest kolejną ofiarą Jarosława). Już zresztą wierzą, że Blidę zabił Ziobro, a Adamowicza Jarosław, „szarego człowieka” też Jarosław.
        Tusk na najbliższe wybory chce osiągnąć odwrotność tych poprzednich, tzn. po zjedzeniu przystawek zająć 1 miejsce przeciwko zwycięskiej koalicji prawicowej, która bez wyraźnego dominatora (jakim w obecnym rządzie jest Tusk) pokłóci się między sobą (nieprzypadkowo w TVN/GW pompowany jest Braun, aby zrównać przyszły wynik całej trójcy). Do tego wystarczą mu zmobilizowani emeryci KODziarskie, nawet sfochowanych Lempartów nie trza.
        KO w opozycji to dobra opcja, bo po pierwsze nie rządza co jest wartością samą w sobie, a po drugie dzięki ogromnemu aparatowi medialnemu nagłaśniają nawet największe błahostki, co mimowolnie skłania rząd PiS do większej uczciwości.

        1. A z tymi emerytami nie przesadzasz wiadomo że dużo ich ale więcej jest feministycznych dziwek zarówno żeńskich i pseudo męskich.

          od RacimiR: Emerytów jest najwięcej i frekwencja wśród nich jest najwyższa, to jest w sumie połowa wszystkich oddanych głosów (podzielone na KO i w mniejszym stopniu na PiS).
          W skromniejszej liczbowo grupie średniej i młodej poglądy są podzielone, dużo ludzi nie głosuje w ogóle. Z kolei Lemparty nie dostały czego chciały (aborcja, socjal, usprawnienia sądowe, służba zdrowia itd) i też niechętnie zagłosują, a jak już to na Lewicę lub Razem.

          1. Z drugiej strony z tych wszystkich lewackich konceptów z zachodu najmniej mówią o eutanazji starców chyba wiadomo dlaczego.

            od RacimiR: No i o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn też cichutko.

        2. KOD-ziarska hołota uwierzy we wszystko, co wymyśli Tusk, a co będą pompować TVN, nielegalna neo – TVP, Newsweek, Onet, rynszTOK-FM, Gaz Wyb, czy nawet Polsat, który ostatnio, po Solorzowym przewrocie, dołączył do grona klakierów Tuska. Jeżeli byli w stanie uwierzyć, że do katastrofy smoleńskiej doprowadził Lech Kaczyński, do śmierci Barbary Skrzypek doprowadził Jarosław Kaczyński, a opozycja (w dodatku pozbawiona pieniędzy) była w stanie sfałszować wybory prezydenckie – uwierzą też, że Zbigniew Ziobro w areszcie wydobywczym popełnił samobójstwo, lub, że zabił go Jarosław Kaczyński (bo Ziobro za dużo o nim wiedział). To, że ktoś został uniewinniony, wcale nie oznacza, że nie jest winny – przypomnę tylko oczyszczenie z zarzutów Nowaka i prawomocne uniewinnienia Katarzyny Augustynek, która pluła w twarz policjantom i policjantkom, wyzywała je od kurew i szmat, a Jarosławowi Kaczyńskiemu (stojąc pod jego domem) wprost groziła śmiercią. Pamiętaj, że sądy w Polsce NIGDY nie zostały zdekomunizowane.

          od RacimiR: Niestety tak. Często rozważam co by było, gdyby po upadku PRL poszlibyśmy w kwestii dekomunizacji drogą NRD czy Czechosłowacji, pewnie gospodarczo bylibyśmy na poziomie Włoch, a społecznie Danii.
          Wtedy była gruba kreska „bo trzeba dać im drugą szansę”, ale teraz to najchętniej KODziarze rozszarpaliby każdego, kto jest poza ich bańką polityczną.

        3. Pompowanie Brauna w TVN/GW jest chyba bez sensu, przecież to oglądają/czytają tylko ludzie, którzy głosują na PO i partie lewicowe, ewentualnie na PSL. Jak już, to raczej chodzi o straszenie własnego elektoratu Braunem.

          od RacimiR: Umowne TVN/GW to szerszy konglomerat, w którym jest też TVP, Onet, Fakt, Newsweek i wiele innych, do tego sporo youtuberów czy „osobowości medialnych” oraz ekspertów Typu Lis czy Hołdys. Gdy są skoordynowani (a są) to potrafią nadawać dyskurs i być słyszalni poza własną bańką. Druga rzecz jest taka, że jak TVN/GW kogoś ciągle obraża, to spora część Polaków (w tym np. ja) automatycznie czuje sympatię do tej postaci.

  23. Ziobro tez jest msciwy, malostkowy, można wymieniać w nieskonczonosc
    jego machiawelliczne cechy. Być może wyskoczyło wam z pamięci
    'już nikt przez tego lekarza życia pozbawiony nie bedzie’ jak rzekomo
    miał doprowadzić do śmierci jego ojca, lekarz nie uciekł za granicę tylko
    walczył kilkanaście lat z nim, i został uniewinniony.
    A ksiądz miedlar? Prewencyjnie zamykany bo zagrażał ówczesnemu pis-owi
    swoją krytyką ?
    Innymi słowy każdy może być zamknięty i przetrzymywany przez dowolna wladze
    czy to ko czy pis, ale nikt nawet się nie zajaknie na zwykłego szaraczka, może byc
    kątowany, maltretowany w więzieniu Ty czy ja, czy sąsiad. Ale też różnica jak umrze.
    Szaraczka nawet nikt nie wspomni oprócz rodziny, a polityk będzie meczennikiem
    z wiecznym pochowkiem na Wawelu.
    Ale jest jedną różnica! Politycy to władza – im nigdy włos z głowy nie spadnie.
    A my to motloch, prole, mamy zapierdalać płacić podatki i morda w kubeł.
    Ale jest tez inny aspekt, hipokryci ziober czy giertych mieli/ma realny wplyw
    na prawo w Polsce, jego tworzenie i egzekwowanie. My nie! Wpadli więc we własne sidła.
    Więc też niech teraz nie psioczą, nie robią teatrzyku dla goim jeden z drugim
    bo sami taki system stworzyli, i jeden uciekł do Włoch, a drugi na Węgry.
    I jeszcze litowac się nad ziobrem z rakiem, a w mojej okolicy sporo mam ludzi z rakiem
    (tetrykowo, powiatowa polska B) i masowo umierają głównie ze względu na byle
    jakość usług lekarskich, w porównaniu dla kliniki dla polityków bez kolejek, od ręki.
    Mnie też lekarz o mało w za światy nie wysłał byle jakością i lekami, w klinice
    dla posłów raczej by mnie to nie spotkało.
    Wniosek końcowy taki ze mafia polityków, czy to kaczor tyck Maowiecki
    Rokita żurek Romek są siebie warci i wszyscy muszą posiadać machiawelliczne
    cechy charakteru by po trupach dojść do władzy, utrzymać ja, pozbywać sie
    przeciwniwnikow ale i też tych sojuszników którzy później stanowią zagrozenie
    (jak to robił wasacz gruzin).
    To samo zresztą tyczy się świata businessu i władzy w korpo, zzysk nawet po
    trupach, najczęściej awansują przydupasy z miernymi kwalifikacjami.
    Wystarczyło popatrzeć na zarządy spółek państwowych z MBA kolegium
    tłumanum.

    od RacimiR: Ja od dawna tak uważam, dlatego zawsze głosuję na partie spoza „bandy czworga”, aby przeczyścić stare układy i „wzorce”. Ogólnie Polaków można podzielić na starych (którzy z uporem maniaka głosują na Magdalenkę) i młodych, którzy chcą świeżości- pokazała to 1 tura wyborów prezydenckich, gdzie wśród osób w wieku 18-30 wygrał Mentzen, a drugi był Zandberg. Niestety młodych jest mało i często w ogóle nie głosują, w przeciwieństwie do starych. Trzeba odczekać aż pokolenia się wymienią i liczyć na to, że Polska do tego czasu nie upadnie (niestety dług zaciągany przez obecny rząd będzie ogromnym ciosem długofalowym).

  24. Ostatnio prawie zdechłem ze śmiechu przez reklamę Ceneo na YouTube ostrzegali że zbliża się atak owsików więc kup nasz krem Owix na owsiki. Idealnie trafili z tą reklamà zapewne przypadkiem.

    od RacimiR: Ciekawe, nie widziałem tego jeszcze.

  25. Te ścierwo zwane poradnikiem bezpieczeństwa dostałeś bo ja tego gówna od pomylonych nie mam zamiaru nawet czytać. Poza tym nie wierzę w wojnę bo upadł by mit że przychodzi Rosja aby dać władze pis, konfie lub braunowi no i skończyłby się interes jurasa.

    od RacimiR: Dostałem, ale leży od tygodnia nieodpakowane z koperty. Jeżeli w ogóle to zacznę czytać (w co wątpię) to wyłącznie dla jaj, może położę sobie to koło kibelka. Z tego co słyszałem trzeba przygotować jakiś plecak, ale już nie napisali gdzie mam potem iść z tym plecakiem, do parku?

    1. No chyba że będziesz na blogu omawiał absurdy tego czegoś w innym wypadku sensu brak.

      od RacimiR: To jest tak kuriozalna lektura, że chyba właśnie tak zrobię, w okolicach weekendu będę miał czas w końcu coś napisać.

  26. Na duńskiej wyspie Bornholm na Bałtyku doszło do jedniodniowego blackoutu, nie było prądu na całej wyspie, obecnie w większości już przywrócili. Na początku mówili że niby awaria kabla przesyłowego itp. a tymczasem ponoć zawiodło te OZE, z powodu mrozów nastąpiło przeciążenie linii przesyłowych, tam dużo farm wiatrowych. Na Bornholmie ostatnio wyjątkowo zimno mimo że zwykle dzięki otoczeniu Bałtyku mają ciepłejsze zimy.

    od RacimiR: Klasyka gatunku, nie dość że prąd rekordowo drogi, to jeszcze blackouty coraz częściej. Można jeszcze dodać dwie niemieckie energetyczne „innowacje” z ostatnich dni, czyli zablokowanie zdalnego rozgrzewania samochodów elektrycznych oraz sabotaż lewackiej bojówki z wysadzeniem kabli w Berlinie.

    1. Nie rozumiem, dlaczego lewacka bojówka atakuje kraj rządzony przez lewacki rząd. Czy ktoś z obecnych jest w sprawie zorientowany lepiej ode mnie?

      od RacimiR: CDU to oficjalnie „centroprawica”, jeszcze mają 'chrześcijaństwo’ w nazwie. Niemieckie okno Overtona jest na lewo od naszego.

  27. Co się stanie za 20 lat?

    A jak bardzo udaje się obecnie Koalicji Obywatelskiej konsumpcja swoich koalicjantów rządowych? Uważam, że PL 2050 jest już totalnie wchłonięta przez KO, PSL ledwo ucieka od bycia zjedzonym przez Tuska, a Nowa Lewica ledwo jeszcze funkcjonuje jako osobny twór.

    od RacimiR: Jest tak jak piszesz. Warto dodać, że w 2023 KO i TD mieli razem około 45% głosów, teraz TD nie wchodzi, a KO ma 30-40, w zależności od sondażu (realnie wg. mnie mają z 32%). Pokazuje to, że sporo elektoratu Hołowni odeszło do Konfederacji. Lewica powinna utrzymać suwerenność, Tusk nie chce ich pożreć bo są żelaznym koalicjantem, a w razie konsumpcji elektorat i tak poszedłby do Razemków.

    1. PSL próbuje zapunktować u wyborców kontestując Mercosur, ich ojroposeł się chwalił, że to dzięki jego wysiłkom sprawa poszła do TSUE.

  28. W USA ciekawie się dzieje. W Minneapolis agenci ICE zestrzelili w ostatnich 3 tygodniach 3 osoby. Ale nie było to tak jak przedstawiają to lewacy, to te zastrzelone osoby były agresywne, były aktywistami lewackimi którzy utrudniali łapanie siłom federalnym nielegalnych migrantów. Oczywiście można ewentualnie przyczepić się że reakcja funkcjonariuszy ICE była niewspółmierna, że wystarczyło obezwładnić, do aresztu i pod sąd federalny itp. Ale to lewaccy aktywiści podsycają ataki na agentów antymigracyjnych, w dodatku te ataki organizowane są przez władze stanowe i miejskie. W stanie Minnesota od wielu lat rządzą Demokraci, burmistrzem miasta Minneapolis też jest Demokrata, celowo przeszkadzają federalnym wykonywać swoją pracę, dążą do zamieszek, do ,,męczennictwa” a to dlatego że w listopadzie tzw. wybory połówkowe do Kongresu.
    W całym USA są wyłapywani nielegalni migranci, w każdym stanie prowadzone są działania funkcjonariuszy federalnych ale tylko w stanach gdzie rządzą Demokraci są problemy, w najlepszym razie siły stanowe nie współpracują a w najgorszym jak w Minnesocie władze aktywnie przeszkadzają – dopowiem że władze stanowe mają policję stanową, władze lokalne np. miasto ma policję miejską więc teoretycznie jest ryzyko starć co może grozić nawet wojną domową w skrajnym przypadku (chociaż uważam że tym razem do wojny domowej nie dojdzie)

  29. Ponoć wiosną mają być pod CPK wywłaszczenia działek tych mieszkańców którzy dobrowolnie nie zgłosili się do programu wykupu. Ciekawe czy ten CPK, te całe lotnisko to w ogóle powstanie ? Czy może będzie proces opóźniać się na ,,święte nigdy”, typu a to niby jakaś firma nie wywiązała się z umowy, a to błąd w dokumentach itp ?

    od RacimiR: W tej kadencji na pewno nic nie będzie poza działaniami pozorowanymi.

  30. Kiedy nowy tekścik? Przez miesiąc się trochę działo: WOŚP, porodówki, USA.

    od RacimiR: Miałem pisać, ale pewne okoliczności zmieniły plany, ale wkrótce się wezmę.

  31. Za obrazę świętej krowy w Polsce można dostać pół roku więzienia plus 1000 zł dla świętej krowy. Z dobrych wieści za to kult świętej krowy bez straszenia pisem u władzy zaczyna mieć kryzys frekwencje na koncertach coraz mniejsze plus zdarzaja się małe miasta które na pismach już piszą że im się nie opłaca robić zbiórek.

  32. W tym sezonie zimowym zmarło z zamarznięcia na ten moment (bo zima jeszcze trwa, mamy dopiero początek lutego) 42 osoby. Oczywiście to że jest sroga zima, pierwszy raz od wielu lat to jedno. Ale co ciekawe osób zmarłych z wychłodzenia to ponoć około 10 osób to nie byli bezdomni, około 10 osób zmarło z wychłodzenia w swoich mieszkaniach. Dlaczego ? Dlatego że nie było je stać na ogrzewanie z powodu wysokich cen gazu, węgla, głównie osoby starsze, emeryci którzy z niskiej emerytury nie stać ich na ogrzewanie. To są już można powiedzieć oficjalnie pierwsze ofiary ubóstwa energetycznego fundowanego nam przez Unię Europejską a które wdrażały rządy i PiS-u i PO z koalicjantami. A to i tak przedsmak bo np. za rok wchodzi ETS 2, od 2030 stopniowo zakaz kotłów na paliwa stałe wprowadzany przez samorządy, na pewno będzie tego jeszcze więcej w następnych latach, będą ofiary zielonego komunizmu (a najgorsze jest w tym wszystkim to że w odróżnieniu od dawnego czerwonego komunizmu tutaj nie jest to efekt uboczny utopijnego, nierealistycznego systemu tylko celowy plan, ofiar ma być jak najwięcej a ludzie zniewoleni)

    od RacimiR: Po co o tym mówić? To niedobra jest.

    1. Z tą celowością bym nie przesadzał. Celem jest wydojenie pieniędzy z Polski, a to że ludzie przy tym umierają to akceptowalny efekt uboczny.

  33. InPost. Kolejna polska firma doprowadzona do upadku przez Prymusów Europy.

    od RacimiR: Taka ona była polska, jak np. Allegro (czyli kilkanaście procent kapitału polskiego). Teraz w InPost weszli Amerykanie z FedEx, pewnie skończy się jak z TNT, czyli z roku na rok będą ją „opiłowywać”, a rola polskiej centrali będzie zmniejszana.

    1. Polskiego znaczącego prywatnego kapitału w Polsce de facto nie ma,
      góra śmieszne kilka %. Skutecznie nomenklatura zbyła go na rzecz
      żymian z jewUSandA w czasach transformacji.
      Pozostał kapitał firm państwowych KGHM PKO PZU zbrojeniowka i inne pomniejsze
      które stanowią połowę WIG i koryto dla rządzących.

      W in post kapitał polski około 12% miał tylko Brzózka, reszta kapitał
      zagraniczny czyli żymianski, innymi słowy jedni starozakonni
      sprzedali inni kupili. Co do samego Brzozki ma w Polsce opinie byznesmana
      drugiego bezosa muska itp, a słowem nikt nie wspomni jak kilkanascie
      lat temu startował in post i był pod kreska to po prostu oszukał kilkanaście tys
      kurierów nie wyplacil im kasy za 2 miechy czy dłużej. ZUS czy pip
      gówno mogły zrobić bo dlugi i zobowiązania kreatywnie przekierowal
      do spółki córki która z długami wykupiła firma krzak-słup.
      Niech żyją polskie Janusze byznesu i kreatywna gospodarka made in Poland.
      W sumie to samo palykot podpatrzył i zrobił, tylko na skalę setek mln PLN,
      i doil nie roboli z autami tylko bogaczy i celebrytów z grubym portfelem.

      Inne już sprzedane prywatne polskie firmy to Solaris i Comarch (głównie przez to
      że dzieci nie dały rady kontynuować dzieła rodziców) nabyte pierwsza starozakonni
      z Hiszpanii druga starozakonni z Luksemburga. A obie zatrudniały po kilka tys osób.

      Inny przykład proszę bardzo polskie perowskity z o. malinkiewicz żymianskim
      sprytem z Biblii wpuszczane w długi i przejęte z patentami choć nadal się sąduja.

      Generalna zasada – w Polsce firmy typu corpo nigdy się nie rejestruje,
      jak już to w luxemburg jak solorz polszmat czy w Szwajcarii jak outsorcingowe
      korpo inf typu sii luxoft sabre itp.

  34. Problem bezdomnych (eufemistycznie nazywane kryzysem bezdomności)
    jest właściwie na całym świecie (pomijając gdzie nie jest odgórnie zwalczany
    karnie czyli Chiny, niektóre kraje islamskie) tyle że ma on swoją specyfikę.
    U nas w Polsce jest on spory, co widać w zimie w przepełnionych miejscach
    ich schronienia. Ogólne podobieństwo światowe wszędzie to 99% mężczyźni.
    W zasadzie każdemu może się finansowo noga powinac, jak np. w najbogatszym
    kraju trzeciego świata jewUSandA gdzie rządzi bóg dolar, ale co ciekawe sporo
    osób tam bezdomnych to weterani porzuceni po 'pokojowych’ wojnach.
    I dochodzi też fentanyl, narkotyki, alkoholizm, duże koszty życia w aglomeracjach.

    Polska specyfika jest inna, większość bezdomnych to mężczyźni rozwodnicy
    których była poprzez sądy ograbila z majątku, i nawet nie była potrzebna ta slynna
    ustawa Ziobry mieszkanie za pomówienie (obyś wykitowal z ręki uśmiechniętych,
    jakoś nie mam szacunku za dokręcania śruby mężczyznom).
    Ciekawe że nikt nigdy się o tym nie zajaknal w tv czy gdzie indziej, to dopiero
    niedobra jest. Po czymś takim ciężko się pozbierać choćbys nie wiem jaka miał
    psyche, alkoholizm, samobójstwa i ogólne obrzydzenie do życia.
    A potem łaskawie naganianie że strony policji do noclegowni bo mróz… a idź mi w cholere
    łaski bez.
    Z tymi mrozami to jak już pisane było w innym wątku, że zima sroga itp, alerty,
    lodownica, a przecież np. dla mnie to normalna zima jaka pamiętam z lat 80tych czy 90tych.
    Wtedy paliło się węglem i nie było problemów z zimnem, szronem na kolei
    (spalinowa lokomywa raz przejechała i wypaliła spalinami lód z sieci do pantografu)
    zatorami na drogach.
    I oczywiście smiac mi się chce z frajerów na pompy ciepła czy piece na gaz, olej czy
    pellet co jego cena przy braku poszybowala kilkukrotnie. Po prostu przy lekko mroźnej
    zimie (bo przyzwyczailiśmy się do ciepłych) te wszystkie eko rozwiązania grzewcze
    nie nadają się, zawodzą.

    1. Nie obrażaj ludzi. To nie są frajerzy. Już od dłuższego czasu nie było możliwości dostania pozwolenia na budowę bez tzw. niskoemisyjnego sposobu ogrzewania. No chyba, że frajerstwem nazwiesz samo to, że ktoś się chciał budować.

      A nawet co do węgla: tani nie jest. Jak ma być tani, skoro kopalnie pozamykali i trzeba go sprowadzać, a elektrownie mają priorytet?

      od RacimiR: Nie zapominajmy o licznych podatkach na węgiel, bez tego cena byłaby znośna (z kolei „eko-rozwiązania” objęte są dotacjami). Pośrednicy też kasują niemałą prowizję, a skoro rynek się kurczy to nie ma co liczyć na zdrowszą konkurencję.
      Prawdę mówiąc nie wiem, skąd będziemy brali prąd w nie tak odległej przyszłości. Elektrownia Łaziska ma być wkrótce zamknięta, Bełchatów wygaszany od 2030, wiele innych obiektów również. Atom stoi w miejscu, a UE i rząd forsuje ogrzewanie i samochody elektryczne, co napędzi zużycie. Wiatraki i solary są kapryśne i bywają dni, gdy są bezużyteczne. Cytując klasyka: 'Andrzej, to jebnie!’

      1. Myślę, że będziemy kupowali prąd z Niemiec. Zmuszą nas do tego. Sami będą robili ten prąd z rosyjskiego gazu (jak tylko odbudują Nord Stream) albo z atomów (te ich elektrownie atomowe prawdopodobnie dadzą się uruchomić ponownie).

        od RacimiR: Jak gaz przestanie być nieekologiczny to też w razie czego mamy dwie rury i gazoport. Niemcy sami mają podobny problem i raczej nie będą znaczącym eksporterem energii.

        1. Ale Niemcy mają atom (w fazie spoczynku), a my nie mamy atomu w żadnej fazie. Poza tym nasz gaz z rury będzie droższy, bo idzie z Norwegii. I będzie go mniej. Poza tym może też chodzić wcale nie o to, żebyśmy my importowali energię, może chodzić o to, żebyśmy po prostu jej nie mieli i żeby produkcję przenieść do Niemiec (Make Germany Great Again, czy jakoś tak). Niemcy zaczynają mieć własny Rust Belt, i będą starali się temu przeciwdziałać.

          od RacimiR: To prawda, jednak Niemcy nie mogą 'ot tak’ podyktować zaporowej ceny za ruski gaz, bo wtedy taniej możemy sprowadzić go sami. To samo Norwegowie czy Amerykanie, bo wtedy możemy ściągać go od szejków, a może nawet też z Rosji (skoro Niemcy będą mogli to robić, to czemu nie my? Rura jest. Reaktywacja Nord Stream będzie musiała być powiązana ze zmianą 'mądrości etapu’ na temat Rosji w środowiskach „liberalno-europejskich” czyli TVNach i Onetach). Ogólnie jak najszybciej powinniśmy robić swój atom, ale niestety sprawa kończy się na przecinaniu wstęg, murowania kamieni węgielnych i powtarzania „robimy nie gadamy”.

          1. Piszesz tak, jakbyśmy byli w UE na takich samych prawach jak Niemcy. Czyli skoro Niemcy coś mogą, to my też możemy. To oczywista nieprawda.

            od RacimiR: Tyż prawda, ale zależy kto rządzi.

  35. Idźmy dalej z bezdomnymi np. Paryż a Londyn tu jest dopiero ciekawie.
    W Paryżu bezdomni to czarne złoto koczujace w namiotach w oczekiwaniu
    na podróż przez kanał LA Manche. Pomimo ciągłego ich przeganiania
    zawsze wracają. Zawsze. I ciągle ich więcej. Białych bezdomnych tam nie uswiadczysz
    bo po prostu boją się tych kolorowych migrujacych.
    A taki Londyn to prawie wszyscy bezdomni to… biali.
    Po prostu nachodzcy np. z Francji czy gdziekolwiek indziej dostaja
    od państwa hotel, wyżywienie haram, a niejednokrotnie dom.
    Ale rdzenni biali angole takich praw już nie mają więc jak im się
    noga powinie ładują na bruku.

    I od razu widać jak nawet w tym aspekcie biały mężczyzna ma na to
    wszystko zapierdalać, płacąc podatki, a pozbawiany jest prawa
    do majątku (podatki na rzecz nachodzcow) czy dzieci (na rzecz żony).
    To dopiero jest masowe współczesne niewolnictwo o którym malo
    kto mówi i mało kto wie, za wyjątkiem ogrsbionych podatkami
    wyrobnikow czy rozwodnikow.

    od RacimiR: Dużo czarnych bezdomnych też jest. Za to ciapatych prawie w ogóle.

  36. Co się stanie za 20 lat?

    Podobno w krajach muzułmańskich zastanawiają się nad sensem obecnego systemu, ponieważ młodzież tutaj ulega sekularyzacji i westernizacji (za to ponownie do islamu powracają i się radykalizują religijnie przedstawiciele diaspor narodów muzułmańskich w świecie Zachodu). Poza tym chętnie wspomnę o ostatniej aferze związanej z tym, że pewien Rosjanin mocno uwodził tamtejsze kobiety z Kenii i Ugandy.

  37. Świętokrzyskie powiatowa polska B:
    – wyngiel kwk piast: 1400/tona haldy zawalone
    – pellet 2900/tona (2x mniej kaloryczne) i nie ma,
    tzn jest racjonowane 200kg na osobę ale co to za sens
    jeździć autem po opał co tydzień
    – gaz 80pln za butle, no tu nawet nie ma co pisać
    bo koszty 20x wegiel, olej opałowy 10x wegiel
    – prad: tu już można posrac się że śmiechu, bo koszty wybija
    poza skalę.
    W te zimę spale 3t wegla, poprzednie 2t, 1,5t różnie bywało.
    W latach 90tych nawet 4t szło.

    Co do projektu budowy, pozwolenia, papier wszystko przyjmie.
    Sąsiad się buduje domek 70m więc to i owo mi mowi
    (zresztą mam kilkanaście nowych domów w ciągu 10 ostatnich
    lat, wybudowane, stoją puste co mnie dziwi, część tablica sprzedam).
    Możesz napisać ogrzewanie prąd, gaz, pompa kociol, pellet a.. wszyscy pala
    węglem, wystarczy wieczorem się przejść i popatrzeć na dym komina.
    Zresztą czuć. Sąsiad napisał pellet, ale przecież piec co spali i pellet
    i wegiel i drewno i cokolwiek. Nikt nie łazi, nie kontroluje kominów dronem
    jak straż miejska w miastach.
    Na prowincji, wsi widać jeszcze jest wolność węglowa, poźniej zobaczymy.

    Co do pomp ciepła rachunki grozy kilka tys za prąd miesięcznie to nie żart
    czy moje konfabulacje. To fakt! Ludzie dogrzewaja się piecem koza na drewno
    bo inaczej 10 stopni w domu w te mrozy.
    Ludziska przeklinaja ile wlezie te pompy. Po prostu firmy (Janusze byznesu)
    wciskaly te pompy wszędzie a nie wszędzie się nadają (ogólnie im zimniej
    jak Podlasie tym efektywność gorsza). Druga sprawa te pompy okazywały
    się szajsem, nie było norm, atestow itp, tutaj to ma się ponoć zmienić.
    Oczywiście prowincja a miasto czy przedmieścia to inna specyfika.
    Tam obowiązkowo podłączenie do sieci miejskiej, a jak nie da rady gaz,
    pompa czy olej opałowy.
    Jak ktoś sra pieniędzmi niech buduje rezydencje, z pompa czy gazem,
    rachunkiem nawet 100tys za sezon, jego sprawa.

    od RacimiR: W mieście też nikt nie kontroluje dymów z komina (zwłaszcza z domu wielorodzinnego gdzie na jeden komin przypada kilka mieszkań to wtedy każdy powie, że to nie on i służby rozkładają ręce). Tu chodzi o podatki na węgiel, a nie żadną ekologię. Obecnie w Tauronie jest okres nowych faktur rozliczeniowych za prąd i są to na ogół 'faktury grozy’, średnio około 30% więcej za to samo zużycie względem poprzedniego roku.

    1. Może zależy w jakim mieście. U nas na domkach kontrolują. W miejskich i osiedlowych kotłowniach — nie, bo wiadomo: „co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”.

      Poza tym, nie jest tak jak @Brexitbrexit piszesz, że „papier wszystko przyjmie”. Jak masz na papierze piec na więgiel, a palisz śmieciami, to prawdopodobnie ujdzie, ale jeżeli masz na papierze piec na gaz, a zrobisz sobie na węgiel, to choćbyś nie palił, to kształt komina powie wszystko.

      od RacimiR: Domki 1-rodzinne to jedyne co da się sprawdzić. Wystarczy jednak, że pod 1 komin podpięte są 2 mieszkania lub więcej, a wtedy wkracza „niedasizm”. Najsmutniejsze jest to, że powietrze zatruwa relatywnie mały procent ludzi (palących byle czym), a państwo i UE nie są w stanie nic z tym zrobić, poza nakładaniem kolejnych podatków na wszystkich.

      1. Mam wrażenie, że owo rzekome zatruwanie to tylko pretekst do dowalania podatków i do uprawnień do randomowych kontroli.

        Co do domów 2- i n-mieszkaniowych, podpiętych do jednego komina. Da się łatwo sprawdzić, że zamiast gazu, jak było w pozwoleniu na budowę (a co za tym idzie w projekcie) jest piec na paliwo stałe.

        od RacimiR: Bardziej masowy przypadek to stare, przedwojenne kamienice z wieloma mieszkaniami z wspólnymi pionami kominowymi. Jeżeli ktoś pali oponami, butelkami czy „bele czym” to jest niemożliwy do ukarania (nawet, gdy wszyscy dookoła wiedzą, kto to jest).

        1. Masz rację, ale to już trochę inny temat. Moja reakcja była na to, co Brexitbrexit pisał, że rzekomo ludzie z pompami ciepła czy gazem to „frajerzy”, i że rzekomo można wpisać gaz, a palić węglem. Otóż nie można, to bardzo szybko zostanie wykryte.

          od RacimiR: Nie skumałem, w tym panelu wordpressa nie ma drzewka odpowiedzi (ale za to jest 1000 niepotrzebnych rzeczy).

  38. Lech i Jagiellonia w czwartek będą grać mecz w 1/16 (play off) Ligi Konferencji. Lech gra z fińskim Kups Kupio więc powinni sobie poradzić. Za to Jagiellonia ma ciężką przeprawę z Fiorentiną. Aczkolwiek w tym sezonie Viola jest totalnie inną drużyną niż normalnie, w Serie A jest w strefie spadkowej i w niedzielę ma bardzo ważny mecz z bezpośrednim rywalem o utrzymanie więc jest jakaś szansa że będzie miała w dupie dwumecz z Jagiellonią, wyjdzie rezerwami; w dodatku w Białymstoku jutro ma być silny mróz a Włosi nie są przyzwyczajeni do niskich temperatur. Raków jako że był w pierwszej ósemce to czeka na rywala w 1/8 bez przebijania się przez 1/16.
    Za to w ekstraklasie jest bardzo ciekawie. Tabela tak spłaszczona jak naleśnik (przez częste granie co 3 dni), moim zdaniem do samego końca ciężko przewidzieć kto będzie mistrzem aczkolwiek jakimś faworytem jest Jagiellonia (gdyby Jaga nie grała co 3 dni to już dawno odjechałaby punktowo w siną dal i żadnych emocji w walce o MP by nie było).
    Za to na dole są drużyny których przed sezonem nikt by się tego nie spodziewał czyli Pogoń, Widzew i Legia. Pogoń i Widzew to przykład palenia kasą, stawiania na nazwiska (aczkolwiek przy Pogoni jestem bardziej zaskoczony bo o ile Widzew miał szrot i było tam całkowite przemeblowanie to Pogoń miała na początku kilku dobrych piłkarzy, wystarczyło ewolucję zrobić no ale też postanowiono zrobić meblowanko na tzw. znane nazwiska). Za to Legia, no tutaj to cała Polska (tak z ponad 90% kraju) by chciała spadku tego klubu. Przyznam że ja bardzo bym chciał spadku Legii, to byłoby coś pięknego, rzadko pije alkohol ale z tej okazji zrobiłbym wyjątek; przecież praktycznie w całej Polsce strzeliłyby korki od szampana w dzień spadku stolicznych, to byłby drugi Sylwester albo nawet większa skala, to byłoby święto narodowe. A z takimi wydatkami i długami to Legia mogłaby skończyć nawet nie w I a w IV lidze czyli krótko mówiąc bankructwo – to byłby najpiękniejszy scenariusz. Oby się spełnił

    od RacimiR: No i Jaga już może skupić się na lidze 😉 Też uważam, że mają największe szanse na mistrzostwo.
    Najbardziej zawodzi chyba Pogoń, bo z tą kadrą powinni być znacznie wyżej. Legia nie ma dobrych piłkarzy i cała filozofia, polityka transferowa tego klubu to jeden wielki mem (tam są bodajże 4 ośrodki decyzyjne, czyli Papszun, Żewłakow, Bobić i Mioduski). Widzew dopiero się zgrywa i pewnie od przyszłego sezonu powalczą o coś więcej. Najśmieszniejsze w kwestii Legii jest to, że 'Żyleta’ latem robiła bojkot, domagając się jakościowych transferów i zakończyli ten bojkot udobruchani sprowadzeniem 'jakościowego’ Rajovica 🙂 Ale raczej się utrzymają, zawsze można też powiększyć ligę, jak to kiedyś zrobiono.

    1. Teraz to jest kontrast gdy porównać takie Bodo Glimt rozwaliło w Lidze Mistrzów obecnych mistrzów Włoch i prawdopodobnie obrońcę tytułu czyli Inter Mediolan od tego że Jagiellonia została rozbita przez drużynę walczącą o utrzymanie w Serie A.
      I oczywiście liga norweska jako całość nie jest wcale lepsza, Bodo tam winduje tą ligę, jest przepaść między Bodo a resztą, ekstraklasa jako całość jest bardzo wyrównana i polski klub zwykle jest faworytem w starciu z norweskim (poza Bodo oczywiście). Ale i tak dziwnie to wygląda jak się porównuje te wyniki.

      od RacimiR: To Bodo jest jakimś fenomenem i najwięksi filozofowie nie wiedzą, czemu biją wszystkich jak leci, dużo szczęścia na pewno mają, w przeciwieństwie do Jagielloni, która nie powinna aż tyle przegrać. Przygnebiające, że przyjeżdża pół-spadkowicz z Włoch w pół-rezerwowym składzie i leje Jagę 3-0 na jej własnym boisku.
      Ogólnie to ranking uefa wygląda dla nas dobrze, ale to głównie przez dziwne (mocno zawyżone) zasady punktacji w LKE (gdzie też zresztą nie jest kolorowo, vide Legia czy występ Lecha na Giblartarze). Wydaje mi się, że ostatnio Polacy się trochę „przehajpowali” rosnącą siłą naszej ligi. Smutne jest to, że gdy z do Polski wróci jakiś piłkarz, który odbił się od średniaka (Czubak, Stępiński) to z miejsca wciąga naszą ligę nosem. Tzn. nie żebym im źle życzył, ale pokazuje to, że różnice jakościowe dalej są duże. Wyrównanie ekstraklasy niestety nie służy rankingom europejskim, bo powoduje to zwiększoną rotację na miejscach pucharowych i niższe rankingi rozstawienia samych klubów, same kluby też nie wiedzą, jak zaplanować sezon i kadrę. Najlepszy do Europy jest model portugalski, czyli 3 hegemonów do LM i LE oraz 2-3 średniaków do LE i LKE, a reszta ligi to sparingpartnerzy.

  39. Pare razy było tutaj pisane że lewicowy Litewka jest kochany przez feministyczne suki ale ostatnio się tobskończyło bo nie był za ultra wyzywaniem Nawrockiej, i chyba będzie musiał ją jakoś ultra obrazić aby dziwki znów go lubiły.

  40. https://businessinsider.com.pl/polityka/rafal-brzoska-coraz-blizej-polityki-biznesmen-komentuje-spekulacje/pcpjp85
    Faktycznie sprawdza się scenariusz że powstanie kolejna partia wydmuszka która zagospodaruje elektorat buntu, zrobi swoje i zniknie tak jak z Palikotem, Nowoczesną, Polską 2050 Hołowni itp. A mianowicie założyć własną partię ma Rafał Brzoska (tak ten co niedawno sprzedał większość udziałów InPosta Amerykanom). Ten który miał tak dobre kontakty z Tuskiem, gdzie rzekomo namawiał do ,,deregulacji” ale tak że nic z tego nie wyszło – tzn. taka ,,deregulacja” by nic się nie zmieniło, by nie mieć realnej konkurencji.
    Tak czy siak według doniesień ma założyć partię oficjalnie jako ,,centrową”, ,,proprzedsiębiorczą” – gdyby naprawdę tak było to przecież jest Mentzen i równie dobrze mógłby poprzeć wolnościowców od Mentzena. Ale wiadomo że nie to jest celem, tylko kontrolowany bunt, potem przejęcie partii przez KO itp czyli znany schemat.
    PS: Ach zapomniałbym. Wiadomo już gdzie przyklei się PSL w takim razie, może stworzą ,,czwartą drogę”

    od RacimiR: Podobnych 'partii’ powstanie pewnie kilka (już wcześniej Wadim Tyszkiewicz jedną założył), kluczowe jest tu pytanie która konkretnie dostanie błogosławieństwo i 'koncesję’ od Tuska (cała reszta będzie wtedy mogła się od razu zwinąć, bo pies z kulawą nogą na nich nie zagłosuje). Laureat zostanie pewnie ogłoszony pod koniec roku i potem będzie rok do wyborów, aby go odpowiednio wylansować w mediach 'demokratycznych’. Jako, że Lewica radzi sobie w sondażach stosunkowo dobrze (więc nie ma sensu robić drugiego Palikota) to „nowa jakość” jak zauważyłeś będzie „centrowa” i „przedsiębiorcza”. Może nawet Ryśka Petru tam oddelegują? Czas pokaże, jak mawiał klasyk.

  41. Towarzysz Tyck na X nadaje:
    – włączamy turbo w gospodarce
    (w sensie przyspieszamy inwestycje)
    – jesteśmy 20 gospodarka świata

    A ja na to mam migawki z PRL bo:
    – jak ktoś miał kąkuter z lat 80/90 to on mial
    taki guzik turbo właśnie w obudowie obok włącznika
    – za PRL byliśmy 10 gospodarka świata (czyli jest tera gorzej)

    Ech ten dyskretny urok propagandy czasów słusznie minionych.

  42. Jeszcze jedna nostalgiaa mi się wspomniała jak
    popatrzyłem na krawat Romka na tym zdjęciu tutaj.
    Podobny (a może identyczny) wzór miały fotele i kanapy
    w autach koncernu Daewoo-FSO w Polsce w latach 90,
    poczawszy od Tico, Matiz, Lanos, Nubira, a nawet cinkuś
    z koncernu Fiat.
    Osoby urodzone w XX w. mniemam znają te modele aut,
    ale pokolenie urodzone już w XXI to ani widu ani słychu.

  43. W Meksyku wojska meksykańskie zabiły barona narkotykowego El Mencho, lidera kartelu narkotykowego Jalisco. Ważną rolę odegrał wywiad amerykański który dostarczył dane wywiadowcze. Ale po tym wszystkim kartel rozpoczął odwet i walki zbrojne w wielu częściach Meksyku wybuchły. A przypominam że Meksyk to jeden ze współgospodarzy Mundialu który latem będzie.
    W ogóle sprawa z kartelami w Meksyku jest o tyle ciekawa że statystycznie wyobrażamy sobie przestępczość zorganizowaną jako jakąś tam mniejszą lub większą grupę ludzi to co handlują na czarnym rynku niedozwolonymi rzeczami np. narkotykami. Tymczasem kartele meksykańskie to zupełnie inna para kaloszy, inny kaliber (zresztą nie tylko meksykańskie bo w wielu krajach Ameryki Łacińskiej tj. Ekwador, Peru czy Kolumbia która była ojczyzną słynnego Pabla Escobara, ale skupmy się na Meksyku). Otóż tam dosłownie kartele tworzą państwo w państwie, kontrolują terytorium gdzie władze państwowe nie mają dostępu, pobierają quasi-podatki od ludzi tzw. haracze ale co ciekawe jak czytałem ciekawostki to rzeczywiście wywiązują się z ochrony, dosłownie tworzą tam system quasi sądowniczy w razie konfliktów a drobna przestępczość jest skutecznie eliminowana, jakkolwiek dziwnie to brzmi to kartele starają się o poparcie ludności cywilnej, nie zależy im na ofiarach w cywilach, chcą uskuteczniać swój przemyt i jeśli ktoś nie wchodzi w drogę to nie mają interesu by zabić cywila. Mało tego to są też mocne grupy paramilitarne, mają karabiny tj. M4 czy kałachy, wozy opancerzone, nawet małe czołgi, a nawet prymitywną broń przeciwlotniczą, ostatnio też drony bojowe i przemytnicze, to jest de facto grupa paramilitarna, nawet często ubierają się podobnie jak wojsko czy paramilitarsi więc patrząc na zdjęcie bez napisu kim są ci ludzie nie wiedziałoby się że to kartel. Kartele mają kontakty na całym świecie, ostatnio nawet na Ukrainie po obu stronach kartele walczyli by uczyć się obsługi dronów, kartele mają też grupy hakerskie, a także zaczęli wykorzystywać sztuczną inteligencję.
    Dlaczego w ogóle tak wzięli się tam kartele ? Otóż Meksyk to punkt centralny na trasie przerzutu kokainy gdzie te ,,złoża naturalne” rosną m.in w Kolumbii i stamtąd przerzuca się je do Stanów Zjednoczonych m.in przez Meksyk (ale ostatnio także fentanylu, gdyż kartele mają też kontakty w Chinach skąd dostarczane są środki potrzebne do produkcji fentanylu, w ostatnich latach powstawały tam laboratoria do produkcji fentanylu, są teorię że chińskie władze w najlepszym wypadku przymykają oko na ten proceder), co by nie mówić finansowy łeb na karku to mają. A że w USA jest popyt na dragi no to jest i podaż. Kartele też tworzą na swoich terytoriach lokalne media, lokalną propagandę starając się oddziaływać na opinię publiczną.
    No dobra. W takim razie pewnie można spytać, no to co robią meksykańskie siły zbrojne że duża część Meksyku nie jest kontrolowana przez władzę, czy w historii nie próbowano walczyć zbrojnie z kartelami; otóż próbowano, od 2006, gdy wysłano armię do walki. Ale słowo klucz ,,korupcja”. Otóż Meksyk jest dosłownie przeżarty korupcją od najniższych do najwyższych szczebli, nawet gdy ktoś w rządzie podjął decyzję to zawsze jest jakiś słup w kieszeniach karteli kto da im przeciek gdzie, kiedy, o której ma być akcja i kartele się przygotują, kartele często mają wpływ na politykę, na niższych szczeblach często polityk musi mieć wsparcie kartelu by wygrać lokalne wybory, a i na wyższych szczeblach rządowych też czasem jakiś polityk może być słupem kartelu. W Meksyku wojna z kartelami wygrana być po prostu nie może, tak było praktycznie w każdym państwie gdy rząd wypowiadał wojnę kartelom, żadna wojna nie została wygrana bo korupcja od razu zduszała taką wojnę w zarodku – chyba tylko w Salwadorze się udało, tylko że tam nigdy aż tak dramatycznie nie było bo to mały kraj, nieskorumpowany i w dodatku leżący na uboczu szlaku, bardziej sąsiedni Honduras ma tu problem – (już pomijam to że społeczeństwo Meksyku zasadniczo jest biedne a na takim przemycie to sporą kasę można zarobić, kartel oferuje często lepsze warunki niż normalnie można osiągnąć a nawet jeśli czasem uda się bossa wyeliminować to są kolejni bo to hydra dosłownie), w dodatku w czasie walk ulicznych kartel bierze cywilów jako tarcze a że często rząd jest obwiniany za samą decyzję bo na ludziach się odbija głównie podczas zemsty kartelów, Meksyk to państwo de facto upadłe. Ostatnio Trump groził że sami będą niszczyć kartele bo Meksyk sobie nie radzi, ale chyba dał szansę bo powstała wspólna grupa gdzie amerykańscy wywiadowcy współpracują z wojskowymi Meksyku którzy nigdy nie byli podejrzewani o korupcję i to im udało się zabić El Mencho, ale jeśli na dłuższą metę to nie pomoże to już bezpośrednio sami Amerykanie pewnie będą robić naloty.
    Inna kwestia że całe te kartele, koka, fentanyl to i dla Amerykanów, dla Trumpa świetna wymówka, pretekst. Bo najpierw zaczęli zatapiać łódki rzekomo z kartelami no ale wiemy już dziś że były pomyłki i że zatapiano też zwykłych rybaków co łowić w morze poszli ale mieli tego pecha spotkać US Navy i uznanym za narkoterrorystów; w Wenezueli pod pretekstem walki z kartelami aresztowano Maduro, zmienił się reżim na proamerykański, kartele jak były tak są, ale ropy Amerykanie nie zapomnieli zabrać. Ta cała walka Amerykanów z kartelami to bardziej pic na wodę fotomontaż, nie o kartele tu chodzi moim zdaniem co już kwestia Wenezueli wyjaśniła to.

    od RacimiR: Sytuacja typowa dla krajów postkolonialnych, każdy przy władzy (nieważne czy minister, czy zwykły policjant) chce się tylko sam nachapać, a porządek i inwestycje są jedynie w dystrykcie stołecznym. Meksyk dla USA (i ich korporacji) jest czymś w rodzaju Polski dla Niemiec, czyli tanią montownią i rezerwuarem taniej siły roboczej. Czyli niskie zarobki jak najbardziej wskazane, ale nie aż tak niskie, żeby skończyło się to rebelią. Mistrzostwa piłkarskie zostaną pewnie mocno obstawione przez armię, zresztą oni mają bodajże tylko 3 stadiony i to w tych bogatych miastach. Kartele pewnie też dadzą sobie wtedy na wstrzymanie. Był taki film „Elitarni”- tam też przed ważnym wydarzeniem (wizyta papieża w Rio) władze robiły porządki na dzielni 😉

    1. 3 stadiony? Przecież oni już robili Mundial w 1986, tych stadionów było znacznie więcej.

      od RacimiR: Stadionów pewnie mają setki, ale tylko na 3 odbędzie się nadchodzący mundial. Kanada dostała też 3 albo 2, a najwięcej USA.

  44. W Indonezji mieli problem z narkotykami i przemytem (heroiny z sąsiedztwa
    tzn. złotego trójkąta) i zaczynalo się powoli dziać to samo co w Meksyku.
    Rozwiązanie proste i skuteczne, ukaz kilka lat temu ichniejszego prezydenta Duerte
    że nawet za kilka mg narkotyku jakiegokolwiek kara śmierci. I zadziałało, problem
    sam zniknął. Było dużo apeli o tzn. prawa człowieka, ale Indonezja ma na to wywalone
    wszak to kraj islamski. I spory dyplomatyczne bo dużo obcokrajowców lapano
    z narkotykami (m. in Polaków) ale po kilku latach więzienia w Indonezji ich puszczano.

    W Meksyku, nawet jeśli nowa żymiańska z litwy prezydętka by dała ten sam ukaz,
    to na drugi dzień wylądowałaby w zaswiatach. Noi lewactwo by się rzuciło na prawa
    człowieka itp. Po prostu te miliardy zzysku z narkotyków ładują w kieszeni de facto
    realnie rządzących meksykiem wojskowym i innym szychom. Business is business.

    Jedynie realne rozwiązanie problemu to legalizacja w USA haszyszu, marychy i innego
    zielska, i konkurencja czyli sprzedaż w aptece małych ilości rozrzedzonej koki czy hery w cenie
    szesciopaku piwa, oczywiście powiedzmy powyżej 21 lat tak jak mają tam z alkoholem.
    Wtedy faktycznie kartele same by się rozpadły z braku zzysków.
    I nie zapominajmy że kartele szmugluja imigrantów do USA, więc granicą musiała by byc
    super szczelna.

    od RacimiR: Fentanyl to ponoć w piwnicy można robić, dlatego jest tak dostępny. Legalizowanie czy zaostrzanie prawa nic nie da, trzeba kulturę ćpania zlikwidować (niestety żymiańskie media i przemysł rozrywkowy robią coś dokładnie odwrotnego). Trzeba zmniejszyć popyt, a podaż sama spadnie. Póki co Meksyk stanowi zaplecze produkcyjno-logistyczne dla USA. Nie byłem w USA, ale w zachodniej i południowej EU zielsko czy haszysz jest wszędzie na porządku dziennym (nawet jak policja idzie to palą albo dilują).
    Podejście islamu do narkotyków jest dosyć ciekawe, tzn. niektóre kraje obchodzą się z nimi bardzo surowo (taka Malezja nawet e-papierosy zakazała), Afganistan czy Indonezja to kara śmierci, ale z drugiej strony ci z Maghrebu to prawie nic innego robią, oprócz jarania i handlu narkotykami, a Allah nie ma z tym żadnego problemu.

    1. W Meksyku i w wielu krajach Ameryki Łacińskiej problemem jest korupcja. Co z tego że co jakiś czas ktoś ogłasza wojnę z kartelami jak skorumpowani urzędnicy, wojskowi parę minut później powiedzą to kartelom i ci wiedzą gdzie, co i kiedy uderzy a zwykli żołnierze wpadają w pułapkę wtedy.
      Dopóki nie zlikwiduje się przeogromnej korupcji to zabieranie się za walkę z kartelami to zaczynanie od dupy strony – to tak jak zaczynanie budowy domu od dachu.

      od RacimiR: Dosyć istotne jest też to, że rząd nie kontroluje całego terytorium Meksyku, zwłaszcza obszarów trudno dostępnych, porośniętych dżunglą, gdzie najwięcej gangusów, plantacji i magazynów narkotyków. Rząd jedyne co może zrobić to wysłać żołnierzy na krótką, brutalną misję typu zabicie/porwanie bossa lub zniszczenie jakiejś infrastruktury i szybka ewakuacja w możliwie jak najpełniejszym składzie ludzkim. Wydaje mi się, że rządowi odpowiada taka sytuacja. Siedzą sobie bezpiecznie w stolicy na strzeżonych osiedlach, nie muszą się specjalnie przejmować prowincją, kradną pieniądze publiczne i biorą łapówki od karteli- żyć nie umierać. Granica z USA to dla Meksyku z jednej strony szansa (eksport), ale z drugiej zagrożenie bycia bantustanem w wizji sąsiada. Zresztą my mamy to samo z Niemcami.

  45. Izraelscy i amerykańscy bandyci (a raczej Izrael i jego zamorska kolonia) zaatakowali Iran. Mam nadzieję że Iran potężnie odpowie tym syjonistom.

  46. Światowi terroryści nr1 i nr2 rozwalaja kolejne państwo Iran
    (po Libii i Iraku), którego nieszczęściem jest to za ma ropę i
    sprzedaje ja głównie chinom.
    Pozorowali negocjacje, a otwarcie się zbroili by i tak zaatakować,
    i przejąć poprzez figuranta synusia szacha ten cały przemysł i
    pola roponosne Iranu, na pożytek wiadomo żymian.
    Z tego co nadają rzyg-media, Iran a właściwie jego dowodzwto
    armii i polityczne zabite, a bombardowane są tysiące pozycji
    infrastruktury wojskowej, w tym wyrzutnie rakiet.
    Nikt nie ma wątpliwości że za miesiąc będzie po Iranie,
    gdzyz przestarzała technicznie obrona przeciw lotnicza
    nie istnieje, bo te ataki planowo maja 4 tygodnie trwać,
    że będzie tam wojna domowa i totalne rozwalenie, może nawet
    podział Iranu na części, bo 30% są tam mniejszości.
    Nowe władze Iranu jak widzę widzą co się dzieje i chcą
    negocjować, tyle że co? sprzedaż swego kraju usraelowi?
    Jedyna szansa Iranu to blokada ormuz, i atakowanie i spalenie
    pół roponosnych (nie wiem czy tak się da ale iraccy żołnierze
    podpalali w kuwejcie) ZEA, Arabii, Kuwejt w celu wywołania swiatowego
    kryzysu ropy.
    Chiny niestety nie reagują, nie robią nic by pomóc swojego dostawcę ropy,
    a mogłyby np. zrobić masowa wyprzedaż papierów dłużnych USA
    (dolar by spadł) albo zrobić embargo na metale ziem rzadkich.

    Niestety po raz kolejny światowe żymianstwo swoim największym
    szabas gojem USA robi wszystko by niszczyć to czego nie moze
    kontrolować, mało tego GB, Francja Niemcy poklaskuja temu.
    Mafia USA Chiny niestety rządzi i robi z tym światem co chce.

  47. Ten atak Usraela na Iran pokazuje idiotyzm wielu osob pis i jego wyborców popieranie Izraela dla ktorego to Polska jest wrogiem numer jeden a nie jakiś Iran to przypadek choroby psychicznej.

    od RacimiR: Wielu wyborców PiS po początkowej fascynacji zaczyna patrzyć chłodnym okiem na Trumpa (co zresztą widać po ostatnich sondażach). Sam PiS nie ma wyjścia, bo USA to ich główny gwarant. Z kolei przed Izraelem od dekad klęczy cała polska polityka, poza Razemkami, którzy wyłamali się dopiero jakoś w zeszłym roku oraz Braunem i częścią Konfederacji.
    Z kolei PiS i cała koalicja rządowa nie śmieją powiedzieć złego słowa na Izrael, nawet w obliczu trwającego ludobójstwa wewnętrznego i zewnętrznego. Trump jest dobrym workiem treningowym dla naszych „liberałów”, bo można budować narrację że to on sam z siebie zaatakował Iran, a Izrael miał o tym taką wiedzę, jak Hitler o holokauście w ujęciu korwinowskim.

  48. Janie Dębica

    Przypomnijmy sobie Odyseję Homera. Wyobraźcie sobie spastyczną, żałosną wersję tej historii.
    Odyseusz wraca do Itaki po dwudziestu latach. Widzi, że jego dom jest zajęty przez bandę aroganckich, bezczelnych czubków – żrą mu woły, piją wino, molestują żonę, szydzą z syna. I co robi ten nasz 'wielki wojownik’?
    Nic.
    Jest tylko mocny w gębie.
    Przez całą książkę rzuca inwektywami, narzeka na bogów, wspomina dawne czasy, płacze w ukryciu – ale jak przychodzi co do czego, to zamiast wybić tę hołotę do nogi, jak przystało na prawdziwego mężczyznę, zaczyna się certolić, kombinować, udawać żebraka, przebierać w szmaty. A na samym końcu?
    Zamiast skończyć sprawę szybko i skutecznie – jedzie na głupio bezsensowną wojenkę na koniec świata.
    Zamiast oczyścić własny dom – woli walczyć z wiatrakami gdzieś daleko, żeby tylko nie przyznać, że wolałby zostać w Itace i posprzątać bałagan u siebie. Żałosne.
    Nie musicie sobie tego wyobrażać.
    To jest dokładnie prezydentura Trumpa. Mocny w gębie przez całą kampanię.
    Obiecywał, że wybije deep state do nogi, że oczyści Waszyngton, że skończy z woke, że zbuduje mur i zrobi Amerykę wielką znowu. A co zrobił?
    Zamiast posprzątać u siebie – bombarduje Iran.
    Zamiast wybić czubków w Waszyngtonie, Nowym Jorku i Hollywood – wysyła Tomahawki na Teheran.
    Zamiast walczyć z prawdziwym wrogiem wewnętrznym – jedzie na bezsensowną wojenkę na koniec świata. To nie jest Odyseusz.
    To jest żałosna karykatura Odyseusza.
    Mocny w gębie, słaby w pięści, kiedy trzeba posprzątać własny dom.

    od RacimiR: Masz trochę racji, ale jednak u siebie też trochę porządków zrobił (na samym początku kadencji), zwłaszcza z nielegalnymi imigrantami i skrajnym lewactwem. Coraz mniej w marketingu czy rozrywce widać transów czy czarnych modelek plus-size. Problemy te urosły już wcześniej do ogromnej skali, więc nie da się tego już całkiem wytępić, ale jednak woke-iści są w odwrocie.
    Z Iranem to duża pomyłka, bo to wielkie i silne państwo, a konflikt zaczyna się rozlewać na okoliczne kraje i rykoszetem obrywają Saudowie, Emiraty, Katar, Irak, Azerbejdżan, a nawet Turcja. Pośrednio cierpi na tym nawet Tajlandia i okolice, bo sporo turystów docierało tam przez Dubaj. Oby nie wyszła z tego 3 wojna światowa.
    Żymiański deep state trzyma się mocno i Trump pewnie nie miał wielkiego pola manewru.

  49. Czy doczekam dnia, kiedy wchodząc na stronę Monitora nie przywita mnie ta paskudna niemiecka morda?

    od RacimiR: Wkrótce coś napiszę (raczej w tym tygodniu), miałem pewne problemy ostatnio, śmierć najbliższej osoby i 6-tygodniowa choroba zakaźna, która zwaliła mnie z nóg.

Skomentuj Tancred Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry