Afera ukraińsko-orderowa i Kijów

Już od kilku miesięcy planowałem swój tygodniowy wyjazd (turystyczny) do Kijowa. Tak też zrobiłem w zeszłym tygodniu i ledwie dojechałem na miejsce, a tu cyk- afera z orderami, wybitny 'timing’ sobie wybrałem. Wróciłem wczoraj zajechany jak koń po westernie, więc na gorąco napiszę swoje spostrzeżenia. Jeszcze przed wyjazdem Ukraińcy postanowili nazwać sobie nowy oddział wojskowy imieniem 'Bohaterów UPA’. Zareagował na to Karol Nawrocki ostrzegając drugą stronę, że nazwa ta jest bardzo niefortunna w kontekście naszych wzajemnych relacji i powinni tę nazwę zmienić, dał im na to około 2 tygodnie. Zełeński zignorował temat i stwierdził, że nazwy nie zmienią. Nawrocki w odwecie zapowiedział, że odbierze Zełeńskiemu order Orła Białego, a prezydent Ukrainy order zwrócił sam, co rozpoczęło dyplomatyczny kryzys.

Jakie są argumenty Ukraińców? Główny to: „nie patrzmy w przeszłość, tylko w przyszłość, po co odgrzewać konflikty sprzed 80 lat„. Wszystko fajnie, ale przecież sami nazwali jednostkę imieniem 'Bohaterów UPA’, a teraz chcą się nagle skupiać tylko na przyszłości. To nie ma sensu. Drugi argument to: „Putin się cieszy, gdy my się kłócimy” (podnoszą go też polskojęzyczne 'autorytety’) i tu znowu pretensję powinni mieć tylko do siebie. Wszak propaganda Putina od początku wojny bazuje na tezie, że Rosja zaatakowała Ukrainę, aby zatrzymać odradzający się tam nazizm. Ukraińcy teraz niejako przyznali mu rację, nazywając jednostkę imieniem 'bohaterów’, którzy oficjalnie współpracowali z Hitlerem, ale za uśmiech Putina oskarżają… Nawrockiego. Trzeci argument Ukraińców, i zarazem jedyny logiczny to: „będziemy nazywać sobie jednostki tak, jak chcemy i chuj wam do tego„. Jeszcze jeden argument, który często słychać na Ukrainie to: „oddział został nazwany imieniem bohaterów UPA, więc nie dotyczy ludobójców, którzy nie kwalifikują się do miana bohaterów„. Z jednej strony OK, bo przynajmniej zdają sobie sprawę z rzezi, ale z drugiej strony to tak, jakby w Niemczech powołać jednostkę imienia bohaterów Wehrmachtu i potem mówić, że przecież byli tam też porządni ludzie, np. kucharze czy trębacze z orkiestry wojskowej. Kolejna opinia, popularna na Ukrainie to fakt, że order Orła Białego ma małą wagę, bo otrzymali go także Mussolini, Katarzyna II czy Gerhard Schröder i trudno się z tym nie zgodzić. Według mnie trzeba by zrobić z tymi laureatami małą 'inwentaryzację’ i w przyszłości nie rozdawać ich byle komu bez większego powodu.

Dlaczego w ogóle Ukraińcy nazwali feralną jednostkę taką, a nie inną nazwą? Bo mogli. Rozwijając- jest to efekt wieloletniej polskiej (głównie prezydenckiej) „polityki historycznej” wobec Zbrodni Wołyńskiej, a raczej jej braku. Po 1989 roku wszyscy polscy prezydenci stawiali na „pojednanie” w takiej formie, że wybaczamy wszystko i „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało” (zresztą podobnie „twardą” postawę polskie władze prezentują wobec oskarżających nas o holokaust Żydów). Sam za siebie mówi fakt, że wszyscy prezydenci Ukrainy (poza Janukowyczem) dostali te ordery, a jedynym z nich, który próbował hamować rozwój kultu UPA na Ukrainie był… Janukowycz. Cała reszta wzmacniała historyczne „zasługi” UPA i jeszcze dostali od nas ordery. Dlatego obecne zdziwienie Ukraińców jest zrozumiałe, sami ich przyzwyczailiśmy. To tak, jakby ktoś niesłusznie wyłudzał rentę przez 35 lat i nagle mu ją odebrano- też byłby zdziwiony i zareagował impulsywnie. Najbardziej fatalna jest w tej sytuacji rola rządu PiS i prezydenta Dudy, bo oni byli bardzo ukrainofilscy pomimo tego, że Zełeński od początku traktował ich jak gówno (Duda pod sam koniec kadencji w wywiadzie u Stanowskiego przyznał się do błędu, ale to niewiele zmienia). Sam Zełeński ma kiepskie poparcie wśród ukraińskiej skrajnej prawicy i upierając się przy nazwie 'Bohaterów UPA’ chciał ją częściowo pozyskać i udobruchać.

Ukraińcy twierdzą, że ich kraj powstał w X wieku i mają bardzo bogatą historię, ale jest dokładnie odwrotnie. Ich historia narodowa (nie mówiąc o państwowej) jest mało obszerna i nie mają na czym jej zaczepić. Na bezrybiu i rak ryba, więc gloryfikują OUN/UPA bo niewiele innego mają do dyspozycji. Wiedza przeciętnego Ukraińca na temat Zbrodni Wołyńskiej jest bardzo niska. Większość z nich nie ma zielonego pojęcia, że w ogóle coś takiego się wydarzyło, a ci którzy coś tam wiedzą- bilansują to z Piłsudskim, Akcją Wisła i Armią Krajową, więc uważają, że saldo wzajemnych 'trudnych spraw’ wynosi zero i nasze żale są bezzasadne. Zresztą film „Wołyń” do dzisiaj na Ukrainie jest zakazany, aby trzymać ich w dalszej niewiedzy. Dobrym pomysłem byłoby wykorzystanie obecnych bohaterów wojny z Rosją do budowy swojej historii tożsamościowej, ale chyba na pomniki jest zbyt wcześnie, bo z czasem mogą wyjść na nich jakieś 'kwiatuszki’. Wystarczy przytoczyć przykład lotniska w Gdańsku, które zbyt szybko nazwano imieniem Lecha Wałęsy (umieszczonej w dodatku w oficjalnej nazwie własnej obiektu) i teraz zostali z tym 'Bolęsa Airport’ jak Himilsbach z Angielskim, bo patron śmiga w koszulkach OTUA, utracił kontakt z rzeczywistością i każda jego aktywność publiczna budzi uśmiech politowania nawet wśród „salonu” (nie mówiąc o prawicy). Za kilka lat jednak Ukraińcy będą mogli już budować historię na bohaterach obecnej wojny (najlepiej takich, którzy zginęli na polu walki i nie mieli dostępu do pieniędzy, bo wtedy szansa na 'Bolka’ będzie bliska zeru). Nasza polityka historyczna powinna pójść właśnie w tę stronę- presja na wygaszanie UPA na rzecz nowych bohaterów, którzy są wolni od kontrowersji, przy okazji Ukraina zamyka sobie wtedy możliwość dogadania się z Rosją przeciwko nam, same plusy. Być może proces ten zaczął się właśnie od decyzji Nawrockiego. Dobrze zresztą, że sprawa wybuchła już teraz, bo gdyby prezydentem był Trzaskowski to zignorowałby temat (tak, jak wszyscy poprzedni prezydenci), Ukraińcy w międzyczasie nazwaliby kolejne oddziały na cześć Szuchewycza czy innego Klaczkiwskiego, a bomba ostatecznie wybuchłaby ze zdwojoną siłą. Pomijam już to, że gdyby UPA dopadła przodków Zełeńskiego (Żyda), to widły i młotki poszłyby w ruch błyskawicznie.

Rozpiszę trwający kryzys chronologicznie. Najpierw Ukraińcy postanowili nazwać jednostkę imieniem 'Bohaterów UPA’, jak pisałem wyżej- bo mogli i byli pewni, że jak zwykle schowamy głowy w piasek. Tak się jednak tym razem nie wydarzyło, co jest nowością dla Ukraińców, więc musieli improwizować. Decyzja Nawrockiego o odbiorze orderu ma znamiona gry na politykę wewnętrzną w obliczu przyszłorocznych wyborów. Mamy do dyspozycji liczne formy nacisku, dzięki którym dało się to łatwo załatwić skutecznie i po cichu. Np. Nawrocki mógł w prywatnej rozmowie ostrzec komika, że jeżeli nie zmienią nazwy, to będzie zmuszony porozmawiać z Donaldem Trumpem o korupcji na Ukrainie (akurat był w tym czasie gościem na jego 80-tych urodzinach), a pewnie na następny dzień 'Bohaterowie UPA’ w magiczny sposób zniknęliby z nazwy oddziału i mało kto by się o tym w ogóle dowiedział. Teoretycznie Nawrocki mógłby zagrozić też np. remontem lotniska w Jasionce czy zabraniem Starlinków na przegląd techniczny, ale to musiałoby być 'klepnięte’ przez rząd, którego stosunek do Nawrockiego jest wiadomo jaki, więc pewnie doszłoby do gry Tuska na kompromitację Nawrockiego jako osoby, która grozi czymś, czego nie jest w stanie wykonać  (z drugiej strony, Tusk stając murem za Zełeńskim- mógłby na tym stracić część poparcia wśród Polaków i ogólnie na krajowym bagienku byłby znacznie większy bajzel, niż jest teraz).

Ostatecznie Nawrocki zagroził, że odbierze order Zeleńskiemu. Tusk wpadł w panikę, bo wymagałoby to także jego podpisu (kontrasygnaty), więc musiałby się oficjalnie zadeklarować po którejś ze stron sporu, a jego strategia od początku brzmiała: „jestem za, a nawet przeciw” (czyli z jednej strony nie chciał podpaść sceptykom poddańczej polityki wobec Ukrainy, których liczba w Polsce rośnie, a z drugiej strony nie chciał podpaść 'silnym razem’, którzy nie wybaczyliby mu, że podpisał się pod autorską inicjatywą Nawrockiego, który nie dość, że jest kibolem i alfonsem, to nawet nie jest prezydentem, bo PiS sfałszował wybory). Na szczęście dla Tuska- Zełeński postanowił order zwrócić sam, więc problem kontrasygnaty zniknął. 

Dość słabo w Polsce, ale bardzo mocno na Ukrainie wyeksponowana była sama procedura zwrotu orderu. Media w Polsce informowały, że Zełeński order „oddał”, co bardziej dociekliwi pisali, że wysłał go pocztą (w domyśle Ukrposztą, czyli oficjalną, państwową spółką na podobieństwo Poczty Polskiej). Naprawdę wyglądało to tak, że odesłał go „Nową Pocztą”. Jest to prywatna firma kurierska nastawiona na ilość, a nie na jakość, która na Ukrainie ma renomę bardzo taniej, ale też takiej, gdzie kurierzy rzucają paczkami i zdarza im się niektóre zgubić, lub uszkodzić (firma ta pcha się też na polski rynek, konkurując z Allegro i Inpostem tańszymi cenami). Zełeński pochwalił się powyższym zdjęciem na swoim oficjalnym pejsie. Order leży na jakimś porysowanym stole w centrum logistycznym i czeka na wysyłkę. Jaka ranga odznaczenia, taka forma zwrotu. Na Ukrainie śmiechom i 'heheszkom’ nie było końca. Wiele komentarzy wyśmiewało nie tylko nagrodę, ale samego Orła, porównując go do kurczaka czy koguta. Nie wiem dlaczego Zełeński nie zwrócił go normalną, dyplomatyczną formą, ale była to głupota i strzał w stopę, co 'zaprocentuje’ na lata. To mniej więcej tak, jakby polski prezydent zwrócił im ważne odznaczenie przy pomocy usługi kurierskiej sklepu Żabka, wrzucając na oficjalne sociale zdjęcie pudełka z orderem obok hot-doga i kawy, z podpisem „właśnie jestem w Żabce i nadaję przesyłkę z orderem„. Ukraińcy się pośmiali, ale np. mnie (i pewnie wielu innych Polaków) rażą takie głupkowate złośliwości. Sam zwrot orderu wystarczyłby za komunikat, komik nie musiał dodatkowo wbijać szpileczki z Nową Pocztą i zdjęciem orderu na stole rodem z TVN Kamila DurczokaPo Zełeńskim swoje ordery odesłali do Polski pozostali prezydenci Ukrainy, którzy je otrzymali (Kuczma, Juszczenko i Poroszenko).

Ukraińcy na tym etapie rozwoju sytuacji byli przekonani, że Polakom coś się chwilowo poprzestawiało w głowach i gdy dostaną na ryj kilka 'prawych prostych’ to wrócą do „bazy”, czyli lizania im dupy, wszak robili to nieprzerwanie od momentu, gdy ich państwo pojawiło się na mapie w 1990 roku. Dosyć dużo czasu podczas wycieczki do Kijowa spędziłem na czytaniu ukraińskiej prasy i komentarzy. Panowały ogromne upały, więc całodniowa aktywność fizyczna nie wchodziła w grę, do tego godzina policyjna w nocy, sporo czasu w metrze, więc miałem trochę czasu na internet i eksplorowałem praktycznie tylko ten jeden temat, głównie od strony Ukrainy. Zresztą każdy może się samemu przekonać jaka była narracja, najwięcej komentarzy jest na youtube, wystarczy wkleić w szukajkę „Навроцький Зеленський” (żeby wyskakiwały ukraińskie, a nie polskie filmy) i ograniczyć do wyników z dni 20-22 czerwca 2026, wybrać jakiś film z duża liczbą odsłon, wtedy będzie też dużo komentarzy, w przeglądarce użyć opcji tłumaczenia na Polski i czytać je po kolei. 99% z nich to stanie murem za Zełeńskim i pogarda dla Polaków, Nawrockiego i orderu Orła Białego oraz zrównywanie Rzezi Wołyńskiej z Akcją Wisła i działalnością Armii Krajowej, zdarzały się nawet nawoływania do „odzyskania” Przemyśla, Rzeszowa i wschodniej Małopolski.

Media na Ukrainie informowały obficie jak ta sprawa wygląda w Polsce, jednak początkowo wyszukiwały one głównie pozytywne dla siebie informacje. Mówiono, że Nawrocki to jakiś chwilowy wybryk i wypadek przy pracy (pomijając, że będzie prezydentem jeszcze minimum 4 lata), a krajem rządzi przyjazny im Tusk (nie podając, że w przyszłym roku wybory parlamentarne, a obecny rząd ma niskie szanse na reelekcję). Przytaczane były łagodzące wypowiedzi ukrainofilów pokroju Kwaśniewskiego (jakby nadal był on wpływowym politykiem w Polsce, tymczasem w ostatnich latach znany jest głównie z alkoholicznych memów). Były w 'Ukraińskiej Prawdzie’ (główny portal internetowy Ukrainy) artykuły, jakoby polskie społeczeństwo popierało Zełeńskiego w sporze z Nawrockim. Jako „dowody” przytoczono jakieś śmieszne, pojednawcze listy otwarte, jeden autorstwa Onetu, Gazety Wyborczej i podobnych 'autorytetów’, a drugi jakichś „aktywistów-społeczników”, przy czym nie wymieniono ani jednego nazwiska czy podmiotu, który to napisał (tylko to, że polskie społeczeństwo stoi za Zełeńskim, bo jakieś tajemnicze noł-nejmy napisały list pojednawczy).

Na Ukrainie w początkowej fazie kryzysu zaistniał książkowy „Efekt Flagi” który polega na tym, że społeczeństwo mocno jednoczy się z własnymi politykami w obliczu jakiegoś zagrożenia zewnętrznego. Zełeński, który do tej pory miał raczej średnie poparcie i aferę korupcyjną na głowie- nagle stał się na Ukrainie nieskazitelną ikoną i mężem stanu, podobnie pozostali prezydenci, którzy zwrócili ordery (do tej pory uznawani nad Dnieprem raczej za złodziei i sprzedawczyków). „Efekt Flagi” ma jednak drugą stronę medalu, mianowicie jego czas działania jest bardzo krótki. Emocje na Ukrainie szybko opadły i zaczął się pragmatyzm, o czym niżej.

Przenieśmy się na chwilę do Polski. U nas było całkiem inaczej, niż na Ukrainie. Wcześniej (przed kryzysem) sympatia dla Ukrainy i Zełeńskiego w Polsce była raczej wysoka. Spadająca powoli z czasem, ale nadal wysoka. Było z czego schodzić, bo w 2022 roku prawie cały polski naród popierał Ukrainę. Po rozpoczęciu „afery orderowej” poparcie to zanotowało momentalny, znaczący spadek. Według najnowszego sondażu dla tygodnika Wprost: 53,3% Polaków popiera w 'aferze orderowej’ prezydenta Nawrockiego, 30,4% popiera Zełeńskiego (czyli de facto całe KODziarstwo, które na złość Nawrockiemu odmrozi sobie uszy i gdyby Tusk musiał podpisać kontrasygnatę, to pewnie byłoby to połowę mniej poparcia), a reszta (około 16% ankietowanych) albo nie ma wyrobionego zdania, albo nie słyszało o tej sprawie. To jest i tak najłagodniejszy z sondaży, bo kilka innych pracowni wykonało bliźniacze badania, których wyniki są jeszcze bardziej niekorzystne dla komika, niż te ze Wprostu. Np. Ibris dla Onetu (czyli najbardziej 8-gwiazdkowa opcja sondażowa z wszystkich kombinacji) właśnie ogłosił, że Nawrocki zanotował ogromny wzrost zaufania u Polaków (wzrost o 8.4% w stosunku do poprzedniego badania) i zdobył rekordowo wysokie poparcie (54.4%, czyli wynik, jakiego nie osiągnął jeszcze nikt wcześniej). Można przypuszczać, że ochłodzenie wśród Polaków spojrzenia na Zełeńskiego będzie trwałą zmianą (tzn. nie ma co liczyć na odbicie po nagłym krachu, na co mocno liczą Ukraińcy). Oczywiście nie można stawiać znaku równości między działaniami Zełeńskiego a ogólną sympatią Polaków dla Ukraińców, ale jednak jest silny związek między tymi dwoma tematami. Cała szarża Zełeńskiego skończy się na tym, że poparcie Polaków dla pomocy Ukrainie (zwłaszcza finansowej i materialnej) trwale spadnie, a w ślad za tym pójdą politycy PO-PiSu, którzy są perfidnymi populistami (jeżeli nie zaostrzą swojej polityki wobec Ukrainy, to część elektoratu odpłynie im do obu Konfederacji, a na to nie mogą sobie pozwolić). Zresztą już teraz PiS powoli staje się ukraino-sceptyczny: pomijam już postać samego Nawrockiego, rekomendowanego przecież przez PiS, ale wczoraj nawet Jarosław Kaczyński zwrócił Ukraińcom jakiś order i w ostrych słowach wypowiedział się na temat władz Lwowa, wcześniej ukraiński order zwrócił wicemarszałek senatu Michał Kamiński z Trzeciej Nogi, a sam Tusk też boi się powiedzieć cokolwiek dobrego o Zełeńskim. Można jeszcze przypomnieć nieodpowiedzialny i głupi gest z wyprawą pociągiem do Kijowa, gdzie zachodni przywódcy jechali w salonce, a Tusk w innym, zwykłym wagonie. Jak wszyscy wiemy- Tusk jest pamiętliwy i mściwy, a właśnie ma dobrą okazję się zemścić.

Wracamy na Ukrainę. Przez kilka dni (mniej-więcej do poniedziałku) trwało tam bajlando i śmieszkowanie z hurtowego odsyłania polskich, gówno wartych orderów w brudnym worku. W tym okresie poparcie w tej sprawie dla Zełeńskiego wynosiło tam… 99%. Początkowo, gdy zobaczyłem ten sondaż pomyślałem, że jest sfabrykowany na wzór stalinowsko-putinowski, ale po przeczytaniu setek komentarzy Ukraińców w różnych miejscach internetu- jestem skłonny w te 99% uwierzyć. Wszyscy stali murem za Zełeńskim i obrażali Polskę, która według nich w ogóle im nie pomaga, a wręcz kradnie część pieniędzy, które Bruksela wysyła na Ukrainę. Po kilku dniach jednak „Efekt Flagi” zakończył się, a Ukraińcy zdali sobie sprawę, że Zełeński strzelił sobie (i całej Ukrainie) prosto w jaja. Przypomnieli sobie, że przecież mają na głowie Putina i bez pomocy z zewnątrz ich nowy oddział 'Bohaterów UPA’ będzie, tak jak pierwowzór- biegał po polach z widłami, kosami, śrubokrętami i sierpami. Problem w tym, że obecny rywal 'Bohaterów UPA’ jest silniejszy, niż kobiety z dziećmi. Stosunki Ukrainy z USA Trumpa są od jakiegoś czasu chłodne, podobnie ze Słowacją. Z Węgrami również- myśleli, że po odejściu Orbana zmieni się to o 180 stopni, ale nic takiego się nie wydarzyło (np. Magyar nadal jest przeciwny wejściu Ukrainy do UE, co jest tam sprawą wyczekiwaną jak zbawienie). Z Czechami i Rumunią ostatnio też mają jakieś spiny dyplomatyczne (nie wnikałem dokładnie, ale coś jest na rzeczy). Ostatnie, czego im teraz potrzeba to zepsuć sobie stosunki z Polską, co właśnie zrobili dzięki komikowi, który uparł się na błahostkę, czyli taką, a nie inną nazwę oddziału wojskowego. Jeżeli spalą dyplomację z Polską, to z najbliższego otoczenia geograficznego zostanie im tylko Mołdawia, czyli mały kraj spoza UE, który z razem z Ukrainą zajmuje dwa ostatnie miejsca w Europie na liście PKB na osobę. Ukraińscy politycy i społeczeństwo zaczynają powoli krytykować Zełeńskiego za zbyt ostrą i nieodpowiedzialną politykę wobec Polski, zrobił to ostatnio np. Witalij Kliczko, mer Kijowa.

Jeden z MIG-ów 29, które mamy sprezentować wkrótce armii Ukrainy

Wkrótce mamy im dać za darmo MIG-i, podżyrować kolejne kredyty, do tego dalej finansować Starlinki, oddać za friko część uzbrojenia z SAFE i wysyłać kasę i pomoc materialną, która w dużej części jest rozkradana przez oligarchów i skorumpowany rząd. Poparcie dla tych działań znacząco w Polsce spadło w ostatnim tygodniu i raczej trudno będzie je odbudować, bo duża część Polaków się po prostu trwale wkurwiła. Nagle ukraińscy politycy od wczoraj próbują łagodzić sytuację, czyli robią coś dokładnie odwrotnego, co wcześniej. Ukraińskie społeczeństwo po początkowej euforii też doznało olśnienia i zrozumiało, że ich prezydent nie jest takim geniuszem, za jakiego go jeszcze kilka dni temu uważali. Problem w tym, że te ukraińskie działania dyplomatyczno-łagodzące w ogóle się nie przebijają do polskiej opinii społecznej i nikt Ukraińców nie chce w Polsce słuchać, a sytuacja rozwija się wręcz w drugą stronę, bo głównym newsem polsko-ukraińskim jest informacja, że Kaczyński oddał im medal i „pocisnął” merowi Lwowa od „banderowców oczywistych” (sic!), co tylko zaostrza napiętą, jak plandeka na Żuku sytuację. Nauczka z tej lekcji jest taka, że trzeba nimi (zresztą z wszystkimi innymi również) rozmawiać twardo, a polityka wypiętej do dymania dupy nie jest dobrym pomysłem na dyplomację, bo nie mamy wtedy ani zysku, ani szacunku. Nawet bym się nie zdziwił, aby w ramach przeprosin zmienili jednak tą nazwę 'Bohaterów UPA’ (gdyby nie obawa przed gniewem Banderowców na Zełeńskiego to na 100% by to zrobił), ale nawet to nie odbuduje u Polaków całości zaufania i poparcia, jakie Zełeński miał jeszcze tydzień temu.

Są teorie spiskowe, że Zełeński zrobił to specjalnie, aby Polacy nabrali wrogości do Ukraińców i zaczęli ich prześladować, a w efekcie te 2 miliony Ukraińców z Polski wróci do domów, aby walczyć w wojnie i budować gospodarkę. Tak nie będzie, bo oni nie po to uciekli z Ukrainy, aby do niej wracać (a już na pewno nie teraz). Nawet, gdyby musieli opuścić Polskę, aby ustrzec się przed linczem to pojadą do Niemiec czy Kanady, czyli jeszcze bardziej oddalą się fizycznie od Ukrainy.

Władze Ukrainy mają jakieś głupkowate przekonanie, że powinny stawiać przede wszystkim na sojusz z Niemcami i Brukselą, a Polska to tylko parias, na którego nie ma sensu tracić czasu. Luki tej koncepcji są dwie. Po pierwsze- w ramach tego sojuszu musieliby pogonić na bambus swoich oligarchów (co jest mało prawdopodobne), a w ich miejsce zainstalować to, co w Polsce, czyli Lidle, T-Mobile, Axel Springery i inne Media Markty, które poza zmniejszeniem suwerenności będą drenować ich finanse i wysyłać nieopodatkowane zyski do centrali. Po drugie- jeżeli Niemcy będą chciały się dogadywać gospodarczo z którymś z uczestników wojny to będzie to ich historyczny przyjaciel Rosja, która ma znacznie więcej do zaoferowania (większy rynek zbytu i zaplecze surowcowe). Ukraińcy uważają, że jak wojna się skończy, to zaczną bardzo szybko się rozwijać. Tak nie będzie, bo wtedy momentalnie skończy się kroplówka pomocy zagranicznej, stanowiąca obecnie trzon ich dochodu narodowego. Zamiast tej kroplówki całe na biało wejdą zachodnie, krwiożercze korporacje, które z Ukraińców zrobią lokajów w ich własnym kraju. Przemysł mają na terenach, których nie odzyskają, jedyną ich nadzieją jest rolnictwo i branża spożywcza (tania siła robocza plus żyzne gleby), ale branża ta jest w rękach oligarchów, oficjalnie działających w rajach podatkowych i przeciętny Ukrainiec niewiele na tym skorzysta. Pomijam już to, że Polska i inne kraje raczej będą blokowały możliwość importu ukraińskiej żywności, bo położyłoby to tę branżę w całej UE.

Obecnie w Gdańsku trwa międzynarodowa konferencja, poświęcona finansowaniu i „odbudowie” Ukrainy. Zełeński się nie pojawił, wysłał panią premier (gdzie diabeł nie może tam babę pośle). Jest to najlepsze co mógł zrobić, bo przyjeżdżając teraz do Polski tylko pogorszyłby sytuację i mogłoby dojść do jakiegoś incydentu (pewnie byłyby liczne protesty prawicy, mógłby też dostać w łeb tortem, jak ostatnio Jaśkowiak). Konflikt bardzo intensywnie jest wygaszany i brak wizyty Zełeńskiego w Gdańsku jest elementem tegoż wygaszania. Sama ta konferencja jest według mnie biurokratycznym przepalaniem pieniędzy (było wcześniej już z 5 podobnych w innych krajach). Niech od razu im wyślą przelew na kilkadziesiąt miliardów, a nie debatują kilka dni w kilkaset urzędników i na koniec dojdą do wniosku, że trzeba wysłać przelew na kilkadziesiąt miliardów. Ogólnie, konferencja w Gdańsku okazała się polityczną klapą. Pojawił się na niej mer Lwowa, który ponoć nie był zaproszony, ale podpisał jakieś kontrakty z zagranicznymi firmami. Odpalił się na niego Sikorski twierdząc, że zaprosił się sam, organizując alternatywną konferencję (w tym samym miejscu i w tym samym czasie, co tylko pokazuje amatorszczyznę rządu).

Śmieszą mnie „argumenty”, że musimy dalej frajerzyć się politycznie przed Ukrainą, bo za chwilę skończy się wojna i będą do dyspozycji jakieś miliardowe kontrakty na odbudowę, która jest szansą dla polskich firm. Brylują w tej narracji jakieś „rady biznesu”, których większość członków stanowią politycy i urzędnicy, którzy nigdy nie działali na wolnym rynku. Z kilku zasadniczych, niezależnych od siebie powodów mityczne „kontrakty” są niemożliwe. Po pierwsze- teoria „dajmy się wydymać teraz, żeby potem nas nie wydymali” jest dalece idącą naiwnością. Wszak gdy przyjdzie do rozmowy o pieniądzach to zwłaszcza wtedy nas wydymają. Tort jest już dawno podzielony i nie my będziemy jedli, co najwyżej nas zjedzą. „Kontrakty” w nagrodę za nasze zaangażowanie wojskowe miały być już po naszych misjach w Iraku i Afganistanie, wyszedł z tego damski chuj i teraz też tak będzie. Kolejna sprawa- rząd Ukrainy już dawno temu utworzył oficjalną mapę z terenami, które miałby odbudowywać dany kraj i Polsce przypadł.. Donbas, który de facto już jest rosyjski i szanse na zmianę tego stanu rzeczy są bliskie zeru. Jeżeli faktycznie mielibyśmy odbudowywać wskazany nam teren to chyba powinniśmy o tym rozmawiać z jego właścicielem? To tak, jakby Stanisław August Poniatowski po III rozbiorze jeździł po świecie i sępił od władców kasę za obietnicę możliwości odbudowy zniszczeń wojennych w Polsce. Zresztą główne zniszczenia wojenne są właśnie tam, gdzie siedzą już Ruscy (i pewnie tam już zostaną), a cała reszta Ukrainy (poza wąskim pasem przy froncie) nie wymaga odbudowy, bo tam zniszczenia są niewielkie i naprawiane na bieżąco. Po trzecie- jak w praktyce wygląda robienie większych interesów na Ukrainie pokazała historia krakowskiej firmy Control Process, która budowała zakład przetwarzania odpadów we Lwowie. Przy 95% stopniu zaawansowania inwestycji firma została wyrzucona z placu budowy przez lokalne władze, nie zapłacono za wykonane prace i nawet nie pozwolono zabrać własnego sprzętu, pomimo wielu wyroków sądów międzynarodowych na korzyść polskiej firmy. W ukraińskim 'biznesie’ być może odnalazłyby się 'firmy’ lat 90-tych z Pruszkowa i Wołomina, ale nie te współczesne, działające według cywilizowanych zasad rynkowych. Jeżeli ktoś na Ukrainie chce postawić coś więcej, niż budę z kebabem z 'kulą mocy’- musi najpierw ułożyć się z władzami, oligarchią i bezpieką, a wraz z biznesmenem trzeba tam wysłać 3 agentów, 2 prawników i 4 ochroniarzy, którzy nie będą odstępowali go na krok. W przeciwnym razie inwestor wyjdzie na tym, jak Zabłocki na mydle.

Podsumowując „aferę orderową”- dobrze, że polska polityka wobec władz Ukrainy (w wyniku decyzji Nawrockiego) urealniła się, bo to i tak wcześniej, czy później musiałoby się stać. Nawet, jak nie zmienią tych 'Bohaterów UPA’ to w przyszłości dwa razy się zastanowią, zanim zrobią kolejne tego typu działania. Dużym błędem było pogardliwe zachowanie  Zełeńskiego i jego świty, co zostało podchwycone przez Ukraińców, bo głównie oni na tym stracą w przyszłości, co zresztą szybko (ale nie od razu) zrozumieli i po kilku dniach triumfalizmu rura im zmiękła. Ja osobiście do tej pory w tej wojnie zdecydowanie kibicowałem Ukrainie. Oczywiście nie podobały mi się kontrowersje pokroju wyłudzeń 800+ dla dzieci, których nawet fizycznie nie ma w Polsce, darmowej służby medycznej dla każdego Ukraińca (kiedy Polak musi mieć ubezpieczenie i regularnie je 'udowadniać’ składką zdrowotną czy podpisem w PUP), czy gigantycznej korupcji oraz kradzieżom darowanego Ukrainie sprzętu i pieniędzy. Jednak uwzględniając wszystkie „za i przeciw” byłem i tak zwolennikiem Ukrainy. Po „aferze orderowej” jednak sam już nie wiem, co mam myśleć, stałem się neutralny tak, jak w przypadku sporu Izraela z Palestyną. Uważam, że zmniejszenie pomocy dla Ukrainy nie byłoby złym pomysłem, bo nasze finanse publiczne nawet bez tego są w opłakanym stanie i pewnie sama Bruksela po wyborach wymusi na nas zaciskanie pasa (już zresztą powinna to zrobić, bo za kadencji Tuska i Domańskiego przekroczyliśmy traktatowe progi ostrożnościowe deficytu, ale eurokraci nie chcą uderzyć w zaprzyjaźniony, już bez tego słaby rząd Tuska, więc „przypomną” sobie o naszych finansach to dopiero dzień po przyszłorocznych wyborach). Sami Ukraińcy ostatnio chwalą się swoimi sukcesami wojennymi (zmasowane ataki na Krym czy latająca klapa rafinerii w Moskwie), zapowiadane są kolejne spektakularne ofensywy na Rosję, więc skoro im tak dobrze idzie to możemy nieco przykręcić kurek. Dla Polski chyba najlepiej, aby ta wojna trwała jak najdłużej i była jak najbardziej wyrównana, bo Ukraińskie władze pokazały, że nie traktują nas jak przyjaciół, ale jak bankomat, który można bez powodu upokarzać. Po wojnie Ukraińcy będą mieli doświadczoną, lecz zbędną armię i mnóstwo sprzętu…


Korzystając z okazji napiszę jeszcze garść luźnych spostrzeżeń po wizycie w Kijowie. Jest to piękne miasto i każdemu polecam je odwiedzić. Nie chcę nikogo mieć na sumieniu, więc z ostrożności procesowej napiszę, żeby poczekał na koniec wojny. Wtedy jednak ceny na pewno będą wyższe. Póki co- taka wycieczka jest śmiesznie tania, przy 2 osobach można zamknąć się w łącznej kwocie 4000zł z wszystkim, tzn. noclegiem, przejazdem, ubezpieczeniem i jedzeniem, nie odmawiając sobie niczego (w wersji 'cebula’, tzn. podły hotel + jedzenie w budkach i supermarketach dałoby się wyżyć nawet za 2500zł za 2 osoby na tydzień). Jednorazowy bilet na metro (z dowolną liczbą przystanków i przesiadek) kosztuje 64 grosze 🙂 Kebab od 10zł. Kurs Hrywny załamał się w ostatnich latach, przez co dla obcokrajowców Ukraina jest po prostu tania (a poza Kijowem jest jeszcze o połowę taniej). Problem jest z dojazdem, tzn. samolot odpada (nawet Zełeński stamtąd nie lata). Jeździ tam mnóstwo autobusów, praktycznie z każdego miejsca w Polsce. Niestety, podróż jest uciążliwa i trwa kilkanaście godzin. Jadąc „tam” jeszcze pół biedy, bo nikt nie wozi drewna do lasu, ale wracając do Polski należy liczyć się z bardzo długim oczekiwaniem na granicy (ja czekałem 10 godzin, a Niemiec, którego poznałem w autobusie i który ma żonę na Ukrainie mówił, że to i tak dosyć krótko, bo on kiedyś czekał 25 godzin). U mnie od wyjścia z hotelu w Kijowie do wejścia do domu w Polsce minęło 28 godzin, w tym 26 godzin w autobusie, z czego 10 na granicy, mordęga. Ponoć trochę szybciej jest pociągiem, a najszybciej jest pojechać na granicę jakkolwiek (np. do Przemyśla i stamtąd busikiem na granicę), przejść przez granicę piechotą (Polak raczej nie będzie czekał długo, celnicy trzepią głównie Ukraińców) i po ukraińskiej stronie dalej czymkolwiek. Ten patent działa zwłaszcza w drodze powrotnej, bo przy wjeździe na Ukrainę czeka się raczej krótko (1-3 godziny). 

Jak to jest z tą wojną? W Kijowie jej w ogóle nie widać. Żeby zobaczyć jakiekolwiek zniszczenie wojenne- musiałem wypytać miejscowych gdzie takowe znajdę i potem jechać metrem przez pół miasta, konkretnie do stacji Łukjanowska, obok której są ruiny zniszczonego przez Rosjan centrum handlowego. Oprócz tego nie widziałem żadnych zniszczeń, a zrobiłem tam w sumie ponad 100.000 kroków. Ruin „niewojennych” (czyli zaniedbanych budynków z powodu braku remontu) też ze świecą szukać, w centrum nie ma ich prawie wcale, wszystko odpicowane na wysoki połysk, nawet w Warszawie czy Krakowie jest tych ruin więcej, nie mówiąc o biedniejszych i wyludniających się polskich miastach. Podobno życie codzienne w Kijowie gorzej wygląda w zimę, bo wtedy często wyłączany jest prąd (a więc także woda). Miejscowi mówili, że w lato pracują panele słoneczne, a zużycie prądu jest mniejsze, bo nie trzeba ogrzewać, więc są wtedy duże rezerwy energetyczne, stąd Rosjanie atakują infrastrukturę głównie zimą, aby było to jak najbardziej skuteczne. Latem prąd i woda jest cały czas, zresztą na ulicach co krok można zobaczyć agregaty prądotwórcze na ropę, gotowe na awaryjne przepięcie. Ciekawostką energetyczną jest fakt, że Ukraińcy obecnie budują sobie w najlepsze 4 nowe bloki jądrowe w Elektrowni Chmielnicki (w czasie wojny, co najlepsze powstające reaktory są produkcji… rosyjskiej), a my „budujemy” od 40 lat i jeszcze nawet fizycznie nie zaczęliśmy, poza jakimiś zdezelowanymi, 40-letnimi kikutami w Żarnowcu, ale na „niebudowę” elektrowni jądrowej wydaliśmy już dziesiątki miliardów złotych. Aby dopełnić ironię- na konferencji w Gdańsku nasze SSP (Orlen, PGE, Tauron, Energa i Enea) podpisały jakieś papiery o odbudowie ukraińskiej energetyki 🙂 Przecież powinno być dokładnie odwrotnie! To Ukraińcy powinni zbudować nam elektrownię atomową, bo my sami tego chyba nigdy nie zrobimy, a im to idzie całkiem sprawnie. Za taką kasę, jaką Polska dotychczas poświęciła (zmarnowała) na „niebudowę” elektrowni atomowej- Ukraińcy pewnie postawiliby już ze 3 takie elektrownie na gotowo. W nowych budynkach (których w Kijowie jest mnóstwo, głównie nowoczesne wieżowce po 20-40 pięter) praktycznie w 100% mieszkań jest klimatyzacja (widać to po agregatach na elewacji), w starszych blokach z czasów ZSRR około 50%, a w tych najbiedniejszych „chruszczowkach” około 30%. Porównując to z Polską- można poczuć się jak dziad, pomimo tego, że płacimy pewnie z 5 razy tyle za prąd. Na naszych gierkowskich osiedlach zobaczyć agregat z klimy to rzadkość. Gdybyśmy nagle pozakładali w Polsce tyle klimatyzatorów, ile jest na Ukrainie- pewnie byłby jeden, wielki blackout, a rachunki za prąd przebiłyby nasze zarobki. I to my mamy im „odbudowywać” energetykę! Podobnie zresztą jest z samochodami. W Kijowie są one znacznie lepsze, niż w Polsce, może 20% jest starszych niż 10 lat. Na kijowskich ulicach jeżdżą prawie same nowe SUVy. Oczywiście są też gruzy, ale bardzo mało, zazwyczaj stoją zaparkowane od niepamiętnych czasów i obrastają roślinami. Gdybym pojechał tam swoim samochodem to by mnie wyśmiali (o ile by się nie rozkraczył po drodze). Część kijowskich atrakcji jest zamkniętych (np. punkt widokowy na pomniku Matki Ojczyzny), ale nie z powodu zniszczeń wojennych (bo ich nie ma), tylko z powodu braku turystów. Z kolei turystów nie ma, bo przestrzeń powietrzna nad całym krajem jest zamknięta i lotniska nie funkcjonują. Już z Polski dojazd do Kijowa to dramat, a z innych krajów to już w ogóle, bo trzeba dodać do tego jeszcze etap podróży do Polski lub Rumunii. 

Jeśli chodzi o barwy czerwono-czarne, to są one widoczne w Kijowie (na zachodzie Ukrainy jeszcze bardziej). Nie są one dominujące, ale jednak są. Głównie eksponuje się narodowe barwy żółto-niebieskie. W Kijowie jest mnóstwo „motywacyjnych”, sponsorowanych przez władze murali, billboardów, reklam świetlnych na przystankach czy flag i wszystkie one eksponują wyłącznie barwy Ukrainy, ani razu nie widziałem nic rządowego w barwach czerwono-czarnych, co mnie osobiście bardzo cieszy. Jeżeli jednak chodzi o oddolne i prywatne miejscówki, czyli knajpy, małe sklepy osiedlowe, nagrobki, napisy na murach, naszywki na plecakach, stragany na targowiskach- tam nawiązań banderowskich jest już sporo (nadal znacznie mniej, niż ukraińskich, ale jednak sporo).

Wracając jeszcze do komentarzy Ukraińców w „swoim” internecie, bo naczytałem się ich naprawdę mnóstwo. Mają oni wielki żal za zboże, które jakiś czas temu wysypywane było z wagonów na granicy z Polską, w sumie nie dziwię im się, bo takie obrazki działają na wyobraźnię. Gdyby nasze mleko zostało w błysku fleszy wylane przez Niemców z cystern do Odry to pewnie też bylibyśmy dalecy od euforii. Ponadto Ukraińcy uważają Polskę (też poniekąd słusznie) za kraj bez realnej gospodarki, napędzany konsumpcją i kredytem, dlatego też po części nie traktują nas jako poważnego partnera gospodarczego. Problem w tym, że sami się takim krajem wkrótce staną, bo większość ich przemysłu znajduje się na terenach okupowanych (wschód kraju), których raczej już nie odzyskają, a ich doktryna polityczno-gospodarcza nastawiona jest na lizanie rowa Niemcom, którzy potraktują ich jako rynek zbytu, bantustan, montownię i rezerwuar taniej siły roboczej. Bardzo ciekawe jest podejście do tematu Smoleńska. Praktycznie dla 100% Ukraińców oczywistym faktem jest to, że w Smoleńsku doszło do zamachu Putina i nie wyobrażają sobie, żeby mogło być inaczej. Gdyby dowiedzieli się, że ponad połowa Polaków sądzi, że Putin nie miał z tym nic wspólnego, a kilkanaście procent ekstremy KODziarskiej uważa, że zorganizował to Jarosław Kaczyński- straciliby do nas resztki szacunku. Co ciekawe- najwięksi polscy ukrainofile to właśnie ta KODziarska ekstrema, która ślepo wierzy w raport Anodiny (czyli Putina, skopiowany potem na potrzeby wewnętrzne przez 'komisję’ Macieja Laska) w sprawie Smoleńska.

Absolutna większość kijowian lubi Polaków. Jak mówiłem skąd jestem- od razu widziałem uśmiechniętą gębę. Korzystałem z tego triku nagminnie i bezlitośnie, zaczynając każdą rozmowę zdaniem „ja z Polszy”, co dawało mi +20 punktów sympatii na start. Na jakieś 100 krótszych i dłuższych rozmów z miejscowymi tylko dwa razy spotkałem się z nieprzyjemnościami. Raz portier w jednym z budynków zaczął coś dupcyć o 'Akcji Wisła’, nie wiedziałem nawet o co mu konkretnie chodzi, bo mój ukraiński kończy się na znajomości ichniego alfabetu pisanego oraz słów, które są takie same, jak po polsku. Parę razy jednak powtórzył „Akcja Wisła” i pewnie miał o to ból dupy, ale nie wchodziłem w nim w debatę, zresztą bariera językowa na to nie pozwoliła. Pogadał sobie 2 minuty i poszedłem (miałem wtedy jakąś zawiechę mózgu, bo dopiero potem się skapnąłem, że on miał do mnie i Polski jakiś problem, inaczej odszedłbym znacznie wcześniej). W innej sytuacji chciałem kupić kawę w ulicznym kiosku, standardowo mówię „ja z Polszy”, a sprzedawczyni jak to usłyszała- zawołała dwie młode dziewczyny, które stały obok, że one kupują pierwsze. Problem w tym, że ja nie wepchałem się w kolejkę, bo one sobie po prostu stały i dopiero zastanawiały się co kupić i czy w ogóle chcą tam cokolwiek kupić. Ale OK, jestem dżentelmenem, panie przodem. Mija 10 sekund, one dalej się zastanawiają i nie podchodzą do lady, więc ja mówię do tej raszpli, żeby mi zrobiła tą kawę. Sprzedawczyni na to, że dziewuszki kupują przede mną, i chuj. Zrozumiałem wtedy, że ona ma jakiś problem do mnie (i pewnie wszystkich Polaków) więc ostentacyjnie odwróciłem się na pięcie i poszedłem po kawę do innego kiosku (4 metry dalej), wszak nie jestem Andrzejem Dudą, aby dać sobą pomiatać. Najlepsze, że jak odebrałem tą kawę obok i wypiłem 1/3 zawartości, to te laski dalej tam stały niezdecydowane i wredna baba zdążyłaby mnie obsłużyć 5 razy, bo nie musiała gotować wody i zalewać, tylko nacisnąć guzik w ekspresie, podać kubek na ladę i skasować płatność, trwałoby to tyle sekund, ile hrywien wynosiła cena tej kawy, czyli 35. To były jedyne przypadki, gdy „ja z Polszy” zadziałało na rozmówcę odwrotnie, niż zakładałem, przy czym w obu przypadkach były to osoby starsze. Z kolei 100% młodych osób, z którymi się kontaktowałem sympatyzuje z Polakami, a już zwłaszcza kobiety (to chyba na tej zasadzie, jak Niemiec, Włoch, Hiszpan czy Francuz przyjedzie do Polski, to też dla miejscowych młodych kobiet jest od razu piętro wyżej, niż lokalny facet).

Centrum Kijowa to luksus, przepych, bajlando i rewia mody oraz salon luksusowych samochodów. Do tej pory myślałem, że to Polska jest krajem zbyt scentralizowanym, gdzie nic realnie nie produkująca stolica wysysa w podatkach pieniądze z prowincji. Na Ukrainie to zjawisko można pomnożyć razy trzy. Jadąc do Kijowa przez takie miasta jak Żytomir, Równe i wiele mniejszych miejscowości- zobaczyłem przez okno autobusu wielką bidę z nędzą. W Kijowie jednak jest dokładnie odwrotnie, na każdym kroku „czuć piniądz” i nie chodzi tylko o reprezentatywne śródmieście, bo w innych dzielnicach też na każdym kroku stoją luksusowe centra handlowe, McDonaldsy, salony samochodowe, co dwa kroki jest kwiaciarnia, a co 100 metrów billboard z reklamą jubilera. Biedę można spotkać dopiero przy zewnętrznych granicach miasta, gdzie stolica styka się z prowincją. Np. na końcowej, wschodniej stacji czerwonej linii metra Lisova jest „terminal autobusowy” z marszrutkami, obsługujący miasto Browary i okolice. Miejsce wygląda, jak Polska z przełomu lat 80/90, totalny folklor (najlepsze są babochłopy, które naganiają pasażerów do konkretnej marszrutki przy pomocy darcia ryja na pół miasta). Przejechałem się też całą trasą tramwaju nr29 przez wschód miasta, ze stacji Lisova na stację Boryspilska. Po drodze są wielkie kontrasty, bogactwo miesza się z biedą, ale są to zewnętrzne opłotki Kijowa, dalej na wschód już jest las, a kawałek głębiej w miasto już tej biedy widać coraz mniej. Tramwaje w Kijowie to „stan umysłu”, są to de facto dwie osobne sieci, niepołączone ze sobą (chyba kiedyś stanowiły całość, ale zlikwidowali część tras i nastąpiło rozłączenie). Torowiska są w opłakanym stanie, aż się dziwiłem, że składy (głównie stare Tatry, ale gdzieniegdzie są też nowe pojazdy) nie wylatują z szyn, z drugiej strony prędkość tych tramwajów wynosi 1/3 tego, co można osiągnąć przy spokojnej jeździe na rowerze, nawet szybkim marszem przy dobrej kondycji dałoby się przejść całą trasę szybciej, niż pokonuje ją tramwaj. Obsługują one jednak głównie peryferyjne dzielnice i są stosunkowo mało popularne, raczej służą do tego, aby podjechać 1-2 przystanki. W centrum są nowoczesne autobusy i trolejbusy, a trzonem komunikacyjnym są 3 dobrze zorganizowane linie metra.

Na ulicach Kijowa jest bezpiecznie, ani razu nie poczułem się zagrożony, bardzo mało jest murzynów i ciapatych (widziałem może w sumie z pięciu przez tydzień), co ciekawe- ani razu nie widziałem kogoś mocno pijanego. Kijów jest mocno scyfryzowany, chyba nawet bardziej niż Polska. Wszędzie można płacić kartą (a na Śląsku w połowie autobusów/tramwajów bilet trzeba kupić u kierowcy, albo instalować jakieś pośredniczące aplikacje, natomiast kartą bankową raczej go nie kupisz), w kijowskim metrze na 100 metrach głębokości normalnie działa internet, kody QR są dosłownie wszędzie. Dostawcy jedzenia czy taksówki typu Uber, Bolt, Glovo spotykane są na każdym kroku. Kuriery gastronomiczni z Kijowa najczęściej jeżdżą na wypasionych „fat-bikeach”, często elektrycznych (u nas głównie używają nieoświetlonych i skrzypiących rowerów, które błagają o zezłomowanie). Ogólnie jest to trochę podejrzane, bo średnia oraz minimalna płaca w Kijowie jest niższa niż w Polsce, ale na ulicach jest odwrotnie. Wypasione samochody, motocykle i rowery, dobrze ubrani ludzie, drogie telefony, biżuteria, żulerni prawie nie ma, niemal wszystkie kobiety z porobionymi fryzurami i pazurkami. Prawdopodobnie pod względem zarobków do siły nabywczej Kijów przebija Polskę, bo ceny (zwłaszcza koszty stałe typu prąd, czynsz, woda czy komunikacja miejska) są znacznie niższe, więc nawet przy stosunkowo słabych płacach zostaje im do dyspozycji więcej do wydania w sklepach i punktach usługowych. Nieznacznie droższe jest paliwo, ale to efekt wojny. Z nieznanych mi powodów drogie jest też mięso, mleko, masło, sery. Kijów jest dość młodym miastem, jeśli chodzi o średni wiek mieszkańców, emerytów jest mało, a oni na Ukrainie mają najgorzej. Pewnie na prowincji i na wioskach wygląda to odwrotnie, czyli głównie emeryci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Chodząc po Kijowie można odnieść nieodparte wrażenie, że znaczna część zagranicznej pomocy humanitarnej trafia właśnie tam, a nie na wojnę (zresztą nie tylko tam, ostatnio wyszło na jaw, że gangi ciapatych z zachodniej Europy używają broni palnej, która trafiła jako pomoc dla wojsk Ukrainy i nieoficjalnymi kanałami wróciła z powrotem na zachód). Przy 3 milionach mieszkańców nie ma w Kijowie jakiegoś znaczącego przemysłu, jedynie konsumpcja, usługi, administracja i trochę biur, które będą wycinane przez AI. Kijów wyciska resztę kraju z kasy i młodych ludzi, jak cytrynę, co skończy się tragicznie w przyszłości.

Jakoś tak mam, że zawsze jadąc za granicą mimowolnie szukam polskich śladów, po prostu nie mogę się temu oprzeć. W Kijowie jest tego bardzo mało. Jedynymi znaczącymi i często spotykanymi wyjątkami są sklepy z azjatyckimi ciuchami, podlegające pod polską spółkę LPP i to chyba wszystko jeśli chodzi o poważny biznes. Raz w hipermarkecie widziałem wódki Sobieski i Żubrówka (przy czym wybór wódy był tam gigantyczny i z Polski były tylko te dwie na ponad 100 innych, niepolskich marek), innym razem widziałem cukierki Wawel (podobnie- wybór cukierków był ogromny). Polskiego piwa, nabiału, mięs, kosmetyków, chemii domowej czy lodów- nie stwierdzono. Jest to zabawne, bo wielu Ukraińców na początku „kryzysu orderowego” odgrażało się w internecie, że od teraz zaczną bojkotować polskie produkty, ale co oni chcą konkretnie bojkotować, skoro nic polskiego tam nie ma? Chyba tylko te sklepy LPP, ale podejrzewam, że 90% Ukraińców nie ma zielonego pojęcia, że jest to polska firma, bo ona pozycjonuje się jako „zachodnia” (nazwy Reserved, House, Mohito, Cropp i Sinsay nie brzmią zbyt polsko). To już w Czechach czy Wielkiej Brytanii wybór polskich produktów w sklepach jest na oko z 10 razy większy, niż na Ukrainie (gdy w zeszłym roku byłem w Londynie, to pół miasta było opanowane przez reklamy firmy XTB). W Polsce jest znacznie więcej ukraińskiego biznesu, niż odwrotnie, więc gdyby doszło do wojny na bojkoty to straciłaby na niej głównie Ukraina.

Jeżeli ktoś lubi klimaty osiedli z wielkiej płyty to w Kijowie poczuje się jak w raju, zwłaszcza na lewym (wschodnim) brzegu Dniepru. Do tej pory myślałem, że w Polsce są wielkie blokowiska, ale Kijów szybko wyjaśnił, że bardzo się myliłem. Bloków w Kijowie jest 2 razy więcej (na metr kwadratowy), są dwa razy wyższe i dwa razy szersze, niż w Polsce. Uznawane za kultowe katowickie „Kukurydze” czy „Gwiazdy” po teleportacji do Kijowa nie wzbudziłyby niczyjej uwagi. Wielbiciele widoków młodych, pięknych kobiet poczują się w Kijowie, jak w raju. Zwiedziłem w życiu trochę świata, ale Kijów to absolutny numer 1 pod tym względem (czyli liczba pięknych kobiet na 1000 mieszkańców). Praga, Paryż czy Kraków nie mają nawet podejścia. Bardzo niewielki procent kijowskich kobiet ma nadwagę, niewiele jest też znanych z zachodu wiecznie wkurwionych, feministycznych wyrazów twarzy, do tego kijowianki są zadbane, eleganckie i ogólnie urodziwe, prawie wszystkie mają długie włosy, a chłopskiej fryzury typu „Maria Peszek” u kobiet przed 60-tką nie widziałem chyba ani razu, podobnie z wygolonymi bokami nad uszami, co u nas jest przygnębiającym standardem. Siedząc w upalny, sobotni wieczór obok stacji metra na Chreszczatyku- można dostać oczopląsu. Jakby tego było mało- w Kijowie ogólnie jest mało mężczyzn, bo są na prowincji, w wojsku, albo za granicą. Kijowskie kobiety jednak mają w sobie pewien feler- prawie każda ma nos wlepiony w telefon. Chodzi mi o szerszy kontekst i ogólną sytuację demograficzną na Ukrainie. Kobiety ukraińskie masowo przenoszą się z prowincji do Kijowa (zresztą w Polsce też tak trochę jest, tylko rozkłada się to na kilka największych miast wojewódzkich), bo Kijów jest modny, bogaty i „trendy”. Tam też jest najwięcej uczelni, urzędów czy biur, gdzie liczebnie dominują kobiety. Na prowincji zostają same chłopy i emerytki, a kobiety w wieku rozrodczym przeniosły się do Kijowa. No i w tymże Kijowie kobiety zamiast nawiązywać znajomości, szukać uśmiechu i kontaktu wzrokowego, tworzyć związki i potem rodziny z dziećmi- są singielkami i gapią się na tik-toki i instagramy, są nieobecne i zamknięte w swoim wirtualnym świecie. Utkwił mi w pamięci pewien obraz i bardzo żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia tego zjawiska (po prostu mnie zatkało i nie pomyślałem o fotce, a wyszedłby z tego Grand Press Photo). Mianowicie pomiędzy Złotymi Wrotami, a wejściem do stacji metra o tej samej nazwie jest długi murek. Na tymże murku siedziało 0 facetów i 13 kobiet w odstępie 1-2 metrów od siebie. Wszystkie były samotne i piękne, a co najważniejsze- wszystkie 13 miały szyje zgięte o 90 stopni w dół i gapiły się w telefony (pół biedy, gdyby rozmawiały z kimś przez te telefony, ale one ewidentnie scrollowały z nudów jakieś odmóżdżające głupoty). To wyglądało jak antyutopia, krańcowy brak indywidualizmu i totalna kontrola społeczna przez technologiczny system. Oczywiście u nas też tak jest, ale tam jest 3 razy bardziej. Ukraina w momencie rozpadu ZSRR miała 52 miliony mieszkańców, teraz po 4 latach wojny i utracie kilku milionów obywateli utraconego Krymu i Donbasu zostało im około 30 milionów, czyli przez 35 lat stracili aż 40% populacji! Jak tak dalej pójdzie, czyli jeżeli kobiety będą wyjeżdżały z prowincji do Kijowa i tam przez cały wolny czas będą gapiły się w telefony to w ciągu jednego pokolenia lat na Ukrainie będzie mieszkało mniej, niż 20 milionów ludzi. Może robione jest to specjalnie, aby „żymianie” mieli zapasowy, bogaty w złoża i ziemię rolną teren na wypadek przegonienia ich z Palestyny?

Ostatni akapicik to kwestia alarmów wojennych, bo to też dosyć memiczne. Zainstalowałem sobie oficjalną aplikację, która głośno wyje, gdy rząd ogłasza sytuację potencjalnego zagrożenia dronowego czy rakietowego. W aplikacji wybiera się region Ukrainy, który nas interesuje (można wybrać kilka) i w sytuacji zagrożenia telefon zamienia się w syrenę, wtedy teoretycznie trzeba niezwłocznie wiać w podskokach do najbliższego schronu. Pierwszy alarm miałem już w autobusie, kilka minut po przekroczeniu granicy. Niemal wszyscy pasażerowie (w 95% Ukraińcy) popatrzyli na mnie, jak na ciula, co mnie trochę zdziwiło. Zastanawiałem się, czemu mój telefon wyje, a żaden inny nie? Na postoju jedna Ukrainka chciała się zaprzyjaźnić, więc spytałem o te alarmy. Dowiedziałem się, że nikt na to nie zwraca uwagi (może poza terenami około-frontowymi), bo alarmy są co chwile i miejscowym to spowszedniało tak bardzo, że mają to centralnie w dupie. Coś jak nasze „alerty RCB”, tylko 10 razy częściej. Po dotarciu Kijowa pierwszej nocy tych alarmów było chyba z 6. Czyli alarm, po jakimś czasie informacja, że już jest bezpiecznie, a za 20 minut znowu alarm i tak w kółko. Gdybym za każdym razem uciekał do schronu, to nawet nie zdążyłbym przyjść z powrotem do pokoju, a już trzeba byłoby wracać, a najlepiej, gdybym wziął śpiwór i w ogóle nie ruszał się z tego schronu. Problem w tym, że żadnych rakiet czy innych ataków nie było, strachy na lachy. W drugi dzień wyłączyłem dźwięk w tej aplikacji i przestałem sobie tym zawracać głowę. Śmieszną sytuację zaobserwowałem później. Byłem w centrum, pełno ludzi naokoło i nagle zaczyna wyć miejska syrena. Co robią ludzie? Kompletnie nic, zero reakcji, jakby byli głusi, życie toczy się normalnie.

Tyle na dziś, teraz muszę się porządnie wyspać, bo ta niemal 30-godzinna podróż z Kijowa mnie zmiażdżyła fizycznie i psychicznie. Mam jeszcze wolne do niedzieli, więc wkrótce zabiorę się za tekst o nie mniej ważnej 'aferze szpitalnej’, ale dzisiaj na pewno go nie skończę, bo temat jest gruby i co chwilę wyskakują nowe wątki.

RacimiR, 26.06.2026

PS: Teraz patrzę na powyższą linijkę i zauważyłem, że w dzisiejszej dacie są tylko 3 cyfry, tzn. dwójki, szóstki i zera. Jeśli dobrze liczę, najbliższa taka sytuacja będzie dopiero 2 lutego 2060 🙂

PS2: Dzięki dla Krzycha i Tomka.

64 komentarze do “Afera ukraińsko-orderowa i Kijów”

    1. Mariusz "Szczery" Szczerski

      Słyszałem, że obecny sobotwór putina i żyd zełeński służą żydowskiej sekcie chabad lubawicz by mordować słowiańską ludność Rosji i Ukrainy. Na Ukraine mimo wojny wprowadzają się żydzi. Wiedzą, że izrael długo już nie pociągnie (problem z wodą, muzułmanie wokoło, to ludobójstwo w Palestynie wynika z panicznego strachu przed wyparciem, chcą spróbować jeszcze poczuć kontrole) więc uciekają. Słowianie ukraińscy nie mają zapewne tam wstępu na żydowskie miasteczka, najpewniej zagrabione Słowianom którzy poszli się bić. Szczególnie, że tam było dawne państwo chazarów, przodków współczesnych żydów akenazyjskich. Wiele „ukraińskich” oligarchów to żydzi.
      Z resztą do Polski też coraz więcej się ich sprowadza, i zagrożone są kamienice, i dostają Polskie paszporty i pewnie są w drodze po obywatelstwa. Mogą legalnie kraść mieszkania Polaków na drodze sądowej a sędziowie postkomuchy i żydzi im pomogą. Ogólnie to powinno być prawo, że jeśli nie mieszkałeś w Polsce 50 lat to twój majątek przepada, załatwiłoby to troche problemów z takimi, ale wiadomo, że nasz pro-żydowski przecież rząd nigdy tego nie zrobi. A Ukraińców do Polski, niech słowianie biją się między sobą, to nie skupią się na tym, że żydzi przejmują ich ziemie. Ale oczywiście im wolno, bo goje to nie ludzie, a krytyka ich to antysemityzm, który rząd chce teraz ostrzej zwalczać XD. A to, że z semitami nie mają wiele wspólnego to inna sprawa. Wcale nie muszą zrobić tu państwa, wystarczy, że ze słowian zrobią obywateli 2 lub 3 (bo jeszcze imigranci są ważniejsi od nich) kategorii.

      1. Możliwe, że ta wojna była celowo wywołana przez Żydów, ale raczej nie z tego powodu, o którym myślisz. Wręcz przeciwnie, chodziło o to, żeby Żydzi z Ukrainy (a jest tam ich niemało) uciekli do Izraela — jeżeli nie przed samą wojną, to przed rosnącymi nastrojami neonazistowskimi na Ukrainie. Izrael boryka się od lat z demografią, i póki co przegrywa z ludnością muzułmańską na własnym terenie. Alija z Ukrainy mogłaby pomóc.

      2. PolsiPolishPolackski

        „Słyszałem, że obecny sobotwór putina i żyd zełeński służą żydowskiej sekcie chabad lubawicz by mordować słowiańską ludność Rosji i Ukrainy”

        Nie wiem czy sobowtór ani żyd, ale projekt Niebiańska Jerozolima na pewno nabiera barw.

        „:Słowianie ukraińscy nie mają zapewne tam wstępu na żydowskie miasteczka” > zapewne.

    2. PolishPolackski

      Jasne.
      Od 1991, odkąd Ruscy wyszli z Polski w pizdu i nic od nas od wtedy nie chcieli – na pewno jednak wymyślili, żeby za 30 lat zalać nas banderowskim gunwem.

      Po to Putin przejął władzę.

  1. Dzięki za super artykuł o Kijowie, dobrze że wróciłeś przed fala upałów,
    bo np. dzisiaj idzie się zesrac pomimo że mieszkam na wsi.
    Więc prawda jest ze wojna właściwie
    poza frontem i na wschód nie jest widoczna w reszcie Ukrainy,
    tak orban propagowal a ja mu nie wierzyłem.
    To że mają wywalone na przeczulone alarmy dowodzi to aż za nadto.
    Miasto kijów od strony architektury przypomina mi krakow
    (zresztą Gdańsk też podobny do Krakowa) albo po prostu
    mi już tą architektura spowszedniala analogicznie jak wszystkie auta to
    teraz suwy. A kijów to jedyne miasto na świecie gdzie są 2 salony bentleya!
    Podejrzewam że właścicielem tych wszystkich ładnych budynków, hoteli
    są oligarchowie upadlinscy (czyli sam wiesz dobrze kto, ci no żymianie).
    Nakradli spory % funduszy wojennych z zachodu to i mają. Stąd ta masa
    nowych aut na ulicach. A w tych blokowiskach gigantach mieszka wiadomo
    plebs. W sumie żymianin dbają o swoją własność i tam drony ich nie rozwalaja.
    Jak już to bloki.
    Mężczyźni pracują albo na wojnie, nic dziwnego że same kobiety na ulicach
    z fonem na ryju (u nas wśród młodzieży to samo, a nawet w wieku srednim
    więc akurat to mnie nie dziwi). Sam w tablecie spędzam 3-4h dziennie,
    odzwyczailem się od TV, no ale nie pracuje wiec mam czas.
    Jak napisałeś o tych samotnych kobietach, i angole czy szwaby się dowiedza
    to zrobią najazd na kijów jak w przeszłości zrobili to z Wrocławiem, krakowem
    czy Praga.
    Dla kontrastu rekomenduje krótki wyjazd na polską wieś czy powiat, choćby
    przejazdem, dominuje siwizna laska i trudności z poruszaniem się.
    Jak jestem w sklepie to w miarę ładna kobieta widzę raz na 2 miechy.

    Z tą wojna to już dawno pisałem żeby trwała tyle co np w Wietnamie, i na jednego
    zabitego upadlinca przypadło 10 kacapow, proporcja dla mnie idealna, ale
    jest jeden do jeden. Oczywiście polska nie powinna ani grosza na te wojne płacić,
    niestety jako unijne parobki dajemy miliardy i część ląduje w kieszeni oligarchow,
    (żymian) i stąd ta super luksusowa centralna cześć Kijowa.
    Może jak upadlincow po wojnie zostanie z 10 milionów to im rura zmieknie,
    i sami zresygnuja z nazizmu banderyzmu.
    Jednak już podsumowując jestem pełen podziwu że stawiają czoła Rosji,
    ta wschodnia dzikosc, turanskosc bitnosc i chamstwo upadlincow przez nas krytykowana
    na wojnie to jednak ich atut. To jest właśnie to że im się wojowac jednak chce.
    Jestem też pod wrażeniem jak rozwinęli od zera wojnę dronow, jaki uczynili postępy,
    i produkują ich 7 milionów rocznie.
    A teraz popatrzmy na nasz polski śrmrodek.
    Czy nasza młodzież, rurkowcy, gender i inne miękkie faje walczyłyby z Rosją gdyby
    nas napadła.jak Ukraine? Wątpię. Po 24 h Tusk i spółka ogłosililiby kapitulacja,
    i oczekiwali aż NATO nam hahaha pomoże. I Rosja wzięłaby łatwo prawa stronę
    Wisły bo tak wojska i baz 4 lata temu nie było, Niemcy wzięłyby resztę i byłoby po
    Polsce.

    1. Co z tego że są tam tysiące pięknych samotnych kobiet, jeśli mają pewnie wymagania z dvpy typu Maserati,, lub co najmniej Audi A5, do tego pewnie mają porobione usta glonojada kto
      Mnie skręca jak widzę w wielu sklepach w Polsce słodycze Roshen

      od RacimiR: Glonojadów trochę niestety tam jest. Na wymagania (obu płci, czy nawet w innych strefach typu praca, handel itd.) znaczny wpływ ma prawo popytu i podaży oraz konkurencja, a wśród kobiet w Kijowie jest ona ogromna, więc muszą zejść z nierealnych wymagań, albo gapić się w telefon do końca życia. Na pewno w Polsce jest więcej księżniczek, które mają wymagania z kosmosu, nie oferując nic w zamian.

    2. PolishPolackski

      „Z tą wojna to już dawno pisałem żeby trwała tyle co np w Wietnamie, i na jednego
      zabitego upadlinca przypadło 10 kacapow, proporcja dla mnie idealna”

      Dlaczego?

      Mylisz się co do samego bezpieczeństwa Polski.
      1 banderowiec – to śmiertelne zagrożenie dla Polski, co udowadnia nie tyle 12 ostatnich, czy 30 ostatnich lat, co kilka ostatnich dni.
      1 rusek – to zero zagrożenia dla Polski, co udowadnia ostatnie 30 lat.

      „Oczywiście polska nie powinna ani grosza na te wojne płacić” i tu jest sedno.

      od RacimiR: Z 1 i ostatnią linijką się zgadzam, natomiast z środkiem już nie (słowo klucz: „udowadnia”). Przecież ruscy dopiero co odstrzelili jakiegoś malarza w Białej Podlaskiej, a w ostatnich 30 latach mają bardzo długą listę przewinień (głównie finansowych i agenturalnych, ale też Smoleńsk).

      1. PolishPolackski

        Serio? Ruscy odstrzelili?
        Bo co, bo banderowcy tak powiedzieli?
        Przecież ten malarz był na banderowskiej liście do odstrzału.

        od RacimiR: To ma sens, gościu malujący karykatury Putina był na banderowskiej liście do odstrzału 😉

        1. Ten koleś ponoć nie lubił zarówno putina i ukrów.

          od RacimiR: To czemu malował tylko karykatury Putina, Stalina czy Kadyrowa, a nie banderowców?

  2. Małe sprostowanie. Po za Janukowyczem innym prezydentem Ukrainy, który nie otrzymał Orderu Orła Białego to śp. Leonid Krawczuk.

  3. Tusk, postawiony przed decyzją „podpisać czy nie podpisać”, nie rozkminiałby tego w ten sposób, w jaki to opisujesz, tylko zrobiłby po prostu to, co by mu kazał Merz.

    od RacimiR: Suwerenność Tuska już drugorzędne dywagacje, ważne że musiałby formalnie opowiedzieć się po którejś ze stron (prawdopodobnie przeciwko Ukrainie, czyli musiałby podpisać papier, zainicjowany przez Nawrockiego), co rozjuszyłoby (i tak już zdemobilizowanych brakiem rozliczeń i anulowania wyborów prezydenckich) silnych razem, którzy są kluczowi dla przetrwania całego obozu tzw. „liberałów”.

  4. > Pomijam już to, że Polska i inne kraje raczej będą blokowały możliwość importu ukraińskiej żywności, bo położyłoby to tę branżę w całej UE.

    Chyba nie. Jak Mercosur przeszedł (mimo rozbieżnych zdań na ten temat), to i ukraińskie zboże przejdzie. Niestety.

    od RacimiR: To byłoby dużo gorsze, bo Ameryka Płd. nie ma tylu czarnoziemów i nie może przesyłać towarów koleją (koszty i czas transportu/przeładunku z Ukrainy są znacznie niższe), z kolei jest wielokrotnie bardziej chłonnym rynkiem zbytu od Ukrainy (druga strona Mercosuru, polegająca na tym, że oni nam również cła znoszą). Żeby Ukraina weszła do UE (czyli miała z miejsca zniesioną barierę celno-handlową) muszą zgodzić się wszystkie kraje, a już teraz jest kilka, które się sprzeciwiają, pozostała większość milczy w tej sprawie, bo nie chcą być uznani za przyjaciół Putina. Na akcesji Ukrainy do UE najbardziej straci Polska, bo jesteśmy najbliżej nich i eksportujemy na zachód to, co oni w dość łatwy sposób mogą wyprodukować taniej od nas (a szanse na to, że polskie firmy będą właścicielami środków produkcji na Ukrainie są niewielkie, bo po pierwsze ich 'decyzyjni’ średnio nas tam lubią i szanują, a po drugie krajem rządzą oligarchowie, którzy sami chcą położyć na tym łapę). Ponadto po akcesji Ukrainy do UE to oni będą (naszym kosztem) głównym beneficjentem środków z funduszy UE z powodu żenująco niskiego PKB.
    Na szczęście ich wejście do UE w najbliższej dekadzie jest mało prawdopodobne, to po prostu zbyt dziki, skorumpowany, półmafijny kraj o mentalności postsowieckiej. Na pewno najpierw musiałaby się skończyć wojna i musieliby pozbyć się nieokrzesanego gwiazdora ze stołka głowy państwa (co jest raczej pewne i już by się stało, gdyby nie zasada, że nie zmienia się wodza w czasie wojny), a potem wprowadzić milion cywilizujących, wymagających czasu reform.

    1. klioes vel pislamista

      Nie, Racimirze! Oni juz w Unii sa. Po prostu bez formalnego wstepowania znalezli sie w Unii na PREFERENCYJNYCH warunkach.

      od RacimiR: Są specjalnie traktowani z powodu wojny, ale to coś innego, niż regularny członek (np. funduszy europejskich niet).

      1. Nie nazywa się to funduszami europejskimi, ale dostają od UE bardzo dużo pod innymi nazwami.

        od RacimiR: Unia dużo kasy rozdaje, np. w Afryce, ale to nie oznacza, że Afryka jest członkiem UE. Rozdawanie kasy za darmo to nie jest członkostwo w UE.

  5. > innym razem widziałem cukierki Wawel (podobnie- wybór cukierków był ogromny)

    Wawel jest niemiecki.

    > W Polsce jest znacznie więcej ukraińskiego biznesu, niż odwrotnie

    Też nie bardzo. W sumie tylko marka Obołoń ma jakąś sprzedaż, poza tym jakieś sklepiki z towarami z różnych nietypowych krajów (można tam kupić np. ukraińskie suszone solone kalmary, ale równie dobrze można tam kupić np. sok z granatów z Azerbejdżanu).

    No chyba, że liczysz Ukraińców pracujących w Polsce na własnej działalności jako ukraiński biznes, ale też chyba jest ich mało — raczej zakładają te działalności w Polsce, żeby mieć łatwiej na rynku.

    od RacimiR: Wawel ma głównego udziałowca z Niemiec, ale centralę ma w Polsce, notowany jest też na GPW. Nie mogą więc robić tego, co robią stricte niemieckie firmy, tzn. jechać na permanentnej „stracie” księgowej i transferować nieopodatkowane miliardy (w formie pseudokosztów) do centrali w Niemczech. Jedyne co mogą zrobić to wypłacać sobie nierealne dywidendy, ale wtedy po pierwsze 19% podatku Belki trafi od razu do polskiego budżetu, po drugie zarżną kurę, znoszącą złote jaja, po trzecie pozostałe ponad 40% akcjonariatu też musiałoby je otrzymać.
    Co do biznesu- saldo handlowe obecnie jest mniej więcej wyrównane, ale my im sprzedajemy głównie grubsze tematy, np. pojazdy szynowe Pesa. Ciężko też obliczyć prawdziwe saldo, skoro my im dajemy za darmo różne rzeczy nieoficjalnymi kanałami.
    Z kolei Ukraińcy bardzo szybko budują swoje przyczółki w Polsce (podejrzewam, że częściowo za kasę, którą dostają wojnę z Putinem), rozwój w ostatnich kilku latach jest ogromny, a pomaga im w tym duża miejscowa diaspora, która rozkręca biznes w najtrudniejszym, początkowym etapie (tak samo było z Polakami w UK, którzy dzięki małym sklepom dla Polaków rozpoczęli tworzenie łańcuchów dostaw i ekspansję naszych artykułów na brytyjski rynek i dzisiaj na duża skalę kupują je także miejscowi w dużych sieciach typu Tesco czy Lidl). U nas rozpycha się np. wspomniana Nowa Poszta, czy powstające jak grzyby po deszczu sklepy Best Market, w których są tysiące produktów „z całego świata”, ale „przypadkiem” prawie wszystkie są z Ukrainy (a w drugą stronę mamy 2 wódy i półniemieckie cukierki na cały kijowski hipermarket). W Auchanach, które są chyba jedyną już siecią hipermarketów w Polsce, bo inne się zawinęły (Real, Tesco) lub pomniejszyły (Carrefour)- jest też mnóstwo rzeczy z Ukrainy (tych oficjalnych i tych udających, że są polskie).
    Połowa miodów w naszych marketach (tych zachodnich, ale dla klientów Polaków) jest z Ukrainy (na większości słoików nawet nie jest napisane skąd to jest, bo wystarczy formułka, że 'mieszanka miodów z UE i spoza UE’, podobnie jest ze słonecznikiem), do tego mnóstwo olejów spożywczych czy produktów zbożowych. Oni ogólnie mają strategię, aby nie chwalić się na etykiecie, że coś jest z Ukrainy, bo dla polskiego konsumenta to raczej wada, niż zaleta (to samo robią Chińczycy). Są liczne kruczki prawne, żeby napisać, że coś jest „polskie”, ale wcale takie nie jest (np. jako „producent” wpisany jest dystrybutor, przetwórca, albo importer, wtedy całość jest „made in Poland” z kodem 590).
    Jeśli chodzi o produkty, dostępne w sklepach dla zwykłego Kowalskiego (ukraińskie w Polsce vs polskie na Ukrainie) to biją nas na łeb wielokrotnie. Czeskiego piwa jest więcej na Ukrainie, niż wszystkich naszych artykułów razem wziętych.

  6. Co się stanie za 20 lat?

    Jeśli chodzi o Ukrainę, to ich historia niepodległej państwowości zaczyna się od Ukraińskiej Republiki Ludowej i Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (istniały od 1918 do 1919/1923- dla ZURL oraz od 1918 do 1920- dla URL).

    od RaimiR: oni uważają się za spadkobierców Rusi Kijowskiej.

    1. Co się stanie za 20 lat?

      Rozumiem. Jednakże swoje prawa do bycia spadkobiercami Rusi Kijowskiej mogą rościć sobie także Białoruś i Rosja. Dobrym pytaniem pozostaje, które państwo z Rusią Kijowską najwięcej łączy.

      od RacimiR: Podejrzewam, że żadne. Białoruś i Rosja to nienajlepsze przykłady, bo one są oparte na historii Księstwia Moskiewskiego, które było wrogiem państwa nowogrodzkiego (i ostatecznie je etapami zniszczyło).

    2. klioes vel pislamista

      „oni uważają się za spadkobierców Rusi Kijowskiej”
      I maja poniekad racje.

      od RacimiR: To już temat bardziej dla historyków, a może nawet filozofów. Skoro tak myślą, to zamiast robić patronów z UPA niech wybierają bohaterów z czasów Rusi Kijowskiej.

      1. Tymczasem Białorusini uważają się za spadkobierców … Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dla nas to w sumie dobrze.

        od RacimiR: Pewnie są tacy, ale to folklor. Akurat pogardzani i nielubieni Białorusini to paradoksalnie jedyny sąsiad, z którym nie mamy jakiejś spiny historycznej (może jeszcze Słowacja).

        1. Nawet chyba jedyny, bo Słowacja brała udział w agresji na Polskę w 1939 roku.

          od RacimiR: To była Czechosłowacja, w dodatku anektowana przez malarza. Sama Słowacja nic nam nigdy nie zrobiła (w przeciwieństwie do Czechów, gdzie w obie strony dochodziło do różnych spin głównie na Śląsku Cieszyńśkim).
          Na tej zasadzie można powiedzieć, że Kazachstan brał udział w agresji na Polskę w październiku 1939.
          Słowacy to najbardziej przyjazny nam naród z wszystkich. My z kolei bardziej lubimy Czechów, którzy w dużej części uważają Polaków i Słowaków za podludzi i dzikusów (ostatnio się to trochę zaczęło zmieniać z powodów gospodarczych i wysokości zarobków, wcześniej sporo Polaków z nizin społecznych jechało do Czech do pracy, bo zarobki trochę lepsze, alkohol tańszy + legalna marihuana i hazard kasynowy i Czesi na podstawie tych ludzi wyrobili sobie negatywną opinię o Polakach jako patusach, którzy chcą się tylko najebać, zjarać i grać w karty na pieniądze).

          1. Co się stanie za 20 lat?

            Słowacja w latach 1939-1945 była Pierwszą Republiką Słowacką, która należała do państw niepodległych, lecz mocno uzależnionych od Niemiec (była państwem satelickim Trzeciej Rzeszy).

          2. RacimiRze, Słowacja! W marcu 1939 Niemcy anektowały resztki Czech, a ze Słowacji zrobili formalnie niepodległe państwo, aczkolwiek satelitarne. Armia Słowacka zaatakowała Polskę we wrześniu 1939.

            od RacimiR: Tak czy inaczej sami z własnej woli tego nie zrobili. Analogicznie, Polacy z własnej woli nie najechali Czechosłowacji w 1968, bo decyzja została podjęta „piętro wyżej” (aczkolwiek niektórzy starsi Czesi do dziś mają o to ból dupy wobec Polaków).

          3. Różnica jest taka, że Polacy w 1968 zostali wysłani do Czechosłowacji z karabinami, ale bez amunicji, na wypadek żeby im nie „odbiło” jak na San Domingo.

            Natomiast Słowacy owszem amunicję mieli, i strzelali. I nie „odbiło” im, chociaż wiedzieli, że jako Słowianie też są na liście do rozwałki, i mogą w ten sposób najwyżej negocjować miejsce na tej liście.

        2. Zappmniałeś o działalności braci bielskich dla których wokewood zrobiło hagiografię. To tacy białoruscy banderowscy z obrzezanymi w kroku.

  7. Co się stanie za 20 lat?

    Jeśli chodzi o to, kiedy pojawiła się obecna niepodległa Ukraina. Ukraina obecna odzyskała niepodległość 24 sierpnia 1991 roku , a nie w roku 1990 (1 marca 1990 niepodległość wtedy ogłosiła Litwa).

  8. A co do tych smartfonów rozumiem jak ktoś przeglada portale aukcyjne czy z ogłoszeniami ale co ludzie widzą w tych 5 sekundowych filmach dla upośledzonych spastyków które odtwarzają się wkółko od nowa.

    od RacimiR: Dokładnie tak jest. Internet sam w sobie nie jest zły, ale to co dzisiaj robi młodzież to klasyczny eskapizm i wylogowanie się z życia realnego na rzecz jakichś debilnych pożeraczy czasu.

  9. A może te Ukrainki przeglądają portale randkowe, zwłaszcza zagraniczne?

    od RacimiR: Z tego co sam widziałem (nie, żebym specjalnie się gapił, ale nieraz np. w metrze mimowolnie widzisz czyjś telefon) to były to tiktoki, instagram i jakieś kretyńskie gry w kolory/diamenty. Może niektóre przeglądały portale, ale podejrzewam, że na próżno (tzn. wymagania z kosmosu).

  10. Polecam książkę Benjamina Abelowa – „Jak Zachód wywołał wojnę na Ukrainie. W jaki sposób polityka USA i NATO doprowadziła do politycznego kryzysu wojny i ryzyka konfrontacji nuklearnej”. Która przedstawia inną perspektywę tego kto rozpoczął tę wojnę.

    1. Tak, są też książki o tym, że to Polacy są winni II w.ś. Oraz o tym, że Niemcy w 1914 musieli zaatakować Francję i neutralną Belgię.

      Bzdury.

      Niektórzy ludzie, zamiast przyjmować najbardziej logiczne wyjaśnienie, przyjmują najbardziej, powiedziałbym, kreatywne; a im bardziej oderwane od rzeczywistości, tym kreatywniejsze.

      1. Tak, i jeszcze to, że „Autor proponuje negocjacje jako najlepsze rozwiązanie konfliktu na Ukrainie. Chociaż żadna ze stron nie będzie zadowolona, a porozumienie nie będzie pozbawione wad, to jest to najlepsza opcja w obecnej sytuacji.” Chamberlain też tak mówił w 1938 roku.

        od RacimiR: To co byś zrobił?

  11. egshjdfouiyfhsuizdygseaa

    ja sie postaram stonować słowa wbrew temu co zaraz przeczytacie (świadomy człowiek powinien rozumieć skąd , jak i dlaczego to jest tak napisane takjak jest i czytać między wierszami , bo nie ma ani bezpieczeństwa , ani prawa , ani wolności słowa , pozdrawiam świadomych)

    dziwie sie tobie , że pojechałeś do tych obsranych gównem widlarzy. jeszcze bardziej dziwi mnie jak mówiles , że jesteś z Polski , to nie dostawales mely na morde za każdym razem. ja miałem neutralny stosunek do gównem-ujebaniny zanim nie dowiedziałem się o Wołyniu , gloryfikowaniu przez nich tak samo jak cały ichgównoród obsranych gównem śmieci ludzkich pokroju bander-cwel-y , sz-chuj-chewycza czy innych pizd życiowych , których jedynym osiągnięciem była walka z bezbronnymi kobietami i dziećmi , a jaki naród tacy bochaterowie. pojebane to jest , że Polak nie uczy się o największej zbrodni przeciwko ludzkości jaka miała miejsce 9orkutne ludobójstwo torturami na bezbronnych cywilach) i to już któreś z koleji na ich własnym narodzie.

    w ogóle nie rozumiem dlaczego ktoś miałby jechać w ten gównoland kiedykolwiek , pomijam słonia pokroju czyli bardzo słusznych ataków Putina na ten ich nazioland tak jak trafił w muzeum banderowskie nie raz więc można jako postronny oberwać rakietą. ale po prostu w naziolandzie cokolwiek powiesz źle o (k)upa i możesz dostać siekiere w mózg a jeszcze ukry zamiotą sprawę pod dywan bo bochater walczył za wielkiju ukrajenu. pojebany naród , który powinien być jebany na każdym kroku gdziekolwiek się tylko pojawi.

    ten order to jest któraś rzecz z kolei którą odpierdalają ukry , bo cały czas pomimo wojny jebią nas do organizacji międzynarodowych , drenują Polskie pieniądze , banderowskie flagi czy to gówniałego koloru czarnoczerwone czy obsranego koloru żółtoniebieskie wszędzie kurwa w Polsce powiewają , te kurwy zajebane jeszze wszędzie nazywają ulice budują muzea , stawiają pomniki i czczą skurwiałych śmieci ludzkich jak bandera , który był cwelem w niemieckim więzieniu , może to sobie ceni przeciętny sraką ujebaniec.
    a to kurwa jego w kurwe zajebana przez Murzynów mać w czasie największej rzekomo wojny na świecie. kurwa wyobraźcie sobie co te kurwy będą żądać od Polaków jak wojna się skończy. już kurwy pokroju tej szmaty panczenko(sranczenko) se pogrywają , cały rząd w Polsce to kurwa jebani zdrajcy od w dupe ukrowskiego pis-uaru przez ko kurwy obywatelskie , potem mamy cwel-wactwo z zandbergiem kurwą i inne szmaty jak żchujkowska i jakurwachira albo wisienka na torcie z gównia kurwa biejat która chciałaby obciągnąć banderowską knage.

    nie rozumiem kurwa ludzi , którzy liżą dupe usraińcom , a nienawidzą Rosjan. rozumiem mieć problem z Rosjanami bo historia , ale wtedy ktoś zdrowo rozsądkowo myślący powinien na równi stawiać sraką ujebańców. naturalne powinno być jebanie ukrów po całości i codziennie , a Rosjan jak kto woli- neutralnie albo przyjaźnie albo niech sobie nie lubi , ale pamiętajmy , że Rosjanie walczą z nazizmem teraz. za to cała kurwnia-europejska wspiera ten nazizm ukrowski.

    rozpierdala mnie to jak najzjebańczy naród świata jest wychwalany i liże się im dupe i kłamie , że bronią cokolwiek innego niż żymiańskich interesów i wielkich korporacji. to kurwa tyle strajków że ja jebe: ludobójstwo torturami bezbronnych cywilów + negowanie tego ludobójstwa + brak godnego pochówku , bo te kurwy by pokazały światu jakimi są kurwami i chuj im w dupe + czczenie śmieci i cweli jak bandera i szuchewycz + jawny nazizm z tatuażami ze swastykami na tych cwelach + dekalog usrańskiego nacjonalisty , który nie został potępiony do dziś… tam kurwa jest kłamanie i okrucieństwo wpisane w ten dekalog. jak kurwa można odróżnić ukra rzekomo cywila ukra od banderowca… kurwa mać nie da się , więc trzeba założyć , że każdy ukr to kurwa i śmieć i pluć im na morde i jak mówił też któryś brytolski cwel żeby bombardować niemców profilaktycznie co kilka lat – jak na moje to kurwa trzeba ukrów bombardować profilaktycznie co tydzień i odgrodzić ich murem by świat odetchną z ulgą , tylko najpierw ich trzeba zdemilitaryzować zdenazyfikować i przejąć czarnobyl i zabrać im wszystkie elektrownie jądrowe bo te jebane gównem kurwy byłyby w stanie znowu zagrozić zatruciem nuklearnym połowie planety. kurwa jak ktoś mi nie wierzy to z filmu czarnobyl było mówione , że w chuj reaktorów rbkm było w zsrr , ale kurwa oczywiście tylko ten zarządzany przez sraką ujebańców się rozpierdolił , tam gdzie byli Rosjanie jakoś nic się nie stało kurwa mać…

    a kurwa mać oczywiście prawie zapomniałem – że jeszcze te kurwy niemyte mają czelność kurwa płakać o Akcji Wisła. Akcja Wisła to bardzo pokolowe rozwiązanie gdzie znowu cały świat obchodzi się ze sraką ujebańcami jak z jajkiem zamiast wjechać z odwetem co im się należy. jak kurwa jakiś zasraniec ukrowski może to porównywać kurwa. jak mnie to wkuriwa to nie mam słów. przesiedlenia pokojowe i to jeszcze na bogate ziemie poniemieckie i sraką ujebaniec puszcza swoje zwieracze , a kurwa nie widzi zbrodni i tortur na cywilach w dużo większej liczbie. posieććie kurwa sobie na jutubie ukrowskim i zobaczycie jak te kurwy piszą że albo trzeba Polakom powtórzyć Wołyń albo nawet zrobić coś gorszego. my mamy mur postawiony na granicy z nie tym krajem co potrzeba i nie chodzi mi żeby przestawiać go na Rosję!
    no kurwa ten naród ukrowski nie był w stanie się obronić przed rzekomym głodem rzekomo zrobionym przez zsrr jakoś hołodomor (gównodomor) kurwa nazywają , a kurwa zaraz potem momentalnie się rzucili na Polaków w 39. właściwie to gdyby nie druga RP to pewnie cały ten ścierwo naród ale i niestety mniejszość Polska by zginęła od głodu , który te kurwy ukrowskie zdołały utworzyć na najżyźniejszych ziemiach na całej planecie … ja pierdole tylko ukry są w stanie tak zjebać.

    teraz kurwa mamy ich od 5 do 8 milionów hahłaków szoszonów banderowców gównem obsranych urków. już dzisiaj za sam order kurwa order kurwa czyli całe nic nam jeden z drugim banderowcem grozi , że będą wypowiadać wojne Polakom , Węgrom , Słowakom , Czechom jak ktoś będzie miał do nich roszczenia. kurwa mać wyobraźcie sobie , że jak gównem kurwa usranina nas zaatakuje to Rosja za kare założy ręce i będzie patrzeć jak na powstanie warszawskie (bo kurwa my finansujemy mordowanie bochaterskich Rosyjskich żółnieży przez nazioli ukrowskich) , całe nato jak w 39 obsra zrboje bo kurwa tyle warty jest jebany w dupe zachów homoseksualny i zeroemisyjny. a jak my się zaczniemy bronić , a ukry nie umieją walczyć z żądną armią , to od razu ukrowscy cywile wszyscy kurwa powstaną i Polska armia nie da rady , a Polacy w przeciwieństiwe do ukrów są rozbrojeni… znowu zrobią Wołyń na terenie całej Polski a cały jebany w dupe zachodni świat będzie patrzył i gówno robił.

    nienawidzę każdego jebanego ukraińca i chuj im w dupe wszystkim bez wyjątku zawsze i wszędzie!!!

    od RacimiR: Jak piszesz „kurwa” czy elementy fekalne w każdym zdaniu to nie dodaje powagi. Ja tam pojechałem bo jest tanio i miasto bardzo ładne. Gdy ktoś leci do Turcji czy Egiptu to nie oznacza od razu, że jest fanem islamu. Z takim podejściem trzeba by w ogóle z Polski nie wyjeżdżać. Ukraińcy na ogół lubią Polaków i tyle, sam się o tym przekonałem. Byłem bodajże w 2018 roku we Lwowie i tam też lubili. Ja osobiście znacznie bardziej wolę w Polsce 2 miliony Ukraińców, niż 2 miliony ciapatych. Ja od dziecka nie lubię Rosji (znacznie wcześniej, niż stało się to modne) za to, że nas co chwilę napadała, z czego dwukrotnie (rozbiory i PRL) bardzo skutecznie. Dlatewgo mam dla Ukraińców pewną taryfę ulgową w tej wojnie, co nie oznacza, że jestem ich sympatykiem (a tym bardziej ich kasty politycznej) i że będę tolerował kult UPA.

    1. Hołodomor był na terenie należącym do ZSRS (Ukraińska RSS), a rzeź wołyńska na terenach należących do 1939 roku do II Rzeczypospolitej, które znalazły się pod okupacją niemiecką. Więc obie sprawy dotyczyły dwóch różnych populacji Ukraińców. Hołodomor wyniszczył ludność ukraińskojęzyczną (głównie wiejską), stąd stosunkowo mało ludzi mówiących po ukraińsku na wschodzie Ukrainy. Do opustoszałych wsi sprowadzono rosyjskojęzycznych osadników.
      Ciekawe, że wiele osób nienawidzących Ukrainy, a lubiących Rosję pamięta o Wołyniu, a nie wspomina np. o operacji polskiej NKWD, w której według niektórych szacunków zginęło nawet 200 tysięcy Polaków. Nie wspominając już o Katyniu i tradycyjnych wywózkach na Sybir za czasów carów.

      od RacimiR: Dokładnie o to chodzi. Ukraińcy są dla niektórych 'patriotów’ tacy źli, że automatycznie wybaczają wszystkie zbrodnie rosyjskie o znacznie większej skali.

    2. Zarówno lubienie ruskich, ukraińców i białoruskich jest głupie tak samo
      Wystarczy zobaczyć na kogo głosują u nas przedstawiciele tych nacji zwłaszcza najliczniejsi wcześniej białorusini. Oczywiście na Parchaty Odłam. Chcac 2 milionów ukrainców będziesz miał dożywotnio Parchaty Odłam plus te małpy inżynierskie bo popierają tych co je sprowadzają.

  12. klioes vel pislamista

    Dziekuje, Racimirze, za bardzo dobry i ciekawy artykul. Wiadomo, ze pierwsza ofiara kazdej wojny jest prawda. Dlatego tak wazne jest przekonanie sie samemu, jak jest?
    A jesli nie przekonanie sie samemu osobiscie, to przeczytanie wiarygodnej informacji od wiarygodnego czlowieka. Naprawde bardzo dziekuje!

    Co do analizy, to jakkolwiek podzielam zdanie o tym ze kozacka fantazja nazbyt poniosla tzw. elity ukrainskie w sprawie polskiej, to jednak podejrzewam tez bardziej ich przemyslana strategie.
    Jasne jest, ze musza wojne zakonczyc. I jasne jest, ze oznacza to, uznanie start terytorialnych. A to niepopularna decyzja. „Najlepiej” wiec co zrobic? „Najlepiej” oskarzyc Polske o zmuszenie Ukrainy do tego niekorzystnego pokoju! A jak to przeprowadzic? Prowokujac Polske to antyukrainskiej reakcji. ZELENSKI SPROWOKOWAL. Ten Zymianin i jego aklici prowokuja i beda prowokowac dalej. Celem jest obarczenie Polski wina.
    To bardzo dobrze tez wpisuje sie w antypolski banderyzm i melnykizm…
    W koncu, jak ograniczymy tym nazistom pomoc, to krzykna na caly swiat: „Polska nas zdradzila!
    I musielismy podpisac pokoj…” Taki jest plan.

    od RacimiR: Jeżeli Zełeński ma tajną wiedzę, że wojna za chwilę się skończy to zagrał dobrze (z ukraińskiego punktu widzenia). Jeżeli jednak wojna dalej będzie trwała to pogorszenie stosunków z Polską z czasem wyjdzie mu bokiem (zwłaszcza po pogonieniu Tuska w przyszłym roku).
    Nie obarczą nas główną winą za niekorzystne poddanie się, bo lista czarnych charakterów już wcześniej była bardzo długa (z USA Trumpa i Węgrami na czele). Zresztą oni chcieli się poddać już kilka miesięcy po napaści, ale międzynarodowe gremium (z bardzo aktywną Wielką Brytanią w tej sprawie) orzekło, że mają walczyć jak najdłużej.
    Ja mam przeczucie, że Putin wkrótce jebnie coś grubego (oby nie atomówkę). Ukraina się ostatnio bardzo rozzuchwaliła, atakują zarówno ziemie utracone, jak i te w Rosji (nawet Moskwę), a w drugą stronę nic, jakieś pojedyncze drony. Putin też jest pod dużą presją własnego społeczeństwa, bo od kilku tygodni to oni obrywają po łbie i dla przeciętnego Rosjanina jest to duża zniewaga. Putin albo nic groźnego już nie ma w arsenale, albo chce palnąć raz, a dobrze.

    1. > Jeżeli Zełeński ma tajną wiedzę, że wojna za chwilę się skończy to zagrał dobrze (z ukraińskiego punktu widzenia). Jeżeli jednak wojna dalej będzie trwała to pogorszenie stosunków z Polską z czasem wyjdzie mu bokiem (zwłaszcza po pogonieniu Tuska w przyszłym roku).

      Sprawa Churchilla podpowiada, co może stać się z Zełenskim po zakończeniu wojny. A może być jeszcze gorzej, bo Churchill jednak wygrał (pyrrusowo, ale jednak), a utraty 1/5 Ukrainy i to tej najbogatszej nie da się przedstawić jako wygranej. Poza tym system polityczny na Ukrainie jest o wiele bezlitośniejszy niż w Imperium Brytyjskim, tam frakcje polityczne nie mają oporów przed zamykaniem byłych władz do więzień (np. Tymoszenko siedziała). No i nie bez znaczenia jest fakt, że Zełenski ma rzymskie korzenie, i UPA się nim zajmie gdy tylko skończy się wojna ze wspólnym wrogiem.

      Dlatego Zełenski będzie robił co się da, żeby żadnego pokoju nie podpisać.

      Zełenski nie chciał nic prowokować. Wiedział, co traci, i wiedział, że traci niewiele. Bo i tak daliśmy im już wszystko, co mogliśmy im dać, a sabotować pomocy płynącej z USA i Niemiec z oczywistych względów nie będziemy.

      A order odesłał z własnej inicjatywy, żeby nie stawiać Tuska w niezręcznej sytuacji, którą opisałeś. Forma, w której to zrobił (nadanie tanim kurierem), to taka kozacka dyplomacja ku uciesze gawiedzi.

      > Ja mam przeczucie, że Putin wkrótce jebnie coś grubego (oby nie atomówkę). Ukraina się ostatnio bardzo rozzuchwaliła, atakują zarówno ziemie utracone, jak i te w Rosji (nawet Moskwę), a w drugą stronę nic, jakieś pojedyncze drony.

      Drony latają w obie strony, a w stronę ukraińską także orieszniki, z którymi nawet patrioty nie dają sobie rady. Tylko że media są stronnicze i informują wybiórczo. A front nieubłaganie przesuwa się na zachód. Putin nie musi odwalać nic grubego, bo jest na wygranej pozycji. Właściwym kierunkiem działań w tej chwili nie jest odwalanie niczego grubego, lecz staranne usprawnianie obrony przeciwdronowej oraz masowa produkcja orieszników.

      > Putin też jest pod dużą presją własnego społeczeństwa, bo od kilku tygodni to oni obrywają po łbie i dla przeciętnego Rosjanina jest to duża zniewaga. Putin albo nic groźnego już nie ma w arsenale, albo chce palnąć raz, a dobrze.

      Ma orieszniki. Oraz mnóstwo rezerw. Rosja jest przystosowana do prowadzenia długich, wyniszczających wojen, zawsze była. Stalin dużo bardziej dostawał po łbie, podobnie Aleksander I, i jakoś presji własnego społeczeństwa nie było, lub nie odgrywała istotnej roli.

      od RacimiR: Zełeński w najlepszym przypadku przegra wybory, być może będzie też musiał zjechać do bazy, czyli Izraela.
      Daliśmy im wszystko, co mogliśmy, ale gdyby nie zachowanie Zełeńskiego to dalej byśmy dawali (nad polskimi finansami publicznymi i tak nikt nie panuje, więc kilkanaście miliardów więcej nie zrobi wielkiej różnicy, z SAFE też mieli coś dostać), a teraz może się to zmienić, dlatego gra był warta świeczki (nawet nasz Tygrysek coś ostatnio kręci nosem na oddanie im tych MIGów, które były przed akcją z orderami już klepnięte).
      Rosyjskie drony (te dalekobieżne) niewiele niszczą, prawie wszystkie są zestrzeliwane zanim dotrą do celu (jedynie spadające odłamki są problemem). Oriesznika mają z tego co wiem aż jednego. Mieli 3, ale jeden się rozjebał, zanim zdążył opuścić Rosję, a jeden wyrządził średniej jakości straty (mało istotne w skali całego kraju i wyniku wojny). Koszt i czas produkcji Oriesznika jest gigantyczny, a skuteczność jest wątpliwa. Dlatego Putin może pójść na całość. Tym bardziej, że presja społeczna rośnie po ukraińskiej kontrofensywie i brakuje mu mięsa armatniego pomimo podwyżek żołdu (przyrost naturalny żenada, w dodatku odpowiadają za niego głównie mniejszości etniczne, w dużej części muzułmańskie). Co bardziej ogarnięty Rosjanin wyjechał za granicę, została sama biedota oraz ci, którzy pieniędzmi załatwili sobie uniknięcie mobilizacji. Jak byłem w Tajlandii w grudniu to najliczniejszą grupą poza miejscowymi byli Rosjanie i to w 90% tacy o posturze niedźwiedzia. Znacznie przeceniasz rosyjskie rezerwy, oni są w stanie co najwyżej utrzymać linię frontu, ewentualnie nie robić nic ofensywnego przez wiele tygodni, gromadzić bieżące dostawy i potem puścić wszystko naraz licząc na szczęście (aktualnie właśnie nie nie robią poza fortyfikacją i jakimiś pojedynczymi dronami, które w najlepszym przypadku robią dziurę w dachu, więc można się spodziewać, że gromadzą sprzęt na jedno mocne jebnięcie). Ten kraj nawet bez wojny jest na równi pochyłej i kwestią czasu jest kolonizacja wschodniej części przez Chiny.

  13. PolishPolackski

    „jednak uwzględniając wszystkie „za i przeciw” byłem i tak zwolennikiem Ukrainy.”

    Co mnie mocno zdziwiło i nawet kłóciliśmy się na ten temat w 2022.

    Później trochę ochłonąłem i jednak przyznałem przed sobą samym, że nie wszyscy widzą zatroskaną twarz Dziadka i zapłakane oczy Babci, kiedy opowiadają o ucieczce z Wołynia (akurat moi dziadkowie to w 100 Wołyniacy byli) i o tym, że nie wszystkim się udało, mimo, że UWAGA! zaprzyjaźnieni Ukraińcy ich ostrzegli, dlatego przeżyli ci, co przeżyli.

    Tu trochę chaotycznie, ale nie mam „myśli zebranych”, a nie mogę uaktualniać każdej myśli.

    Ukraina zawsze budziła we mnie takie „awwww..” i nawet tego nie przesłoniły jawne ANTYPOLSKIE i nienawistne wpisy banderowców na różnych forach głównie w latach 2000+, ale wtedy jasne dla mnie się stało, że Ukraińcy nas nienawidzą. Być może trafiałem na ekstremę, sam nie jestem święty, ale gówna wylanego na Polskę i awantur, i oskarżeń ze strony Ukraińców, o rzeczy małe (Akcja Wisła, o której wspomniałeś) względem ich zaplanowanej EKSTERMINACJI narodu polskiego – jasno mnie nakierowały.

    Brak zaufania do większości, bo Dziadkowie…, może mnie bardziej nakierował, nie wiem.

    I potem był rok 2013 i 14. I Slava Ukrainini! I hjerojam slava! I Bandera bat’ko nasz! UPA bahatyry!
    I oczywiście: ROSJA nas najedzie. Za rok.

    Banderowskie świnie właśnie wtedy pokazały, że truchło Bandery i Szuchewycza to NIE ESKTREMA, tylko ich modus operandi.
    Szkoda, że wtedy nie miałem nawyku uwieczniania tego, co widzę i czytam.

    Wtedy widziałem chłopaka, Ukraińca o rosyjskich korzeniach, który został UKRZYŻOWANY i, kiedy konał, dodatkowo podpalony. A pod krzyżem grupka banderowskich odpadów – roześmianych i żartujących. Być może nawet JA to nagłośniłem w polskim internecie, ale teraz – ni chu-chu, nawet śladu nie ma.

    W tym samym roku Rosja trochę wyjaśniła banderowców, którzy odnieśli straty dość konkretne. Zabici i ranni.
    Ci ranni, co dla mnie było obelgą i strzałem w twarz, zostali wyleczeni za NASZE pieniądze.

    Wtedy ludziom powinny się otworzyć oczy. Dla mnie to nie była nowość, ale nowością było widzieć zadżumionych ukrainizmem Polaków. Nic Polakom oczu NIE OTWORZYŁO.

    Osiem lat – to nie jest jakaś k..rwa teoria, bo tak do tego się odnoszą niektórzy – banderowcy mordowali ros.jęz. Ukraińców na wschodzie Ukrainy.

    Wtedy też wszędzie byłem głośny – zablokowano mi wówczas moje główne konta, które miałem od lat, a potem zablokowano też inne, czyli polish polackski, p.polackski, polackski pole itp. – na bieżąco byłem „ruskim agentem” i „kremlowską onucą”, bo „nasze brateńki z Ukrainy walczą za nas”.

    W 2022, w lutym, mówiłem od pierwszego dnia, że pomoc banderowskiej Ukrainie ŹLE dla nas się skończy.
    Poza faktem, że część rodziny miała mnie za głupka, część za zdrajcę moje nowe konta były na bieżąco oznaczane jako 'ruski bot’ – a co pisałem? To samo, co …naście lat wcześniej, co wtedy jeszcze było prawdą, tyle, że nielubianą. Opisywałem CZYM SIĘ SKOŃCZY wiara w kogoś, kto nami gardzi i nas szczerze nienawidzi.

    Efekt? Więcej moich kont zostało usuniętych.
    Ale wtedy już durniowi powinny się oczy otworzyć, bo dzień wcześniej upaiński jenjeral groził Rosji inwazją. Chwilę wcześniej chyba wypłynęły kwity na Majdan 2013, że USA rękami Victorii Nuland (żydobanderówki z USA) zapłaciły nazistowskiej Ukrainie około 5 milardów dolarów za zrobienie antyrosyjskiego syfu.

    Wtedy – wszystkie ręce na pokład, bo Rosja nas najedzie. Za rok.
    Wtedy – znowu mi pozamykali konta, bo byłem ruską onucą pisząc i mówiąc, że Rosja nic do nas nie ma i nie miała, za to banderowskie kmioty mają żądania terytorialne.

    Mamy 30 czerwca 2026 – Ukraińcy WPROST nam grożą.
    Ruscy dalej nie.

    I co?

    od RacimiR: Skoro muszę stać się adwokatem diabła to faktem jest, że absolutna większość Ukraińców (zwykłych ludzi) bardzo lubi Polaków, problemem jest ich klasa polityczna. Jednak nawet w takiej sytuacji nie sponsorują oni billboardów czerwono-czarnych, a tych żółto-niebieskich jest od cholery, praktycznie na każdej ulicy czy rządowym budynku coś takiego wisi. Na Majdanie Niezależności jest miejsce (oddolne) z flagami zabitych, zdjęcie w głównym tekście (jest to tylko niewielki fragment), tam flag banderowskich jest może 1%, mniej więcej tyle samo, ile polskich. W przestrzeni publicznej (zarządzanej przez władze) jest znacznie więcej elementów polskich, niż banderowskich (których nie ma wcale).
    Kilka fotek własnoręcznie zrobionych:
    https://monitorpostepu.pl/wp-content/uploads/2026/06/3.jpg
    https://monitorpostepu.pl/wp-content/uploads/2026/06/4.jpg
    https://monitorpostepu.pl/wp-content/uploads/2026/06/5.jpg
    https://monitorpostepu.pl/wp-content/uploads/2026/06/1.jpg
    Internet rządzi się własnymi prawami, tam sporo jest kontrowersji. U nas wpisów skrajnie antyukraińskich też nie trzeba długo szukać, nie brakuje nawoływań o odzyskanie Lwowa i innych prowincji. Jak jakiś Ukrainiec to przeczyta to też może sobie pomyśleć, że my chcemy ich zaatakować, okroić z terenów i wytłuc co do jednego.
    „Mamy 30 czerwca 2026 – Ukraińcy WPROST nam grożą.
    Ruscy dalej nie.”
    Ja rozumiem, że ktoś nie lubi Ukraińców (zwłaszcza mając rodzinne tragedie z nimi związane), ale problem zaczyna się wtedy, gdy w tej niechęci zaczyna lubić ruskich. Przecież oni są jeszcze gorsi. Katyń, rozbiory, Ribbentrop-Mołotow, okupacja w PRL (przez co do dzisiaj mamy postkomunę u władzy), mnóstwo innych historii. Wszędzie u siebie mają pomniki Lenina i innych zbrodniarzy, całe miasta czy dzielnice są nazwane na cześć ich 'bohaterów’ (np. nazwa Kaliningrad niewielu ukrainofobom przeszkadza, to tak, jakby Ukraińcy zmienili Lwów na Szuchewyczgrad). Nawet w Polsce dalej niemało jest komunistycznych pomników. Tak nas Rosjanie lubią, że jak obalili cara to mając u siebie wojnę domową już zaatakowali Polskę, bo nie mogli bez tego wytrzymać kilku miesięcy, aż ogarną własne podwórko (na szczęście przez ten kretyński pośpiech dostali w pizdę w Cudzie nad Wisłą, bo w przeciwnym razie mogło skończyć się rzezią Polaków). Po 1989 też traktowali nas z buta, zakręcanie gazu, agentura w najwyższych władzach, liczne prztyczki polityczno-historyczne, Smoleńsk. I według niektórych wszystko to razem wzięte to chuj w porównaniu do Rzezi Wołyńskiej. Znajmy proporcje. Najlepiej po prostu być neutralnym w tym sporze i wywierać presję na władze Ukrainy, aby znaleźli sobie innych patronów, co robi Nawrocki.
    Prawdę mówiąc stosunek do Rosji to jedyny powód, dla którego raczej nie zagłosuję na Koronę.

    1. egshjdfouiyfhsuizdygseaa

      bede tym razem mniej kloł.
      ja uważam , że ukry są gorsze od Rosjan. moja sympatia do Rosjan z nieconegatywnej do lekkopozytywnej wzrosła jak zaatakowali ten banderland i dowiedziałem się o mentalu ukrów i Wołyniu (też przemilczanym i zakłamywanym do dziś).

      po pierwsze primo to nie wierzę w ich nastawienie do Polaków , pewnie ewentualnie oni tak robią bo w duchu mają beke , że nas mordowali a teraz Paljak przychodzi to go poklepiemy po pleckach , bo frajery płacą , i bo też na pewno na ich samostiju ukrajenu nie przyjdzie antyukraiński Polak. tych pozytywnych jak ty nic nie zrobią , ale jakbym tam ja pojechał to na pewno bym dostał siekierą w głowe i by kłamali , że się upiłem i naćpałem i utopiłem w kałuży , a rodzinie nie oddali by zwłok jak to przecież mają w zwyczaju. ukrofilów nie będą zabijać jeszcze , bo nie w interesie banderowców teraz by szła fama jakimi są naziolami a przyjezdni masowo znikają.

      po drugie primo to też uważam , że Lwów czyli Polskie miasto pownien wrócić do Polski , nie od razu jakoś dużo prowincji tylko trochę terenów i miasto , bo to nasza historia przez setki lat , a budują tam pomniki i muzea tych śmieci ludzkich banderowców (tylko po ozdyskaniu Lwowa zburzyć i napluć na miejsca muzeów szuchewycza). sam fakt , że przemocą i mordami ukrajena ma te ziemie powinien oznaczać dyskfalifikacje przy ich dzisiejszym nazizmie banderyźmie. ludzi wymordowali i jeszcze im cały świat w nagrode te ziemie oddał HAŃBA! oczywiście , że jednym z elementów kontrybucji za ludobójstwo powinny być te małe tereny wrócone do Polski z miastem Lwów.
      tutaj do tego to też ukr jeden z drugim to powinien się doedukować o Wołyniu i nie z ich banderowskiej zakłamanej wersji , tylko z tej prawdziwej – wtedy niech się nie dziwi jeśli ktoś chce ich zaatakować i wytłuc i to nie tylko Polacy , bo to powinien być argument dla każdego narodu by czyste zło czyli banderyzm zniszczyć do cna! więc logicznie myślący ukr 9o ile to możliwe) znający tą sytuacje powinien rozumieć i posypać ukrowską głowe popiołem…

      po trzecie primo to polećmy po liście:

      Katyń strzał w głowę , a na Wołyniu miałeś gwałcenie zbiorowe małych dziewczynek i rozpruwanie ciężarrnym kobietom brzuchów i zaszywanie tam małych zwierząt – ha tfu na ukrów bo to tylko jedna z grubo ponad 300 sposobów na tortury na Polakach! za Katyń jest przeproszone , a za Wołyń ani ekshumacji ani potępienia sprawców ani nawet godnego pochówku ofiar!
      w ogóle patrze na zdjęcie co dałeś i bezczelne to jest , co ukrom do upamiętniania Katynia????? polityczny teatr , niech zamiast upamiętniać Katynia mi wykopią połowe zachodniej ukradniny i wykopią nasze pomordowane kobiety i dzieci z Wołynia i to upamiętnią!

      rozbiory to nie tylko Rosja ale też nawet Węgry miały udział , a u nas była szlachta debile co za hajs działali antypolsko i weto weto weto wszystko całe obrady. teraz tak wyliczając to przecież mieliśmy germanizacje a nie tylko rusyfikacje , nie mówi się też o promowaniu ukrów i napuszczaniu na Polaków w zaborze austrowęgierskim.

      ribentrop-mołotow nietrafiony , bo ukry przecież widziały w hitlerze swojego boga , nawet jak Niemcy urków dymali w dupe , to ukry i tak ochotnicy wstępowali do brygad ss. czyli masz sojusz ukrowsko-niemiecki hitlertrop-banderfrajer gdzie hitler był gitem a bandera cwelem a ukrom i tka pasował taki sojusz.

      okupacja w PRL to nie tylko wina Rosjan , bo choćby zachód miał nas w dupie i to przed i po rozpoczęci wojny , a to był też but zsrr , czyli sowieci , więc też ukry miały do powiedzenia dużo w tym bucie na Polskiej twarzy.
      i jeszcze przecież do dzisiaj mamy u władzy w Polsce właśnie banderowców , więc ta postkomuna zainstalowała u nas też ukrowskie banderowską agenture u władzy.

      inne historie , to przecież Polacy radzili sobie z Rosjanami kiedyś – upokorzyliśmy ich w Cudzie Nad Wisłą , my jako jedyny kraj na świecie okupowaliśmy ich stolicę.

      pomniki lenina i stalina to przecież tak samo jak pomniki bandery i szuchewycza na uroinie , ale przecież lenin i stalin mordowali też Rosjan , więc tam obrywali wszysccy , ale to argument przeciw Rosjanom zgadzam się , bo powinni pluć na morderców swojego narodu. ukry natomiast czczą nazioli swoich , cośtam zabili garstke sprawiedliwych ukrów ale stalin i lenin mordowali w milionach czyli większa skala.

      szuchewyczgrad zamiast Lwowa – jeszcze zobaczycie za 20 lat o ile sprawiedliwy but nie spadnie na banderowski ryj to tak będzie!

      do dalszycch to zakręcania gazu i smoleńska i agentury to o agenturach ukrowskich u nas mówiłem , a jakbysmy nie mieli idiotów u władzy to może by nie było takich zagrań , frajerska polityka polskojęzycznego rządu pamiętam , że grozili Rosji bo był nordstrim jeden , to Rosja wtedy mówiła , że kurek zakręci , ale jako odwet. a w ogóle to uroina to nawet nie grozi , tylko zakręciła kurek Węgrom. smoleńsk nic nie powiem , bo mało o tym wiem , ale nie oddają wraku jak ukry nie pozwalają na ekshumacje czyli jak dwie krople wody.

      masz mocarstwo atomowe i mały banderowski ukroland i rzeczy praktycznie jeden do jeden , a Rosja jest dużo starszym krajem jeszcze , to no gorzej dla ukrów przecież

      to się postaram być sprawieliwszy i napisze antyrus , bo jest rzecz co mnie wkuriwa w ruskich , że wywozili mase ludzi całe rodziny na Syberie i tam w głodzie i chłodzie ludzie umierali , ale dla mnie to i tak jest rónwno jak Wółyń – dziwie się , że o tym nie piszesz bo to najlepszy argument i raczej jedyny antyrosyjski w zestawieniu z urkami. choć też tam do obozów pracy brali Rosjan i na pewno inne nacje swoje i wszyscy mieli cieżko.

      i po czwarte primo to tak! to wszystko jak pisałem uważam że w najlepszym ukrofilskim zestawieniu jest ledwo na równi a masz ukroland i potężne państwo atomowe co zawsze z historii się uczyliśmy że Rosja jest na wschodzie a ukroland od 30 lat tylko i co?
      ,,I według niektórych wszystko to razem wzięte to chuj w porównaniu do Rzezi Wołyńskiej.”
      dla mnie tak to chuj w porównaniu do Rzezi Wołyńskiej i powiem dlaczego , bo z Rosją jest historia na 1000 lat i my toczyliśmy walki normalne , kiedyś wygrywaliśmy choć częściej przegrywaliśmy i Rosjanie nie odwalali takich rzeczy jak niemcy w 39. teraz mniejszości Rosyjskiej nie ma w Polsce , za to jest ukrowska bardzo liczna o zapędach banderowskich patrz panczenko albo kowal i bodnar czy wypowiedzi tygryska albo tych debilek jak biejat.
      i więcej – ukry podobne mordy na Polakach robili wcześniej – powstanie hmielnickiego albo Koliszczyzna i też mordowali brutalnie niewinnych ludzi torturami! w ogóle to cywile ukrowscy kłamali Polakom że Polacy my somsiedzi was obronimy , a potem mordowali brutalnie i gwałcili jak (k)upa przyszło. cywile ukraińscy kurwa ich mać nie wytrzymałem i musiałem przekląć!
      oczywiście , że ukrowskie zbrodnie są przez to dla mnie gorsze od Rosyjskich! mogę mówić o neutralu jakby ukroina miała potępiony banderyzm i ekshumacje przeprowadzone , przeproszona Polska i cały świat za ich nazizm ale wtedy to nawet tej wojny by nie było , bo denazyfikacja by już przeszła.

      powtarzam! hatfu mela na ukrowski ryj i ich kraj i ich historie!

      od RacimiR: Ukraińcy nie mają w duchu z nas beki, bo 90% w ogóle nie ma pojęcia o Wołyniu. Połowa młodych pewnie nawet nie wie, kiedy była 2 wojna światowa, bo mają w dupie historię i oglądają tiktoki (zresztą to samo jest u nas). Skoro Lwów ma być nasz, to na tej samej zasadzie musimy oddać Wrocław i Szczecin Niemcom. Zdjęcie jest z polskiego cmentarza w Bykowni koło Kijowa, poczytaj sobie o tym miejscu, bo ewidentnie nie wiesz o co chodzi. Pisząc że to bezczelne i polityczny teatr sam sobie wystawiasz laurkę. Tam oddać hołd był nawet Jan Paweł II, pewnie też kryptobanderowiec?
      Ruscy są „lepsi” bo wprawdzie zabili wielokrotnie więcej Polaków, ale się 'nie znęcali’, tylko od razu kosą w łeb (amunicję trzeba oszczędzac). Normalnie pokojowego nobla powinni dostać. Wywozili wprawdzie na Sybir w bydlęcych wagonach, super wakacje. Armia „wyzwoleńcza” też 'kultura wysoka’, posłuchaj sobie np. tego https://www.youtube.com/watch?v=eBeKf8iE26M
      Pomniki Armii czerwonej istnieją dalej w Polsce, a pomników Bandery w Polsce nie ma, widzisz różnicę?
      Może idź się zapisz do armii rosyjskiej i być może uda się odstrzelić jakiegoś banderowca, bo w internecie nic realnie nie zdziałasz.
      I żeby była jasność- nie bronię UPAdlińców, tylko zwracam uwagę, że Ruscy byli tacy sami, albo nawet gorsi, bo dokonywali zbrodni na większą skalę i w dłuższych ramach czasowych.

      1. egshjdfouiyfhsuizdygseaa

        ja i tak uważam , że ukry są gorsze od Rosjan. nawet jak będziesz wyliczał i wyliczał , to na sam koniec to co mówiłem – Rosja to potężnie większa skala i setki lat historii , to wiadomo , że na sucho wyjdzie liczebnie więcej konfliktów i to częściej militarnych. ukry to 30 lat na mapie i naciągane 300 lat pseudonaród a jedyne co widzę to zbrodnie ludobójstwa na sąsiadach przez okrutne tortury i czarnobyl na dogrywke przez zarządzanie jak małpy w zoo. nie wiem czy Rosjanie mają bochatera narodowego , który jest zapamiętany za wielki tekst ,,każdy litr przelanej polskiej krwi to metr wolności w-dupe-stanu” bo akurat ukry takich mają na pewno – ludobójców i zwyrodnialców i aktywnie ich czczą , a mnie ich ignorancja gówno też obchodzi a i tak ja uważam , że wiedzą wszystko o swoich bochaterach , tylko stosują wyparcie a Polacy to pewnie wzieli i se wyparowali po tym jak okupowali ich ziemie gdzie żadna mapa historyczna nie widziała ukrainy nigdy.

        kolejny argument ukry gorsze: nie mamy mniejszości rosyjskiej w Polsce , a mamy ogromną i rosnącą mniejszość ukrowską i skoro sam przyznajesz , że oni nie znają historii to wiadomo , że to się skończy źle!

        nie rozumiem czemu mnie atakujesz ad personam zamiast odnieść albo odbić moje punkty – ,,zapisz się do armii rosyjskiej” jestem Polakiem i jeśli będzie trzeba to będę walczył całkowicie rozbrojony nożem przeciwko absolutnie nazistowskiej banderowskiej ukrainie (czyste zło) dozbrojonej o ironio przez całe nato.

        jak nas Rosjanie zaatakują to pewnie też bede z nimi walczył , ale morale to kurwa bede miał tak zajebiste… tygrysek i tusk przy wsparciu pisuarów nas wciągną w wojne po stronie nazioli z ukr. wszystko za zachodnie interesy żymian. a tutaj ukr przychodzi w milionach i dawaj mu zasiłek i mieszkanie i leczenie – synom zwyrodnialców banderowskich ha tfu!

        mógłbym być tak samo chujem i powiedzieć zapisz się do urkowskiej armii to walcz z Rosjanami , przecież są gorsi wg ciebie , to trzeba działać już! w tym zestawieniu to ciebie tygrysek przynajmniej ułaskawi… litości!

        tam niżej zajebisty komentarz „brexitbrexit” o niemcach. niemcy kiedyś i ukry kiedyś i dziś to nazi , ale niemcy przynajmniej nie budują pomników hitlerowi i innym pizdom , a ukry tak! ukry to naziole jak niemieccy naziole , tylko głupsi i więksi zwyrodnialcy , nie mieli tylko organizacji i zasobów! no i też z tym komentarzem sie zgadzam , że niemcy to podstępne chuje.

        od RacimiR: Moje podejście jest takie, że niech Ukraińcy walczą z Ruskimi jak najdłużej, osłabiając się nawzajem, więc „zapisywanie” mnie do armii ukraińskiej jest nielogiczne, bo nie sympatyzuję z żadną ze stron. Ty z kolei ewidentnie wolisz Rosjan, do armii by Cię wzięli z pocałowaniem ręki, bo brakuje im ludzi.
        Jak mam niby odbijać argumenty, skoro to jeden wielki rzyg na Ukrainę. Mam ich bronić czy co? Po prostu stwierdzam, że sympatyzowanie z ruskimi czy Niemcami jest nie na miejscu. Każdy ma jakąś inną historię rodzinną, akurat moi dziadkowie (z obu stron- matki i ojca) ucierpieli podczas wojny z rąk niemieckich, a nie ukraińskich (mój dziadek porucznik Wojska Polskiego walczył z Niemcami i sowiatami, a od strony matki babcia z dziadkiem zostali wywiezieni do Niemiec na roboty przymusowe) i teraz jeden z drugim piszą, że Niemcy są spoko, bo się zdenazyfikowali (kij że nadal uważają nas za podludzi i parobków do dymania, zresztą ta 'denazyfikacja’ była wymuszona przez siły zewnętrzne zarówno ZSRR, jak i aliantów, bo gdyby mogli to by pewnie stawiali pomniki malarza w każdym mieście).
        Tak poza konkursem, Czarnobyl wydupcył za czasów radzieckich, odkąd Ukraina jest niepodległa to nie mieli żadnej awarii (a mają 4 takie elektrownie).

    2. PolishPolackski

      Ja akurat lubię Rosjan – wiadomo, są wyjątki.
      Ruscy w końcu przyznali się, a jak się przyznali, to już poszli na całość – otworzyli archiwa, PRZEPROSILI i utrzymują cmentarze, na których spoczywają pomordowani. Albo utrzymywali, bo przez nasze stanie przy banderowskich świniach nie patrzą na nas, jak na normalnych ludzi.

      Lwów – to chociaż BYŁO polskie miasto ileś set lat.
      Co należało do Ukrainy, że ta ma roszczenia terytorialne do Polski??

      Pomniki Lenina itp – jak Ruscy za MOJĄ kasę będą stawiać pomniki swoim „bohaterom”, a Rosjanie za MOJĄ kasę będą roszczeniowymi gośćmi w Polsce – to wtedy będę starać się nagłaśniać te rzeczy i agitować przeciw.

      „Znajmy proporcje.”
      No właśnie, Racimir. Znajmy proporcje. Ruscy, ani NIKT inny NIGDZIE – może poza Khmerami i Pol-Potem – nie był tak zezwierzęcony, jak banderowcy. I te zwierzęta są bohaterami Banderlandu.

      od RacimiR: Gówno mnie obchodzi, że przeprosili, zresztą Putin tego nie zrobił, a wręcz przeciwnie- zaczął układać się z Niemcami jako jedyny słuszny zwycięzca moralny. Czemu wraku Tupolewa nie oddał? Ukraińcy niektórzy też przeprosili. Szczecin, Wrocław i cały Śląsk nie były polskie jeszcze dłużej, niż Lwów był polski, więc albo robimy reset granic do obszaru IIRP, albo nie.
      W Polsce jest pełno pomników Armii Czerwonej utrzymywanych przez Polaków (dopiero za PiSu zaczęło się to zmieniać, ale dalej jest tego sporo). Np. grób Mirosława Breguły na cmentarzu w Chorzowie Starym, a kilka metrów dalej 10x większy pomnik z bolszewickimi gwiazdami stoi sobie w najlepsze do dnia dzisiejszego. W Piekarach Śląskich przy DK94 przez kilkadziesiąt lat był blok z wielkim muralem Lenina, dopiero 2 lata temu zniknął, ale tylko dlatego, że ocieplano i remontowano elewacje na całym osiedlu.
      Ruscy byli równie zezwierzęceni, co banderowcy, a skala ich zbrodni była znacznie większa i odbyła się wielokrotnie (właściwie za każdym razem, gdy nas 'odwiedzali’).
      Masz jakąś obsesję wobec Ukraińców, która w dodatkowo przeradza się w sympatię do innych stronnictw, które też wyrządziły nam krzywdę (pewnie wehrmacht też lubisz).

      1. W Czeczenii Rosjanie mordowali w bardzo brutalny sposób. Również dzieci. Można poczytać w książce „Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego” Macieja Maciejaka.

  14. PolishPolackski

    Napisałem wcześniej, nie będę się powtarzał.

    Od 30 lat piszę CO nas czeka liżąc odbyt banderowski.
    Szkoda, kurwa, że miałem rację. Naprawdę szkoda.

    Tylko, że to zwykły debil, JA, przewidział, a nie przewidziały tego elyty.

    od RacimiR: Nie, żeby mi się podobała nazwa tego oddziału bohaterów UPA, ale Ty to przeżywasz co najmniej jakby nam właśnie drugi Wołyń zrobili.

  15. Jeśli mamy już walczyć o prawdę historyczną w kontekscie
    ilu Polaków zostało wymordowanych przez naszych sąsiadów
    to zapominacie o naszym największym wrogu z II wojny co nas
    napadł i mordował najbardziej ilościowo (oficjalnie 3 mln żymian
    w Polsce i 3 mln Polaków nie żymian) przemysłowo (obozy
    zagłady powszechnie znane, gdzie cały świat myśli że to polacy
    właśnie robili tzn. naziści z Marsa) oraz przez przemyślane tortury.
    To więcej kilkukrotnie aniżeli w całym xx w ruskie i ukry!

    Jako że nie pracuje i mam sporo czasu czytam oryginaly
    (oryginały! a nie przeinaczone opracowania naukowe) raportow
    i listów Pileckiego, karskiego i Napoleona segiedy. Zapisy kręgu
    Hitlera czyli pamiętniki himlera, goringa, hossa, goebelsa, heinricha…
    Opisy wysiedlenia zamojszczyzny, traktowania kilkuletnich
    dzieci w Łodzi, i oczywiście szczegóły działania obozów zaglady
    od strony techniczno organizacyjnej.
    Najbardziej przerażają mnie opisy internowanych polskich dzieci w Łodzi,
    gdzie Niemcy nie bardzo wiedząc co zrobić z tysiącami malych sierot
    zamknęli ich w kilku budynkach przez kilka dni bez wody i jedzenia.
    Dzieci te płakały i wrzeszczaly w nieboglosy, jadly tynk, siebie nawzajem.
    Dopiero po kilku dniach kilka % co przeżyło szło do transportu i do gazu.
    W pociągach wiozacych do obozu, w wagonach bydlecych na podloge
    rozsypywano wapno, to przemyślane działanie gdzyz opary wapna
    dusily dzieci i starców, a niekiedy całe transporty stojące kilka dni na
    bocznicy w upale. I przerażające opisy życia w obozie Pileckiego.
    To właśnie nazywam przemyślanymi torturami niemcow, gdzie liczba ofiar
    to kilka razy wolyn. I oczywiście techniczny sposób ulepszenia wydajności
    pieca (polecam film strefa interesów dla tych co nie oglądali).

    Gdyby nie to że adi napadł na wasacza i złamał zęby armii Wehrmachtu,
    to Niemcy mieli w planie masowa ekterminacje Słowian tuż po zalatwieniu
    kwestii ostatecznego Rozwiązania, innymi słowy byliśmy następni w kolejce.
    Przeszkodzil w tym paradoksalnie pochód armi wasacza kacapow na Niemcy.
    Czyli to że ist iejemy jeszcze biologicznie jest spowodowane działaniami ruskich.

    Czy Polacy wiedzą o czym pisze? Raczej nie, może kilka %.
    W latach 90tych jak ZSRR pierdolnal powstał fundusz adenauera
    gdzie m.in finansowano politykę historyczną Niemców (czyli propagandę)
    wobec krajów bloku wschodniego. Czyli Bartoszewski i inni jako ich sluglusy.
    Nie wiem czy w latach 90tych w innych LO było podobnie, ale u mnie nauka
    historii skończyła się na II wojnie w przed ostatnim semestrze gdzie na całą
    wojnę poświęcono 3-4 h. Ostatni semestr historii był tylko dla zdających ja na
    maturze, czyli kilka osób u mnie.
    Ale nawet mimo to w podręczniku ówczesnym nie było słowa o Katyniu, Wołyniu,
    Pileckim i innych emisariuszach, wykletych, i tym podobnych.
    Czyli o tych zbrodniach co pisałem wyżej Polacy nie wiedzą.
    Baaa nawet niemiecka młodzież nie wie, wiedza tylko o obozach gdzie
    gazowano tylko żymian. Noi mamy pomnik jako kamień!
    Jednocześnie musiałem się uczyć niemieckiego 3h w tygodniu, mieliśmy wymiane
    młodzieży niemieckiej, i ogólnie Niemcy były propagowane jako postęp, pokój,
    dobrobyt. Spedzano nas w sali gimnastycznej całe Lo klasami, i tloczono
    nam te propagandę. Wtedy nie byłem świadomy tych działań, ale teraz aż mnie skręca.
    I podzialalo. Za pracę u bauera czy podcieranie tylkow szwabom wtedy Polacy daliby się pokroić.
    Mamy obecnie pół miliona mniejszosci polskiej w Niemczech, a kilkadziesiąt tysięcy polek
    jeszcze im dzieci urodziło od lat 90tych (zamiast Polakom).
    Popatrzcie za to teraz co się dzieje, na te propagandę kacapy-złe, Niemcy-dobre głupie polaczki.
    Ale to działania armii sowieckiej uratowały Polaków przed biologiczna zagładą!
    Nie chce tu mimo to wyjść na pro-kacapa czy pro-upadlinca.
    Wprost przeciwnie. Niech ukry i kacapy mordują się po wsze czasy aż do biologicznego
    wyczerpania, a niemiaszki mam nadzieję upadna kiedyś pod mieczem Allaha
    za to co nam historycznie zrobiły.

    od RacimiR: Ja dokładnie tak samo uważam. Dwóch największych zbrodniarzy na naszym narodzie to Niemcy i Rosja, potem długo długo nic, a ewentualnie na miejscu 3 banderowcy-bezpaństwowcy. Można jeszcze dodać, że nasi „przyjaciele” zza Odry poza tkanką ludzką rozwalili nam gigantyczną liczbę 'nieruchomości’, a ruscy wymordowali elity intelektualne, zastępując je żydokomuną i hordami stepowymi, co do dzisiaj odbija nam się czkawką, np. w wymiarze „sprawiedliwości” czy „wolnych mediach”, gdzie prawie wszyscy pochodzą z zasłużonych rodzin PZPR. Dlatego trochę dziwi mnie liczba Polaków, którzy bagatelizują zbrodnie niemiecko-rosyjskie, a Ukraińców nienawidzą do szpiku kości. Co ciekawe, według licznych badań najbardziej niechętne Ukraińcom są polskie kobiety, te same, które chciałyby wpuszczać nachodźców z Afryki i Azji. Nie umiem tego wytłumaczyć inaczej, niż konkurencja na rynku matrymonialnym, tzn. z Ukrainy najwięcej przyjeżdża młodych kobiet i Polki mają ból tyłka, a z Afryki i Azji „uchodzą” prawie sami młodzi, silni faceci, więc kajne grencen i herzlich wilkommen.

    1. @brexitbrexit:

      Gorzej będzie, jeżeli Niemcy pod mieczem Allaha, zamiast upaść, po prostu się nawrócą, jak Persowie w VIII wieku. Kultura niemiecka zostanie połączona z kulturą islamską. To będzie wyjątkowo toksyczny mix. Połączenie kultury wielopokoleniowego fanatyzmu z hierarchiczną kulturą technicznej i organizacyjnej perfekcji, której autorytaryzm nie jest obcy. To będzie system totalitarny gorszy niż cokolwiek, czego Polska kiedykolwiek doświadczyła.

      @RacimiR:

      Niemcy także likwidowali polską inteligencję. Jedyna różnica to taka, że niczym jej nie planowali zastąpić. Polak miał być do prostych prac. Dzisiaj zresztą optyka jest podobna, tylko metody inne.

    2. To dziwne bo ja zauważyłem coś innego polinki wprawdzie wolą małpy afrykańskie i azjatyckie ale z braku laku i tak wolą ukraińca niż polaka.

    3. Z tymi elitami to sam już nie wiem. Dzisiaj widzę że u władzy i w stopniach proferskich też było wtedy u nas sporo komuchów i lewaków już podczas 2 rp.

    4. Zawsze mnie ciekawi skąd w psychice ludzkiej bierze się taki prymitywny nacjo-kolektywizm jako fundamentalny pogląd na którym powinien opierać się cały świat (jako podstawa oceny rzeczywistości i stosunków międzyludzkich). Tak jakby ludzkie zło lub dobro wywodziło się z grupowych zmian fonetycznych, architektury i kolorowej szmaty. (dla niekumatych – to celowa prowokacyjna hiperbola)

      Co by się stało gdybym nagle przypadkiem odkrył że mam np. niemieckie korzenie. Chyba musiałbym się sam zastrzelić z poczucia winy co sobie sam zrobiłem a przez całe życie nawet o tym nie wiedziałem. Bardziej prawdopodobne za to jest że mam wschodnie ze względu na prawosławie i miejsce pochodzenia mojej rodziny a nawet język. To jest ten moment w którym powinienem zacząć się bać żeby uchronić się przed jakąś sprawiedliwością społeczną „za historyczne krzywdy” które w powyższych scenariuszach wydają się być tak niejasne że jeszcze nie wiem na jakim algorytmie mają bazować i czy powinienem sam sobie wymierzyć sprawiedliwość czy czekać na jej wymierzenie z innej strony?

      Jeszcze tylko wspomnę że zawsze bawi mnie to odnoszenie państwowych planów 1:1 na ludzi z tego samego narodu. Wg tej samej logiki Polacy odpowiadają (za granicą) za wszystko to co naprzemiennie robią Kaczyński i Tusk. Tylko jak pogodzić to z tym że obaj panowie się skrajnie nienawidzą i są nienawidzeni przez miliony we własnym kraju?

      Wybitnie nie mam teraz czasu się na ten temat wnikliwie rozpisywać (może nawet popełniłem sam jakieś błędy logiczne z pośpiechu) więc tylko dorzucę jako bonus: https://www.filozofiadlajanuszy.pl/jak-wyglada-morderca/

      1. To wszystko o czym piszesz jest powszechnie znane w psychologii
        od kilkudziesięciu lat więc nic nowego:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

        Poczytaj dokładnie, o tzn. efekcie autorytetu.
        To co w linku dałeś o eichmanie i innych niemieckich
        zbrodniarzach (i ogólnie o zbrodniarzach w jakimkolwiek
        systemie politycznym w ogóle) to jest pochodną tego.
        A artykuł pierdu pierdu pierdu i autor nawet nie fatygowal
        się o objaśnienie pod kątem psychologii, czyli tego eksperymentu
        właśnie.
        Zresztą miligramm projektując swój eksperyment
        zastanawiał się dlatego naziści postępowałi jak
        postępowali, miał nawet jechać do Niemiec.
        Po eksperymencie już wszystko wiedział i wycieczka
        była niepotrzebna.

    5. Moim zdaniem najwìekszym zbrodniarzem na narodzie są polskie kobiety. One bardziej zabiły ten naród przez ostatnie 37 lat niż wszystkie wojny razem wzięte co były w Polsce

      1. Generalnie kobiety w kulturze zachodu trzymają wszystkie sznurki. Mam znajomych którzy chcieliby dzieci lub więcej dzieci a temat blokuje kobieta z którą są. Najgorzej gdy jakiś facet w imię ciucpiania zgrabnej pani zgadza się na psiecko zamiast dziecka…

        od RacimiR: Kobiety raczej chcą mieć dzieci, problem w tym, że dzisiaj potrzebują do tego ekstremalnie wysokiego komfortu (tzn. tego, że zajmują się w życiu tylko i wyłącznie tym dzieckiem i niczym więcej, oczywiście do tego wycieczki, telefon itp.), a na taki układ niekoniecznie chcą iść mężczyźni, którzy mają wtedy znacznie więcej obowiązków i ogromne prawdopodobieństwo, że na koniec wylądują i bez dziecka (alienacja) i bez pieniędzy (rozwód, alimenty).

  16. Jak Ci Racimirze podoba się mundial?

    od RacimiR: Prawdę mówiąc nie widziałem żadnego meczu w całości, pora jest mocno nieodpowiednia, do tego ten Kijów i upały. No i za dużo drużyn z jakichś dziwnych krajów, więc te mecze fazy grupowej są albo na poziomie polskiej 1 ligi, albo w stylu 'pojedynek gołej dupy z batem’. Być może zacznę wkrótce bardziej oglądać bo w końcu zaczęła się faza pucharowa i klasyki, gdzie w końcu obie drużyny mają jakiś poziom. Widziałem trochę skrótów i wygląda OK (Niemcy już w domu hehe). Wydaje mi się, że w pewnym wieku człowiek obojętnieje na te mundiale. Pamiętam te z 1998 (mój pierwszy 'świadomie’ obejrzany) czy 2002 (pierwszy z Polakami) jak bardzo tym żyłem, składy, plakaty, terminarze, wszystkie mecze obejrzane od deski do deski. Teraz chłopaki sobie grają, a ja jakoś niespecjalnie się tym interesuję.

  17. A powiedz mi, czy jak chodziłeś ulicami Kijowa to nie miałeś żadnych przygód z TCK, którzy łapią mężczyzn do armii? Bardzo jestem ciekaw jak reagują gdy np. Polaka zatrzymają. Bo ja też myślę czy warto do okolic Łucka się przejechać…

    od RacimiR: Też myślałem, że będą chcieli mnie zwerbować, a ja im z uśmiechem pokażę 'kartę wyjścia z więzienia’ w postaci polskiego paszportu, ale na miejscu zero problemów, ogólnie policji na ulicach sporo (w centrum, bo na dzielni w ogóle) ale ani razu mnie nie zaczepili. Mam już 40+, ale wszyscy mi mówią, że wyglądam na 30, bicek i klata jest, więc teoretycznie żandarmi powinni się mną zainteresować, ale nic takiego nie miało miejsca. Być może tylko w Kijowie tak jest, a w mniejszych miastach już niekoniecznie. Ogólnie sporo facetów w wieku poborowym chodzi po ulicach i nie widziałem aby ich ktoś z władzy ich zaczepiał. Ciekawostka- sporo młodych ukraińskich facetów nosi się na wojskowo. Najpierw myślałem, że to żołnierze na przepustkach, ale potem dowiedziałem się, że po prostu jest tam taka moda wśród mężczyzn (może chcą poderwać dziewczynę „na żołnierza”). Bojówki, buty taktyczne, koszulki moro widziane są na każdym kroku, podobnie jak sklepy z taką odzieżą. Co ciekawe- są one bardzo dobrej jakości, są też oczywiście drogie. Wszedłem do sklepu sieci Ukrarmor i naprawdę porządne rzeczy (lepszej jakości, niż na militaria.pl), no ale ceny kosmos, nawet jak na dewizowca.
    W Łucku raczej nic specjalnego nie ma do roboty poza cofnięciem się o 30 lat do tyłu (chyba, że masz jakieś prywatne powody, aby akurat tam jechać), bardzo polecam Kijów (choćby na 1-2 dni obejść ścisłe centrum i wzgórza nad Dnieprem), czasowo i finansowo wyjdzie niewiele drożej, bo najwięcej czasu tracisz i tak na granicy.
    Tak przy okazji, wkurwia mnie to, że ja od kilku dni zdycham, bo mam w pokoju 32 stopnie, klimy nie mogę mieć bo po pierwsze spółdzielnia mieszkaniowa nie pozwala zrobić dziury na komin i zamontować agregatu na elewacji, a po drugie nie wypłaciłbym się w Tauronie, bo UE zafundowała nam „tanią energię”. Tymczasem na Ukrainie nawet biedota ma klimę (to samo również w mało zamożnych krajach typu Tajlandia czy Egipt). Chciałem w weekend napisać tekst o aferze szpitalnej, ale po prostu nie mogę wytrzymać w tym piekarniku, dzisiaj po południu ma już być trochę chłodniej.

    1. Też byłem w Kijowie w 2017 roku i też mi się podobało, też 2 dni byłem z żoną. Ludzie rozumieli mnie jak po polsku mówiłem 🙂 nie miałem przypału ani razu z powodu pochodzenia. Fajne mają to swoje metro, stare i głośne. Nad Dnieprem też fajny bulwar mają (podobny jak w Warszawie Bulwar Wiślany (na Powiślu). Też wtedy w centrum Kijowa natknąłem się na innych Polaków-turystów 🙂 Ławra Peczerska też była warta zwiedzania. Ogólnie tam inny styl budownictwa niż w Polsce mają, sądząc po licznych wieżowcach.

      PS. w okolicach Łucka mam teściową (bo żona z tamtych okolic), ale od znajomych Ukraińcó w robocie słyszałęm że i do obcokrajowców TCK się też czepia i jakbym im polski paszport pokazał to też by myśleli że ja tam mieszkam mimo obywatelstwa, i też mogliby mnie szarpać za ręce..

      od RacimiR: Metro bardzo fajne, ja z racji na lokalizację bazy jeździłem głównie czerwoną linią. Stacja Arsenalna ma ponad 100 metrów głębokości (najgłębsza w Europie, wyjazd z niej schodami ruchomymi trwa ponad 4 minuty), a już sąsiednia Dnipro jest na powierzchni, właśnie przy tym bulwarze (swoją drogą, obecnie dosyć zaniedbanym i opustoszałym). Wagony podobne, co w Warszawie. Plaże nad Dnieprem (na Hydroparku) też są fajne, u nas tego brakuje, kąpieliska rzeczne w Polsce praktycznie nie istnieją. „Siłownia” na hydroparku też stan umysłu, niestety jest w fatalnym stanie technicznym. Ławra była akurat zamknięta, bo kilka dni wcześniej oberwała jakimś pociskiem (swoją drogą mocno podejrzane, aby Putin zaatakował akurat to miejsce, skoro wcześniej mianował się jedynym słusznym strażnikiem prawosławia, ale nie chcę tu wzbudzać teorii spiskowych).
      Dziwne z tym TCK. W Kijowie zero problemów. Gdyby zrobili skoordynowany wjazd na Chreszczatyk wieczorem to by pewnie z tysiąc chłopa naraz zgarnęli w kamasze. Z polskim paszportem nie mogą Cię próbować wcielić, byłby skandal dyplomatyczny i czerwone nagłówki w mediach. Pewnie by zweryfikowali dane przez radio i puścili. Chyba, że masz podwójne obywatelstwo, to wtedy nie wiem.

  18. Co do wycieczek na wrogie obszary. Chyba nie wybierasz się nigdy do izrahella bo o ile na ukrainie przeżyłeś to tam by cię jeszcze ukamienowali za to że jesteś z Polski.

    od RacimiR: Jak to mawiał Kargul, ja „swjata cjekawy”, więc pojechałbym wszędzie gdyby budżet i czas pozwolił. Aczkolwiek Izrael jest dla mnie mało atrakcyjny, drogo, brzydko no i jak zauważyłeś Polaków nie lubią, więc kraj ten jest nisko na mojej liście krajów do odwiedzenia.

    1. To w takim razie jaka jest twoja top 5 krajów do odwiedzenia.

      od RacimiR: Gdybym miał nieograniczony budżet finansowy i czasowy to USA, Japonia, Australia, Brazylia i Chiny. Realnie rzecz biorąc w tym roku planuję jeszcze Niemcy (Berlin, może też Drezno, a po drodze Szczecin, bo nie byłem tam 30 lat) i być może jesienią Hiszpanię (jej interior).

      1. W USA miałem nieprzyjemność być na tzw. wakacjach w 2008 od tamtej pory przyrzekłem sobie że nigdy tam nie pojadę.

        od RacimiR: A co tam takiego było?

        1. Lepsze pytanie nie co a czego tam nie było. A nie było ani jadalnego jedzeniaw sklepach i restauracjach ani nic ciekawego do oglądania mowa o stanie w którym jest Chicago.

          od RacimiR: W stolicy fast-foodu i zakupoholizmu nie było co zjeść? Musiałeś źle trafić.
          Ja kiedyś marzyłem, aby wypożyczyć sobie cabrioleta i przejechać z jednego wybrzeża na drugie, robiąc po drodze 1-2 dniowe „city breaki”, ale to marzenie ściętej głowy, bo nie mam na to kasy.

          1. Tam jedzenie jest niejadalne dosłownie pieczywo, słodycze, mięsa w fast foodach typu kfc 10 razy gorszy smak niż w Polsce. Napoje to jedna wielka ulepa że aż czuć nieroztopiony cukier. Co ciekawe na 100 sklepów co byłem nie widziałem coli czy pepsi tylko jakieś cudactwa. Gdyby nie obiady mojej ciotki i ryby od znajomego matki nie byłoby co zjeść aby nie zwymiować tym.

      2. Co się stanie za 20 lat?

        Witam, Panie Racimirze. Jeśli pojedziesz do Niemiec (Berlin i być może Drezno), zobaczysz po drodze Szczecin oraz jesienią ewentualnie zobaczysz interior Hiszpanii, to napiszesz o tym artykuł na tym blogu? Bardzo ucieszyłbym się na taki artykuł, gdybyś Panie Racimirze go napisał.

        Pozdrawiam Pana Racimira bardzo serdecznie i życzę Panu jak najwięcej szczęścia, radości oraz sukcesów w życiu oraz zdrowia.

        od RacimiR: Co Ty z tym Panem? Zobaczę jak będzie. Jedyny potencjał na specjalny artykuł to chyba ten Berlin (prawdopodobnie w sierpniu), bo ubogacony inżynierami i ich lewackimi importerami niemiłosiernie. Hiszpania niby też, ale w tym kraju będę unikał dużych, nadmorskich miast, a środek kraju to pustkowia i takie cieplejsze Bieszczady, zresztą nie wiem czy to w ogóle dojdzie do skutku, bo to bardziej zależy od osoby która mnie tam zaprosiła (nie wiem, czy pamięta 😉 ).

  19. Chicago (w stanie Illinois) to był typowy wybór Polaków
    emigrujacych w latach 90tych (i wcześniejszych fal
    emigracyjnych z polski).
    Wraz z aglomeracja liczy ok 9mln człowieków, moloch
    straszny, więc mnie także dziwi że nie było tam nic do
    zobaczenia, a jeść coś musiałeś. Chyba że nie zwiedziles
    miasta a gdzieś indziej bywałes w Illinois.
    Z dalszej rodziny tam mam emigrację i sporo polskości
    tam jest, kościoły, domy kultury, ogólnie polonia jest tam dobrze
    rozwinięta, chociaż dynamicznie już niestety maleje wskutek
    emigracji meksykancow i innych lathnosow.
    Polacy wyjeżdżali za praca tam w siemierznym prlu,
    mawiało się kicha micha i fabryka, ale wyjeżdżając z komunizmu
    do kapitalizmu ówtedy było to jak raj na ziemi.
    Popularność emigracji do jewUSandA mocno spadła po 2004
    gdy weszliśmy do Unii że zgledu na Europę tuż za miedza.
    Pomimo to kilku moim znajomych bardziej z ciekawości i turystyki
    skorzystało z programu work and travel by tam pracować i zwiedzać.
    I właściwie wszyscy stwierdzili że nie chcieliby tam żyć i pracować nigdy.
    Mniemam że tak jak tobie nie przypadły im stany do gustu.
    Trochę narzekania na plastikowe cukrowe jedzenie było, ale także na
    specyficzne hamerykanskie multi kulti, taka ichniejsza sztucznosc
    w zachowaniu i obyciu, brak 'kontaktu’ z ludźmi tam,
    noi przede wszystkim ten kult pieniądza.
    Bez kasy tam jesteś nikim, a to czy wyladujesz na ulicy dzieli cię granica
    kilku rat kredytu.
    Osoby w mojej wiochy co tam emigrowali w prl powrócili na emeryturę do
    ojcowizny, z mojej rodziny także zaplanowany jest powrót gdyż jak stwierdziła
    na starość nie wyobraża sobie życia w usa.
    Ale mało tego dzieci tych osób przyjeżdżają do Polski turystycznie
    i stwierdziły że żyło by się tu po prostu im lepiej.
    Pierwsze co im się podoba to wszyscy biali 😀 szok kulturowy!
    Drugie to ładne polskie miasta z architektura, życie studenckich metropolii,
    dopełnia to darmowa opieka lekarska, czysto na ulicach,
    brak narkomanii i alkoholików, bezpieczeństwo, oraz mili ludzie (tzn
    Polacy) wg nich. Noi uroda polek, choć zaraza otyłości też do nas zawitała.
    No zobaczymy, jak na razie masowego osiedlania się amerykanow
    polskiego pochodzenia u nas nie ma, może sporadycznie typu żona polka.

    od RacimiR: Chicago jest niestety bardzo ubogacone, ostatnio wyrasta na światową stolicę morderstw, biali uciekają na obrzeża, albo do innych stanów.
    Nawet Anna Lewandowska boi się tam jechać (nie wiadomo, czy z powodu braku Alvaro, czy przestępczości ulicznej).

  20. Przede wszystkim należy oddzielić dwie rzeczy od siebie a mianowicie. 1. Sprawa agresora 2. Polityka wobec Ukrainy. Bo widzę że tutaj zarówno skrajni proukraińscy jak i skrajni prorosyjscy tego nie widzą (z tą różnicą że z innych pobudek, inne mają wnioski i chcą czego innego). Osoby które to widzą mają przerąbane u obu stron i w zależności od tego z kim dyskutują mogą być nazywane zarówno ruskimi onucami jak i banderowcami (coś jak z jednoczesną krytyką KO i PiS gdy krytykujesz w zależności kto jest dyskutantem).
    Mianowicie. do punktu pierwszego. Tutaj sprawa jest jasna. Agresorem jest Rosja. Prorosyjscy się wkurzają jak to słyszą ale tak jest. Prawo międzynarodowe, konkretnie Karta Narodów Zjednoczonych jasno mówią że nie wojno atakować, dozwolone są tylko i wyłącznie wojny obronne (czyli jak ktoś pierwszy atakuje to strona broniąca ma prawo się bronić, strona broniąca walczy legalnie), wszelkie inne muszą mieć zgodę ONZ by były legalne. I tutaj słyszę już argumenty ,,Rosja broni mniejszości przed prześladowaniami, to dawne historyczne ziemie rosyjskie, Rosja broni się przed ekspansją NATO” – rozbijmy to na części (pomińmy już to czy np z tymi prześladowaniami czy to prawda czy nie), nawet jeśli byłyby prześladowania i to z tych najgorszych to jednak to co by wtedy zrobiła Rosja to jest samowola, od tego jest ONZ by się tą sprawą zająć, to ONZ powinno się nad tym pochylić i ewentualnie wydać zgodę na interwencję; Rosja mówiąc że wkracza tam w obronie to jest samowola. Argument ,,bo wiele lat w historii to ich ziemie” to już darujmy, szybko powiem że czym innym jest pamięć o historii, kulturze a czym innym rewizjonizm, granice państwowe to też zarejestrowane w ONZ są i ich zmiana siłowa jest nielegalna. A argument bo NATO się rozszerza, bo wojska amerykańskie przybliżają się do Rosji więc Rosja odpowiada jest chory – wróćmy do tego że jedyne legalne wojny to obronne; co to oznacza – otóż nielegalne są wszelkie wojny prewencyjne, wyprzedzające itp. jeśli NATO kiedykolwiek zaatakowałoby Rosję to wtedy legalnie miałaby prawo się bronić, odpowiadać zbrojnie, w innym wypadku jest to agresja (pomijam już to że podejście ,,ja zaatakuję pierwszy bo jeśli nie to ja na pewno zostanę zaatakowany” jest chore, każdy może tak sobie powiedzieć; to czy ja np mam teraz iść sąsiadów wszystkich zabić bo ja uważam że oni chcą mnie zabić na pewno, już za chwilę to zrobią więc ja pójdę i wszystkich ich pozabijam – byłby to absurd), nawet gdyby była pewność że tego dnia, o tej i o tej godzinie zaatakuje to trzeba najpierw czekać na atak, dać się zaatakować a dopiero potem odpowiadać. Gdyby każdy uznawał tylko wojny obronne to nie byłoby wojen w ogóle bo nikt by nie atakował. Ach zapomniałbym jeszcze o argumencie ,,USA, Izrael napadają na inne kraje, ludobójstwa robią np Izrael w Gazie” itp. Owszem ja wielokrotnie potępiałem USA za różne agresje, potępiam ludobójstwo w Gazie przez Izrael (kto czyta moje komentarze wie że nienawidzę syjonistów), to co Izrael i USA robiło w Iranie to czysta agresja, kraje te wielokrotnie pogwałcały prawo międzynarodowe. No ale czy jeśli ktoś robi coś złego to znaczy że inny ma prawo to samo robić (czy jeśli np na osiedlu jest fala kradzieży to czy ja też mam moralne prawo kraść ,,bo inni tak robią” – no absurd)
    Natomiast czym innym jest podejście do polityki wobec Ukrainy. I to że Ukraina ma słuszność w tej wojnie względem prawa międzynarodowego nie zwalnia z prowadzenia przede wszystkim polityki zgodnie z interesem Polski. Mamy prawo wymagać by np Ukraina rozliczyła się z historią i nie gloryfikowała zbrodniarzy z UPA, mamy prawo zamykać granicę przed ich produktami rolnymi jeśli to uderza w nasze rolnictwo, nie powinniśmy brać na siebie ich pożyczek, a i broń np dając im to nie całkowicie rozbrajając armię (według mnie to powinno być tak że to wspólnie np kraje NATO powinny dawać w taki sposób że np Polska coś oddaje Ukrainie to np USA lub jakiś inny kraj daje taką samą lub podobną broń Polsce by armia nie ucierpiała na tym). Też mam dosyć Zełenskiego jak każdy, pomoc w pewnych kwestiach powinna być warunkowana, uzależniona od tego na co zgodzi się strona ukraińska. Za to wielu skrajnie proukraińskich nazwie ruskimi onucami.
    A ja uważam że obie skrajności są niedobre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry