
Kampania wyborcza do wyborów parlamentarnych w 2027 roku została już rozpoczęta. Jako, że rząd nie ma się za bardzo czym pochwalić (ostatnio z braku sukcesów „rozpoczęli budowę” drugiej elektrowni jądrowej), a wpadek jest mnóstwo (np. finanse publiczne, służba zdrowia czy niezrealizowane obietnice, nie licząc dziesiątek mniejszych afer typu Kłodzko)- drużyna Tuska będzie starała się przekierować uwagę wyborców na Polexit, a konkretnie obronę przed nim. Wprawdzie w już w kilku poprzednich wyborach stosowana była strategia pod tytułem: „Głosuj na nas, albo oni wyprowadzą Polskę z Unii”, ale w najbliższych wyborach będzie to 'grzane’ w sposób maksymalny. Dlatego już na pięć minut przed burzą spróbuję przeanalizować stan obecny Unii Europejskiej oraz jego wpływ na Polskę. Pomijam już fakt, że PiS nie chce opuszczać Unii, Konfederacja raczej też nie (zarówno 'Bosakowcy’, jak i 'Mentzenowcy’ mówią o próbie reformy), a jedynie Korona Brauna otwarcie postuluje opuszczenie UE. Mimo to, w mediach „liberalnych” wkrótce zaroi się od narracji, że PiS oraz obie Konfederacje to jeden wielki Polexit, ale nie o tym temat. Tutaj chciałbym skupić się stricte na UE.
Przeanalizowałem kilka sondaży poparcia Polaków dla członkostwa w UE. Ich wyniki mocno różnią się od siebie (różne metodologie i pewnie niektóre były robione „na zamówienie”), ale prawie każde (w porównaniu z podobnymi badaniami tych samych pracowni z poprzednich lat) wykazują, że mniej-więcej od roku 2019 poparcie dla członkostwa w UE wśród Polaków spada i to dosyć szybko, średnio o około 2 punktów procentowych rocznie. Wprawdzie poparcie to nadal jest bardzo wysokie, wynoszące obecnie około 75%, ale w roku 2019 wynosiło ono aż 90%, czyli w 7 lat spadło o około 15%. Najprawdopodobniej będzie ono nadal spadało, z dwóch powodów. Po pierwsze- biurokraci unijni regularnie wymyślają kolejne szkodliwe głupoty (a ich największymi sukcesami jest anulowanie/zredukowanie głupot, które sami wymyślili kilka lat wcześniej), a po drugie- wśród Polaków najwięcej zwolenników UE jest wśród ludzi starszych, a najwięcej przeciwników- wśród ludzi młodych, więc sama biologia zadba o to, że poparcie „zbiorcze” Polaków dla UE będzie dalej spadało (chyba, że biurokraci unijni ogarną się i zaczną robić coś mądrego, ale nie wydaje mnie się, żeby tak się stało, a wręcz przeciwnie).
We francuskim (całkiem niezłym) filmie „Nienawiść” kilka razy powtarzany był motyw faceta, który spadał z dużej wysokości i w locie powtarzał sobie „na razie nie jest źle, na razie nie jest źle” i mniej więcej tak wygląda dzisiejsza sytuacja Unii Europejskiej, której zamożność bazuje na wyprzedaży dóbr, wypracowanych przez poprzednie pokolenia. Nawet wielki eurokrata, Radek Sikorski stwierdził w 2024 roku: „W 1992 r. udział UE w globalnym PKB wynosił 29%; dziś jest to 17%„. Mówił to w kontekście przejmowania prezydentury unijnej przez Polskę, że niby miałaby ona to odwrócić (spoiler: nie udało się). Szacunki najnowsze mówią nawet o 14,7% na rok 2026. 
Unia stoi w miejscu, a reszta świata (zwłaszcza Azja, a nawet Afryka) się rozwija- im dłużej będzie to trwało, tym większym zadupiem staniemy się w przyszłości. Wprawdzie Polska jako-tako się jeszcze rozwija, ale tylko dlatego, że mamy efekt niskiej bazy, gdyż przez 44 lata mieliśmy na gospodarce zaciągnięty sowiecki hamulec, natomiast bogate kraje UE, jak Niemcy czy Włochy- gospodarczo stoją w miejscu. Siła nabywcza w stosunku do cen przeciętnego obywatela zachodniej Europy chyba nawet spadła w ostatnich 3 dekadach i ostatnio coraz więcej pojawia się tam ubóstwa.

W Polsce (i innych krajach byłego Układu Warszawskiego) główną grupą euroentuzjastów są ludzie starsi. Jak pisałem wyżej- oni powoli będą odchodzili z tego łez padołu. Ich sympatia dla UE potęgowana jest przez kompleksy oraz tzw. 'mentalność chłopa pańszczyźnianego’, obie dysfunkcje psychiczne nabyli oni poprzez sowiecką okupację, w której dorastali. Kompleksy wywodzą się z tego, że w czasie, gdy u nas panowała bieda, zacofanie i słabe zaopatrzenie w towary- na zachodzie Europy ludzie żyli na znacznie wyższym poziomie. Mieli lepsze zarobki, lepsze samochody czy lepiej wyposażone sklepy. Stąd wzięły się kompleksy obecnych seniorów, którym zostało to do dziś. Oni już do końca życia będą chcieli „trzymać sztamę” z zachodnią Europą, bo kojarzy im się to z luksusem, a Polska kojarzy im się z nędzą i patologią, rodem z filmów Smarzowskiego. To, że zachodnia Europa zatrzymała się w rozwoju 30 lat temu- do nich nie dotarło i nigdy nie dotrze. Z kolei 'mentalność chłopa pańszczyźnianego’ to typowy problem społeczeństw postkolonialnych (występuje także w Afryce, czy na Karaibach). W Polsce przez całe stulecia zwykły obywatel zawsze miał jakiś bat nad głową. Najpierw panował feudalizm, potem doszły zabory, dwudziestolecie międzywojenne było za krótkie, aby na szerszą skalę naprawić sytuację, a po nim „odwiedzili” nas bolszewicy na 44 lata. Nasz naród w takich warunkach liczył głównie na to, żeby „pan był zbyt łaskawy”, nie wyobrażając sobie w ogóle sytuacji wolności, suwerenności, niepodległości i samostanowienia. Co ciekawe, pokolenie urodzone w XX-leciu międzywojennym, które dzisiaj już niemal całkiem wymarło- miało w sobie tęsknotę za wolnością, dlatego 20 lat temu nakręcono na nich spiralę hejtu i pogardy (tzw. „moherowe berety” i „zabierz babci dowód”).
Gdy wyzwoliliśmy się od Moskwy w 1989 roku dzięki Lechowi Wałęsie klęsce gospodarczej modelu sowieckiego- duża część Polaków, urodzonych we wczesnym PRL wpadła w popłoch, bo była to dla nich nowa sytuacja. Jak to, nie mamy żadnego „protektora” z zagranicy? Nie może być! Popełnionych zostało wtedy mnóstwo błędów 'państwotwórczych’, które do dzisiaj odbijają nam się czkawką, ale nie o tym temat. Praktycznie od razu po upadku komuny głośny zaczął być pomysł, aby za wszelką cenę dołączyć do UE, bo to idealnie zgrywało się z oboma kompleksami, o których pisałem wyżej (nawet byli PZPRowcy z miejsca stali się euroentuzjastami). Będziemy mieli „pana” z zachodu, który od dekad jawił się krainą szczęścia. Problem w tym, że Unia nie chciała wtedy Polski przyjąć w swe szeregi, bo nie spełnialiśmy wielu kryteriów, gospodarka była niestabilna, różnice w dochodach kilkunastokrotne, a nad Wisłą złote lata przeżywała przestępczość (niezorganizowana i zorganizowana). Całe lata 90-te politycznie były podporządkowane staraniom, aby jak najszybciej dołączyć do UE, w każdej kampanii wyborczej padały takie obietnice. W końcu w 2004 roku się to ziściło i obecni seniorzy już tego nie oddadzą, będą do końca życia bronić „Rejtanem” członkostwa w UE. Ciekawostką jest fakt, że jedyna partia, która oficjalnie była wtedy przeciw UE to LPR Romana Giertycha, który obecnie jest guru sekty najtwardszych euroentuzjastów z pokolenia 70+. Obecni seniorzy to najwięksi sympatycy UE wśród Polaków, co potwierdzają wszystkie badania. Z czasem jednak liczba tych osób będzie spadać z powodów biologicznych, więc „zbiorcze” poparcie Polaków dla UE również będzie z czasem spadać (co już się kilka lat temu zaczęło).
Z kolei najwięcej eurosceptyków jest według badań wśród ludzi młodych, z przedziału 18-24 lata. Oni już nie mają większych kompleksów wobec zachodu (często tam byli osobiście i sami zauważyli, że nie jest to eldorado), nie mają też pilnej potrzeby szukania „pana” dla Polski, wykazując tendencje wolnościowe i suwerennościowe. Młodzi jednak rzadko chodzą głosować, więc w wyborach w 2027 roku grupa ta nie będzie miała większego wpływu na skład przyszłego parlamentu.
Tendencje ogólne są wyraźne, poparcie dla członkostwa Polski w UE będzie spadało wraz z czasem. Nadal jednak wynosi ono około 75%, a kampanię wyborczą robi się tu i teraz, dlatego będzie się ona obracała w dużej części wokół rzekomego Polexitu. Głównie chodzi o negatywne emocje i straszenie osób starszych powrotem pod skrzydła Moskwy, co jest głupie, ale działa (większość sympatyków KO uważa, że PiS jest partią prorosyjską, zapominając co PiS i PO robiły w przeszłości).

Przeciętny zwolennik Unii Europejskiej poda maksymalnie 3 przykłady (mało który jest w stanie wymienić cokolwiek więcej) na to, że koniecznie trzeba być członkiem UE. Są to: swoboda przepływu pracowników i kapitału, dotacje/dopłaty oraz Strefa Schengen. Wszystkie te 3 wynalazki pochodzą jeszcze z XX-go wieku, a mamy już rok 2026. Jeżeli poprosić euroentuzjastę o wymienienie jakichkolwiek dobrych reform unijnych, pochodzących z XXI-go wieku to są dwie możliwości: albo wymieni te 3, pochodzące z XX-go wieku, albo syntax error (czyli zmieni temat, albo zamilknie). Taka z nich „elita”, za którą się pysznie uważają.
Z braku laku przeanalizujmy zatem te 3 największe 'sukcesy’ z ubiegłego wieku (co zresztą będzie sednem rozpoczynającej się kampanii wyborczej). Swoboda przepływu pracowników i kapitału jest dobrym czynnikiem (według mnie jedynym spośród 'dużych’ projektów UE). Wprawdzie nasza gospodarka dostała nieco po dupie, gdy z dnia na dzień musiała zmierzyć się z molochami finansowymi z zachodu: większość przemysłu upadła, a takie branże jak handel średnio i wielkopowierzchniowy, telefonia komórkowa, media prywatne, finanse, bankowość, ubezpieczenia- stały się bardzo szybko w większej części nie-polskie (przy czym polskie firmy nie miały kapitału, aby robić to samo z nasyconymi rynkami na zachodzie). Wpuszczenie zachodnich korporacji na polski, młody i płytki rynek przypominało wpuszczenie wilków do kurnika. Jednakże sporo też na tym swobodnym przepływie skorzystaliśmy, głównie poprzez zachodnie inwestycje, tworzące miejsca pracy (wprawdzie były one głównie niskiej i średniej jakości w halach z blachy falistej, ale dobre i to w okresie wysokiego bezrobocia). Obecnie tych inwestycji jest coraz mniej, bo oparte były głównie na taniej sile roboczej, a zarobki w Polsce znacznie się podniosły, na szczęście w międzyczasie bezrobocie spadło do niskiego poziomu.
Teraz dotacje unijne. Socjalizm nigdzie na dłuższą metę nie zadziałał, jednak Polska początkowo na unijnych dopłatach korzystała, bo zwyczajnie 'bogaty zachód’ w ten sposób rekompensował biedniejszym krajom dostęp do ich rynków. Kraj z jednej strony zaroił się od (niepłacących podatku dochodowego) Lidlów, Media Marktów, Orange’ów czy Santander Banków, ale na otarcie łez dostaliśmy dopłaty (różne typy: dla przedsiębiorców, samorządowe czy rządowe). Dosyć duży wałek jest z dopłatami dla rolników, bo te od 2003 roku ustalono w Polsce na znacznie niższe kwoty, niż otrzymują rolnicy z zachodu i sytuacja do dzisiaj się nie zmieniła (pomimo tych samych wymogów, np. chipowanie bydła). Oficjalną logiką funduszy unijnych jest wyrównywanie szans i zmniejszanie nierówności, ale akurat dopłaty rolnicze tylko te nierówności zacementowały. Wraz z upływającym czasem dopłaty i dotacje zaczęły się Polsce coraz mniej opłacać, a uwzględniając biurokrację zaczęliśmy na tym tracić, czyli cały na biało na scenę wkroczył nieunikniony, prawdziwy Pan Socjalizm. Lidle, Media Markty i mBanki dalej stoją i wysysają pieniądze z Polski, ale dopłat i dotacji unijnych jest coraz mniej (uwzględniając inflację i rosnącą składkę członkowską). W międzyczasie Unię opuściła stosunkowo bogata Wielka Brytania, a dołączyły kraje biedniejsze, jak Rumunia i Bułgaria, więc zamożność Polski przesunęła się nieco bliżej średniej unijnej, z tego powodu saldo z dotacji i dopłat zbliżyło się do zera, a z czasem będzie coraz gorzej. Do tego dochodzi tzw. mechanizm warunkowości, dzięki któremu unijny urzędnik średniego szczebla, wybrany w sposób „bankietowy” może „ot tak” zdecydować, że zatrzymuje wypłatę dofinansowania („przypadkiem” zawsze niedoszłym beneficjentem jest kraj lub samorząd, gdzie rządzi prawica). Dlatego ten „argument” euroentuzjastów (że Unia daje pieniądze za darmo) jest już nieaktualny.
Trzeci, ostatni i mój ulubiony „argument” euroentuzjastów to Schengen. Straszą oni, że „jak twój Bosak wyprowadzi Polskę z Unii to nigdzie już nie pojedziesz„. Tak uważają głównie osoby starsze, którym od razu przypomina się PRL i trudności z uzyskaniem paszportu, spowodowane polityką zagraniczną Moskwy. Problem w tym, że Strefa Schengen nie ma nic wspólnego z Unią Europejską. Strefa powstała w roku 1985 jako umowa Niemiec, Francji i krajów Beneluksu, a np. kraje skandynawskie dołączyły do niej dopiero w roku 2001. Istnieją kraje Unii (Irlandia i Cypr), które nie należą do strefy Schengen, a z drugiej strony istnieje 7 krajów spoza Unii, które należą do Schengen, są to: Islandia, Liechtenstein, Monako, Norwegia, San Marino, Szwajcaria i Watykan. Owszem, Wielka Brytania po Brexicie wyszła też ze strefy Schengen, ale w praktyce niewiele się zmieniło. Byłem tam kilka razy od tego czasu, mam tam też mnóstwo znajomych w UK i jedyna różnica na granicy (czy to na lotnisku, czy promie, czy eurotunelu) jest taka, że trzeba pokazać paszport, a nie dowód osobisty. Dlatego „argument” euroentuzjastów o „zakazie podróżowania” jest zupełnie nietrafiony, a jeżeli ktoś go używa- jest fanatykiem lub imbecylem (często jedno i drugie naraz). Pomijam już to, że przynależność do Schengen nie zwalnia nas z kontroli na wewnętrznych granicach, najlepszy przykład to granica polsko-niemiecka, podczas przekraczania której mamy dużą szansę na zaproszenie do namiotu celników, gdzie poza kontrolą dokumentów odbywa się szczegółowe przeszukanie (od jakiegoś czasu wygodniej jest wjechać do Wielkiej Brytanii, niż do 'schengenowych’ Niemiec).
Jeżeli już o mowa Brexicie to krótko opiszę swoje spostrzeżenia na ten temat. Wielka Brytania w momencie opuszczania UE była już krajem pół-upadłym. Z jednej strony lewactwo pustoszyło głowy młodych Brytyjczyków, z drugiej agresywne mniejszości etniczne i religijne zdobywały wpływy. Nigel Farage (główny autor Brexitu) nie miał możliwości wprowadzenia swoich postulatów, bo nigdy nie powąchał realnej władzy. Od razu po Brexicie kraj stał się jeszcze bardziej „unijny”, niż sama UE. Masowa imigracja i dyskryminacja rdzennej ludności na korzyść mniejszości była uskuteczniana w tempie zatrważającym. Zresztą nawet dzisiaj ich gospodarka nie jest w większym kryzysie, niż francuska, włoska czy niemiecka. Według mnie- gdyby nie było Brexitu to sytuacja Wielkiej Brytanii byłaby dzisiaj taka sama, a może nawet gorsza, ale tego nie da się już sprawdzić.
Gdybym ja miał wymienić jakiś plus Unii Europejskiej z XXI-go wieku to do głowy przychodzi mi tylko brak dodatkowych opłat za roaming na terenie UE. Chciałem wymienić jeszcze zakaz sprzedaży chipsów w nadmuchanych opakowaniach, ale właśnie przeczytałem, że był to głośny, ale jednak fejk-nius. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, może ktoś w komentarzu coś wymyśli?
Wad Unii Europejskiej nie będę szczegółowo wymieniać, bo musiałbym napisać coś o objętości „Trylogii” Sienkiewicza. Od lat piszę o tych wadach na tym blogu, więc zapraszam do innych tekstów (np. poprzedni był o SAFE). W skrócie, najbardziej mi przeszkadza ograniczanie wolności człowieka oraz promowanie (na ogół niewdzięcznych i wiecznie niezadowolonych) mniejszości. Do tego podatki, regulacje, wymogi, kontrole, cenzura i wszechobecna biurokracja.

Znamienne jest to, że politycy rządowi i podległe im media „liberalne” same dobrze wiedzą, że Unia w obecnej sytuacji organizacyjno-kadrowej zmierza ku przepaści, więc bardzo skąpo (albo wcale) informują o najnowszych dyrektywach, aby elektorat prounijny nie dowiedział się, co oni naprawdę w tej Brukseli wyprawiają. Np. o 'EU ETS2′ ani słowa, żeby żodyn się przypadkiem nie dowiedzioł. Sama Bruksela też wie, że muszą robić to po cichu, a w przypadku grubszych spraw- etapami, aby żaba nie wyskoczyła z gotującego się naczynia (nauczyła ich tego sprawa ACTA, która zaowocowała ostatnimi jak do tej pory masowymi, oddolnymi, ulicznymi protestami w Polsce i Europie). Jeżeli „ulica” sama zacznie o jakimś unijnym bublu dyskutować pomimo zmowy milczenia w mediach- wdrażany jest „plan B”, czyli zwalenie winy na PiS. Tak jest obecnie z „reformą butelkową” (w wyniku której wszystkie napoje w butelkach plastikowych podrożały o 50 groszy i w najlepszym przypadku można poświęcić swój czas na zabawę w śmieciarza i liczyć na to, że butelkomat nie będzie zepsuty)- wina PiS (2,5 roku po oddaniu władzy). Wcześniej Janusz Wojciechowski z partii, z którą ponoć nikt w Europie się nie liczył- rzekomo wymusił na całej UE wprowadzenie tzw. „zielonego ładu”. Jeszcze wcześniej (1,5 roku po wzięciu władzy przez Tuska) afera z KPO (jachty i swingersi) to też była wina PiS, mimo, że rząd KO wypinał pierś po medal za odblokowanie tych pieniędzy.
Jeżeli więc nawet prounijni politycy próbują zatuszować najnowsze „dokonania” Brukseli (a jak się nie uda to zwalić na PiS)- oznacza to, że sytuacja w Brukseli nie jest kolorowa (delikatnie mówiąc). Rozwiązania na przyszłość są dwa: albo to wszystko kiedyś, mówiąc kolokwialnie- jebnie, albo uda się to jakoś zreformować, zanim jebnie. Szczerze mówiąc, jakieś 10 lat temu miałem w to większą wiarę, niż obecnie. Aby porządnie zreformować Unię potrzebne byłoby duże niezadowolenie społeczne- to akurat jest kwestia czasu, bo w innych krajach poparcie dla UE jest jeszcze niższe, niż w Polsce, np. we Francji wynosi około 50% i spada. Potrzebne byłyby też rządy prawicy w najsilniejszych krajach UE, a z tym może być różnie, zwłaszcza że prawica po wzięciu władzy najczęściej idzie w centrum (jak np. we Włoszech). Jeżeli dalej w Europie rządzić będzie lewica to nic z tego nie będzie (tzn. będzie jeszcze gorzej) i trzeba wtedy czekać, aż to jebnie, jak w legendarnym filmiku „Ale urwał” (obecnie jesteśmy na etapie mijania się tych dwóch samochodów- wszystko zmierza do jebnięcia, ale dobry kierowca jeszcze dałby radę uratować sytuację). Gdybym miał taką władzę, to po prostu zresetowałbym Unię do ustawień fabrycznych, czyli wolny przepływ usług i kapitału, plus kilka dodatków jak wspomniany wyżej roaming i nic więcej (Schengen też bym zostawił, ale to nie domena Unii). Żadnych dofinansowań, żadnego TSUE i tym bardziej żadnych wynalazków współczesnych. Sama baza założycielska. Jak ktoś by chciał robić wspólną walutę to niech dogadują się między sobą, ale bez wywierania presji na inne kraje.
Ja byłem dużym zwolennikiem UE, gdy do niej wchodziliśmy, głosowałem wówczas na „tak”, a po wyborach chodziliśmy z kumplami po osiedlu i darliśmy ryja ze szczęścia. Z czasem moja sympatia zaczęła się ochładzać, ale mimo wszystko dalej byłem umiarkowanym sympatykiem UE (mniej więcej do ubiegłego roku). Dzisiaj jednak gdybym miał szczerze odpowiedzieć w sondażu, to powiedziałbym „nie wiem” i podejrzewam, że w przyszłości może się to jeszcze zmienić na gorsze.
Czeka nas kampania pod znakiem Polexitu i dobrze byłoby wymusić na „liberałach”, aby choć trochę była ona merytoryczna, a nie składała się główne ze szczucia, emocji i darcia ryja.
RacimiR, 21.04.2026


Przewiduję, że Putin wykorzysta wojnę w Iranie i naiwność polskiego społeczeństwa.
Z pomocą Łukaszenki, zacznie masowo przerzucać przez granicę uchodźców, rzekomo z Iranu, do Polski (uchodźcy w rzeczywistości będą pochodzili z tych krajów co zawsze, plus rosyjscy agenci, możliwe nawet że matrioszki). W międzyczasie rosyjskie pionki w Polsce będą grzmiały, że przecież Irańczycy nam pomogli jak była wojna, teraz jesteśmy im to winni, itp.
od RacimiR: Raczej nie, bo Niemcy już sobie nie życzą kolejnych brodatych, a co dopiero szyitów, którzy mogą pożreć się zarówno z rdzennymi białasami, Żydami, jak i sunnitami. Tam już bez tego jest niezły magiel. Sama KO też od jakiegoś czasu lansuje się na największych obrońców granic. Druga wolta w tym samym temacie mogłaby wzbudzić podejrzenia nawet u KODziarzy.
Irańczycy pomogli Polakom, ale po wojnie wrócili grzecznie z powrotem, a nie siedzieli na socjalu i budowali równoległe społeczeństwo. Ja akurat do Persów mam największy szacunek spośród wszystkich muzułmanów, oni chyba najmniej lecą w ciula, cała reszta (zwłąszcza ci z Afryki Płn) kłamie w żywe oczy bez mrugnięcia okiem i chce żyć na cudzy koszt. Może gdyby KO straciła władzę to mogłaby się o 2028 odbyć taka operacja destabilizacji, ale też raczej mało realne.
Na ile Irańczycy Polakom pomogli, a na ile im zaszkodzili, nie dowiemy się. Na przykład nie dowiemy się, ile Polek zostało przez nich zgwałconych, bo takie rzeczy — z racji na sytuację — obowiązkowo musiały być zamiatane pod dywan, podobnie jest ekscesy żołnierzy Armii Czerwonej za komuny.
od RacimiR: Raczej nie było to aż tak masowe, same ustne wspomnienia by to nagłośniły i rozpowszechniły, a historycy są zgodni, że gościna w Iranie była wysokiej jakości.
Ekscesy czerwonoarmistów są bardzo dobrze udokumentowane, np. jest książka 'Czerwona zaraza’ i setki innych opracowań (co ciekawe ich wydania blokowali i utrudniali politycy SLD i PO, którzy teraz wyzywają wszystkich od onuc).
https://www.youtube.com/watch?v=eBeKf8iE26M
Ustne wspomnienia?
Czy Ty wiesz, jak trudno jest wydobyć ustne wspomnienia od zgwałconej osoby, zwłaszcza dziecka? Ofiary zazwyczaj zamykają się w sobie, nie chcą wracać do tych traum, i trzeba wiele pracy psychologicznej, żeby się otworzyły i opowiedziały. Praca nad polskimi uchodźcami na pewno priorytetem nie była.
Historycy są zgodni, bo historię piszą zwycięzcy. Takie były czasy, że trzeba było napisać, że gościna była wysokiej jakości. A później — nie było powodów, żeby to dementować.
od RacimiR: Coś by tam jednak było wiadomo (też nie musiały to ofiary mówić, tylko świadkowie), ale już nie sprawdzimy jak było naprawdę.
Kodziarze by nawet uznali ruchanie psów
i jedzenie psich gówien za coś normalnego jakby im Ruda Kurwa kazala a co dopiero przyjmować imigrantów.
Ja z muzułmanów najbardziej szanuję polskich Tatarów 🙂
Kwestia czasu, kiedy któryś z nich wysadzi się w powietrze w zatłoczonym autobusie albo centrum handlowym, albo wjedzie rozpędzoną ciężarówką w tłum.
Nie widzisłeś komentarzy tych polińskich tatarów jak nadawali i żądali kary więzienia dla sób krytykujących imigrantów i islam. Polscy tatarzy nie są i nie byli nigdy propolscy jsk się niektórym wydaje.
Wreszcie cos znowu napisales.
Dziekuje Racimirze!
P.S. Jak zdrowie?
od RacimiR: Napiszę coś niedługo znowu, zdrówko dobrze.
Z zalet UE w XXI wieku jest to że nakazali producentom telefonów produkcje jednej znormalizowanej ładowarki z jednym wyjściem. No i to by było na tyle.
od RacimiR: Ale czy to na pewno UE kazała i cały świat jej posłuchał? Wydawało mi się, że w momencie, gdy port USB zdominował przesył danych to producenci sprzętu po prostu dogadali się ze sobą, żeby nie trzeba było ładowarek dodawać do nowych telefonów, ale mogę się mylić. Nawet gdyby faktycznie była to zasługa UE to pewnie bez tego również ładowarki byłyby ujednolicone, być może trwałoby to kilka miesięcy dłużej.
Wcześniej każdy producent walczył o to, aby jego standard wtyczki był globalny, a gdy w końcu jeden rodzaj zyskał znaczną przewagę to reszta odpuściła swoje końcówki i się dostosowała.
A teraz mamy sytuację że telefony podrożały lub nie zmieniły cen (ale na pewno nie staniały) a ładowarkę musisz sobie kupić osobno, jeśli trochę szybszą to za ~100zł. Czysty zysk dla producentów.
W końcu tekścik, szkoda że taki krótki 😉
Dalej czekamy na męczenników.
od RacimiR: Na pewno męczennicy będą, ale jeszcze nie teraz.
„Owszem, Wielka Brytania po Brexicie wyszła też ze strefy Schengen, ale w praktyce niewiele się zmieniło. Byłem tam kilka razy od tego czasu, mam tam też mnóstwo znajomych w UK i jedyna różnica na granicy (czy to na lotnisku, czy promie, czy eurotunelu) jest taka, że trzeba pokazać paszport, a nie dowód osobisty.”
Ale Wielka Brytania nigdy nie była w Schengen. Pierwszy raz leciałem tam w 2014 i PRAWIE NA PEWNO MUSIAŁEM mieć wtedy paszport przy sobie. Tak samo Irlandia.
Z kolei jest też wiele państw które w Schengen nie są a też można wjechać do nich na sam dowód. Nawet do pozaeuropejskiej Turcji. W całej Europie Polacy chyba tylko do Rosji, Białorusi i gdzieś jeszcze muszą posiadać paszport.
od RacimiR: Faktycznie babola zrobiłem z tym UK. Nie byli w Schengen, ale ja z kolei jestem prawie pewny, że po 2004 wystarczył dowód, zresztą to nie robi wielkiej różnicy. Liczy się czas odprawy i ewentualne problemy podczas niej, a nie to, który dokument pokażesz. Strefa Schengen jest mocno przereklamowana. Byłem niedawno w Tajlandii i na lotnisku w Bangkoku sprawdzali mnie 30 sekund (aczkolwiek odciski palców trzeba było złożyć).
KO chce wyciszyć afere w Kłodzku ale zmowa milczenia powoduje tylko większe nagłaśnianie sprawy.
od RacimiR: To zależy, moi rodzinni KODziarze, którzy pół dnia spędzają przed telewizorem nie słyszeli o Kłodzku, bo pytałem i robili wielkie oczy.
Ale to jak Ruda Kurwa mowiła że to sprawa pis chyba słyszeli.
A ja przez święta przekonałem 7 osób z rodziny że Tusk to pdf który robił wiadomo co w Kłodzku.
Wczoraj sekta silnych razem onanizowała się do tego że Andrzej Seweryn powiedział kilka słów po francusku. Powiedzieli że zbojkotują TVN24, bo ten przerwał tą metafizyczną wypowiedź jakimś pisowcem XD
U mnie ten autystyczny spastyk jest na cenzurowanym nie ogladam niczego w czym występuje ten POmylony śmieć.
To co pisalem w tamten komentarzu do wpisu że większość Poliniactwa to lewactwo. Unia może ukrywać dyrektywy gospodarcze ale te ideologiczne liczne rezolucje proimigrackie czy lgbt są w mediach mówione a Poliniacy w 80% popieraja unie czyli to jest dowód na to że większość w Polinie to czyste lewactwo.
od RacimiR: Wszystkie są ukrywane, w dodatku wprowadzane etapami. O pakcie migracyjnym czy reformach cenzorskich nie dowiesz się z „liberalnych” mediów.
Ale to że jakiś samorzad musiał cofnąć uchwałę antyimigracką albo straszenie faszyzmem i antysejmityzmem to nawet w liberalnych mediach jest i poliniactwu nie przeszkadza.
Z całej lewacko liberalnej propagandy Polinu najbardziej znikła eutanazja starców nietrudno zgadnąć dlaczego.
Zgrupowanie Polaków którzy uchodzili z Syberii do Iranu bylo w mocno
odizolowanych lokalizacjach o czym pisze m. in dziennikarz
Melchior Wańkowicz, w zasadzie wykluczalo to kontakty z autochtonami
większości uchodźców.
Były to bazy wojskowe, chronione przez wartownikow tak samo
zresztą zorganizowani tam byli angole. Kontakty jakieś minimalne
były, choćby transport zaopatrzenia, ale grupowe eskapady na miasto
i konflikty to nie miało miejsca. Zresztą było zagrożenie wojenne, dzialal
wywiad kontrwywiad wszystkich państw konfliktu, więc nawet z tego
powodu panowała samodyscyplina.
Podejrzewam że nawet kilka gwałtów jakby się tam zdarzyły teraz uroslyby
o rząd wielkości liczbowo.
Analogicznej pomocy z czasów II wojny udzieliła Japonia sierotom
syberyjskim o czym mało kto wie, do tej pory ku pamięci są wspolne
Polsko japońskie sadzenie jabłoni (pomomo że hehe polska japoni
wypowiedziała wojnę, a japonce jednak mieli trochę oleju we lbach
i od rzucili wyzwanie).
Niemcy nie gwalcili polek zydowek Słowian z powodów ideologicznych, jednakże
sporadyczne przypadki musiały być, nawet propaganda niemiecka ostrzegala
przed celowym zarazaniem Niemców tryprem. Ale we Francji stosunki francuzek i
Niemców (powiedzmy za obopolna zgoda) były powszechne, nie restrykcjonowane.
Najgorszy pech dla Niemca żołnierza to front wschodni.
Krasnoj armijce to inna mentalność.
Gwalcili masowo dzieci, kobiety, staruszki dowolnej narodowości. Najbrutalniej
Niemki w ramach zemsty za zamordowana ludność Rosji, Białorusi, Ukrainy.
Propaganda Stalina im w tym pomagała. Zresztą to jedyna zapłata jaka mogli mieć,
zold nie dla wszystkich i to glodowy, jedzenie tylko do syta jak nakradli itp.
I stąd m. in. zdanie Niemców o rosjanach że wschodu: że chcą się jedynie najeść,
napić i poruchac, a poza tym to można na nich srac ile wlezie.
W sumie do tej pory mało co się zmieniło.
W reżymowych mediach w naszym lokalnym smrodku już drugi tydzien
walkowany jest temat afery giełdy zonda crypto, zwłaszcza w tvpdezinfo, w 19.30 itp.
Już w kilku moich komentarzach, przy okazji różnych wpisów uswiadamialem
że krypto to jedna wielka globalna piramida (wymyślona przec cia/mośkosad),
dało to zarobić ale w latach 2010nych jak piramida się wspinala, teraz jest ostry zjazd.
Wszystkie te giełdy padają gdziekolwiek by nie były, pieniądze czy też krypto aktywa znikają.
Tak samo było z giełda zonda crypto, firma się zwinela, były prezes prawdopodobnie uciekl
do usraela, straty kilkudziesiat tys polactwa na 310mln PLN (a mówi się nawet o miliard).
Tutaj uśmiechnięci powtarzają że reklamowalo te giełdę ministerstwo sportu PiS i Nawrocki.
Ot kolejny finansowy przekręt, jak artb, get back, Amber Gold, skok Wołomin, skarbiec
palykota, albo nawet lokaj Roman z rodziny adamsow co wyprowadzil od Krauze 95 baniek.
Frajerów co się na to wszystko nabierali (i będą nabierać) mi nie żal.
Ale są cechy wspolne, większość osób co tworzy i kręci te oszustwa i kradzieże działają za kulisowo,
mało kiedy ujawniają się, a jak się im wali grunt to uciekają do usraela
(bagsik, ten z giełdy zonda prezes, no ale z get back już nie zdołał bo złapali go na lotnisku),
do tej pory nie wiemy kto stał za Amber Gold, bo prezes był pionkiem.
Wniosek: są to starozakonni żymianie, czyli odwieczna rasa spekulantow i oszustów goim,
z rekordzista i guru oszustów wszelakich madoffem, z jewYork.
od RacimiR: Robienie z tego afery nr1 świadczy tylko o tym, że sami muszą przykryć jeszcze większe przekręty. Polska zadłuża się w 8 godzin na kwotę, którą zebrała Zondacrypto. Nie do końca rozumiem zresztą tą „aferę”, moi rodzinni KODziarze też nie potrafią mi tego wytłumaczyć (wiedzą jedynie, że jest hiper-afera, a odpowiedzialny jest Putin, Trump, Kaczyński, Nawrocki i Mentzen, ale jak pytam o szczegóły to zmiana tematu). Jeżeli ktoś inwestuje przez szemranych pośredników, obiecujących cuda na kiju to sam jest sobie winien. Pomijam już to, że Zondacrypto finansowała też orkiestrę Owsiaka- o tym oczywiście ani słowa w „liberalnych” mediach.
Skoro o Unii wątek główny to może trochę nostalgii
zwłaszcza dla młodych czytaczy bloga co tu zaglądają.
Niektóre dni i zdarzenia pamiętamy bardziej co wtedy robilismy
(np. wtc11wrzesnia, śmierć jpII) tak ja pamiętam dobrze weekend
ten majowy 2004 wejścia do łuuuuni. O ile się polityka nie interesowałem
wtedy nic (nauka, staż praktyka za psi grosz, zycie w akademik) to ten
dzień zapamiętałem na rynku pod względem ilości niebieskich szmat
i artystów wszelakich, na szczudlach, ludowego folkloru i inne te wyglupy.
Ziomale przyspieszali sobie obronę magisterki, przerywali studia, prace
w polandii, i temat nr1 Anglia, RyanAir i czy jest robota jeszcze i jak to mozliwe
ze po kilku latach i 2mln Polaków później w Anglii nadal tam robotę znajdują?
Ano wtedy możliwe było, nie było tam czarnego złota, hindu, pakow, funt w cenie.
Polacy zwłaszcza fizyczni byli w cenie, wychwytywali przez Angoli i charowali.
Po kilku latach dopiero przekonali się angole że i po studiach polacy są kumaci i
sporo pracowalo Polaków w city, ekonomii, it, teleco, mobile, itp.
Był to swoisty wentyl bezpieczeństwa dla Polski gdzie mieliśmy młody wyż
lat 80tych demograficzny i oficjalnie 20kilka% bezrobocia, a nieoficjalnie nawet 30%.
Eksodus był widoczny, nawet ktoś kto z trudem zawodowke skończył,
czy nawet bandzior czy pijaczek, na wyspach wyszedł na ludzi,
pracując w fabryce, przemysle czy rolnictwie byle na wyspach.
Możliwość zarabiania pieniędzy jednak motywuje człowieka pozytywnie,
bezrobocie degeneruje i poniża co widoczne było w latach 90tych w Polsce.
Osobiście pomimo namowy, kwoty zarobków w pounds, trochę z
lenistwa, trochę z przyzwyczajenia pracowałem w Polsce, nie migrowalem
zwłaszcza że it praca była. A i przez ówczesną emigrację bezrobocie spadło.
Pozytywów było mnóstwo, ale były i negatywy, tzn. koszty społeczne.
Pierwsze to że angole w working class zalali polskie miasta turystycznie,
przynieśli nam kulturę pijaństwa, lania na ulicy, tanich polek na sex
i innych negatywnych ekscesow (krakufff stał się wtedy jak pattaya).
Po drugie rozpad związków w Polsce (np. na prowincji chłop w anglii
rzadko przyjeżdża, baba w domu z dziećmi).
I znaczący problem demograficzny, polki masowo w europie
wchodzily w związki z angolami, niemcami, muslimami,
rodziły im dzieci zamiast Polakom w Polsce
(w drugą stronę tzn. Polak z europejką nie było).
Wszystko to pomału się (może i dobrze…) skończyło
jeszcze przed covidem, jak Europa Merkel została zalana
lekarzami i inżynierami, czarnymi, hindusami, muslimami.
Rynek pracy się nasycil, koszty życia wzrosły, o pracę trudniej,
o bezpieczeństwie nie wspominając.
Pokolenie wyżu dorobiło się na dom czy inne lokum w Polsce,
dorobilo dzieci które w Polsce się uczą, okrzepło, postanowilo
że jednak na starsze lata lepiej zarabiać mniej ale żyć spokojniej,
(a nawet wogole nie pracować bo pieniądz przecież na koncie jest),
bezpieczniej wsrod swoich, socjal te pisowskie plusy w sumie
też spowodowały że poziom życia, siła nabywcza dóbr i usług w
Polsce się zrownal z zachodem.
I taka to historyjka krótka ty łuuniiii.
Teraz są zupełnie inne czasy i wyzwania zwłaszcza dla Polski,
starzejące się społeczeństwo, spadek ludności i dzietnosci,
AI zabiera pracę, dług polski rośnie, koszty ZUS rosna,
szpitale likwidują oddziały, kolejki rosną i zapaść rośnie.
Obysmy zdrowi byli.
od RacimiR: Ja sam wyjechałem wtedy do Londynu, nie tak od razu bo bylem na studiach, ale bodajze rok 2005 albo 2006. Minimalna to było koło 5 funtów na godzinę, w przeliczeniu 30-35 zł. W Polsce zarabiałem piątala, czyli 6-7 razy mniej. Benzyna kosztowała 4.60zł czyli za godzinę pracy w Polsce (na umowę śmieciową bez składek) mogłem kupić sobie litr benzyny. Wówczas UK to było więc eldorado, zresztą do Niemiec wtedy nie można było jechać pracować (pewnie plują sobie teraz w brodę, bo gdyby od razu w 2004 pozwolili to mieliby co najmniej milion porządnej siły roboczej z Polski). Ceny w UK były lekko wyższe niż w PL (niektóre rzeczy nawet tańsze typu ciuchy czy elektronika), ale zarobki (w oczach Polaka) zwalały z nóg nawet na najgorszych stanowiskach. Za jedną dniówkę w Londynie mogłem kupić sobie 2 pary oryginalnych adidasów czy innych najkaczy, w Polsce na jedną parę trzeba było zasuwać tydzień, albo i lepiej. Ja po pierwszym tygodniu w Londynie już kupiłem sobie rower (wprawdzie używany, ale całkiem niezły). Roboty było sporo, jak ktoś nie miał specjalnych wymagań i chciał się zaczepić byle gdzie na początek, to dosłownie 1 godzina szukania. Ciapaków, Hindusów i czornych było już tam wtedy sporo, ale raczej pracowali i nie czuli sie gospodarzami. Były lekkie problemy z założeniem konta w banku czy insurance number, ale jak ktoś posiedział parę miesięcy to sobie załatwił. Ja ogólnie dopiero tam pierwszy raz w życiu poczułem to uczucie, że idę sobie ulicą i mam ochotę na kebab albo ciucha, to wchodzę i kupuję. Wcześnie w Polsce było dziadowanie, planowanie, kombinowanie i oszczędzanie każdej złotówki (potem jak wróciłem to też jeszcze przez jakiś czas tak było). Właściwie dopiero tak po 2018 roku coś u nas ruszyło z siła nabywczą.
Dzisiaj wyjazd do UK jest zupełnie nieopłacalny z powodów finansowych i społecznych, a także bezpieczeństwa. U nas od tego czasu minimalna wzrosła 6-7 krotnie, a w UK około 2,5 raza, do tego mocno do góry poszły czynsze i wynajem. Za byle norę z grzybem na ścianie trzeba dać ciapatemu 1000 funtów miesięcznie. Do tego represje, zamykanie ludzi za krytykę rządu na pejsbuku oraz kolejne fale migrantów. Nie dziwi mnie, że Polacy masowo stamtąd wracają.
Dotacje unijne, ale wcześniej kondolencje dla rodziny znanego chada z lewicy Litewki,
który jadąc rowerem został potrącony autem i zginął. Czlewiek ten był spolecznikiem,
organizował składki, realnie udzielał się ludziom w potrzebie.
To rzadka cechą we współczesnym świecie, a wśród posłów (zwłaszcza lewicy)
to wręcz niespotykane.
Dotacje nawet bardzo minimalne wiadomo socjalizm, jednakże nasze zdzierane brutalnie
podatki niech na coś idą pożytecznego i dla dobra ogółu. Dla dobra publicznego.
Dlatego odbieram je pozytywnie jeśli idą na infrastrukturę (drogi, budynki publiczne, MPK,
szpitale, wały przeciw powodziowe, przepusty, tunele (np nowo powstałe na zakopiance),
wiadukty itp). Ale muszą być dobrze przemyślane, budowane tam gdzie są ludzie a nie w
koziej wolce).
Dotacje w rolnictwo szczególnie w Polsce no tutaj jestem zmieszany bo kasa leci do
rolnika czyli prywaciarza, ale z drugiej strony żywność to dobro podstawowe, jednakże jak napisales
są ekstremalnie tanie dotacje (od 100 do 200zl za ha w zależności od uprawy) co w zasadzie zwraca
tylko podatek od gruntów więc taki 'obszarnik’ wychodzi na zero.
Gdyby ich nie było to produkcja żywności (służąca dobru ogólnemu) byłaby droższa, wiec
zalalby nas syf z upadliny (zresztą i tak zalewa pomimo kontroli), a w przyszłości z ameryki
południowej. Noi mamy samowystarczalnosc żywieniowa co jest bezpieczeństwem narodowym.
Jest też to pewna poduszka finansowa dla rolników przy kryzysach, czyli co mieliśmy covidowy,
a teraz cena paliw i nawozów.
Ale rolnictwo w Polsce (nawet z dotacjami czy bez) zmienia się że względu na zmiany
współczesności, czyli migracje do miast molochow i porzucanie ojcowizny.
Połowa małych gospodarstw (do 5ha) od prlu została już sprzedana po cenie większym rolnikom
(zazwyczaj razem że starymi budynkami mieszkalnymi i gospodarskimi które i tak
są puste i do rozbiórki bo kupca interesuje jedynie grunt), a druga połowa to tylko
dzierzawione jest bo właściciele nie zajmują się rolnictwem.
Liczba rolników maleje (może realnie w Polsce jest ich pół miliona, informatyków mamy więcej)
i maleje nadal, starsi odchodzą, młodsi nie chcą się zajmować bo to harowa jak niewolnik,
gorzej niż w korpo, rolnik teraz to w zasadzie przedsiębiorca, jedzie na kredytach, ryzyko
plajty co roku, dlatego mamy często ich strajki. Jest klęska albo nie urodzaju, albo urodzaju.
Ja pracowałem jako dzieciak w rolnictwie i nie rekomenduje nikomu.
Może nawet lepiej jak te harowe będą robić za nas Indianie w Ameryce Południowej.
od RacimiR: Szkoda chłopa, Litewka był jedynym posłem Lewicy, którego darzyłem jakąkolwiek sympatią i który nie budził we mnie negatywnych emocji. Ciekawe czy zginął przypadkiem, czy ktoś mu pomógł? Wprawdzie nie pełnił ważnych funkcji państwowych, ale miał gigantyczne zasięgi w internecie i ostatnio kilka razy zerwał się ze smyczy, np. potępiał ludobójstwo w Izraelu czy nagłaśniał skandal ze schroniskiem w Bytomiu (gdzie rządzi prezydent z KO i głównie przez to schronisko ma być referendum o jego odwołanie), to na pewno nie podobało się w centrali. Ciekawe czy (jak z Adamowiczem) za śmierć Litewki obwinią Kaczyńskiego?
Jeśli chodzi o dotacje to chyba wynoszą nieco więcej (rocznie), niż 200zł za hektar, ale i tak jest to znacznie mniej, niż za taki sam hektar dostaje rolnik z Danii, Holandii czy Niemiec. Najlepiej byłoby to całkiem zlikwidować, a jeżeli już muszą być to wyrównać. W Polsce te dopłaty to takie grosze w cenie końcowej produktu, że niewiele wpłynęłoby to na ceny żywności (cena zboża kupionego od rolnika to niewielki ułamek ceny chleba w sklepie czy piekarni). Zresztą ta kasa na dopłaty nie spada z nieba, tylko zabierana jest nam w podatkach (których rozliczanie trwa czas) i załatwianie tych dotacji to też duża biurokracja (kolejny czas), nawet są specjalne firmy, które się tym za kasę zajmują, bo złożyć wniosek to ponoć gehenna, zwłaszcza dla starszych osób.
Kraje spoza UE powinny płacić cło, niestety (kolejny minus współczesnej UE) robi się coraz więcej wyjątków (Ukraina, Mercosur).
To, że liczba rolników maleje (przy rosnącej produkcji) to akurat dobrze- wzrasta efektywność pracy, jednak do tego trzeba łączyć uprawy w większe areały. Duże zatrudnienie w rolnictwie to domena państw najbiedniejszych.
Co do tego Litewki najdziwniejsze dla mnie jest to że we wtorek po wieloletnich poszukiwaniach znalazłem starą reklamę mountain dew z rowerzystą co goni geparda aby wyjąć mu puszkę z gardła a w środę drugą reklamę gdzie typ walczył z owcą kanadyjską na czołowe zderzenia i ka końcu padal dialog nie masz kasku? Wolę bez. A w czwatek Litewka był właśnie rowerzystą i nie miał kasku.
od RacimiR: Różne teorie na ten temat zaczynają powstawać, nawet jakieś wątki afery Epsteina, ale to chyba już zbyt duży odlot. Na pewno na tej drodze gdzie doszło do wypadku nie jest bezpiecznie (jest wąska i kiepskiej jakości, a ruch spory, bo niedaleko jest węzeł dwóch ruchliwych tras), jechałem tam kilka razy samochodem, ale rowerem bym się nie odważył.
Trzeba by zbadać przede wszystkim dwie rzeczy: czy Litewka jeździł tam regularnie o podobnych godzinach (wtedy łatwo można by zorganizować „wypadek”) oraz czy sprawca nie miał dziwnych powiązań, długów, możliwości szantażu.
Mialem bardziej na myśli że zabawnie wyszło że przytrafiło mu się to co w tych odkopanych z czeluści reklamach. Po pierwsze nie wierze ze ktoś go zabił celowo bo to w końcu lewak moze nieco mniej skrajny ale swoich nie zabijają, po drugie widzę że js
Ak jeżdzą riwerzyści na takich drogach czasami odnoszenie wrażwnie że sami chcą wpaść pod maskę dla kasy z odszkodowania.
Oczywiście, że swoich zabijają. Na przykład Nowotkę. Albo Jeżowa.
A Litewka był niewygodny dla wielu osób, chociażby dla Czarzastego.
Liltewka głosował za aborcją, uchylaniem immunitetu Brauna i wszystkimi idiotyzmami Lewicy i kało. Braun z kondolencjami po nim i Nawrocki z medalem dla niego wyszli na frajerów.
Dotacje Unii ciąg dalszy tym razem dotacje dla osób prywatnych
(czyli w polskich warunkach Janusze byznesu koniecznie z powiazaniami
rodzinnymi z samorzadowcami, aktualna ekipa rządząca lub kasta prawnicza).
W ramach kpo mieliśmy afery o jachty, samoloty, swingers-kluby, potem
dotacje dla kultury i nagle…. cisza. Czyli po cichu gdzieś ta kasa musi płynąć.
Media maja zakaz (przynajmniej do końca tej lub kolejnej kadencji).
Uśmiechnięci biją pianę o willa plus, dotowany budynek dla księdza z funduszu
sprawiedliwości, ale przecież to w latach 2006-2015 najwięcej dotacji unijnych
dostały 'innowacyjne byznezy’ hotel 4* pałacyk że spa restauracja i centrum konferencyjne.
Właściwie połowa ilościowo i kwotowo. Druga połowa to dotacje do luna park,
centrum handlowe Aaa, plantacja bananów w zimie czyli coś co i tak się nie zwróci
finansowo, nie zepnie biznesowo nigdy.
Dlaczego pisze o tych pałacykach-hotel plus?
Bo w moim powiecie tych hoteli powstało kilka, i zawsze jakiś watażka z samorzadu
PO był współ-udziałowcem albo w rodzinie inwestora.
Podejrzewam że w zakopcu czy nad morzem takich palacykow był wysyp,
szczegolnie w zakopcu gdzie naocznie widziałem chyba w 2010 budowa przy budowie
tuż przy parku narodowym hotel przy hotelu.
Kwoty dofinansowania około 40% czyli kilka milionów na sztukę.
No każdy chciałby mieć pałacyk w połowie darmocha czyż nie?
Ale spróbuj szary człowieku o dotacje to samorząd i tak cię udupi.
Teraz w moim powiecie te obiekty są na sprzedaż, zazwyczaj nie operuja
biznesowo (skończył się bum na wesela bo to ich trzymało przy życiu).
Klasyczne zamki na piasku.
Dotacje jakiekolwiek dla prywaciaza to zło zło i jeszcze raz zło.
Przepalanie pieniędzy podatników (w tej sytuacji podatników z Unii).
od RacimiR: Polecę Korwinem, ale dotacje są złe, bo żeby wypłacić komuś 100zł to państwo musi zabrać komuś innemu 120zł oraz wszystkie strony muszą poświęcić na to dużo czasu. W dodatku zarzyna to przedsiębiorczość, a promuje cwaniactwo i znajomości.
Co do zamków to słynny, nielegalnie zbudowany w środku lasu na obszarach chronionych Natura2000: Zamek w Stobnicy od zeszłego roku jest już w magiczny sposób „legalny”. Oczywiście grube ryby oraz styk polityki i biznesu w ogóle nie miał wpływu na „legalizację”.
Korzystne są może jeszcze niektóre regulacje na polu współpracy sądowej. Same dyrektywy i inne decyzje ramowe bardzo ułatwiły procedowanie sądom, coraz mniej trzeba wysyłać fizycznie papieru, coraz szybciej, skuteczniej, mniej oficjalnie i bardziej bezpośrednio wymienia się informacje między różnymi urzędnikami i jednostkami. Wymusza się też przechodzenie na systemy elektroniczne (bez jakichkolwiek szkoleń, na pałę i generalnie znienacka ale jednak) i ułatwia ludziom dostęp do sądów i szukania sprawiedliwości – to jest fajne, choć same regulacje to zwykle rozlazłe, niezrozumiałe baryły (dla porównania – Konwencja o pomocy w sprawach cywilnych i handlowych między Drugą RP a Wielką Brytanią napisana w dwóch językach miała 4 czy 5 stron, a w sumie regulowała to wszystko co Decyzje Ramowe 2020/1783 i 1784 mające po 40 stron każda). Skuteczniej da się ścigać alimenciarzy za granicą – to też doświadczenie z mojej pracy.
Niestety więcej plusów jak dla mnie brak, chyba że ktoś też siedzi w jakiejś innej niezbyt eksponowanej branży i widzi dobre zmiany, których reszta społeczeństwa siłą rzeczy widzieć nie może.
od RacimiR: Pewnie masz rację, ale nie znam się na sądownictwie „od kuchni”. Na pewno jednak zła jest sytuacja, gdy dwa sądy (unijne i krajowe) mają te same kompetencje i nie wiadomo, czyj wyrok jest ważniejszy- to akurat wada UE. Według mnie organy unijne nie powinny mieć możliwości orzekania wyroków (a już zwłaszcza z pobudek politycznych), bo robi się potem bajzel.
Autor zamknął mi usta niczym cenzura na pejsbuku czy jewtubie, zatem napiszę jeszcze raz w jednym komentarzu, może nie usuniesz tym razem, nikogo nie obrażam i w dodatku mam rację:
UK nigdy nie było w Schengen, mają z Irlandią swoje małe Szengen-Common Travel Area.
Dodatkową zaletą UE jest również karta EKUZ. Producenci sprzętu nigdy by się nie dogadali co do jednego standardu, było im na rękę takie rozdrobnienie, wymusiła to czy Ci się to podoba czy nie ale właśnie UNIA. Najdłużej oczywiście opierało się Apple, które zawsze musi mieć wszystko po swojemu i odmiennie od innych….Będę zamieszczał ten komentarz do skutku.
od RacimiR: Nikomu nie zamykam ust, kasuję jedynie spam z AI oraz jak 100% wpisu to bluzgi. Skoro wyskakuje info, że komentarz oczekuje na moderację, to znaczy że oczekuje na moderację, a nie że został skasowany. Nie siedzę przy komputerze 24 godziny na dobę, zazwyczaj wieczorem wchodzę i czytam. Teraz skasowałem Twoje 2 poprzednie wpisy, bo ich treści dublowały się z tym i kolejnym. Ale ogólnie jeśli wpis nie jest spamem ani stekiem wulgaryzmów, to na pewno go nie skasuję i jestem z tego dumny.
Ok, nie wiedziałem o co tu chodzi, po napisaniu widziałem mój komentarz, następnie było przy nim napisane „oczekuje na moderacje”, myślałem o automacie który to robi, nie wiedziałem, że musisz to robić ręcznie, wydawało mi się jakbym używał jakichś zakazanych słów czy sformułowań i moje komentarze były odrzucane. W takim razie dzięki za wyjaśnienia.
> nawet są specjalne firmy, które się tym za kasę zajmują, bo złożyć wniosek to ponoć gehenna, zwłaszcza dla starszych osób
Wiele z tych firm to naciągacze. Mnie też próbowali.
Natomiast spodziewam się, że część z tych firm rzeczywiście ma jakieś układy, dzięki czemu potrafią, za opłatą, pomóc.
od RacimiR: Te firmy jakoś do zeszłego roku były finansowane z ministerstwa, więc rolnik nic nie płacił za taką poradę z wypełnieniem wniosku. Z tego co wiem od tego roku już dofinansowania nie ma i trzeba płacić.
Z dopłatami jest taka biurokracja, że samemu ciężko maksymalnie je wykorzystać. To coś jak biura rachunkowe, tylko zamiast pomagać z podatkami- pomagają w dopłatach. Pewnie spora część to naciągacze i kolejna spora część to „insiderzy”, którzy potrafią coś „popchnąć”.
Nie masz racji co do wtyczek, jest to jednak wymierny wpływ UE, producenci nigdy by się nie dogadali i nie zamierzali w tej sprawie porozumieć, na rękę im było forsowanie własnego standardu wtyczki, oczywiście najbardziej oporny był Apple, który zawsze i wszędzie musi mieć wszystko inaczej niż wszyscy.
Do zalet UE możesz dorzucić też kartę EKUZ, nie wiem dlaczego nie jesteś za swobodnym przepływem osób?
UK nigdy nie było w Schengen, mają z Irlandią własne mini-Schengen o nazwie Common Travel Area.
od RacimiR: Jeśli to prawda z wtyczkami to faktycznie bardzo dobry ruch UE, a to, że cały świat się dostosował to w ogóle sukces dekady. Trudno powiedzieć co by było, gdyby nie UE- jest duża szansa, że producenci i tak by się dogadali w wyniku presji konsumenckiej oraz żeby nie musieli dodawać ładowarek do urządzeń, ale tego nigdy nie sprawdzimy.
Jestem za swobodnym przepływem osób (o ile zewnętrzne granice są chronione, z czym niestety bywa różnie). EKUZ tak jak Schengen nie pokrywa się z UE, więc trudno zaliczyć go do sukcesów UE. Byłem w UK w zeszłym roku i EKUZ tam normalnie był honorowany.
Partia TISZA Petera Magyara obiecuje, że w ciągu kilku lat od przejęcia władzy Węgry wejdą do strefy euro. Za to w Polsce poparcie dla wejścia do euro wynosi poniżej 30% i ciągle spada.
Jeśli chodzi o Węgry, to tam sympatie do UE są o wiele większe niż w Polsce. To, że młodzi cechują się większym sceptycyzmem wobec UE od starszych, stanowi naszą polską specyfikę.
Jeśli to prawda to orban niestety tak zabetonowal tamtejsza scenę polityczna
(obsadzil swoimi niczym popispslew u nas) przez ostat ie 16 lat że Węgrzy
maja go dość i jego partii. Nawet mógł jakieś pozory wprowadzić np. jak u nas
założyć partie na boku jak ruch palykota nowośmieszna czy Polska2.50
aby był pozorny 'pluralizm’.
Mysle że jak pisałem już wcześniej w innych wątkach Węgrzy jak doświadcza
czarnego złota magistrów i inżynierów (a unia już planuje legalna migracje
hindusow bo obecnych jej za mało), jak po euro przyjęciu ceny im wzrosną
to jeszcze zatesknia do orbana i forinta.
Ja nawet w Polsce patrząc na zmiany multi-kulti jakie zadziały się w ostatnich
dwóch dekadach, na propagandę lewa twa feminizmu to cofnalbym się nawet
do czasów 'Chłopów’ Reymonta.
Niejaki łatwogang (nikomu nieznany influencer bez wsparcia medialnego politycznego
z jedną kamerka) że swojej kawalerki zawstydzil owsika zbierając 250mln na terapie
onkologiczne dla dzieci. Wszelakie gwiazdy piosenkarki aktorki sportowcy i inni celebryci
dołączyli się do tej akcji jak wyniąchali że mogą mieć z tego darmową reklamę własnej
osoby wplacajac po kilkadziesiat/kilkaset tysięcy zlociszy. Był to swoistego rodzaju
flash mob charytatywnosci. Co ja o tym myślę?
Osobiście nigdy nie wpłaciłem złotówki na żadne akcje owsika, na siepomaga, na zbiórki
kościelne itp. z prostej przyczyny – nie mam wpływu na co idą te pieniądze, mogą nawet
być defraudowane (i często są np u wspomnianego owsika gdzie idą melony do jego kieszeni).
Ta zbiórka łatwoganga też idzie na pomoc onkologiczna ale czy na pewno?
Dowiemy się ale dopiero po jakimś czasie, nawet po kilku latach. Swoją drogą wszelkie
służby od policji prokuratury zaczynając a na skarbowce kończąc dorwa się teraz do osob
wykonujących zbiórkę gdzyz państwo tzn. owsik nie lubi konkurencji!
Wprawdzie jest wolność wydawania pieniędzy ale ja nimi nie sram jak wszelakiej maści
celebryci.
Drugi aspekt – wszelką pomoc medyczna powinno zagwarantować państwo w końcu płacimy
podatki na ZUS. Niestety jest inaczej, dług polski rośnie więc szuka się oszczędności na ludziach
zwłaszcza emerytach, zamyka się oddziały szpitalne, redukuje kadrę, redukuje diagnostykę
a kolejki rosną (np na rezonans czeka się już latami), choroba się rozwija i stary człek umiera,
same korzyści bo i emerytury nie trzeba mu płacić.
Ale jeśli państwo zawodzi to z prywatnej już kieszeni kwota za leczenie onkologiczne powinna
być przystępna dla typowego Polaka, powiedzmy tak to 100tys PLN (cena nowego taniego auta)
bez konieczności zbiórek. Niestety na przyszkodzie stoi BIG pharma zawyzajac ceny, przekret
covidowy gdzie zarobili miliardy na szczepionkach tylko im apetyt zaostrzyl.
Nie lubię też zbiórek z jeszcze jednego powodu – to promowanie żebrastwa zamiast ciężkiej pracy.
A od żebrania bogactwa nie przybywa.
Kończąc ten wywód najsmutniejszym faktem jest jednak sama ta choroba onkologiczna.
Nie zazdroszczę i nie życzę nikomu chorób wszelakich a zwłaszcza tych raków, i to jeszcze w
bardzo młodym wieku dziecięcym.
> nikomu nieznany influencer bez wsparcia medialnego politycznego
z jedną kamerka
Miał wsparcie m.in. TVN.
Styczniowy dyrygent zebrał mniej w tym roku pomimo wsparcia stacji państwowej spółki Orlik dlatego już chyba szykują dla niego alternatywe w postaci łatwogang to jest tak chamsko promowane że czuć na kilometr że to nowy owsiak.
No właśnie niektórzy blogerzy już udowadniają że łatwogang (o którym pisałem wyżej)
ta jego oddolna zbiórka na raka to ustawka. Link:
iluminata.pl/zbiorka-latwogang-to-ustawka-ale-sa-plusy/
Jako główny dowód to 'dość szybkie i nagle’ przyłączenie się cwele-brytow
z naszym super piłkarzem na czele (swoją drogą już wiem czemu mu nigdy
piłka w polandii nie szła, zajęty był sesjami reklamowymi i innym cebrytowaniem).
Przyłączyli się też znani aktorzy, którzy m.in promowali szczepienia czy system
kaucyjny 'pinsiot groszy da kierownik’ na butelkę.
A naszemu uśmiechniętemu rządowi z szwabskim kundlem na czele jest to nawet
a nawet bardzo na rękę jako kolejny temat zastępczy.
Czy zaplecze Tuska maczalo palce w tym performance, czy litewke ktoś celowo
zderzył, czy ostatni zamach na trampka to też ustawka…
Sporo tych teorii spiskowych, już człowiek się gubi co jest prawdziwe a co nie.
Może właśnie o to chodzi by zniewolony motloch urabiac non stop by się nie polapal
że jest okradany podatkami inflacja a na starość zamiast diagnostyka i lekarz
kolejka na miesiące.
od RacimiR: Łatwogang był oddolny, po prostu gdy stream zaczął robić się popularny to zaczęli się pod niego przyklejać kolejni celebryci i co gorsza politycy. Na pewno w porównaniu ze Złotym Melonem projekt był milion razy bardziej oddolny. Łatwogang np. nagrał jesienią zeszłego roku piosenkę z Edem Sheeranem (gwiazda absolutny top światowy) więc romantyczne historie, że nikomu nieznany Łatwogang od zera zrobił zbiorkę można włożyć między bajki. https://www.youtube.com/watch?v=aBmTxvsBDsY
Elementem humorystycznym było, gdy na stream Łatwoganga przyszła Monika Olejnik i siedziała tam bardzo długo nie wiadomo po co, a czat (setki postów na minutę) kazał jej robić to, co Lempart episkopatowi.
Co to Litewki to pewnie się nie dowiemy jak było. Na pewno był niewygodny dla partii i rządu. Nawrocki wczoraj przyznał, że Litewka mu powiedział, iż partia Czarzastego dała mu zakaz spotykania się z prezydentem, który złamał. Na filmach spod schronisk (np. kanał zero czy pyta.pl) widać, że Litewka nie gryzł się w język i atakował m.in. Kierwińskiego i lokalnych samorządowców z KO. Można jeszcze dodać roześmianą Dziemianowicz-Bąk na pogrzebie.
Wczoraj spotkałem sąsiada (z którym gadałem może 3 razy w życiu) i opowiadał, że kierowca co zabił Litewkę przyznał się, że wziął za to kasę. Potem sprawdziłem i niczego takiego w mediach nie było, więc śmierć posła zaczyna już żyć własnym życiem.
Gdyby zamiast Moniki Olejnik przyszedł Rola, Stanowski, Gadowski, albo ktoś z TV Republika, to też by były lempartowe komentarze z widowni. Takie są uroki Internetu. Ja bym tego nie brał do bani.
Może Łatwogang zaczynał jako oddolny i niezależny, ale potem Grupa Trzymająca Władzę go kupiła tak jak korporacja kupuje dobrze rokujący start-up, doinwestowała, załatwiła oglądalność i oczywiście załatwiła tego Eda Sheerana. W związku z czym nie należy traktować tej inicjatywy jako oddolnej.
od RacimiR: Stanowski był, ale gdyby przyszedł ktoś z szeroko pojętej prawicy to hejt byłby 10x większy, o ile zostałby wpuszczony na stream. Tam raczej do końca było mało polityki, oprócz tej stokrotki (która oczywiście uważa się za niezależną). Z Edem Sheeranem on już pół roku wcześniej kolaborował, więc raczej jego wpłata nie była pochytana przez system. Jeżeli to nie było oddolne, to nic nie jest. Wystarczy porównać z Jurasem, który ma na cały dzień TVP na wyłączność, do tego strażaków, żołnierzy, ratowników medycznych, samorządy, billboardy, duże media prywatne, spółki skarbu państwa, korporacje zagraniczne typu mBank czy Lidl oraz armię zbieraczy-puszkinów pod kościołami. WOŚP to zbiórka systemu i ludzi starszych, najczęściej KODziarzy, a Łatwogang to apolityczna zbiórka młodych i ich idoli celebrytów. „Salon” by to najchętniej scancelował i skrytykował, ale PRowsko strzeliliby sobie w stopę, więc musieli zrobić dobra minę do złej gry.
Tutaj jest to wszystko ładnie rozpisane: https://docs.google.com/document/u/0/d/1H_7EbKUNmoqKLKj8Dh1FNzwWdbdPNuWusPH0TYwcWWI/mobilebasic?pli=1
Polityków brak, z mediów był Stanowski oraz trochę „liberałów” (poza zhejtowaną Olejnik był tylko trzeci szereg mało znanych media-workerów z 'liberalnych’ TVP, TVN, Onetu czy Radia Zet). W tym linku wcześniej była kategoria „największe dzbany”, ale ją usunęli (była m.in. Olejnik i przypadki, gdy ktoś obiecał się ogolić na łyso lub wpłacić daną sumę, a potem się rozmyślił).
Jak oni to rozliczą i gdzie konkretnie pójdzie ta kasa- jeszcze nie wiadomo. Pewnie zostanie wpompowana w studnię bez dna, jaką jest NFZ. Być może będzie z tego skandal w przyszłości (przypomina mi się ten, co po kolizji konwoju Beaty Szydło zbierał na nowe Seicento dla poszkodowanego i potem zniknął z kasą).
Z doświadczenia jeszcze powiem, że akurat te „rakowe” kliniki działają całkiem nieźle w porównaniu ze zwykłymi szpitalami miejskimi czy powiatowymi oraz poradniami ze „specjalistami”. U mnie od diagnozy do 5-dniowej wizyty na oddziale szpitalnym i operacji z narkozą w NIO na Ursynowie minęło bodajże 6 tygodni i to w czasach Covidu, gdy połowa szpitali i poradni diagnostycznych była zablokowana dla nie-covidowców. Gdybym chciał to operować w Katowicach to byłoby to jeszcze szybciej, ale wolałem Warszawę, bo tam jest największy fachura od mojego typu nowotworu, Piotr Rutkowski i koniecznie chciałem, żeby to on osobiście operował, co trochę wydłużyło czekanie. Niedługo potem chciałem iść do laryngologa (na zwykłą wizytę, trwającą 10 minut) i po obdzwonieniu wszystkich poradni w okolicy dali mi termin na za 8 miesięcy. Czyli jak nie masz raka to czekasz albo płacisz, ale jak już go masz to jest nieco lepiej (choć nie idealnie), np. masz diagnostykę poza kolejką.
Akcja zbiórkowa Antyowsiak powiina być całkowitym przeciwieństwem powinno się zbierać na operację konkretnej osoby z rzadką chorobą a takie zbieranie ogólne możee pójśc w próżnie jak mrówka cała i złoty.melon.