BUL (Bezpieczeństwo Uliczne Lewaków)

Na początek przytoczę historię z minionych wakacji, o której (dziwnym trafem) nikt nie słyszał. W lipcu w Katowicach odbyła się demonstracja nacjonalistów. Trójka pokojowo nastawionych, kulturalnych narodowców przyjechała na nią specjalnie z Warszawy. W samo południe, przy głównym wejściu na dworzec (od strony pl. Kaczyńskich, wcześniej pl. Szewczyka) zostali oni bez ostrzeżenia brutalnie zaatakowani przez kilkunastoosobową bojówkę Antify, która wspomagała się pałkami teleskopowymi i kijami. Ofiary wylądowały na pogotowiu, gdzie konieczna była interwencja chirurgiczna. Napad odbył się w bardzo ruchliwym i zatłoczonym miejscu, gdzie dodatkowo działa mnóstwo kamer. Przerażeni przechodnie wezwali policję, która o dziwo przyjechała bardzo szybko, jednak napastnicy zdążyli się już ulotnić. Jakie były działania „stróżów prawa”? Ano żadne. Przyjechał radiowóz, policjanci porobili głupie uśmieszki i odjechali w siną dal, mimo że napastnicy nie byli zamaskowani i ich znalezienie byłoby dziecinnie proste na podstawie mnóstwa świadków i nagrań z monitoringu. W dodatku tego samego dnia wieczorem, na stronie internetowej śląskiej policji pojawił się artykuł-laudacja, gdzie opisano doskonałe i nieskazitelne wręcz działania policjantów tego dnia, w którym, jak napisano „nie odnotowano żadnych incydentów”. Problem w tym, że incydent był, ale policja gówno zrobiła. Teraz wyobraźmy sobie sytuację odwrotną- trzy osoby LGBT jadą sobie na marsz równości i dostają ostro po łbach w centrum miasta od kilkunastu „faszystów”. Sprawa od razu byłaby główną wiadomością ogólnopolską, a może nawet międzynarodową, która otarłaby się o Brukselę. Ta historia pokazuje sedno problemu, który chciałbym dzisiaj opisać.

Przemoc wobec lewaków, jak każdy pewnie wielokrotnie zdążył się przekonać- jest eksponowana do granic możliwości w środkach masowego przekazu, dlatego też w społeczeństwie powstaje mylne wrażenie, że są oni ponadprzeciętnie gnębieni. Panuje pogląd typu: „strach wyjść na ulicę, bo tyle się o tym wszystkim ostatnio słyszy„. Z drugiej strony- przemoc, wychodząca od lewaków jest wyciszana i bagatelizowana, a lewaccy agresorzy za swe działania zostają wręcz idolami i męczennikami (jak ostatnio pan Margot, za którego poręczyło mnóstwo posłów opozycji, liczni celebryci i rabin Schudrich, nie mówiąc o tym co agresywne lewactwo robi ostatnio w USA). Problem w tym, że nie ma żadnych dowodów na to, że LGBT i inne mniejszości padają ofiarami przemocy częściej, niż statystyczny Polak. W 38-milionowym społeczeństwie siłą rzeczy każdego dnia ktoś dostaje w mazak i nikt nie robi z tego problemu ogólnopolskiego, dopóki ofiara nie przynależy do grona mniejszości seksualnej, religijnej lub rasowej. Wtedy mamy wielodniowy raban medialny, hasztagi, zaniepokojoną Unię Europejską i solidaryzującą się Ostaszewską.

Przykra sytuacja, ale jestem pewny, że gdyby ofiara była heteroseksualna, to pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował

Ja wychowywałem się w latach 90-tych. Był to najbardziej przestępczy okres w dziejach Polski. Rządząca postkomuna masowo likwidowała polski przemysł, a resztki rozsprzedawała za bezcen zagranicznym inwestorom. Szalało bezrobocie, bieda i inne patologie. Wpierdol czyhał praktycznie na każdym rogu. Nie warto było nosić zegarka czy większej sumy pieniędzy, bo ryzyko utraty zawartości kieszeni było ogromne. Normalnym widokiem były 30-osobowe bandy dresiarzy, które zaczepiały każdego, kto obok nich przechodził. Na ogródek działkowy moich rodziców włamywano się praktycznie codziennie, więc nie było sensu go nawet zamykać, bo i tak nie było co z niego ukraść, więc niezamykanie dawało plusy w postaci braku wyważonych drzwi czy rozciętych kłódek. Jarosław Jakimowicz w jednym z wywiadów wysnuł teorię, z którą ja się zgadzam. Mianowicie, w latach 90-tych panowało takie złodziejstwo i kombinatorstwo na najwyższych szczytach państwowych, że władzom nawet zależało na tym, aby na ulicach było niebezpiecznie, bo wtedy zwykli obywatele zajęci byli użeraniem się z przestępczością niższego szczebla, przez co nie mieli już czasu na interesowanie się przestępstwami, które działy się na najwyższym szczeblu. W latach 90-tych na Śląsku, gdzie się wychowałem, panowała dodatkowo jakaś dziwna moda na Niemcy i nazizm. Normalką były ubrania Bundeswehry, niemieckie flagi i naszywki, swastyki malowane na murach. Lubowała się w tym subkultura skinheadów. W pozostałych częściach kraju skinheadzi mieli poglądy raczej pro-polskie, ale na Górnym Śląsku występował lokalny folklor w postaci pro-niemieckiej, w wersji lat 30-tych ubiegłego wieku- być może inspirowane było to działaniami Niemiec, które po upadku bloku wschodniego próbowały pójść za ciosem i szybko odzyskać swe ziemie utracone, ale już za bardzo odbiegam od tematu. Piszę o latach 90-tych dlatego, aby uzmysłowić młodzieży, a także ogłupionym przez media KODziarzom i lewakom, że ich narzekanie na obecne bezpieczeństwo uliczne (oraz przy okazji nazizm) w Polsce jest po prostu śmieszne. Dzisiaj, aby dostać w Polsce na ulicy po gębie- trzeba mieć ogromnego pecha (na ogół trzeba kozakować po alkoholu, albo kogoś sprowokować). Prawdopodobieństwo dostania „za nic” wynosi według mnie jakieś 5% tego, co było w latach 90-tych. Dzisiaj, żeby usłyszeć o tym, że ktoś został pobity w autobusie- trzeba włączyć media, gdzie pojedyncze przypadki rozdmuchiwane są na całą Polskę. W latach 90-tych nie było to konieczne, wystarczyło pogadać ze znajomymi, albo samemu przejechać się autobusem. Współczesne media prezentują odwrotną wersję prawdy, kierowaną głównie do młodzieży, która jest za młoda, by pamiętać lata 90-te, a więc za młoda, żeby zweryfikować te kłamstwa. Media lewackie dzisiaj grzmią, że obecna przestępczość w Polsce przebija wszelkie możliwe limity, a hydra faszyzmu podnosi głowę (to samo zresztą mówią o kościele katolickim, który naprawdę liberalizuje się i traci na znaczeniu w bardzo szybkim tempie). Media próbują zastraszyć społeczeństwo i wywołać atmosferę grozy, aby ludzie bali się wychodzić z domów w obawie o bezpieczeństwo. Winowajcą jest oczywiście szeroko pojęta prawica, która tylko patrzy, aby komuś dać po mordzie. Gdy słyszę to straszenie- chce mi się śmiać i przypominają mi się lata 90-te, gdzie codziennie spotykałem grupy dresiarzy, albo skinów w pomarańczowych flyersach, z naszytymi swastykami na rękawach. Niestety, spora część ludzi daje się nabrać na PUN (Propagandę Ulicznego Niebezpieczeństwa). Żeby było śmieszniej- w latach 90-tych popularne były porównania, że u nas złodziejstwo i dresiarstwo, a w takiej Szwecji jest tak bezpiecznie, że ludzie nie muszą zamykać domów ani samochodów, bo i tak nikt im nic nie ukradnie. Dzisiaj paradoksalnie jest dokładnie odwrotnie- to u nas jest bardzo bezpiecznie, a w Szwecji, dzięki „ubogaceniu kulturowemu” ludzie boją się wychodzić po zmroku z domów i wydają fortuny na systemy antywłamaniowe. Zamiast cieszyć się tym cennym osiągnięciem (zredukowaniem pospolitej przestępczości do minimum w ciągu 20 lat)- polskojęzyczne media zaklinają rzeczywistość i wmawiają ludziom, że to własnie teraz jest u nas tak niebezpiecznie, jak nigdy wcześniej.

Dlaczego tak się dzieje? To stara, bolszewicka szkoła zdobywania władzy, która polegała na buntowaniu społeczeństwa oraz znalezieniu sobie jakiejś grupy społecznej, którą mogłaby podjudzić, aby stała się ona ich naturalnym elektoratem politycznym. W Polsce na szczęście nie mamy licznych mniejszości etnicznych ani religijnych, co jest naszym skarbem. Wystarczy popatrzeć na to, jak obecnie wykorzystywana jest mniejszość czarnoskóra w USA, aby uzmysłowić sobie powagę problemu. Murzyni w USA mają coraz większe przywileje i prawa (kosztem białych), ale im więcej zyskują, tym bardziej agresywnie domagają się kolejnych przywilejów (co pokazało, że nie chodzi o żadną równość, gdyż ona już dawno została przechylona w drugą stronę).

W Polsce liczba mniejszości etnicznych i religijnych jest dosyć niska. Niestety zmienia się to, coraz więcej na ulicach widać młodych mężczyzn, urodzonych w Afryce lub w Azji, a także pigmentalnie uposażonych dzieci. Oni jednak na dzień dzisiejszy nie stanowią w Polsce zbyt licznego elektoratu politycznego, a rewolucja nie znosi próżni, więc na obecne potrzeby należało znaleźć jakąś inną grupę społeczną. Wybrano mniejszości seksualne. Ich liczba oceniana jest na 3-5% społeczeństwa, więc niby też niewiele (w dodatku spora część z nich nie identyfikuje się z ideologią LGBT i nie czuje przynależności do tych „tęczowych”, upolitycznionych grup). Postanowiono jednak stworzyć swego rodzaju „obudowę”, czyli zaangażować w sprawę osoby heteroseksualne, które sympatyzować będą z ruchem LPG LGBT. Innymi słowy- włączono do gry klasycznych lewaków, ogłupionych medialną papką. Paradoksalnie więc, trzonem „buntowników” przeciwko „dyskryminacji” mniejszości seksualnych są osoby heteroseksualne (głównie kobiety, które bardziej od mężczyzn podatne są na ogólnoświatową modę i manipulację socjotechniczną).

Ostatnim problemem dla bolszewików był fakt, że mniejszości seksualne nie są w Polsce specjalnie zagrożone (a wręcz przeciwnie, w ostatnich latach tolerancja społeczna dla nich rośnie bardzo szybko). Tutaj z pomocą przyszły media, które bombardują odbiorców informacjami o wszystkich możliwych przypadkach takiej dyskryminacji. Taktyka jest prosta- mniejszości seksualne i ich sympatycy mają czuć się w Polsce zagrożeni, więc eksponowane, wyolbrzymiane, a niekiedy wręcz zmyślane są przypadki „faszystowskiej agresji”. Lewackie środki nadawcze są świetnie ze sobą skoordynowane i używają „przekazu dnia”. Do tych nadawców należą: przede wszystkim Gazeta Wyborcza i jej odnogi typu oko.press, Wysokie Obcasy, TokFM, do tego dochodzą media, zarządzane przez Tomasza Lisa (Natemat.pl, Newsweek). Zaangażowane są też bardzo liczne lewackie organizacje pozarządowe, z których większość pobiera dotacje z Fundacji Batorego oraz samorządów- one swój przekaz rozpowszechniają głównie przez Facebooka. Stawkę uzupełniają politycy opozycji totalnej (głównie posłanki Lewicy typu Joanna Szajbus-Bajbus) oraz celebryci (Ostaszewska, Janda, Stuhr itd). Jest też słynny „Ośrodek” Rafała Gawła, który specjalizuje się wyłącznie w informowaniu o krzywdach mniejszości w Polsce. Gdy jakiemuś gejowi w Polsce spadnie włos z głowy- wszystkie wymienione wyżej podmioty jak jeden mąż grzmią o sytuacji i nagłaśniają ją, przez co odbiorca odnosi wrażenie, że „skoro wszyscy o tym mówią, to coś musi być na rzeczy„. Klasyczna, prymitywna bańka informacyjna, którą niestety lewaki łykają jak młode pelikany.

Realnych przypadków dyskryminacji mniejszości jest stosunkowo niewiele, jak na 38-milionowy kraj, nie przypominam sobie żadnego zabójstwa, ani bardzo ciężkiego pobicia, no chyba, że w drugą stronę, np. osławiony „Prince Kebab” w Ełku, gdzie Tunezyjczyk zabił Polaka, a i tak na koniec winni byli „faszyści”. Podobnie, jak Biedroń połamał matce szczękę lewym sierpowym, to też odwrócono sprawę tak, że to Biedroń na koniec został „ofiarą prawicowych hejterów” (bo ośmielili się o tym przypomnieć, a przecież to było dawno). Dlatego, z braku „cięższych” wydarzeń- do rangi ogólnopolskiej windowane są drobne pobicia czy sprzeczki słowne, oczywiście odpowiednio podkoloryzowane i naciągnięte, jak plandeka na Żuku. Zresztą nawet tych drobnych zdarzeń jest dosyć mało, więc lewackie ośrodki przekazu organizują prowokacje, lub wymyślają chamskie fejk niusy. Przykłady? Proszę bardzo. Portugalczycy w Rzeszowie znieważeni przez żołnierza? Fejk-nius. Bajkopisarz Demirski? Nieudana prowokacja. Hugo-Bader? Też nieudana prowokacja. Opluta muzułmanka w Lublinie? Nie wiadomo, ale raczej fejk. Znieważona murzynka przy stacji metra w Warszawie? Fejk i trolling (Wyborcza tłumaczyła się potem, że wprawdzie rozpowszechnili fejka, ale to nieważne, że sytuacji w ogóle nie było, bo w tak rasistowskim kraju do takiej sytuacji MOGŁO DOJŚĆ, a skoro mogło dojść, to należy o tym alarmować z wyprzedzeniem).

Po serii wpadek z fejk-niusami i prowokacjami, lewackie ośrodki ostatnio trochę bardziej się pilnują i starają się weryfikować swoje rewelacje, aby po raz kolejny nie wyjść na błaznów i nie utracić resztek reputacji. Niestety, realnych przykładów dyskryminacji ciągle jest niewiele, więc zaczęto ich rozpaczliwie poszukiwać, jak kiedyś złota w rzece Klondike. W sieci roi się od ogłoszeń typu: „Jesteś przedstawicielem mniejszości i padłeś ofiarą dyskryminacji? Skontaktuj się z nami!„.  I cyk, reporterzy jadą zrobić ckliwy wywiadzik, a potem pompowanie przypadku na całą Polskę przez swoje ośrodki nadawcze.

Innym, dosyć nowym (i niestety całkiem skutecznym) sposobem socjotechnicznym jest kreowanie problemu przez jego uogólnianie. Nie ma konkretnych zdarzeń? No to straszmy społeczeństwo mówiąc, że jest ich mnóstwo, nie wymieniając przykładów. Odbiorcy wówczas odnoszą wrażenie, że skoro pisze się o sprawie ogólnie i bardzo intensywnie, to przypadków dyskryminacji mniejszości jest tak wiele, że media nie nadążają i nie mają mocy przerobowych, aby o wszystkich z kolei informować, dlatego zmuszone są sprawę opisywać ogólnie (jak np. Holokaust). Efekt jest taki, że jak spytasz lewaka o konkretne przykłady dyskryminacji mniejszości w Polsce z ostatnich tygodni- nie będzie on potrafił podać żadnego przypadku, ale zarazem będzie święcie przekonany, że są ich setki. To samo robią np. feministki, mówiąc w kółko o Polsce jako „coraz większe piekło kobiet„, ale zapytane, co się zmieniło na ich niekorzyść w ostatnim czasie- nie powiedzą nic.

Jednym z „dzieci” metody uogólniania problemu są tzw. „Strefy wolne od LGBT”. Opiszę w kilku słowach ten socjotechniczny majstersztyk lewackich mediów. Rozwijał się on etapami. Zaczęło się od PiSowskiej „Gazety Polskiej”, która w celu podbicia sprzedaży chciała dołączyć do jednego z numerów naklejkę-vlepkę z przekreśloną 6-kolorową „tęczą” i napisem „Strefa wolna of LGBT”. Ostatecznie zrobił się z tej okazji taki raban medialny, że naklejki w Gazecie nigdy nie było, a sądy kilku instancji orzekły, że nawet jakby ktoś sam zrobił sobie taką naklejkę, to rozpowszechnianie jej będzie w Polsce ciężko karalne. Czyli zwycięstwo LGBT numer 1. Tego jednak lewakom było mało, więc historia miała swoją kontynuację kilka miesięcy później. Etap drugi zaczął się, kiedy prezydent Duda i niektóre samorządy wprowadziły na swoim terenie „Kartę Rodziny”. Jest to program socjalny, wspierający osoby starsze, a także małżeństwa z dziećmi i rodziny (te zdefiniowane przez Konstytucję). Lewackie kręgi orzekły, że skoro Karta Rodziny nie będzie wspierać mniejszości seksualnych, to automatycznie jest ona faszystowska, homofobiczna, a nazywana będzie od teraz „Strefą wolną od LGBT„. To bardzo ważny aspekt procesu propagandy- lewactwo nigdy nie używa prawidłowej nazwy programu „Karta Rodziny”, lecz zawsze nazywa go według własnej modły: „Strefa wolna od LGBT” (ZAWSZE w cudzysłowie, albo z dopiskiem „tzw”, gdyż nie jest to nazwa własna, a lewacki wymysł). Dzięki medialnym zabiegom doszło do sytuacji, kiedy mało kto kojarzy nazwę prawidłową „Karta rodziny”, za to wszyscy kojarzą „Strefy wolne od LGBT”. Na końcu jeszcze zastosowano etap trzeci, czyli ugruntowanie i umiędzynarodowienie sprawy. Skoro nikt nas nie dyskryminuje, to zdyskryminujmy się sami i powiedzmy, że to nasi rywale zrobili. Działacz i zawodowy aktywista LGBT, Bartosz Staszewski zaczął (nielegalnie) przywieszać pod wjazdowymi do miejscowości znakami drogowymi tablice z napisem „Strefa wolna od LGBT”, w 4 językach. Zaprzyjaźnione media oczywiście chętnie pokazywały zdjęcia tych tablic, sugerując, że to oficjalne znaki drogowe i  „przypadkiem zapominając” poformować o tym, że tablice są nielegalnie umieszczone przez aktywistę Staszewskiego. To zresztą jest prawdopodobnie jedna i ta sama tablica, bo Staszewski przyjeżdża, mocuje tablicę, robi zdjęcie i od razu zdejmuje tablicę, aby nie mieć problemów za umieszczanie nielegalnych drogowskazów. Poniżej jego najnowsze „dzieło”:

Staszewski napisał, że to „projekt fotograficzny” i władze lokalne tych miejscowości powinny się wstydzić, że zadeklarowały się jako „przeciwko ideologii LGBT”. Oczywiście „zapomniał” napisać o „szczególiku”, że sam te tabliczki tam przymocował. Sytuacja jest tym bardziej groteskowa, że władze tych miejscowości, jak i władze centralne zgłaszają Staszewskiego do prokuratury za nielegalne umieszczanie tych znaków (które rzekomo sami umieścili, a Staszewski tylko je fotografuje). Fejk-nius niestety udał się wyśmienicie, przeciętny Polak jest przekonany, że „Strefy wolne od LGBT” to dzieło PiSu, a nie lewaków i Staszewskiego (prawda jest taka, że jedyne, co wiąże PiS ze „Strefami” to nigdy niezrealizowany plan wydania naklejek w zaprzyjaźnionej gazecie). Temat rzekomych „Stref” już dawno przekroczył granice Polski. Unia Europejska wycofała finansowanie samorządów, w których Staszewski powywieszał swoje tablice. Media zagraniczne trąbiły o „Strefach” jako o projekcie PiS, a celebryci z zachodu wyrażają solidarność z „dyskryminowanymi” w Polsce mniejszościami. Powstała nawet strona na wikipedii, przetłumaczona na 8 języków (swoją drogą- sama wikipedia ostatnio mocno skręca w lewo i staje się swoją własną karykaturą). Przeciętnemu lewakowi w Polsce nie pozostało w tej sytuacji nic, poza baniem się wyjść z domu. Wszak, skoro cała Europa jest zaniepokojona rzekomymi „Strefami”, to coś musi być na rzeczy. Projekt „Stref” to niestety majstersztyk. Lewacy przy jednym ogniu upiekli kilka pieczeni- podjudzili mniejszości, ogłupili zwykłych ludzi, zaatakowali rząd, uwiarygodnili swe media i powiązali je z wikipedią (także pod względem SEO, gdyż takie oko.press dostało setki ultramocnych linków przychodzących), uruchomili Unię Europejską i uskutecznili czarny PR wobec Polski.

Kolejna rzecz, która miała zastraszyć mniejszości to nośny i szeroko kolportowany temat masowych samobójstw wśród przedstawicieli LGBT w Polsce. Oczywiście z dopiskiem, że są oni tak bardzo zdyskryminowani, że w „tym dusznym kraju” nie pozostaje nim już nic innego, tylko skoczyć z dachu wieżowca, a ci którzy z jakichś powodów nie chcą tego zrobić- muszą przynajmniej bać się wychodzić z domu. Media lewackie znalazły kilka przypadków samobójstw gejów i transseksualistów, a na tej podstawie wysnuły z góry zaplanowane wnioski. Przedstawiono temat tak, jakoby samobójstwa były wyłącznie problemem mniejszości. Nie ma jednak żadnych dowodów i statystyk na to, że mniejszości popełniają samobójstwa częściej, niż reszta społeczeństwa. Są natomiast dowody na to, że prawie wszyscy samobójcy (i bezdomni) to mężczyźni, czyli idąc tym tokiem rozumowania- należałoby szukać przyczyn tego stanu rzeczy w dyskryminacji mężczyzn (ciekawe, co na to powiedziałyby feministki?). Drugą rzeczą w przypadku samobójstw jest fakt „chorób towarzyszących”. Medycyna z 1 połowy XX-go wieku, i wcześniejsza- traktowała homoseksualizm jako oczywistą chorobę, którą należy leczyć. Potem zaczęło się to zmieniać. Nastąpił etap homoseksualizmu jako „choroby lekkiej, której nie trzeba leczyć”, a teraz mamy etap  „homoseksualizm nie jest chorobą, a każdy kto tak uważa- jest faszystą” (wszystko zmierza do kolejnego etapu, w którym to heteroseksualista jest dziwolągiem, no chyba, że jest czarny, to wtedy OK).  Jakby jednak nie definiowała tego „postępowa” medycyna- przedstawiciele mniejszości seksualnych na ogół mają neurotyczną naturę i częściej, niż inni cierpią na zaburzenia tożsamości, depresję, nerwice, schizofrenię, lekomanię czy nadużywanie alkoholu/narkotyków. A to już prosta droga do samobójstwa. Lewacy mają jednak inne zdanie- jeżeli gej popełni samobójstwo, to na 100% z powodu presji zewnętrznej, a na 0% z powodów „wewnętrznych”. Przypomina mi się tu Robert Biedroń, który kiedyś rozpowszechniał tezę, iż z powodu dyskryminacji z Polski zmuszonych było uciekać 150.000 przedstawicieli LGBT. Zapytany, jak to obliczył, odpowiedział, że po wejściu Polski do UE wyemigrowało na zachód około 3 milionów osób. Szacuje się, że około 5% populacji to homoseksualiści, więc 5% z 3 milionów równa się 150 tysięcy. Biedroń uznał więc, że KAŻDY statystyczny homoseksualista, który opuścił Polskę- zrobił to z powodu dyskryminacji (a nie dla lepszych zarobków, jak pozostałe 95% emigrantów). Dokładnie ten sam schemat rozumowania przedstawia się obecnie w temacie samobójstw. KAŻDY przedstawiciel mniejszości, który popełnił samobójstwo- zrobił to dlatego, bo naziści go, jak to się mówi na Śląsku- „napasztowali”.

Efekt tych wszystkich zabiegów socjotechnicznych jest taki, że mniejszości seksualne czują się w Polsce zastraszone. Nie jest to spowodowane faktycznym niebezpieczeństwem, ale praniem mózgu i notorycznym podjudzaniem, serwowanym przez ich ulubione media. W kółko słyszą oni o samobójstwach, pobiciach, rzekomych „Strefach wolnych od LGBT”, zaniepokojonej zagranicy i innych Hugo-Baderach, przez co stali się nerwowi i żądni zmian. To samo robili zresztą bolszewicy w 1917 roku. Podburzyli „klasę robotniczą”, obiecując im gruszki na wierzbie, a skończyło się na Stalinizmie, który (delikatnie mówiąc) nie przykładał wielkiej wagi do BHP i praw pracownika (i nie chodzi mi tylko o Gułag i Łagry, ale o zwykłe fabryki, w których przeciętny robotnik miał jeszcze gorsze warunki pracy, niż przed rewolucją). Dokładnie to samo czeka dzisiejszych „pożytecznych idiotów”, którzy wspierają współczesną rewolucję bolszewicką i pozwalają się rozgrywać propagandowo, jak Rosjanie w 1917.

Rok 2020 według mnie przyniósł przesilenie w temacie rzekomej dyskryminacji. Mniejszości nie dość, że nie są dyskryminowane bardziej, niż reszta społeczeństwa, to wręcz zaczęły być uprzywilejowane. Mogą bezkarnie bić, niszczyć i obrażać, ale im krzywdy nie można zrobić, bo od razu będzie raban. Niby się boją wychodzić na ulice, ale jednocześnie dumnie paradują ze swoimi 6-kolorowymi torbami i flagami, które można spotkać praktycznie wszędzie i jakoś nikt ich za to nie bije. To tak zwany „strach udawany”. Nie można zjeść ciastka i dalej mieć ciastka, tak samo nie można bać się wychodzić na ulicę, a jednocześnie chodzić (bezpiecznie!) po ulicy z 6-kolorową torbą. Nie można bać się fundamentalizmu katolickiego, a jednocześnie demolować świątynie, palić biblie, niszczyć krzyże, tworzyć „cipkomaryjki” i robić parodie mszy świętej. Niby się boją kiboli i „katofaszystów”, ale jednocześnie chodzą w 6-kolorowych barwach i profanują symbole katolickie. Zatem muszą oni (świadomie lub podświadomie) wiedzieć, że nic im nie grozi, a cały ten ich strach to, jak mówił Michał Tusk: „lipa”. Jeżeli mniejszości seksualne chcą zadrzeć z kibolami, albo z fundamentalistami religijnymi, to niech spalą Koran lub Talmud, albo niech pospacerują w barwach Górnika Zabrze po Chorzowie, albo w barwach Widzewa po Poznaniu. Wpierdol murowany w przeciągu 5 minut. Wiedzą oni o tym, dlatego grają bezpiecznie, paradując w (tolerowanych wszędzie) 6-kolorowych barwach oraz profanują katolicyzm, bo wiadomo, że nic im się nie stanie. „Aktywiści” LGBT płaczą o dyskryminacji, ale jednocześnie sami coraz śmielej sobie poczynają w temacie wandalizmu i agresji fizycznej (Margot czy opisywana u góry sytuacja z dworca w Katowicach).

Podsumowując- mniejszości seksualne w Polsce czują się zdyskryminowane, a powodem tego poczucia nie jest realne niebezpieczeństwo, ale media i rewolucja, która szuka u mniejszości (i jej lewicujących sympatyków) poparcia społecznego. Bezpieczeństwo w Polsce mocno poprawiło się, w porównaniu z tym, co działo się na ulicach w latach 90-tych. Polska jest względnie „zacofana” w „postępie”, w porównaniu z tym, co dzieje się na zachodzie, dlatego możemy porównać, czy warto iść w tę stronę. Np. w USA, Szwecji czy Francji ruchy skrajnie lewicowe są dużo bardziej rozwinięte i efektem jest odwrotność tego, o co rzekomo walczą, czyli dużo większy wandalizm, dużo większy podział społeczny, skutkujący rękoczynami, większa kontrola państwa i cenzura, dużo niższe bezpieczeństwo uliczne i dużo większa brutalność policji, która strzela i pałuje jak leci (u nas jak kogoś agresywnego położą na glebę i skują, to jest wielka afera). Paradoksalnie, sama skrajna lewica jest na zachodzie dużo bardziej niezadowolona z sytuacji w ich krajach, niż ich polskojęzyczni odpowiednicy. Im więcej wywalczyli, tym bardziej są rozjuszeni. Dlatego w Polsce zwykli (niezawodowi) przedstawiciele mniejszości seksualnych muszą się dzisiaj poważnie zastanowić nad swoim postępowaniem i sensem popierania prowokatorów oraz rewolucjonistów. „Wierchuszka” z Gazety Wyborczej i jej popleczników na pewno będzie próbowała dalej zaogniać sytuację, ale bez „pożytecznych idiotów” nie pchną rewolucji do przodu. Według mnie, powinniśmy bronić obecnej, w miarę zrównoważonej sytuacji w Polsce, gdzie dosyć pokojowo koegzystują mniejszości z większością (nie licząc skrajnych radykałów oraz mediów i polityków, którzy mają interes w zaognianiu sytuacji), a konkretne sytuacje dyskryminacji są statystycznie rzadkie. Dalsza eskalacja rewolucji z pewnością uderzy przede wszystkim w samych zainteresowanych i może skończyć się tym, że bezpieczeństwo uliczne mocno się obniży, a „pożyteczni idioci” wyjdą na tym, jak Zabłocki na mydle.

RacimiR, 7.09.2020

PS: Dzięki za flotę dla Krzysztofa i Pawła!

29 myśli w temacie “BUL (Bezpieczeństwo Uliczne Lewaków)

  1. Na własnym przykładzie powiem że nigdy nie było na ulicach tak bezpiecznie jak teraz. W moich Tarnowskich Gorach, mniej więcej do roku 2004/2005 ( co moim zdaniem ma związek z otwarciem granic i wyjazdem części marginesu na Zachód oraz powolnym bogaceniem się społeczeństwa) na większych dzielnicach – przyjaźni, lasowicach czy fazosie oraz ul. Górniczej – łatwo było wyłapać oklep, szczególnie jeżeli pochodziło się z innej dzielnicy. A i tak TG były bardzo spokojne, bo ominęła je fala bezrobocia związanego z zamykaniem zakładów przemysłowych oraz jest i było to miasto dość jednolite pod względem kibicowskim. Dlatego śmieszy mnie propaganda mówiąca jak teraz jest niebezpiecznie. Pozdrawiam Racimirze, robisz dobra robotę.

    od RacimiR: W TG bywałem regularnie, głównie z racji spaceru z 820 na Chechło i nawet dawniej było dosyć bezpiecznie, a teraz to już w ogóle. Jak napisałeś- transformacja ustrojowa obeszła się z tym miastem dosyć łaskawie i do dzisiaj wyróżnia się ono na plus pod względem „cywilizacji”. W porównaniu z podobnej wielkości Piekarami czy Świonami to była oaza spokoju. Aż mi się przypomniał kawałek Dohtora Mioda „Piekary” 🙂 Sama prawda o ulicach w latach 90-tych. Też nie mogę zdzierżyć, jak dzisiaj próbują wmawiać, że jest niebezpiecznie. Ja się regularnie szwendam po całym Śląsku (także po nocach) i chyba od 10 lat nie miałem żadnej nieprzyjemnej sytuacji, a za małolata to codziennie jakieś przykre akcje z dresami.

  2. Naklejka w Gazecie Polskiej była – mam nawet ją zachowaną w celach pamiątkowych 😉

    od RacimiR: A to nawet nie wiedziałem, bo przecież się wycofali w końcu. W każdym razie teraz drugiej edycji nie mogliby już zrobić, bo sądy zabroniły.

    • Gazeta Polska z naklejkami ukazała się 24 lipca 2019 i rozeszła jak ciepłe bułeczki 🙂 mimo że część sprzedawców, np. Empik, odmówiło dystrybucji. Dzień później sąd nakazał wycofanie nakładu, ale kto miał kupić, ten kupił 🙂 Jeden, jedyny raz w życiu kupiłem GP, bo się brzydzę Sakiewiczem i jego kłamstwami o „ruskich trollach”, ale będę miał co pokazywać wnukom, jeśli policja myśli mi tego nie zarekwiruje i nie wyśle do obozu reedukacyjnego.

  3. „Według mnie, powinniśmy bronić obecnej, w miarę zrównoważonej sytuacji w Polsce, gdzie dosyć pokojowo koegzystują mniejszości z większością (nie licząc skrajnych radykałów oraz mediów i polityków, którzy mają interes w zaognianiu sytuacji), a konkretne sytuacje dyskryminacji są statystycznie rzadkie. Dalsza eskalacja rewolucji z pewnością uderzy przede wszystkim w samych zainteresowanych i może skończyć się tym, że bezpieczeństwo uliczne mocno się obniży, a „pożyteczni idioci” wyjdą na tym, jak Zabłocki na mydle.”

    Może i tak, ale pomyśl, ile to będzie kosztować tych zwykłych ludzi, którzy chcą po prostu spokojnie żyć ze swoimi rodzinami, mężami, żonami, dziećmi.

    W mojej szkole NA RAZIE rodzice wywołali alarm, bo chcieli wejść do szkoły analni z „tęczowymi piątkami”, czyli pełna indoktrynacja dzieci. Posypało się trochę wniosków i znaczna część rodziców spanikowała, inni odgrażali się, że nie puszczą wtedy dzieci do szkoły. Mimo nowoczesności i postępu oraz tolerancji, jakoś ci szczęściarze z korporacji jednak nie chcą, by wmawiano ich synowi, że jest córką i odwrotnie.

    Proces, który opisałeś na pewno będzie przybierał na sile. Pytanie jest teraz tylko takie – jak się przed tym bronić? Sytuacja jest podobna do tej z 1932 roku w III Rzeszy, z tym, że zamiast swastyk są „tęcze” (bo raczej jest to zestawienie kolorów, niezgodne z barwami rozszczepiania się światła). Te same działania bojówek lejących kogo popadnie – w USA kryminaliści i bandyci z antify bili kobiety z dziećmi na ulicach. Teraz w Niemczech jest dość gorąco i władza mówi coś tam o „lewicujących grupach przestępczych” czy o „anarchistycznych bojówkach, niszczących mienie”. To już jest jakiś postęp, bo przecież normalnie powinni przyznać rację ubranym na czarno komunistom, palącym samochody i bijącym ludzi. Słyszałeś o sprawie Kyle’a Rittenhouse’a? Zastrzelił w obronie własnej (inaczej zakatrupiliby go w kilku) zbrodniarzy z antify. Tylko dwóch. Jeden był ćpunem i degeneratem, drugi miał broń krótką. W USA już zrobiono z niego drugiego Breivika.

    https://www.youtube.com/watch?v=Ilk_4e73XRc

    Czy nie odnosisz wrażenia, że tam gdzie są jakiekolwiek mniejszości – tam są kłopoty?

    od RacimiR: Kluczem jest to, żeby sami „umiarkowani” lewicowcy dostrzegli, że ich przywódcy prowadzą ich na manowce (na co niestety marne szanse, bo propaganda jest perfekcyjnie zorganizowana). Drugą szansą jest to, że jak na zachodzie zrobi się taki burdel, że nie będzie się tam dało już żyć i nie będzie go można zatuszować newsami typu „Fiery, but mostly peaceful protest”, to ludzie w Polsce się ogarną i sprzeciwią, zanim będzie za późno. Naszym skarbem jest to, że jesteśmy krajem dosyć jednolitym narodowościowo i rasowo, więc odpadają problemy z BLM czy szariatem (dlatego też lewaki podburzają LGBT, bo nie mają lepszego targetu, któremu mogliby wmówić, że jest zdyskryminowany i oni to zmienią, gdyby rządzili).
    Ofiara Ritterhousa ponoć sama miała na koncie zabójstwo (+ mnóstwo innych przestępstw), więc trafiła kosa na kamień.

    • u nas jest gorzej niż w usa taki Kyle odjebał 2 antifiarzy i mimo ataku lewackich mediów ma szansę wyjść z tego obronną ręką
      https://www.facebook.com/hoplofobia/photos/pb.465461713579238.-2207520000../3208763772582338/?type=3&theater
      taka namiesteczka choć sprawiedliwości u nas by takiej szansy nie miał przy komuchach sondowych, ale i tak najgorszym ściewem jest angolia tam korwinista pobity przez antife pójdzie siedzieć na 7 lat za homofobie i rasizm

    • To, że jesteśmy krajem jednolitym rasowo, może się okazać przekleństwem. Wiesz, po co jesteśmy Zachodowi potrzebni? Wprawdzie jesteśmy dla nich:
      1. Zasobem taniej siły roboczej
      2. Rynkiem zbytu dla najgorszego sortu towarów
      3. Wysypiskiem śmieci
      ale to tak tylko przy okazji. We wszystkich trzech kategoriach kraje Afryki i Azji południowej (te kontrolowane przez Zachód) są znacznie wydajniejsze od nas. Ale jest coś, w czym nie zastąpią nas ani Murzyni, ani Hindusi, ani nawet Birmańczycy. Otóż, dla Zachodu jesteśmy –

      – UWAGA –

      4. Hodowlą narządów do przeszczepu.

      Stary Rockefeller przetarł już szlaki. Przedłużanie sobie życia jadąc na cudzych sercach (ewentualnie innych narządach) wkrótce spowszednieje na tyle, że ta opcja będzie dostępna dla kilkuset tysięcy, a może i kilku milionów najlepiej sytuowanych obywateli krajów Zachodu (głównie USA). To są prawie wyłącznie ludzie biali (inb4 – Aszkenazyjczycy są tak samo biali jak WASP-y, liczenie ich jako osobnej rasy to zabieg PR-owy, od strony żydowskiej jest to snobizm, a od strony gojowskiej – trochę reakcja na ten snobizm, a trochę pokłosie propagandy z lat 30.). Dlatego do ich organizmów najlepiej pasują narządy od ludzi białych, nie zmieszanych, wtedy jest najmniejsze ryzyko odrzutu czy powikłań. A Polska jest jednym z najliczniejszych zasobów białych ludzi. Lepsza jest chyba tylko Rosja, ale ona jest poza kontrolą Zachodu.

      A dlaczego nie poszukają dawców we własnych krajach?

      Z dwóch powodów.

      Po pierwsze, ich własne populacje są już częściowo wymieszane.

      Po drugie, normą jest to, że mocarstwa pozwalają sobie na znacznie dalej idące okrucieństwa w swoich prowincjach, koloniach, protektoratach i innych łotewerach, niż w metropolii.

      Na przykład niemieckie obozy koncentracyjne były lokowane głównie na terenach okupowanych. Te w Niemczech właściwych były mniej liczne i łagodniejsze, były to po prostu obozy pracy, a nie zagłady. Żeby przeciętny Niemiec tego nie widział, a czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

      W XIX-wiecznych koloniach była bezlitosna eksploatacja miejscowej ludności, a tymczasem w krajach Europy obywatele byli traktowani z godnością. Żyli w błogiej nieświadomości. Ubierali się w bawełniane ubrania, ich dzieci piły kakao, i mało kto wnikał, jakie warunki pracy panują na plantacjach na innych kontynentach.

      Teraz też tak będzie. Gdyby dawców szukać w USA, czy w Niemczech, to prędzej czy później kogoś mógłby zaniepokoić wzrost liczby tajemniczych śmierci na stołach operacyjnych i SOR-ach. A w Polsce? Operacja się udała, pacjent zmarł, następny proszę. Wszystko będzie można zwalić na „błąd w sztuce”, niedofinansowanie Służby Zdrowia, choroby współistniejące i ogólny chaos, ludzie są przyzwyczajeni i to łykną. Nawet jak będzie jakaś afera, to media zadbają, żeby nigdy nie dotarło to do uszu obywateli krajów Zachodu, lub dotarło w taki sposób, żeby zostało bezpiecznie zignorowane.

      od RacimIR: Z tymi przeszczepami wg mnie nie będzie to na masową skalę, wyłącznie dla multimiliarderów. Zresztą Polacy w ostatnich latach znacznie się wzbogacili i nie będzie im się to opłacało. Już prędzej Ukraińcy powinni się tego bać, bo są 3 razy mniej zamożni, a genetycznie nawet bardziej pasują.

      • To się nie ma opłacać Polakom, tylko „przyjaciołom” z USA et al. Jedyni Polacy, którzy na tym zarobią to skorumpowani lekarze i służby specjalne osłaniające ten proceder. Choć rzeczywiście Ukraina jest pierwsza do bicia.

        Nie sądzę, żeby było to tylko dla multimiliarderów. Wiele nowinek jest na początku tylko dla nich (albo dla królów), a potem powszenieje. Koszty czysto techniczne przeszczepów będą szybko spadać, ograniczeniem będzie tylko dostępność surowca. I będzie ciśnienie na to, żeby tego surowca zapewnić klientom jak najwięcej.

        od RacimiR: Wg mnie to zbyt chamskie, żeby weszło do powszechnego użycia, zwłaszcza w dobie internetu i telefonów z kamerami.

        • Chamskie, jak najbardziej. Tylko zauważ, że to, co postępactwo wyczynia teraz, 20 lat temu też wydawało się zbyt chamskie, żeby przeszło, a 40 lat temu nikomu by nie przyszło to do głowy (no, może jakiemuś wariatowi).

          I co zrobisz tym telefonem z kamerą? Nagrasz i puścisz to na YT? Na FB? Przecież oni są po stronie amerykańskich bogaczy, a nie po naszej. Puścisz to na własnej stronie? Tym zajmie się ACTA 2, a może i ACTA 3 lub ACTA 4 (mówimy o przyszłości). Lub utonie w zalewie materiału o płaskiej Ziemi, chemtrails czy reptilianach (osobiście uważam, że te trzy rzeczy są sztucznie utrzymywane właśnie po to, żeby móc ośmieszać poważne teorie spiskowe). A poza tym, cytując klasyka – długo Cię znajdą?

          od RacimiR: Przeszczepy już są, ale teoria, że akurat głównie Polaków mają dotknąć „pobory” jest trochę naciągana. Multimiliarderów jest garstka i oni się wyżywią, jak mawiał klasyk. Ci średniego szczebla będą musieli obejść się smakiem.

          • 1. Polacy są rasowo niewymieszani i jest ich aż 38 mln (do tego czasu będzie pewnie jakieś 35 mln, ale to i tak dużo).

            2. Polacy są od dawna uważani w USA za najgłupszych białych ludzi, a odkąd przypisywanie głupoty niebiałym stało się myślozbrodnią, są uważani po prostu za najgłupszych ludzi, więc ich najmniej szkoda (w końcu żyjemy w epoce rozumu, a o wartości życia danej istoty decyduje stopień rozwoju jej układu nerwowego, np. życie karpia jest warte więcej niż płodu ludzkiego).

            3. Dodatkowo, Polacy są uważani za faszystów i antysemitów, więc tym bardziej ich nie szkoda.

    • ▌▌Smutny koniec smutnych osób z ewidentnymi zaburzeniami (żadnych tam „wesołków” [„gay”] — wystarczy poczytać sobie blogi świata: propagandowa „wesołkowatość” wygląda wręcz na próbę siłowego odwrócenia kota ogonem „wojna to pokój”).

      Potwierdza to częstotliwość współistniejących przypadków psychiatrycznych (szczególnie wrażliwych w młodym wieku) w połączeniu z modą na kult zboczeńców wdrażany przez lewicową ideologię, gdzie na gwałt potrzebny jest jakiś proletariat zastępczy — im bardziej na dłuższą metę niedający się społecznie zaakceptować (tak jak terroryzm multi-kulti), tym dla władzy lewaków lepszy — tym bardziej zniszczone zostanie poczucie logiki, zniszczone poczucie zdrowego rozsądku, zniszczone poczucie przyzwoitości, tym mocniejszą ręką trzeba będzie totalitarnie przełamać opór wskazanych przez Partię zdroworozsądkowych „nienawistników” — dzięki czemu „władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy!”

      Radosny, tęczowy świat lewicowej ideologii!

      .

      ▌▌BTW mniejszości: to oczywiście medialna tajemnica — funkcjonariusz establishmentowych mediów prędzej język by sobie odgryzł — ale chyba istnieje wyraźna korelacja pomiędzy śmiertelnością pandemii chinki, a „ubogaceniem” multi-kulti: USA, Brazylia, UK, Szwecja, Francja, Włochy kontra Korea, czy chociażby byłe demoludy zza żelaznej kurtyny…

      Ale nawet jeśli tak, to nie byłaby żadna nowość — po odkryciu Ameryki przez Europejczyków, w ramach „ubogacenia” „dobrodziejstwem” multi-kulti, w kilkanaście lat wymarła ponad połowa mieszkańców Ameryki (są różne szacunki ile ponad 50% — do dziś są znajdowane w dżungli wymarłe osady z okresu burzliwego rozwoju multi-kulti).

      .

  4. Tak sobie myślę, jak rozejdzie się fake-fama (a właściwie już się rozeszła po na tej stronie wikipedi są nawet odnośniki do Washington Post) że tu taki faszyzm i się morduje homoselsualistów to cwaniaczki ze świata będą miały zielone światło od swoich społeczeństw do wjechania tu do Polski i zrobienia zadymy. Czy takie Margoty nie robią czegoś na zasadzie „kołysanie statkiem”? Rozkołysać tę łajbę żeby był pretekst do wjazdu na chatę, bo nie można legalnie napasc kraju, ale jak zrobić porządek to co innego, a jak w ruch pójdą policyjne giwery albo ludzie wyjda na ulice, to decydenci będą gotowi. Myślę że „oni” na to czekają… na pretekst. Tylko że w jednolitym etnicznie kraju ciężko o przewrót. Czy nie tym samym był atak na WTC? Niezaleznie od tego kto za tym stał, to czy nie było to idealnym powodem do zaorania Iraku przy aplauzie całego świata w imię walki z terroryzmem?

    Kasa bedzie w połowie miesiąca (dwa wesela pod rząd mnie wypłukały z siana). Świetna robota, ekstra jakość, czytelny tekst.

    od RacimiR: Tak właśnie jest, nie wiadomo czy planem dalekobieżnym jest „misja stabilizacyjna”, ale na pewno robią Polsce złą reklamę w świecie. Polecam też np. tekst o „Stop Bzdurom” na wikipedii, mnóstwo kłamstw i niedopowiedzeń, a na dole widać z których stron czerpano informacje- w 80% z lewackich portali, powiązanych z Sorosem. No i dzięki z góry 😉

    • ▌▌Statystycznie — siłą bezwładu raz uruchomionych procesów społecznych — powtarzamy drogę Francji czy Szwecji sprzed ok. 30 lat: małe taktyczne zwycięstwo kosztem strategicznej porażki (nb. dla elektoratu rządzącej partii koronnym, a właściwie jedynym merytorycznym argumentem wprowadzanych zmian było to, że — „Przecież robimy to, co robili kiedyś Niemcy!” — jakby nie dostrzegali, że jednocześnie sami straszą skutkami, które w efekcie całokształtu tych działań widzimy na Zachodzie [bo to jest już dla nich za trudne] — przykład jeden z wielu: pogłębiająca się katastrofa demograficzna pomimo „wspaniałego” 500+).

      .

      PiS o tym wie z opłaconych przez nas badań, dlatego już teraz realizuje lewicową agendę:

      ● Właśnie powyborczo uruchamia lewicową opresję pt. „zwierzęta to są ludzie — kochamy wszystkie zwierzątka!” (ciekawe, dlaczego jednak nie wrzuca tego w jednej ustawie z pozwoleniem na ubój rytualny na żywca oraz eksterminacją wszystkich dzików w Polsce).

      ● Jak w lewicowym matriksie: zero szans na karę śmierci dla morderców (choćby masowych terrorystów multi-kulti, jak Wielkanoc na Cejlonie — 500 zabitych i turystyka całego państwa na łopatkach w wyniku jednego „ubogacenia” multi-kulti przez „biednych uchodźców”).

      ● Rytualne skrzywienie przeciwko genderowo-łysenkowskiej w treści Konwencji Stambulskiej udało się opakować przekazem: — Kochamy Konwencję Stambulską! Sprawdzimy tylko, czy tak doskonały dokument mógłby być w czymś niezgodny z naszą ustawą zasadniczą, a wtedy się zastanowimy jak pogodzić te dwie świętości…

      ● MSWiA Brudzińskiego „walczy z polskim faszyzmem”.

      ● Wołanie Morawieckiego o EuroWehrmacht i zgoda na formowanie I. EuroDywizji Frontexu pod rozkazami KE.

      ● Utrzymanie przepisów pozwalających obcym siłom na zbrojną interwencję w Polsce.

      ● Sprzedanie gospodarczej suwerenności i zgoda na pobór europodatków na EuroWehrmacht w zamian za paciorki na utrzymanie się przy władzy.

      ● Sprzedanie przez PiS polskiej gospodarki i polskiego przemysłu w imię realizacji niemieckiego samobójstwa klimatycznego (największa powszechna kradzież majątku czasów pokoju) w zamian za prywatny dostęp do kasy na słomiane misie.

      ● Absolutne zero jakiejkolwiek rzeczywistej realizacji programu PiS pt. „Europa ojczyzn” — pusty propagandowy slogan do oszukania łatwowiernych wyborców PiS na patriotyczne hasła w celu skuteczniejszej realizacji lewicowej agendy.

      .

  5. a co do margotu zaprosili go do radia gdzie bez bawienia sie w lewackie powolne gotowanie żaby wyłożył o co chodzi takim jak on, jak widać polacy są głupi bo po takiej tyradzie rasizm i nietoleranjca nie powinny już przeszkadzać wiekszości, tak sie jednak nie stało

  6. Skoro już w tekście padł wątek o samobójstwach. Kto przede wszystkim dopuszcza się prób samobójczych ? Albo ateiści, ewentualnie letni katolicy, którzy do religii nie przywiązują większej wagi. Dlaczego o tym mówię ? Bo według Kościoła samobójstwo to grzech ciężki za który idzie się do piekła (trochę mnie to dziwi, teoretycznie życie jest darem od Boga i to On decyduje kiedy mamy odejść z tego świata no ale gdy człowiek się rodził to nikt go nie pytał czy chce przyjść na świat, mnie miał wolnej woli decydowania czy chce się urodzić). W średniowieczu Kościół odmawiał nawet samobójcom pochówku na cmentarzach, od XVIII wieku Kościół złagodził swoje stanowisko, ponieważ często samobójca w momencie targnięcia się na życie ma ograniczoną świadomość a więc ograniczoną wolną wolę i tym samym mniejszą odpowiedzialność za swój czyn; dodatkowo taki samobójca tuż przed śmiercią może mieć żal doskonały, który odpuszcza grzechy ciężkie, zresztą Kościół nigdy nikogo nie ogłosił potępionym, są kanonizowani (ci którzy na pewno są w niebie) ale nie ma żadnej listy potępionych.
    A dlaczego samobójstwo szczególnie w średniowieczu było tak penalizowane ? Przez to że mocno podkreślane jest samobójstwo Judasza; wydanie Jezusa nie było jego największym grzechem bo najcięższą jego winą było wątpienie w miłosierdzie Boże, w to że jego grzech może zostać wybaczony (jest to jeden z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu) wobec czego zamiast szukać Jezusa i prosić o przebaczenie powiesił się.
    W każdym razie osoba mocno wierząca nigdy nie targnie się na własne życie przynajmniej ze strachu przed piekłem; statystyki mówią że im wyższa religijność tym mniejszy odsetek samobójstw w społeczeństwie. Ateiści lub nieprzykładający wagi do wiary nie mają nic do stracenia w ich mniemaniu.

  7. Wnioski z powyższego tekstu to jedne z podstawowych argumentów w moich dyskusjach z „postępowymi”. Wiadomo jednak, że sensowne argumenty do nich nie trafiają.
    Sam wychowałem się w latach 90tych na robotniczym osiedlu, jednym z najgorszych w Gdyni. Okolica była dodatkowo podzielona między fanów dwóch gdyńskich klubów piłkarskich. Całości dopełniały bramy stoczni i portu, dosłownie pięć minut drogi od mojego bloku. Na brak atrakcji nigdy nie można było narzekać.
    Gdybym jednak wtedy użalał się nad sobą jak dzisiejsi „pokrzywdzeni” to po łbie dostałbym jeszcze od ojca.

    Zawsze podczas rozmów o prześladowaniach nawiązuję do traktowania kibiców. To co widziałem przez te wszystkie lata zarówno meczów u siebie jak i wyjazdów, to dopiero była jazda bez trzymanki. Raz oberwałem tak, że przez tydzień nie mogłem usiąść na dupie, a innym razem dosłownie katowali nas tak, że zastanawiałem się nad dalszym wspieraniem ukochanego klubu. Oczywiście zawsze słyszę, że na pewno sam byłem sobie winien, że za darmo bym nie dostał. Słyszę to nawet od tych którzy mnie znają, którzy wiedzą że w awantury włączam się w ostateczności.
    Dlaczego więc działaczy LPG (antify, postępowców, nastoletnich działaczek) im szkoda, a do kiboli to najlepiej, według nich, walić z ostrej amunicji? Owszem oba środowiska są skrajnie różne, ale zachowanie policji powinno być takie samo według wszystkich obywateli, jeżeli łamią te same prawa.
    Jeździłem na marsze niepodległości w tych najgorętszych latach. Od tej sławnej budki pod ambasadą stałem dosłownie ze 30 metrów, w momencie gdy stanęła w płomieniach. Policja utrudniała nam życie jednak już w drodze do Warszawy i z powrotem. Głupie pyskówki, prowokacje, przetrzymywanie na postojach, nagrywanie i przetrzepywanie ubrań i bagażników.
    I teraz ja mam współczuć lewactwu? Ja mam ubolewać nad tym jak są traktowani? Niestety ale we mnie tylko gniew i odraza do nich narasta, dokładnie przez takie akcje. Ja nigdy się nie żaliłem, a takie przygody były tylko tematem do rozmowy wśród znajomych, a nie do płakania w mediach. Nowoczesna młodzież, ladacznica wasza mać.

    Dobrym przykładem takich działań i propagandy jest moja siostra. Z lekko postawionej na lewo studentki, zamieniła się w „faszystkę” z prawdziwego zdarzenia. Dziewucha nie jest głupia, a festiwal obłudy, zakłamania i propagandy tylko ją zradykalizował w prawą stronę. Za co w sumie mogę być wdzięczny lewactwu 😉

    I na koniec trochę prywaty. Wspominałem kiedyś Racimirze, że robisz świetną robotę, chciałbym jeszcze podziękować za wpływ jaki miały twoje wpisy na moje zdrowie i samopoczucie.
    Ostatnio minął rok wytrwania w trzeźwości, a więc czas przemyśleń i podsumowań. Muszę napisać, że twoje podejście do życia było jednym z kilku ważnych czynników które wymusiły we mnie zmianę.
    To rok bez alkoholu, dwa lata bez papierosów i masa pracy nad sobą. Wróciłem do boksu, siłownia jako kara zamieniła się w nałóg, a na wadze jest ponad pięćdziesiąt kilogramów mniej. Chyba jeszcze nigdy nie byłem w takiej formie. Także dzięki i (że tak zaszpanuję angielskim) keep up the good work!
    Miej świadomość, że jeżeli nasze kluby znów spotkają się w lidze bądź pucharze, a z sektora gości/trybuny gospodarzy polecą bluzgi, przynajmniej jedna osoba bluzga do Ciebie z sympatią.

    od RacimiR: Ja też dużo rzeczy widziałem z okazji kibicowania, aczkolwiek w razie czego nigdy nie pchałem się na pierwszą linię ognia, przez co uniknąłem poważnych reperkusji (czy to fizycznych, czy to prawnych). Ale co widziałem z roli obserwatora, to mógłbym książkę napisać.
    Ja też jestem co roku na MN i widać gołym okiem, że od 2015 roku się uspokoiło, bo władza przestała prowokować. Policja niestety dalej bardziej cięta jest na „kiboli”, niż na lewaków, najlepszym przykładem ta łysa baba, która bluzgała im w oczy przy aresztowaniu „Margota”- gdyby to był kibic, to pewnie poszedłby za to do więzienia i już na miejscu zaliczył pałowanie.
    Fajnie, że mogłem kogoś zainspirować, ja sam nie piję 7 lat, a 4 lata nie palę marihuany i każdemu polecam trzeźwość. Tak przy okazji- założyłem tego bloga z powodów „gdyńskich”, bo nie mogłem zdzierżyć propagandy medialnej w temacie niesławnych Meksykanów plażowych, a potem już jakoś samo poszło. Z Arką Ruch ma ten problem, że pan Siemaszko zrobił „rękę boga”, która zaowocowała spadkiem z ligi i upadkiem klubu, ale to raczej pretensje do działaczy i PZPN, niż do kibiców.

  8. Shiiiiiit!!!, szczena mi opadła na kawałek o wikipedii. Nie wiedziałem o tym.
    To fragment wywiadu z założycielem polskiej wersji:

    „Czyli przede wszystkim człowiek.
    – Na razie człowiek jest zdecydowanie skuteczniejszy w decydowaniu np., czy dany wątek nie jest okazją do szerzenia jakiejś ideologii na forum publicznym, a właśnie taka platforma jak Wikipedia jest dla niejednego ugrupowania łakomym kąskiem. Encyklopedia powinna relacjonować, a nie oceniać rzeczywistość. Zdarzało się niejednokrotnie, że dana ocena faktów po pół wieku okazywała się błędna lub anachroniczna. I odwrotnie, gdyby Wikipedia stała się miejscem cenzurowania oczywistych faktów, byłaby to jej kompletna klęska połączona z utratą wiarygodności. Ideałem dla Wikipedii i jej autorów jest podawanie obiektywnych faktów, a w każdym razie do takiego ideału dążymy.”

    (pełny wywiad tutaj: https://www.tygodnikprzeglad.pl/nawet-noblistka-korzysta-wikipedii/)

    a tymczasem w źródłach akceptowane są linki do nieobiektywnych ideologicznych mediów. To nadzwyczaj bezczelne robienie ludzi z wała. Co prawda nie edukuję się na wikipedii ale czasem z niej skorzystam na szybko. Jednak w tym kontekście dla mnie traci kolosalnie na wiarygodności. Wszystko idzie w kierunku odwrotnym od tego, jaki w tym fragmencie wywiadu nakreślił Jochym.

    Rzecz w tym, że coraz większej rzeszy ludzi nie zależy na weryfikowaniu informacji a co za tym idzie na właśnie wiarygodności (popularność fake newsów). Taka wikipedia najpierw ugruntowała swoją pozycję jako niby wolna od ideologii i obiektywna a tu teraz jebs i mamy takie akcje.
    W świetle tego, że około 80% wikipedystów jest mężczyznami to zwiększa rozmiar katastrofy.

    A dziś mnie jeszcze rozwaliły nowe kryteria przyznawania Oskarów dla kategorii „Najlepszy Film”.

    A co do meritum artykułu: piszesz RacimiR o bezpieczeństwie na ulicy, ale nie tylko na ulicy się zmieniło. Weźmy takie szkoły: człowiek np dostał linijką po łapach od nauczyciela i bał się o tym w domu powiedzieć bo byłaby powtórka z rozrywki. Teraz nauczyciel (piszę o normalnych nauczycielach nie o tych śpiewających przebranych za krowy, chociaż normalnych jest pewnie coraz mniej) boi się zwrócić nawet uwagę uczniowi. To już nawet nie rodzic ale sam uczeń może zrobić niezłą grandę i zrobić z siebie ofiarę. Ja pamiętam kocenie w średniej szkole i zwykłą fizyczną przemoc, teraz to podobno nie istnieje: przynajmniej nie w realu.

    Weźmy pracę, którą odzwierciedla kawał z brodą:

    Szef do pracowników:
    – Muszę kogoś zwolnić.
    – Oskarżę cię o rasizm – szybko reaguje czarnoskóry pracownik.
    – Jestem kobieta, od razu wniosę do sadu sprawę o seksistowskie traktowanie – ostrzega sekretarka.
    – Spróbuj mnie zwolnić, to pozwę cię i oskarżę o dyskryminacje ze względu na wiek – wycedził liczący 70 lat kierownik działu.
    Wtedy wszyscy spojrzeli na bezbronnego, młodego, białego, zdrowego pracownika.
    Ten zastanowił się chwilę i wyszeptał:
    – Ostatnio wydaje mi się, że jestem gejem…

    Okazuje się, że to przestaje być kawałem.

  9. Dzikie lata 90-te. Mecz pucharowy GKS-u Bełchatów z Cracovią coś koło 1992 roku. Zadyma na stadionie, dostałem w łeb kamieniem – od tamtej pory Cracovii nienawidzę jak psa. Wtedy byłem jeszcze gówniakiem, ale potem druga połowa lat 90-tych to prawdziwie mocne czasy. Koncerty punkowe na których regularnie pojawiały się łyse pałki od Bolka Tejkowskiego wszczynające natychmiastowe zadymy, na ulicach zwłaszcza wieczorami będąc wczesną młodzieżą która dopiero co zawitała do szkoły średniej wpierdol był dosyć możliwy. Z racji tego że często jeździłem do Łodzi to nie zapomnę jak ot tak idąc sobie ulicą Kościuszki z bramy wyleciał koleś ode mnie o głowę niższy i bez ostrzeżenia mi sprzedał strzała prosto w twarz (w bramie jego kumple zarechotali z zadowolenia). Sama Łódź kurewsko niebezpieczna, potężne bezrobocie, pełno żuli na ulicach, bezustanne bijatyki ekip ŁKS-u i Widzewa (dla mnie derby tego miasta to podstawa, chociaż wiem, że dla Autora napewno najważniejsze są derby Śląska), w pysk można było bez problemu zarobić na osiedlu studenckim na Lumumbowie (swoją droga to skandal że nadal w Łodzi jest ulica tego przebrzydłego afrykańskiego komucha). Niebezpieczne, ale fajne czasy. Dużo dobrej muzyki (tej z Zachodu również), zajebiste klimaty na meczach itd.
    Co do tęczowego faszysty i kłamcy (tak właśnie nazywam postępaków i totalniaków LGBT; sowiecko-faszystowskie dziadostwo, które by swoich przeciwników najchętniej ukatrupiało wzorem NKWD i Einsatzgruppen strzałami w głowę) Staszewskiego. Mam nadzieję, że kiedy ten bezrobotny nierób mający dwie lewe ręce (tak czytałem na twitterze – to typowy lewacki truteń żyjący z forsy NGO-sów i patronite’a, nigdy żadną pracą nie zgrzeszył) zostanie przez swoich chlebodawców rzucony jak zużyty kondom do kosza na śmieci bo przestanie być potrzebny to poczuje prawdziwy ból istnienia. Brak roboty, brak środków do życia, imanie się najpodlejszych zajęć by przeżyć.
    Lewactwo przestawiło wajchę zbyt drastycznie (polecam stanowisko ONZ co do COVID i akcja z Oscarami, no beka) a ludzie lubią być wolni. Cała ta rewolucja pierdolnie, jestem tego pewien. Nazwijcie mnie bezpodstawnym optymistą, ale tak właśnie będzie. I niech się oni modlą, nawet w durszlakach na głowie i z Szymonem Niemcem przy ołtarzu, by odbyło się to bezkrwawo.
    To co mnie jedynie martwi, to fakt, być może to tylko moje głupie wrażenie z czapeczką foliową na głowie, że być może światowy globalizm wsparty użytecznymi idiotami wyznającymi lewacką ideologię podjął decyzję o jakimś porządnym konflikcie zbrojnym o charakterze większym niż lokalny. Jestem pewien, że scenariusz na zamieszki połączone ze strzelaniem na ulicach leży w kopercie w sejfie na wypadek ponownej reelekcji Trumpa – powtórzę: jestem pewien że nie będzie bezkrwawo. W tle napięte jak plandeka na Żuku stosunki chinsko-amerykańskie. O 23:00 moga się zacząć lać między sobą, a o 5 rano się może okazać że jesteśmy w stanie wojny z Rosją. Trochę przejebane i trochę spiskowa myśl, ale czy w 2014 roku ktoś w lutym na tydzień przed akcją w Kijowie spodziewał się że w ciągu jednego dnia od ognia snajperskiego zginie prawie 100 osób?

  10. Świetny tekst Pana Stanisława na temat tęczowych wykolejeńców:
    Stająca w awangardzie wszystkich komunistycznych rewolucji żydokomuna została zmuszona do posługiwania się proletariatem zastępczym w postaci rozmaitych zboczeńców i feministek. Teraz na określenie zboczeńców seksualnych nawet ich przeciwnicy używają importowanego określenia „LGBT”, oznaczającego lesbijki, tak zwanych „gejów”, czyli sodomitów, rozpustników, gotowych spółkować z każdym, byle tylko był jeszcze ciepły i wreszcie wariatów – bo człowiek nie potrafiący określić swojej tożsamości płciowej jest bardzo podobny do człowieka nie potrafiącego określić swojej sytuacji życiowej i wydaje mu się, że jest Napoleonem, albo, że właśnie w tej chwili wynalazł elektryczność. To, że nawet przeciwnicy panoszenia się zboczeńców, używają zasuglowanego przez żydokomunę importowanego określenia pokazuje, że bitwa o uzyskanie panowania nad językiem mówionym jest bliska wygrania, albo może nawet już wygrana.

    Ta „homofobia” jest rodzajem myślozbrodni, podobnie jak „antysemityzm”, o którym ś.p. mecenas Ryszard Parulski mawiał, że to „piękna idea”. Mecenas Parulski, wielokrotny mistrz olimpijski w szabli, florecie i szpadzie, miał poglądy narodowe i postępactwo często zarzucało mu antysemityzm. Mecenas Parulski nie protestował, tylko teatralnym gestem rozkładał ręce i mówił: „antysemityzm? Piękna idea!”

    Tymczasem oskarżenia o „antysemityzm” mają na celu zastraszenie ludzi, by dla świętego spokoju, w żadnej sytuacji nie sprzeciwiali się Żydom, którym wtedy znacznie łatwiej jest przerabiać ich na tak zwany „nawóz historii”. Oskarżenia o „homofobię” maja na celu taką samą tresurę, a pozorem moralnego uzasadnienia jest pragnienie zrównania w prawach. Ale zboczeńcy korzystają w Polsce ze zrównania w prawach już od roku 1932, kiedy to wszedł w życie kodeks karny, który nie przewidywał już kar za uprawianie homoseksualizmu między osobami dorosłymi metrykalnie. Zatem równość w prawach istnieje już od dawna, a w tej sytuacji oskarżenia o „homofobię” nie są elementem walki o równouprawnienie, tylko o wywalczenie dla zboczeńców przywilejów.

    Nacjonalista.pl

    • Mylisz sie, szczucie rasizmem, faszyzmem i homofobią nie ma na celu zrównania praw, tylko wymuszenie zgody na własne ludobójstwo czyli
      – nie protestuj, że bez Twojej zgody sprowadzamy do kraju Twoich wrogów, bo okrzykniemy Cię wyżej wymienionymi
      – nie protestuj, że Cię biją/gwałcą, bo j.w.
      – nie protestuj, że dostają przywileje kosztem Twojej dyskryminacji, bo j.w.
      – nie protestuj, że zwolnimy Cę z pracy i zatrudnimy kolorowych, bo j.w.
      – nie walcz o jedność etniczną swojego kraju i swoją kulturę oraz historię, bo j.w.
      i tak dalej i tak dalej

      Chodzi o wymuszenie poddania się i pozwolenia na ludobójstwo przy pomocy agresywnego ostracyzmu społecznego i napiętnowania, które to napiętnowanie wiąże się z surowymi karami i długofalowymi konsekwencjami rujnującymi życie.

      Ostracyzm to potężna i niebezpieczna broń w zastraszaniu.

      Dodatkowo jak ostracyzm jest połączony z uniemożliwieniem ludności jednoczenia się, to bardzo trudno z nim wygrać. Pojedyncze jednostki są szybko uciszane i wyciągane na widok publiczny jako przestroga dla innych. Wiadomo, że jakby ludzie mieli ogromny dostęp do mediów, to stworzyliby falę, która rozniosłaby w pył wrogów i zdrajców, a do tego nie dopuszczą za wszelką cenę.

  11. https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1490719,pis-piatka-dla-zwierzat-projekt-ustawy-ochrona-zwierzat-zwierzeta-futerkowe.html
    Co za głupota. PiS chce wprowadzić projekt na jaki wpaść mogłaby tylko Sylwia Spurek. Chodzi o zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Przecież to mocno osłabi polskie rolnictwo, teoretycznie chodzi o ,,humanitarne traktowanie zwierząt”, no ale jeśli taki jest cel to przecież nie oznacza to że zwierzęta nie będą zabijane, po prostu interes przeniesie się za granice np. na wschód gdzie nikt prawami zwierząt się nie przejmuje, innym argumentem jest to że ludzie z powodu ciepłych zim nie kupują już tak futer – jeśli rzeczywiście by tak było tzn. nie było popytu na futra to rynek by to zweryfikował i podaż tak samo by padła, skoro tak się nie stało to chyba jednak ktoś te futra kupuje. Poza tym będzie też zakaz uboju zwierząt (z wyjątkiem uboju rytualnego – ciekawe dlaczego ? [pytanie retoryczne]). Przez te działania mięso może zdrożeć nawet o 20%.
    Inne punkty to np. zakaz trzymania psów na łańcuchach, brak prywatnych schronisk, większe możliwości organizacji ekologicznych (tego ostatniego można się bać, ekoświry to wykorzystają).
    W każdym razie widać że PiS idzie w złą stronę, można powiedzieć że w twarz dostał jeden z głównych części elektoratu PiS czyli rolnicy. Chyba PSL odrodzi się na wsi, PiS-owcy robią wszystko by do tego doprowadzić.
    A wiadomo że prędzej czy później – choć pewnie PiS na to by się nie odważył ale inna partia, zwłaszcza jakaś lewacka która prędzej czy później dojdzie do władzy – zakaże hodowli świń, krów, drobiu. I wtedy nie będzie mięsa w sklepach, będziemy wegetarianami, tylko trawa zostanie nam do jedzenia albo śmierć głodowa.

    od RacimiR: Spurek nawet pogratulowała PiSowi 😉 Miałem Kaczyńskiego za mądrzejszego faceta. On chce przypodobać się lewakom licząc na ich łaskę 🙂 To jeszcze nikomu (kto nie jest „namaszczony” przez Sorosa i spółkę) się nie udało, a w tym przypadku jeszcze straci część dotychczasowego elektoratu (np. rolników, którzy pójdą do PSL, albo Konfederacji).
    Być może zawetuje to prezydent, być może też sprawę zablokują Żydzi, bo Izrael importuje z Polski mnóstwo mięsa, a ma być też zakazany ubój rytualny.

    • Niby kaczyński taki wieki mastermind, włądca marionetek który rządzi Pisem z tylnego fotela, a tu taki idiotyczny plan. Lewakom nigdy się nie przypodobasz, oni zawsze będą chcieli więcej. Jeżeli się z CZYMKOLWIEK nie zgodzisz ot będziesz faszystą. Nawet gdyby Kaczyński zamieniła się w Mao skrzyżowanego z Polpotem to zaraz by lewacy znaleźli kolejną „niesprawiedliwość” z którą by trzeba walczyć i kaczyński znowu byłby faszystą.

      od racimIR: Otóż to, więc albo Kaczyński się starzeje i traci instynkt polityczny, albo ten plan ma jakieś drugie dno.

      • Ja mam nadzieję, że to ma drugie dno w stylu: poświęcić pionka, by zgarnąć gońca lub wieżę w szachach albo, że to w jakiś sposób uda się zablokować i będzie: no chciałem ale cóż poradzić… Ten Moskal to jakby z Wiosny wręcz podesłany. Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt już mają dość spore doświadczenie w zabieraniu rolnikom zwierząt. Wystarczy wpisać w google frazę „zabrali krowy” i pełno takich wiadomości, ale nie tylko o krowy się rozchodzi. Po zwiększeniu uprawnień tym organizacjom nie chcę myśleć co będzie się działo. Ponoć rynek drobiarski też straci na tych norkach, bo resztki z produkcji sprzedawane były jako karma dla norek. Stracą odbiorców i będą musieli utylizoać te resztki. Zła piątka, zła.

        • Kaczyński wiele lat temu popełnił podobny błąd, jak Tusk. I choć dzieli ich przepaść moralna, to efekt jest ten sam. Nie dość, że usuwał tych mądrzejszych, ambitniejszych, bo czuł zagrożenie, to jeszcze nie wychował sobie kandydata na następce na wzór swój i podobieństwo. Dlatego najpierw PO zaczęło grzęznąć w szambie nijakości i mierności, a teraz tą drogą idzie PIS. To zresztą domena polskiej polityki

          od RacimiR: Nie było tak samo, Kaczyński pozbywał się głównie typów spod ciemnej gwiazdy (np. Sikorski, Giertych, Ludwik Dorn), a ambitnych, ale wiernych zostawiał. teraz za to płaci, gdy buntuje mu się Ziobro, Gowin i inni.

  12. A te jego pajacowanie na tik roku to już wogóle żal pl, Kurski by tego nie wymyślił a ten młodziak moskal to zapewne kolejna lewacka gnida która kaczor wprowadził do polityki jak Marcinkiewicz,Sikorski czy nigalski

  13. kacapland wydaje się dla niektórych ostoją konserwatyzmu tymczasem Legendarny nacjonalista z Rosji, Maksim „Tesak” Marcinkiewicz (1984-2020), który w środę 16 września został znaleziony martwy w jednoosobowej celi aresztu przejściowego w Czelabińsku, od kilku tygodni przekazywał swoim prawnikom informacje o torturach, jakim był poddawany ze strony strażników. Maksim był kneblowany, bity, a następnie usiłowano go zmuszać do przyznania się do udziału w sprawach kryminalnych sprzed kilkunastu lat.Na krótko przed osadzeniem w 2014 roku, „Tesak” opublikował na swoim profilu na wschodnim portalu społecznościowym VKontakte apel do przyjaciół, w którym zapewnił, że nie zamierza ustępować w swoich poglądach i nie zakończy życia samobójstwem. Poniżej wklejamy tłumaczenie jego wpisu.

    Wkrótce jadę odbywać karę, odsiedzieć pierwsze 5 lat za „homofobię”. Tym, co przychodzi mi na myśl jest to, że ktoś wyjątkowo wpływowy i bardzo tęczowy mnie pomówił. A prokuratura i sąd plując w twarz całemu narodowi, posłusznie wykonały jego rozkaz. Co dalej? Zlikwidowanie człowieka w tym systemie nie kosztuje zbyt wiele. Dlatego teraz oficjalnie i odpowiedzialnie oświadczam, że moja walka się nie skończyła. W żadnym wypadku nie zamierzam zakończyć życia samobójstwem. Jeśli nagle podetnę sobie żyły lub się powieszę, oznacza to, że mi pomogli. I to bardzo pomogli 🙂 Nie borykam się z niewydolnością serca oraz z innymi chorobami – o tym też warto wiedzieć, tak na wszelki wypadek.

  14. Chyba rząd może się rozpaść. Tym razem problemy są z oboma przyległościami tzn. z Porozumieniem Gowina i Solidarną Polską Ziobry, choć głównie z ziobrystami. Chodzi o dwie ustawy, tzw. bezkarność+ (chodziło o to że w pod pretekstem walki z epidemią można było popełniać przestępstwa i być za to bezkarnym) a która póki co została wycofana z głosowania, a także tą niesławną ,,piątkę dla zwierząt”. Ziobro mówi że nigdy nie poprze bezkarność+ a wczoraj jego posłowie byli przeciw, gowinowcy wstrzymali się – jako ciekawostkę powiem że również 15 posłów PiS było przeciw, w tym minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski za co zostali zawieszeni (Ardanowski i tak był na wylocie w planowanej rekonstrukcji rządu więc teraz dla niego i tak wszystko jedno). Morawiecki i Ziobro nigdy się nie lubili, choć konflikt ich zwykle trwał za kulisami. Możliwe że ziobryści a także gowinowcy zostaną wyrzuceni z rządu.
    W takiej sytuacji są dwie opcje:
    1. Przedterminowe wybory – moim zdaniem mało realna opcja, Kaczyński ma złe wspomnienia z 2007 roku, oczywiście obecnie scena polityczna jest dużo bardziej stabilna niż 13 lat temu, PiS (oczywiście już bez Ziobry i Gowina) pewnie miałby około 40% i nie jest pewne że znowu zdobyłby większość, a przecież takie sytuacje jak ta nie przynoszą wzrostu poparcia
    2. Rząd mniejszościowy – bardziej realna opcja, PiS w tej sytuacji ogranicza się głównie do administrowania, musiał będzie walczyć o każdy głos w Sejmie dogadując się z innymi partiami. I w ten sposób próbując przetrwać do 2023 czyli do końca obecnej kadencji parlamentu.
    Oczywiście teoretycznie mogą się jeszcze dogadać ale im dłużej to trwa tym jest to coraz mniej prawdopodobne. Swoją drogą Ziobro był nieufnie traktowany w PiS-ie, wszakże w 2011 roku odszedł od PiS-u i założył własną partię Solidarną Polskę, dopiero w 2015 wrócił w obręb PiS-u. Ogólnie dla mnie ziobryści to najlepsza frakcja w rządzie, są najbardziej przeciwko III RP, to dlatego Ziobro jest jedną z najbardziej znienawidzonych postaci przez mainstream III RP, jeśli rząd będzie bez niego to już nie będzie to samo.

    od RacimiR: Ciekawy moment, ja też nie ogarniam o co tam chodzi i czemu Kaczyński się tak uparł tej „piątki”, przecież to dla niego strzał w stopę, a ekolodzy i lewacy i tak na niego nie zagłosują. Rząd mniejszościowy wydaje się być prawdopodobny, PiS zresztą już od jakichś 3 lat nic pożytecznego nie uchwalił, więc brak większości to może nawet lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *