Likwidacja rasy, cz. 5 – Konwencja zwana antyprzemocową

fot: twitter.com

fot: twitter.com

Kilka dni temu (dokładnie 13.04.2015) prezydent Komorowski podpisał (wcześniej przepchniętą przez rząd PO) konwencję, która dumnie nazywa się „antyprzemocowa”. Sprawa z wprowadzaniem ACTA (cenzury internetu, przegłosowanej przez unijną radę rolnictwa i rybołówstwa) pokazała, że w Unii Europejskiej nazwa nijak się ma do treści. W UE komisja sportu może przepchnąć ustawę dotyczącą kosmonautyki, a komisja transportu może przepchnąć ustawę, że ślimaki to jednak ptaki (obecnie są to… ryby). Pomieszanie z poplątaniem. Tekst ten jest elementen cyklu „Likwidacja Rasy”, gdyż konwencja jest społecznie szkodliwa i wprowadzona jedynie na terenie „białych” krajów. W Azji czy Afryce (gdzie dotknięte przemocą kobiety mają najbardziej przerąbane) nikt konwencji wprowadzać nie zamierza.

potworyGdy pierwszy raz usłyszałem o konwencji „antyprzemocowej” od razu zapaliła mi się czerwona lampka, zwłaszcza że konwencja mocno lansowana była przez środowiska radykalnej lewicy, komuny, syjonistów, dżenderystów, antyfaszystów i innych zawodowych „działaczy” spod ciemnej gwiazdy. Konwencja była też oczkiem w głowie Gazety Wyborczej, Krytyki Politycznej, Fundacji Batorego i powiązanych z tą „pyszną trójką” setek organizacji „pozarządowych” (biorących dotacje od rządu). Postanowiłem zadać sobie ten trud i przeczytać tę konwencję od deski do deski. Już samo jej odnalezienie nie było łatwe. Po wpisaniu w google „konwencja antyprzemocowa” wyskakuje niezliczona ilość artykułów, które w ogóle nie są zainteresowane jej treścią. Podejrzewam, że 99% lewaków, którzy tak bardzo lansują tę konwencję- w ogóle jej nie czytało. Ot głupkowata i bezmózga masa, która bez chwili namysłu przyjmuje wszystkie poglądy, wtłaczane im przez media. Konwencji próżno szukać na stronach rządowych (na jakiejkolwiek domenie gov.pl), choć według konstytucji- powinna ona się tam znajdować, skoro zajmował się nią rząd i prezydent. Jakby tego było mało- konwencja posiada dwa niezależne tłumaczenia (dosyć mocno różniące się od siebie) i nie wiadomo, która treść została przepchnięta. Rząd i prezydent też tego prawdopodobnie nie wiedzą. W Polsce i tak cała partia głosuje tak, jak brzmią wytyczne (z Brukseli, Waszyngtonu, Berlina lub Tel Awiwu) więc po co szeregowi posłowie i prezydent mają to w ogóle czytać? Głosują jak im przełożeni każą i na tym polega ich „praca”.

Przechodząc do meritum: moje 3 główne wnioski są smutne- konwencja nie ma na celu zmniejszenia przemocy domowej (bo ona jeszcze się będzie zwiększała z czasem, wraz z dalszym upadkiem obyczajowym społeczeństwa europejskiego). Konwencja nie ma także na celu przeciwdziałania dyskryminacji kobiet typu pornograficzny rasizm, gwałtów w Afryce i Azji, przeciwdziałania prawu szariatu, czy zjawisku modelek, wcinających kupę arabskich szejków. To jest według feministek przejaw wyzwolenia, kosmopolityzmu i nowoczesności kobiet…. Cele są inne:

  1. Doprowadzenie kraju do finansowej i społecznej ruiny
  2. Zwiększenie znaczenia (politycznego i finansowego) środowisk feministyczno-lewackich
  3. Zablokowanie „mocy przerobowej” sądów (które nie będą miały czasu na ściganie wielkich afer gospodarczych)

Tłumaczenie, z którego skorzystałem znajduje się na stronie Amnesty International (swoją drogą tłumacze wzięli górę pieniędzy, a robotę wykonali niechlujnie, np. liczne tytuły artykułów u samego dołu strony, spójniki na końcu linijek). Konwencja ma 48 stron, lecz większość to dyrdymały, dublowanie obecnych przepisów, obietnice i puste frazesy, bez żadnych konkretów prawnych. Coś jak kiełbasa wyborcza- mydlenie oczu, definicje, pobożne życzenia. Konwencja przypomina mi typową umowę zawarcia transakcji klienta z instytucją komercyjną (np. z bankiem, ubezpieczalnią, telekomem), gdzie 80% to zanudzanie czytelnika (czyli rzeczy, które i tak już są objęte w kodeksie karnym, np. stalking, molestowanie, przemoc fizyczna czy gwałty), żeby zamaskować ogromem treści 20% drażliwych, kontrowersyjnych spraw.

feminaziOd samego początku w oczy razi brutalne zgwałcenie idei równouprawnienia płci. O przemocy kobiet wobec mężczyzn nie ma w konwencji ani pół słowa. Wiadomo, że kobiety częściej narażone są na przemoc, ale sytuacje odwrotne również nie należą do rzadkości (nie wspominając już o przemocy psychicznej…). To tak, jakby kobieta przyłapana na morderstwie powiedziała: „zostawcie mnie w spokoju, bo według statystyk większość morderców to faceci”, a policjanci, którzy ją przyłapali powiedzieli „okej, przepraszamy panią najmocniej, już sobie idziemy, proszę zabijać dalej”. 
Podczas, gdy w lewicującej Europie odchodzi się od rozróżniania płci (ustanawiając bezosobowo brzmiące sformułowania typu ‚człowiek’ czy ‚obywatel’)- w konwencji słowo „kobieta” występuje 81 (słownie: osiemdziesiąt jeden) razy. Ponadto, ponad 100 dodatkowych razy słowo „kobieta” zastąpione jest synonimem „ofiara” lub „osoba, objęta zakresem konwencji”. Dla porównania- słowo „mężczyzna” występuje 15 razy, oczywiście ani razu w charakterze pozytywnym (przeważnie jako potencjalny sprawca przemocy). Nie przeszkadza to w kilku miejscach (wybranych nieprzypadkowo) używać sformułowań: płeć biologiczna, płeć kulturowo-społeczna i  tożsamość płciowa.

Przechodzimy do konkretów:

Art. 2, pkt.3 brzmi: „Niniejsza konwencja ma zastosowania w czasie pokoju i w sytuacjach konfliktów zbrojnych.” Już widzę, jak dżihadyści w przypadku nadchodzącej wojny będą przestrzegali tej konwencji. Kobiety podczas okupacji będą chodziły w kuszących, skąpych strojach, a dżihadyści będą odwracali głowy, bojąc się konwencji antyprzemocowej  😉
Art. 4, pkt.4 brzmi: „Specjalne środki, niezbędne do zapobiegania przemocy ze względu na płeć i ochrony kobiet przed taką przemocą nie są uznawane za dyskryminację w myśl
zapisów niniejszej konwencji.” – czyli po ludzku: „dyskryminacja finansowa mężczyzn nie jest żadną dyskryminacją”. Pierwszy, życzeniowy rozdział konwencji, według mnie ma za zadanie zanudzić czytelnika, żeby ten usnął i nigdy nie dotarł do dalszych.


Jak nie wiadomo o co chodzi- to chodzi o pieniądze

fot: contego.co.za

fot: contego.co.za

Szydło z worka wychodzić zaczyna w Rozdziale II. Od jego początku mamy festiwal kosztów skarbu państwa (czyli w obliczu rosnącej dziury budżetowej- będzie trzeba zabrać emerytom czy służbie zdrowia, aby wdrożyć i utrzymać tą głupkowatą konwencję). Obecnie mamy w Polsce już setki organizacji feministycznych, ale im ciągle jest mało, więc chcą kolejnych ciepłych posadek.Czytamy więc kolejno:

  • państwo podejmuje środki na przyjęcie i wdrożenie konwencji (Art.7, pkt.1);
  • środki te będą pochodziły z wszystkich możliwych źródeł (agencje rządowe, parlamenty, władze krajowe, regionalne, lokalne, instytucje praw człowieka oraz finansowane z budżetu organizacje „poza”rządowe- Art.7, pkt.3);
  • przydzielenie odpowiednich zasobów finansowych (hajs z budżetu) i ludzkich (suto opłacane etaty dla feministek i dżenderystek)- Art.8;
  • zmuszenie Skarbu Państwa do uznania i wsparcia finansowego licznych lewicujących organizacji pozarządowych (typu Krytyka Polityczna czy Stowarzyszenie Nigdy Więcej);
  • powołanie głównej „instytucji koordynującej” (która oczywiście będzie ciągnęła kasiorę z naszych podatków), z kolejnymi etatami dla feminazistek (Art.10)
  • powołanie kolejnych feministycznych organizacji, które będą prowadziły „badania statystyczne” za publiczne pieniądze (Art.11, pkt.1b);
  • „Strony podejmą działania niezbędne do promocji programów i inicjatyw na rzecz
    wzmocnienia pozycji kobiet” – Art.12, pkt.6, czyli robienie gruntu pod feministyczne agencje marketingowe, których obecnie jest w Polsce „tylko” kilka;
  • „(…)Strony promują lub prowadzą regularne kampanie i programy realizowane przez (…)jednostki ds. równouprawnienia, organizacje pozarządowe, szczególnie organizacje ds. kobiet” (Art.13, pkt.1) -czyli pieniążki publiczne lecą do feministek aż miło;
  • „(…)przygotowywane i wdrażane w ścisłej współpracy z jednostkami zapewniającymi ofiarom specjalistyczne wsparcie.” (Art.16, pkt.3) – wspominane „jednostki” to oczywiście feministyczne organizacje;
  • Cały Artykuł 20 mówi o wsparciu (finansowym, zdrowotnym, prawnym czy pomocy w znalezieniu pracy) dla „ofiary”. Czyli jak kobieta ma dwie lewe ręce to wystarczy, że udowodni w sądzie bycie „ofiarą” (losu?), co raczej trudne nie będzie, w obliczu zaleceń konwencji i już ma w życiu łatwiej. Mężczyźni- ofiary losu nie podlegają pod ten przywilej, w imię równouprawnienia oczywiście…
  • Kolejne drenowanie budżetu państwa to koszty utworzenia i utrzymania nowych schronisk dla kobiet (Art.23), telefonów zaufania (Art.24, ja kiedyś pracowałem na telefonie zaufania, dzwoniła średnio jedna osoba na 4 godziny, więc po co zakładać kolejne?), ośrodków lekarskich (Art.25) czy ośrodków wsparcia prawnego (kilkanaście innych artykułów konwencji);
  • Następny biurokratyczny, utrzymywany z naszych podatków twór to tzw. GREVIO (Grupa ekspertów ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej), który poza drenowaniem budżetu uzyska gigantyczne kompetencje, o czym traktuje cały Rozdział IX Konwencji (Artykuły 66-70). W GREVIO powstać ma 15 wysoko opłacanych, wpływowych stanowisk kierowniczych (z przywilejami i dożywotnimi immunitetami), plus wielokrotność tej liczby ciepłych posadek jako doradcy, pomagierzy i inni poplecznicy. A kto za to zapłaci? Ano my, zwykli ludzie, którzy muszą czekać średnio 8 lat na operację specjalistyczną w NFZ.

 Dżender, dyskryminacja mężczyzn, rozwalanie obyczajów

Przemoc koboet wobec mężczyzn nie podpada pod konwencję fot: imgur.com

Przemoc kobiet wobec mężczyzn nie podpada pod konwencję antyprzemocową, fot: imgur.com

Kolejny skutek (cel?) wprowadzenia konwencji to zniszczenie modelu społecznego, który obowiązuje (obowiązywał?) w Europie od co najmniej dwóch tysiącleci. Spowoduje to dalsze sprowadzanie mężczyzn do roli niewolników zarabiających pieniądze na utrzymanie kobiet (utrzymanie pośrednie- przez płacone podatki). Gdybym miał dokładnie cytować wszystkie aspekty, to ten artykuł rozrósłby się do miana grubej książki, więc zrobię to w skrócie:

  • „(…)Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości(…)” (Art.14, pkt.1)- czyli indoktrynacja dzieci od najmłodszych lat.
  • ” (…) w szczególności mężczyzn i chłopców, do aktywnego udziału w zapobieganiu wszelkim formom przemocy (…)” – Art.12, pkt.4. A gdzie równouprawnienie?
  • „Strony podejmą działania niezbędne do promocji programów i inicjatyw na rzecz wzmocnienia pozycji kobiet” – Art.12, pkt.6. Kolejny feministyczny rzyg na ideę równouprawnienia;
  • Art.31, zatytułowany „Opieka nad dzieckiem, prawo widzenia z dzieckiem i bezpieczeństwo” przyznaje dużo większe prawa do opieki nad dzieckiem dla kobiety, nawet gdy ta pije, bije i kradnie, a jej mąż jest porządny.
  • Artykuł 32 brzmi: „małżeństwa zawarte pod przymusem mogą zostać unieważnione, anulowane lub rozwiązane bez nieuzasadnionego obciążenia finansowego lub administracyjnego dla ofiary” – to moim zdaniem ukłon feministek w stronę zwiększenia imigracji z krajów III Świata i rozkręcenia procederu małżeństw, legalizujących obywatelstwo ciemnoskórego delikwenta w UE. Wymuszone małżeństwa w sensie stricte (natarczywe naleganie na ślub), są według mnie domeną kobiet.
  • Artykuł 38 o „genitalnym okaleczaniu kobiet” traktuje o wycinaniu warg sromowych lub łechtaczki, co zresztą i tak jest już karane. Wyobrażacie sobie sytuację, gdyby rozszerzyć ten sam artykuł na obrzezywanych przy urodzeniu chłopców? Znów feministyczne „równouprawnienie” pełną gębą, tym razem ze strachu przed posądzeniem o legendarny antysemityzm.
  • W Artykule 60 chodzi mniej więcej o to, że ofiara (użyto wyjątkowo sformułowania „płeć społeczno-kulturowa”, więc może to być mężczyzna, który twierdzi, że jest kobietą, urodzoną w męskiej skórze, zastrzeżenia do tego neologizmu miał np. prof.Zoll) z automatu dostaje status azylanta na terenie UE. Przykładowo- gdy 300 dżihadystów (uważających się na potrzebę sytuacji za kobiety w męskich skórach), przypłynie statkiem z Libii na Lampedusę- powie chóralnie, że Ahmed z Trypolisu ich molestował- od razu wszyscy (300 dżihadystów) dostają status azylanta i liczne profity, które się z tym wiążą.

Zasypywanie sądów pozwami, zmiany prawne na korzyść feministek

fot: wp.pl

fot: wp.pl

  • „Strony podejmą konieczne środki prawne lub inne działania zapobiegające wszelkim formom przemocy, popełnianej przez osobę fizyczną lub prawną, objętym zakresem niniejszej Konwencji”– (Art.12, pkt.2)- czyli władze mają obowiązek podjęcia śledztwa, nawet gdy oskarżająca jest znaną w mieście pijaną schizofreniczką i robi to po raz setny;
  • „Świadczenie usług nie jest zależne od chęci ofiary do wniesienia oskarżenia lub zeznawania przeciwko sprawcy” (art.18, pkt.4)- czyli jak jakaś masochistka lubi bić bita i poniżana w łóżku (a jest takich kobiet naprawdę sporo), to może trafić do ośrodka pomocy wbrew własnej woli, a (wykonujący jej zalecenia) mężczyzna- do pudła;
  • w kilkunastu artykułach mowa jest o bezpłatnej pomocy i poradach prawnych dla kobiet, dotkniętych przemocą. Niby słuszna idea, ale automatycznie poszkodowane są ofiary innych typów przestępstw, które muszą płacić dzikie kwoty za pomoc prawną;
  • „gwarantują przyznanie odszkodowania w rozsądnym terminie” (Art.30, pkt.3)- czyli wszystkie inne sprawy w sądach- na bok, niech się przedawniają;
  • „dochodzenie oraz postępowanie sądowe związane z wszelkimi formami przemocy objętymi zakresem niniejszej Konwencji zostaną przeprowadzone bez zbędnej zwłoki” (Art.49) – komentarz jak wyżej. To samo cały Artykuł 50.
  • Art.78, pkt.1 zaczyna się tak: Nie można składać żadnych zastrzeżeń w odniesieniu do jakichkolwiek zapisów Konwencji(…)”– faszyzm w najczystszej postaci…
  • „Strony podejmują konieczne działania ustawodawcze lub inne (…)” – Taką formułką zaczynają się prawie wszystkie artykuły od 29 do 48- czyli konwencja będzie dalej ewoluowała w stronę, dyktowaną uległemu rządowi przez agresywne, feministyczne lobby.

Likwidacja Rasy – Podsumowanie

szmaty

Umieściłem ten artykuł w cyklu „Likwidacja Rasy”, gdyż Konwencja jest na wiele sposobów szkodliwa dla społeczeństw krajów, które ją wprowadziły. Oczywiście wszystkie z tych krajów leżą w Europie, więc sami strzelamy sobie w stopę. Na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy Azji nadal będą gwałty i zabójstwa honorowe, targi 10-latek kupowanych jako żony, wycinanie łechtaczek czy oranie kobietami pól uprawnych. Zgniła i przeżarta korupcją Europa nie ma na ten temat nic do powiedzenia, unikając tematu jak ognia.

Wszystkie kraje UE od wielu lat mają problemy z deficytem budżetowym, a wprowadzenie kosztownej Konwencji tylko przybliży je do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Oszacowałem, że Konwencja w Polsce (głównie wdrożenie oraz powołanie i utrzymanie tysięcy etatów dla dżenderystek) będzie kosztowała każdego roku ponad 1% PKB.

feminazi2Z kilku powodów spadnie też przyrost naturalny (maskowany dalszym przyjmowaniem imigrantów z krajów III Świata). Europejscy mężczyźni (już teraz niemrawi, leniwi i zniewieściali) będą jeszcze bardziej bali się wchodzić w jakiekolwiek związki z kobietami (bezpieczniej będzie zostać gejem, albo całe życie walić konia przy pornosach), gdyż stanie się to naprawdę groźne i niebezpieczne (pierwsza kłótnia i rozzuchwalona kobieta zrobi z siebie ofiarę przed sądem, który błyskawicznie wyda surowy wyrok na niekorzyść mężczyzny). Liczba dzieci, wychowywanych bez udziału ojca jeszcze wzrośnie. Będzie też więcej feministek (to stanie się naprawdę opłacalne finansowo- tysiące nowych, ciepłych posadek), a one nie są pierwszej urody i nienawidzą mężczyzn, więc raczej gromadki dzieci nie urodzą…

Również administracja i sądownictwo jeszcze bardziej się zablokuje. Już teraz największe afery gospodarcze są przedawniane, a procesy ciągną się latami. Gdy pierwszeństwo w sądach będą miały bohaterki Konwencji- reszta spraw będzie jeszcze bardziej odwlekana, co przybliży nas do anarchii i średniowiecza.

Nie podoba mi się to, jestem w bardzo złym nastroju po przeczytaniu tej Konwencji. Środowiska lewackie otwierają szampany i triumfują, nie zdając sobie sprawy do czego to doprowadzi w przyszłości.


fot: dumb.com

fot: dumb.com

PS: Zgodnie z Konwencją- Roman Polański (ulubieniec kręgów feministycznych) powinien zostać aresztowany już na lotnisku, podczas pierwszej jego wizyty w dowolnym kraju UE.

PS2: Artykuł 80 brzmi: „Każda Strona może w dowolnym czasie wypowiedzieć niniejszą Konwencję w drodze notyfikacji skierowanej do Sekretarza Generalnego Rady Europy”. Czego sobie i Państwu serdecznie życzę.

PS3: W Danii od czasu wprowadzeniu Konwencji przemoc wobec kobiet… wzrosła.

PS4: Żeby była jasność- nigdy nie wyrządziłem najmniejszej fizycznej krzywdy żadnej kobiecie.

RacimiR, 16.04.2015r

Zobacz też:

3 myśli w temacie “Likwidacja rasy, cz. 5 – Konwencja zwana antyprzemocową

  1. Ta konwencja niczego nie zmieni, oprócz tych dodatkowych stanowisk opłacanych z budżetówki. Konwencja zmieniłaby, gdyby polskie państwo działało jak np. wspomniane duńskie. Czyli działało poprawnie, a nie zgodnie z prywatnymi interesami kilku osób z rządu.

  2. No i nadszedł ten dzień. Dzisiaj jadąc samochodem usłyszałem w małym lokalnym radiu Victoria piękną reklamę wychwalającą wprowadzenie i korzyści płynące z wprowadzeniem ustawy antyprzemocowej w Polsce m.in. usuwanie sprawców z mieszkań bez wyroku przez policję itp. Z przerażeniem słuchałem tej propagandy więdząc co się za tym kryje. Były nawet numery podane pod ktorymi „ofiary” mogą uzyskać pomoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *