Sytuacja imigracyjna – wiosna 2017

Zapraszam na zbiorczy tekst o bieżącej sytuacji lekarzy, informatyków i fizyków, którzy postanowili zaszczycić Europę swoją innowacyjną obecnością. Ci młodzi mężczyźni pochodzą głównie z krajów o ciepłym klimacie, więc zima zawsze była dla nich dużą niedogodnością- gdyby się tylko dało, oskarżyliby ją o rasizm. Obecnie w powietrzu można wyczuć już oznaki wiosny, więc przygotowania do islamskiej hidżry trwają pełną parą. Sympatyczni, brodaci ubogacacze kulturowi właśnie pakują mandżury i żegnają się z rodzinami, które wcześniej zrobiły zrzutkę na najnowocześniejszy instrument inwestycyjny, którym jest wysłanie najsilniejszego mężczyzny do Europy w celu osiągnięcia wysokiej stopy zwrotu, wypłaconej z systemu socjalnego któregoś z krajów Unii Europejskiej. Główną „rampą wyładowczą” kryzysu imigracyjnego (starannie zaplanowanego) są obecnie południowe Włochy, dlatego poświęciłem im przedwczoraj osobny tekst. Dziś opiszę drugi (lądowy) szlak imigracyjny (który ostatnio podupadł dzięki ogrodzeniom granicznym), przytoczę wybrane wyczyny ubogacaczy na terenie Europy oraz napiszę o kryzysie holendersko-tureckim i deportacjach w Niemczech.


Kryzys holendersko-turecki

„Holendrzy” (z obywatelstwem tureckim) protestują przed konsulatem w Rotterdamie, BAS CZERWINSKI/ AFP/Getty Images/ Breitbart

Najgłośniejszą sprawą geopolityczną ostatnich tygodni był kryzys w stosunkach Holandii z Turcją. „Całkowitym przypadkiem” zdarzyło się to na kilka dni przed bardzo ważnymi wyborami parlamentarnymi w Holandii, gdzie duże szanse dawano antyimigracyjnej Partii Wolności Geerta Wildersa. Szopka i igrzyska zaczęły się od odmowy zgody na lądowanie w Holandii samolotu z szefem tureckiego MSZ, Mevlutem Cavusoglu (samolot był już wtedy w locie i musiał zawrócić). Decyzja ewidentnie „odgórna”, wydana przez najwyższe władze Holandii. Holendrzy mogli załatwić problem na tysiąc subtelniejszych i bardziej dyplomatycznych sposobów, ale wybrali ten najbardziej ostentacyjny. Świadczy to o tym, że Holendrzy wszystko starannie zaplanowali (być może w zmowie z Turkami, choć tu pewności nie ma). Później potoczyło się już z górki i obie strony nakręcały się wzajemnie – prezydent Turcji, Recep Erdoğan powiedział, że Holandia jest „krajem niedobitków nazizmu i faszyzmu”. Zamknięto ambasadę holenderską w Ankarze. Na ulicach Rotterdamu i w Turcji zaczęło wrzeć, palono flagi holenderskie. Burmistrz Rotterdamu, Ahmed Abutaleb (sic!) zarządził w mieście stan wyjątkowy, doszło do starć Turków z policją. Następnego dnia Holandia wydaliła do Niemiec turecką minister rodziny, Fatmę Betül Sayan. Po wyborach w Holandii afera ucichła, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki.

Geert Wilders

Jak ja to widzę? Według mnie wszystko zostało starannie wyreżyserowane w celu niedopuszczenia do władzy „faszysty” Wildersa. Od 2010 roku premierem Holandii jest Mark Rutte (prawdopodobnie nadal nim będzie w formującym się nowym rządzie). Dotychczas miał on poglądy centrolewackie. On i jego partia słusznie zauważyli, że społeczeństwo holenderskie jest coraz bardziej niechętne islamskim nachodźcom. Stąd duże wzrosty sondażowe u jego rywala, „faszysty” Wildersa. Premier Rutte, aby zachować stołek – musiał przypodobać się elektoratowi antyislamskiemu, odbierając tym sposobem głosy Wildersowi. Tak też się stało – w czasie „spontanicznego” kryzysu dyplomatycznego z Turcją (na kilka dni przed wyborami) Mark Rutte wykreował się na wielkiego twardziela, który nie da sobie w kaszę dmuchać. Bardzo twardo wypowiadał się on o Turkach, mówił o nich wręcz to samo co Wilders. To zadziałało – Partia Ludowa Marka Rutte wygrała wybory, a on prawdopodobnie zachowa fotel premiera. Stracili oni jednak 8 posłów w porównaniu z ostatnimi wyborami (mieli 41, będą mieli 33). Drugie miejsce zajęła „faszystowska” Partia Wolności Wildersa, zyskując 5 posłów (mieli 15, będą mieli 20). Największy zjazd formy zaliczyła eurolewacka Partia Pracy, którą reprezentuje dobrze nam znany „przyjaciel Polski”, Frans Timmermans. Spadli oni z drugiego na siódme miejsce, tracąc w tych wyborach aż 29 posłów (mieli 38, będą mieli 9).

Według mnie ten „kryzys” był tylko sztuczną szopką przedwyborczą. Przypadkiem ukazał on jednak coś ważnego. Turcy w Holandii przebywają już od kilku pokoleń (głównie chodzi o imigrację z lat 70-tych ubiegłego wieku, podobnie jest w Niemczech). Turcy holenderscy to nie są pustynni analfabeci, którzy obecnie przyjeżdżają do Europy po, jak śpiewała Maryla Rodowicz, kasę i seks. Turcy mieszkają tam już kilkadziesiąt lat, mają obywatelstwa Holandii, prawo do głosowania, umieją język, są wykształceni, pracują na niezłych stanowiskach, prowadzą własne biznesy. Można byłoby wręcz powiedzieć, że się zasymilowali i zeuropeizowali. Sama Turcja też uchodzi za najbardziej liberalny i „europejski” kraj muzułmański. No i nagle bum – naród, stawiany przez lewactwo za przykład prymusa i wzór asymilacji robi rozróbę w Holandii, pali miejscowe flagi, obraża swoich gospodarzy. To dobitnie pokazuje, że asymilacja i integracja ludów arabsko-berberyjskich (żydowskich też, ale nie o tym temat) w krajach cywilizacji łacińskiej po prostu nie istnieje. Mogą nauczyć się pisać, czytać, jeść widelcem, posługiwać lokalnym językiem, pracować, zarabiać pieniądze, ale jak przyjdzie co do czego – zawsze wyjdzie z nich Azja, bądź Afryka (to samo jest zresztą w USA). Druga rzecz, która uwidoczniła się podczas „kryzysu” holendersko-tureckiego to rosnąca pozycja Erdogana. Muzułmanie są w Europie ogromną siłą, ale są oni bardzo zdecentralizowani, a wręcz skłóceni. Nie ma kto wziąć ich za mordę. W islamie nie ma głównego duchownego, tak jak w katolicyzmie. Nie ma kto wydać rozkazu: „panowie, rozpoczynamy krwawy dżihad”. Jednak, jeżeli Erdogan nadal tak szybko będzie budował swoją pozycję – niedługo będzie miał posłuch wśród całego świata islamu. Turcy (nawet ci rodzeni w Holandii) już teraz skoczą za nim w ogień. Wkrótce może rozprzestrzenić się to na inne nacje muzułmańskie, a wtedy islam zyska silnego przywódcę, który będzie mógł koordynować i kreować islamizację Europy. Póki co, Erdogan zagroził Europie, że otworzy strumień z nachodźcami oraz nakazał muzułmańskim kobietom, aby rodziły co najmniej trójkę dzieci. Takie apele regularnie wzmacniają jego pozycję w islamie, a jest to człowiek bardzo ambitny i szalony.


Ceuta

Szturm na Ceutę, fot: AP/Santi Palacios

W minionym miesiącu miał miejsce kolejny szturm na hiszpańską Ceutę, pisałem już o tym w ostatniej Prasówce. Około 300 nachodźców zdołało przedostać się na teren UE. Gdybym ja, przedstawiciel cywilizacji zachodniej, dostał się nielegalnie na teren obcego państwa – przez dłuższy czas ukrywałbym się, zachowując pokerową twarz i próbując nie wyróżniać się z tłumu. Cały czas moje myśli byłyby niespokojne i drżałbym, że zostanę rozpoznany i osądzony. Jak w podobnej sytuacji zachowali się panowie z Ceuty? TUTAJ filmik. To pokazuje gigantyczną różnicę mentalności – przed chwilą nielegalnie wtranżolili się „na rympał” przez granicę, a minutę później już skaczą i cieszą się jak małpy. Z drugiej strony – jak tu się nie cieszyć, skoro doskonale wiedzą, że nie zostaną wywaleni z powrotem? W normalnym kraju powinno się ich złapać w siatkę, spałować i jeszcze w ciągu tej samej nocy wywalić z powrotem do Maroka. Z Unii Europejskiej jednak ich nikt nie będzie wyrzucał – są to teraz „Nowi Europejczycy”, którzy za nasze pieniądze ubogacą nas kulturowo. Zanim Europa stanie przed nimi otworem – będą mieli wykonany pełen pakiet badań medycznych, na które zwykły, pracujący Polak musi czekać wiele dni w kolejkach…


Szlak Bałkański i Europa południowo-wschodnia

Szlak Bałkański zaczyna się w Turcji, gdzie obecnie przebywa około 2.5 miliona nachodźców. Turcja, dzięki miliardowej dżizji, wypłacanej regularnie przez Brukselę (o której pisałem TUTAJ rok temu) nie pozwala im wyjechać na zachód (za to na wschód bardzo chętnie, jednak oni są w domu niemile widziani, więc wolą czekać w Turcji na swoją szansę dostania się do UE). Po ostatnich perturbacjach z Holandią, o których pisałem wyżej – Turcja zagroziła Unii, że odkręci kurek z nachodźcami. Według mnie to tylko „strachy na lachy”, bo padnie tureckie fryzjerstwo i telekomunikacja system płotów i ogrodzeń zatrzyma „lekarzy” w Grecji lub krajach byłej Jugosławii. Ogrodzenia, wybudowane 1-2 lata temu w południowo-wschodniej Europie zdały egzamin doskonale (mimo tego, że podczas ich budowy lewackie media grzmiały, że to faszyzm). Ogrodzenia to dobry i skuteczny sposób na inwazję muzułmanów (faszystaaaa!!!), o czym świadczy historia i polityka państwa Izrael (a nie, czekaj, Izrael też? No to jednak nie faszysta).

Na szlaku bałkańskim znajdują się obecnie następujące ogrodzenia graniczne, z wzbogaceniem o drut kolczasty (pogrubiono nazwy „faszystowskich” krajów, które zainicjowały, sfinansowały i administrują ogrodzeniem):

  • płot na południowej granicy Węgier o długości niemal 600km (na granicach ze Słowenią, Chorwacją, Serbią) oraz plany budowy kolejnego, kilkusetkilometrowego płotu na granicy z Rumunią. Płoty węgierskie patrolowane i zabezpieczane są także przez polskie służby mundurowe.
  • płot pomiędzy Słowenią a Chorwacją o długości około 600km (oprotestowany także przez… sorosowe organizacje ekologiczne, gdyż częściowo przechodzi przez las).
  • płot pomiędzy Bułgarią a Turcją o długości 160km (z opcją przedłużenia na granicę bułgarsko-grecką o długości nawet 400km).
  • płot między Grecją a Macedonią o długości 30 km.
  • płot pomiędzy Austrią a Słowenią o długości 4km (docelowo 25km), oraz kilkusetmetrowy płot na przełęczy Brenner między Austrią a Włochami.
  • kilka płotów o łącznej długości kilkudziesięciu kilometrów między Grecją a Turcją (na niewiele one się zdają, bo główny szlak prowadzi na grecką wyspę Lesbos, gdzie każdy młody, silny mężczyzna jest w stanie dopłynąć z Turcji prymitywną tratwą, lub nawet wpław).
Ateny, stadion olimpijski, fot: screen z CNN

Grecja (czyli obowiązkowa stacja między Turcją, a bogatą Europą) jest już państwem upadłym, gdzie poziom życia jest niższy, niż w Polsce i nadal spada. Ateny są pełne oliwkowych złodziei i dilerów narkotykowych, a w całym kraju panoszą się lewackie bojówki, opłacone przez Sorosa. Wioska olimpijska z igrzysk w 2004 roku to obecnie jeden wielki obóz nachodźców, utrzymywany głównie z pomocy zagranicznej. Inny słynny obóz znajduje się w Idomeni (pisałem o nim TUTAJ). Grecja jest dla nachodźców pułapką, bo z trzech północnych sąsiadów Grecji, przybliżających ich do Niemiec (czyli Albanii, Macedonii, Bułgarii) chcą oni stamtąd dostać się wyłącznie do Macedonii, która odgrodziła się od Grecji płotem. Wszak nie po to wyjechali z „muzułmańskich rajów”, żeby na koniec znaleźć się w Albanii. Z kolei Bułgaria słynie z biedy i brutalnej policji, więc tam nachodźcy również wolą się nie zapuszczać (ponadto rząd Bułgarii ogłosił, że gdy nachodźcy zaczną napływać tam z Grecji, to po prostu przedłużą 160-kilometrowe ogrodzenie bułgarsko-tureckie także na granicę z Grecją). Co bardziej ogarnięci nachodźcy jadą więc z Turcji do Libii i potem łodziami do Włoch, a ci najbardziej uparci i ci, którzy boją się wody – korzystają z jedynej logicznej trasy lądowej: Turcja-Grecja-Macedonia-Serbia-Węgry-Austria-Niemcy. Jeszcze 2 lata temu nie było najmniejszych problemów z jej pokonaniem, bo Austria i Niemcy przyjmowały „jak leci” wszystkich chętnych (więc kraje pośrednie nie robiły problemów z tranzytem). Problemy zaczęły się, gdy Niemcy i Austria zaczęły mieć dosyć wybryków „czarnego złota” i zamknęły swoje granice na imigrantów, których dotychczas gorąco zapraszały. W regionie powstały liczne ogrodzenia graniczne, które diametralnie zmniejszyły przepływ nachodźców szlakiem bałkańskim. Wielu młodych, brodatych przystojniaków (głównie z południowo-zachodniej Azji) utknęło na Bałkanach. Sytuacja stała się tak poważna, że sorosowa Gazeta Wyborcza napisała rozpaczliwy artykuł, próbujący ocieplić wizerunek Pakistańczyków, koczujących w Serbii (polemizowałem z nim TUTAJ). Obecne wykorzystanie szlaku bałkańskiego to około 25.000 imigrantów rocznie, czyli stosunkowo niewiele (tyle potrafi w ciągu tylko jednego weekendu przybyć łodziami do Włoch). Wydaje mi się, że nawet, gdy Turcja pozwoli wszystkim nachodźcom wyjechać na zachód – niegościnny szlak bałkański ich skutecznie zatrzyma. Stanie się tak, bo Bałkany i wschodnia Europa (w przeciwieństwie do zachodu) nie jest zlewaczała i sparaliżowana poprawnością polityczną, ponadto ten region ma już historyczne, przykre doświadczenia z muzułmanami, a jego mieszkańcy w genach posiedli wiedzę na temat tego, czego można się po islamskich przybyszach spodziewać.

Szlak wschodni (przez kraje byłego ZSRR)

Szlak lądowy-wschodni również został dosyć mocno zablokowany, a jego znaczenie jest obecnie marginalne. Norwegia wybudowała płot w okolicach jedynego przejścia granicznego z Rosją (tego, gdzie nachodźcy jeździli na rowerach). Inny płot powstał też na granicy Rosji z Łotwą. Polska (przy wielkim niezadowoleniu KOD, PO i Sorosa) zawiesiła mały ruch graniczny z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim. Polskie służby mundurowe na wschodniej granicy spisują się dobrze (np. kilka dni temu w Terespolu odesłano z kwitkiem zorganizowaną karawanę działaczy i prawników Sorosa – KLIK). Szlak wschodni nigdy nie był zbyt popularny wśród imigrantów ekonomicznych, ale obecnie jest on praktycznie martwy (dopóki do miana uchodźców nie zakwalifikować Ukraińców, bo ci ostatnio biją wszystkie możliwe rekordy imigracji zarobkowej). Według moich szacunków – obecnie, zbiorczo drogą lądową (szlakiem bałkańskim oraz przez Rosję i kraje byłego ZSRR) do Europy dostaje się rocznie około 30.000 nachodźców (większość z nich to legalne procedury azylowe oraz bogaci  „uchodźcy”, którzy mogą pozwolić sobie na zapłacenie wysokich łapówek). Jest to bardzo niewiele, dlatego tak ważny dla Sorosa i eurolewactwa jest szlak włoski, stanowiący obecnie trzon całego „spontanicznego” kryzysu imigracyjnego.


Niemcy

Lotnisko we Frankfurcie. Sorosowe lewactwo, zjednoczone z nachodźcami protestuje przeciwko deportacjom, fot: n-tv.de

W Niemczech w tym roku (24 września) odbędą się wybory do Bundestagu (parlamentarne). Większość społeczeństwa ma dosyć nachodźców, więc obecny rząd wykonuje podobny manewr, który wykonano w Holandii (zamarkowanie skrętu w prawo celem zahamowania odpływu elektoratu do partii skrajnie prawicowych, jak ADL), tylko, póki co – robione jest to bardziej subtelnie (pewnie przed samymi wyborami odwalą jakąś grubszą szopkę, jak w Holandii). Rząd Angeli Merkel rozpoczął masowe deportacje „ubogacaczy”, którym odmówiono przyznania azylu. W tym miesiącu Niemcy porozumiały się na tym gruncie z Tunezją (gdzie od dawna nie toczy się żadna wojna i nie ma klęsk żywiołowych, a mimo to młodzi mężczyźni tłumnie stamtąd „uchodzą” do Niemiec). Masowe deportacje stały się faktem, z niemieckich lotnisk odchodzi kilka tego typu samolotów dziennie, choć polskojęzyczne media o tym fakcie milczą (zaburzyłoby to kreowany od dawna obraz Niemca, który nigdy nie jest obojętny na pomoc bliźniemu i dlatego Polacy powinni pozwolić mu sobą zarządzać, bo inaczej powtórzą Jedwabne). W bieżącym roku planuje się usunąć z Niemiec około 100.000 nachodźców. Jest to absolutny rekord, ale jednak (nawet nie licząc demografii i łączenia rodzin) europejskie saldo imigracyjne jest nadal dużo korzystniejsze dla najeźdźców, a w miejsce jednego deportowanego – do Unii Europejskiej przybywa pięciu nowych „wiecznie niezadowolonych”. Deportacje spotykają się z dużymi protestami samych zainteresowanych oraz wspierających ich lewaków, podjudzonych i opłaconych przez George Sorosa. W kwestii ubogacania kulturowego Niemiec – nachodźcy w ostatnim kwartale postawili na ilość, a nie na jakość i rozgłos. Od czasu zamachu w Berlinie – nie wykręcili niczego dużego, natomiast każdego dnia można przeczytać o małych, lokalnych incydentach, głównie gwałtach i atakach przy użyciu broni białej.


Francja i Szwecja

We Francji od niemal 2 lat trwa stan wyjątkowy i najwyższy stopień zagrożenia terroryzmem. Ten kraj obecnie nie ma żadnego pomysłu na kryzys imigracyjny i postępującą islamizację. Incydentów z udziałem muzułmanów nie sposób nawet wymienić, było ich po prostu mnóstwo. Wczoraj policja zastrzeliła zamachowca na lotnisku Orly pod Paryżem, który krzyczał: „jestem tu, by zginąć za Allaha„, wcześniej postrzelił policjanta, a drugiemu zabrał broń. „Dżungla” w Calais, po trzydziestej ósmej eksmisji – znów wróciła na swoje miejsce. Francja szykuje się już do wyborów prezydenckich, których pierwsza tura odbędzie się 23 kwietnia. W związku z tym, Francję także zaszczycił „syndrom holenderski” – nadchodzące wybory prezydenckie powodują chęć przypodobania się elektoratowi, który zmęczony jest obecnością sympatycznych gości z Afryki. W sondażach wygrywa Marine Le Pen z prawicowej partii Front Narodowy. Z jednej strony to dobrze – jest ona przeciwko islamizacji i być może dzięki niej Francuzi zaczną walkę (mają na to ostatnią szansę, bo demografia jest nieubłagana i za kilka lat będzie już za późno). Niestety Marine Le Pen jest jawną zwolenniczką Władimira Putina, który kieruje krajem, który 'od zawsze’ jest nieprzyjazny Polsce. Jej główni rywale to lewicujący socjalista François Fillon (pod jego ewentualną prezydenturą Francja zamieni się w drugą Grecję) i syjonistyczny korporacjonista Emmanuel Macron (pod jego rządami gospodarka nie upadnie, ale będzie miał problem z anarchistami i związkami zawodowymi).

Szwecja nadal śpi i już na 99% będzie pierwszym krajem, w którym rozpocznie się chaos i rzeź „niewiernych”. Według mnie to dobrze – Europa potrzebuje śmiałka w postaci „pacjenta dydaktycznego”, który uświadomi innym krajom, do czego prowadzą rządy skrajnej lewicy. Podobnie jak w Niemczech i Francji – incydentów w Szwecji jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wyliczyć.

Podsumowując – Europa dalej jest w dupie. Niby w mniej czarnej, niż 2 lata temu, ale jednak nadal w dupie. Społeczeństwa skręciły w prawo i zdały sobie sprawę z zagrożenia, ale póki co – nie przełożyło się to na realne zmiany. Saldo migracyjne nadal jest korzystne dla imigrantów, nie mówiąc o demografii. Kontynent jest dopiero na etapie powolnej wymiany elit politycznych, na którą może nie wystarczyć czasu. Miejmy nadzieję, że w dwóch najważniejszych krajach (Francja i Niemcy) nadchodzące wybory przyniosą odpowiednie wyniki, bo jak wygrają tam Fillon i Schulz, to przysłowiowa „kaplyca”.  Na szczęście Polska na tym tle wydaje się być krajem dość zdrowym. Ja osobiście przestałem mieć ochotę na jakąkolwiek integrację z krajami zachodnioeuropejskimi, a słysząc o „pogłębieniu integracji” włącza mi się czerwona lampka. Według mnie powinniśmy wycisnąć z Unii resztkę funduszy strukturalnych, a potem zacząć myśleć o powolnej izolacji od zachodnich kalifatów.

RacimiR, 19.03.2017

PS: Skrypt antyspamowy (Wp-SpamShield) ostatnio u niektórych powoduje problemy z dodaniem komentarza. Coś tam pogrzebałem, ale nie wiem, czy problem całkowicie zniknął. Proszę o informacje (mailem lub przez pejsa), jeżeli ktoś napisał komentarz i wyskoczył mu błąd (wtedy wydupczę ten cały skrypt w kosmos i zainstaluję jakiś inny).

29 thoughts on “Sytuacja imigracyjna – wiosna 2017”

  1. Niestety PiS prowadzi już tylko z PO dwoma punktami procentowymi (ma 2 % więcej niż Platforma). Miejmy nadzieję że ten trend się odwróci (tak wiem że nie wszyscy z komentujących lubią PiS ale obecnie nie ma lepszego wyboru). Oczywiście wiem też jak to jest z tymi sondażami (Komorowski miał wygrać z dużą przewagą, do BREXITU miało nie dojść a prezydentem USA zostać Clinton) jednak warto mieć pewność że PO nigdy więcej nie wygra.
    wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-ibris-dla-rzeczpospolitej-pis-29-proc-po-27-proc/fwbc625

    od RacimiR: Ibris to najbardziej niewiarygodna sondażownia, która zawsze promowała niemieckie partie. Dotychczas pompowali Nowoczesną, która miała w ich sondażach nawet więcej poparcia niż PO, ale teraz widać, że po Maderze przerzucili się na Platformę, której nagle dali +10%. Ja traktuję ten sondaż jak przedwiosenną próbę zmobilizowania kręgów KOD i przesłanie im sygnału, że nie wszystko stracone i warto nadal protestować. Platforma leży i kwiczy, cała ich charyzmatyczna „śmietanka” poszła w odstawkę i teraz ich główne twarze to szaleńcy Schetyna, Budka, Kierwiński, Mucha, Pomaska. Jeszcze na dokładkę Ibris dał 5% Partii Razem 😀

    1. Obyś miał rację. Trochę mnie tym uspokoiłeś. Po prostu lepiej się czuć bezpiecznym jak było dotychczas że PO bądź Nowoczesna mają 20% a PiS 35%.

    2. Obecną sytuację Kodu obrazuje to co zobaczyłem wczoraj w pobliżu Wrocławskiego rynku. Otóż Kod zbierał podpisy pod jakimś bezcennym dla społeczeństwa projekcie, problem w tym że nawet małego kółeczka zwolenników nie było, raptem 3 osoby, raptem kilka metrów dalej śpiewali i tańczyli zwolennicy Hare Kryszny. Co wzbudziło spore zainteresowanie. Więc ideały kod przegrywają z niszową filozofią w Polsce

    3. już dzisiaj na parówach Lisa szef IBRiS tłumaczy się ze swojego głupawego sondażu bo wie że wszyscy znowu się z niego śmieją. Kolego, IBRiS to kompletnie niepoważna instytucja, już raz Wipler przyznał że mu zapłacił za sondaż i dostał 19% poparcie w sondażu na temat wyborów parlamentarnych. Nawet nie wspomnę, jak to IBRiS trafił z wyborami prezydenckimi w drugiej turze haha.
      I mój ulubiony kwiatek: grudzień 2015 roku, poparcie dla Nowośmiesznej na poziomie 31%. Chłopie, daj spokój z IBRiS i to nawet wtedy gdy PiS dadzą 45% poparcia. Poza tym czy ty w ogóle zauważyłeś, że ten sondaż przewidział aż 65% frekwencję???? Przecież to kompletna, totalna bzdura wzięta z sufitu.
      Poza tym, co słusznie zauważyło parę osób co się znają na socjologii: idiotyczny sondaż IBRiS musiałby uwzlędniać przepływ wyborców PiS do innych partii i wynika z niego niezbicie że to powinno być PO (potężny zastrzyk +10%). Wierzysz w takie bzdury? Prędzej mniej betonowi wyborcy PiS w chałupie zostaną niż pójdą głosować na PO czy Petru (dlatego cały czas podziwiam genialny umysł Ryśka który ostatnio wykoncypował w swojej kwadratowej głowie, że będzie próbował podebrać elektorat od PiS hahaha).
      Poza tym, już tak na koniec. Takie wzmożenie antyrządowe jak w tym sondażu powinno mieć swoje odbicie przynajmniej na ulicach na demo KOD. I co? Tylu ich co kot napłakał.
      Ten sondaż to kompletna lipa, ale zrobiona po to, by pompować emocje i chwiać nimi.

      od RacimiR: Zgadzam się. Ciekawe co teraz zrobi IBRIS? Czy będą powoli zmniejszać Platformie, czy zostawią tak jak jest, narażając się na ogromne różnice względem innych sondażowni?

    4. Ostrzegałem ich, że to bardziej PO przegrało w 2015 roku, niż PiS wygrało. Dlatego wszyscy ci, jak np. ja, którzy obdarzyli PiS zaufaniem, pomimo to, że wielu z nas katastrofalnie oceniało opozycyjne działania PiS-u za rządów PO PSL. Mimo to poparli PiS, ale pod warunkiem, że będą im uważnie patrzyli na ręce. No i patrzą. Patrzą i co widza? Zaczęło się od TK. Oczywiście słusznie, bo PO w obawie przed utratą wpływów w TK przed wyborami sporo po manipulowano. Ale robią to w najgorszy z możliwych sposobów, czyli zamiast 3 dni wcześniej zwołać posiedzenie sejmu i pokazać czarno na białym jak PO łamało prawo, to oni powołują kontrowersyjnie 3 nowych w sędziów i starają się sparaliżować TK z jego bardzo stronniczym prezesem. Mało tego swoje niejasne poczynania tłumaczą tym, że bandyckie rządy PO PSL też tak robiły, czyli de facto przyznając się, że postępują także według banackich reguł! Później bardzo kontrowersyjne decyzje Macierewicza, skrajne propaganda w TVP Kurskiego, bardzo aroganckie zachowania Kuchcińskiego w sejmie, przemówienia Kaczyńskiego nadal dzielące Polaków na sorty, nocne uchwalanie ustaw, po łebkach, jak np. ustawa zezwalającą na wycinkę drzew. Występowanie z pozycji siły jak np. reforma szkolna czy idiotyczne zachowanie się w sprawie Tuska i JSW na szczycie RE pokazujące absolutna ignorancje w polityce zagranicznej. Niby dotrzymują obietnic wyborczych, ale najważniejsza, czyli pociągnięcie złodziei i zdrajców z PO do odpowiedzialności, oprócz krzyku, nie jest spełnione. Ba mało tego nie są w stanie usunąć nawet HGW (Bufetowej) ze stołka, mając 90% poparcia społecznego! Do tego idiotyczne okrzyki klakierów przed pałacem prezydenckim: Jarosław, Jarosław co z obrzydzeniem przypomina mi nie tylko konwent PO, kiedy krzyczano Donald, Donald, ale i czasy dużo wcześniejsze, kiedy klakierzy krzyczeli najpierw Wiesław, Wiesław a później Edward, Edward. Niestety, pomimo, że mogę swobodnie pisać i wyrażać swoje myśli, nie wiadomo jak długo jeszcze, to jednak uważam, że każda dyktatura zaczyna się od dogmatu nieomylności WODZA i bezmyślnego uwielbienia. Mało tego, ten oczywisty WODZ schował się za damską spódniczką i wizerunkiem prawnika, nie ponosząc najmniejszych konsekwencji, swoich decyzji, nawet wizerunkowych ! Niestety wielu takich jak ja zaczyna wycofywać swoje poparcie dla PiS-u. Oczywiście ja, jak i wielu wyborców posiadających zdrowy rozsadek i niezłą pamięć nie poprzemy nigdy więcej PO, ale stajemy przed dylematem KOGO? Przecież główną przyczyną poparcia PiS-u było odsunięcie zdrajców i złodziei z PO i PSL-u na wieki od władzy, i to było największym powyborczym obowiązkiem PiS-u, by ci bandyci nigdy, powtarzam nigdy więcej, nie powrócili do władzy. Ich miejsce jest na ławach oskarżonych za swoje zbrodnie i zdrady, a nie w ławach sejmowych, czy rządowych! Celem PiS nie mogła być władza sama w sobie, dzielenie stołków i dalsze rozszerzanie bezmyślnej propagandy i kultu jednostki. Oczywiście PiS robi także wiele pozytywnego, jak reforma wymiaru sprawiedliwości, ustawa antyubekizacyjna, zakaz odbierania dzieci z powodu warunków materialnych czy ustawy o repatryjantach bądź żołnierzach wyklętych. Pomimo że jestem przeciwnikiem reformy szkolnictwa w formie proponowanej przez PiS, to jednak katastrofalny stan szkolnictwa dowodził konieczności jego zmiany i ją popierałem, choć byłem przeciwny wprowadzaniu jej na siłę bez konsultacji i poparcia środowisk bezpośrednio dotkniętych tą reformą! Jednak nawet i te ustawy wprowadzają w sposób dla siebie charakterystyczny, czyli arogancko, bezdyskusyjnie, po nocach, bezmyślnie, nie licząc się z żadnym zdaniem i nie dopuszczając słowa nie tylko sprzeciwu, ale i nawet wątpliwości, co pozwala nawet najsłuszniejsze ustawy postawić pod znakiem zapytania i skrytykować. Ich propaganda stara się wmówić plebsowi, że nawet największa klęska jest sukcesem! Wychodzi na to, że Polska ma tylko dwie alternatywy, albo PO, czyli zdrajców i złodziei, albo idiotów z PiS zadufanych w sobie, swojej racji i swoim wodzu, niebędących w stanie spojrzeć na siebie krytycznie i nie tolerując najmniejszych oznak krytyki. Nawet tej konstruktywnej, wynikającej jedynie ze strachu, żeby banda PO PSL nie mogła powrócić do władzy z BRONISLAWEM PIERWSZYM na naszym „krulewskim” tronie! NIESTETY!!!

      od racimiR: Konsultacje społeczne w obecnej sytuacji nie mają sensu, bo przyjdzie tam jakaś baba z KOD i pokaże cycki (taki performens artystyczny). Albo przyjdą z GW czy TVN i będą prowokować. Miejmy nadzieję, że do czasu kolejnych wyborów parlamentarnych wykrystalizuje się jakaś alternatywa „na prawo” od PiS, ewentualnie sam PiS się zreformuje i zacznie rozliczać złodziejuchów. Zniecierpliwienie jest faktem, wielu znajomych też ma dosyć pobłażania i bojaźni Kaczyńskiego przed fanatykami lewackimi.

  2. Vic z Klamath

    Będzie można liczyć na jakiś tekst zbiorczy o wyborach na króla Jewropy?

    od RacimiR: Nie, nie wiem o czym miałbym tam pisać. PiS dał dupy w tym temacie, ale kapciowy zostałby na stołku tak czy inaczej. Dla Polski to dobrze, bo szkodnik będzie daleko.

    1. Herr Donek von TuSSek to merkelowy podnóżek. Może i dobrze w Brukselabadzie, szybciej ,,wygasi” Unie Jewropejską. ?

    2. Ja widzę to inaczej. Według mnie to cała Unia wraz z Tuskiem dała dupy, a Merkel oficjalnie pokazała, kto rządzi. Samo niby głosowanie „kto jest przeciw” urąga wszelkiej demokracji, Tusk niechciany przez polski rząd to kompletna pomyłka, facet nie ma za grosz honoru. Unia, a właściwie Merkel, która już przedtem ogłosiła, kto będzie królem Jewropy, pokazała tym samym, gdzie miejsce Polski, czyli w dupie. Kraje grupy wyszehradzkiej okazały się bez jaj. Liczyłam na ich wsparcie, choć miałoby być to tylko symboliczne, a jednak…. każdy patrzy na swoje interesy, a jeśli zmiany będą z korzyścią dla nas, to sporo państw Europy Środkowej i Wschodniej przykleją się do nas, jak glut do gaci. Jest jeszcze wiele tu innych aspektów, oczywiście rząd też nie jest bez winy, ale jednak myślę, że polski rząd zachował się jak trzeba. Już odezwała się przedstawicielka Rumunii, że nie można zabierać Polsce funduszy strukturalnych, a to już jest coś.

  3. Jak zwykle świetny artykuł. Pozdrawiam!
    P.S. Nie myślałeś o założeniu videobloga albo czegoś w tym stylu? Sądzę że dotarłbyś wtedy do większego grona odbiorców.

    od RacimiR: Na razie nie, może kiedyś. Jestem dość zapracowany i nie mam zbyt wiele czasu.

  4. Kaliski Fan Lecha

    Serwus.

    Jak zawsze tekst w punkt.

    Co myślisz o repatriacji Polaków z Kazachstanu i innych byłych republik kacapskich? Może jakiś artykuł o tym zagadnieniu? Co przez 27 lat zrobiono w tym kierunku… Z tego co mi się wydaję, co wyczytałem w necie, z jakiś reportaży, to szczególnie młode pokolenia chciałyby do Polski przyjechać, przy czym wydają się oni bardzo wartościowi, znają język, kulturę, historię. Warto o nich zabiegać, im pomóc się osiedlać w Polsce, im pomagać.

    Można dołączyć do tego akcje kibiców, i to szerokiego grona klubów, pod hasłem „Pomoc Polakom na Kresach”.

    Pozdrawiam z Kalisza

    od RacimiR: Ja jestem za, jak mówi przyśpiewka z marszy narodowców: „chcemy repatriantów, nie imigrantów”. Z tego co mi wiadomo – większość z Polaków na kresach już się tam zakorzeniła i nie chcą wracać. Reszta jak najbardziej mile widziana 🙂

  5. PiS chce coś grzebać przy koronie w Herbie. Jeżeli zamiast otwartej dadzą zamknięta (co w heraldyce z poziomu poniżenia wywinduje nas na normalny poziom jakiegoś szacunku do swojego kraju) lewactwo moze dostać szalu

  6. Sułtan turecki odgraża się w Europie. Pamiętajmy, że ten pan, którego zabawna armia nie potrafi sobie poradzić z łapserdakami w kieckach i sandałach w północnej Syrii pod Al-Bab, chodzi ostatnio na pasku Kremla. I to nie tylko politycznie, ale również ostatnio trwają biznesowe rozmówki o nabyciu systemów S-400 których sułtan wcale nie ma zamiaru integrować z systemami p-lot NATO.
    Sprawa o tyle jest ciekawa, że oprócz Holandii, która ewidentnie złamała prawo międzynarodowe i za to odpowie (tutaj Turcja ma rację w 100%) dla własnych wewnętrznych celów (chodziło o podebranie Wildersowi wyborców na rzecz partii premiera Rutte), stawiają się również i to ostro Niemcy. Sytuacja i tak jest dosyć dziwna, bo wyobraźmy sobie że Szydło śmiga do Anglii by namawiać Polaków tam, do głosowania na PiS. Według mnie nie chodzi o rzekome wpieprzanie się Turcji w sprawy wewnętrzne np. Niemiec (bo niby jak, chodzi o namawianie Turków w Niemczech do głosowania w referendum tureckim o zmianie konstytucji) ale chodzi o poratowanie reputacji międzynarodowej całej UE. Gra, którą podjęły Niemcy jest bardzo ryzykowna, nawet Francuzi ustąpili. Sułtan wygraża i macha pięścią ale jego słowa o tym by walczyć o prawa muzułmanów w Europie są gówno warte, bo np. ISIS nienawidzi Turków i Erdogana i mają go za heretyka.
    Dochodzimy więc do rdzenia problemu. Sułtan ma potężną imigrancką strzelbę w łapie. Jej odpalenie to na dzień dobry fala 2,5 mln wygłodzonych europejskiego papu muzułmanów. Już teraz, jak napisałeś Racimirze, chłopcy szturmują Morze Śródziemne. Droga lądowa jest zamknięta, ale pytanie czy Bułgaria da radę? Czy Grecja da radę? Mnóstwo ludzi utonie w drodze do Grecji, to będą setki ofiar. W Bułgarii i Macedonii pękną nerwy i ktoś może zacząć strzelać.
    Już teraz wiadomo, że UE nie dochowała warunku udzielenia ruchu bezwizowego Turkom, co było przewidziane w porozumieniu marcowym w 2016 roku. Erdogan trzyma imigrację u siebie, pewnie jest przekupywany jakimiś transzami hajsu, oprócz już otrzymanych 5 mld euro. Ale teraz wszystko wchodzi w decydującą fazę.
    Moje przewidywania: wiosną lub wczesnym latem sułtan odpali giwerę. Zdaje się, że w czerwcu ma być szczyt UE o relokowaniu imigrantów i karaniu krajów które się sprzeciwią; o ile się nie mylę jakiś szczyt jest przewidziany już teraz 25 marca. Będzie panika i ogólny wkurw na Polskę, Austrię, Czechy, Słowację, Węgry. Teraz sobie wyobraźcie co by było, gdyby merkelowy piesek Tusk został wybrany również głosem Polski. Byśmy mieli przejebane. Kaczor wiedział co robi, oczywiście taktycznie przegrał, ale strategicznie wygrał z Tuskiem, ale niech się te tępaki w Brukseli oraz głąby z KOD, PO i Petru cieszą bo oni nic nie rozumieją. Generalnie współczuję Krulowi Europy, za niebawem będzie miał urwanie głowy.
    Szykujmy popcorn bo te obrazki co oglądaliśmy o ile pamiętam w 2015 roku na jesieni to była przystawka. Pamiętajmy, że Kremlowi bardzo zależy na kryzysie UE i jej rozpieprzeniu, to on będzie stał za Erdoganem (takie jest moje zdanie od zawsze). No a poza tym hmm hehe, mamy poważny rok wyborczy. We Francji już w kwietniu, a w Niemczech jesienią.

    1. Ten tekst napisałem wcześniej do Twojego komentarza odnośnie Włoch, ale właśnie filtr mi go nie chciał przepuścić, zatem trochę mi się ten tekst „zestarzał” z tego co wnioskuję po tym co napisałeś obecnie. W każdym razie, w ramach uzupełnienia: napewno imigranci spróbują rozwiązania siłowego w kilku punktach np. na przejściach z Macedonią czy Bułgarią i zrobią szturm na wzór Ceuty. No i pytanie czy Macedończykom albo Bułgarom, pojedyńczym żołnierzom, coś nie odpali i zamiast walić z rozpylacza z gazem pieprzowym, przypadkiem nie odpalą z rozpylacza z kalibrem 7,62 mm albo 5,65 mm. Bo to że imigranci spróbują wbić na chama to jestem tego pewien jak amen w pacierzu.
      PS. jak to dobrze, że od Szwecji nas oddziela Bałtyk, nieprawdaż 🙂 ?

      od RacimiR: Filtr już mam nadzieję działa dobrze, a jak nie – proszę o info, to go wywalę, bo moja cierpliwość do niego jest na wyczerpaniu. Sułtan grozi odkręceniem słoika z nutellą, ale według mnie słoik zostanie pełny, bo nachodźcy mają internet i wiedzą doskonale, że w Grecji bida, a szanse na jej opuszczenie marne. Lekarze już próbowali szturmować Macedonię i Bułgarię – źle się to dla nich skończyło. Gdy spróbują znów i któryś zostanie przypadkiem odstrzelony – tym bardziej będą trzymali się z daleka, tak jak w Izraelu. Ci w Turcji chyba już nie mają po prostu kasy i wielu z nich to prawdziwi uchodźcy, bo inaczej by najzwyczajniej w świecie popłynęli do Włoch przez Libię. A Bałtyk to świetna rzecz 🙂 Duńczycy wybulili gigantyczną kasę na most nad cieśniną Sund i teraz mają przez to tylko „wizyty lekarskie”.

  7. Tylko patrzeć jak mameluki będą wysiedlać żabojadów na Santo Domingo ⏳
    Ja tam za Paryż umierać nie zamierzam
    ??????

    1. Jeśli tak to jeszcze łatwiej wytłumaczyć jego popularność 🙂

      od RacimiR: Jego popularność bierze się z licznych przywilejów w krajach cywilizacji łacińskiej, wysokiego przyrostu naturalnego jego wyznawców (traktowanie kobiet jak maszyny do rodzenia oraz zabronienie im kontaktów z wyznawcami innych religii) i wreszcie z kary śmierci za jego porzucenie. Z powyższych rzeczy wychodzi ekspansywna mieszanka wybuchowa.

  8. „Według mnie powinniśmy wycisnąć z Unii resztkę funduszy strukturalnych”

    Ktos tu uwierzyl, ze Niemcy daja nam pieniadze za friko, pierwszy raz w historii. Przeciez rzeczone fundusze to nie jest pomoc dla Polski, tylko dotacja celowa dla niemieckiego korpo. To taki darmowy zeton od kasyna na zachete. W 2021 kasyno zarzada zwrotu swoich zetonow. Skladki do EU sa nominowane w euro, wiec polski rzad zamieni sie w cos pomiedzy frankowiczem, a republika Weimarska. Ciezko bedzie przyciagnac do Polski euro przy pomocy aquaparkow.

    od RacimiR: Co by nie mówić, to jednak dużo tych pieniędzy poszło na infrastrukturę. Drogi, koleje, tramwaje, lotniska, oczyszczalnie ścieków i wiele innych. Większość kasy oczywiście rozkradziona (głównie przez lipne szkolenia), ale są też liczne plusy. Niemcy zainwestowali te pieniądze i rzucili trochę grosza myśląc, że skutecznie przekupili Polaków i w zamian będą mieli tutaj na stałe satelicki rząd PO. Gdy kasyno zażąda zwrotu kasy to powinniśmy z niego wyjść (albo pozwolić się wyrzucić).

    1. Teraz jak WB wyjdzie z EU to, żeby było tyle samo funduszy to wzrosną składki państw członkowskich (pewnie na różne sposoby) i już wątpię czy Polska może być na finansowym plusie poprzez bycie w EU.

      od RacimiR: Trudno powiedzieć jak to wpłynie, bo w końcu do podziału kasy też jednego mniej będzie. Brytole wywalczyli sobie unikalne warunki członkowskie (dostali je, bo ówczesnej EWG bardzo zależało na tym ważnym członku) i nie zdziwiłbym się, gdyby byli beneficjentem funduszy.

  9. Nie mogę znaleźć nic do czego mógłbym się przy…ić 🙂 tradycyjnie świetnie jakościowo i merytorycznie. Nieskromnie powiem, że mam identyczne odczucia ad relacji NL – Turcja. Na początku myślałem inaczej. Turcy maja w NL własną partię DENK. Program chyba oczywisty. I popędzili oficjalny rząd, żeby nie agitowali. Biorąc pod uwagę ostatnie frekwencje wyborcze Holendrów, ponad 300000czna społeczność turecką + Marokańce, mogłoby być ciekawie. Ale zmieniłem zdanie, pełna racja. Chodziło oczywiście o Wildersa. Pozdrawiam z NL. Babilon pozdrawia 😉

  10. Kaliski Fan Lecha

    Serwus,

    mnie niepokoi jednak jedna rzecz. Niby fizycy jądrowi i lekarze do nas się nie pchają, bo wiedzą, czym grozi podskakiwanie na fyrtlu chłopakom albo brak szacunku do kobiet, i socjal gorszy niż u postępowców z Zachodu. Ale zauważ, że mamy takiego Jaśkowiaka (prezydent Poznania), Karnowskiego (Sopot), Tyszkiewicza (gdzieś w Lubuskiem), którzy zaprosza – jako samorządowcy – inżynierów i lekarzy, dadzą mieszkania, rzucą stypendia. I się zacznie… Ja bym tego nie bagatelizował.

    Poza tym, w ramach Schengen mogą się poruszać od Lizbony po Białystok, jak będą lekarzy „wypraszać” z Zachodu, to co im będzie szkodzić zobaczyć co słychać u Nas…

    A pożytecznych idiotów (i idiotek), skretyniałych dziennikarzy i polityków nie brakuje, którzy zrobią wokół tego hałas.

    Zobacz jak została przekręcona sprawa z plaży w Gdyni, gdzie chłopaki z Ruchu stanęli w obronie dziewczyn, które były obrażane przez meksykańskich marynarzy… To jest klasyczny przykład odwrócenia sprawy, która skończyła się wyrokami dla chłopaków z eRki…

    Pozdrawiam z Kalisza

    od RacimiR: Samorządy to duży problem, bo lewactwo z PO ma wszystkie największe miasta (bodajże największym PiSowskim jest niespełna 100-tysięczny Nowy Sącz). Mam nadzieję, że w nadchodzących wyborach zmieni się to diametralnie. Na szczęście samorządy wyciągają łapy do Warszawy po środki na nachodźców, a stamtąd nic nie dostają, więc kończy się na zapowiedziach (bo własnych pieniędzy nie dadzą – społeczność lokalna by pozabijała).
    Z mojego wkurwu na sprawę „meksykańską” wzięła się cała ta strona 🙂 Nie zdzierżyłem i założyłem bloga, pierwszy wpis był właśnie o tym. Minęły niemal 4 lata, a Ruchowi dopiero niedawno skończył się zakaz wyjazdowy na Puchar.

    1. michnikuremek

      Czytałem kilka razy bloga tego Tyszkiewicza z Nowej Soli – typowy cyniczny kodziarski komunista….
      Błędem Kaczyńskiego, który może się zemścić utratą przez PIS władzy było nie przeprowadzenie przyspieszonych wyborów samorządowych. Powinno się je przeprowadzić do pół roku po wygranych wyborach parlamentarnych wykorzystując falę po zwycięstwie wyborczym…. Należało to zrobić nie słuchając wrzasków koderastów o łamaniu demokracji, bo oni i tak wrzeszczeli. A tak – mamy wrażenie, że Sopot, Poznań, Wrocław czy Warszawa to jakieś obszary eksterytorialne nad którymi RP nie ma władzy….

      Też pamiętam tą sprawę z marynarzami meksykańskimi. Komorowski to taki oślizły robal, który przeprosi wszystkich za wszystko…. Obrzydzenie bierze kiedy się patrzy na tą lokajską, PONowoczesną hałastrę….

      od RacimiR: Kaczyński bał się usunąć posłów nielegalnie blokujących mównicę sejmową, a co dopiero robić przyspieszone wybory.

  11. Napiszesz jakiś artykuł o europie dwóch prędkości ? Niedługo będzie szczyt UE w Rzymie i prawdopodobnie już powstanie europa dwóch prędkości. Grupa Wyszehradzka i nie tylko jest przeciwna temu pomysłowi. Natomiast tzw. jądro unii popiera ten pomysł. Myślę że warto byłoby napisać coś o tym.

    od RacimiR: Nie za bardzo wiem, o co w tym chodzi. Hasło słyszałem wielokrotnie, ale muszę doczytać – nigdzie nie widziałem definicji tych prędkości. Francja nigdy nie będzie rozwijać się szybciej od Polski, a pewnie zakwalifikowana będzie do „pierwszej” prędkości.

    1. michnikuremek

      Szkoda czasu na te neomarksistowskie brednie zdychającej Europy. Problemem jest inwazja muzułmanów (na razie jeszcze nie do Polski) i Ukraińców (to już fakt). I minister Morawiecki, który stawia na „innowacyjność” (wyraźny wpływ studiów na lewackich uniwersytetach w USA), a nie ma najmniejszej ochoty fiskalnie i zusowsko ulżyć właścicielowi straganu na targowisku….

    2. Chodzi o to że kraje Unii mogą rozwijać się w innym tempie (Ponoć Hiszpania i Włochy będą w ,,lepszej” prędkości choć te kraje mają kryzys gospodarczy, no może nie taki jak Grecja ale już są na dobrej drodze aby do niej dołączyć). Jak wiadomo kraje Europy Wschodniej będą w ,,gorszej” prędkości.
      Aczkolwiek na miejscu przywódców UE poczekałbym z tymi prędkościami do końca wyborów w krajach europejskich bo i ta ,,lepsza” prędkość się podzieli a nawet wyjdzie z UE (Marine Le Pen i FREXIT)

      od RacimiR: No ale jak by to miało być wykonane od strony technicznej? Kraje drugiej prędkości miałyby płacić „janosikowe”? Według mnie ten temat to sztuczny skandal, bo rozwój kraju to wypadkowa tysiąca różnorakich czynników. Bez pomocy Unii Europejskiej też można się szybko rozwijać (patrz Chiny).
      Jeżeli przez władze UE upublicznione zostaną narzędzia (gaz i hamulec), dzięki którym miano by realizować te dwie prędkości – chętnie o sprawie napiszę. Obawiam się jednak, że nic takiego się nie stanie, a Francja, Włochy i Hiszpania będą nadal się „rozwijały” w tempie niższym, niż wynosi inflacja.

  12. Swietny tekst. Jak zwykle.
    Ale z tymi masowymi deportacjami to bym nie przesadzal. Ostatnio cos Mi sie obilo o uszy ze nawet jednego pelnego samolotu nie zebrali:):) i tak lataja po 15 osob zeby mozna bylo pokazac obywatelom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top