Marsz Niepodległości 2020

Jak co roku, 11-go listopada odbył się Marsz Niepodległości. Zapraszam do mojej analizy tego wydarzenia, które podzieliłem na 3 części: wydarzenia przed Marszem, wydarzenia w czasie Marszu okiem naocznego świadka (czyli mnie) oraz wydarzenia po Marszu (czyli głównie gównoburza w mediach „niesprzyjających”).

W tym roku, z okazji trwającej pandemii Covid-19- Marsz „pieszy” był nielegalny. „Zatroskany” zdrowiem uczestników prezydent Rafał Trzaskowski zawzięcie walczył o jego delegalizację, mimo że sam kilka dni wcześniej brał udział w podobnych liczebnie marszach spod znaku „Wypierdalać” i „jebać PiS”. Przed drugą turą wyborów na Prezydenta Polski umizgiwał się do narodowców mówiąc, że bardzo ich lubi i sam chętnie weźmie udział w tegorocznym Marszu. Ostatecznie- nie dość, że nie wziął w nim udziału, to z udanym skutkiem walczył o jego delegalizację. Organizatorzy podjęli więc decyzję, że impreza odbędzie się w formie zmotoryzowanej, co miałoby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Pan Trzaskowski zapytany, dlaczego jedne zgromadzenia są legalne, a inne nie są- „logicznie” objaśnił, iż nie mógł zdelegalizować protestów „Wypierdalać”, gdyż były one „spontaniczne” (równie „spontanicznie” reklamowane przez lewicowe media), a Marsz Niepodległości jest „cykliczny”, więc wtedy koronawirus atakuje ze zdwojoną siłą i należy imprezę zdelegalizować. Media lewicowe, skoordynowane centralnie- chyba pierwszy raz w historii o Marszu (do momentu jego rozpoczęcia) nie pisały prawie nic, aby go nie reklamować i aby frekwencja nie była zbyt duża. To odwrotność „strategii Blumsztajna”, stosowanej wcześniej, która polegała na trąbieniu o Marszu już miesiąc wcześniej, jako o siedlisku zbrodniczych nazistów i faszystów oraz organizowaniu różnych śmiesznych blokad, kontr i innych „kolorowych niepodległych”. W tym roku było inaczej- pełna zmowa milczenia, co wydaje się być skuteczniejszą taktyką od tej Blumsztajnowskiej.


„Marsz zmotoryzowany”, a na słupie trakcyjnym między autami innowacyjna instalacja artystyczna, niepodlegająca w żadnym wypadku pod wandalizm

Ja 11-go listopada przeżyłem dokładnie to samo, co niejaka „Łania” z kolektywu „Margota”. Ona pamięta tylko to, że ktoś wepchnął ją pod tramwaj. Nie wie jednak gdzie to było i skąd się tam wzięła, czarna dziura w pamięci. Ja miałem podobnie. Pamiętam, że siedziałem sobie w lesie pod Wodzisławiem, zajadając „Pryncypałki” (teraz jest nawet suprematystyczna wersja, w białej czekoladzie), aż nagle ktoś wepchnął mnie na Plac Zawiszy w Warszawie (na szczęście żaden tramwaj akurat nie jechał). Nie mam zielonego pojęcia jak się tam znalazłem, ale „spontanicznie” uznałem, że skoro tam już jestem, to wykonam „spontaniczny” spacer Alejami Jerozolimskimi w stronę wschodnią. W oczy rzuciły mi się dwie rzeczy. Na jezdni tłoczyły się samochody z „Marszu legalnego” (czyli „Rajdu Niepodległości”). Pierwszy raz w życiu widziałem wielokilometrową kolumnę pojazdów, przyozdobionych w biało-czerwone flagi. Wiele z nich było wystrojonych „okolicznościowo”. Były „maluchy”, Polonezy i inne cuda w ciekawych aranżacjach. Niestety, o nich nikt dzisiaj nie mówi, bo pogoń za sensacją jest ważniejsza. Zresztą policja tak „zorganizowała” legalny „Rajd”, że większość z jego uczestników nie dojechała nawet do Ronda Dmowskiego, nie mówiąc już o Stadionie Narodowym.

Typowe „dzieło”, jakich pozostało setki po niedawnych protestach lewaków

Drugim moim spostrzeżeniem była mnogość bohomazów, wymalowanych na murach przez niedawne protesty Lempartów, lewaków i KODu. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego, nawet w latach 90-tych w najbardziej podłych dzielnicach Śląska. Między dworcem „Ochota” a Mostem Poniatowskiego liczbę „błyskawic” można szacować w tysiącach, ich natężenie sięgało jednej „sztuki” na metr ulicy. Popisane ściany, murki, szyby, słupy, barierki, przystanki, billboardy, a nawet chodnik i jezdnia, po prostu wszystko, co się tylko dało popisać. Poza błyskawicami można spotkać było finezyjne hasła typu „Jebać PiS” czy „Wypierdalać”, a także liczne slogany komunistyczne. Pod względem „street-artu” lewaki są obecnie lata świetlne za kibolami, którzy jakiś czas temu mocno poszli w estetykę i wysoką jakość prac. Z kolei zwolennicy Marty Lempart zaspamowali całe Śródmieście krzywymi „błyskawicami”, czyli trzema kreskami, których czas malowania wynosi pół sekundy, więc nawet nie trzeba się zatrzymywać, aby stworzyć takie arcydzieło- można malować idąc. Warszawa pod względem „sztuki ulicznej” przypomina obecnie pustostany na Lipinach czy dzielnicę cygańską w Koszycach. Oczywiście, jak wyjaśnia Gazeta Wyborcza- sytuacji winny jest Kaczyński i episkopat, a nie innowacyjni i postępowi „malarze”. To tak, jak ja bym napisał na ścianie „Jebać GKS” a potem tłumaczył, że winny oszpecenia elewacji jest GKS, bo zachowuje się nieżyczliwie w stosunku do mnie, więc mam pełne prawo malować kulfony po całym mieście, a jak ktoś ma z tym problem to niech idzie do winowajcy- GKSu.

Mój „spontaniczny” spacer przebiegał przez Rondo Dmowskiego, gdzie w zeszłych latach zaczynały się Marsze Niepodległości. Ludzi w tym roku było oczywiście dużo mniej, niż zwykle, na moje oko było to około 25.000 osób (nie licząc uczestników „Rajdu”, których liczby nie sposób oszacować z powodu fatalnej organizacji drogowej). Organizatorzy mówią, że ludzi było „kilkadziesiąt tysięcy”, z kolei antagonistyczna Gazeta Wyborcza twierdzi, że ludzi było „kilka tysięcy”, więc myślę, że liczba 25.000 jest bliska prawdy. Rondo Dmowskiego przed wymarszem było pełne ludzi, ale okolice (Marszałkowska, Pałac Kultury itp) już niekoniecznie. Marsz w tym roku zaczął się punktualnie, jak nigdy. Wyruszyłem około 2 minuty za czołem. Zawsze podobało mi się to, że kibice znienawidzonych (na co dzień) klubów piłkarskich idą w Marszu obok siebie w barwach i nikt się na nikogo krzywo nie patrzy, nie mówiąc już o rękoczynach. W tym roku również było podobnie. Mijając skrzyżowanie z ulicą Kruczą (kojarzoną z lewactwem) zauważyłem ogromny szpaler policjantów, prężących się z tarczami na całej szerokości ulicy (fotka niżej, przepraszam za jakość).

Zresztą już wcześniej widać było ogromne grupy policjantów, chyba nawet liczniejsze, niż w latach poprzednich, gdy frekwencja na Marszu była wielokrotnie większa. Wszyscy grzecznie szli obok nich, nikt nie robił problemów, więc bardzo dziwi mnie geneza sytuacji, która wydarzyła się chwilę później. Dochodząc do Ronda de Gaulle’a zauważyłem, że po lewej stronie ulicy (koło Empiku) zaczyna coś się dziać (czerwona chmura z dużej ilości latających rac). Pobiegłem w tamtą stronę, aby zaspokoić swą ciekawość. Zająłem dosyć dobry punkt obserwacyjny, lecz niestety byłem tam zbyt późno, aby widzieć, jak się to zaczęło. W momencie, gdy tam dotarłem- grupa około 40 policjantów była obrzucana czym popadnie (głównie racami i inną pirotechniką). Leciało tego naprawdę dużo i prawdopodobnie wielu z tych policjantów wylądowało tego dnia w szpitalu. Policji na ten moment było tam zbyt mało, aby zareagować, więc po prostu stali i patrzyli, jak są obrzucani deszczem różnorakich przedmiotów. Trudno mi określić kto rzucał- czy prowokatorzy, czy chuligani, którzy wmieszali się w Marsz, sytuacja była bardzo dynamiczna i nikt nie miał wypisane na czole, kim jest. Kilku trzeźwo myślących ludzi wołało, aby przestać rzucać i spokojnie iść dalej. Jeden nawet stanął z flagą Polski między policją a „miotaczami”, przodem do „miotaczy”, dając im do zrozumienia, że postępują źle (trzeba mieć jaja ze stali żeby coś takiego zrobić, bo szansa na utratę zdrowia była ogromna). Widziałem, że za plecami obrzucanych policjantów dojeżdżają ze wsparciem kolejne policyjne busy, więc wiadomo było, że za chwilę nastąpi „El Clásico”. „Miotacze” i osoby dobrze wyszkolone w „ulicznej gimnastyce” widząc co się święci- po prostu uciekły, a kilka sekund później wielki oddział policjantów wjechał w przerażony tłum spokojnych ludzi, jak dzik w parawany. Nie było obowiązkowych komunikatów dźwiękowych z prośbą o opuszczenie terenu, ani ostrzeżenia o zbliżającym się użyciu siły- przynajmniej ja nic takiego nie słyszałem, a słuch mam dobry i byłem blisko (za to za wszystkie czasy nasłuchałem się komunikatów o koronawirusie). „Stróże prawa” wjechali „na ostro”, bez ostrzeżenia, a ludzie nie wiedzieli co się dzieje. Mundurowi pomagali sobie pałami, gazem łzawiącym i bronią gładkolufową. Ludzie byli spanikowani, cześć uciekła na prawą stronę Alei, przeskakując przez metalowe barierki przy torowisku tramwajowym. Ci, którzy mieli mniej szczęścia zostali spałowani i zagazowani, a ci najmniej szczęśliwi zostali zatrzymani lub postrzeleni. Według mojej opinii- ponad 90% osób zatrzymanych „na gorąco” jest niewinnych, z kolei ponad 95% winnych dało dyla i tyle ich widzieli. Cała operacja policyjna wyglądała bardzo groźnie i cudem jest fakt, że nikt tam nie zginął. Mnóstwo ludzi (także kobiet i osób starszych) zostało poprzewracanych, na jezdni były kałuże krwi, wiele osób wymagało hospitalizacji. Na całym Rondzie było czuć gryzący zapach gazu łzawiącego. Zauważyłem, że od strony Placu Trzech Krzyży formuje się kolejny ogromny policyjny batalion, więc uznałem, że trzeba się ewakuować w przyspieszonym tempie w stronę Mostu, bo jak wjadą z drugiej strony to będzie pogrom. To bardzo nieprzyjemne uczucie, kiedy zupełnie nic złego nie zrobiłeś i chcesz radośnie świętować odzyskanie niepodległości, ale musisz uciekać przed policją, bo łapią do więźniarki każdego, kto się nawinie i potem dumnie ogłaszają w mediach, że zatrzymali „najbardziej agresywnych chuliganów”.

Dalsza część spaceru przebiegła już spokojnie, choć wzniosła atmosfera nieco oklapła. Przechodząc przez Most Poniatowskiego było widać, że przez sąsiedni Most Łazienkowski przejeżdża niezliczona liczba policyjnych pojazdów, z migającą „niebieską szklanką” na dachu. Wiadomo było już wtedy, że nabuzowani policjanci jadą „pomścić” swoich kolegów i na mecie Marszu również dojdzie do użycia siły. Paradoks polega na tym, że w „zemście” nie brali udziału ani napastnicy (uciekli), ani ofiary (u lekarza) z poprzedniej awantury przy „Palmie”… Nie będę tu pisać, co się działo wokół Stadionu Narodowego, bo po prostu tego nie widziałem- pojechałem stamtąd przed 16-tą, zanim zaczęły się incydenty (zresztą siedząc już spokojnie w pociągu- przeczuwałem, że szybka ewakuacja stamtąd była bardzo dobrym pomysłem). Widziałem potem, że wielki oddział policjantów wpadł na stację, na której wsiadałem i przebiegł się z pianą na gębach po peronie, gazując przypadkowe osoby, co nie wyglądało zbyt profesjonalnie (delikatnie mówiąc). No i to tyle z mojego „spontanicznego” spaceru.


Media i analiza po Marszu

Na koniec napiszę, co się działo w mediach, bardziej z kronikarskiego obowiązku, bo media od dłuższego czasu są bardzo przewidywalne. Jak można było się spodziewać- „szpagaty” logiczne ścieliły się gęsto. W skrócie- wszystko to, co się działo na strajku Lempart było dobre, ale dokładnie to samo (nawet w mniejszej skali) na Marszu Niepodległości- było już niedobre. Parafrazując tytuł słynnej już piosenki Kazika- „mój wandal jest lepszy, niż twój”.

Gazeta Wyborcza uznała Marsz Niepodległości za „skrajną nieodpowiedzialność”, która „przyczyni się do wzrostu zachorowań na koronawirusa”. Jednakże protesty w tym samym miejscu 2 tygodnie wcześniej, które według „Gazety” były nawet liczniejsze- nie spowodują wzrostu zakażeń. Można więc wysnuć logiczny wniosek, że komuniści i ludzie otumanieni przez GW/TVN są uodpornieni na Covid.

W czasie Marszu zatrzymano około 300 osób i jest to „dowód” na to, że uczestnicy Marszu byli agresywni (lewackie kręgi są wręcz oburzone, że zbyt mało ludzi aresztowano), a jeszcze niedawno sami śpiewali „jebać pały i sąd cały” oraz „białe kaski robią laski„. Na protestach Lempartowej nie zatrzymano chyba nikogo, bo policja boi się lewaków jak ognia i pozwala sobie pluć w twarz. Spisano tam (wylegitymowano) jednak kilkadziesiąt osób i wówczas był to „niezbity dowód” na to, że żyjemy w państwie policyjno-reżimowym, a obecna sytuacja przypomina stan wojenny. Czyli gdy policja bije, gazuje, zatrzymuje i aresztuje (na ogół przypadkowe) osoby to jest OK, ale jak legitymują nielicznych, najczęściej wulgarnych lewaków, to już jest „reżim”.

Lewackie podejście do wandalizmu to już kompletny odlot. Nie widziałem tego na żywo, ale potem w domu obejrzałem filmiki, na których kilku debili na trasie Marszu rzuca racami w balkon z prowokacyjnie wywieszoną tęczową flagą- po chwili wpada Straż Marszu i Robert Bąkiewicz, którzy przeganiają przygłupich „miotaczy”. Celność tych rzutów była wprost proporcjonalna do inteligencji rzucających, więc doszło do drobnego pożaru… 2 piętra niżej, gdzie (co za przypadek!) znajdowało się mieszkanie jakiegoś sympatyka Witkacego z niby „bezcennymi” eksponatami (z których prawdopodobnie żaden nie był oryginałem). Nic cennego w tym mieszkaniu się nie spaliło, zresztą pewnie nic cennego tam nie było, prawdopodobnie ogień nawet nie wydostał się z balkonu, straty pewnie nie przekraczają 1000zł, ale incydent ten posłużył za główny argument na to, że Marsz Niepodległości to siedlisko zła i należy go bezzwłocznie zdelegalizować. Takie żądanie wysunęło SLD oraz nowo powstająca partia Szymona Hołowni. Problem w tym, że to wydarzenie jest ułamkiem procenta z wandalizmu, który miał miejsce na niedawnych protestach Lempart. Całe Śródmieście Warszawy w lewackich bazgrołach, kulfonach i gryzmołach, popisane kościoły, zdemolowane pomniki w całej Polsce- to wszystko jest OK, ale jeden przysmędzony balkon jest (dla tych samych środowisk) skandalem. Pomijam już to, że organizatorzy i uczestnicy Marszu zgodnie potępiają „incydent balkonowy”, a pani Lempart wręcz zachęca swoich wyznawców do dalszego wandalizmu i mówi, że niedawne demolowanie kościołów to „ostatnie ostrzeżenie”!!1 Wyobrażacie sobie np. Bosaka, który mówi, że podpalenie balkonu z 6-kolorowym ręcznikiem jest „ostatnim ostrzeżeniem”? Lewactwo wzoruje się na swoich kolegach z zachodu, gdzie spalenie połowy miasta przez „aktywistów” Antify to „fiery, but mostly peaceful protest„, ale jakaś drobnostka z ręki prawicy to już skandal medialny, wałkowany przez 2 tygodnie.

Równie pocieszne jest podejście lewaków do policji. Gazeta Wyborcza już sama nie wie, co ma pisać. Wszak jeszcze niedawno policja (zresztą spokojna, jak baranki) była wrogiem publicznym i „zemstą Kaczora”, a teraz nagle „kibole” starli się z policją. Komu więc sympatyzować w tym sporze? Przekazu dnia jeszcze nie ustalono. Gdyby nie protesty Lempartów, to sprawa byłaby prosta, ale teraz trochę głupio wychwalać policję za pacyfikację Marszu, skoro jeszcze w zeszłym tygodniu było to ZOMO i „armia karakana”.

Pani Hanna Lis, celebrytka z bardzo solidnym, bolszewickim ukorzenieniem rodzinnym napisała o uczestnikach Marszu: „Do pierdla z nimi wszystkimi!„. Nie z chuliganami, nie z podpalaczami, ale profilaktycznie, ze wszystkimi. Wujek Stalin byłby dumny!

Zagotowało się we mnie wczoraj, gdy jakiś „mędrzec ekspercki” z UMCS powiedział w TVN24, że narodowcy zawsze byli agresywni, więc naturalnie na Marszach co roku są awantury, a jako (jedyny) przykład podał… podpalenie budki pod ambasadą Rosji. Oni wstydu nie mają! Na taśmach z „Sowy” jak byk można usłyszeć, że budkę podpaliły służby, podlegające pod rząd Platformy, w dodatku nie odbyło się z tej okazji żadne śledztwo ani postępowanie sądownicze. Teraz, zamiast przynajmniej zamknąć ryje w temacie spalonej budki, mają czelność udawać, że taśm nie było i oskarżają o to podpalenie narodowców!

Na koniec analiza strat i zysków. Narodowcy raczej bez zmian- nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek zmienił o nich zdanie w ciągu ostatniej doby. Z pewnością wizerunkowe straty poniosło PiS. Partia ta nie ma ostatnio najlepszej passy, w sondażach znaczne spadki, wkurzyli chyba wszystkich (lewactwo i KODziarstwo nienawidziło ich już wcześniej, ale w ostatnim czasie rozjuszyli kolejne grupy ludzi, np. przedsiębiorców czy rolników). Narodowcy nigdy nie sympatyzowali z PiSem, bo to głównie elektorat Konfederacji, ale jednak mając do wyboru nieudaczników z PiS lub złodziei i komuchów z Opozycji Totalnej- woleli PiS. Przez takie akcje, jak wczoraj na Marszu- narodowcy coraz bardziej skłonni są stwierdzić, że: „PiS, PO- jedno zło„. Nie wiem, co tam się stało przy tym Empiku i kto sprowokował całą sytuację, obecnie wypływają kolejne filmiki, na których widać, że w Marsz wmieszani byli „tajniacy” z pałkami teleskopowymi, którzy aktywnie uczestniczyli w awanturze, a być może ją nawet wywołali. Nawet, gdyby nie było to prowokacja, to i tak reakcja policji była skandaliczna. Pacyfikacja stacji „Warszawa Stadion”, gdzie policjanci hojnie opryskali gazem przerażonego dziadka również nie należała do profesjonalnych. Takie sytuacje idą na konto PiS, który formalnie zarządza siłami policyjnymi (w praktyce polska policja to państwo w państwie i formacja, która nie wiadomo komu podlega- widoczne są w niej ogromne wpływy postkomunistów, a także Antify). Politycy PiSu płaczą w mediach, że Marsz był nielegalny, bo powinien być w całości zmotoryzowany, ale jednocześnie ten zmotoryzowany Marsz praktycznie w ogóle nie ruszył się z miejsca, a regulująca (ręcznie) ruchem policja działała chaotycznie (TUTAJ filmik, gdzie pani chce dołączyć do „Rajdu”, a policja przegania ją po całym Śródmieściu, by na końcu poradzić, żeby poszła sobie pieszo, albo wróciła do domu). Sama policja też straciła trochę szacunku w ostatnim czasie. Najpierw był protest Lempartów, którego uczestnicy obrażali, lżyli, wyzywali policjantów w żywe oczy, a ci mieli „prikaz”, że nie mogą reagować, więc musieli bezczynnie wysłuchiwać znieważających epitetów na swój temat. Jest wśród patologicznych małolatów taka „gra”, zwąca się „kamienne twarze”. Nie będę tu opisywał jej zasad. Policjanci z okazji protestów Lempartowych grali w coś podobnego: Julki-alternatywki bluzgały im prosto w oczy, obrażały im rodziców i pokazywały „fak-ju” centymetr przed oczami, a jedyną dozwoloną czynnością policjanta było zachowanie kamiennej twarzy. Gdy zrobił cokolwiek innego- przegrywał. Około 99% wygrało, a pozostały 1% ośmielił się wylegitymować dzieci Netflixa, malujące kulfony po murach i kościołach. Wówczas od razu w mediach poszła fama, że w Polsce mamy ZOMO i stan wojenny. Tym sposobem policja straciła szacunek większości społeczeństwa, bo w „kamienne twarze” mogą sobie grać na komisariacie, a nie podczas zabezpieczania wulgarnych protestów. Na Marszu Niepodległości stracili szacunek jeszcze bardziej, bo najwyraźniej chcieli się odegrać i odreagować po protestach Lempartów, gdzie musieli wysłuchiwać obelg od 12-letnich influencerek. W Święto Niepodległości użyli więc niewspółmiernych sił i zaatakowali wielu przypadkowych ludzi. Czyli w spotkaniu z lewakami policja w ogóle nie reaguje i gra w „kamienne twarze”, a w spotkaniu z narodowcami reaguje zbyt ostro i atakuje/zatrzymuje przypadkowe osoby, a nie prowodyrów. Zatem powstaje całkiem zasadne pytanie- po chuj nam taka policja, która albo nic nie robi, albo jest agresywna i stosuje odpowiedzialność zbiorową? Według mnie polska policja potrzebuje bardzo głębokiej reformy (najlepiej byłoby tam wpuścić Macierewicza). Niestety nie ma na to szans w kolejnych latach, bo z niewiadomych przyczyn PiS boi się zrobić cokolwiek, co skrzywdzi rywali politycznych, a dla PO/SLD obecna sytuacja w policji jest sprzyjająca- można wręcz stwierdzić, że policja jest swego rodzaju bojówką opozycji totalnej i lewaków. Sama policja po Marszu nie ma sobie nic do zarzucenia i jest przepełniona samozachwytem, a kilkaset osób, które zostały poszkodowane- jest (wg policji) sama sobie winna, wszak trwa pandemia i trzeba było siedzieć w domu. Jedyny przypadek, gdy policja poczuwa się do błędu to strzał policyjnego „snajpera” w policzek reportera „Tygodnika Solidarność”, 74-letniego Tomasza Gutrego (foto poniżej). Miał on i tak szczęście, bo dostał „tylko” w policzek, a co najmniej 2 osoby od policyjnej kuli wczoraj straciły oko…

Tyle ode mnie, pisałem na gorąco, bo dopiero niedawno wróciłem i jeszcze dokładnie nie przejrzałem „internetów”. Marsz był ciekawy, inny niż kilka ostatnich, niestety największe podobieństwa są z Marszami z czasów rządów Donalda Tuska. Trochę boję się tego, że skoro teraz dochodzi do tak przykrych scen, to co będzie się działo, gdy komuniści dojdą do władzy?

RacimiR, 12.11.2020

PS: Ciekawe, co byłoby, gdyby znalazł się jakiś performer i instalator artystyczny, który obok tych tysięcy „piorunów” na Alejach Jerozolimskich dorysował obok drugi, podobny „piorun”? Dałoby to efekt w postaci symbolu formacji pewnego akwarelisty.

PS2: Dzięki za kapuchę dla Pawła i Kamila.

Zobacz też:

26 myśli w temacie “Marsz Niepodległości 2020

  1. Co do napisów na murach jak miałem 9 latach i wychodziłem od fryzjera zawsze moją uwagę zwracał napis na murze sklepu spożywczego „Policja nam dokucza Jebane Psy”, wtedy nie rozumiałem jak tak można pisać i ogóle , że to okropne dzisiaj widzę , że ten cytat choć minęło 21 lat jest aktualniejszy niż był wtedy.

  2. Gdyby policja użyła siły wobec protestu ,,wypierdalać” to TVN i Gazeta Wyborcza zrobiłyby medialne piekło, Unia Europejska też.
    Ale słyszałem też że Kaczyński nalegał aby policja zrobiła porządek z czerwonymi błyskawicami tylko że podobno miało dojść do buntu w policji, jakaś część policjantów nie chciała tego robić, utożsamiała się z postulatami protestujących. Jeśli to prawda to PiS ma problem

    od RacimiR: Chyba Otoka-Frąckiewicz o tym mówił. Kaczor ponoć zły na policję, wziął na dywanik kamińskiego z MSW i komendanta głównego, możliwa dymisja.

  3. Moim zdaniem „dzielny milicjant” celował w aparat fotograficzny Gutregi by zlikwidować potencjalne dowody, ale adekwatnie do wyszkolenia strzeleckiego „dzielnej milicji”, po porostu chybił i stąd postrzał w policzek fotoreportera

  4. Powiem jedno: HWDP! Trzeba coś zrobić z tymi psami. Jedyny plus sytuacji to to że ci co głosowali na PiS przejdą może na Konfederacje.

    • ▌▌Że niby co?

      Każda władza w Polsce ma świadomość, że to resortowe dzieci mniej lub bardziej wyalienowane z Narodu Polskiego, dzięki ukradzionej narracji medialnej propagandy chwilowo zainstalowane u władzy i gdy przyjdzie chwila próby, to jedyną opoką dalszego trwania u władzy (i dosłownie przeżycia!) będą resorty siłowe (niemal wprost wywodzące się ze stalinizmu), więc „musi z nimi dobrze”.

      ● „W komendzie MO przy ul. Wilczej w Warszawie w jednym z pomieszczeń wisi portret «młodego zucha z MSW», Grzegorza Piotrowskiego. Jednemu z petentów, którego na ten widok dosłownie zatkało, dyżurny milicjant wyjaśnił: — «Wy sobie wieszacie Popiełuszkę, to my Piotrowskiego».” — „Tygodnik Mazowsze” nr 161, 1986.

      .

    • ● „Półtoramilionową pożyczkę na budowę domku mogą otrzymywać funkcjonariusze MO i SB (raty rozłożone na 30 lat). Pełniący nienaganną służbę mogą ubiegać się o umorzenie połowy spłat.” — „Tygodnik Mazowsze” nr 67, 1983.

      .

  5. ▌▌„liczbę «błyskawic» można szacować w tysiącach, ich natężenie sięgało jednej «sztuki» na metr ulicy.

    Tu przypomnijmy, że jak tylko jest zamówienie polityczne, to miasto potrafi sprzątać choćby i świeżo masowo stawiane znicze…

    .

    „Kilku trzeźwo myślących ludzi wołało, aby przestać rzucać i spokojnie iść dalej.”

    No ale tak to jest, kiedy władza delegalizuje cykliczną imprezę i w efekcie zupełnie przypadkowi ludzie spacerują w różne strony — nikt nie jest organizatorem, więc i nikt za nikogo nie odpowiada.

    .

    „Takie żądanie wysunęło SLD oraz nowo powstająca partia Szymona Hołowni.”

    Tak, szybciutko pokazali swoje totalitarne oblicze — korzenie TVN sięgają głęboko…

    .

    ● „Mieszkańcy Garwolina spacerują w czasie DTV ulicą Kościuszki — ściągnięto tam posiłki milicyjne z Siedlec.” — „Tygodnik Mazowsze” nr 25, 1982.

    ● „Mieszkańcy niepokornego miasta Świdnika w godzinach wieczornego DTV masowo opuszczali swoje domy i spacerowali. Wprowadzono godzinę policyjną od godz. 19-tej. W Świdniku spacerują teraz w czasie popołudniowego dziennika o godz. 17-tej.” — „Informator Lublin” nr 111, 1982.

    ● „W piątek 12 II 1982 r. w Świdniku druga zmiana (większość to pracownicy WSK) bojkotując DTV spacerowała o 10-tej (dziennik poranny). Ulicę Sławińskiego zradiofonizowano i mieszkańcy podejrzewają, że władze zaczną nadawać DTV przez głośniki.” — „Tygodnik Mazowsze” nr 4, 1982.

    ● „Od 13 II 1982 r. mieszkańcy Lublina — głównie studenci — za przykładem Świdnika bojkotują DTV biorąc licznie udział w spacerach po Krakowskim Przedmieściu. Sto kilkadziesiąt osób zostało zatrzymanych na 48 godz., kilkuset innych wylegitymowano i spisano. Wojewoda lubelski Wilk przesłał rektorom wyższych uczelni listy zatrzymanych i spisanych przez ZOMO studentów z poleceniem przykładnego ich ukarania.” — „Informator Lublin” nr 111, 1982.

    ● „«My nie musimy się wstydzić 13 grudnia. Od tego dnia rozpoczął się marsz ku Polsce Bezkryzysowej» — tow. Mieczysław Rakowski do stoczniowców 10 XII 1983.” — „SI Małopolska” nr 79, 1983.

    .

  6. Trump zbyt późno bo po porażce zdał sobie sprawę, że bez swoich mediów republikanie są bez szans i trzeba je budować, pis za góra 3 lata zostanie z gołą dupą, TVP zmieni narrację na liberalno-tęczową, a w portalach społecznościowych będzie ban za banem, także o komunikacji z wyboracami zapomnieć. Żaden nawet lekko prawicowy kanał na yt nie przetrwa o profilach na TT i FB nie wspomnę.

    • Nie strasz, nie strasz bo się zesrasz. Ja uważam że PiS będzie rządzić w koalicji z Konfederacją (która na pewno zwiększy swoje wpływy) i może PSLelem która zostanie zawiązana po wyborach bo obie partie się zwiążą po to by nie dopuścić lewaków do władzy. PiS (i może PSL) zostanie przy korycie a Konfederacja przepchnie trochę swoich pomysłów. Czyli sytuacja win and win.

    • Akurat medialność PiS ogarnął bardzo dobrze – jest tak obecny w mediach, jak tylko się dało. W TVP i w radiu zrobił czystki, teraz nadają tak, jak PiS chce. Można narzekać na to, jak siermiężna jest propaganda w TVP, ale powiedzmy sobie szczerze – jest dostosowana do poziomu telewidzów. Jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.

      Jest jeszcze Rydzyk, który jest niezależny od PiS i potrafi im się postawić, ale PiS, mimo dzielących ich różnic, potrafi się z nim dogadać.

      Oczywiście, PiS nie dogada się z zagranicznymi koncernami medialnymi, ale to jest po prostu niemożliwe. Próba jakiejkolwiek walki z nimi również, co było widać na przykładzie Waffel-SS i reakcji ambasady Dżuesej.

  7. Ciekawa relacja, dzięki 🙂 Jedynie zwrócę uwagę, że tą pchniętą pod tramwaj miała być nie Łania, lecz Lu, czyli kolejne niebinarne ono 😛

  8. I co, wciąż jeszcze nie jest oczywiste, że to są ostatnie chwile na realną walkę o naszą suwerenność, tak? Zmartwychwstała endecja, tak jak jej guru, będzie ględzić do upadłego te swoje kocopały konkurując z okupantem w wyborach, bo mamy przecież demokrację!

    Chyba widać, c’nie!?

  9. https://www.youtube.com/watch?v=EjWm9RmIq6E

    Zapis monitoringu z ronda de Gaulle’a z 11.11.2020 r. udostępniony przez MSWiA.

    RacimiR napisałeś, że „Jeden nawet stanął z flagą Polski między policją a „miotaczami”, przodem do „miotaczy””.
    Jeśli to ten z 11 minuty to raczej stał przodem do policji. Może i miał jaja, ale może był naćpany lub napruty. Tego się nie dowiemy.

    a tu trafiłem na inną analizę ze screenami:
    https://wpolityce.pl/polityka/526451-policja-byla-agresywna-1111-nasza-analiza

    Ja tylko jestem ciekaw kim byli prowokatorzy nazywani chuliganami. Miejmy nadzieję, że to się kiedyś wyjaśni (w co wątpię), bo opaskę i kominiarkę może założyć każdy.

    od RacimiR: Sprytnie przycięli ten filmik, pewnie kaseta im się skończyła akurat sekundę przed rozpoczęciem brutalnej pacyfikacji pałą, gazem i strzelbami. A gdy zaczynała się awantura i można by zobaczyć prowokację- kamera była „przypadkiem” odwrócona w prawo. Kadrowanie niewygodnych obrazów godne Gazety Wyborczej 😉
    Gościu „łagodzący konflikt” stał przodem do miotaczy, widziałem na własne oczy, może się odwrócił potem, nie wiem- sytuacja bardzo dymaniczna.
    Kluczowe w wyjaśnianiu sprawy jest to, kto był w tej nieszczęsnej bramie pod napisem Empik (przy sklepie coca-cola). Tam się wszystko zaczęło i potem poszło już z górki.

  10. To co napisałeś jest bardzo naiwne. Oczywiście masz rację co do suchych faktów, gorzej z interpretacją. „Narodowcy” pod wodzą pana Jajko to żydowska agentura, która gra tak „żeby było dobrze”. Przykładem sprawa wydobycia surowców i głosowanie Konfy. Podobnie jest z Marszem „niepodległości”, który jest narzędziem w rękach władzy. Bąkiewicz to żydowski klaun robiący teatr dla gojów. Kiedy jest wygodny, na czele idzie „prezydent”. Kiedy jest niewygodny – ludzi się pałuje. Ogrom prowokacji na tegorocznym marszu jest oczywisty nawet dla zupełnego laika. Podpalenie mieszkania to podpalenie budki pod ambasadą 2.0. Podsumowując – zostaliście wykorzystani przez PIS, podobnie jak aborcjonistki parę tygodni wcześniej. Chodzi o spolaryzowanie społeczeństwa. Zasada dziel i rządź. Trzeba być daunem, żeby tego nie rozumieć, ale widać mało kto rozumie. Sprawę tego, komu służy PIS, który jest tylko ogniwem władzy pozostawiam otwartą, dla daunów to i tak za skomplikowane.

  11. Kilka dni temu ogłoszono że gotowa jest szczepionka na Covid-19 amerykańskiej firmy Pfizer.
    Rzekomo ma 90% skuteczności. A ja się zastanawiam jakim cudem, podobno w 10 miesięcy zrobiono tak szybko szczepionkę. Nie ufam tej szczepionki, obawiam się że jej skutki mogą być gorsze niż koronka.
    Obawiam się że szczepienia mogą być przymusowe, teoretycznie rząd zapowiada dobrowolność no ale wielokrotnie robił odwrotnie niż mówił (np. miał nie zamykać cmentarzy a wiadomo jak to się skończyło). Krzysztof ,,Ator” Woźniak z kanału wideoprezentacje mówił że może być tak że z początku będą zachęcać finansowo (no ale nie każdy da się przekupić), później tylko zaszczepieni będą korzystać z programów socjalnych tj. 500+ (no ale wiele osób i tak nie korzysta z programów socjalnych i jakoś trzeba bez nich sobie radzić), następnie tylko dzieci zaszczepione będą mogły korzystać ze żłobków, przedszkoli, szkół itp. (no ale są też ci co nie mają dzieci) więc ostatecznie z braku argumentów wprowadzą przepis że tylko zaszczepieni mogą wchodzić do sklepu, być może też do pracy, natomiast niezaszczepieni nie będą mogli wychodzić nawet z domu – ewentualnie będą mogli wychodzić z maseczką na twarzy, dotyczyć ich będą wszelkie dotychczasowe obostrzenia; teoretycznie szczepienia dobrowolne a de facto obowiązkowe na zasadzie ,,weź się zaszczep a dla ciebie wszelkie obostrzenia się skończą” (swoją drogą to propozycja niczym mafia z propozycją nie do odrzucenia).
    To co Ator mówił na vlogu ma sens. Ja tam nie zamierzam się szczepić, jednak martwię się że będą do tego zmuszać. Szczerze mówiąc wolałbym nawet zdechnąć niż się na to zaszczepić, tylko że jak będą przymuszać do szczepienia głodem to ciężka i powolna jest to śmierć, gdyby była hipotetyczna propozycja szczepienie albo kulka w łeb to wybrałbym to drugie (szybko i bezboleśnie; tak wiem że rząd żadnego kraju z taką propozycją nie wyjdzie), już nawet kusząca propozycja byłaby szczepienie albo więzienie (do końca życia nic nie robisz na utrzymaniu państwa), jednak zapewne będą brać głodem najbardziej niepokornych. Albo dla niektórych zostaje coś co jeszcze kilka lat temu wielu by się zaśmiało czyli emigracja na Białoruś (Łukaszenka przynajmniej nie słucha się koncernów farmaceutycznych, podobno latem WHO i MFW proponowali pieniądze za lockdown na Białorusi ale Łukaszenka nie zgodził się).
    Mam jednak cichą nadzieję że szczepienia będą naprawdę dobrowolne.

  12. Ciekawi mnie, po jaką cholerę była ta „piątka dla zwierząt”. To się kupy nie trzyma. Kaczyński jest zbyt inteligentny na to, żeby zadzierać z własnym elektoratem, więc sprawa MUSI mieć jakieś drugie dno.

    Może oni wiedzą, że krach jest blisko i jeszcze przedterminowo chcą się pozbyć władzy (przynajmniej tej oficjalnej), żeby to się wydarzyło za rządów opozycji? A może z jakiegoś powodu chcą wzmocnić PSL? Może zależy im na pluraliźmie na opozycji, żeby trudniej się dogadywała? A może planowana była jakaś alternatywna partia dla rolników (kontrolowana przez PiS), ale coś nie wypaliło (gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, to już dawno byśmy mieli Leppera 2.0 i blokady; coś poszło nie tak, trzeba było zwinąć projekt i przerzucić uwagę opinii publicznej na temat aborcji).

    • Być może Kaczynski chciał się podlizać EU, żeby zeszli z Polski w temacie praworządności, a ściślej żeby nie wiązać jej z podziałem tortu subwencji. Kasując zachodnioeuropejskim firmom konkurencję wyświadczył im przysługę której być może nie docenili. A może chciał zamieszać żeby stworzyć pretekst do skręcenia śrubki, bo covid coś nie chciał nam zdziesiątkować społeczeństwa. To oczywiście tylko spekulacje.

  13. Od zakończenia marszu na twitterze są już filmiki z dowodami,że zamieszki na tym marszu prowokowali policyjni tajniacy,nie mówiąc już o tym,że to policja prowokowała utrudnienia skutkujące uniemożliwieniem przeprowadzenia marszu w formie zmotoryzowanej.
    Co do podpalenia balkonu to dowodów niby nie ma,ale sądząc po doborze ubioru sprawców gdzie każdy był ubrany w kurtke z kapturem oprócz maseczki. Osoba od racy w kurtce z eksponowanym biało-czerwona z orzełkiem. Kolejnym zbiegiem okoliczności bylo to,że TVN akurat była na miejscu tuż obok, z przygotowana kamera na balkonie i miała czyste ujęcie aby sfilmować to pewnie można by się bezpiecznie założyć o piwo,że mogła to być doborowa jednostka Waffel-SS wysłana przez antifę – jeśli nie bezpośrednio przez pewna stację której właścicielami są ostatnio „amerykanie” 😛

  14. Teeeraz jest wojna
    Kto handluje ten żyje!
    Gdy sprzedam rąbankę i kosher kaszankę
    to z „małpki” też się napiję!

    Na mieście strzelanka
    Do „drive-thru” łapanka
    „Zagłodzić Polaków” chce Unia
    rząd pisze leczenie:
    w „kwarantannie” siedzenie
    bo strefa jest znowu czerwona!

    Teeeraz jest wojna
    Kto handluje ten żyje!
    Gdy sprzedam rąbankę i kosher kaszankę
    to futrem też się okryję!

    .

  15. ▌▌Jeśli szybko nie wymienimy naszej klasy politycznej (goniąc volksdeutchów, socjalistów, bolszewików i marksistów), to dla naszej niepodległości niewesoła perspektywa znów się rysuje…

    ● Jedna była niemiecka minister w rządzie Angeli Merkel właśnie mówi: — „Państwa, takie jak Polska i Węgry, trzeba finansowo zagłodzić!”

    ● Druga była niemiecka minister w rządzie Angeli Merkel właśnie wypowiada Polsce wojnę i mówi: — „To jest wojna!”

    ● Trzecia była niemiecka minister w rządzie Angeli Merkel w gruncie rzeczy właśnie mówi: — Polacy! Plujemy na waszą Konstytucję, na wasze prawa, na to, kogo tam demokratycznie sobie wybieracie i na to czego w swojej większości chcecie! O tym, jakie prawa będą u was obowiązywać nie decydujecie wy, tylko my — niemieccy nadludzie z misją cywilizowania ras niższych, takich jak Polacy!

    .

  16. Wkurzają mnie kwiczące tvny i gówna wyborcze, których kłuje w oczy powstanie Straży Narodowej. Przed chwilą w tvnie powiedzieli, że to skandal aby „takie chuligańskie bojówki” broniły kościołów przed tolerancyjnymi lewakami, którzy oczywiście pokojowo niszczą i profanują pomniki, kaplicę, kościoły i symbole narodowe. Skakałem po kanałach, na 30 sekund zatrzymałem się na TVN, w którym akurat leciały „fakty” i tyle wystarczyło, żeby mnie wyprowadzić z równowagi. Z cyklu: lewactwu wolno demolować, bić, atakować, ale bronić się przed tym już nie wolno, bo to skandal i chuligaństwo. No i obowiązkowo FASZYZM.

    od RacimiR: Jeszcze było „śledztwo”, które wykazało że członkowie Straży uczyli się strzelać. Przecież każdy może sobie pójść na strzelnicę, a ich ilość w Polsce rośnie bardzo szybko.

  17. Siemanko Racimir,jeśli możesz wstawiaj regularnie na Twittera info o nowych wpisach na blogu ok?.
    Serdeczne dzięki pozdrawiam.
    Pietras

    od RacimiR: Robię to. Właściwie na tym kończy się moja twitterowa działalność.

  18. Trwa przecież walka z c19 więc zapewne funkcjonariusze lali tylko tych u których na ubraniu i ciele widzieli wirusa. Neutralizowali go poprzez walenie pałą. A dziennikarz pewnie miał go na nosie. Dlatego dostał kulką. Więc nic się nie dzieje, WADZA robi to dla naszego dobra. Natomiast jak widzę działania krwawego reżimu wobec Strajku Kobiet to krew się we mnie burzy! Takie niegodziwości i niesprawiedliwości wobec bezbronnych! I jeszcze te torturowanie poprzez legitymowanie! Hitler też tak zaczynał….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *